Widok

Relacje z teściową

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Czy są tu jakieś kobiety które mają trudne relacje z teściową? Ja już nie daje rady. Włożyłam mnóstwo pracy by te relacje były jak najlepsze między innymi ze względu na męża czy córeczkę, ale ostatnio już opadam z sił. Z tego wszystkiego chyba teściowa zauważyła, że mi zależy i pozwala sobie na coraz więcej. Krzyczy na mnie, rozkazuje, krytykuje wszystko. Mówi, że wnuczka to też jej dziecko ale nigdy sama jej nie odwiedzi tylko wymaga bym ja przyjeżdzała na całe dnie. A tam krytykuje mnie od rana do wieczora. Nie chce być wredna czy niegrzeczna bo nie lubie mieć takich kwasów w rodzinie ale jak jednocześnie pokazać, że sobie na takie traktowanie nie pozwalam? Bycie miłą doprowadziło tylko do totalnego braku szacunku do mnie. Traktuje mnie jakbym miała 10 lat. Nie mogę nawet wyjść z córką na spacer czy załatwić przy okazji jakiś spraw blisko jak już do niej jadę bo ''teraz przyjechałaś do mnie to siedz tutaj''. Poradzcie mi jak mam wybrnąć z tej sytuacji, nie raniąc męża ale też nie poświęcając siebie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Możesz spróbować porozmawiać szczerze i na spokojnie. Obawiam się jednak, że jeśli teściowa nie widzi problemu, to raczej Cię nie zrozumie i odbierze to jako atak na siebie. Miałaś tego próbkę, kiedy Twój mąż z nią rozmawiał. Kto wie, może przemyśli swoje zachowanie.

Ja po swojej mamie wiem, ze w tym wieku ciężko jest się człowiekowi zmienić, jeżeli sam nie widzi takiej potrzeby. A nawet jeśli chce, to jest to ciężki kawałek chleba. Dlatego z teściową nawet nie próbuję. Z moją dochodzi problem taki, że ma ona syndrom ofiary i nawet kiedy nikt nie ma do niej pretensji, sama je sobie wymyśla i wciska je nam w usta. Dlatego uważam, że walka może być raczej bezowocna i lepiej odpuścić niż miesiącami się denerować.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A co Waszych przygód z teściowymi to też na bogato. Ja cały czas nie mogę zrozumieć jak można być tak wrednym. Ja wiem, że ja jestem ciapa ale ogólnie to mi z tym dobrze, ja nie czuje potrzeby dowalania innym. No może z mężem jak się poklócę to czasem mu jakąś szpilkę wbiję a tak to nie i już. Nie mam satysfakcji z dowalania innym.
Moja mnie ciągle poucza co i jak mam robić, co kupować co gotować itd. A jak coś do mnie mówi nie wiem wyjmij sobie mleko z lodówki do kawy to łoooo matko. Otwieram lodówkę a tam bucha takim smrodem jak z szadółek. Ona nic nie wyrzuca, wszystko się ''jeszcze da zjeść'' w koszyku na owoce też gnije to wszystko i dalej nie wyrzuci chociaż wygląda to już obrzydliwie. A siedzi od lat w domu i nic nie robi.
Czasami fakt powie coś mężowi, żeby mi dał na bluzkę czy jakiś kosmetyk ma czasami miłe gesty, i mi np teraz jak jest syf między nami to głupio że niby nie doceniam. Ale doceniam te przejawy ale to wszystko tonie w tych radach, upominaniach, krytykach...
Nie wiem może powinnam z nią szczerze o tym porozmawiać. Mamo jest tak i tak ja jestem przywyczajona wychowana inaczej, nie bede tolerowac tego co mąż i reszta tolerują u mamy...
Ale ja nie mam tyle jaj żeby się zdobyć na taką rozmowę chyba.
Moi rodzice są zupełnie inni mój mąż do mojego taty ma mówić na Ty, tak zaproponował mu sam tata, mamie głupio i woli jednak mama ale też jest zawsze dla niego miła, nawet jak coś chcę się na niego poskarżyć czasami to go broni i mówi, ze jest fajny i sie dogadamy... To sa teście:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak bym czytała o swojej teściowej:) Teścia też mi żal;) Bywam u niej raz na 2-tyg. Aczkolwiek ciekawa jestem jej podejścia jak córka za 3-msc przyjdzie na świat. Coś czuje że będe miała ciągle reprymendę "nie przytulaj małej tak często", "niech płacze- nie podchodź do niej co chwilę" itp.- obym się myliła.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiecie co, wczoraj rozmawiałam o tym szczerzej z mężem. Gadał z nią na obiedzie. Pytała co się ze mną stało, co mi jest. Mąż odpowiedział, że mówisz jej ciągle co ma robić to ma dosyć. A ona na to że ona jest taka dobra, miła dla nas zawsze ma obiad dla mnie jak przyjeżdzam, kawe mi robi. Ona uważa, że jak ma obiad i już zrobi tą kawe to nikt o nic nie powinien mieć do niej pretensji. I ona ostatnio " nic takiego'' nie powiedziała tylko żebym zostala. Ona jakby siebie nie słyszy. Gdyby powiedziała: Zostań, napijemy się kawki, potem się zbiorę i pójdziemy z małą na podwórko to bym została bez problemu. A jak ona mówi będziesz łazić po mieście, masz zostać nie przesadzaj!! to ja reaguje jak reaguje i poźniej jej unikam. A dla niej te dwie wypowiedzi niczym się nie różnią. Mąż dalej,że jej nie zmieni, mogę nie jeździć. Tylko to już jest sytuacja kwasowa. Nie da się tego jakoś inaczej?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no dobra, to nie tak jak wyzej opisane - chodzila mi ze mogla miec syf zbierala rozne rzeczy, nie umiala zapanowac nad domem, ciagle cos ja draznilo, gderala i plakala na zmiane... nawet stary polamany taboret oplakiwala, o karmniku nie wspomne i inne takie. typowe psychiczne problemy.
nie chcialam w pelni porownywac mam, tylko ten opis z ta szmata to bylo cos co moja mama wtedy robila.a wczesniej czysto i schludnie bylo -mysmy dbali takze oporzadek wiec nie zaroslismy przez ten rok ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pieczulka moja mama ma poważne problemy i uważa ze jest zdrowa do lekarza nie musi,tak jak teściowa udziela rad a sama nie wychowała bo imprezowała miała w d*p....tata się zajmował a teraz mi wytyka jak wyjdę do koleżanki,wiecznie ma coś mądrego do powiedzenia a że ja po 2 dziecku zrobiłam się bardziej szczera jak byłam to jak powiem prawdę to obraża się unosi i drze mordę,moja siostra urodziła w wieku 16 lat ,szkołę skończyła ale nie interesowała się dzieckiem moi rodzice wychowywali ,tatuś dziecka miał w d*pie brał tylko jak była potrzeba się pochwalić alko kasę wyciągnąć,moja mama się odgrażała a i tak nic nie zrobiła ,siostra zawsze miała syna w duopie i tak jest do tej pory alimenty na niego bierze a on chodzi w ciuchach od kolegów i tym co ja mu dam bo ona nic mu nie kupuje i traktuje jak guano,moja matka też zaczęła,jak tylko powiem jak było naprawdę to już jestem bebe i mam urojenia,do tego moja matka ma poważne problemy z alko bo rano jak wstanie to pierwsze co to drinka i tak cały dzień o16 17 potrafi się zataczać,nie widzi problemu i mówi że go nie ma a jak zwróciłam uwagę żeby nie piła pilnując moje dziecko to uważa że jest dorosła i może robić co chce,mam urojenia jestem chora psychicznie i o guana się czepiam,jak nie chce to nie musi ze mną mieć kontaktu itd.itp. obrona jej to atak.Przykro mi że moja matka tak się zachowuje ale jej matka nie była lepsza robiła tak samo tylko że nie piła ,innym wytyka a sama nic nie robi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak se cztam o waszych tesciowych a ja mialam problem z mama - ale nie miedzy rodzinami tylko wlasnie psychiczny -
moja mame przekwitanie w wieku 40 lat tak zalatwilo ze hoho- prawie w wariatkowie wyladowala. gdy przebyla kuracje hormonalna , teraz bierze ziolowe preparaty zastepcze jest wszystko ok, ale przez jakis czas byla jak we mgle praktycznie w rok z wesolej pelnej zycia kobiety zmienila sie w taka jak wyzej opisana - gdyby nie to ze bylismy jeszcze wszyscy w domu i nam sie to nie podobalo ,to pewnie by sie zwinela w sobie i zostala zrzedliwa baba, ale miala nas i ja przycisnelismy , chodzilismy po lekarzach itp.
jeszcze ma pare przywar - no i teraz gleboka depresje ktora sie objawia tylko i wylacznie problemami zdrowotnymi, a powierzchownie nikt by nie powiedzial ze jest w depresji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moja niby ok,pomocna tylko od siedzenia w domu ( 40 lat) w d*pie się przewróciło,uważa że jest najmądrzejsza że wie i robi wszystko lepiej ,ma tak naprawdę jest głupia jak but,jest syfiarą i gotować nawet nie potrafi (z lenistwa) ,mówić też nie umie ,jak na moje ( i nie tylko) jest niedorozwiniętą złośliwą starą śmierdzącą jędzą,cokolwiek ugotuje to jest nie przyprawione,każdy sos ( o ile można tak to nazwać) to tona mąki rozbełtana z wodą a pomidorowy to mała łyżeczka koncentratu.... :/ ściera w kuchni może wisieć miesiąc i kleić się z brudu ona potrafi wytrzeć w to nóż od masła i potem przetrzeć stół ,wytrze w to łapska i powiesi dalej wytyka mi że ja brudas a ja po sobie sprzątam bo oni to nawet wanny po kąpieli nie myją tylko widać usyfiałe ślady gdzie poziom wody był ,każdemu udziela rady na temat wychowania dzieci a sama nie wychowała swoich ,taka typowa kura domowa (niektóre to chociaż dbają o siebie i nie są zdziadziałymi,zapuszczonymi głupkami) która nie zna czegoś takiego jak wyjście ze znajomymi ,uważa że kobieta jak urodzi to ma siedzieć w domu,nie spotykać się z ludźmi i służyć mężowi,tak też nauczyła swoich synów że im wolno wszystko a ich kobiecie nic ( w moim przypadku się pomyliła) wymądrza się do wszystkich że jak czyjeś dziecko nie pracuje i nie pomaga w domu mając dzieścia lat to spakować i za drzwi ,a sama trzyma pasożyta który nie dość że nie robi,ją traktuje jak guano to jeszcze wynosi z domu ,ja jestem dobra jak coś dla niej/za nią robię ,przez jakiś czas tak było że jej pomagałam ale od jakiegoś czasu olałam i powiedziałam że jak ma nie pracującego syna w domu to niech on robi ,nawet po ziemniaki go nie wyśle tylko wszystko robi sama za niego a potem biadoli że ją nogi bolą i jest zmęczona,oj długo by pisać
wstrętna żmija i tyle,nie lubię takich co to uważają się za nie wiadomo co a głupie jak nie wiem co .
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
haha w sumie ja "mam dobrze" z tesciowa, mieszka 5 minut odemnie, jesli jej na siłe dzieci nie damy to potrafi nie odezwac się ponad miesiąc, stwierdziła ze jej sie nie chce życ... po takim oświadczeniu stwierdziłam, że sie boje jej dawac, bo nie wiadomo co zrobi
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak tak was czytam to jestem ciekawa jak "przyszłe synowe" będą o was mówić za jakieś 20 lat.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Czytam o Twojej teściowej i widzę moją :) Tyle , że moja nie wali między oczy, ale "grzecznie" pyta, dlaczego robię tak i tak, czemu nie karmię małego tym i tym itd itp, bo ona zrobiła by to tak, "ale ona się nie wtrąca, chce tylko pomóc" ... :) Męża też mi było żal, bo on jedyny syn, w związku z tym jedyny wnuk, więc jak mogłabym ograniczać babci radość ze spotkań z chłopakami. Kiedy się w końcu zbuntowałam i powiedziałam, że dość mam tych ciągłych wizyt u osoby, która ma ze mną problem, powiedział, że on nie widzi żadnego problemu, a jeśli jego mama mnie denerwuje, to mam po prostu jej nie słuchać - dobre :)

Z teściową zrobiłam tak, jak piszą dziewczyny, grzecznie acz stanowczo. Kilka razy usłyszałam, co o mnie myśli (oczywiście w formie grzecznościowej), ale "wyparowałam" po wyjściu z jej domu i ograniczyłam sporo kontakty. Na protesty męża, że nie bardzo mu się podoba, zadałam mu pytanie: czy, w przypadku, gdybyśmy mieszkali w mieście, z którego ja pochodzę, on byłby taki chętny widywać moich rodziców kilka razy w tygodniu i zaliczać coweekendowe obiadki. Usłyszałam stanowcze NIE i koniec tematu. Na szczęście mieszkamy ze sobą już 7 lat i mąż odzwyczaił się od mamusi. Teraz kiedy siedzi w domu rodzinnym dłużej niż jedno popołudnie, sam ma głowę większą niż dynia i proponuje nie za częste wizyty.

Powtórzę tylko wcześniejsze propozycje - nie daj się, bo nie warto. Teściowa zaśmieca Ci umysł, a po co ? Ona ma satysfakcję, Ty zmartwienia, a przecież to Twoje życie, dziecko i mąż. I przede wszystkim Twoje zdrowie psychiczne !
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez bym mogla duuuzo pisac,ale jak sobie o wszystkim przypominam to ciscienie mi szybko rosnie....nie bede sie stresowac...
tak w skrocie to w oczach mojej tesciowej jestem zla mama i zla zona, jak bylam w ciazy z pierwszym dzieckiem to ciagle mi mowila,ze nie dam sobie sama rady z dzieckiem( nie mieszkamy w PL),ze musi mi ktos przyjechac pomoc itp., ale jakos bylo wszystko dobrze :) potem jak przyjezdzalismy do domu to wszystko robilam zle i co wiecej rozgadywala rozne pitoly po ludziach jaka to niedobra matka jestem bo nie daje malemu herbatki( 2 miesiace jak mial)i naprawde mnostwo innych rzeczy.... a ostatnio jak maz przez skyepa z nia rozmawial to mi powiedziala,ze bardzo " ZGRUBLAM" .... bardzo dziwne jestem w 34 tygodniu ciazy....wydaje mi sie,ze mowienie ciezarnej ze przytyla duzo jest nie na miejscu a co dopiero ze gruba jestem...no ale trzeba bylo mi czyms dogrysc...

jakbym sie rozpisala to moglabym ksiazke napisac:):):)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na twoim miejscu poczytałabym sobie portal piekielni.pl. Też mam usposobienie typu "przepraszam, że żyję", ale po poczytaniu tych historyjek czasem umiem coś odszczeknąć, jeśli trzeba.

PS. Gdyby mój mąż mógł zjeść ciepły obiad, nawet u takiej teściowej jak twoja, byłabym zadowolona. Zamiast tego mój żyje o maślance i bułkach, a później narzeka, że ma problemy z brzuszkiem...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgusiaGda - aż mi się micha śmiała, jak czytałam Twoje przeboje...tak bardzo przypomina mi to moją relację z teściową! Też jestem drugą żoną mojego męża, ale generalnie obie jesteśmy "bleeee"
Generalnie powinnam siedzieć cicho, wychowywać dzieci, chodzić do pracy i im oddawać pensję, bo ona się pracą brudzić nie będzie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
teściowa z piekła rodem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agusia to twoja teściowa faktycznie wymiata, może pierwsza synowa nie wytrzymała relacji z teściową
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgusiaGda to faktycznie też masz przeboje. Ja nie wiem po co te teściowe to robią, przecież nie s****się we własne gniazdo. Po co to wszystko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja - nie, jestem druga zona mojego Meza :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
AgusiaGda.

ATy jesteś pierwsza żoną Twojego męża?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
chętnie bym pogadała na temat teściowej ;) ale nie tu ;) jak coś - napisz do mnie na priva :]

ja z moją najpierw miałam przeprawę przed wigilią co do jedzenia - powiedziałam w prost, że przyniosę swoje jedzenie (które i tak miałam robić na święta), bo nie mam zamiaru siedzieć głodna przy siedzieć przy stole ;) (oczywiście najpierw chciałam wersję kulturalną - że przecież ona nie będzie się męczyła ze wszystkim, a my tylko na gotowe przyjdziemy, więc podzielmy się kto co robi i tyle)

bo ona robi rzeczy których ja nie lubię, a jak już coś co mogłabym zjeść - to jest to niedobre :] bo nie umie doprawić lub wcale nie doprawia :]

za to "jej hit" którym się zachwycała - zupa krem z dyni - myślałam, że żygnę ;P normalnie każda łyżka rosłą mi w ustach :P przesadziła z curry ;) a twierdziła, że nie dała ;P hihihi :] moja Mama i Mąż też ledwo zjedli :]

no i gadka, że mamy Młodemu nie dawać tyle słodyczy itp. na co ja - a jak tu przyjeżdża to co jest? Najpierw mama daje Mu lizaczka, później cukierka, dalej jakieś ciasto - i kto Gabrysiowi wciska tyle słodyczy? u nas to chociaż kawałek wartościowej czekolady dostanie, a nie szklaka ;P
i koniec gadki :]
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Atopowe zapalenie skóry (71 odpowiedzi)

Kobietki ratujcie.. od zawsze jestem alergikiem, ale w ciąży atopowe zapalenie skóry mnie...

Jak odzyskać kaucję za mieszkanie? (12 odpowiedzi)

Witam. Wynajmowałem mieszkanie, wpłaciłem kaucję 2500zł, po wyprowadzeniu się właściciel zaczął...

Vision Express - czuję się oszukana (28 odpowiedzi)

Nie ja osobiście, ale dziś wcisnęli mojej teściowej bardzo drogie okulary do czytania. Naprawdę...

do góry