Widok
Justyś, nie wiem dlaczego wyszło 40min. przerwy między przystawką, a daniem. Z tego co pamiętam, ledwo uporałam się z łososiem, a już miałam na stole rosół, a potem drugie danie (na marginesie - duże porcje dwóch rodzajów mięs na paterach do wyboru oraz różne dodatki)... Być może było bardzo dużo gości, a wiadomo, że nie wszystkim zgłodniałym uda się kelnerkom podać talerze jednocześnie, czyli należy poczekać, aż Ci, którzy dostali przystawkę najpóźniej, zdążą ją zjeść. Może o to chodziło?
Co do małych kiełbasek - danie to podawane było grubo po północy, kiedy to goście zdążyli już najeść się do syta innymi specjałami. Chodzi w nim głównie o atrakcję, jaką jest sposób podania - ze "szpady". Poza kiełbaską były tak podawane dwa inne rodzaje mięsa z rusztu, więc każdy miał okazję zapchać żołądek, jeśli miał ochotę;) No i można było poprosić o więcej niż jedną sztukę mięsa. Moi goście mieli wręcz pretensję, że tak dużo tego i takie dobre, a im się już nic nie mieści.
Co do tego, że ważna jest atmosfera i to, czy goście potrafią się bawić, a nie sam lokal (choć ten potrafi znacznie wpłynąć na dobry nastrój do harców:D), zgadzam się z Tobą w 100%. Ważny jest też sposób prowadzenia zabawy przez zespól, czy też DJa.
Co do małych kiełbasek - danie to podawane było grubo po północy, kiedy to goście zdążyli już najeść się do syta innymi specjałami. Chodzi w nim głównie o atrakcję, jaką jest sposób podania - ze "szpady". Poza kiełbaską były tak podawane dwa inne rodzaje mięsa z rusztu, więc każdy miał okazję zapchać żołądek, jeśli miał ochotę;) No i można było poprosić o więcej niż jedną sztukę mięsa. Moi goście mieli wręcz pretensję, że tak dużo tego i takie dobre, a im się już nic nie mieści.
Co do tego, że ważna jest atmosfera i to, czy goście potrafią się bawić, a nie sam lokal (choć ten potrafi znacznie wpłynąć na dobry nastrój do harców:D), zgadzam się z Tobą w 100%. Ważny jest też sposób prowadzenia zabawy przez zespól, czy też DJa.
A ja pozwole sobie zgodzic sie z Justys. Bylam wiosna na weselu w Rodizio, i mialam dokladnie te same odczucia, jak bysmy byly na tym samym weselu. Ta sama historia z przystawkami i dlugim oczekiwaniem na obiad, te same male kielbaski ze szpadki. Moze to i efektowne, ale najesc to sie tym czlowiek nie naje. I wcale nie chodzi o to, zeby sie nazrec jakby sie mialo z jedzeniem do czynienia po raz pierwszy i ostatni, jak to ujela Czigra. Ja po prostu wyszlam z tego wesela GLODNA, jak z zadnego innego na ktorym bylam.
Zespol tez kompletnie nie potrafil dostosowac sie do gosci, facet ktory prowadzil wrecz w chamski sposob komentowal prosby gosci o niektore piosenki. Ludzie malo jedli, malo sie bawili, generalnie niestety najgorsze wesele na ktorym bylam, a bylam na kilku w swoim zyciu.
To sa moje subiektywne odczucia (choc wiem ze nie tylko moje), ale faktem jest, ze po tym co widzialam ja bym sie na Rodizio nie zdecydowala.
Zespol tez kompletnie nie potrafil dostosowac sie do gosci, facet ktory prowadzil wrecz w chamski sposob komentowal prosby gosci o niektore piosenki. Ludzie malo jedli, malo sie bawili, generalnie niestety najgorsze wesele na ktorym bylam, a bylam na kilku w swoim zyciu.
To sa moje subiektywne odczucia (choc wiem ze nie tylko moje), ale faktem jest, ze po tym co widzialam ja bym sie na Rodizio nie zdecydowala.
Hmmm, nie wiem jakim cudem można wyjść głodnym z wesela, na którym serwują - przystawkę, zupę, danie główne (nie w porcjach, a na paterach, więc można i całą noc spędzić na konsumpcji tego dania), mnóstwo wędlin, zimnych zakąsek typu galaretki, rolady, marynaty itp. na osobnych półmiskach, deser, ciasta, tort, kolejną zupę i mięsa na ciepło z rusztu (w dowolnej ilości - jeśli coś jest małe, to się prosi o parę sztuk). Stoły nie stoją puste, można się częstować do momentu, gdy jedzenie zaczyna wychodzić nosem... No chyba, że ktoś jest posiadaczem 7 żołądków jak Alf, tudzież cierpi na bulimię.
Uwierzcie mi, że gdyby cokolwiek było nie tak, jak być powinno (np. kelnerki się nie śpieszyły z obsługą), moi krytyczni rodzice na pewno by zwrócili uwagę. Jedyne, co oboje zauważyli (a zależało im na podjęciu gości jak najlepiej nie mniej niż mi), to brak serwetek pod pokrojonym ciastem, które leżało bezpośrednio na paterach - przyznacie, że nie jest to najgorsze, co może się zdarzyć organizatorowi wesela.
Co do zespołu - nie dam powiedzieć na nich złego słowa, bo byli rewelacyjni i nie uwierzę, że kórykolwiek z tych przemiłych i dowcipnych chłopaków mógł w niegrzeczny sposób potraktować gościa, bo są to ludzie na poziomie, z szacunkiem traktujący klienta.
Uwierzcie mi, że gdyby cokolwiek było nie tak, jak być powinno (np. kelnerki się nie śpieszyły z obsługą), moi krytyczni rodzice na pewno by zwrócili uwagę. Jedyne, co oboje zauważyli (a zależało im na podjęciu gości jak najlepiej nie mniej niż mi), to brak serwetek pod pokrojonym ciastem, które leżało bezpośrednio na paterach - przyznacie, że nie jest to najgorsze, co może się zdarzyć organizatorowi wesela.
Co do zespołu - nie dam powiedzieć na nich złego słowa, bo byli rewelacyjni i nie uwierzę, że kórykolwiek z tych przemiłych i dowcipnych chłopaków mógł w niegrzeczny sposób potraktować gościa, bo są to ludzie na poziomie, z szacunkiem traktujący klienta.
Czigra, czy masz jakiś procent z utargu że tak się ze wszystkimi wykłócasz? Bo odpowiadasz na wszystkie negatywne posty które pojawiają się w tym wątku, jakby Ciebie osobiście dotyczyły.
Ja nie krytykuję Twojego wesela i nie neguję Twojego wyboru, nie wiem też czy na weselu na którym byłam było serwowane najdroższe menu, bo nie pytałam o to młodych. Ja piszę o SWOICH SUBIEKTYWNYCH odczuciach, i mnie się w Rodizio nie podobało. Dziewczyny pytają o opinię, więc ją wyrażam.
Nie jestem osobą która przed weselem robi sobie tygodniową głodówkę żeby się napchać, generalnie na imprezach zwykle jem niewiele, ale jednak jem. I będę obstawać przy swoim - było mało jedzenia.
Poza tym moja sugestia jest taka, że odczucia młodych mogą być inne niż pozostałych gości. Z tego co wiem, nasi znajomi, na których weselu byliśmy, byli z wyboru zadowoleni. Ja jako gość średnio.
A co do kultury panów z zespołu Mari Band, to uwierz, że nie zawsze są tacy mili i kulturalni jak Ci się wydawało. Moim zdaniem, jak ktoś jest za ambitny, to powinien się zatrudnić w filharmonii, a nie chałturzyć na weselach. Bo to zespół jest dla gości, a nie odwrotnie. Może akurat Wam i Waszym gościom odpowiadał repertuar, i nie było scysji na tym punkcie. Na weselu na którym ja byłam zespół słabo wpisał się w klimat, i uważam że nie zrobił nic, żeby ludzi rozruszać, szukając rozsądnego kompromisu.
Pozdrawiam,
ma.sia
Ja nie krytykuję Twojego wesela i nie neguję Twojego wyboru, nie wiem też czy na weselu na którym byłam było serwowane najdroższe menu, bo nie pytałam o to młodych. Ja piszę o SWOICH SUBIEKTYWNYCH odczuciach, i mnie się w Rodizio nie podobało. Dziewczyny pytają o opinię, więc ją wyrażam.
Nie jestem osobą która przed weselem robi sobie tygodniową głodówkę żeby się napchać, generalnie na imprezach zwykle jem niewiele, ale jednak jem. I będę obstawać przy swoim - było mało jedzenia.
Poza tym moja sugestia jest taka, że odczucia młodych mogą być inne niż pozostałych gości. Z tego co wiem, nasi znajomi, na których weselu byliśmy, byli z wyboru zadowoleni. Ja jako gość średnio.
A co do kultury panów z zespołu Mari Band, to uwierz, że nie zawsze są tacy mili i kulturalni jak Ci się wydawało. Moim zdaniem, jak ktoś jest za ambitny, to powinien się zatrudnić w filharmonii, a nie chałturzyć na weselach. Bo to zespół jest dla gości, a nie odwrotnie. Może akurat Wam i Waszym gościom odpowiadał repertuar, i nie było scysji na tym punkcie. Na weselu na którym ja byłam zespół słabo wpisał się w klimat, i uważam że nie zrobił nic, żeby ludzi rozruszać, szukając rozsądnego kompromisu.
Pozdrawiam,
ma.sia
Dzięki za wszystkie odpowiedzi w sprawie Rodizio.
Wczoraj tam byłam z narzeczonym i świadkami miejsce super (chodzi mi o taras) wytrój może być (super żółwie) ale jest duże ale:
Zamówiliśmy zapiekaną lasanie, bar sałatkowy oraz desery szczerze powiem , że jedzenie nie było najlepsze , a podejście kelnerki jeżeli chodzi o rozmowy o weselu pozostawiam bez komentarza szkoda słów.
Rabat jest 20 % w piątek , a nie 30% i wcale nie dają alkoholu tak jak na forum ktoś napisała " -Rodizo zawsze ją na piątkowe wesela przyznaje. Z alkoholem (wódka, wino białe i czerwone, whisky), napojami ciepłymi (kawa, herbata) i zimnymi (soki i gazowane, woda) bez ograniczeń "
Pozostaje przy swoim pierwszym wyborze czyli "Kaszubska Strzecha" tam podejście do klienta jest rewelacyjne i obsługa miła.
Wczoraj tam byłam z narzeczonym i świadkami miejsce super (chodzi mi o taras) wytrój może być (super żółwie) ale jest duże ale:
Zamówiliśmy zapiekaną lasanie, bar sałatkowy oraz desery szczerze powiem , że jedzenie nie było najlepsze , a podejście kelnerki jeżeli chodzi o rozmowy o weselu pozostawiam bez komentarza szkoda słów.
Rabat jest 20 % w piątek , a nie 30% i wcale nie dają alkoholu tak jak na forum ktoś napisała " -Rodizo zawsze ją na piątkowe wesela przyznaje. Z alkoholem (wódka, wino białe i czerwone, whisky), napojami ciepłymi (kawa, herbata) i zimnymi (soki i gazowane, woda) bez ograniczeń "
Pozostaje przy swoim pierwszym wyborze czyli "Kaszubska Strzecha" tam podejście do klienta jest rewelacyjne i obsługa miła.
Rodizio nie tylko nie wybrałabym na wesele, ale nawet na zwykły obiad. Swego czasu często chodziliśmy tam na rodzinne obiady i kilka razy zdarzało się wpaść po uczelni "na wyżerkę". Początkowo było super. Jedzenie było pyszne. Wystrój sali kiczowaty, ale to taki lokal. Mięso rozpływało się w ustach. Można było godzinami biesiadować w miłym towarzystwie. Po roku regularnego odwiedzania tej knajpki, zmieniło się na gorsze. Obsługa się zmnieniła na mniej sympatyczną. Sałatki kilka razy były nieświeże. Mięso żylaste, twarde nie dające się pogryźć. Fuj. Nigdy więcej.
Dwa razy byłam tam na większej imprezie. Raz mama organizowała tam swoje urodziny, a raz tata narzeczonego swoje imieniny. Nic nadzwyczajnego. Jedzenie bardzo się zepsuło. Może na weselach serwują co innego, ale ja już tam nie chodzę.
Dwa razy byłam tam na większej imprezie. Raz mama organizowała tam swoje urodziny, a raz tata narzeczonego swoje imieniny. Nic nadzwyczajnego. Jedzenie bardzo się zepsuło. Może na weselach serwują co innego, ale ja już tam nie chodzę.
W tym roku zawsze w piątki była zniżka 30%, można poczytać w starszych wątkach, być może stwierdzili, że im się to nie opłaca i obniżyli do 20%. Jeśli chodzi o alkohol, najwyraźniej tylko nam poszli na rękę, bo mieliśmy ustaloną z góry cenę bez ograniczeń.
W Kaszubskiej Strzesze byłam na imprezie firmowej - fajne miejsce, życzę udanego swojskiego weselicha:)
W Kaszubskiej Strzesze byłam na imprezie firmowej - fajne miejsce, życzę udanego swojskiego weselicha:)
Pan właściciel (taki z czupryną typu afro z siwych włosów) robił za DJa, ale dość marnie mu to szło, więc przejęliśmy konsolę i puszczaliśmy własne płyty. Bawiłam się oczywiście bardzo dobrze, jedzonko było super - kaszubskie specjały plus łosoś prosto z paleniska. Świetne wrażenie robi ogród od strony jeziora - zieleń, kwiaty i ta strzecha - prawdziwa!:)