Widok
Myśmy tam byli jakieś 2 tyg. temu zapytać o wesela i załamałam się bo mają już zarezerwowane terminy od parktycznie II połowy maja do końca sierpnia i mało tego jak ta pani pokazała swój zeszycik to były tam same dowody wpłat zaliczek, więc to raczej już pewne. Lokal jest super i choć ceny dość wysokie, bo od 130 do 170 za osobę to chyba bym się skusiła, ale ja chcę brać ślubw sierpniu.
Hej Beata!Nadal nie moge odzalowac tej sukienki od Moniki;)!jesli chodzi o rodizio...Czy to jest ten lokal na Kamiennej Górze?Jesli tak, to bylam tam w wakacje na weselu, ktore Pare mloda kosztowalo pewnie majatek,wiec mysle,ze mieli jakies wyszukane menu,bo jedzenie bylo smaczne,ale stoly sie pod nim nie uginaly.Mi osobiscie nie podoba sie wystroj-jest roszke kiczowaty,ale maja przesympatyczna obsluge.Msle,ze nasi znajomi byli bardzo zadowoleni.
Moi goście nie narzekali na brak jedzenia, wręcz odwrotnie - pytali, czy mam dla nich zapasowe żołądki, bo tyle tego, a wszystko tak dobre, że chce się spróbować... :) To chyba zależy od ceny wybranego menu - wiadomo, że jak się więcej zapłaci, to i więcej będzie się miało na stole. Ja z wesela w Rodizio byłam bardzo zadowolona. Obsługa też na medal.
a czy panie w rodizio w czasie wesela sa tak "rozebrane" jak zazwyczaj? ja mam generalnie normalna rodzine, ale dla dwoch podstarzalych wujkow to by mogly byc za silne wrazenia, a poza tym to ja sama nie przepadam, jak one tak z golymi brzuchami paraduja (chcodze tam czesto na rodizio i potem nic nie jem 2 dni...). dla mnie troche tam przyciasno, ale miejsce takie sliczne, ze moze jednak sie skusze, mam wstepna rezerwacje
Menu było najdroższe, ale ze względu na to, że wesele było w piątek, mieliśmy 30% zniżki - Rodizo zawsze ją na piątkowe wesela przyznaje. Z alkoholem (wódka, wino białe i czerwone, whisky), napojami ciepłymi (kawa, herbata) i zimnymi (soki i gazowane, woda) bez ograniczeń oraz poprawinami (świeża zupa i drugie danie oraz to, co zostało z wesela) wyszło 175 zł/ os. Uważam, że to bardzo korzystna cena za dwa dni balowania jak na lokal tej klasy. Mieliśmy od nich również owoce. Jedyne, o co musieliśmy się martwić to alkohole kolorowe i alkohol na poprawiny.
Kelnerki były ubrane w białe bluzki i spódniczki, zero golizny.
Fakt, że malunki na ścianach są nieco kiczowate, ale w słodki sposób - dzięki temu jest wesoło:) Lepsze to, niż boazeria rodem z lat 70-tych na ścianach, prawda? No i widok z tarasu... Aaaa, Rodizio zapewnia również przystrojeni stołów kwiatami, a przed Modymi stawia bardzo ładną ikebanę i świecznik.
Kelnerki były ubrane w białe bluzki i spódniczki, zero golizny.
Fakt, że malunki na ścianach są nieco kiczowate, ale w słodki sposób - dzięki temu jest wesoło:) Lepsze to, niż boazeria rodem z lat 70-tych na ścianach, prawda? No i widok z tarasu... Aaaa, Rodizio zapewnia również przystrojeni stołów kwiatami, a przed Modymi stawia bardzo ładną ikebanę i świecznik.
Witam. Miałam okazję bawić się na weselu w tej restauracji. Moje odczucia są różne, szczególnie, że miałam porównanie do wesela na którym byłam tydzień wcześniej, ale to było duże wiejskie wesele. Wesele w Rodrizio było zupełnie inne. Na wstępie kileiszek szampana i toast. Pierwsze podane danie to był plasterek łososia z bułeczkami. Szczerze mówiąc, na weselu było bardzo dużo młodych ludzi i nie każdy wiedział jak się do tego zabrać i czy wogóle się zabrać. Po jakiś 40 minutach, może nawet trochę więcej podano obiad. Ziemniaki, surówki, kotlety... Pierwszy taniec pary młodej był dość późno, zespół grał muzykę latynoską, ale nawet fajnie. Później podano zimne potrawy, w nocy podobno jeszcze był barszczyk z pasztecikiem, ale się nie załapałam. Potem kolejne ciepłe danie. Kelnerzy roznosili dania z rusztu. Najpierw od jednego kelnera dostawało się na talerzyk jedną kiełbaskę (miniaturkę), później przychodził kelner z malutkim kawałkiem kurczaczka, a następnie kolejny z odkroiwał na talerzyk plasterek jakiegoś mięska.
Jeżeli chodzi o zabawę, to ja się bawiłam super, bo to nie miejsce dawało atmosferę, ale ludzie.
Jeżeli chodzi o zabawę, to ja się bawiłam super, bo to nie miejsce dawało atmosferę, ale ludzie.
Nie wiem jaką decyzję podjąć było wiadome ,że nie którzy będą za a drudzy przeciw tak w życiu jest , lecz decyzja i tak do mnie należy i tu jest problem :( chciałabym aby jak najlepiej wypadło (połowa rodziny przyjedzie z zagranicy) taką daleką podróż od będą i co małe porcyjki dostaną. Wiem, że wesele jest dla mnie i mojego ukochanego , ale jestem taką osobą co wszystkim się martwi :(
Może ktoś jeszcze napisze opinie.
Może ktoś jeszcze napisze opinie.
U mnie też była rodzina z zagranicy i byli zachwyceni. Nie wiem o co Wam może chodzić z tymi "małymi porcyjkami" - jedzenia było bardzo dużo, bardzo różnorodne i naprawdę nie dało się wszystkiego spróbować! W dodatku masa tego została na poprawiny. Ile człowiek jest w stanie wcisnąć w siebie przez całą noc, do jasnej cholibki?!?! 5 obiadów dwudaniowych i 10 deserów?!?!?! Nie wspominając o zimnym bufecie. Przecież wesele jest nie tylko po to, żeby się nażreć jakby się miało do czynienia z jedzeniem po raz pierwszy i ostatni w życiu, ale żeby się bawić! A jeśli komuś łosoś z bułeczką nie kojarzy się z przystawką, która z zasady jest po to, żeby zaostrzyć apetyt na drugie danie, to ja przepraszam, ale niech się nie wypowiada...
betiblue1 prosiła o opinie, więc wyraziłam swoją, o gustach się nie dyskutuje. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie. Mi osobiście nie podobało się podawanie mini kiełbaski itd. A napisałam tak, jak naprawdę było. I nie odradzałam tego miejsca wogóle, bo tak jak napisałam poniżej głównym punktem wesela jest para młoda, a nie jedzenie, a jak kto się bawi też nie zależy od organizacji, bo dobrze się bawić można prakktycznie wszędzie.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Wiem, że ludzie patrzą na to jakie i ile jest jedzenia, a potem mówią: u tych nie było co jeść, a utych nie było co pić albo inne. Ale to ty i twój mąż jesteście na tej imprezie najważniejsi i to wy macie się dobrze bawić. Ja pomimo tego jedzonka bawiłam się super, bo może być dużo jedzenia a i tak ludzie się nie będą dobrze bawić dlatego,że nie umieją. Tak też bywa.
A propo Rodrizio to jest taka ekskluzywna restauracja, gościom napewno się spodoba, bo i wystrój jest ładny i okolica. No i widoki. To tylko moje spostrzeżenia, na forum jest wilele pozytywów na ten temat.
Polecam ten wątek http://forum.trojmiasto.pl/read.php?f=11&i=58318&t=57791
A propo Rodrizio to jest taka ekskluzywna restauracja, gościom napewno się spodoba, bo i wystrój jest ładny i okolica. No i widoki. To tylko moje spostrzeżenia, na forum jest wilele pozytywów na ten temat.
Polecam ten wątek http://forum.trojmiasto.pl/read.php?f=11&i=58318&t=57791
Justyś, nie wiem dlaczego wyszło 40min. przerwy między przystawką, a daniem. Z tego co pamiętam, ledwo uporałam się z łososiem, a już miałam na stole rosół, a potem drugie danie (na marginesie - duże porcje dwóch rodzajów mięs na paterach do wyboru oraz różne dodatki)... Być może było bardzo dużo gości, a wiadomo, że nie wszystkim zgłodniałym uda się kelnerkom podać talerze jednocześnie, czyli należy poczekać, aż Ci, którzy dostali przystawkę najpóźniej, zdążą ją zjeść. Może o to chodziło?
Co do małych kiełbasek - danie to podawane było grubo po północy, kiedy to goście zdążyli już najeść się do syta innymi specjałami. Chodzi w nim głównie o atrakcję, jaką jest sposób podania - ze "szpady". Poza kiełbaską były tak podawane dwa inne rodzaje mięsa z rusztu, więc każdy miał okazję zapchać żołądek, jeśli miał ochotę;) No i można było poprosić o więcej niż jedną sztukę mięsa. Moi goście mieli wręcz pretensję, że tak dużo tego i takie dobre, a im się już nic nie mieści.
Co do tego, że ważna jest atmosfera i to, czy goście potrafią się bawić, a nie sam lokal (choć ten potrafi znacznie wpłynąć na dobry nastrój do harców:D), zgadzam się z Tobą w 100%. Ważny jest też sposób prowadzenia zabawy przez zespól, czy też DJa.
Co do małych kiełbasek - danie to podawane było grubo po północy, kiedy to goście zdążyli już najeść się do syta innymi specjałami. Chodzi w nim głównie o atrakcję, jaką jest sposób podania - ze "szpady". Poza kiełbaską były tak podawane dwa inne rodzaje mięsa z rusztu, więc każdy miał okazję zapchać żołądek, jeśli miał ochotę;) No i można było poprosić o więcej niż jedną sztukę mięsa. Moi goście mieli wręcz pretensję, że tak dużo tego i takie dobre, a im się już nic nie mieści.
Co do tego, że ważna jest atmosfera i to, czy goście potrafią się bawić, a nie sam lokal (choć ten potrafi znacznie wpłynąć na dobry nastrój do harców:D), zgadzam się z Tobą w 100%. Ważny jest też sposób prowadzenia zabawy przez zespól, czy też DJa.
A ja pozwole sobie zgodzic sie z Justys. Bylam wiosna na weselu w Rodizio, i mialam dokladnie te same odczucia, jak bysmy byly na tym samym weselu. Ta sama historia z przystawkami i dlugim oczekiwaniem na obiad, te same male kielbaski ze szpadki. Moze to i efektowne, ale najesc to sie tym czlowiek nie naje. I wcale nie chodzi o to, zeby sie nazrec jakby sie mialo z jedzeniem do czynienia po raz pierwszy i ostatni, jak to ujela Czigra. Ja po prostu wyszlam z tego wesela GLODNA, jak z zadnego innego na ktorym bylam.
Zespol tez kompletnie nie potrafil dostosowac sie do gosci, facet ktory prowadzil wrecz w chamski sposob komentowal prosby gosci o niektore piosenki. Ludzie malo jedli, malo sie bawili, generalnie niestety najgorsze wesele na ktorym bylam, a bylam na kilku w swoim zyciu.
To sa moje subiektywne odczucia (choc wiem ze nie tylko moje), ale faktem jest, ze po tym co widzialam ja bym sie na Rodizio nie zdecydowala.
Zespol tez kompletnie nie potrafil dostosowac sie do gosci, facet ktory prowadzil wrecz w chamski sposob komentowal prosby gosci o niektore piosenki. Ludzie malo jedli, malo sie bawili, generalnie niestety najgorsze wesele na ktorym bylam, a bylam na kilku w swoim zyciu.
To sa moje subiektywne odczucia (choc wiem ze nie tylko moje), ale faktem jest, ze po tym co widzialam ja bym sie na Rodizio nie zdecydowala.
Hmmm, nie wiem jakim cudem można wyjść głodnym z wesela, na którym serwują - przystawkę, zupę, danie główne (nie w porcjach, a na paterach, więc można i całą noc spędzić na konsumpcji tego dania), mnóstwo wędlin, zimnych zakąsek typu galaretki, rolady, marynaty itp. na osobnych półmiskach, deser, ciasta, tort, kolejną zupę i mięsa na ciepło z rusztu (w dowolnej ilości - jeśli coś jest małe, to się prosi o parę sztuk). Stoły nie stoją puste, można się częstować do momentu, gdy jedzenie zaczyna wychodzić nosem... No chyba, że ktoś jest posiadaczem 7 żołądków jak Alf, tudzież cierpi na bulimię.
Uwierzcie mi, że gdyby cokolwiek było nie tak, jak być powinno (np. kelnerki się nie śpieszyły z obsługą), moi krytyczni rodzice na pewno by zwrócili uwagę. Jedyne, co oboje zauważyli (a zależało im na podjęciu gości jak najlepiej nie mniej niż mi), to brak serwetek pod pokrojonym ciastem, które leżało bezpośrednio na paterach - przyznacie, że nie jest to najgorsze, co może się zdarzyć organizatorowi wesela.
Co do zespołu - nie dam powiedzieć na nich złego słowa, bo byli rewelacyjni i nie uwierzę, że kórykolwiek z tych przemiłych i dowcipnych chłopaków mógł w niegrzeczny sposób potraktować gościa, bo są to ludzie na poziomie, z szacunkiem traktujący klienta.
Uwierzcie mi, że gdyby cokolwiek było nie tak, jak być powinno (np. kelnerki się nie śpieszyły z obsługą), moi krytyczni rodzice na pewno by zwrócili uwagę. Jedyne, co oboje zauważyli (a zależało im na podjęciu gości jak najlepiej nie mniej niż mi), to brak serwetek pod pokrojonym ciastem, które leżało bezpośrednio na paterach - przyznacie, że nie jest to najgorsze, co może się zdarzyć organizatorowi wesela.
Co do zespołu - nie dam powiedzieć na nich złego słowa, bo byli rewelacyjni i nie uwierzę, że kórykolwiek z tych przemiłych i dowcipnych chłopaków mógł w niegrzeczny sposób potraktować gościa, bo są to ludzie na poziomie, z szacunkiem traktujący klienta.
Czigra, czy masz jakiś procent z utargu że tak się ze wszystkimi wykłócasz? Bo odpowiadasz na wszystkie negatywne posty które pojawiają się w tym wątku, jakby Ciebie osobiście dotyczyły.
Ja nie krytykuję Twojego wesela i nie neguję Twojego wyboru, nie wiem też czy na weselu na którym byłam było serwowane najdroższe menu, bo nie pytałam o to młodych. Ja piszę o SWOICH SUBIEKTYWNYCH odczuciach, i mnie się w Rodizio nie podobało. Dziewczyny pytają o opinię, więc ją wyrażam.
Nie jestem osobą która przed weselem robi sobie tygodniową głodówkę żeby się napchać, generalnie na imprezach zwykle jem niewiele, ale jednak jem. I będę obstawać przy swoim - było mało jedzenia.
Poza tym moja sugestia jest taka, że odczucia młodych mogą być inne niż pozostałych gości. Z tego co wiem, nasi znajomi, na których weselu byliśmy, byli z wyboru zadowoleni. Ja jako gość średnio.
A co do kultury panów z zespołu Mari Band, to uwierz, że nie zawsze są tacy mili i kulturalni jak Ci się wydawało. Moim zdaniem, jak ktoś jest za ambitny, to powinien się zatrudnić w filharmonii, a nie chałturzyć na weselach. Bo to zespół jest dla gości, a nie odwrotnie. Może akurat Wam i Waszym gościom odpowiadał repertuar, i nie było scysji na tym punkcie. Na weselu na którym ja byłam zespół słabo wpisał się w klimat, i uważam że nie zrobił nic, żeby ludzi rozruszać, szukając rozsądnego kompromisu.
Pozdrawiam,
ma.sia
Ja nie krytykuję Twojego wesela i nie neguję Twojego wyboru, nie wiem też czy na weselu na którym byłam było serwowane najdroższe menu, bo nie pytałam o to młodych. Ja piszę o SWOICH SUBIEKTYWNYCH odczuciach, i mnie się w Rodizio nie podobało. Dziewczyny pytają o opinię, więc ją wyrażam.
Nie jestem osobą która przed weselem robi sobie tygodniową głodówkę żeby się napchać, generalnie na imprezach zwykle jem niewiele, ale jednak jem. I będę obstawać przy swoim - było mało jedzenia.
Poza tym moja sugestia jest taka, że odczucia młodych mogą być inne niż pozostałych gości. Z tego co wiem, nasi znajomi, na których weselu byliśmy, byli z wyboru zadowoleni. Ja jako gość średnio.
A co do kultury panów z zespołu Mari Band, to uwierz, że nie zawsze są tacy mili i kulturalni jak Ci się wydawało. Moim zdaniem, jak ktoś jest za ambitny, to powinien się zatrudnić w filharmonii, a nie chałturzyć na weselach. Bo to zespół jest dla gości, a nie odwrotnie. Może akurat Wam i Waszym gościom odpowiadał repertuar, i nie było scysji na tym punkcie. Na weselu na którym ja byłam zespół słabo wpisał się w klimat, i uważam że nie zrobił nic, żeby ludzi rozruszać, szukając rozsądnego kompromisu.
Pozdrawiam,
ma.sia
Dzięki za wszystkie odpowiedzi w sprawie Rodizio.
Wczoraj tam byłam z narzeczonym i świadkami miejsce super (chodzi mi o taras) wytrój może być (super żółwie) ale jest duże ale:
Zamówiliśmy zapiekaną lasanie, bar sałatkowy oraz desery szczerze powiem , że jedzenie nie było najlepsze , a podejście kelnerki jeżeli chodzi o rozmowy o weselu pozostawiam bez komentarza szkoda słów.
Rabat jest 20 % w piątek , a nie 30% i wcale nie dają alkoholu tak jak na forum ktoś napisała " -Rodizo zawsze ją na piątkowe wesela przyznaje. Z alkoholem (wódka, wino białe i czerwone, whisky), napojami ciepłymi (kawa, herbata) i zimnymi (soki i gazowane, woda) bez ograniczeń "
Pozostaje przy swoim pierwszym wyborze czyli "Kaszubska Strzecha" tam podejście do klienta jest rewelacyjne i obsługa miła.
Wczoraj tam byłam z narzeczonym i świadkami miejsce super (chodzi mi o taras) wytrój może być (super żółwie) ale jest duże ale:
Zamówiliśmy zapiekaną lasanie, bar sałatkowy oraz desery szczerze powiem , że jedzenie nie było najlepsze , a podejście kelnerki jeżeli chodzi o rozmowy o weselu pozostawiam bez komentarza szkoda słów.
Rabat jest 20 % w piątek , a nie 30% i wcale nie dają alkoholu tak jak na forum ktoś napisała " -Rodizo zawsze ją na piątkowe wesela przyznaje. Z alkoholem (wódka, wino białe i czerwone, whisky), napojami ciepłymi (kawa, herbata) i zimnymi (soki i gazowane, woda) bez ograniczeń "
Pozostaje przy swoim pierwszym wyborze czyli "Kaszubska Strzecha" tam podejście do klienta jest rewelacyjne i obsługa miła.
Rodizio nie tylko nie wybrałabym na wesele, ale nawet na zwykły obiad. Swego czasu często chodziliśmy tam na rodzinne obiady i kilka razy zdarzało się wpaść po uczelni "na wyżerkę". Początkowo było super. Jedzenie było pyszne. Wystrój sali kiczowaty, ale to taki lokal. Mięso rozpływało się w ustach. Można było godzinami biesiadować w miłym towarzystwie. Po roku regularnego odwiedzania tej knajpki, zmieniło się na gorsze. Obsługa się zmnieniła na mniej sympatyczną. Sałatki kilka razy były nieświeże. Mięso żylaste, twarde nie dające się pogryźć. Fuj. Nigdy więcej.
Dwa razy byłam tam na większej imprezie. Raz mama organizowała tam swoje urodziny, a raz tata narzeczonego swoje imieniny. Nic nadzwyczajnego. Jedzenie bardzo się zepsuło. Może na weselach serwują co innego, ale ja już tam nie chodzę.
Dwa razy byłam tam na większej imprezie. Raz mama organizowała tam swoje urodziny, a raz tata narzeczonego swoje imieniny. Nic nadzwyczajnego. Jedzenie bardzo się zepsuło. Może na weselach serwują co innego, ale ja już tam nie chodzę.
W tym roku zawsze w piątki była zniżka 30%, można poczytać w starszych wątkach, być może stwierdzili, że im się to nie opłaca i obniżyli do 20%. Jeśli chodzi o alkohol, najwyraźniej tylko nam poszli na rękę, bo mieliśmy ustaloną z góry cenę bez ograniczeń.
W Kaszubskiej Strzesze byłam na imprezie firmowej - fajne miejsce, życzę udanego swojskiego weselicha:)
W Kaszubskiej Strzesze byłam na imprezie firmowej - fajne miejsce, życzę udanego swojskiego weselicha:)
Pan właściciel (taki z czupryną typu afro z siwych włosów) robił za DJa, ale dość marnie mu to szło, więc przejęliśmy konsolę i puszczaliśmy własne płyty. Bawiłam się oczywiście bardzo dobrze, jedzonko było super - kaszubskie specjały plus łosoś prosto z paleniska. Świetne wrażenie robi ogród od strony jeziora - zieleń, kwiaty i ta strzecha - prawdziwa!:)
Rodizio to bardzo ladny lokal i ta panorama...piekna!
Ale wiem, ze goscie regularnie narzekaja na zbyt maly parkiet i ten piec czy grill obok...
Oni tam mowia, ze zmiesci sie duzo wiecej osob niz w rzeczywistosci. W sumie na parkiecie miesci sie jakies 50 osob, z wieksza iloscia jest po prostu ciasno. Mysle, ze warto to wziac pod uwage przy wyborze lokalu...
Pozdrawiam
Ale wiem, ze goscie regularnie narzekaja na zbyt maly parkiet i ten piec czy grill obok...
Oni tam mowia, ze zmiesci sie duzo wiecej osob niz w rzeczywistosci. W sumie na parkiecie miesci sie jakies 50 osob, z wieksza iloscia jest po prostu ciasno. Mysle, ze warto to wziac pod uwage przy wyborze lokalu...
Pozdrawiam
ja w sumie troszkę się zmartwiłam Rozizio! jak podpisywaliśmy umówę to Pani nam powiedziała że umowa obejmuje tylko dolną salę. Ponieważ my mamy około 90 osób to, żeby zamknać ta drugą salę to albo będziemy musieli doprosić około 20 osób albo zapłacić 4.000 tyś za zamknięcie obiektu! fajnie! mój facet się wkurzył i zaczął swoje wywaody, że za szybko podjeliśmy tą decyzję itp. no ale sala już jest! jeżeli chodzi o menu denerwuje mnie to, że za 160 zł nie ma przywitania gości chlebem i solą wiec musimy wziąść najdroższe za 170 zł. wydaje mi się, że to jest takie stawianie klientów pod ścianą. mało tego do 170 zł musimy jeszcze doliczyć 1500 zł za ciasta i owoce ! tort we własnym zakresie!
czy ktoś też tak miał? cy może ja się mylę. ale chyba dobrze zrozumiała nie wiem sama!
czy ktoś też tak miał? cy może ja się mylę. ale chyba dobrze zrozumiała nie wiem sama!
Magdus, 1500 zl za ciasta to straaszszsznieee duzo!!!! Czy zamawiacie ciasta u nich czy sami indywidualnie? Wydaje mi sie, ze w cukierniach jest duzo taniej, z moze warto zastanowic sie nad ciastami od pan, ktore same pieka w domu na zamowenie? Takie ciasta sa duzo smaczniejsze od tych z cukierni :)
Moze jestem w bledzie, ale lokale biora ciasta z cukierni, ktore juz maja narzut ceny, a lokal dodatkowo dolicza sobie za ciasta tzn, za ich zamowienie i dowoz na miejsce. Fakt, lokale maja duze znizki w cukierniach, ale nie obejmuja one klientow, ktorzy i tak placa za ciasta z tymi dodatkowymi narzutami. I kto na tym najlepiej wychodzi?
Pozdrawiam
Pozdrawiam
Kiwi wiesz ja chciałam miec coś takiego, że restauracja zamawia wszytsko, żeby już w dniu slubu nie jeździć po ciasta:( fakt faktem jest drogo ! u Pewnej pani, która piecze ciasta wysżło by o 1000 zł taniej ale jeszcze muszę pomysleć nad tym, najbardziej boję się o Tort ! Wiem, że będę brała z Delicji ale czy oni dowożą na miejsce??
Magdus, tego nie wiem, ale najprosciej bedzie zadzwonic do Delicji i zapytac, czy dojazd jest dodatkowo platny czy nie? A jesli chodzi o ciasta zamawiane poza lokalem i ich dowoz w dniu slubu, to warto by zaangazowac swiadkow, przeciez ani Ty ani Wasi rodzice nie moga zalatwiac takich spraw w dniu slubu, bo niby kiedy?
Pozdrowiaski
Pozdrowiaski