Widok

Rola męża i ojca

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
czy ja się czepiam?
przeciez mój mąż pracuje i przynosi kasę, posprząta, zrobi cięższe zakupy, których ja nie uradzę...więc chyba po pracy może sie położyć,przespać, pooglądać mecz czy kabaret...a dzieci...a co tam...skoro siedzę w domu to mogę zajmować się nimi 24h/dobę bez ustanku i chcwili dla siebie..aż się wypalę całkowicie...
nie mam wsparcia jeśli chodzi o odciążenie mnie przy dzieciach...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
masz racje pieczulka...dzieci ida spać jest czas i dla nas;))))i tv sie obejży i drina wypije;)Taka kolej rzeczy;)ale nie zaprzeczam ze i ja musze sie wyrwac z domu czasami bez dzieci....odsapnąć;)Na szczęście mam męża który nawet sam mnie namawia żebym się wyrwała z domu i poszła odreagować...po prostu zmienić klimat bo również siedze z dziećmi cały dzien w domu i czasami można zwariować.ALe daje rade i pomimo że nie jest zawsze kolorowo mój mąż bardzo mi pomaga kiedy tylko może,ale to tez kwestia tego jak podzieli się obowiązki.I u nas było tak od samego początku.Oboje się staramy sobie pomagać przy dzieciach a to że jest zmęczenie to norma..zawsze było i będzie;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A nie odpowiedziałaś co z pracą? Dlaczego nie chcesz iść do pracy chociażby po to żeby psychicznie odpocząć skoro to taki problem?
Bo wygodniej siedzieć w domu i narzekać. Dlatego. To proste.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
do BMMM ja moze napisze o swojej sytuacji tz. tez juz 4 lat siedzę w domu i marudze i pewnie poradziłabyś abym poszla do pracy ale moja pesje ktora zarobie musialabym oddac opiekuńce wiec, nie widze sensu aby zacząć parce do póki mala nie pojdzie do przedszkola.
a tak na poważnie to wszystko uzaleznone jest os facetow ja codziennie robie obiad mężowi (dodam ze fizycznie nie pracuje) a on jest taki leniwy ze nawet jak zje do nie wlozy talerzu do zmywary.tłumacze mu ze nie kaze tobie zmywac tylko prosze o wlozeniue tego talerza.niektre pisz za jak maz nie sprzata ty ty tez nie sprzataj-i co siedziec w takim syfie to jest rozwiazanie.moj M moze miec nawet guano w pokoju na samym srodki i mu to wcale nie przeszkadza.nie zajmuje sie dzieckiem,ja wczoraj odsniezalam balkon,naprawiam szafki i pytam sie po co ty jestes-chyba tylko dlatego ze przynosisz kase.nie dajmy sie zwarjowac.i jeszcze chce abym super wygladala.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Jak to mówią...jak sobie wychowasz tak masz;))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"ale moja pesje ktora zarobie musialabym oddac opiekuńce"

- ale tu przecież chodzi o to żeby odpocząć od ciągłego zajmowania się dziećmi, nie o pieniądze. Lepiej dalej siedzieć i marudzić, no tak.

Poza tym nie każda opiekunka bierze 1200 zł m-cznie, nie każda! Można znaleźć nawet taką za 5 zł na godzinę i to bardzo dobrą.
A żłobek? Kosztuje ok. 750 zł za 8 godzin dziennie z wyżywieniem (w Gdyni). Wiec jednak jeszcze trochę z tej wypłaty by zostało.

A skoro to zmęczenie psychiczne i chęć wyrwania się z domu jest tak silna jak wszystkie tu piszecie to jednak warto iść do tej pracy chociażby właśnie po to, żeby psychicznie odpocząć od dziecka.

Wiec moim zdaniem to tylko wymówka.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Bardzo ciekawy wątek. Poczekam jeszcze na kolejne komentarze Pań i chyba trzeba będzie zabrać głos o_O
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Panie "H" - no ja czekam na to z drżeniem oczu:) i już się nie mogę doczekać:) - poważnie:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bmmm, no nie zrozumiemy się chyba wcale...
bezsens - iść do pracy by uciec od dzieci...
ja nie chce uciekać od wychowywania, bo sama podjęłam decyzję o zostaniu w domu...
owszem dzieci czasem śpią ale wtedy jest czas by np. dokończyć obiad, powiesić/zdjąć pranie, posprzątać, umyć głowę itp. (nie wszystkie czynności da się zrobić wieczorem czy nocą)...
poza tym:
- ja w domu za cholerę nie odpocznę psychicznie..a wyrwać się nie mam jak/kiedy i dokąd
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
gdybym miała silne oparcie psychiczne w mężu nie pojawiałyby się takie desperackie wątki przesiąknięte bezsilnością...tak to czuję...myślę, że wystarczyłoby gdyby choć raz sam namawiał mnie żebym sobie wyszła na spacer chooćby dookoła domu, bo jak już wróci tym późnym wieczorem to nawet sklepy pozamykane...a rodzina daleko w świecie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Oboje pracujemy, ja z reguły jestem szybciej w domu. Po drodze z pracy odbieram młodszego synka od babci i starszego z przedszkola. Wracam do domu i za ok godzinke jest mąż.

Przez tą godzinę mam czas aby odkurzyć mieszkanie i nastawić obiad, nie wspominając z zaaranżowaniu zabawy dzieciom.

Jak mąż wraca, jemy wszyscy razem i dzieciaki idą się bawić a ja mam chwile czasu dla siebie lub na internet.

Aha...... rano wstaje pół godziny po mężu i mam czas na zrobienie sobie kanapek do pracy i ogarnięcie chałupy z porozrzucanych zabawek :)

Nie narzekam i mimo że pracuje na etacie to mam czas na wszystko, i dla dzieic i dla męza i na miły wieczór jak dzieciaki śpią.

Wszystko jest kwestią organizacji, nie mialabym serca siedząc w domu (gdybym nie pracowala) i zajmując sie dziećmi, gotując, sprzątając jeszcze po przyjściu meża żądać aby zrobił to czy tamto bo ja jestem zmęczona.

Nie znaczy to oczywiscie że mąż nic nie robi, bo robi i nie musze go wcale do niczego zmuszać, zresztą przychodzi z pracy to też robi coś w domu.

Kwestia organizacji dziewczyny tylko i wyłącznie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
ale ja nie narzekam na organizację! i raczej nikt mi jej braku nie może zarzucić...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ok, mysle ze czas skonczyc watek...wygadalam sie i tyle...w zyciu jak w kalejdoskopie...dzien taki, dzien siaki...kocham moje dzieci najbardziej na swiecie...na szczescie juz niebawem wiosna:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja ci nie zarzucam braku organizacji, tylko pisze jak jest u mnie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
spoko, rozumiem, ale chciałam przez to wyrazić, że organizacja - nawet najlepsza- nie pomoże w moim CHWILOWYM problemie:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sorry,że w tym wątku, ale...Właśnie szukam żłobka i ten za 750zł miesięcznie z wyżywieniem by mi pasował, czy możesz podać, który to, bo ja niestetyjak szukałam to były tylko takie od 1000 zł z wyżywieniem w zwyż (mam na myśli prywatne żłobki oczywiście, bo państwowy w Gdyni jest tylko 1 i tam nie mamy sznas).
z góry dziękuje
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Drogie Panie, mężczyzna to nie kobieta, a kobieta to nie mężczyzna. Wy patrzycie na swoich mężów/partnerów poprzez pryzmat bycia matką/kobietą - nic bardziej błędnego zrobić nie można. Wasza matczyna miłość do dziecka jest wpisana w Was genetycznie, dana jakby z urzędu, nienegocjowalna i stała - my mężczyźni musimy się ojcostwa zwyczajnie uczyć. Z reguła ojcowska miłość do dziecka pojawia się w jego 3 miesiącu życia, to uczucie narasta i w zasadzie uczymy się żyć na nowo w nowej rzeczywistości.
Coś do dla Was jest oczywiste, dla nas jest absolutnym novum. My polujemy na mamuty, jakoś niemrawo nam idzie ich przyrządzanie - tak było 100.000 lat temu i częściowo jest i dzisiaj (vide mąż autorki wątku). Również i partnerstwa musimy się nauczyć, pomocy w obowiązkach domowych i pracy przy dziecku - niestety nie posiadamy tych przymiotów, które posiadacie Wy, jako matki.
Instynkt łowcy-myśliwego-opiekuna powoduje, że widzimy świat przez pryzmat zupełnie innych priorytetów - ognisko rozpalamy ale już dmuchanie w nie...trudna sprawa; cóż...jak zgaśnie zawsze możemy rozpalić nowe. Tak myśli mężczyzna, bez wyjątku.
Żyjemy w nowych czasach, czasach równych praw i obowiązków, pracy zawodowej kobiet, emancypacji i wolności obyczajowej. Te wszystkie czynniki powodują, że mężczyzna udręczony gonitwą za "finansowym bezpieczeństwem" kompletnie gubi gdzieś priorytet "rodzina".

Niechęć do seksu u faceta, to możliwe? Tak, niestety - świat na głowie stoi, facetowi się nie chce...
Niska odporność psychiczna, permanentny stres zawodowy i finansowy, wszechobecna dostępna pornografia o dewiacyjnym zabarwieniu powodują poważne zaburzenia w sferze seksualnej mężczyzn. To psychiczna impotencja, niechęć do seksu nie w korelacji z żoną, która dalej jest dla mężczyzny atrakcyjna, a niechęć do kontaktu fizycznego w ogóle związany ze strachem przed nieporadzeniem sobie z wymaganiami żony. Dotyka to w szczególności mężczyzn pomiędzy 30, a 40 rokiem życia, aktywnych zawodowo i narażonych na utratę pracy.
Swoje potrzeby seksualnej zaspokajają poprzez masturbację, bo uznają to za bezpieczny wentyl bezpieczeństwa. Niedawno czytałem doskonały artykuł właśnie na ten temat (bodajże w piśmie Charaktery).

Mężczyźni nie przygotowują się roli bycia ojcem i mężem jednocześnie. Z jednej strony oczekują dziecka z radością, z drugiej, po jego urodzeniu i zmianą stylu życia, czują się rozczarowani i nie potrafią sobie z tym poradzić. Także sugerują Wam naprawdę poważną rozmowę z mężem/partnerem, czy jego postawy nie wynikają zwyczajnie z nieradzenia sobie z nową rzeczywistością - taka rozmowa może pomóc w mojej ocenie.

Pamiętajcie Drogie Panie, my nie lubimy się dzielić naszymi problemami, o ile adresat naszych utyskiwań może nam pomóc w ich rozwiązaniu - inaczej niczego z nas nie wyciągniecie.
Wy wzajemnie się "wysłuchujecie" - mężczyźni tego nie robią, to oznaka słabości i "ciotowatości", takich kolegów się unika. Twardziel? Guzik prawda. Każdy mężczyzna ma problemy z którymi sobie nie radzi, a wstyd mu się do tego przyznać. Także spróbujcie dialogu, zanim będziecie składać pozwy o rozwód lub pisać na forum, że macie trutnia w domu:)
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 7
Halewicz ile Ty masz lat?

Ps. szukasz może przyjaciółki?:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
na oko na 50 :D

a pozatym nie zgodzę się z nim bo to od charakteru faceta wszystko zalezy. moj mąz kochał córkę od pierwszego dnia, do dziś za nią szaleje i zawsze przy niej wszystko robił.

wiec róznie to bywa panie Halewicz, i mój mąz czy mąz "ja" nie są wyjątkami
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@emenems - Oczywiście, że to nie jest reguła - ja również nie miałem problemu z pokochaniem mojej córki i starałem się jak mogłem, choć było to już dawno temu:) To kwestia świadomości i tak, charakteru.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ja - nie mam 50-tki:)

p.s. jestem żonaty:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Jaki fotelik samochodowy polecacie? (99 odpowiedzi)

Witam. Chodzi mi o taki fotelik dla rocznego dziecka. Chcialabym aby posluzyl nam jak najdlużej....

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (30 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry