Widok

Rola męża i ojca

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
czy ja się czepiam?
przeciez mój mąż pracuje i przynosi kasę, posprząta, zrobi cięższe zakupy, których ja nie uradzę...więc chyba po pracy może sie położyć,przespać, pooglądać mecz czy kabaret...a dzieci...a co tam...skoro siedzę w domu to mogę zajmować się nimi 24h/dobę bez ustanku i chcwili dla siebie..aż się wypalę całkowicie...
nie mam wsparcia jeśli chodzi o odciążenie mnie przy dzieciach...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Cóż, teoria nie jest więc pełna skoro nie uwzględnia "wybryków natury", które (celowo bądź przypadkiem) zostały matkami:)
A skoro nie uwzględnia wszystkich czynników można ją zwyczajnie o kant ......
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pitolę?
Czyli uważasz, że: matka nie kocha swojego dziecka, jej miłość nie jest uwarunkowana genetycznie, instynkt macierzyński to stek stereotypów i komunałów - ok, zrozumiałem. Mój wniosek? Nie jesteś kobietą/matką - jesteś wybrykiem natury o_O
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
doczytałam jednak ;-) Halewicz, Twoja wiedza o kobietach to stek stereotypów i komunałów.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Halewicz, "Wasza matczyna miłość do dziecka jest wpisana w Was genetycznie, dana jakby z urzędu, nienegocjowalna i stała" ale pitolisz, już dalej mi się nie chce czytać:p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeszcze wracając do tematu. Podczas ciąży przeprowadziliśmy z mężem rozmowę podczas której na spokojnie przedstawiliśmy swoje oczekiwania wobec siebie nawzajem , plany podziału obowiązków, pomysły ma zorganizowanie życia po pojawieniu się dziecka. Każde musial isć trochę na ustępstwa, ale udało nam sie opracować plan działania. Życie trochę go zweryfikowało ( ach gdyby wszystko było jak przedstawia to telewizja , czy poradniki ;) , ale w gruncie rzeczy znamy swoje obowiązki i tego sie trzymamy. Nie mogę na męża złego słowa powiedzieć choć jakieś niesnaski się zdarzają - kto by nie chciał poleżeć sobie na kanapie , gdy ten drugi spaceruje z dzieckiem :)
Zdecydowaliśmy sie na drugiego malucha , który lada dzień zawita do naszego domu i zupełnie się tego nie boję , bo wiem , że zawsze mozemy na siebie liczyć
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
cyt. "z Halewicza" :
Wasza matczyna miłość do dziecka jest wpisana w Was genetycznie, dana jakby z urzędu, nienegocjowalna i stała - my mężczyźni musimy się ojcostwa zwyczajnie uczyć. Z reguła ojcowska miłość do dziecka pojawia się w jego 3 miesiącu życia, to uczucie narasta i w zasadzie uczymy się żyć na nowo w nowej rzeczywistości.
Coś do dla Was jest oczywiste, dla nas jest absolutnym novum.

Zaskoczyło mnie tak stereotypowe , szablonowe stwierdzenie rodem z poradnika "idealnej mamy". Nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz. Wielokrotnie powołujesz się na swoje duże doświadczenie i nabytą wiedzę ( notabene czasem mam wrażenie , że masz z 80 lat i ze 2 wojny na karku ;-)) a tutaj czytam wywody nieopierzonego , młodego tatusia
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przerabiam obecnie ten sam problem, mąż sporo pracuje, ma odpowiedzialne stanowisko, ja z 2 małych (2,5 roku i 8 m-cy) w dużym domu który trzeba ogarnąć, latem także ogród, scenariuusz codziennie ten sam, 6.00 pobudka i jechane...wiadomo, że przy 2 takich maluchów kupa roboty, jeszcze trzeba mieć cały czas na oku aby nie zrobiło sobie krzywdy, nerwy trzeba mieć ze stali a oczy dookoła głowy!!!!Do tego normalne domowe obowiązki obiad, zakupy, sprzątanie, pranie, prasowanie.Też myślałam o podjęciu pracy zawodowej, ale w momencie jeśli i w nocy muszę wstawać do młodszego dziecka na karmienie po 8 razy to stwierdziłam , że nie ma to sensu bo jestem tak zmęczona, że czasami padam na twarz a w pracy mogłabym być oceniona jako marny i nierozgarnięty pracownik-mowa o umysłowej.A mąż...przyzwyczajony ze wszystko ma w domu "załatwione" po pracy się relaksuje bo miał ciężki dzień...na spacerze z dzieckim był przez 2 lata tylko raz, tylko dlatego ze go trochę ktoś zawstydził z rodziny...Trudno mi też w tej sytuacji, zero kontaktu z ludźmi, koleżankami, relaks, wypoczynek...jak położe dzieci spać to sama się przewracam...coraz bardziej się z mężem oddalamy od siebie...ale tak jak ktoś wcześniej napisał, myślę, żę wszystko to kwestia dialogu, rozmowy, ciągłych spokojnych ustaleń, na bieżąco, rozwiązywania problemów, u nas tego zabrakło, ale zamierzam przeprowadzić kolejną, szczerą rozmowe, najlepiej na neutralnym gruncie, nie w domu,to życie rodzinne rzeczywiście trzeba sobie jakos poukładać, pojawienie się dziecka to nowe obowiązki, odpowiedzialność, trzeba się tym podzielić,dla dobra swojego i maluchów
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
pieczulka...zgadzam się z Tobą;)Mądrze gadasz...ja właśnie tak bym zrobiła jak napisałaś powyżej;))))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
~ja ile maja twoje dzieci? tak z ciekawosci pytam,
a to moze faktycznie robisz bląd, jak nie umiesz powiedziec ze musisz wyjsc i koniec.to tu sie zgodze ze czasem trzeba wymagac opieki nad dziecmi,
ale przedstawilas dzien meza - ze wraca z pracy , po drodze przynosi ciezkie zakuppy, zje, sprzata mieszkanie i w koncu zasiada na chwile odpoczynku ty ten jego oddech mu wypominasz bo i ty teraz chcesz sie rozsiasc.ale jak on wraca to juz wszystko pozamykane wiec o 15 do domu raczej nie wraca-

a moze jakies ciekawe zabawy/gry najpierw wspolnie z dziecmi a potem sie wycofuj powoli - moze on poprostu nie umie sie bawic z dziecmi?ja juz nie wiem w koncu o co kaman

no i sorry jak Twój M jest w domu to kupy zrobic tez nie mozesz? przeciez wyjsc i przejsc sie dookola bloku- jak sama napisalac- to nie 2godziny a 15-45min to jak jedno dluzsze meskie posiedzenie na kiblu...
jezeli tak masz to faktycznie masz przekichane - no coz zycze Ci wiecej stanowczosci - musisz sie przejsc to idz powiedz(bez focha) ze musisz wyjsc sie przewietrzyc zaraz wracasz i nie czekac na jego pozwolenie - masz ochote to idziesz nie masz nie idziesz...
a jak dzieci na noc zasypiaja(no u mnie tak jest bo puki co dramat ze mamusia najlepsza do podusi) to i na wjsci na miasto z kolezankami jest czas, bo dzieci spia wystarczy byc w domu.

bo czekanie na to zeby facet Ci zaproponowal wyjscie to jakies chore rozwiazanie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
czarnakawa, pytałaś o złobek, w Gdyni taka cena to normalka, z tego co się orientowałam to: w Królestwie Maciusia na Białej, Akademia Skrzata na Petyhorskiej, Bajlandia na Cechowej, Szkrabik na Kapitańskiej, wszędzie ceny podobne, do 800 zł za 8-10 godzin dziennie można coś znaleźć.
Nianię (rencistkę) miałam za 600 zł za 7 godzin dziennie, w tym sama gotowała i dojeżdżała (w zasadzie dochodziła), była świetna. Żałuję, że teraz nie mogę jej wziąć :(
Także nie przesadzajmy, że na żłobek czy nianię idzie cała wypłata.

Wiesz co "ja", najpierw piszesz, że pragniesz choć na chwilę się uwolnić, że to taki wielki problem, że jeszcze trochę a zwariujesz... a jak już poruszyłam temat pracy to na poczekaniu wymyśliłaś, że to nie chodzi o to, żeby iść do pracy żeby się uwolnić. No to zaraz? Jak to z Tobą jest? Chcesz się uwolnić czy nie? Chcesz psychicznie odpocząć od dzieci czy nie?
Po prostu chcesz się uwolnić, ale nie kosztem jakiegokolwiek wysiłku.
Skoro faktycznie to jest taki wielki problem to Twoja motywacja do jakiejkolwiek zmiany stanu rzeczy powinna być nieco wyższa.
Teraz nagle piszesz, ze sama chcesz takiego życia, bo nie chce się d*py (za przeproszeniem) ruszyć i sie w końcu ogarnąć.
Możesz sobie mówić co chcesz. Potwierdziła się moja teoria o lenistwie. Więc pozostaje Ci nadal siedzieć i marudzić. Dziękuję bardzo. Dobranoc :)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ja - nie wyklucza, o ile zachowuje się pewne granice ^_^
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
ale 15-stu też nie masz?:P

Ps. jedno nie wyklucza drugiego:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
@ja - nie mam 50-tki:)

p.s. jestem żonaty:)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
@emenems - Oczywiście, że to nie jest reguła - ja również nie miałem problemu z pokochaniem mojej córki i starałem się jak mogłem, choć było to już dawno temu:) To kwestia świadomości i tak, charakteru.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
na oko na 50 :D

a pozatym nie zgodzę się z nim bo to od charakteru faceta wszystko zalezy. moj mąz kochał córkę od pierwszego dnia, do dziś za nią szaleje i zawsze przy niej wszystko robił.

wiec róznie to bywa panie Halewicz, i mój mąz czy mąz "ja" nie są wyjątkami
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Halewicz ile Ty masz lat?

Ps. szukasz może przyjaciółki?:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Drogie Panie, mężczyzna to nie kobieta, a kobieta to nie mężczyzna. Wy patrzycie na swoich mężów/partnerów poprzez pryzmat bycia matką/kobietą - nic bardziej błędnego zrobić nie można. Wasza matczyna miłość do dziecka jest wpisana w Was genetycznie, dana jakby z urzędu, nienegocjowalna i stała - my mężczyźni musimy się ojcostwa zwyczajnie uczyć. Z reguła ojcowska miłość do dziecka pojawia się w jego 3 miesiącu życia, to uczucie narasta i w zasadzie uczymy się żyć na nowo w nowej rzeczywistości.
Coś do dla Was jest oczywiste, dla nas jest absolutnym novum. My polujemy na mamuty, jakoś niemrawo nam idzie ich przyrządzanie - tak było 100.000 lat temu i częściowo jest i dzisiaj (vide mąż autorki wątku). Również i partnerstwa musimy się nauczyć, pomocy w obowiązkach domowych i pracy przy dziecku - niestety nie posiadamy tych przymiotów, które posiadacie Wy, jako matki.
Instynkt łowcy-myśliwego-opiekuna powoduje, że widzimy świat przez pryzmat zupełnie innych priorytetów - ognisko rozpalamy ale już dmuchanie w nie...trudna sprawa; cóż...jak zgaśnie zawsze możemy rozpalić nowe. Tak myśli mężczyzna, bez wyjątku.
Żyjemy w nowych czasach, czasach równych praw i obowiązków, pracy zawodowej kobiet, emancypacji i wolności obyczajowej. Te wszystkie czynniki powodują, że mężczyzna udręczony gonitwą za "finansowym bezpieczeństwem" kompletnie gubi gdzieś priorytet "rodzina".

Niechęć do seksu u faceta, to możliwe? Tak, niestety - świat na głowie stoi, facetowi się nie chce...
Niska odporność psychiczna, permanentny stres zawodowy i finansowy, wszechobecna dostępna pornografia o dewiacyjnym zabarwieniu powodują poważne zaburzenia w sferze seksualnej mężczyzn. To psychiczna impotencja, niechęć do seksu nie w korelacji z żoną, która dalej jest dla mężczyzny atrakcyjna, a niechęć do kontaktu fizycznego w ogóle związany ze strachem przed nieporadzeniem sobie z wymaganiami żony. Dotyka to w szczególności mężczyzn pomiędzy 30, a 40 rokiem życia, aktywnych zawodowo i narażonych na utratę pracy.
Swoje potrzeby seksualnej zaspokajają poprzez masturbację, bo uznają to za bezpieczny wentyl bezpieczeństwa. Niedawno czytałem doskonały artykuł właśnie na ten temat (bodajże w piśmie Charaktery).

Mężczyźni nie przygotowują się roli bycia ojcem i mężem jednocześnie. Z jednej strony oczekują dziecka z radością, z drugiej, po jego urodzeniu i zmianą stylu życia, czują się rozczarowani i nie potrafią sobie z tym poradzić. Także sugerują Wam naprawdę poważną rozmowę z mężem/partnerem, czy jego postawy nie wynikają zwyczajnie z nieradzenia sobie z nową rzeczywistością - taka rozmowa może pomóc w mojej ocenie.

Pamiętajcie Drogie Panie, my nie lubimy się dzielić naszymi problemami, o ile adresat naszych utyskiwań może nam pomóc w ich rozwiązaniu - inaczej niczego z nas nie wyciągniecie.
Wy wzajemnie się "wysłuchujecie" - mężczyźni tego nie robią, to oznaka słabości i "ciotowatości", takich kolegów się unika. Twardziel? Guzik prawda. Każdy mężczyzna ma problemy z którymi sobie nie radzi, a wstyd mu się do tego przyznać. Także spróbujcie dialogu, zanim będziecie składać pozwy o rozwód lub pisać na forum, że macie trutnia w domu:)
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 7
Sorry,że w tym wątku, ale...Właśnie szukam żłobka i ten za 750zł miesięcznie z wyżywieniem by mi pasował, czy możesz podać, który to, bo ja niestetyjak szukałam to były tylko takie od 1000 zł z wyżywieniem w zwyż (mam na myśli prywatne żłobki oczywiście, bo państwowy w Gdyni jest tylko 1 i tam nie mamy sznas).
z góry dziękuje
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
spoko, rozumiem, ale chciałam przez to wyrazić, że organizacja - nawet najlepsza- nie pomoże w moim CHWILOWYM problemie:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja ci nie zarzucam braku organizacji, tylko pisze jak jest u mnie :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Odkurzacz samojezdny - robot - opinie (73 odpowiedzi)

Czy ktoś ma takie cudo ? Czy to w ogóle działa. Chciałam dziś kupić ale sprzedawca stanowczo mi...

dr Maciej Krynicki - endokrynolog - ktoś zna??? (69 odpowiedzi)

j.w. przyjmuje prywatnie w Pruszczu Gd., zastanawiam się, czy warto iść??

Dietetyk Agata Szczerkowska zdecydowanie odradzam (8 odpowiedzi)

Witam, kiedyś odchudzałam się z panią Agatą i efekty były super - w 3 miesiące schudłam bez...

do góry