Widok
Dziękujemy za dodanie do listy :)
U nas jeżeli jest foch to właśnie głównie na obiad ale generalnie nie narzekam jakoś bardzo na jej jedzenie. Widzę, że rośnie, woła jak jest głodna więc raczej wszystko ok.
Kupiliśmy kilka dni temu Młodej stoliczek i dwa krzesełka w Ikei. Myślałam naiwnie, że usiądzie i będzie sobie tak siedzieć, czytać, rysować itp. ;)
Szybko udowodniła mi, że stoliczek można np. położyć na sofie a z krzesełek zrobić huśtawkę, podstawkę do wspinania itp.
Wszystko wylądowało w piwnicy czekając na lepsze czasy....
U nas jeżeli jest foch to właśnie głównie na obiad ale generalnie nie narzekam jakoś bardzo na jej jedzenie. Widzę, że rośnie, woła jak jest głodna więc raczej wszystko ok.
Kupiliśmy kilka dni temu Młodej stoliczek i dwa krzesełka w Ikei. Myślałam naiwnie, że usiądzie i będzie sobie tak siedzieć, czytać, rysować itp. ;)
Szybko udowodniła mi, że stoliczek można np. położyć na sofie a z krzesełek zrobić huśtawkę, podstawkę do wspinania itp.
Wszystko wylądowało w piwnicy czekając na lepsze czasy....
Jeżeli chodzi o nocnik, to już były pierwsze sukcesy, teraz niestety mówi sisi lub jak widzę, że nadchodzi dwójka to pytam czy siadamy na nocnik ale wtedy kręci głowa i mówi nie-e, więc nie naciskam, jeszcze przyjdzie na nią czas.
Wczoraj byliśmy na działce i jadłyśmy truskawki z krzaczków:) Ale pyszne, słodziutkie, fantastyczne były, Młoda cała buzia i rączki na czerwono a jak już nie chciałam jej dać, to sama kucała przy krzaczkach i szukała:) Fajnie to wyglądało i fajne było to, że jest chętna do jedzenia, nie tak jak nasz Młody...
Maga79 a może być cos napisała więcej osobie? Np, gdzie rodziłaś... czy jesteś mężatką - oczywiście jesli tylko chcesz...
Wczoraj byliśmy na działce i jadłyśmy truskawki z krzaczków:) Ale pyszne, słodziutkie, fantastyczne były, Młoda cała buzia i rączki na czerwono a jak już nie chciałam jej dać, to sama kucała przy krzaczkach i szukała:) Fajnie to wyglądało i fajne było to, że jest chętna do jedzenia, nie tak jak nasz Młody...
Maga79 a może być cos napisała więcej osobie? Np, gdzie rodziłaś... czy jesteś mężatką - oczywiście jesli tylko chcesz...
Muszę się pochwalić,że wczoraj 21.06 w pierwszy dzien lata moje dziecko po raz pierwszy zrobiło siusiu do noczniczka.Jak mi wczoraj zasnął o 12.00,tak obudził się o 15.30 już zaczęłam się martwić,noi w pęcherzu się nazbierało,więc go wysadziłam,ciekawe jak będzie dziś.
Byłam z Matim u naszej pediatry pokazać wypis ze szpitala i prosić o skierowania na kolejne badania,moja lekarz jest już zupełnie bezradna odnośnie naszych problemów,dała skierowanie do poradni dermatologiczno-alergologicznej,ponoć dobra lekarz tam przyjmuje,ciekawe jakie terminy,być może trzeba będzie nam się udać prywatnie.
Nie mam już cierpliwości na karmienie Mateusza,a jeszcze ta dieta,masakra,nie wiem jak długo wytrzymam,dzisiaj zdjął mi z kanapki makrele wędzoną,a ryb mu też nie wolno,i zjadał z apetytem a jak widzi kanapkę z wędliną,to wyrzuca na podłogę,już ma dość jeść w kółko to samo.
Marta kiedy odrabiasz basen?My teraz w sobotę będziemy na 14.
Byłam z Matim u naszej pediatry pokazać wypis ze szpitala i prosić o skierowania na kolejne badania,moja lekarz jest już zupełnie bezradna odnośnie naszych problemów,dała skierowanie do poradni dermatologiczno-alergologicznej,ponoć dobra lekarz tam przyjmuje,ciekawe jakie terminy,być może trzeba będzie nam się udać prywatnie.
Nie mam już cierpliwości na karmienie Mateusza,a jeszcze ta dieta,masakra,nie wiem jak długo wytrzymam,dzisiaj zdjął mi z kanapki makrele wędzoną,a ryb mu też nie wolno,i zjadał z apetytem a jak widzi kanapkę z wędliną,to wyrzuca na podłogę,już ma dość jeść w kółko to samo.
Marta kiedy odrabiasz basen?My teraz w sobotę będziemy na 14.
hej hej
mężatka, od czterech lat ten sam mąż ;) na razie jedno dziecko, jeden kot...dość banalnie
gdańszczanka, od ponad 2,5 roku mieszkam w Rumi, fajne miejsce, bo las tuż obok, dużo zieleni, jak na wsi trochę...
Marysia urodziła się na Zaspie, szybko dosyć poszło, niecałe 4 godziny i była na świecie, 3 dni po terminie, ciążę miałam super, zero problemów, jakieś drobiazgi jedynie, potem też ok, po tygodniu od porodu już po zakupy jeździłam ;) generalnie nie narzekałabym gdyby po raz drugi było tak samo...
co jeszcze...hmmm, kocham góry, auta terenowe itp. klimaty
a co Wy lubicie ;)?
mężatka, od czterech lat ten sam mąż ;) na razie jedno dziecko, jeden kot...dość banalnie
gdańszczanka, od ponad 2,5 roku mieszkam w Rumi, fajne miejsce, bo las tuż obok, dużo zieleni, jak na wsi trochę...
Marysia urodziła się na Zaspie, szybko dosyć poszło, niecałe 4 godziny i była na świecie, 3 dni po terminie, ciążę miałam super, zero problemów, jakieś drobiazgi jedynie, potem też ok, po tygodniu od porodu już po zakupy jeździłam ;) generalnie nie narzekałabym gdyby po raz drugi było tak samo...
co jeszcze...hmmm, kocham góry, auta terenowe itp. klimaty
a co Wy lubicie ;)?
hmmmm co ja lubię... ja wręcz przeciwnie lubię wodę (morze, jeziorko, basen), jazdę na rowerze (teraz myślę o kupnie rolek, bo łatwiej w aucie przewieźć), czytanie książek, a chyba najważniejsze to lubię swoje życie i etap w którym teraz jestem:) gorzej z lubieniem siebie:) ale znów sobie obiecuję, że na wolnym wezmę się za siebie i więcej ruchu będzie:)
Maja na siebie zaczyna mówić - AJA, i BABAJ to tramwaj.
Maja na siebie zaczyna mówić - AJA, i BABAJ to tramwaj.
Oj, Marta, to tak jak mój mąż :) On też wodę bardzo lubi, myślałam, że może Maryśka po nim to odziedziczyła, ale sądząc po reakcji na basen to chyba po mamusi... wstyd się przyznać ale nie umiem pływać :D
Książki też uwielbiam, pochłaniam od zawsze, jak się nie mogę czasem oderwać to czytam do rana, idę spać o 4.00 a potem Młoda pobudkę robi o 6.00 i zonk ;) Może polecisz coś fajnego?
Mańka też lubi książeczki. Ogląda, pokazuje wszystko, każe sobie czytać. Za to jest dzieckiem bez telewizyjnym. U nas tv stoi tylko jako wyłączona kurzołapka.
Ja sobie często coś obiecuję :D tylko czasem gorzej bywa z realizacją...
Książki też uwielbiam, pochłaniam od zawsze, jak się nie mogę czasem oderwać to czytam do rana, idę spać o 4.00 a potem Młoda pobudkę robi o 6.00 i zonk ;) Może polecisz coś fajnego?
Mańka też lubi książeczki. Ogląda, pokazuje wszystko, każe sobie czytać. Za to jest dzieckiem bez telewizyjnym. U nas tv stoi tylko jako wyłączona kurzołapka.
Ja sobie często coś obiecuję :D tylko czasem gorzej bywa z realizacją...
Nasza córka Majeczka jakiś miesiąc temu zaczęla pokonywać dosyć spore odległości - cały dom potrafiła przejść - fakt, że sama nie potrafi wstać i spokojnie się zatrzymać ale od mebla do mebla bez problemu - potem po jakimś tygodniu się jej odwidziało i dalej raczkuje lub za rękę chce chodzić. Dla wyjaśnienia - nie przestraszyła się niczego a za rączkę chodzi znakomicie - nawet biega a sama ani kroku nie chce zrobić - co wy na to? macie jakieś pomysły albo podobne doświadczenia - plisssssssssss o radę:) może jakiś pomysły na zmotywowanie??? Aha:) MAJA ma rok, 4 miesiące i 11 dni:) z góry dzięki za odpowiedzi:) pozdrawiamy
Mój synek też dopiero zaczyna chodzić. Ma obniżone napięcie mięśniowe i na nim widać bardzo dokładnie, że dziecko zaczyna chodzić, kiedy samo jest na to gotowe. wszelkie przyspieszanie, prowadzanie za rączki powoduje problemy z postawą.
Rozwój dziecka to nie wyścig... Norma mówi, że dziecko moze zacząć chodzić dopiero w 18-tym miesiącu. Raczkowanie jest najzdrowszym ćwiczeniem wzmacniajacym, niech sobie Twoja mała raczkuje ile chce. A jeśli coś Cię jednak niepokoi, to nic nie rób na własną rękę, ale wybierz się do neurologa (polecam dr Raif z poradni na Zaspie).
Rozwój dziecka to nie wyścig... Norma mówi, że dziecko moze zacząć chodzić dopiero w 18-tym miesiącu. Raczkowanie jest najzdrowszym ćwiczeniem wzmacniajacym, niech sobie Twoja mała raczkuje ile chce. A jeśli coś Cię jednak niepokoi, to nic nie rób na własną rękę, ale wybierz się do neurologa (polecam dr Raif z poradni na Zaspie).
ja z książkami jestem na bakier od jakiegoś 1,5 roku:( jakoś nie mam czasu, a czytanie po nocach wogóle teraz odpada, codziennie pobódka o 5:30 i do roboty:( brakuje mi tego bardzo, ale mam nadzieję, że teraz troszke odrobię zaległości. Wiesz co ja nie mam ulubionego autora ani stylu, ostatnio co czytałam to byl wisniewski, grochola i nasza Babcia dała mi fleszerową - muskat i też wciągnęłam.
jedyne co teraz czytam to "Dziecko" i "Focus" i to tylko tam gdzie król piechotą chodzi (hahahahahahaha)
Co do chodzenia to moja zaczęła samodzielnie chodzić 2 tyg. przed swoim roczkiem, ale koleżanek córki jedna z marca a druga z czerwca nadal nie chodzą, tylko przy meblach, więc chyba nie ma się co martwić i tak jak napisała Agatha - każde Maleństwo ma swoje tempo.
Ania dopiero dziś wysłałam Ci zdjęcia z kwietniowego basenu:)
Wczoraj byliśmy w ZOO - 4 godziny chodzenia, ale było super, dla Majki wszędzie były KO = koniki i jak coś mniejsze to pieski, ale mocno przyglądała sie małpkom i fokom. Jak nie byłyście to polecam. Troszkę nas przeraziła ilość auta na parkingu - ale już w zoo nie było to odczuwalne.
jedyne co teraz czytam to "Dziecko" i "Focus" i to tylko tam gdzie król piechotą chodzi (hahahahahahaha)
Co do chodzenia to moja zaczęła samodzielnie chodzić 2 tyg. przed swoim roczkiem, ale koleżanek córki jedna z marca a druga z czerwca nadal nie chodzą, tylko przy meblach, więc chyba nie ma się co martwić i tak jak napisała Agatha - każde Maleństwo ma swoje tempo.
Ania dopiero dziś wysłałam Ci zdjęcia z kwietniowego basenu:)
Wczoraj byliśmy w ZOO - 4 godziny chodzenia, ale było super, dla Majki wszędzie były KO = koniki i jak coś mniejsze to pieski, ale mocno przyglądała sie małpkom i fokom. Jak nie byłyście to polecam. Troszkę nas przeraziła ilość auta na parkingu - ale już w zoo nie było to odczuwalne.
hej :)
Grocholę też czytam, Wiśniewskiego tylko "Samotność w sieci" czytałam, Fleszerowej najbardziej podobała mi się taka trylogia o losach pewnej dziewczyny od wojny poprzez komunistyczną Polskę, tylko nie pamiętam tytułów :(
Wczoraj pożyczyłam od siostry słynną sagę "Zmierzch", nawet dziewczyny tu na forum o niej ostatnio pisały...ciekawe, czy fajna :)
A, i lubię Kalicińską z jej rozlewiskiem. Taką jakaś domową atmosferę stwarza.
Marysia zaczęła sama chodzić 4 dni po skończeniu roczku. Wcześniej przez jakieś dwa tygodnie robiła po kilka kroków od ściany do ściany, albo do nas.
Wśród moich znajomych jest dużo dzieci i każde w innym tempie rozwija różne umiejętności.
ZOO w tym roku nas dopiero czeka. W ubiegłe lato Młodej podobało się wszystko ale zwierzęta najmniej :)
Grocholę też czytam, Wiśniewskiego tylko "Samotność w sieci" czytałam, Fleszerowej najbardziej podobała mi się taka trylogia o losach pewnej dziewczyny od wojny poprzez komunistyczną Polskę, tylko nie pamiętam tytułów :(
Wczoraj pożyczyłam od siostry słynną sagę "Zmierzch", nawet dziewczyny tu na forum o niej ostatnio pisały...ciekawe, czy fajna :)
A, i lubię Kalicińską z jej rozlewiskiem. Taką jakaś domową atmosferę stwarza.
Marysia zaczęła sama chodzić 4 dni po skończeniu roczku. Wcześniej przez jakieś dwa tygodnie robiła po kilka kroków od ściany do ściany, albo do nas.
Wśród moich znajomych jest dużo dzieci i każde w innym tempie rozwija różne umiejętności.
ZOO w tym roku nas dopiero czeka. W ubiegłe lato Młodej podobało się wszystko ale zwierzęta najmniej :)
Hey hey ;).
My też się wybieramy do zoo w któryś weekend ale nie możemy tam dotrzeć. W zeszłym roku podobnie jak u Was wyżej ;), pół zoo przespała. Teraz już kuma wszystkie zwierzątka, co umie to nazwie, co nie umie to doszczeka, domiauczy, domuczy itd. :). Więc w końcu będzie frajda.
Wiadomo, że wszystkie dzieci rozwijają się inaczej. Moja Lena miała 9,5 miesiąca jak zaczęła chodzić. Za to pierwszego zęba dostała mając 14 miesięcy ;). Dziecię dzieciowi nierówne ;)
My też się wybieramy do zoo w któryś weekend ale nie możemy tam dotrzeć. W zeszłym roku podobnie jak u Was wyżej ;), pół zoo przespała. Teraz już kuma wszystkie zwierzątka, co umie to nazwie, co nie umie to doszczeka, domiauczy, domuczy itd. :). Więc w końcu będzie frajda.
Wiadomo, że wszystkie dzieci rozwijają się inaczej. Moja Lena miała 9,5 miesiąca jak zaczęła chodzić. Za to pierwszego zęba dostała mając 14 miesięcy ;). Dziecię dzieciowi nierówne ;)
a dzięki, że pytasz.
Na buzi już bardzo ładnie wygląda, nic nie widać, tyle, że tego lata musimy dużo bardziej ostrożnie chronić buzię przed słońcem bo mogą przebarwienia od tego zostać.
Na klatce piersiowej trochę gorzej, ale tam miała opatrunek, dopiero od kilku dni goi się samym powietrzem. Zresztą tam było II stopnia a to podobno może się goić kilka tygodni. Przy dotyku, żadnych zgrubień nie ma, więc liczę na to, że blizn nie będzie
Na buzi już bardzo ładnie wygląda, nic nie widać, tyle, że tego lata musimy dużo bardziej ostrożnie chronić buzię przed słońcem bo mogą przebarwienia od tego zostać.
Na klatce piersiowej trochę gorzej, ale tam miała opatrunek, dopiero od kilku dni goi się samym powietrzem. Zresztą tam było II stopnia a to podobno może się goić kilka tygodni. Przy dotyku, żadnych zgrubień nie ma, więc liczę na to, że blizn nie będzie
To dobrze, że tak ładnie się goi :)
Właśnie a propos słońca to muszę kupić Mańce jakiś krem z filtrem, bo zeszłoroczny mi wypłynął z tubki i smaruję ją tylko niveą na każdą pogodę a słońce już mocno przygrzewa.
Polecicie jakieś dobre mazidło? Miałam Niveę ale rozsmarowywał się bardzo kiepsko i chyba już go nie kupię.
Właśnie a propos słońca to muszę kupić Mańce jakiś krem z filtrem, bo zeszłoroczny mi wypłynął z tubki i smaruję ją tylko niveą na każdą pogodę a słońce już mocno przygrzewa.
Polecicie jakieś dobre mazidło? Miałam Niveę ale rozsmarowywał się bardzo kiepsko i chyba już go nie kupię.
no Nivea jest okropna, bardzo źle się rozsmarowywuje i jakaś taka biała skóra jest po tym, ja wczoraj znalałam z poprzedniego sezonu Ziajki krem, i jest dużo lepszy. Faktor 30 i od pierwszych dni życia.
a ta książka fleszerowej to "Pozwólcie nam krzyczeć" i reszty nie pamiętam:)
Maga79 a Ty siedzisz w domku ze Swoją Małą czy już nie?
a ta książka fleszerowej to "Pozwólcie nam krzyczeć" i reszty nie pamiętam:)
Maga79 a Ty siedzisz w domku ze Swoją Małą czy już nie?
Dzieki za odpowiedzi:) Spoko ogólnie nie mam ciśnienia na jej chodzenie tylko czuję, że za dużo po domu ją prowadzałam za rączkę - a w sumie bardziej ona mnie :) - bo chodzi sztywno i ledwo się podtrzymuje i tak poprostu się zastanawiam czy to mogło nie mieć negatywnego wpływu na jej chęci do nauki samodzielnego chodzenia?
Zdrowe dziecko będzie miało "chęć" do nauki chodzenia, w żaden łagodny sposób nie da się do tego zniechęcić, musiałoby przejść straszliwą traumę (typu paskudny wypadek samochodowy), żeby proces nauki chodzenia został zahamowany.
Ale dzieci nie rozwijają się liniowo, czyli nie jest to równiutka krzywa pędząca do góry, ale jest to proces pełen przerw i powrotów do stanu poprzedniego.
Żadnych podszeptów "matczynej intuicji" nie należy bagatelizować, coś Cie niepokoi, to rozmawiaj z pediatrą i proś o skierowanie do neurologa. Wizyty np. u dr Raif są świetne, bo można się bardzo dużo dowiedzieć o prawidłowym rozwoju dziecka, o ćwiczeniach itd.
Ale dzieci nie rozwijają się liniowo, czyli nie jest to równiutka krzywa pędząca do góry, ale jest to proces pełen przerw i powrotów do stanu poprzedniego.
Żadnych podszeptów "matczynej intuicji" nie należy bagatelizować, coś Cie niepokoi, to rozmawiaj z pediatrą i proś o skierowanie do neurologa. Wizyty np. u dr Raif są świetne, bo można się bardzo dużo dowiedzieć o prawidłowym rozwoju dziecka, o ćwiczeniach itd.
dzięki za odpowiedź:) niedługo wybieramy się na szczepienie więc napewno nie omieszkam podpytac naszej pediatry i tak jak mówisz zobaczę co powie - może właśnie jakiś neurolog - zobaczymy. Od kiedy nie chodzę z nią po domu to chociaż pare samodzielnych kroczków zrobiła. Może do wizyty coś się zmieni:) zobaczymy. Pozdrawiam.
Tak, dokładnie ten tytuł :)
Siedzę na razie z Mańką w domu. Czasem jakieś chałtury się trafiają ;)
Na etat chyba raczej nie wrócę. Od skończenia studiów pracowałam w kilku różnych firmach, potem miałam swoją. Teraz być może jesienią będzie powtórka z rozrywki, czyli znowu firma. Plan już jest. Wszystko ma swoje plusy i minusy...zobaczymy, brakuje mi już trochę spotkań zawodowych, jakiegoś dalszego rozwoju i tego całego zamieszania związanego z pracą :)
Jestem marketingowcem... a Wy?
Siedzę na razie z Mańką w domu. Czasem jakieś chałtury się trafiają ;)
Na etat chyba raczej nie wrócę. Od skończenia studiów pracowałam w kilku różnych firmach, potem miałam swoją. Teraz być może jesienią będzie powtórka z rozrywki, czyli znowu firma. Plan już jest. Wszystko ma swoje plusy i minusy...zobaczymy, brakuje mi już trochę spotkań zawodowych, jakiegoś dalszego rozwoju i tego całego zamieszania związanego z pracą :)
Jestem marketingowcem... a Wy?
ja też marzę o pracy, ale z drugiej strony z maluchem też jest fajnie i wiem, że kiedys będę wspominać ten okres jako jeden z najpiękniejszych w życiu.
Ja od października zacznę robić podyplomowe studia, a od stycznia może jakas praca w koncu.
Z innych rzeczy, to młody dostał skierowanie do kardiologa, bo pediatra jakis szmer wysłuchała ostatnio nad serduszkiem. Kazala się nie denerwowac i powiedziała, ze to sprawdzic dla jej spokoju i mojego, tylko ze juz mnie nieźle wystraszyła, a wizytę mamy dopiero za misiąc. Ja z kolei w koncu zarejestrowałam sie na rezonans, bo od 2 miesiecy męczą mnie bóle głowy i zawroty. Wszedzie terminy byly fantastyczne- grudzien br lub styczen przyszłego, na szczescie zaspa dostała tez rezonans i czekaja mnie tylko 2 miesiace czekania
poza tym zaczynam pakować walizkę, bo zabieram synka na 2 tygodnie nad jezioro do mojej cioci. W domu na posterunku zostaje niestety tata, bo urlop dopiero pod koniec sierpnia i kot
Ja od października zacznę robić podyplomowe studia, a od stycznia może jakas praca w koncu.
Z innych rzeczy, to młody dostał skierowanie do kardiologa, bo pediatra jakis szmer wysłuchała ostatnio nad serduszkiem. Kazala się nie denerwowac i powiedziała, ze to sprawdzic dla jej spokoju i mojego, tylko ze juz mnie nieźle wystraszyła, a wizytę mamy dopiero za misiąc. Ja z kolei w koncu zarejestrowałam sie na rezonans, bo od 2 miesiecy męczą mnie bóle głowy i zawroty. Wszedzie terminy byly fantastyczne- grudzien br lub styczen przyszłego, na szczescie zaspa dostała tez rezonans i czekaja mnie tylko 2 miesiace czekania
poza tym zaczynam pakować walizkę, bo zabieram synka na 2 tygodnie nad jezioro do mojej cioci. W domu na posterunku zostaje niestety tata, bo urlop dopiero pod koniec sierpnia i kot
My nigdzie w tym roku nie jedziemy,zmieniliśmy auto noi wiadomo coś za coś.Poza tym jestem sama z Matim całe dnie i szlak mnie już trafia.Od września chcem iść do pracy a mały do żłobka,chociaż nie wiem jak to będzie czy mi z pensji coś zostanie,ale nie mam wyjścia,Mateusz w domu nudzi się,ja się z nim męczę,on też a z dziećmi potafi pięknie się bawić.
Wczoraj byliśmy u lekarki znów prywatnie,ale ma dobrą renomę,jest to alergolog i dermatolog powiedziała że wysypka którą ma moje dziecko nie wskazuje na alergię,bo nie jest symetryczna i co dziwne tylko na jednej stronie ciała,a dokładnie na nodze,ręce i kilka krostek na brzuszku mówi że dzieci miewają coś takiego i nie jest to alergią,więc pozwoliła zrezygnować z diety,bo dlaczego nie miałby jeść tego co wcześniej jadł i tolerował tylko każe obserwować,przepisała maść robioną i to wszystko.Jestem happy z tego powodu ale już kompletnie zgupiałam z tym wszystkim.
Sylwia jak Lenki apetyt?Ja mam okropne problemy z karmieniem,na śniadanie jedły tylko jajo i parówka,to pierwsze jest silnym alergenem a to drugie wiadomo,niezdrowe,na chleb,wędliny nie może patrzeć,ale suchą bułę wciągnie.Z obiadem też nielepiej,zup wogóle,z mięs klopsiki ale musi porządnie zgłodnieć żeby zjeść,wczoraj zjadł obiad dopiero po 16.00 a śniadanko było ok.9.00,na kolację też prawie nic nie zjadł,chyba dwa gryzy chleba,masakra z tym jedzeniem.
Wczoraj byliśmy u lekarki znów prywatnie,ale ma dobrą renomę,jest to alergolog i dermatolog powiedziała że wysypka którą ma moje dziecko nie wskazuje na alergię,bo nie jest symetryczna i co dziwne tylko na jednej stronie ciała,a dokładnie na nodze,ręce i kilka krostek na brzuszku mówi że dzieci miewają coś takiego i nie jest to alergią,więc pozwoliła zrezygnować z diety,bo dlaczego nie miałby jeść tego co wcześniej jadł i tolerował tylko każe obserwować,przepisała maść robioną i to wszystko.Jestem happy z tego powodu ale już kompletnie zgupiałam z tym wszystkim.
Sylwia jak Lenki apetyt?Ja mam okropne problemy z karmieniem,na śniadanie jedły tylko jajo i parówka,to pierwsze jest silnym alergenem a to drugie wiadomo,niezdrowe,na chleb,wędliny nie może patrzeć,ale suchą bułę wciągnie.Z obiadem też nielepiej,zup wogóle,z mięs klopsiki ale musi porządnie zgłodnieć żeby zjeść,wczoraj zjadł obiad dopiero po 16.00 a śniadanko było ok.9.00,na kolację też prawie nic nie zjadł,chyba dwa gryzy chleba,masakra z tym jedzeniem.
u mnie na odwrót Młoda potrafi zjeść swój obiad, potem poskubie od Dziadków a jak wrócimy razem do domku to jeszcze z mojego talerza mi wyjada:)
Wczoraj we 4 zjedliśmy 1/4 arbuza, pokroiłam na kosteczki i każdy z wcinał, Młody odpadł po 4 kostkach... a Mysza... ehhhh cieszę się, że tak chętnie wszystko je.
A ja chciałabym siedzieć w domku z Młodą, albo chociaż 1/2 etatu, ale niestety... kasa potrzebna. Teraz już się przyzwyczaiłam i jestem pewna, że po 6 tygodniach wolnego będzie mi trudniej wrócić do pracy niż po macierzyńskim.
A kim ja jestem... teraz chyba można mnie nazwać handlowcem, ale wogóle nie pracuję w zawodzie (wielka szkoda), przed macierzyńskim w tej samej firmie robiłam coś kompletnie innego i to mi bardziej odpowiadało. Ale to długa historia i dziewczyny już ją znają:)
A zmiana auta - ten jeszcze ze 2-3 lata musi pociągnąć:)
Wczoraj we 4 zjedliśmy 1/4 arbuza, pokroiłam na kosteczki i każdy z wcinał, Młody odpadł po 4 kostkach... a Mysza... ehhhh cieszę się, że tak chętnie wszystko je.
A ja chciałabym siedzieć w domku z Młodą, albo chociaż 1/2 etatu, ale niestety... kasa potrzebna. Teraz już się przyzwyczaiłam i jestem pewna, że po 6 tygodniach wolnego będzie mi trudniej wrócić do pracy niż po macierzyńskim.
A kim ja jestem... teraz chyba można mnie nazwać handlowcem, ale wogóle nie pracuję w zawodzie (wielka szkoda), przed macierzyńskim w tej samej firmie robiłam coś kompletnie innego i to mi bardziej odpowiadało. Ale to długa historia i dziewczyny już ją znają:)
A zmiana auta - ten jeszcze ze 2-3 lata musi pociągnąć:)
Marta,co Ty chcesz macie fajne,w miarę nowe auto,my nie kupiliśmy rocznego auta,tylko 2001 rok,więc też pewnie za jakieś 5 lat znów trzeba będzie rozglądnąć się za nowym,zwłaszcza że drogi coraz gorsze zamiast lepsze,ale co tam jesteśmy w unii,nie?śmiech normalnie,i tak jak mówi jasnowidz nie będzie uni europejskiej albo nas z tamtąd wypędzą...:)
Lena je chętnie, ale to co sama chce i kiedy chce ;). Wczoraj jak mi wstała o 17,30 to dopiero wciskałam w nią obiad, ale kto nigdy nie próbował manewrować łyżeczką między zębami dziecka ten się nigdy nie dowie co to karmienie nasze ;). Dzioba zaciśnie i muszę na siłę łyżkę wsadzać. Raz otworzy ładnie, innym razem jadę po zębach. Tragedia ;). Ale za to pierdoły typu buła, kanapka, parówka, jajko, ziemniaczki, czasami jakieś mięsko, chętnie bardzo chętnie. Zup nie je wcale, buntuje się odrazu jak jej za dobrze do buzi nie wlatuje ;).
Więc u nas z jedzeniem nadal tragedia, teraz to się jej w sumie nie dziwie bo takie ciepłoty, że samemu się odechciewa jeść. Ale przynajmniej przekroczyła magiczne 10 kg więc jestem spokojniejsza ;)
Więc u nas z jedzeniem nadal tragedia, teraz to się jej w sumie nie dziwie bo takie ciepłoty, że samemu się odechciewa jeść. Ale przynajmniej przekroczyła magiczne 10 kg więc jestem spokojniejsza ;)
Ech, temat samochodu.... my też zmieniamy w tym roku, ale nie zdążyliśmy przed urlopem :( Szkoda, bo w tym klimy nie ma i znowu czeka mnie cała nocka za kółkiem...w dzień Młoda by szału dostała :)
Tym razem kombika kupujemy, bo mam nadzieję, że za rok będzie nas o jedno więcej, a i tak ciężko się spakować, tyle gratów Maryśka ma...
W te upały Młoda też je mniej w dzień, nie dziwię się, nie zmuszam jej, sama przed chwilą dopiero obiad wciągnęłam.
Martha, dzięki za polecenie Ziajki :) Kupiłam dziś, faktycznie fajny.
W sklepach przeceny się zaczęły, w Cubusie fajowe legginsy krótkie są.
Tym razem kombika kupujemy, bo mam nadzieję, że za rok będzie nas o jedno więcej, a i tak ciężko się spakować, tyle gratów Maryśka ma...
W te upały Młoda też je mniej w dzień, nie dziwię się, nie zmuszam jej, sama przed chwilą dopiero obiad wciągnęłam.
Martha, dzięki za polecenie Ziajki :) Kupiłam dziś, faktycznie fajny.
W sklepach przeceny się zaczęły, w Cubusie fajowe legginsy krótkie są.
Ciesz się, że w ogóle w wózku chce siedzieć, bo moja coraz bardziej gardzi swoim pojazdem :)
Chce biegać na nogach, w sklepach zaczepia wszystkich, gada do ludzi, uśmiecha się, ucieka mi itd.
Jak sobie czasem patrzę gdzieś na galerii na dzieciaczki jadące spokojnie w wózkach to się zastanawiam jak Ci rodzice to robią, że one takie grzeczne :)
Chce biegać na nogach, w sklepach zaczepia wszystkich, gada do ludzi, uśmiecha się, ucieka mi itd.
Jak sobie czasem patrzę gdzieś na galerii na dzieciaczki jadące spokojnie w wózkach to się zastanawiam jak Ci rodzice to robią, że one takie grzeczne :)
Sylwia, ja używam na twarz filtr 50 plus kapelusz i twarz mi się wogóle nie opala. Więc może 50 wystarczyłaby dla Lenki. Ja szczerze mówiąc nie spotkałam się nigdy z 100.
Dla Wiki używam tak jak Martha Ziajki 30 i faktycznie nie marze się tak jak Nivea i Wiktoria mimo częstego przebywania na słońcu też się nie opala.
Jeśli chodzi o chodzenie :), to w wieku 11 miesięcy chodziła już samodzielnie, a jakies dwa miesiące wcześniej biegała przy meblach.
My właśnie wróciliśmy z Bułgarii i powiem Wam, że nigdy więcej urlopu z dzieckiem. Wróciliśmy tak zmęczeni, że teraz z radością chodze do pracy, żeby odpoczywać.
Ja w przeciwieństwie do Marthy absolutnie akceptuję siebie, ale nie mogę do końca zaakceptować zmian jakie zaszły w naszym zyciu po pojawieniu się dziecka. I to wszystko wcale nie świadczy o braku miłości do Wiki - jest ona dla mnie najważniejsza i kocham ją niemiłosiernie, ale po prostu stwierdzam fakt, że macierzyństwo jest jak na razie najtrudniejszą rzeczą w życiu jaka mnie spotkała. Wymaga tylu poświęceń: musiałam zrezygnować z pasji, nie mam czasu na sport, wogóle nie widuję się z mężem, męczę się na urlopach, czuję że mózg mi maleje i że się nie rozwijam. Ciężka sprawa. Za nic w świecie nie chciałabym zrezygnować z pracy na rzecz siedzenia w domu. Zwariowałabym doszczętnie. Zazdroszczę tym, które nie mają takich dylematów i realizują się w byciu mamami.
Dla Wiki używam tak jak Martha Ziajki 30 i faktycznie nie marze się tak jak Nivea i Wiktoria mimo częstego przebywania na słońcu też się nie opala.
Jeśli chodzi o chodzenie :), to w wieku 11 miesięcy chodziła już samodzielnie, a jakies dwa miesiące wcześniej biegała przy meblach.
My właśnie wróciliśmy z Bułgarii i powiem Wam, że nigdy więcej urlopu z dzieckiem. Wróciliśmy tak zmęczeni, że teraz z radością chodze do pracy, żeby odpoczywać.
Ja w przeciwieństwie do Marthy absolutnie akceptuję siebie, ale nie mogę do końca zaakceptować zmian jakie zaszły w naszym zyciu po pojawieniu się dziecka. I to wszystko wcale nie świadczy o braku miłości do Wiki - jest ona dla mnie najważniejsza i kocham ją niemiłosiernie, ale po prostu stwierdzam fakt, że macierzyństwo jest jak na razie najtrudniejszą rzeczą w życiu jaka mnie spotkała. Wymaga tylu poświęceń: musiałam zrezygnować z pasji, nie mam czasu na sport, wogóle nie widuję się z mężem, męczę się na urlopach, czuję że mózg mi maleje i że się nie rozwijam. Ciężka sprawa. Za nic w świecie nie chciałabym zrezygnować z pracy na rzecz siedzenia w domu. Zwariowałabym doszczętnie. Zazdroszczę tym, które nie mają takich dylematów i realizują się w byciu mamami.
o piernik... dawno Cię u nas nie było
Hmmmm no to szkoda, że po urlopie jesteście zmęczeni... my już byliśmy z Młodym w Chorwacji i było ok, więc mam nadzieję, że teraz z dwójką nie będzie tak starsznie...
A piernik byliście na własną rękę czy z biura? Też gdzieś tam po głowie mi chodzi Bułgaria... ehhhh za dużo pomysłów. Czy mogłabyś napisać na e-mail jakie koszty - jeżeli z biura no chyba, że możesz też tu napisać?
Mi też brakuje czasu dla siebie i Jacka, jak jeszcze nie było Młodej to korzystaliśmy z czasu kiedy Piotrek był u Mamuśki - i wtedy kino, teatr, leniuchowanie, teraz już nie ma takiej opcji:)
Ja mam wrażenie, że się cofam... ale w pracy, zauważyłam problemy z wysławianiem się, barkuje mi słów, jeszcze niedługo znajdę sobie jakiś przerywnik jak "nie" czy "no" brakuje mi poprzedniej ekipy z którą pracowałam ehhhhh i znów marudzę.
Jeszcze dwa tygodnie, jeszcze tylko dwa tygonie....
Hmmmm no to szkoda, że po urlopie jesteście zmęczeni... my już byliśmy z Młodym w Chorwacji i było ok, więc mam nadzieję, że teraz z dwójką nie będzie tak starsznie...
A piernik byliście na własną rękę czy z biura? Też gdzieś tam po głowie mi chodzi Bułgaria... ehhhh za dużo pomysłów. Czy mogłabyś napisać na e-mail jakie koszty - jeżeli z biura no chyba, że możesz też tu napisać?
Mi też brakuje czasu dla siebie i Jacka, jak jeszcze nie było Młodej to korzystaliśmy z czasu kiedy Piotrek był u Mamuśki - i wtedy kino, teatr, leniuchowanie, teraz już nie ma takiej opcji:)
Ja mam wrażenie, że się cofam... ale w pracy, zauważyłam problemy z wysławianiem się, barkuje mi słów, jeszcze niedługo znajdę sobie jakiś przerywnik jak "nie" czy "no" brakuje mi poprzedniej ekipy z którą pracowałam ehhhhh i znów marudzę.
Jeszcze dwa tygodnie, jeszcze tylko dwa tygonie....
Martha, nasza wycieczka była dość tania, z Rainbow Tours, ale nie umiem porównać tej ceny z innymi biurami, bo ja tak spontanicznie weszłam jednego dnia do biura podróży w Klifie (zdaje się że tam pracujesz) i po prostu bez większych przemyśleń kupiłam wycieczkę która była dostępna w pasującym mi terminie. Mialam tylko trzy warunki - ciepło, tanio i wylot z Gdańska. Tydzień kosztował naszą trójkę 3060 zł w opcji all inclusive w 4gwiazdkowym hotelu w centrum Słonecznego Brzegu. W zasadzie nie chciałabym Cię zniechęcać do Bulgarii, bo większości ludzi się tam podoba, natomiast ja (prawdopodobnie oceniając przez pryzmat pobytu z małym dzieckiem i nie końca udaną pogodę) nie jestem zbyt zachwycona. To miasto tętni życiem nocnym, mialam ogromną ochotę poszaleć na dyskotekach w licznych pubach na plazy itd - ale z powodu Wiki było to niemożliwe. Musieliśmy się ograniczać do plażowania, basenu, spacerów i ewentualnie zwiedzania. Poz tym nie ma tam egzotycznej roślinności i zacisznych miejsc a mi właśnie taki klimat był potrzebny. Wszędzie pełno ludzi i jeszcze ten piłkarski klimat który ogarnia tam wszystkich (a którego ja nie cierpię). No taka totalna komercja. Ale faktycznie jest tanio. Aczkolwiek gdybym mogła wybierać jeszcze raz, pojechałabym na jakąś Grecką wyspę, bo ceny tych wycieczek teraz fajnie spadły z powodu Greckiego kryzysu, a w Grecji jestem zakochana - to piękny kraj.
A... i tez brakuje mi wiecznie słów, jak mnie to wkurza..... zmuszam się do czytania (choć mam problemy z koncentracją na tekscie), a ponieważ z mężem się ciągle mijamy i nie mam z kim rozmawiać, to chyba zacznę pisać. Będę przelewać na papier moje myśli, który mi w strasznym tempie galopują po głowie. Nie wiecie gdzie można kupić zamykany na klucz pamiętnik??
O właśnie wchodzę trzeci traz, żeby kontynuować poprzednie myśli, to tez świadczy o mojej indolencji intelektualnej :)
A zapomniałam po prostu napisać, że małe Myszki do 2 lat w Rainbow nie płacą za nic, a w niektórych biurach jest tak, że np trzeba za dzidziola zapłacic opłatę lotniskową, coś koło 200 zł.
A zapomniałam po prostu napisać, że małe Myszki do 2 lat w Rainbow nie płacą za nic, a w niektórych biurach jest tak, że np trzeba za dzidziola zapłacic opłatę lotniskową, coś koło 200 zł.
ja jestem w takim stanie, że musiałam wejść na wilipedię by sprawdzić co to "indolencja" :):):):)
Jacek jest napalony na Chorwację i to samochodem. Ja też jestem za ale marzy mi się zorganizowany wyjazd, aby odpocząć od kuchni, zmywania, sprzątania itd. Ale przy takim wyjeździe jestem ograniczona co do wyjazdów - bez auta swojego, chociaż zawsze można wypożyczyć i gdzieś dalej wyruszyć na zwiedzanie... ehhhh nie wiem:) Podejrzewam, że zdecydujemy się w ostatniej chwili:)
Jak było 4 lata temu, jeszcze w sobotę rano byłam w pracy a juz wieczorem w trasie do CRO:)
Jacek jest napalony na Chorwację i to samochodem. Ja też jestem za ale marzy mi się zorganizowany wyjazd, aby odpocząć od kuchni, zmywania, sprzątania itd. Ale przy takim wyjeździe jestem ograniczona co do wyjazdów - bez auta swojego, chociaż zawsze można wypożyczyć i gdzieś dalej wyruszyć na zwiedzanie... ehhhh nie wiem:) Podejrzewam, że zdecydujemy się w ostatniej chwili:)
Jak było 4 lata temu, jeszcze w sobotę rano byłam w pracy a juz wieczorem w trasie do CRO:)
My jedziemy tak prosto i zwyczajnie w Bieszczady :)
Z Bieszczadami wiąże się w ogóle pewna część mojego życia ale to długa historia i może kiedyś przy jakimś spotkaniu...
Za równe dwa tygodnie wyjeżdżamy w piątek na noc :):) już się cieszę jak głupia....
Jedziemy ze znajomymi, tymi samymi co rok temu w Tatrach byliśmy, mają synka pół roku starszego od Marysi, także liczymy na to, że dzieci będą miały trochę frajdy i nie zanudzą się tylko z dorosłymi.
Moje jedyne obawy to ile Młoda prześpi w podróży i jak długo wysiedzi w nosidle turystycznym :D
Mnie się wydaje, że zaakceptowałam zmianę trybu życia. Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo...a wakacyjnie to mam wręcz taki pęd, żeby pokazać Marysi jak najwięcej miejsc, które kocham, zarazić ją tą miłością do gór i do ludzi tam spotykanych :)
Z Bieszczadami wiąże się w ogóle pewna część mojego życia ale to długa historia i może kiedyś przy jakimś spotkaniu...
Za równe dwa tygodnie wyjeżdżamy w piątek na noc :):) już się cieszę jak głupia....
Jedziemy ze znajomymi, tymi samymi co rok temu w Tatrach byliśmy, mają synka pół roku starszego od Marysi, także liczymy na to, że dzieci będą miały trochę frajdy i nie zanudzą się tylko z dorosłymi.
Moje jedyne obawy to ile Młoda prześpi w podróży i jak długo wysiedzi w nosidle turystycznym :D
Mnie się wydaje, że zaakceptowałam zmianę trybu życia. Nie przeszkadza mi to jakoś bardzo...a wakacyjnie to mam wręcz taki pęd, żeby pokazać Marysi jak najwięcej miejsc, które kocham, zarazić ją tą miłością do gór i do ludzi tam spotykanych :)
Dziewczyny,jak czytam to co piszecie to sobie myślę,kurczę ale dylematy,ciekawe co ja mam powiedzieć.Nie jedziemy nigdzie na wakacje bo nie mamy kasy,nie pracuję bo zarobki masakra a ja nie mam co z dzieckiem zrobić,bardzo mi ciężko jest siedzieć w domu z dzieckiem(mam specyficzne dziecko) ale nie mam wyjścia.Ogólnie moje terażniejsze życie to dom i dziecko,nie spotykam się ze znajomymi,nie chodzę do kina itp.
Hey dziewuszki.
Kurde, przez te upały to się wykończę. W dodatku nie wiem jakim cudem, coś złapałam i jestem chora :/. I oczywiście żyłam nadzieją że się wyleczę sama, za późno poszłam do lekarza, antybiotyk i zapalenie oskrzeli. I dzięki temu jeszcze Lenę zaraziłam i ma gila do pasa :(
Ania nie martw się, u nas sytuacja też nie za ciekawa, mój Ł długo nie mógł znaleźć pracy, trochę dorabiałam ja, teraz na szczęście Ł pracuje więc mam nadzieję, że jakoś wyjdziemy z tego materialnego dołka, chociaż to ciężki miesiąc, bo wypłata dopiero w sierpniu. Trzeba sobie jakoś radzić. I wakacji w tym roku też nie będziemy mieli. Czasem się z tego powodu nad sobą użalam, ale tłumaczę sobie, że kiedyś przyjdzie czas i kasa która pozwoli nam na godniejsze życie ;)
Kurde, przez te upały to się wykończę. W dodatku nie wiem jakim cudem, coś złapałam i jestem chora :/. I oczywiście żyłam nadzieją że się wyleczę sama, za późno poszłam do lekarza, antybiotyk i zapalenie oskrzeli. I dzięki temu jeszcze Lenę zaraziłam i ma gila do pasa :(
Ania nie martw się, u nas sytuacja też nie za ciekawa, mój Ł długo nie mógł znaleźć pracy, trochę dorabiałam ja, teraz na szczęście Ł pracuje więc mam nadzieję, że jakoś wyjdziemy z tego materialnego dołka, chociaż to ciężki miesiąc, bo wypłata dopiero w sierpniu. Trzeba sobie jakoś radzić. I wakacji w tym roku też nie będziemy mieli. Czasem się z tego powodu nad sobą użalam, ale tłumaczę sobie, że kiedyś przyjdzie czas i kasa która pozwoli nam na godniejsze życie ;)
Aniu, może się mylę, ale wiele spraw to kwestia podejścia.
Ja też mam bardzo żywe dziecko, które samo się sobą nie chce zająć. Muszę non stop na nią patrzeć, bo albo coś rozwala albo robi sobie krzywdę. I tak chodzi cała podrapana i posiniaczona.
Ale nauczyłam się jakoś funkcjonować, organizować sobie czas, żeby wszystko było zrobione. Od noworodka zabierałam Młodą wszędzie, cokolwiek miałam do zrobienia, czy załatwienia.
Do kina też ostatnio nie chadzam, chociaż kiedyś często bywaliśmy. Ale za to ściągam sobie filmy i oglądam wieczorami. Znajomi z którymi się widujemy to przeważnie znajomi dzieciaci, bo łatwiej dopasować czas itp. A i dzieciaki mają więcej radości z takich spotkań :)
Chwilowo nocne Polaków rozmowy przy piwku itp. muszą poczekać...
(chociaż w Sylwestra dziecię w dobrym stanie wytrzymało na imprezie do 1.00 ;)
A brak kasy - heh, temat rzeka. Raz na wozie, raz pod wozem ;)
U nas wakacje i trochę odpoczynku to po prostu priorytet, przed innymi rzeczami.
Poza tym można pokręcić się po okolicy w weekendy, mieszkamy w fajnym miejscu z wieloma atrakcjami.
Grunt to jakoś podnosić się z gorszych dni...i iść dalej.
Dziś przespacerowałam się z Młodą w deszczu i od razu odżyłam po tych upałach :):)
Pozdrowienia
Ja też mam bardzo żywe dziecko, które samo się sobą nie chce zająć. Muszę non stop na nią patrzeć, bo albo coś rozwala albo robi sobie krzywdę. I tak chodzi cała podrapana i posiniaczona.
Ale nauczyłam się jakoś funkcjonować, organizować sobie czas, żeby wszystko było zrobione. Od noworodka zabierałam Młodą wszędzie, cokolwiek miałam do zrobienia, czy załatwienia.
Do kina też ostatnio nie chadzam, chociaż kiedyś często bywaliśmy. Ale za to ściągam sobie filmy i oglądam wieczorami. Znajomi z którymi się widujemy to przeważnie znajomi dzieciaci, bo łatwiej dopasować czas itp. A i dzieciaki mają więcej radości z takich spotkań :)
Chwilowo nocne Polaków rozmowy przy piwku itp. muszą poczekać...
(chociaż w Sylwestra dziecię w dobrym stanie wytrzymało na imprezie do 1.00 ;)
A brak kasy - heh, temat rzeka. Raz na wozie, raz pod wozem ;)
U nas wakacje i trochę odpoczynku to po prostu priorytet, przed innymi rzeczami.
Poza tym można pokręcić się po okolicy w weekendy, mieszkamy w fajnym miejscu z wieloma atrakcjami.
Grunt to jakoś podnosić się z gorszych dni...i iść dalej.
Dziś przespacerowałam się z Młodą w deszczu i od razu odżyłam po tych upałach :):)
Pozdrowienia
Zgadzam się z Tobą maga79 że odpowiednie podejście do trudnej sprawy to połowa sukcesu ale na drugą często nie mamy wpływu niestety.Ja też muszę się dobrze organizować żeby był obiad w domu,zupa dla dziecka,ale już na dokładny porządek nie zwracam uwagi tak jak kiedyś,odpuściłam,przecież nie mogę wiecznie latać ze szmatą:)Prasowanie?Nie mam na to czasu,prasowałam ciuszki małemu tylko przez pierwsze 3 miesiące,teraz raz że szkoda mi czasu jak go troszkę mam,a dwa że jak mały śpi to gotuję obiad a jak nie to czasem odpoczywam,zresztą ciągle coś w domu jest do zrobienia.
Co do Mateusza to naprawdę jest nadpobudliwy,nawet lekarze to zauważyli,ja zawsze jestem cała upocona przy nim dosłownie.
Dziś byłam z nim u gina na kontroli,a mały czekał na mnie u położnej za drzwiami,na szczęście grzeczny był.
Co do Mateusza to naprawdę jest nadpobudliwy,nawet lekarze to zauważyli,ja zawsze jestem cała upocona przy nim dosłownie.
Dziś byłam z nim u gina na kontroli,a mały czekał na mnie u położnej za drzwiami,na szczęście grzeczny był.
Hey dziewczyny.
W końcu chwilowe ochłodzenie, jest czym oddychać, ale z drugiej strony takie zmiany temperatur też nam na dobre nie wyjdą.
Ja dzisiaj pierwszy raz od tygodnia cały dzień czułam się dobrze. Jutro idę z gilem Leny do lekarza, bo nie chcę żeby znowu w jakieś kaszle się przemieniło.
I tak się wczoraj cieszyłam, tak się chwaliłam, a Ł. pojawił się dzisiaj o 9 rano w domu oznajmiając mi że jutro do pracy nie idzie, bo go zwolnili. Pominę kwestie całej atmosfery na stoczni, tysiąca kierowników gdzie nie wiadomo kto jest kim, ale i tak jest każdy najmądrzejszy, pominę kwestię winy, bo widzę ją pośrodku, ale ogólnie znowu wpadłam w dołek :(
Dziewczyny mam prośbę, jakbyście słyszały o jakiejś pracy dla faceta dajcie znać. Co prawda Ł z zawodu mechanik ale nie pracował nigdy w zawodzie. Teraz na stoczni malował, kiedyś jeździł czyścić statki z mazutu, rozwoził posiłku, pracował na budowie, ogólnie łapał się chyba wszystkiego ;). Gdyby była praca na cokolwiek, kierowcę, budowę czy gdzieś. Proszę o znak i z góry dzięki.
W końcu chwilowe ochłodzenie, jest czym oddychać, ale z drugiej strony takie zmiany temperatur też nam na dobre nie wyjdą.
Ja dzisiaj pierwszy raz od tygodnia cały dzień czułam się dobrze. Jutro idę z gilem Leny do lekarza, bo nie chcę żeby znowu w jakieś kaszle się przemieniło.
I tak się wczoraj cieszyłam, tak się chwaliłam, a Ł. pojawił się dzisiaj o 9 rano w domu oznajmiając mi że jutro do pracy nie idzie, bo go zwolnili. Pominę kwestie całej atmosfery na stoczni, tysiąca kierowników gdzie nie wiadomo kto jest kim, ale i tak jest każdy najmądrzejszy, pominę kwestię winy, bo widzę ją pośrodku, ale ogólnie znowu wpadłam w dołek :(
Dziewczyny mam prośbę, jakbyście słyszały o jakiejś pracy dla faceta dajcie znać. Co prawda Ł z zawodu mechanik ale nie pracował nigdy w zawodzie. Teraz na stoczni malował, kiedyś jeździł czyścić statki z mazutu, rozwoził posiłku, pracował na budowie, ogólnie łapał się chyba wszystkiego ;). Gdyby była praca na cokolwiek, kierowcę, budowę czy gdzieś. Proszę o znak i z góry dzięki.
Hej.
Majka poniedziałek i wtorek 39 gorączki... maruda, płaczliwa i wogóle, podejrzewałam ząb (w poniedziałek wyczułam dolną dwójkę) albo 3-dniówkę. Wczoraj lekarz - też potwierdził ząb lub zapalenie dróg moczowych, dostałam skierowanie. Zobaczymy.
Dziś rano obudziła się już bez gorączki i z humorkiem i uśmiechem jak zawsze.
Majka portafi bawić się sama, lubi układać klocki, ostatnim hitem jest piłeczka pinpongowa, wrzuca ją do sitka lub innego naczynia i podrzuca. Coraz więcej gada, składa wyrazy, papuguje. Nowość to Mamuś, Kukułka i rózne przekręcania, jeszcze, już, pupa. Wczoraj jak wracałyśmy do domku facet zajechał mi drogę i krzyknęłam NO JEDŹ - no i oczywiście Mysza to powtórzyła. Muszę uważać co mówię w aucie - bo czasami zdarzają się i brzydkie wyrazy:)
Sylwia - bardzo mi przykro z powodu Ł, nieciekawa sytuacja. My na szczęście oboje pracujemy i nie zapowiadają się zwolnienia, a u mnie nawet zatrudniają ludzi, bo budujemy nowy zakład, na który dostaliśmy dofinansowanie z uni i szefo musi zatrudnić w związku z tym 20 osób, ale to dopiero jakoś pod koniec roku będą kolejne. Wiem, że napewno będzie potrzebował ludzi do malarni i śrutowni - więc może to była by praca dla Twojego Ł, ale to dam znać jak już będą jakieś konkrety, bo teraz to bez sensu, a może coś uda mu się w tym czasie sensownego znaleźć.
Ja teraz mam dużo pracy i dni szybko mijają, lubie taki stan:)
Hmmmm tak sobie myślę, że każda z nas ma swoje problemiki i problemy, jednak brak pracy i kasy jest okropny. My na urlop i mój wychowawczy zbieraliśmy cały rok, na szczęście mieliśmy z czego...
Teraz jestem na takim etapie, że jest mi dobrze z tym co mam i czuję, czuję się bezpiecznie pod względem finansowym, psychicznym - a to moim jest bardzo ważne, nadal brakuje mi przespanych nocek - ale to żaden problem w porównaniu z brakiem kasy czy pracy.
Majka poniedziałek i wtorek 39 gorączki... maruda, płaczliwa i wogóle, podejrzewałam ząb (w poniedziałek wyczułam dolną dwójkę) albo 3-dniówkę. Wczoraj lekarz - też potwierdził ząb lub zapalenie dróg moczowych, dostałam skierowanie. Zobaczymy.
Dziś rano obudziła się już bez gorączki i z humorkiem i uśmiechem jak zawsze.
Majka portafi bawić się sama, lubi układać klocki, ostatnim hitem jest piłeczka pinpongowa, wrzuca ją do sitka lub innego naczynia i podrzuca. Coraz więcej gada, składa wyrazy, papuguje. Nowość to Mamuś, Kukułka i rózne przekręcania, jeszcze, już, pupa. Wczoraj jak wracałyśmy do domku facet zajechał mi drogę i krzyknęłam NO JEDŹ - no i oczywiście Mysza to powtórzyła. Muszę uważać co mówię w aucie - bo czasami zdarzają się i brzydkie wyrazy:)
Sylwia - bardzo mi przykro z powodu Ł, nieciekawa sytuacja. My na szczęście oboje pracujemy i nie zapowiadają się zwolnienia, a u mnie nawet zatrudniają ludzi, bo budujemy nowy zakład, na który dostaliśmy dofinansowanie z uni i szefo musi zatrudnić w związku z tym 20 osób, ale to dopiero jakoś pod koniec roku będą kolejne. Wiem, że napewno będzie potrzebował ludzi do malarni i śrutowni - więc może to była by praca dla Twojego Ł, ale to dam znać jak już będą jakieś konkrety, bo teraz to bez sensu, a może coś uda mu się w tym czasie sensownego znaleźć.
Ja teraz mam dużo pracy i dni szybko mijają, lubie taki stan:)
Hmmmm tak sobie myślę, że każda z nas ma swoje problemiki i problemy, jednak brak pracy i kasy jest okropny. My na urlop i mój wychowawczy zbieraliśmy cały rok, na szczęście mieliśmy z czego...
Teraz jestem na takim etapie, że jest mi dobrze z tym co mam i czuję, czuję się bezpiecznie pod względem finansowym, psychicznym - a to moim jest bardzo ważne, nadal brakuje mi przespanych nocek - ale to żaden problem w porównaniu z brakiem kasy czy pracy.
Ojej,dziewczyny współczuje choróbstw,najgorsze jak dzieci cierpią,dla mnie najważniejsze ze wszystkich spraw w życiu jest zdrowie i cieszę się niezmiernie że jak narazie,odpukać nikt w rodzinie nie choruje,a już najważniejsze że moje ukochane,najcudowniejsze,najbardziej psotne łobuzisko(Mati).Mój mąż mówi,e..tam może przynosić ze szkoły uwagi,będę mu podpisywał ale żeby nie chorował i święta racja.
Mati nie umie bawić się sam,ze mną też nie za bardzo,ale z dziećmi może bawić się godzinami,i tak sobie myślę po cichu o rodzeństwie dla niego,tylko gdzie do pracy?Ach,sama nie wiem jak to będzie,jak się trafi kolejny dzidziuś będziemy szczęśliwi,ale narazie bym nie chciała,dopuki nie znajdę pracy.
Sylwia,a Wy też wynajmujecie mieszkanie?Bo my tak mieszkamy na wynajętym już 5 lat,teraz trochę mieszkania staniały,ale o kredyt ciężko z jednej pensji,słyszałam też że trzeba jakiś okres przepracować,gdybym znalazła coś sensownego żeby móc się starać o kredyt.
Mati nie umie bawić się sam,ze mną też nie za bardzo,ale z dziećmi może bawić się godzinami,i tak sobie myślę po cichu o rodzeństwie dla niego,tylko gdzie do pracy?Ach,sama nie wiem jak to będzie,jak się trafi kolejny dzidziuś będziemy szczęśliwi,ale narazie bym nie chciała,dopuki nie znajdę pracy.
Sylwia,a Wy też wynajmujecie mieszkanie?Bo my tak mieszkamy na wynajętym już 5 lat,teraz trochę mieszkania staniały,ale o kredyt ciężko z jednej pensji,słyszałam też że trzeba jakiś okres przepracować,gdybym znalazła coś sensownego żeby móc się starać o kredyt.
My nie mamy co myśleć o kredycie, przede wszystkim z racji tego, że żadne z nas nie ma zatrudnienia. Po drugie, w obecnej sytuacji bałabym się wziąć kredyt.
Mój Ł. miał mieszkanie po babci, tylko bez decyzji na siebie. Ogólnie wyszło tak nie fajnie, że wyburzają sporą część naszej ulicy, bo Politechnika będzie tu robić elektrociepłownie czy coś w tym rodzaju ( wiem z neta, nie z urzędu). Nagle po 30 prawie latach się obudzili, żę Ł nie ma decyzji... bo musieli by nam przyznać teraz mieszkanie nowe.
No i nie wiem jak to będzie, dostaliśmy już dwa nakazy eksmisji, ale się nie wyprowadzamy bo nie mamy gdzie, równocześnie staramy się w Urzędzie o przyznanie decyzji na to mieszkanie, żeby w razie wyburzania, mieć pewność że dostaniemy inne mieszkanie. Ale oczywiście Urząd będzie się teraz bronił rękami i nogami przed nami. Nie wiem jak to będzie, liczę tylko na to, że na bruk nas nie wyrzucą, i nie wybrzydzając, że dostaniemy wogóle coś sensownego. Nie chciałabym wychowywać dziecka przykładowo w kamienicy z patologią :/
Mój Ł. miał mieszkanie po babci, tylko bez decyzji na siebie. Ogólnie wyszło tak nie fajnie, że wyburzają sporą część naszej ulicy, bo Politechnika będzie tu robić elektrociepłownie czy coś w tym rodzaju ( wiem z neta, nie z urzędu). Nagle po 30 prawie latach się obudzili, żę Ł nie ma decyzji... bo musieli by nam przyznać teraz mieszkanie nowe.
No i nie wiem jak to będzie, dostaliśmy już dwa nakazy eksmisji, ale się nie wyprowadzamy bo nie mamy gdzie, równocześnie staramy się w Urzędzie o przyznanie decyzji na to mieszkanie, żeby w razie wyburzania, mieć pewność że dostaniemy inne mieszkanie. Ale oczywiście Urząd będzie się teraz bronił rękami i nogami przed nami. Nie wiem jak to będzie, liczę tylko na to, że na bruk nas nie wyrzucą, i nie wybrzydzając, że dostaniemy wogóle coś sensownego. Nie chciałabym wychowywać dziecka przykładowo w kamienicy z patologią :/
Faktycznie masz nieciekawą sytuację Sylwia,kurczę żeby Twoj miał stałą pracę to jakiś kredyt no bo co innego w tej sytacji?Ponadto złóż wniosek jako samotna matka o mieszkanie socjalne,wiem,żeby dostać coś od nich to graniczy z cudem ale czasem się udaje.Na bruk Was nie mogą wyrzucić bo prawo tego zabrania,a co mieszkań,są rózne,ale raczej na super bym nie liczyła.
Sylwia,nie załamuj się,narazie nic nie wiadomo,znajdziecie oboje pracę i wszystko się z czasem ułoży,zobaczysz,głowa do góry:)
Sylwia,nie załamuj się,narazie nic nie wiadomo,znajdziecie oboje pracę i wszystko się z czasem ułoży,zobaczysz,głowa do góry:)
No ja czekam na żłobek pół roku i ciągle na tym samym miejscu,a na prywatny mnie nie będzie stać,dobrze mają Ci,co im rodzice pilnują.Ja mam rodzinę 200 km stąd,więc trzeba sobie samemu radzić.Ja ogólnie mam dość siedzenia w domu,już wariuję,a jeszcze Mati nie potrafi normalnie funkjonować w domu,nudzi się,chodzi i broi,wychodzimy często na spacerki ale jak przyjdzie jesień to chyba szału dostanę.
cześć dziewczyny :)
ale tu dyskusje się toczą... ;)
dawno mnie nie było... nie mam nawet chwili wolnego aby wejść na neta... po pracy odbieram Natkę ze żłoba, lecimy do chaty i padam w wir domowych obowiązków, z moim R widujemy sie tylko w niedziele bo on pracuje na nocne zmiany
Sylwia - Twój Ł jakie ma kategorie prawa jazdy? u męża w pracy kogoś niedawno szukali...
Karola - jeżeli czytasz to powiem Ci ze Natka do 16 m-ca wyłącznie raczkowała, dopiero niedawno zaczęła chodzić, też miała taki czas uwsteczniania sie, tzn robiła juz samodzielnie kilka kroków a potem na jakis czas zapomniała o tym i raczkowała dalej, ale to juz mineło
ale tu dyskusje się toczą... ;)
dawno mnie nie było... nie mam nawet chwili wolnego aby wejść na neta... po pracy odbieram Natkę ze żłoba, lecimy do chaty i padam w wir domowych obowiązków, z moim R widujemy sie tylko w niedziele bo on pracuje na nocne zmiany
Sylwia - Twój Ł jakie ma kategorie prawa jazdy? u męża w pracy kogoś niedawno szukali...
Karola - jeżeli czytasz to powiem Ci ze Natka do 16 m-ca wyłącznie raczkowała, dopiero niedawno zaczęła chodzić, też miała taki czas uwsteczniania sie, tzn robiła juz samodzielnie kilka kroków a potem na jakis czas zapomniała o tym i raczkowała dalej, ale to juz mineło
Cześć Dziewczyny
Sylwia, faktycznie sytuacja chwilowo kiepska :(
Potraciłam ostatnio sporo kontaktów zawodowych, odkąd odeszłam z etatu ale popytam znajomych o pracę. Gdybym cokolwiek się dowiedziała to dam znać.
Ale to na pewno przejściowy stan i niedługo zacznie się układać...pewnie teraz to głupio brzmi, ale będzie dobrze!
Poza tym Wy jesteście chyba młodzi jeszcze, znaczy sporo przed trzydziestką, a to przecież taki czas, że ludzie do czegoś dążą, a z maluchem to znacznie trudniej.
Widzę po nas, że większe rzeczy, które chcieliśmy kupić albo zrobić np. w domu po urodzeniu Młodej oddaliły się na bliżej nieokreśloną przyszłość...
U Maryśki chyba niestety trójki zaczęły iść bo znowu włączone marudzenie o wszystko...apetyt też lekko spadł, ale to pewnie przez upały...gada za to jak najęta, powtarza już nawet trudne kilkusylabowe wyrazy :) no i w aucie tak samo, nadstawia uszu a mi też wyrywają się czasem wyrazy niecenzuralne :D
W Rumi nie ma jako takiego żłobka, są tylko dwie grupy żłobkowe w jednym z przedszkoli. Oczywiście oblegane na maxa. Poza tym sporo prywatnych placówek powstaje bo tu mnóstwo rodzin z małymi dziećmi się pojawiło w ostatnich latach.
Koszty nie takie straszne bo w 500-600 zł można się zamknąć. Możliwe, że jak zacznę działać z firmą od września to spróbuję Młodą dać na 4 godziny, to będzie nawet taniej.
Martha, podczytując forum jeszcze zanim do Was dołączyłam, wydałaś mi się właśnie osobą, która jest dokładnie w takim miejscu w życiu, w którym chciała się znaleźć :)
Sylwia, faktycznie sytuacja chwilowo kiepska :(
Potraciłam ostatnio sporo kontaktów zawodowych, odkąd odeszłam z etatu ale popytam znajomych o pracę. Gdybym cokolwiek się dowiedziała to dam znać.
Ale to na pewno przejściowy stan i niedługo zacznie się układać...pewnie teraz to głupio brzmi, ale będzie dobrze!
Poza tym Wy jesteście chyba młodzi jeszcze, znaczy sporo przed trzydziestką, a to przecież taki czas, że ludzie do czegoś dążą, a z maluchem to znacznie trudniej.
Widzę po nas, że większe rzeczy, które chcieliśmy kupić albo zrobić np. w domu po urodzeniu Młodej oddaliły się na bliżej nieokreśloną przyszłość...
U Maryśki chyba niestety trójki zaczęły iść bo znowu włączone marudzenie o wszystko...apetyt też lekko spadł, ale to pewnie przez upały...gada za to jak najęta, powtarza już nawet trudne kilkusylabowe wyrazy :) no i w aucie tak samo, nadstawia uszu a mi też wyrywają się czasem wyrazy niecenzuralne :D
W Rumi nie ma jako takiego żłobka, są tylko dwie grupy żłobkowe w jednym z przedszkoli. Oczywiście oblegane na maxa. Poza tym sporo prywatnych placówek powstaje bo tu mnóstwo rodzin z małymi dziećmi się pojawiło w ostatnich latach.
Koszty nie takie straszne bo w 500-600 zł można się zamknąć. Możliwe, że jak zacznę działać z firmą od września to spróbuję Młodą dać na 4 godziny, to będzie nawet taniej.
Martha, podczytując forum jeszcze zanim do Was dołączyłam, wydałaś mi się właśnie osobą, która jest dokładnie w takim miejscu w życiu, w którym chciała się znaleźć :)
blueeyes no Ł ma niestety tylko prawo jazdy B. Zarejestrował się jako bezrobotny i złożył wniosek o kurs na ciężarówki, ale to graniczy z cudem dostać się na to.
Maga, no Ł jest starszy ode mnie 7 lat ;). 31 stuknęło. Ale ja uważam, że wiek tu nie ma dużego znaczenia, owszem młodym znaleźć może łatwiej prace, z drugiej brak doświadczenia też dyskwalifikuje ;).
Maga, no Ł jest starszy ode mnie 7 lat ;). 31 stuknęło. Ale ja uważam, że wiek tu nie ma dużego znaczenia, owszem młodym znaleźć może łatwiej prace, z drugiej brak doświadczenia też dyskwalifikuje ;).
Hehe - mój rówieśnik :)
A nie, z tym wiekiem to było w sensie, że u mnie w życiu wiele spraw zmieniło się właśnie w tym czasie - znaczy gdzieś między 25 a 30 rokiem życia. Tzn. zamążpójście, kupno mieszkania, kolejne zmiany pracy, potem swoja firma, sprzedaż mieszkania i kupno następnego lokum, urodzenie Maryśki. itd itd.
U większości naszych znajomych to wszystko działo się w podobnym czasie, także wydaje mi się, że np. na swoich 30 urodzinach powspominasz tylko obecną sytuację patrząc na swoje nowe mieszkanie, na urośniętą już córę a może więcej maluszków ;)
A nie, z tym wiekiem to było w sensie, że u mnie w życiu wiele spraw zmieniło się właśnie w tym czasie - znaczy gdzieś między 25 a 30 rokiem życia. Tzn. zamążpójście, kupno mieszkania, kolejne zmiany pracy, potem swoja firma, sprzedaż mieszkania i kupno następnego lokum, urodzenie Maryśki. itd itd.
U większości naszych znajomych to wszystko działo się w podobnym czasie, także wydaje mi się, że np. na swoich 30 urodzinach powspominasz tylko obecną sytuację patrząc na swoje nowe mieszkanie, na urośniętą już córę a może więcej maluszków ;)
Maga79 hmmmm... nie wiedziałam, że takie rzeczy można wyczytać między wierszami...
Widziałam przed chwilką wątek o kredkach i mazakach - czy wasze Maluchy rzeczywiście już coś skrobią na kartce, no lub obok?:)
Jak już się skończy te 25 i np. studia czy jakąś szkołę to wchodzi się w świat dorosłych: szukanie pracy, praca, mieszkanie, współne zamieszkanie itd, więc wtedy nastepuje wiele zmian.
Jakie plany na weekend? My chyba pojedziemy nad jeziorko... a potem jeszcze tydzień i wolne.
Dziewczyny co z naszym spotkaniem? Uda się?
Widziałam przed chwilką wątek o kredkach i mazakach - czy wasze Maluchy rzeczywiście już coś skrobią na kartce, no lub obok?:)
Jak już się skończy te 25 i np. studia czy jakąś szkołę to wchodzi się w świat dorosłych: szukanie pracy, praca, mieszkanie, współne zamieszkanie itd, więc wtedy nastepuje wiele zmian.
Jakie plany na weekend? My chyba pojedziemy nad jeziorko... a potem jeszcze tydzień i wolne.
Dziewczyny co z naszym spotkaniem? Uda się?
Hey hey.
Lena rysuje, ale po dwóch narysowanych kreskach stwierdza że kartka jest brudna i już nie da się na niej malować :). Po czym robi sobie tatuaże na rękach, nogach, buzi, ciuchach, wszędzie gdzie możliwe :)
Dzisiaj Lenę zabrali rodzice do siebie, tam ma podwórko, jeziorko, basenik, trochę powietrza złapie dziewczyna :). A ja mam spokój. I w sumie dobrze, bo nadal jestem chora, w dodatku wychodzi mi ósemka i konam podwójnie :(
Lena rysuje, ale po dwóch narysowanych kreskach stwierdza że kartka jest brudna i już nie da się na niej malować :). Po czym robi sobie tatuaże na rękach, nogach, buzi, ciuchach, wszędzie gdzie możliwe :)
Dzisiaj Lenę zabrali rodzice do siebie, tam ma podwórko, jeziorko, basenik, trochę powietrza złapie dziewczyna :). A ja mam spokój. I w sumie dobrze, bo nadal jestem chora, w dodatku wychodzi mi ósemka i konam podwójnie :(
hejka
Martha - oj,można, jak się przez jakiś czas coś czyta to z iluś wypowiedzi wyłania się najczęściej taki a nie inny obraz osoby :)
Skrobią....na kartkach i poza kartkami...różnie bywa :) Najczęściej ołówkiem, ma też kredki świecowe, czasem niezauważona dorwie długopis hehe, wtedy szkody bywają większe...czy macie jakiś patent na usuwanie śladów po długopisie?? np. z ubrania
Ten weekend niestety uciekam do rodziców i teściów z Młodą. Mój małż ma mnóstwo projektów do pokończenia przed wyjazdem więc, żeby spokojnie popracował muszę zabrać Maryśkę....przy niej się nie da nic zrobić.
Ale za to już za równy tydzień w piątek na noc jedziemy w górki!!!!!!!
1 sierpnia będziemy z powrotem, chętnie się z Wami później spotkam, jeśli bierzecie mnie też pod uwagę w tych planach ;)
Sylwia, ja mam do dziś tylko dwie ósemki, i to w dodatku jakieś do połowy wyrośnięte, bo mam za małą szczękę ;/ Czasem potrafią nieźle boleć, jak sobie przypomną, że czas rosnąć dalej....brr
miłego weekendu
Martha - oj,można, jak się przez jakiś czas coś czyta to z iluś wypowiedzi wyłania się najczęściej taki a nie inny obraz osoby :)
Skrobią....na kartkach i poza kartkami...różnie bywa :) Najczęściej ołówkiem, ma też kredki świecowe, czasem niezauważona dorwie długopis hehe, wtedy szkody bywają większe...czy macie jakiś patent na usuwanie śladów po długopisie?? np. z ubrania
Ten weekend niestety uciekam do rodziców i teściów z Młodą. Mój małż ma mnóstwo projektów do pokończenia przed wyjazdem więc, żeby spokojnie popracował muszę zabrać Maryśkę....przy niej się nie da nic zrobić.
Ale za to już za równy tydzień w piątek na noc jedziemy w górki!!!!!!!
1 sierpnia będziemy z powrotem, chętnie się z Wami później spotkam, jeśli bierzecie mnie też pod uwagę w tych planach ;)
Sylwia, ja mam do dziś tylko dwie ósemki, i to w dodatku jakieś do połowy wyrośnięte, bo mam za małą szczękę ;/ Czasem potrafią nieźle boleć, jak sobie przypomną, że czas rosnąć dalej....brr
miłego weekendu
Mati nie rysuje,bo mu to się nudzi jak i inne rzeczy,szału można dostać,wszelkie szafki do otwierania,włażenie na pufy,stoły,majstrowanie przy sprzęcie albo grzebanie w donicy z kwiatem to jego główne zajęcia w ciągu dnia.Czy Wasze dzieci też tak chorobliwie ściągają wszystko skąd się tylko da?
Ja zębów 8 nie mam wogóle...jeszcze,albo już nigdy nie wyrosną:)
My jutro plaża,bierzemy basen dla małego,łopatki,wiaderko,foremki i jedziemy nad morze posiedzieć.Mateusz po tym basenie to wchodzi do morza bez obaw,fale nie fale,a jak sie cieszy jak taka zimna woda go obleje,muszę go bardzo pilnować.
Ja zębów 8 nie mam wogóle...jeszcze,albo już nigdy nie wyrosną:)
My jutro plaża,bierzemy basen dla małego,łopatki,wiaderko,foremki i jedziemy nad morze posiedzieć.Mateusz po tym basenie to wchodzi do morza bez obaw,fale nie fale,a jak sie cieszy jak taka zimna woda go obleje,muszę go bardzo pilnować.
hej
ciężko jest :/ 28,7 st. w domu...brr, a mam okna na trzy strony i nic nie pomaga...
trochę się w weekend przemieszczałam autem i to już w ogóle hard core...niestety tylko w przeciągu dało się jechać....na szczęście Młodej nic się nie stało...
Maryśka chyba lepiej znosi upał niż ja...mniej oczywiście je, zwłaszcza obiadek gorzej wchodzi ale ogólnie nadal nadmiar energii...
robi się coraz bardziej przekorna, nie bawi się sama wcale, od rana rozwala wszystko w całym domu, nie słucha mnie kompletnie, ani prośba ani groźna nie działają...a potem np. spada spektakularnie z krzesła albo coś w tym stylu...ech, nie wiem, czy jest bunt półtora roczniaka ale jeśli nikt jeszcze nie wymyślił jeszcze takiego zjawiska to będę pierwsza :D
dziś spacer dopiero koło 16.00
ciężko jest :/ 28,7 st. w domu...brr, a mam okna na trzy strony i nic nie pomaga...
trochę się w weekend przemieszczałam autem i to już w ogóle hard core...niestety tylko w przeciągu dało się jechać....na szczęście Młodej nic się nie stało...
Maryśka chyba lepiej znosi upał niż ja...mniej oczywiście je, zwłaszcza obiadek gorzej wchodzi ale ogólnie nadal nadmiar energii...
robi się coraz bardziej przekorna, nie bawi się sama wcale, od rana rozwala wszystko w całym domu, nie słucha mnie kompletnie, ani prośba ani groźna nie działają...a potem np. spada spektakularnie z krzesła albo coś w tym stylu...ech, nie wiem, czy jest bunt półtora roczniaka ale jeśli nikt jeszcze nie wymyślił jeszcze takiego zjawiska to będę pierwsza :D
dziś spacer dopiero koło 16.00
My na spacerki nie wychodzimy, bo wolimy buszowac po ogrodzie. Tzn ja buszuję bardziej stacjonarnie, na leżaczku :) a młoda jest po prostu wszędzie i te upały wcale nie osłabiaja jej energii.
Ciekawa jestem , czy Wasze dzieci Was słuchają? W takim sensie, że jak robią coś czego nie powinny i mówicie że nie wolno to zaprzestaja swoich działań?
Bo mam wrażenie, że Wika wcale się nie słucha i nawet jak czasem krzyknę, to ma to w głębokim poważaniu, spojrzy na mnie i dalej robi swoje. Wczoraj wniosła mi do domu łopatke piachu i wysypała na dywan (o zgrozo dywan jest długowłosy i odkurzacz tu nie zadziała). Krzyknęłam na nią, wytłumaczyłam że żle robi - ona spojrzała, uśmięchnęła się łobuzersko, po czym znów udała się do piaskownicy i kolejna łopatka piachu wylądowała na kanapie w salonie. Jak sobie radzicie z nieposłuszeństwem??
Ciekawa jestem , czy Wasze dzieci Was słuchają? W takim sensie, że jak robią coś czego nie powinny i mówicie że nie wolno to zaprzestaja swoich działań?
Bo mam wrażenie, że Wika wcale się nie słucha i nawet jak czasem krzyknę, to ma to w głębokim poważaniu, spojrzy na mnie i dalej robi swoje. Wczoraj wniosła mi do domu łopatke piachu i wysypała na dywan (o zgrozo dywan jest długowłosy i odkurzacz tu nie zadziała). Krzyknęłam na nią, wytłumaczyłam że żle robi - ona spojrzała, uśmięchnęła się łobuzersko, po czym znów udała się do piaskownicy i kolejna łopatka piachu wylądowała na kanapie w salonie. Jak sobie radzicie z nieposłuszeństwem??
Wogóle sobie nie radzę z nieposłuszeństwem mojego syna.Tak jak napisała Daga ani prośbą,ani grośbą,czy powiem spokojnie czy się wydrę to i tak ma głęboko,chociaż jak wrzasnę to czasem usłucha,ale rzadko,a już myślałam że tylko mój nie słucha...
Co do upałów...jest ciężko,w domu 29 stopni,okno w pokoju zamknięte,bo raz że to i tak nic nie daje,a dwa hałas od samochodów okropny,szczególnie jak 5 razy dziennie jeżdzą karetki.
Na spacery to tylko w póżnych godzinach popołudniowych,inaczej nie da rady.W niedzielę siedzieliśmy sami z Matim cały dzień w domu,po południu wyszłam z nim do parku koło domu,niby tam cień,ale ja myślałam że zaraz zemdleje,głowa bolała na maksa i nie było czym oddychać więc zaraz zawineliśmy do domu spowrotem.
Wczoraj byłam z nim na plaży,bawił się z dziećmi nad brzegiem w wodzie,noi tam było przyjemnie,za to umęczyłam się z nim strasznie,co chwila on do wody się wybiera,albo idzie gdzieś nie patrzy gdzie ja jestem,noi co chwila zmieniał kolegów i zabawki:)A jak w pobliżu akurat nie było dzieci bawiacych się,to już Mati znudzony,marudzi,nie wie co ma robić i łazi bez sensu:)Jedna babka mi wczoraj powiedziała takie dziecko ruchliwe to skarb,doceni to Pani póżniej,fakt-on wdał się we mnie a ja od małego musiałam i dawałam sobie radę ze wszystkim sama,za to mój brat(temperament mamy) taka pierdoła co nie umie sprawy w urzędzie załatwić i wogóle jego myślenie jest gdzieś daleko z tyłu.Mój ojciec to też bardzo energiczna osoba,nie usiedzi w jednym miejscu na dłużej,zresztą jak ja,dlatego bardzo mi poskwiera siedzenie w domu z małym,chcę do pracy!!!Do ludzi!!!
Co do upałów...jest ciężko,w domu 29 stopni,okno w pokoju zamknięte,bo raz że to i tak nic nie daje,a dwa hałas od samochodów okropny,szczególnie jak 5 razy dziennie jeżdzą karetki.
Na spacery to tylko w póżnych godzinach popołudniowych,inaczej nie da rady.W niedzielę siedzieliśmy sami z Matim cały dzień w domu,po południu wyszłam z nim do parku koło domu,niby tam cień,ale ja myślałam że zaraz zemdleje,głowa bolała na maksa i nie było czym oddychać więc zaraz zawineliśmy do domu spowrotem.
Wczoraj byłam z nim na plaży,bawił się z dziećmi nad brzegiem w wodzie,noi tam było przyjemnie,za to umęczyłam się z nim strasznie,co chwila on do wody się wybiera,albo idzie gdzieś nie patrzy gdzie ja jestem,noi co chwila zmieniał kolegów i zabawki:)A jak w pobliżu akurat nie było dzieci bawiacych się,to już Mati znudzony,marudzi,nie wie co ma robić i łazi bez sensu:)Jedna babka mi wczoraj powiedziała takie dziecko ruchliwe to skarb,doceni to Pani póżniej,fakt-on wdał się we mnie a ja od małego musiałam i dawałam sobie radę ze wszystkim sama,za to mój brat(temperament mamy) taka pierdoła co nie umie sprawy w urzędzie załatwić i wogóle jego myślenie jest gdzieś daleko z tyłu.Mój ojciec to też bardzo energiczna osoba,nie usiedzi w jednym miejscu na dłużej,zresztą jak ja,dlatego bardzo mi poskwiera siedzenie w domu z małym,chcę do pracy!!!Do ludzi!!!
No właśnie, nie radzę sobie i brak mi pomysłów jak to zrobić...chociaż widzę, że ona doskonale rozumie, co wolno a co nie. Po prostu testuje mnie, np. po ilu razach rysowania po podłodze odbiorę jej ołówek.
Po odebraniu oczywiście wielka złość panny i obraza. Albo jak długo można lać bezkarnie herbatę na ścianę...itd. itd.
Oczywiście przykładów można mnożyć, dziennie chyba kilkadziesiąt :)
Może są jakieś mądre książki na ten temat?
Po odebraniu oczywiście wielka złość panny i obraza. Albo jak długo można lać bezkarnie herbatę na ścianę...itd. itd.
Oczywiście przykładów można mnożyć, dziennie chyba kilkadziesiąt :)
Może są jakieś mądre książki na ten temat?
W ksiażkach chyba nic mądrego nie ma, przeważnie się słyszy - nie krzyczeć a tłumaczyć co dobre a co złe, co można a czego nie. Tylko, że w praktyce to wcale nie działa. Jak coś małej tłumacze i pytam - rozumiesz?? To ona kiwa glówką na tak i dalej robi swoje. Nie wiem czy podciągnąć to pod złośliwość charakteru czy wypróbowywanie cierpliwości rodziców, czy po prostu wszystkie dzieci tak mają.
A tak z innej beczki, jak myślicie, czy jest taka opcja, że dziecko je za dużo? Czy je tyle ile potrzebuje? Bo moja Wika ma nieziemski apetyt, je dosłownie wszystko, nawet takie rzeczy, których dzieciaki standardowo nie cierpią - np. oliwki, ogórki małosolne, kwaśne śliwki, truskawki bez niczego, no w zasadzie nie przychodzi mi do głowy nic, co by jej nie smakowało. Był taki okres, że nie chciała bananów, jajek w żadnej postaci i żadnego nabiału typu ser, jogurt, twarożek, ale jej przeszło. Teraz się zastanawiam czy powinno się jakoś dziecku limitowac ilości jedzenia? Dodam, że nie daję jej słodyczy, czasem tylko jakis herbatnik czy biszkopt.
A tak z innej beczki, jak myślicie, czy jest taka opcja, że dziecko je za dużo? Czy je tyle ile potrzebuje? Bo moja Wika ma nieziemski apetyt, je dosłownie wszystko, nawet takie rzeczy, których dzieciaki standardowo nie cierpią - np. oliwki, ogórki małosolne, kwaśne śliwki, truskawki bez niczego, no w zasadzie nie przychodzi mi do głowy nic, co by jej nie smakowało. Był taki okres, że nie chciała bananów, jajek w żadnej postaci i żadnego nabiału typu ser, jogurt, twarożek, ale jej przeszło. Teraz się zastanawiam czy powinno się jakoś dziecku limitowac ilości jedzenia? Dodam, że nie daję jej słodyczy, czasem tylko jakis herbatnik czy biszkopt.
W tym wieku chyba nie ma opcji, że za dużo maluch je. Je tyle ile potrzebuje. Może ma akurat taki czas, że więcej urośnie :)
Maryśka przez te upały raczej słabiej jada. Tylko mleka dużo pije, nawet ponad 300 ml potrafi na noc wypić, gdzie standard u nas to 240 ml.
A ja w szale pakowania, jutro o tej porze już będziemy w drodze :)
Ciężko się pakuje z takim małym urwisem, który nawet 70 l plecak potrafi sobie założyć i wlec za sobą :)
Oczywiście obrażenia też zaliczone - warga rozcięta nawet nie wiem o co - podejrzewam klamrę przy plecaku....
Maryśka przez te upały raczej słabiej jada. Tylko mleka dużo pije, nawet ponad 300 ml potrafi na noc wypić, gdzie standard u nas to 240 ml.
A ja w szale pakowania, jutro o tej porze już będziemy w drodze :)
Ciężko się pakuje z takim małym urwisem, który nawet 70 l plecak potrafi sobie założyć i wlec za sobą :)
Oczywiście obrażenia też zaliczone - warga rozcięta nawet nie wiem o co - podejrzewam klamrę przy plecaku....
hmmmm czy Majka jest niegrzeczna... nie umiem tego stwierdzić, nie maluje po scianach, nie rozwala rzeczy, nie dotyka sprzętu RTV, Jak jej powiem nie wolno lub nu nu nu to czasami przestanie czasami nie. Chyba jedyna rzecz która mnie denerwuje to rzucanie jedzeniem na podłogę jak juz czegoś nie chce - kiedy jej tłumaczę, że jak już nie chce to żeby mi oddała albo położyła na stół, i czasami bunt przy spacerkach czy wsiadaniu do auta, kiedy Mysza ma całkiewicie inny plan i chce iść gdzie indziej.
Ja dziś ostatni dzień w pracy i wolne 6 tygodni:) Wczoraj miałam szybki wypad do Włocławka - dostawca mi przysłał... ehhhh nie umiem tego opisać normalnymi słowami.
Maga jak będziecie jechać "1" to przed Włocławkiem są 4 wahadła, z rana stałam tylko na jednym reszta poszła płynnie, popołudniu było już troszkę gorzej, ale Wy będziecie jechać nocą to pewnie będzie ok. Udanego urlopu!!!!
My chyba znów na weekend nad jeziorko wyskoczymy, już lepiej jest się gotować w słońcu mocząc nogi w jeziorku.
Moja też teraz więcej pije, a je chyba tyle samo.
Ja dziś ostatni dzień w pracy i wolne 6 tygodni:) Wczoraj miałam szybki wypad do Włocławka - dostawca mi przysłał... ehhhh nie umiem tego opisać normalnymi słowami.
Maga jak będziecie jechać "1" to przed Włocławkiem są 4 wahadła, z rana stałam tylko na jednym reszta poszła płynnie, popołudniu było już troszkę gorzej, ale Wy będziecie jechać nocą to pewnie będzie ok. Udanego urlopu!!!!
My chyba znów na weekend nad jeziorko wyskoczymy, już lepiej jest się gotować w słońcu mocząc nogi w jeziorku.
Moja też teraz więcej pije, a je chyba tyle samo.
Oj, Martha, to Ty masz aniołka małego :)
Dzięki za info, ale jedziemy "siódemką", przez W-wę, Radom i Rzeszów.
Dziękuję :)
Kurcze, niewyspana jestem, bo Młoda dziś jak na złość pobudkę na mleko zrobiła ok. 2.00, a wstała jakoś przed 8.00.
A tu cała noc za kółkiem :( Zaraz kolejną kawę muszę sobie zrobić....
Dzięki za info, ale jedziemy "siódemką", przez W-wę, Radom i Rzeszów.
Dziękuję :)
Kurcze, niewyspana jestem, bo Młoda dziś jak na złość pobudkę na mleko zrobiła ok. 2.00, a wstała jakoś przed 8.00.
A tu cała noc za kółkiem :( Zaraz kolejną kawę muszę sobie zrobić....
Hey hey dziewczyny. Te upały mnie wykończą, w dodatku ciągle mnie boli gardło, więc pewnie jakieś pozostałości po chorobie ostatniej. Zwariować można.
Ł. nadal nie pracuje, ale już się na ten temat rozpisywać nie będę bo szkoda moich nerwów.
Lena mi się właśnie obudziła, podeszłam żeby ją położyć a ta ma całe włosy mokre, prawie jakby z kąpieli wyszła. Tragedia. Aż z ciekawości podeszłam do termometru a ja w domu 33 stopnie mam :/.
Z tą grzecznością Leny u nas też różnie :). Wie, że czegoś jej nie wolno, jak jej mówię nie wolno, albo pokaż nu nu nu, to pokazuje. Rozumie, ale próśb moich nie spełnia :). Albo udaje, że jest grzeczna, a za chwilę widzę ją spowrotem siadającą na kocie albo wdrapującą się na obrotowe krzesło :). Czasami jak coś kombinuje, to patrzy na mnie, udaje, że nic się nie dzieje, a z tyłu ręką majsterkuje co sobie zaplanowała :). Przy okazji ucieka gdzie tylko może, za rękę chce chodzić rzadko, a żeby za mną poszła muszę iść przed siebie i mówić że idę do domu :).
A powiedźcie mi, czy Wasze dzieciaczki zaczynają już mówić zdaniami? Albo kilka słów pod rząd? Bo moja Lena tylko pojedyncze słowa mówi. Powie PIĆ, ale już daj pić nie :). powtarzam jej co chwilę jakieś zbiory słów żeby może załapała, ale narazie gadać zdaniami nie chce :). Chyba, że po swojemu, to może siedzieć i nawijać non stop, tyle, że ja nie wiele z tego rozumiem ;)
Ł. nadal nie pracuje, ale już się na ten temat rozpisywać nie będę bo szkoda moich nerwów.
Lena mi się właśnie obudziła, podeszłam żeby ją położyć a ta ma całe włosy mokre, prawie jakby z kąpieli wyszła. Tragedia. Aż z ciekawości podeszłam do termometru a ja w domu 33 stopnie mam :/.
Z tą grzecznością Leny u nas też różnie :). Wie, że czegoś jej nie wolno, jak jej mówię nie wolno, albo pokaż nu nu nu, to pokazuje. Rozumie, ale próśb moich nie spełnia :). Albo udaje, że jest grzeczna, a za chwilę widzę ją spowrotem siadającą na kocie albo wdrapującą się na obrotowe krzesło :). Czasami jak coś kombinuje, to patrzy na mnie, udaje, że nic się nie dzieje, a z tyłu ręką majsterkuje co sobie zaplanowała :). Przy okazji ucieka gdzie tylko może, za rękę chce chodzić rzadko, a żeby za mną poszła muszę iść przed siebie i mówić że idę do domu :).
A powiedźcie mi, czy Wasze dzieciaczki zaczynają już mówić zdaniami? Albo kilka słów pod rząd? Bo moja Lena tylko pojedyncze słowa mówi. Powie PIĆ, ale już daj pić nie :). powtarzam jej co chwilę jakieś zbiory słów żeby może załapała, ale narazie gadać zdaniami nie chce :). Chyba, że po swojemu, to może siedzieć i nawijać non stop, tyle, że ja nie wiele z tego rozumiem ;)
Mateusz nie mówi prawie wcale,tylko mama i wsio,naśladuje kilka zwierzątek i na tym koniec.Upały nas doszczętnie wykańczają,lubię lato i takie temperatury ale jak ma się gdzie wyjechać,jakieś jeziorko itp.tak planujemy wyskoczyć gdzieś na 4 dni ale jak narazie nie znalazłam fajnego ośrodka.
Moje dziecko od kilku dni nie je prawie wogóle,zresztą ja też nie jem obiadów,a kolację skromną...tylko że mi to nie zaszkodzi,a mały powinien jeść,bo znów coś tam w wynikach nie tak i mamy skierowanie do hematologa,oby to nic poważnego.
Wczoraj przez cały dzień zjadł:danio,pół banana,deserek i kilka chrupek.Dziś to chociaż parówkę wciagnął,mleka też nie chce pić,na siłę mu dajemy przez sen,albo rano szybciutko nim się dobrze wybudzi,inaczej nie chce.Wczoraj go ważyałam i waga 10360 nawet trochę przybrał ale to jest dalej ten sam centyl.Boję się że przez te upały znów waga poleci,tak jak po szpitalu,póżniej zęby ehh nie mam sił do żeby go karmić,przy tym ja mam wstręt do jedzenia.
Marta,ja też nie mogę zdzierżyć rzucania jedzeniem.
Moje dziecko od kilku dni nie je prawie wogóle,zresztą ja też nie jem obiadów,a kolację skromną...tylko że mi to nie zaszkodzi,a mały powinien jeść,bo znów coś tam w wynikach nie tak i mamy skierowanie do hematologa,oby to nic poważnego.
Wczoraj przez cały dzień zjadł:danio,pół banana,deserek i kilka chrupek.Dziś to chociaż parówkę wciagnął,mleka też nie chce pić,na siłę mu dajemy przez sen,albo rano szybciutko nim się dobrze wybudzi,inaczej nie chce.Wczoraj go ważyałam i waga 10360 nawet trochę przybrał ale to jest dalej ten sam centyl.Boję się że przez te upały znów waga poleci,tak jak po szpitalu,póżniej zęby ehh nie mam sił do żeby go karmić,przy tym ja mam wstręt do jedzenia.
Marta,ja też nie mogę zdzierżyć rzucania jedzeniem.
u nas jest to samo :). Zresztą coraz częściej nie chce żeby ją karmić tylko wyrywa z krzykiem mi łyżkę :). Może Aniu też tak spróbuj? Napewno nie zje dużo, bo moja Lena jak je sama to się bardziej bawi. Łyżeczką wyrzuca na stolik, miętoli wszystko, ale zawsze coś tam poskubie. Więc wolę żeby zjadła cokolwiek, niż nic :). Takie upały, że chyba nie ma co się dziwić tym naszym dzieciom, nam samym przecież nie chce się jeść gorącego obiadu. Ja mam o tyle dobrze, że Lena mleko chętnie o każdej porze dnia. Ale z drugiej strony to mleko, to też nic, co to za obiad :)
Sylwia,ja z jedzeniem kombinuje na tysiące sposobów.Po pierwsze Mati nie usiądzie na swoim krzesełku do jedzenia,jak widzi jedzenie odwraca głowę,na balkonie próbuje go zagadywać,nie je,na łóżku wysypuje mu rzeczy ze szkatułki,to zadziałało ale już się znudziło,trwało dwa dni,nawet latam na dwór z żarciem,mąż idzie od podwórka na ławkę,a ja z talerzem jak idiotka,a ten odwraca głowę i nie ma rady.Teraz śpi,zawsze jak wstawał,zjadł zupkę czy jakiś obiadek,teraz nie chce,zobaczymy jak będzie dziś,czekam na męża i jedziemy na plażę,tam może coś poskubie(z piaskiem,hehe)
Z piciem też u niego różnie,bo wcale za dużo nie pije,ale zmuszam,odkręcam niekapek i daję mu tak jak my pijemy.
Z piciem też u niego różnie,bo wcale za dużo nie pije,ale zmuszam,odkręcam niekapek i daję mu tak jak my pijemy.
a co mu dajesz do picia? Bo ja zauważyłam u Leny taki myk :). Wodę pije, ale tylko z dużej, zwykłej butelki. Ostatnio byliśmy w sklepie i zapomniałam picia więc kupiłam taką malusią wodę z dziubkiem, więc Lena ucieszona kilka dni z niej wodę piła. Jednak już nie chce :). Ubolewam, bo chciałam w nią jak najmniej cukrów pakować, ale co zrobić. Pić trzeba, a jak wody nie chce to musi coś innego. Więc do tej butelki z dziubkiem ( z niekapka nigdy chętnie nie piła) nalewam soku jabłkowego i drugą połowę zalewam wodą, co by chociaż trochę ograniczyć tę słodycz :). Pije jak opętana i tylko chodzi i woła PIĆ PIĆ PIĆ! :)
a z tym jedzeniem to u naszych dzieci niejadków naprawdę trzeba się napracować :). Tyle, że Lena najchętniej je właśnie w krzesełku do karmienia. Jak ją puszczę wolno to muszę ja za nią biegać a to nie na rękę nikomu :). I kilka łyżeczek zje odemnie, potem ja udaję, że je sama, i tylko podtrzymuję łyżeczkę żeby wszystko nie wylądowało na Lenie ;), z tego powodu właśnie jemy tylko w pampersie, bo wciera obiadki w ciało ;). Potem jak mam kawałki mięsa to ręką pakuję jej do buzi. Zawsze te kilka kawałeczków uda się przemycić.
Wczoraj np. musiałam dać jej pół szklanki smecty. Ze szklanki nie chciała, z kubka niekapka nie, z butelki też nie. Więc jak postrzelona małą łyżeczką ( jeszcze mniejszą niż te od herbaty) powoli w nią wciskałam. A Lena szczęśliwa i uchachana jak nigdy ;). Później zabrała odemnie szklankę i wypiła resztę ze szklanki. Tylko oczywiście musiałam robić z siebie klauna, biegać, skakać, bić brawo :)
Wczoraj np. musiałam dać jej pół szklanki smecty. Ze szklanki nie chciała, z kubka niekapka nie, z butelki też nie. Więc jak postrzelona małą łyżeczką ( jeszcze mniejszą niż te od herbaty) powoli w nią wciskałam. A Lena szczęśliwa i uchachana jak nigdy ;). Później zabrała odemnie szklankę i wypiła resztę ze szklanki. Tylko oczywiście musiałam robić z siebie klauna, biegać, skakać, bić brawo :)
Ja daję soki owocowe,teraz jak jest gorąc to dodaję wody do nich,żeby nie były słodkie,wodę też wypije,ale jest taka obżydliwa z osadem że aż żal dawać,teraz zakupiliśmy filtry brita,noi trochę wody też będę dawać.On z tym piciem zawsze tak miał,dopiero od roku zaczął pić cokolwiek niż mleko,wcześniej to wypijał może ze 30 ml na dzień.
Wiesz jak mój Mati taki niejadek to wolę dawać soki,zawsze to jakieś witaminy,a z tego co tu czytam jest o wiele większy niż Lena.Z krzesełka wyłazi,chyba że zobaczy na nim co interesującego jak pokrojony banan,czy parówka to wtedy siedzi i je albo jajecznicą też się zajada,chociaż teraz o cokolwiek trudno.Śmiać mi się chce bo jak widzi skubaniec jak mu daję coś z małego słoiczka to wie że to deserek i otwiera dzioba,gorzej z dużym,obiadek ble.Noi chleba nie je wogóle,bułkę ostatnio skubie,bo też całej nie zje(na cały dzień)
Dziś znów nie zjadł zupki,troszkę dziubnął od nas z obiadu,na kolację serek i już bez mleka poszedł spać.My dziś byliśmy na plaży,chyba jakieś dobre 20 min,bo ciemne chmury przysłoniły niebo i wiatr nas ztamtąd wykurzył.No ale Mati zdążył się pomoczyć,a uśmiech jaki przy tym...:)
Wiesz jak mój Mati taki niejadek to wolę dawać soki,zawsze to jakieś witaminy,a z tego co tu czytam jest o wiele większy niż Lena.Z krzesełka wyłazi,chyba że zobaczy na nim co interesującego jak pokrojony banan,czy parówka to wtedy siedzi i je albo jajecznicą też się zajada,chociaż teraz o cokolwiek trudno.Śmiać mi się chce bo jak widzi skubaniec jak mu daję coś z małego słoiczka to wie że to deserek i otwiera dzioba,gorzej z dużym,obiadek ble.Noi chleba nie je wogóle,bułkę ostatnio skubie,bo też całej nie zje(na cały dzień)
Dziś znów nie zjadł zupki,troszkę dziubnął od nas z obiadu,na kolację serek i już bez mleka poszedł spać.My dziś byliśmy na plaży,chyba jakieś dobre 20 min,bo ciemne chmury przysłoniły niebo i wiatr nas ztamtąd wykurzył.No ale Mati zdążył się pomoczyć,a uśmiech jaki przy tym...:)
cześć Dziewczynki, my od soboty krążymy dom - kaszuby... Jednak zajęcia na basenie dużo dały, Mysza z chęcia w wodzie siedzi, pluska się, chlapie, nawet wskakuje z pomostu w moje ręce.
Młoda coraz gorzej znosi to gorąco, jest marudna, smoczek to by ciumkała cały dzień, pije teraz dużo mleka, nawet dodatkowe 2 butle w ciągu dnia. A dziś wyszukałam kolejny ząbek - druga czwórka na górze się przebiła, więc to dodatkowo potęguję jej zachowanie.
Śmiesznie bo jeszcze ostatniej "2" nie ma na dole a już "4" u góry idą.
Młoda pije hetbatkę na poprawę trawienia - lubi jej smak i mocno rozwodnione soki, nawet 1/3.
Młoda coraz chętniej gada, powtarza, czasami się uda idelanie casami coś po swojemu, fajne to jest, cieszę się, że chętnie mówi:)
A na weekend wybieramy się do Malborka (oblężenie będzie) do znajomych, oby tylko tak gorąco nie było... troszkę deszczu i chłód mile widziany:)
A co u Was?
Młoda coraz gorzej znosi to gorąco, jest marudna, smoczek to by ciumkała cały dzień, pije teraz dużo mleka, nawet dodatkowe 2 butle w ciągu dnia. A dziś wyszukałam kolejny ząbek - druga czwórka na górze się przebiła, więc to dodatkowo potęguję jej zachowanie.
Śmiesznie bo jeszcze ostatniej "2" nie ma na dole a już "4" u góry idą.
Młoda pije hetbatkę na poprawę trawienia - lubi jej smak i mocno rozwodnione soki, nawet 1/3.
Młoda coraz chętniej gada, powtarza, czasami się uda idelanie casami coś po swojemu, fajne to jest, cieszę się, że chętnie mówi:)
A na weekend wybieramy się do Malborka (oblężenie będzie) do znajomych, oby tylko tak gorąco nie było... troszkę deszczu i chłód mile widziany:)
A co u Was?
i znów taka cisza... wszystkie się urlopujecie?
W weekend bawiłam się i zapisywałam słowa Majki - naliczyłam ich około 80, w tym są takie jakby to powiedzieć - wyraźne- jak Mamuś, Dziadzia, pupa, buła i cała reszta nie wyraźnych jak balol = balon, uko = ucho, pika,pipa = piłka no i wszystkie naśladujące zwierzątka.
Wczoraj byłyśmy na spacerku po dzielnicy i znalazłam fajny ogrodzony plac zabaw:) Bez problemu biegałyśmy po całym placu, ja nie martwiłam się o wózek, dużo dzieci, Babć i Mam:)
Czy Wasze maluszki mają jakieś ulubione zabawy - u Majki to kopanie piłki, balon no i książki.
Ania - znaleźliście coś na kilkudniowy wypad? Ja polecam Ostrzyce - tam jest wiele kwater i pokoi do wynajęcia, piekna okolica i piękne jeziorko.
W weekend bawiłam się i zapisywałam słowa Majki - naliczyłam ich około 80, w tym są takie jakby to powiedzieć - wyraźne- jak Mamuś, Dziadzia, pupa, buła i cała reszta nie wyraźnych jak balol = balon, uko = ucho, pika,pipa = piłka no i wszystkie naśladujące zwierzątka.
Wczoraj byłyśmy na spacerku po dzielnicy i znalazłam fajny ogrodzony plac zabaw:) Bez problemu biegałyśmy po całym placu, ja nie martwiłam się o wózek, dużo dzieci, Babć i Mam:)
Czy Wasze maluszki mają jakieś ulubione zabawy - u Majki to kopanie piłki, balon no i książki.
Ania - znaleźliście coś na kilkudniowy wypad? Ja polecam Ostrzyce - tam jest wiele kwater i pokoi do wynajęcia, piekna okolica i piękne jeziorko.
Cześć wszystkim,nie no my się jeszcze nie urlupujemy,zresztą co to za ulop 3 dni,a jedziemy do borów tucholskich,troszkę daleko,chcieliśmy gdzieś bliżej,ale tak wyszło,bo wszystko bliżej zajęte,albo nie spełnia moich oczekiwań,ja głównie patrzę na wyzywienie,bo jakbyśmy byli bez szkraba to co innego,możnaby było gdzieś po barach sie włóczyć,czy samemu coś ugotować,ale teraz to już co innego,musi być na miejscu,i mam nadzieję że Mati będzie coś tam jadł,bo mam katorgę z jego jedzeniam,jak były upały,tak przez tydzień prawie nic nie jadł,serek i jakiś owoc cały dzień go trzymał przy życiu,poleciał z wagi tyle co przybrał w miesiąc,stracił w tydzień.
Z gadaniem na bakier,owszem zaczyna coś tam powtarzać,np.ostatnio tata jego miał imieniny(Krzysztof) i ten mały cwaniak od tamtego dnia mówi ładnie ale po swojemu Krzysiu,a jak śmiesznie usta układa...
Z gadaniem na bakier,owszem zaczyna coś tam powtarzać,np.ostatnio tata jego miał imieniny(Krzysztof) i ten mały cwaniak od tamtego dnia mówi ładnie ale po swojemu Krzysiu,a jak śmiesznie usta układa...
Ja właściwie nie pracuję więc urlop mam cały rok ;). Ale od października znowu studia więc się zacznie.
I kurczę Lena ma rumień zakaźny jakiś, nie wiem w sumie jaki bo doktorka wymieniła 3 nazwy.
A wczoraj ją wysypało i myślałam, że to od nowego mleka bo eksperymentowaliśmy z granulowanym już. A dzisiaj rano wstaje, a ona cała buzia czerwona, całe plecy, reszta ciała wysypana. Tragedia
I kurczę Lena ma rumień zakaźny jakiś, nie wiem w sumie jaki bo doktorka wymieniła 3 nazwy.
A wczoraj ją wysypało i myślałam, że to od nowego mleka bo eksperymentowaliśmy z granulowanym już. A dzisiaj rano wstaje, a ona cała buzia czerwona, całe plecy, reszta ciała wysypana. Tragedia
A my dziś odebraliśmy wyniki od hematologa i wszystko jest w porządku,neutrocyty w normie,hemoglobina i żelazo również,więc jestem spokojniejsza.Mati troszkę chorutki jest,kaszelek go męczy,oczka ropieją,byliśmy u lekarza i mam podawać kropelki i syropek,wszystko miałam w domu,więc nie musiałam kupować.
Dziś rano jak obudził się o 6.30 z kaszlem,próbował dalej usnąć i tak budził się jeszcze ze trzy razy i zasypiał(jak mama:) poprostu chciał przespać kaszelek,wstał o 9.30 i zaskoczył mnie przy śniadaniu,jeszcze nigdy nie zjadł tak pięknie.Całą kromkę chleba z twarożkiem,ode mnie kilka gryzów z serem żółtym,zwędził mi pół ogórka,plaster pomidora i jeszcze na koniec dziubnął jagodzianki,za dwie godziny zjadł całe danio,teraz śpi ciekawe czy jak wstanie zje ładnie zupkę?
Dziś rano jak obudził się o 6.30 z kaszlem,próbował dalej usnąć i tak budził się jeszcze ze trzy razy i zasypiał(jak mama:) poprostu chciał przespać kaszelek,wstał o 9.30 i zaskoczył mnie przy śniadaniu,jeszcze nigdy nie zjadł tak pięknie.Całą kromkę chleba z twarożkiem,ode mnie kilka gryzów z serem żółtym,zwędził mi pół ogórka,plaster pomidora i jeszcze na koniec dziubnął jagodzianki,za dwie godziny zjadł całe danio,teraz śpi ciekawe czy jak wstanie zje ładnie zupkę?
Hej hej :)
dziś rano wróciliśmy...jeszcze nie odespałam drogi ;)
Marysia jakoś zniosła te 12-13 godzinne jazdy po naszych fantastycznych polskich drogach, sporo spała a jak nie spała to też dała się czymś zająć więc dało się jechać...
w górach kilka dni upału a potem tydzień deszczu, który wymusił przerzucenie się na tryb życia samochodowo-knajpiany :D
ogólnie super, chociaż oczywiście męcząco, bo z Młodej mały szaleniec, sekundy w miejscu nie usiedzi, ale za to dużo nowych umiejętności nabyła, ma fajny kontakt z ludźmi, nawet takimi przypadkowymi spotkanymi na szlaku, gada zdaniami, powtarza prawie wszystko i non stop pyta co to...
a w głowie już plany na Sylwka w górach... ;)
pozdrawiamy
wkleiłabym jakąś fotkę ale nie wiem jak :(
dziś rano wróciliśmy...jeszcze nie odespałam drogi ;)
Marysia jakoś zniosła te 12-13 godzinne jazdy po naszych fantastycznych polskich drogach, sporo spała a jak nie spała to też dała się czymś zająć więc dało się jechać...
w górach kilka dni upału a potem tydzień deszczu, który wymusił przerzucenie się na tryb życia samochodowo-knajpiany :D
ogólnie super, chociaż oczywiście męcząco, bo z Młodej mały szaleniec, sekundy w miejscu nie usiedzi, ale za to dużo nowych umiejętności nabyła, ma fajny kontakt z ludźmi, nawet takimi przypadkowymi spotkanymi na szlaku, gada zdaniami, powtarza prawie wszystko i non stop pyta co to...
a w głowie już plany na Sylwka w górach... ;)
pozdrawiamy
wkleiłabym jakąś fotkę ale nie wiem jak :(
to fajnie, że urlop się udał:)
my urlop zaczynamy od następnego weekendu. Blueeyes szkoda, że tak późno mówisz o wolych dniach, mogłyśmy jakieś spotkanko zorganizować. Ja siedzę w domku, Ania i Maga też... chyba Mr też więc może by coś wykombinować?
Dobrze, że dziś już nie padało... wreszcie spacerek i buszowanie na placu zabaw. Młoda dziś nie miała popołudniowej drzemki - i od 15 minut śpi... dziwne to jakieś tak wcześnie a dziecka już nie ma, trzeba to jakoś pozytywnie dla siebie wykorzystać:)
Fotki można też wrzucić przez fotosik.
my urlop zaczynamy od następnego weekendu. Blueeyes szkoda, że tak późno mówisz o wolych dniach, mogłyśmy jakieś spotkanko zorganizować. Ja siedzę w domku, Ania i Maga też... chyba Mr też więc może by coś wykombinować?
Dobrze, że dziś już nie padało... wreszcie spacerek i buszowanie na placu zabaw. Młoda dziś nie miała popołudniowej drzemki - i od 15 minut śpi... dziwne to jakieś tak wcześnie a dziecka już nie ma, trzeba to jakoś pozytywnie dla siebie wykorzystać:)
Fotki można też wrzucić przez fotosik.
Cześć :)
Powoli wracam do rzeczywistości...jakoś nie mogę się pozbierać...
spróbuję wkleić jakieś zdjęcie, ale nie wiem, czy się uda:

Uploaded with ImageShack.us
Powoli wracam do rzeczywistości...jakoś nie mogę się pozbierać...
spróbuję wkleić jakieś zdjęcie, ale nie wiem, czy się uda:

Uploaded with ImageShack.us
O, udało się :) To wkleję coś jeszcze...
Na połoninie:

Uploaded with ImageShack.us
Autorstwa kolegi - zmęczony wędrowiec :)

Uploaded with ImageShack.us
Na połoninie:

Uploaded with ImageShack.us
Autorstwa kolegi - zmęczony wędrowiec :)

Uploaded with ImageShack.us
hej hej fotki świetne,
nasz wyjazd też był udany, młody w jeziorze czuł się jk ryb w wodzie, pogoda nam dopisała.
Znów wróciliśmy do szarej rzeczywistości, w tym tygodniu mamy badanie krwi i wizytę u kardiologa - mam nadzieję że byla zbędna, poza tym Rafciu ma przepuklinę pepkową - też chirurg mówi, że na razie tylko obserwować, bo jest minimalna i niegroźna, za pół roku kontrola i ewentualnie zabieg operacyjny.
muszę się pochwalić, wczoraj mój syn sam ściągnął sobie pieluchę usiadł na nocnik i zrobił siusiu bił nawet sobie sam brawo.
to co z tym naszym spotkaniem?:)
nasz wyjazd też był udany, młody w jeziorze czuł się jk ryb w wodzie, pogoda nam dopisała.
Znów wróciliśmy do szarej rzeczywistości, w tym tygodniu mamy badanie krwi i wizytę u kardiologa - mam nadzieję że byla zbędna, poza tym Rafciu ma przepuklinę pepkową - też chirurg mówi, że na razie tylko obserwować, bo jest minimalna i niegroźna, za pół roku kontrola i ewentualnie zabieg operacyjny.
muszę się pochwalić, wczoraj mój syn sam ściągnął sobie pieluchę usiadł na nocnik i zrobił siusiu bił nawet sobie sam brawo.
to co z tym naszym spotkaniem?:)
hej Kobietki, jaka tu cisza ;)
Co porabiacie?
Mój mały rozbójnik szaleje na maxa, czasem brak mi pomysłów jak ją opanować...
Latem planowo miała zostać odsmokowana. W Bieszczadach nadarzyła się okazja, sama chciała wywalić smoka jadąc kolejką, udaliśmy że wywalamy i git. Potem czekała nas jazda autem, koło godziny w jedną stronę, a że dzieć śpiący to zaczęła krzyczeć, że chce smoka jak zawsze.
Tłumaczenia, że wywaliła, zabrał misiu itp. nie pomogły. Po 10 minutach krzyków "Misiu daj nionia" i litrze wylanych łez wymiękłam - oddałam...pozostaje pytanie co dalej :D
Co porabiacie?
Mój mały rozbójnik szaleje na maxa, czasem brak mi pomysłów jak ją opanować...
Latem planowo miała zostać odsmokowana. W Bieszczadach nadarzyła się okazja, sama chciała wywalić smoka jadąc kolejką, udaliśmy że wywalamy i git. Potem czekała nas jazda autem, koło godziny w jedną stronę, a że dzieć śpiący to zaczęła krzyczeć, że chce smoka jak zawsze.
Tłumaczenia, że wywaliła, zabrał misiu itp. nie pomogły. Po 10 minutach krzyków "Misiu daj nionia" i litrze wylanych łez wymiękłam - oddałam...pozostaje pytanie co dalej :D
u nas dydy tez niestety na topie i wywalanie nie pomaga, awantura, łzy, piski, kladzenie się na ziemi i jak zawsze ustepuję...nietety
z nocnikiem z dnia na dzień coraz lepiej, choć najlepiej się siusia na podłogę i woła mama sisi i pokazuje cwaniak że mokre potem sam chce sprzatac
przepuklina objwia się wypukłym pępkiem...
po wizycie u kadriologa szmer okazał sie niewinny i do kontroli dopiero za 4lata, lekarz mówi ze prawdopodobnie sam zaniknie
z nocnikiem z dnia na dzień coraz lepiej, choć najlepiej się siusia na podłogę i woła mama sisi i pokazuje cwaniak że mokre potem sam chce sprzatac
przepuklina objwia się wypukłym pępkiem...
po wizycie u kadriologa szmer okazał sie niewinny i do kontroli dopiero za 4lata, lekarz mówi ze prawdopodobnie sam zaniknie
Co tam u Was Babeczki?
"Niunio" u nas tylko do spania lub gdy choroba czy zęby, w aucie zasypia bez i na spacerkach też bez - nie upomina się. Też się zastanawiam kiedy zacząć odzwyczajać, jak widzę takie 3-4 latki w sklepach i ze smokiem w buzi - tragedia.
Nocnik u nas w użyciu, od tygodnia udaję się "dwójkę" złapać do nocnika. Młoda woła "pupa" i jak narazie w 50% jest jeszcze czas na posadzenie na nocnik, 30% już po wszysktim i 20% w trakcie:) Dziś chodzi cały dzień w majtochach i przypominamy, że jak siusiu to nocnik bo nie ma pieluszki:) Najgorsze jest to, że na urlop trzeba wziąść nocnik - jak już są sukcesy to trzeba teraz pilnować, żeby nie zapomniała.
A właśnie - opuszczam Was na 2 tygodnie:) Nareszcie wakacje z Rodzinką.
"Niunio" u nas tylko do spania lub gdy choroba czy zęby, w aucie zasypia bez i na spacerkach też bez - nie upomina się. Też się zastanawiam kiedy zacząć odzwyczajać, jak widzę takie 3-4 latki w sklepach i ze smokiem w buzi - tragedia.
Nocnik u nas w użyciu, od tygodnia udaję się "dwójkę" złapać do nocnika. Młoda woła "pupa" i jak narazie w 50% jest jeszcze czas na posadzenie na nocnik, 30% już po wszysktim i 20% w trakcie:) Dziś chodzi cały dzień w majtochach i przypominamy, że jak siusiu to nocnik bo nie ma pieluszki:) Najgorsze jest to, że na urlop trzeba wziąść nocnik - jak już są sukcesy to trzeba teraz pilnować, żeby nie zapomniała.
A właśnie - opuszczam Was na 2 tygodnie:) Nareszcie wakacje z Rodzinką.
Mr 1983, u nas też przepuklina pępkowa, którą prawdopodobnie trzeba będzie kiedyś tam zoperować. Czy te szmery w serduszkach to się często zdarzaja u dzieci, bo też dostałyśmy skierowanie do kardiologa z ich powodu. Mam nadzieję, że to nic groźnego. A badanie krwi to tak sama z siebie robiłaś czy były jakieś wskazania? Bo w sumie pierwsze pobranie krwi na zlecenie lekarza to chyba robi się dopiero na bilansie dwulatka?
Cześć dziewczyny,
Co u Waszych dzieci,jak mijają Wam wakacje?My byliśmy na krótkim urlopiku(3 dni)na kaszubach,gospodarstwo agroturystyczne,były konie,krowa,świnki,kurki i inne zwierzęta,Mati miał okazję zobaczyć wiejskie życie,tylko bał się bardzo krowy,szczególnie jak zamuczała,no ale teraz już wie jak robi krowa,a najlepiej naśladuje kozę,mówi meee.
Z jedzeniem u niego różnie,ma okresy lepsze i gorsze,ale narazie jest ok.Nadszedł już czas odzwyczajania od smoka,od wczoraj trwa akcja smoczek be,całe popołudnie powtarzałam mu,a on za mną,że smoczek jest be,i powiedziałam że mama wyrzuci,a Mati nieeee,no ale przyszedł wieczór,Mati do łózeczka i jak zawsze pokazuje na szafę(tam jest jego dyd) noi mówię mu ze nie ma,jest be,mama wyrzuciła,ten w ryk i chce do szafy,więc go wziełam na ręce i pokazuje że nie ma,a on powtarza nie ma.Noi pierwsza noc bez smoka zaliczona,usnął z nami,za to dziś w dzień miałam koszmar,usypiałam go od godziny 11 do 15,byliśmy na spacerze,zasnął co prawda w wózku ale jakiś dzieciak go obudził,noi po kolejnej godzinie męki i płaczu padł w łóżeczku i śpi teraz.Ciekawe jak to będzie dalej,boję się że mi się rozreguluje przez to i będzie chodził spać kiedy będzie padał już ze zmęczenia,a tego bym chciała uniknąć,do tej pory mieliśmy wszystko jak w zegarku.
Co u Waszych dzieci,jak mijają Wam wakacje?My byliśmy na krótkim urlopiku(3 dni)na kaszubach,gospodarstwo agroturystyczne,były konie,krowa,świnki,kurki i inne zwierzęta,Mati miał okazję zobaczyć wiejskie życie,tylko bał się bardzo krowy,szczególnie jak zamuczała,no ale teraz już wie jak robi krowa,a najlepiej naśladuje kozę,mówi meee.
Z jedzeniem u niego różnie,ma okresy lepsze i gorsze,ale narazie jest ok.Nadszedł już czas odzwyczajania od smoka,od wczoraj trwa akcja smoczek be,całe popołudnie powtarzałam mu,a on za mną,że smoczek jest be,i powiedziałam że mama wyrzuci,a Mati nieeee,no ale przyszedł wieczór,Mati do łózeczka i jak zawsze pokazuje na szafę(tam jest jego dyd) noi mówię mu ze nie ma,jest be,mama wyrzuciła,ten w ryk i chce do szafy,więc go wziełam na ręce i pokazuje że nie ma,a on powtarza nie ma.Noi pierwsza noc bez smoka zaliczona,usnął z nami,za to dziś w dzień miałam koszmar,usypiałam go od godziny 11 do 15,byliśmy na spacerze,zasnął co prawda w wózku ale jakiś dzieciak go obudził,noi po kolejnej godzinie męki i płaczu padł w łóżeczku i śpi teraz.Ciekawe jak to będzie dalej,boję się że mi się rozreguluje przez to i będzie chodził spać kiedy będzie padał już ze zmęczenia,a tego bym chciała uniknąć,do tej pory mieliśmy wszystko jak w zegarku.
jesli chodzi o dinozaury to my w tym roku byliśmy w solcu kujawskim - młodemu dinusie baardzo się podobały, oglądał, głaskał, a do tych większych nie chciał podchodzic bo się bał:), potem szlał chyba z godzinę na placu zabaw zjadł obiadek i ruszylismy dalej w podróż.
w łebie nie wiem jak jest.
my tez mielismy wszystko jak w zegarku
Aniu, a teraz Rafał zasypia raz o 20, raz 20:30,a czasem nawet o 19:30 wszystko zalezy jak długo spi po południu, a no i teraz zasypia przed obiadkiem tak ok 12, za to ja mam od 2-3 h dla siebie:)
w łebie nie wiem jak jest.
my tez mielismy wszystko jak w zegarku
Aniu, a teraz Rafał zasypia raz o 20, raz 20:30,a czasem nawet o 19:30 wszystko zalezy jak długo spi po południu, a no i teraz zasypia przed obiadkiem tak ok 12, za to ja mam od 2-3 h dla siebie:)
My już po dinozaurowym spacerze :) Polecam, super miejsce. Fajne diny, mini zoo (najlepszy był osioł :P), wielki plac zabaw dla dzieci trochę starszych ale i dla naszych coś się dało wykombinować...Młoda szczęśliwa :)
W przyszłym tygodniu skoczymy w drugą stronę na Mierzeję Wiślaną...mam sentyment, bo kiedyś tam trochę bywałam :)
Aniu, podziwiam za smoka :)
U nas też sen różnie - zależy gdzie się akurat włóczymy, o której wracamy, ile i czy śpi w dzień...itd.
W przyszłym tygodniu skoczymy w drugą stronę na Mierzeję Wiślaną...mam sentyment, bo kiedyś tam trochę bywałam :)
Aniu, podziwiam za smoka :)
U nas też sen różnie - zależy gdzie się akurat włóczymy, o której wracamy, ile i czy śpi w dzień...itd.
byliśmy dwa tygodnie w Turcji w miejscowości Alanya.
Było rewelacyjnie, hotel super, jedzenie i obsługa też, basen, brodzik i zjeżdzalnia z basenem, blisko do morza i do centrum miasta. Dzieci szalały w basenie, Młoda nauczyła się pływać:) oczywiście z rękawkami:) Młody ćwiczył nurkowanie. Troszkę pozwiedzaliśmy i miasto i kraj (Kapadocja, Pamukkale).
Jedyny minus.... (hahahahahaha) to było baaaardzo gorąco bo ponad 40 stopni. Męczący był ten upał i wysoka wilgotność.
Kraj piękny, różnorodny pod względem geografi, klimatu, kultury, ludzi. "Tubylcy" sympatyczni, otwarci, pomocni, nastawieni na turystów, żyjący jakoś tak bezstresowo, spokojnie.
Staliśmy któregoś razu na środku ulicy bo Młoda szalała z kotami, samochody omijały nas z jednej i drugiej strony, nie było trąbienia, krzyków - u nas chyba byłaby całkowicie inna reakcja:)
Było rewelacyjnie, hotel super, jedzenie i obsługa też, basen, brodzik i zjeżdzalnia z basenem, blisko do morza i do centrum miasta. Dzieci szalały w basenie, Młoda nauczyła się pływać:) oczywiście z rękawkami:) Młody ćwiczył nurkowanie. Troszkę pozwiedzaliśmy i miasto i kraj (Kapadocja, Pamukkale).
Jedyny minus.... (hahahahahaha) to było baaaardzo gorąco bo ponad 40 stopni. Męczący był ten upał i wysoka wilgotność.
Kraj piękny, różnorodny pod względem geografi, klimatu, kultury, ludzi. "Tubylcy" sympatyczni, otwarci, pomocni, nastawieni na turystów, żyjący jakoś tak bezstresowo, spokojnie.
Staliśmy któregoś razu na środku ulicy bo Młoda szalała z kotami, samochody omijały nas z jednej i drugiej strony, nie było trąbienia, krzyków - u nas chyba byłaby całkowicie inna reakcja:)
Brzmi super :) Chociaż nie wiem, jak bym zniosła taką temperaturę...ja z tych zimnolubnych ;)
A jak Maja? Pozwoliła Wam chociaż troszkę wypocząć?
Mój szkrab ze dwa tygodnie po przyjeździe z wakacji stawał na uszach, żeby mnie wkurzyć...były krzyki, ryki, świat jest zły, nikt mnie nie rozumie itd.
Ale jakoś od tygodnia spokój, nawet się bawić zaczęła zabawkami...;)
A trójek nadal nie ma...i słabiutko z jedzeniem, ale to pewnie minie niedługo...
Dziewczyny, może któraś chce małego kotka?
A jak Maja? Pozwoliła Wam chociaż troszkę wypocząć?
Mój szkrab ze dwa tygodnie po przyjeździe z wakacji stawał na uszach, żeby mnie wkurzyć...były krzyki, ryki, świat jest zły, nikt mnie nie rozumie itd.
Ale jakoś od tygodnia spokój, nawet się bawić zaczęła zabawkami...;)
A trójek nadal nie ma...i słabiutko z jedzeniem, ale to pewnie minie niedługo...
Dziewczyny, może któraś chce małego kotka?
ja kotka, pieska cokolwiek chętnie... ale nie z moimi siersciowymi alergikami:(
Czy pozwoliła nam wypocząć? Pewnie... nawet zwiedziliśmy Kapadocję (wycieczka dwudniowa) i Pamukkale (1 dzień) byliśmy też w delfinarium. Odzielnie, bo zawsze któreś z Młodą zostawało w hotelu, ale zaliczone. Tydzień temu to wsiadaliśmy do samolotu:) ehhhhhhh.... zimno tu....
Ania dostałaś jakiegoś maila z Dzidziusia?
Czy pozwoliła nam wypocząć? Pewnie... nawet zwiedziliśmy Kapadocję (wycieczka dwudniowa) i Pamukkale (1 dzień) byliśmy też w delfinarium. Odzielnie, bo zawsze któreś z Młodą zostawało w hotelu, ale zaliczone. Tydzień temu to wsiadaliśmy do samolotu:) ehhhhhhh.... zimno tu....
Ania dostałaś jakiegoś maila z Dzidziusia?
hejka
a ja się biję od paru dni z myślami, czy wziąć jednego z tych małych kotków...nie wiem jedynie, czy moja kocica go zaakceptuje :( ona zresztą też jest znajda, prawie trzy lata z nami :)
Maryśce dają czadu trójki...żal mi jej, chodzi, trzyma się za buźkę i mówi "mamusiu, ziąb boli":(:( faktycznie opuchnięte strasznie dziąsła, mam nadzieję, że lada chwila coś wyjdzie...
Wzięło mnie coś ostatnio na porządki jesienne :) Sprzątamy sobie z Maryśką różne zakamarki, zauważyłam, że jak raz na parę miesięcy nie zrobię remanentu to strasznie dużo niepotrzebnych rzeczy się zbiera...tak samych z siebie ;)
Moja Młoda nie pije już Bebika 3R, tylko samą 3. Czy któraś z Was używa może 3R? Mam dwa opakowania, chętnie wymienię się na jedno Bebiko 3 :)
W Gdańsku bywam raz na parę dni, w razie co...teraz trochę mniej mobilna byłam, bo nam grad auto poniszczył, ale dziś chyba wreszcie stłuczoną lampę wymienimy i będzie można normalnie jeździć...poza tym, że dziury jak po wojnie w całej karoserii...
a ja się biję od paru dni z myślami, czy wziąć jednego z tych małych kotków...nie wiem jedynie, czy moja kocica go zaakceptuje :( ona zresztą też jest znajda, prawie trzy lata z nami :)
Maryśce dają czadu trójki...żal mi jej, chodzi, trzyma się za buźkę i mówi "mamusiu, ziąb boli":(:( faktycznie opuchnięte strasznie dziąsła, mam nadzieję, że lada chwila coś wyjdzie...
Wzięło mnie coś ostatnio na porządki jesienne :) Sprzątamy sobie z Maryśką różne zakamarki, zauważyłam, że jak raz na parę miesięcy nie zrobię remanentu to strasznie dużo niepotrzebnych rzeczy się zbiera...tak samych z siebie ;)
Moja Młoda nie pije już Bebika 3R, tylko samą 3. Czy któraś z Was używa może 3R? Mam dwa opakowania, chętnie wymienię się na jedno Bebiko 3 :)
W Gdańsku bywam raz na parę dni, w razie co...teraz trochę mniej mobilna byłam, bo nam grad auto poniszczył, ale dziś chyba wreszcie stłuczoną lampę wymienimy i będzie można normalnie jeździć...poza tym, że dziury jak po wojnie w całej karoserii...
Hej,
No właśnie Ania ja jeszcze nic nie dostałam, wczoraj napisałam do nich wiadomość, zobaczymy co odpiszą.
Ja używam tylko 3R, więc jestem chętna:)
U nas chyba z ząbkami się znów uspokoiło, nadal brakuje jednej dwójki, dziwne to, jakoś nie pokolei wychodzą.
A tak fajnie było podczas wakacji i wyjazdu - mało trzeba się było ubierać, a teraz znów bodziak, bluza,spodnie, kamizelka....
Rano jak wychodzimy po 6 to 5-10 stopni jest, na cebulkę trzeba:)
No właśnie Ania ja jeszcze nic nie dostałam, wczoraj napisałam do nich wiadomość, zobaczymy co odpiszą.
Ja używam tylko 3R, więc jestem chętna:)
U nas chyba z ząbkami się znów uspokoiło, nadal brakuje jednej dwójki, dziwne to, jakoś nie pokolei wychodzą.
A tak fajnie było podczas wakacji i wyjazdu - mało trzeba się było ubierać, a teraz znów bodziak, bluza,spodnie, kamizelka....
Rano jak wychodzimy po 6 to 5-10 stopni jest, na cebulkę trzeba:)
Oj, Martha, przepraszam bardzo, zapomniałam napisać, że mleczko nieaktualne :(
Byłam w niedzielę u koleżanki a ona ma kuzynkę z trójką dzieciaczków, która kiepsko sobie radzi, więc pooddawałam jej trochę różnych rzeczy po Marysi i mleko też min. zawiozłam.
Niemniej jednak może jakoś się spotkamy dziewczyny? Dzieciaczki się pobawią...może nawet kawę dadzą wypić?? ;)
Ja ze swojej strony zapraszam do Rumi, jeśli ktoś ma ochotę nas odwiedzić :)
W Gdańsku oczywiście też bywamy...
Od października prawdopodobnie oddam Młodą na 3 dni do żłobka, zaczynam już działać zawodowo nareszcie ;)
Czy ubieracie maluchom jeszcze bodziaki? Bo ja przestałam ubierać jakoś w czerwcu i właściwie nie wiem, czy kupować jeszcze na zimę, czy nie...
Byłam w niedzielę u koleżanki a ona ma kuzynkę z trójką dzieciaczków, która kiepsko sobie radzi, więc pooddawałam jej trochę różnych rzeczy po Marysi i mleko też min. zawiozłam.
Niemniej jednak może jakoś się spotkamy dziewczyny? Dzieciaczki się pobawią...może nawet kawę dadzą wypić?? ;)
Ja ze swojej strony zapraszam do Rumi, jeśli ktoś ma ochotę nas odwiedzić :)
W Gdańsku oczywiście też bywamy...
Od października prawdopodobnie oddam Młodą na 3 dni do żłobka, zaczynam już działać zawodowo nareszcie ;)
Czy ubieracie maluchom jeszcze bodziaki? Bo ja przestałam ubierać jakoś w czerwcu i właściwie nie wiem, czy kupować jeszcze na zimę, czy nie...
Rodziłam w Wejherowie,miałam cc bo mały ważył 4460 a poprzedniego syna nie mogłam urodzić i wyciągali go próżnociągiem więc teraz ze względu na wagę dostałam skierowanie na cc;) i się cieszę, bo miałam bóle porodowe pod kroplówką ok.3,5 godziny takie silne a nie 16 godzin jak przy pierwszym porodzie ,no ale naprawdę to bałam się że znowu będą musieli uzywać próżnociągu a cc bezpieczniejsza dla dziecka
dzis z Tomusiem bylismy na badaniach z krwi na Zaspie, mieliśmy skierowanie od gastroenterologa ,młody nic nie płakał, siedział grzecznie na moich kolankach:)
dzis z Tomusiem bylismy na badaniach z krwi na Zaspie, mieliśmy skierowanie od gastroenterologa ,młody nic nie płakał, siedział grzecznie na moich kolankach:)
słuchajcie.... moja Młoda dziś w aucie powiedziała:'
"Dzidzia Jujek czeka na nas" i "Maja tuli pieska" - normalnie mi kopara opadła i serduch się raduje, że kombinuje już zdaniami gadać.
Od jakiegoś czas już składa dwa wyrazy jak Maja bega (Maja biega), Maja siada, nie ma - ale to dziś to był szok:)
A i w samochodzie sobie myślałam jak Wy mówicie to swoich Maluchów - ja zauważyłam, że mówię "Choć do Mamy" Daj Mamie buzi, Choć Mama ubierze Ci buty itd, chodzi mi o to że o sobie mówię Mama a nie np. Choć do mnie - kurcze nie wiem czy skumacie o co mi chodzi:):):)
Agalu - a dlaczego skierowanie?
Ania ja nadal nie mam żadnej odpowiedzi od Dzidziusia - kiedy są terminy płacenia? Chyba się przejadę osobiście... jak dziś też nic nie będę miała.
"Dzidzia Jujek czeka na nas" i "Maja tuli pieska" - normalnie mi kopara opadła i serduch się raduje, że kombinuje już zdaniami gadać.
Od jakiegoś czas już składa dwa wyrazy jak Maja bega (Maja biega), Maja siada, nie ma - ale to dziś to był szok:)
A i w samochodzie sobie myślałam jak Wy mówicie to swoich Maluchów - ja zauważyłam, że mówię "Choć do Mamy" Daj Mamie buzi, Choć Mama ubierze Ci buty itd, chodzi mi o to że o sobie mówię Mama a nie np. Choć do mnie - kurcze nie wiem czy skumacie o co mi chodzi:):):)
Agalu - a dlaczego skierowanie?
Ania ja nadal nie mam żadnej odpowiedzi od Dzidziusia - kiedy są terminy płacenia? Chyba się przejadę osobiście... jak dziś też nic nie będę miała.
Gratulacje dla Mai :)
Też się cieszę, jak Młoda normalnie ze mną rozmawia :)
Uczymy ją teraz składania zabawek...dziś pół godziny przekonywała mnie, że nie sprzątnie a ja ją, że tak :D Grunt, to nie ustąpić, całe pudło ułożyła w końcu w dwie minuty...heh
Rozumiem, o co Ci chodzi. Ostatnio właśnie czytałam gdzieś na ten temat. Ja też mówię jeszcze często chodź do mamusi, mamusia da itd. ale z tego co przeczytałam w tym wieku, jak maluchy już mają świadomość, kto jest kim i nazywają poprawnie wszystkie osoby z otoczenia, to powinno się zacząć mówić w pierwszej osobie.
Na razie często mi się jeszcze myli :)
Też się cieszę, jak Młoda normalnie ze mną rozmawia :)
Uczymy ją teraz składania zabawek...dziś pół godziny przekonywała mnie, że nie sprzątnie a ja ją, że tak :D Grunt, to nie ustąpić, całe pudło ułożyła w końcu w dwie minuty...heh
Rozumiem, o co Ci chodzi. Ostatnio właśnie czytałam gdzieś na ten temat. Ja też mówię jeszcze często chodź do mamusi, mamusia da itd. ale z tego co przeczytałam w tym wieku, jak maluchy już mają świadomość, kto jest kim i nazywają poprawnie wszystkie osoby z otoczenia, to powinno się zacząć mówić w pierwszej osobie.
Na razie często mi się jeszcze myli :)
Marta ja wczoraj byłam zapłacić za basen,to był ostatni termin,naprawdę nie dostałaś od nich maila?Powinnaś to z nimi wyjaśnić,bo w niedzielę już pierwsze zajęcia.
U nas wychodzą trójki,jest marudzenie,płacz noi nie chce jeść gówniarz mały,dla niego wogóle jedzenie to kara.Wróciliśmy znów do smoka,bo inaczej nie było spania w dzień,a musi być.Za to teraz mam gorzej niż miałam przez to że zabrałam mu smoczek,wieczorne usypianie to jakiś koszmar jest,tylko z nami z łóżku i ze smoczkiem,ale za nim zaśnie to mija często 1,5 godziny jeszcze jest wychodzenie z łóżka,wędrowanie po domu i jak się nie krzyknie to nie zrozumie,zasypia o 22.00.Masakra,wcześniej było tak:kąpiel i do łóżeczka,dostał smoczka i zasypiał w ciągu max.20 min i była godzina max.20.00 wtedy mieliśmy wieczór dla siebie sałateczka,jakieś winko a teraz usypiamy przy nim,trzeba to zmienić,tak być nie może!
A z gadaniem ciągle jest tylko mama i tata nic innego nie słyszę,a dużo się mówi,proszę o powtórzenie ale jemu się nie chce.
Czytałam gdzieś że jak np.dziecko jest sprytne,zwinne,szybkie to mowa przychodzi póżniej,takie coś za coś,pamiętam że w podstawówce wszystkie kujonki na zajęciach wfu to słabiutkie były,tylko trója albo naciągana czwórka była na koniec roku.
U nas wychodzą trójki,jest marudzenie,płacz noi nie chce jeść gówniarz mały,dla niego wogóle jedzenie to kara.Wróciliśmy znów do smoka,bo inaczej nie było spania w dzień,a musi być.Za to teraz mam gorzej niż miałam przez to że zabrałam mu smoczek,wieczorne usypianie to jakiś koszmar jest,tylko z nami z łóżku i ze smoczkiem,ale za nim zaśnie to mija często 1,5 godziny jeszcze jest wychodzenie z łóżka,wędrowanie po domu i jak się nie krzyknie to nie zrozumie,zasypia o 22.00.Masakra,wcześniej było tak:kąpiel i do łóżeczka,dostał smoczka i zasypiał w ciągu max.20 min i była godzina max.20.00 wtedy mieliśmy wieczór dla siebie sałateczka,jakieś winko a teraz usypiamy przy nim,trzeba to zmienić,tak być nie może!
A z gadaniem ciągle jest tylko mama i tata nic innego nie słyszę,a dużo się mówi,proszę o powtórzenie ale jemu się nie chce.
Czytałam gdzieś że jak np.dziecko jest sprytne,zwinne,szybkie to mowa przychodzi póżniej,takie coś za coś,pamiętam że w podstawówce wszystkie kujonki na zajęciach wfu to słabiutkie były,tylko trója albo naciągana czwórka była na koniec roku.
Hey Hey dziewczyny. W końcu jestem na chodzie ;). Nie miałam internetu i mnóstwo spraw na głowie ale w końcu jestem :).
U nas wszystko w porządku, wakacji jako takich nie mieliśmy, ale za dwa tygodnie ślubujemy, więc może sobie jakoś odbijemy ten stresowy czas ;).
Widzę, że Wasze dzieciaczki duże postępy robią :). U nas smoczek nadal na topie, ale na szczęście od bardzo dawna tylko do spania, zresztą jak tylko zasypia to sama go wypluwa, więc nie ma jeszcze tragedii. Gorzej z nocnikiem bo teraz ma okres buntu nocnikowego i nawet na niego nie siada, więc póki co jej nie zmuszam.
No a z gadaniem różnie, co prawda ostatnio mamy wysyp nowych słów i gada dużo, ale zdaniami jeszcze nie chce ;). Jak jej powiem, powiedz "daj mi" to mówi mi, albo daj :).
Z rewelacji to w końcu mamy kolejne zęby, ale 4, dwójki i trójki nie wyszły, nie wiem co to za kolejność :)
U nas wszystko w porządku, wakacji jako takich nie mieliśmy, ale za dwa tygodnie ślubujemy, więc może sobie jakoś odbijemy ten stresowy czas ;).
Widzę, że Wasze dzieciaczki duże postępy robią :). U nas smoczek nadal na topie, ale na szczęście od bardzo dawna tylko do spania, zresztą jak tylko zasypia to sama go wypluwa, więc nie ma jeszcze tragedii. Gorzej z nocnikiem bo teraz ma okres buntu nocnikowego i nawet na niego nie siada, więc póki co jej nie zmuszam.
No a z gadaniem różnie, co prawda ostatnio mamy wysyp nowych słów i gada dużo, ale zdaniami jeszcze nie chce ;). Jak jej powiem, powiedz "daj mi" to mówi mi, albo daj :).
Z rewelacji to w końcu mamy kolejne zęby, ale 4, dwójki i trójki nie wyszły, nie wiem co to za kolejność :)
no Lena rozumie, że robi siusiu. Jakiś czas temu jak było ciepło była u moich rodziców na wiosce, cały dzień na dworzu w majteczkach, bez pieluchy. Wołała siusiu już jak zrobiła :). W dodatku kucała, podkładała sobie rękę i łapała. Ot taka super zabawa i mokre gatki :), jednak na nocnik robić nie chce.
Dzięki Marta :). My ten ślubik taki skromny, wesele w remizie na jakieś tylko 40 osób, ale chcieliśmy się troszkę pobawić dlatego się na nie zdecydowaliśmy. Do tej pory stresa nie miałam, ale z racji tego, że właściwie poza jedzeniem wszystko robię sama, to czas i kasa mi ucieka a jeszcze sporo do zrobienia :). Te dwa tygodnie zlecą szybko a ja jeszcze dekoracji nie kupiłam i różnych pierdołek :)
Dzięki Marta :). My ten ślubik taki skromny, wesele w remizie na jakieś tylko 40 osób, ale chcieliśmy się troszkę pobawić dlatego się na nie zdecydowaliśmy. Do tej pory stresa nie miałam, ale z racji tego, że właściwie poza jedzeniem wszystko robię sama, to czas i kasa mi ucieka a jeszcze sporo do zrobienia :). Te dwa tygodnie zlecą szybko a ja jeszcze dekoracji nie kupiłam i różnych pierdołek :)
w kościele czy cywilny tylko, suknia?
Ja jakoś nigdy nie miałam filmu na ślub, obrączki, suknię, jest mi dobrze tak jak jest:) może kiedyś:)
Tak jak często dziewczyny marzyły i pięknej sukcji i welonie- ja nie pamiętam abym miała takie marzenia:)
Tak - napewno szybko zlecą szczególnie jak drobiazgi zostały do załatwienia.
Ja jakoś nigdy nie miałam filmu na ślub, obrączki, suknię, jest mi dobrze tak jak jest:) może kiedyś:)
Tak jak często dziewczyny marzyły i pięknej sukcji i welonie- ja nie pamiętam abym miała takie marzenia:)
Tak - napewno szybko zlecą szczególnie jak drobiazgi zostały do załatwienia.
plan był taki, żeby wziąć tylko cywilny, ale z racji tego, że chcieliśmy wesele, nieważne jak małe, ale żeby się pobawić na własnym ślubie, to stwierdziliśmy że to nie dużo większy wydatek i będzie też kościelny :).
Suknie już mam, kupiłam używaną, za cenę uważam bardzo super i dla mojej kieszeni :), Łukasz idzie w starym garniturze, którzy wisi w szafie. Remiza, bo po pierwsze zdecydowaliśmy się 3 miesiące temu i nie bardzo były gdzieś miejsca, pozatym wydatek bardzo mały. Kucharki będę miała swoje, które będą mi gotować za praktycznie 1/2 ceny jaka jest w lokalach weselnych :). Wszystko, tak mi się wydaje bardzo małym kosztem, zresztą nie stać nas na wielkie wesele z pompą :).
Suknie już mam, kupiłam używaną, za cenę uważam bardzo super i dla mojej kieszeni :), Łukasz idzie w starym garniturze, którzy wisi w szafie. Remiza, bo po pierwsze zdecydowaliśmy się 3 miesiące temu i nie bardzo były gdzieś miejsca, pozatym wydatek bardzo mały. Kucharki będę miała swoje, które będą mi gotować za praktycznie 1/2 ceny jaka jest w lokalach weselnych :). Wszystko, tak mi się wydaje bardzo małym kosztem, zresztą nie stać nas na wielkie wesele z pompą :).
hej hej:)
Marta - w szoku jestem jak Twoja córcia mówi już, mój Tomek to od niecałego miesiąca dopiero "mama" mówi;)mówi "pa","bum""tata""baba","dziadzia","daj" i chyba to wszystko ,reszta po swojemu
specjalnie się tym nie martwię, bo Kacper dopiero na 2,5 roku zaczął normalnie mówić
co do nocnika to sie niestety martwię ale juz trochę odpuszczam też, uczyłam Tomka od 11 miesiaca siadać na nocnik, na rok pięknie robił i siusiu i kupkę jak go posadziłam to zawsze choc parę kropel zrobił i to tak trwało ok. miesiąca, potem były ciągłe takie poważne choroby i żal mi go było ,ciągel na rękach i na nocnik mu wtedy odpuszczałam siadanie,miał po tem bunt, potem na wisne znowu zacząl siadać, robiłrzadziej ale robił siusiu, kupa tylko w pieluche na stojąco:(
na wiosnę znowu bunt wypinał się na nocnik itp, postanowiłam od ciepłych dni puszczać go w samych majteczkach i miałąm mocne postanowienie że się naczuczy,no ale im ja bardziej tego chciałam tym on mniej
zależało mi strasznie żeby latem się nauczył, bo zimą trudniej jest nauczyć dziecko siusiu, latem łątwiej bo moze biegać w amych majtkach, tak nauczyłam starszego syna
lato minęło ,Tomek ma dalej bunt
kupiliśmy juz nawet nowy nocnik,czasem siada, zabawiam go ale tylko czasem jakieś siuski zrobi, najczęściej jednak na same słowo nocnik się pręży i ucieka:(
już nie wiem co robić, pomysłów mi brak
Kacper mu pokazuje jak robi na nocnik ,na nas z mężem patrzy jak siusiamy na wc ,on lubi nas naśladować ,ale niestety nie jeśli chodzi o siusianie itp.;:)
dzis byliśmy u lekarza, bo monco zaziebiony jest
Marta - w szoku jestem jak Twoja córcia mówi już, mój Tomek to od niecałego miesiąca dopiero "mama" mówi;)mówi "pa","bum""tata""baba","dziadzia","daj" i chyba to wszystko ,reszta po swojemu
specjalnie się tym nie martwię, bo Kacper dopiero na 2,5 roku zaczął normalnie mówić
co do nocnika to sie niestety martwię ale juz trochę odpuszczam też, uczyłam Tomka od 11 miesiaca siadać na nocnik, na rok pięknie robił i siusiu i kupkę jak go posadziłam to zawsze choc parę kropel zrobił i to tak trwało ok. miesiąca, potem były ciągłe takie poważne choroby i żal mi go było ,ciągel na rękach i na nocnik mu wtedy odpuszczałam siadanie,miał po tem bunt, potem na wisne znowu zacząl siadać, robiłrzadziej ale robił siusiu, kupa tylko w pieluche na stojąco:(
na wiosnę znowu bunt wypinał się na nocnik itp, postanowiłam od ciepłych dni puszczać go w samych majteczkach i miałąm mocne postanowienie że się naczuczy,no ale im ja bardziej tego chciałam tym on mniej
zależało mi strasznie żeby latem się nauczył, bo zimą trudniej jest nauczyć dziecko siusiu, latem łątwiej bo moze biegać w amych majtkach, tak nauczyłam starszego syna
lato minęło ,Tomek ma dalej bunt
kupiliśmy juz nawet nowy nocnik,czasem siada, zabawiam go ale tylko czasem jakieś siuski zrobi, najczęściej jednak na same słowo nocnik się pręży i ucieka:(
już nie wiem co robić, pomysłów mi brak
Kacper mu pokazuje jak robi na nocnik ,na nas z mężem patrzy jak siusiamy na wc ,on lubi nas naśladować ,ale niestety nie jeśli chodzi o siusianie itp.;:)
dzis byliśmy u lekarza, bo monco zaziebiony jest
no to czekamy na zdjęcie sukni i jakieś z weselicha:)
z tym nocnikiem to nic na siłę - ja gdy widzę, że idzie kupa to pytam się robimy na nocnik i jak jest stanowcze nie - to nie zmuszam. Przed urlopem już nawet ładnie wołała siusiu i często się udawało przed, na wczasy mimo, że nocnik wzięlismy to większość czasu spędzaliśmy poda hotelem, więc zapomniała. Teraz powolutku.
No Młoda się rozgadała, fajne to jest bo już można się z nią fajnie dogadać, dowiedzieć co robiła z Dziadkiem na spacerku itd. tylko boję się, że taka gaduła będzie jak starszy, że pierwsze oczy się zamykają przy zasypianiu potem buzia i na odwrót przy wstawaniu:)
Majkę też nazywam ostatnio PAPUGA - też lubi powtarzać.
I chyba z ubieraniem się polepszyło - nawet chętnie wyciąga rączki do ubierania sweterków, sama przynosi buty, prosi o czapkę. Oby tak zostało, bo było strasznie.
z tym nocnikiem to nic na siłę - ja gdy widzę, że idzie kupa to pytam się robimy na nocnik i jak jest stanowcze nie - to nie zmuszam. Przed urlopem już nawet ładnie wołała siusiu i często się udawało przed, na wczasy mimo, że nocnik wzięlismy to większość czasu spędzaliśmy poda hotelem, więc zapomniała. Teraz powolutku.
No Młoda się rozgadała, fajne to jest bo już można się z nią fajnie dogadać, dowiedzieć co robiła z Dziadkiem na spacerku itd. tylko boję się, że taka gaduła będzie jak starszy, że pierwsze oczy się zamykają przy zasypianiu potem buzia i na odwrót przy wstawaniu:)
Majkę też nazywam ostatnio PAPUGA - też lubi powtarzać.
I chyba z ubieraniem się polepszyło - nawet chętnie wyciąga rączki do ubierania sweterków, sama przynosi buty, prosi o czapkę. Oby tak zostało, bo było strasznie.
Cześć Kobietki :)
Gratulacje Sylwia :) Żeby wszystko poszło tak jak sobie zaplanowaliście ;)
Ja zaczęłam pracować, na razie w dzień jak Młoda śpi i wieczorami...ale byłam już z nią w przedszkolu, mamy dwa domy dalej, więc wygoda, posiedziałyśmy z godzinkę, nie chciała wyjść :) Obawiam się jednak jakiś scen jak zniknę :D Zobaczymy...
Marysia gada bezustannie, aż do zmęczenia materiału...takie normalne zdania buduje typu "mama gotuje obiad" itp.
Pampersy nadal nosi :/ Pocieszam się, że do szkoły zdążymy się odpieluchować :D
Od jakiegoś tygodnia zaczęła zasypiać wieczorami już zupełnie sama, tak było wcześniej tylko w dzień, także jakieś postępy...smok nadal, tylko do spania ale jest...
Gratulacje Sylwia :) Żeby wszystko poszło tak jak sobie zaplanowaliście ;)
Ja zaczęłam pracować, na razie w dzień jak Młoda śpi i wieczorami...ale byłam już z nią w przedszkolu, mamy dwa domy dalej, więc wygoda, posiedziałyśmy z godzinkę, nie chciała wyjść :) Obawiam się jednak jakiś scen jak zniknę :D Zobaczymy...
Marysia gada bezustannie, aż do zmęczenia materiału...takie normalne zdania buduje typu "mama gotuje obiad" itp.
Pampersy nadal nosi :/ Pocieszam się, że do szkoły zdążymy się odpieluchować :D
Od jakiegoś tygodnia zaczęła zasypiać wieczorami już zupełnie sama, tak było wcześniej tylko w dzień, także jakieś postępy...smok nadal, tylko do spania ale jest...
Marta,pierwsze zajęcia w tą niedzielę,pomyliłam się,bo myślałam że wcześniej będą,jak załatwiliście sprawę?
U nas wrócił smok,nie wiem czy o tym pisałam ale bez smoczka nie byłoby spania w dzień,wieczorem jest gorzej bo i smoczek i zasypianie w naszym łóżku,które trwa często długo niestety.Ach,zachciało mi się oduczania od smoczka,a wszystko przez padiatrę,teraz w poniedziałek idziemy z małym do dentysty,zobaczymy co on powie na temat ząbków.
Agalu,mój synek też wypowiada tylko kilka wyrazów,takich jak:mama,tata,tak,nie,baba,ciocia,dziadzia,trzy,Krzysiu i to wszystko.Na nocnik nie robi,bo nie chce,schodzi i robi gdzie indziej.
Sylwia,serdeczne gratulacje,fajnie że się zdecydowaliście.My też mieliśmy skromne wesele na 30 osób,ale fajnie było,wszyscy się bawili,bo często się widzi wesele na 100 osób a na parkiecie 3 pary tańczą,to trochę szkoda kasy wydawać na takich gości co siedzą przy stole cały wieczór.Ja suknie znalazłam za 600 zł z wypożyczalni,ale była śliczna i jak na mnie szyta.My też wszystko sami i na szybkiego załatwialiśmy,pamiętam jak sama biegałam za suknią...
U nas wrócił smok,nie wiem czy o tym pisałam ale bez smoczka nie byłoby spania w dzień,wieczorem jest gorzej bo i smoczek i zasypianie w naszym łóżku,które trwa często długo niestety.Ach,zachciało mi się oduczania od smoczka,a wszystko przez padiatrę,teraz w poniedziałek idziemy z małym do dentysty,zobaczymy co on powie na temat ząbków.
Agalu,mój synek też wypowiada tylko kilka wyrazów,takich jak:mama,tata,tak,nie,baba,ciocia,dziadzia,trzy,Krzysiu i to wszystko.Na nocnik nie robi,bo nie chce,schodzi i robi gdzie indziej.
Sylwia,serdeczne gratulacje,fajnie że się zdecydowaliście.My też mieliśmy skromne wesele na 30 osób,ale fajnie było,wszyscy się bawili,bo często się widzi wesele na 100 osób a na parkiecie 3 pary tańczą,to trochę szkoda kasy wydawać na takich gości co siedzą przy stole cały wieczór.Ja suknie znalazłam za 600 zł z wypożyczalni,ale była śliczna i jak na mnie szyta.My też wszystko sami i na szybkiego załatwialiśmy,pamiętam jak sama biegałam za suknią...
Wszystkiego najlepszego Aniu :):) Nie dołuj się, to Wasze święto :)
Pogoda paskudna, fakt, leje od rana :/ A ja muszę zakupy zrobić, bo nic nie mam do jedzenia, brrr...
Dziewczyny, ratunku, macie jakieś fajne pomysły na obiady, żeby dziecię też zjadło?? Nie wiem, co jej gotować... generalnie je raczej ładnie ale obiady są w niełasce...podłubie widelcem w ryżu, ziemniaki podobnie, trochę kurczaka zje, ewentualnie klopsika, warzywa są fu, nie ruszy za nic...
Pogoda paskudna, fakt, leje od rana :/ A ja muszę zakupy zrobić, bo nic nie mam do jedzenia, brrr...
Dziewczyny, ratunku, macie jakieś fajne pomysły na obiady, żeby dziecię też zjadło?? Nie wiem, co jej gotować... generalnie je raczej ładnie ale obiady są w niełasce...podłubie widelcem w ryżu, ziemniaki podobnie, trochę kurczaka zje, ewentualnie klopsika, warzywa są fu, nie ruszy za nic...
Moja uwielbia krupnik.
A może rybka: filety rybki jakią lubicie, 3-4 pomidory, sparzyć, pokroić w plastry, na patelnie polać troszkę oliwy, nałozyć na to pomidorki 1 lub 2 warstwy. na to pokrojoną w kawałki rybkę, doprawioną jak lubicie. Podusić do miękkości ryby, do śmietany 12% dodać 2-3 łyżeczki mąki i zalać tym rybkę - zrobi się fajny pomidorowy sosik, i na końcu przed samym podaniem posypać dużo koperkiem. My to jemy z ryżem - pychotka:)
A może rybka: filety rybki jakią lubicie, 3-4 pomidory, sparzyć, pokroić w plastry, na patelnie polać troszkę oliwy, nałozyć na to pomidorki 1 lub 2 warstwy. na to pokrojoną w kawałki rybkę, doprawioną jak lubicie. Podusić do miękkości ryby, do śmietany 12% dodać 2-3 łyżeczki mąki i zalać tym rybkę - zrobi się fajny pomidorowy sosik, i na końcu przed samym podaniem posypać dużo koperkiem. My to jemy z ryżem - pychotka:)
mój uwielbia mielone kotleciki z dorsza, do tego dodaję koperku, marchewki tartej lub posiekaną natkę pietruszki. poza tym u nas na topie jest brokuł i fasolka szparagowa - może jeść codziennie.
poza tym u nas przeziębienie i lekko chore gardło, tzn. niby chory, ale rozrabia jak zdrowy- jak bylismy u lekarza tak broił, że juz się bałam, że pani doktor pomysli ze symuluje chorobę. ja juz tez łykam profilaktycznie witaminy, bo młody chory 3 dni, a jak mnie zarazi to ja cierpię ponad tydzień.
z innych rzeczy to u mnie na rezonansie glowy wykryli jakiegos gruczolaka i trochę sie tym denerwuję, mam nadzieję, że to fałszywy alarm, ale wszystko się okaże w poniedziałek jak lekarz zobaczy wynik.
miłego wieczoru, zmykam, bo maruda cos sie wierci, moze znowu nosek zatkany
poza tym u nas przeziębienie i lekko chore gardło, tzn. niby chory, ale rozrabia jak zdrowy- jak bylismy u lekarza tak broił, że juz się bałam, że pani doktor pomysli ze symuluje chorobę. ja juz tez łykam profilaktycznie witaminy, bo młody chory 3 dni, a jak mnie zarazi to ja cierpię ponad tydzień.
z innych rzeczy to u mnie na rezonansie glowy wykryli jakiegos gruczolaka i trochę sie tym denerwuję, mam nadzieję, że to fałszywy alarm, ale wszystko się okaże w poniedziałek jak lekarz zobaczy wynik.
miłego wieczoru, zmykam, bo maruda cos sie wierci, moze znowu nosek zatkany
Cześć Dziewczyny
Kurcze, Mr, żeby wszystko było w porządku... daj znać jak badanie
Dziękuję za przepisy, jeśli chodzi o rybki to my nie jadamy :( ja po prostu nie cierpię nawet zapachu ryby...mój małżon jedynie taką po grecku zje na Wigilię jak teściowa zrobi, innych też nie...chyba poproszę mamę albo teściową, żeby Marysi spróbowała przygotować
ostatnio zresztą poprawiło jej się z obiadami, od kilku dni jada nawet bez większych grymasów
ja jutro wybieram się do lekarza, cztery testy pokazały, że Mańka dostanie siostrę albo brata :) no ale muszę potwierdzić, czy na pewno i czy wszystko ok z maleństwem :)
pozdrawiam
Kurcze, Mr, żeby wszystko było w porządku... daj znać jak badanie
Dziękuję za przepisy, jeśli chodzi o rybki to my nie jadamy :( ja po prostu nie cierpię nawet zapachu ryby...mój małżon jedynie taką po grecku zje na Wigilię jak teściowa zrobi, innych też nie...chyba poproszę mamę albo teściową, żeby Marysi spróbowała przygotować
ostatnio zresztą poprawiło jej się z obiadami, od kilku dni jada nawet bez większych grymasów
ja jutro wybieram się do lekarza, cztery testy pokazały, że Mańka dostanie siostrę albo brata :) no ale muszę potwierdzić, czy na pewno i czy wszystko ok z maleństwem :)
pozdrawiam
witajcieeeeeeee!!!
dawno mnie nie było....
mam 5 dni wolnego więc jest troszke czasu na forum...
widzę że co u niektórych rodzinka się powiększa ;) gratulki!
Natka ok, w żłobie ma ksywę "uciekinierka" hehe , dlatego że ciocie jej tam nie mogą dogonić - ciągle im zwiewa i dla niej to najlepsza zabawa :)
mniej wesoło jest kiedy ze mną wraca do domu i też ucieka ;)
Wasze też tak zwiewaja?
dawno mnie nie było....
mam 5 dni wolnego więc jest troszke czasu na forum...
widzę że co u niektórych rodzinka się powiększa ;) gratulki!
Natka ok, w żłobie ma ksywę "uciekinierka" hehe , dlatego że ciocie jej tam nie mogą dogonić - ciągle im zwiewa i dla niej to najlepsza zabawa :)
mniej wesoło jest kiedy ze mną wraca do domu i też ucieka ;)
Wasze też tak zwiewaja?
moja chyba raczej na spacerkach nie ucieka, tylko zaraz obok bloku mamy stawek z kaczkami i łyskami i z rana i popołudnia jak wracamy do domku to ona ma w planie iść nad staw je oglądać a nie wsiadać do auta czy iść do domku:) i woła "kaciuśki, kaciuśki" "pywa, pywa" i "Maja idzie" (w tłumaczeniu - pływają kaczuszki).
No dużo zdrowia dla Was wszystkich, Mr ja kiedyś chodziłam do akademi medycznej, ale nie byłam już bardzo dawno i nie będę polecać. Może popytaj się w wątku dla starających się - tak dziewczyny napewno kogoć Ci doradzą.
Mysza dziś z rana jakiś taki głosik miała podejrzany - na katar, zobaczymy. Oby nie.
Kurcze dobiją mnie dojazdy do Rodziców i pracy, stanie w korkach, jestem wykończona psychicznie i fizycznie, tyle czasu się traci...
No dużo zdrowia dla Was wszystkich, Mr ja kiedyś chodziłam do akademi medycznej, ale nie byłam już bardzo dawno i nie będę polecać. Może popytaj się w wątku dla starających się - tak dziewczyny napewno kogoć Ci doradzą.
Mysza dziś z rana jakiś taki głosik miała podejrzany - na katar, zobaczymy. Oby nie.
Kurcze dobiją mnie dojazdy do Rodziców i pracy, stanie w korkach, jestem wykończona psychicznie i fizycznie, tyle czasu się traci...
heja
mój katar przenosi się w różnych postaciach na resztę rodziny :/
endokrynolog - nigdy nie byłam, chociaż chyba powinnam była być...
wczoraj byłam za to u swojej lekarki - to dopiero 6 tygodni, mam termin na 17 maja :) Mańka twierdzi, że woli Jasia niż Zosię ;) zobaczymy...
Marta, z tymi korkami w Gdańsku to faktycznie horror, ja oddycham z ulgą jak wracam na swoja wieś...tu tylko czasem w sezonie warszawka zakorkuje drogę, poza tym jest ok
moja na spacerach ma zapowiedziane, że albo idzie za rękę, bo też idziemy wzdłuż bardzo ruchliwej ulicy, albo siedzi w wózku, i raczej tego przestrzega, sankcje są oczywiste - wózek mimo ryku na cały głos i wyrywania się :)
ostatnio wózek służy mi głównie do spakowania zakupów a Marysia idzie za rękę ze mną, muszę już ją powoli przyzwyczajać...
mój katar przenosi się w różnych postaciach na resztę rodziny :/
endokrynolog - nigdy nie byłam, chociaż chyba powinnam była być...
wczoraj byłam za to u swojej lekarki - to dopiero 6 tygodni, mam termin na 17 maja :) Mańka twierdzi, że woli Jasia niż Zosię ;) zobaczymy...
Marta, z tymi korkami w Gdańsku to faktycznie horror, ja oddycham z ulgą jak wracam na swoja wieś...tu tylko czasem w sezonie warszawka zakorkuje drogę, poza tym jest ok
moja na spacerach ma zapowiedziane, że albo idzie za rękę, bo też idziemy wzdłuż bardzo ruchliwej ulicy, albo siedzi w wózku, i raczej tego przestrzega, sankcje są oczywiste - wózek mimo ryku na cały głos i wyrywania się :)
ostatnio wózek służy mi głównie do spakowania zakupów a Marysia idzie za rękę ze mną, muszę już ją powoli przyzwyczajać...
U nas najgorzej jest w sklepach,wyskakuje z wózka,nawet nie wiem kiedy i chce chodzić po sklepie,albo ucieka i wtedy zamiast robienia zakupów mam pogoń za dzieckiem,wogóle nie znoszę z nim łazić po sklepach,a już tym bardziej odzieżowych,raz go jakieś dziewczyny pilnowały bo ja chciałam zmierzyć bluzkę.
Czy Wasze dzieciaki też nie słuchają się Was wogóle?Ja już nie wiem jak do niego trafiać,tłumaczy się,mówi setki razy że nie wolno tego ruszać a ten i tak robi swoje.
Poza tym mam małe ADHD w domu,nie można w jednej racie go ubrać,rąk umyć,pieluchy zmienić,ciągle jest w ruchu,noi jeszcze mi niczego nie da zrobić,ach już mam dość siedzenia w domu,ciągle tylko sami jesteśmy,ja chce do ludzi,a z pracą ciężko jest,teraz jeszcze chcemy kupić mieszkanie,a tu jedna pensja,masakra ogólnie,dół na całego.
Czy Wasze dzieciaki też nie słuchają się Was wogóle?Ja już nie wiem jak do niego trafiać,tłumaczy się,mówi setki razy że nie wolno tego ruszać a ten i tak robi swoje.
Poza tym mam małe ADHD w domu,nie można w jednej racie go ubrać,rąk umyć,pieluchy zmienić,ciągle jest w ruchu,noi jeszcze mi niczego nie da zrobić,ach już mam dość siedzenia w domu,ciągle tylko sami jesteśmy,ja chce do ludzi,a z pracą ciężko jest,teraz jeszcze chcemy kupić mieszkanie,a tu jedna pensja,masakra ogólnie,dół na całego.
u mnie straszenie wózkiem nic nie pomaga bo rozpracował odpinanie wózka niestety, chodzi na smyczy jedynie na rowerze jakos jeździ:)
dzis bylismy w loopy's world - panie polecały strefe malucha, ale młody nie był nią zainteresowany. za to wpsinaczki, trampoliny, ciuchcia to jego zywioł, z resztą ja tez bawiłam się jak dziecko. polecam wam było meeega fajowo!! tylko ze ja byłam bardziej zmęczona niz młody.
muszę sie tez pochwalić, młody 3 dzień z rzędu woła fufu i siada na nocnik co konczy się ogromnym sukcesem:D
spokojnej nocki
dzis bylismy w loopy's world - panie polecały strefe malucha, ale młody nie był nią zainteresowany. za to wpsinaczki, trampoliny, ciuchcia to jego zywioł, z resztą ja tez bawiłam się jak dziecko. polecam wam było meeega fajowo!! tylko ze ja byłam bardziej zmęczona niz młody.
muszę sie tez pochwalić, młody 3 dzień z rzędu woła fufu i siada na nocnik co konczy się ogromnym sukcesem:D
spokojnej nocki
ee, fajnie z tym nocnikiem :)
moja pokochała kibelek ostatnio....bynajmniej nie robi siku tylko siedzi sobie a potem wyciera się papierem i spuszcza wodę :D
zapięcie w wózku ciągle nierozpracowane :)
nie wiem, czy oglądacie House'a bo ja bardzo lubię jako jeden z dwóch seriali, które oglądam...w pon na Foxie rozpoczął się siódmy sezon, właśnie obejrzałam pierwszy odcinek, fajowy był :)
moja pokochała kibelek ostatnio....bynajmniej nie robi siku tylko siedzi sobie a potem wyciera się papierem i spuszcza wodę :D
zapięcie w wózku ciągle nierozpracowane :)
nie wiem, czy oglądacie House'a bo ja bardzo lubię jako jeden z dwóch seriali, które oglądam...w pon na Foxie rozpoczął się siódmy sezon, właśnie obejrzałam pierwszy odcinek, fajowy był :)
tak sobie myślę, czy można takie malutkie dzieci nazwać niegrzecznymi i że się nie słuchają... przecież to jest zwykła ciekawość świata - tak mi się przynajmniej wydaję:)
Mr - a dużo ludzi było? Też chciałabym tam pojechać, tylko kurcze u mnie to już wyjdzie 80zł za samo wejście i pewnie jakieś jedzonko...
Gratulacje za nocnikowe sukcesy - Majka nadal omija nocnik:)
House - ja też bardzo lubię - ale o tej porze to ja już odpływam, zwłoki jestem. Młoda cały czas je w nocy, teraz koło 4, a ja wstaję o 5:30, rzadko udaje mi się porządnie zasnąć po karmieniu. Moja to już chyba jedyna, która je w nocy.... czy Wasze może też?
Mr - a dużo ludzi było? Też chciałabym tam pojechać, tylko kurcze u mnie to już wyjdzie 80zł za samo wejście i pewnie jakieś jedzonko...
Gratulacje za nocnikowe sukcesy - Majka nadal omija nocnik:)
House - ja też bardzo lubię - ale o tej porze to ja już odpływam, zwłoki jestem. Młoda cały czas je w nocy, teraz koło 4, a ja wstaję o 5:30, rzadko udaje mi się porządnie zasnąć po karmieniu. Moja to już chyba jedyna, która je w nocy.... czy Wasze może też?
Wiesz Marta,jakbyś nie mogła normalnie funkcjonować przez dziecko to byś się nie zastanawiała czy można nazwać niegrzecznym czy też nie,ja w swojej powyższej wypowiedzi chyba nie użyłam tego słowa?
Bo rozumiem że jest to skierowane do mnie,owszem rozumiem dziecka ciekawość ale jak to się przeradza w uciekanie,zwalanie towaru z półek i przy tym śmiech w głos,kiedy matka lata za dzieckiem zamiast robić zakupy,ludzie się gapią jak na jakąś niedorajdę,to chyba lekka przesada dlatego zapytałam czy wasze dzieci się słuchają i rozumieją że czegoś im nie wolno,bo chyba wszystkiego dziecku nie wolno,a moje dziecie myśli że cały świat jest jego i za dużo sobie pozwala,oj za dużo.A w domu mam demolkę,ściany zniszczone,bo bawi się kablami i wtyczką po ścianie zasówa.
Dziś z rossmana wyszłam mokra,tak się napociałam przy moim łobuzie.A propo pasów,ja mam taki super wózek że moje dziecko wychodzi z zapiętych na maksa.
Bo rozumiem że jest to skierowane do mnie,owszem rozumiem dziecka ciekawość ale jak to się przeradza w uciekanie,zwalanie towaru z półek i przy tym śmiech w głos,kiedy matka lata za dzieckiem zamiast robić zakupy,ludzie się gapią jak na jakąś niedorajdę,to chyba lekka przesada dlatego zapytałam czy wasze dzieci się słuchają i rozumieją że czegoś im nie wolno,bo chyba wszystkiego dziecku nie wolno,a moje dziecie myśli że cały świat jest jego i za dużo sobie pozwala,oj za dużo.A w domu mam demolkę,ściany zniszczone,bo bawi się kablami i wtyczką po ścianie zasówa.
Dziś z rossmana wyszłam mokra,tak się napociałam przy moim łobuzie.A propo pasów,ja mam taki super wózek że moje dziecko wychodzi z zapiętych na maksa.
nie Aniu to nie było skierowane do Ciebie - to była taka moja myśl tylko.
Ja z Myszą spędzam około 4 godzin dziennie w ciągu tygodnia i jest to czas spędzony w aucie lub w domku, rzadziej spacery czy sklep. Pozostaje weekend - ale nie mam takich problemów jak Ty. Mysza siedzi w wózku na zakupach albo swoim albo zakupowym i jak dam jej lizaka lub piłkę - to nie mam dziecka:) I zakupy zawsze robimy we dwójkę, więc ktoś na nią ma oko. Ale nie lubię z nią robić zakupów, a już wogóle żeby kupić coś dla siebie (ciuch) to odpada - nie umiem się skupić.
Pamiętam, że pisałaś, że byłaś taka sama:) Więc musisz może pogadać ze swoją Mamą jakie miała na Ciebie sposoby:) Pewnie musisz być baaaaaaaardzo cierpliwa:)
Dziś fajna pogoda, może jeszcze po południu na plac zabaw pójdziemy.
Ania a jak pierwszy basen po tak długiej przerwie? U nas było nawet ok, troszkę marudzenia przy nurkowaniu - ale to u Majki standard.
Ja z Myszą spędzam około 4 godzin dziennie w ciągu tygodnia i jest to czas spędzony w aucie lub w domku, rzadziej spacery czy sklep. Pozostaje weekend - ale nie mam takich problemów jak Ty. Mysza siedzi w wózku na zakupach albo swoim albo zakupowym i jak dam jej lizaka lub piłkę - to nie mam dziecka:) I zakupy zawsze robimy we dwójkę, więc ktoś na nią ma oko. Ale nie lubię z nią robić zakupów, a już wogóle żeby kupić coś dla siebie (ciuch) to odpada - nie umiem się skupić.
Pamiętam, że pisałaś, że byłaś taka sama:) Więc musisz może pogadać ze swoją Mamą jakie miała na Ciebie sposoby:) Pewnie musisz być baaaaaaaardzo cierpliwa:)
Dziś fajna pogoda, może jeszcze po południu na plac zabaw pójdziemy.
Ania a jak pierwszy basen po tak długiej przerwie? U nas było nawet ok, troszkę marudzenia przy nurkowaniu - ale to u Majki standard.
hej
Młoda mi skasowała poprzedni post, więc napiszę od nowa.
Ja też jestem sama z Maryśką cały dzień. Muszę ogarnąć dom, a trochę tego jest, zakupy robimy zawsze razem, poza tym inne sprawy też.
Teraz doszła praca w domu i ciąża. Łatwo na pewno nie jest ale nikt nie obiecywał, że będzie.
Staram się ją czymś zajmować, co pozwoli mi chociaż na chwilę spokoju.
Czasem się udaje, czasem nie. Czasem to trzy minuty, czasem 10.
Teraz znowu ma gorszy czas, katar przechodzi po jednym dniu, ale zęby chyba ciągle dają czadu. Nie wiem jak to możliwe, trójki się nie przebiły jeszcze a ona ciągle pokazuje na bolącą piątkę?
U nas wyraźnie Mania nas testuje. Robi świadomie rzeczy zabronione, patrząc na nas i się śmiejąc. Czeka na reakcję. Potem jest chwila płaczu, że nie wolno ale coraz szybciej mija.
W każdym razie mniej jest długotrwałych histerii, których było sporo jakoś po roczku.
Czasem też mam już dość i mam ochotę gdzieś zwiać daleko :) Ale to mija, jak sobie odpocznę, zrobię coś dla siebie itd.
Na pewno nigdy już nie będzie tak jak kiedyś, ale chyba już bym nie chciała...
Młoda mi skasowała poprzedni post, więc napiszę od nowa.
Ja też jestem sama z Maryśką cały dzień. Muszę ogarnąć dom, a trochę tego jest, zakupy robimy zawsze razem, poza tym inne sprawy też.
Teraz doszła praca w domu i ciąża. Łatwo na pewno nie jest ale nikt nie obiecywał, że będzie.
Staram się ją czymś zajmować, co pozwoli mi chociaż na chwilę spokoju.
Czasem się udaje, czasem nie. Czasem to trzy minuty, czasem 10.
Teraz znowu ma gorszy czas, katar przechodzi po jednym dniu, ale zęby chyba ciągle dają czadu. Nie wiem jak to możliwe, trójki się nie przebiły jeszcze a ona ciągle pokazuje na bolącą piątkę?
U nas wyraźnie Mania nas testuje. Robi świadomie rzeczy zabronione, patrząc na nas i się śmiejąc. Czeka na reakcję. Potem jest chwila płaczu, że nie wolno ale coraz szybciej mija.
W każdym razie mniej jest długotrwałych histerii, których było sporo jakoś po roczku.
Czasem też mam już dość i mam ochotę gdzieś zwiać daleko :) Ale to mija, jak sobie odpocznę, zrobię coś dla siebie itd.
Na pewno nigdy już nie będzie tak jak kiedyś, ale chyba już bym nie chciała...
Marta,mnie wychował tata i też miał ciężko,bo pracował a mnie podżucał babci(przybranej) bo prawdziwa to zołza,a swoich rodziców nie znał,więc jakąś pomoc miał,albo często pilnowała mnie sąsiadka,póżniej przedszkole i jakoś ten czas zleciał.Ja nie mam znikąd nawet najmniejszej pomocy.Żadnych sposobów na takie dzieci niestety nie ma,ten typ tak ma,bardzo ruchliwe,energiczne dziecko.Trzeba to przetrwać,póżniej będzie przedszkole,szkoła i zleci,cóż poradzić.
Noi każde dziecko ma geny z obojga rodziców,więc wychodzi na to,że ja i mój mąż to mieszanka wybuchowa,i tak jest szczególnie jak się kłócimy:)
Noi każde dziecko ma geny z obojga rodziców,więc wychodzi na to,że ja i mój mąż to mieszanka wybuchowa,i tak jest szczególnie jak się kłócimy:)
Cześć po weekendzie...
poprawiłam sobie w sobotę humor fryzjerem i nowymi okularami, poprzednie chyba z 5 lat już miały...jakoś tak mi lepiej od razu ;)
Czym się bawią Wasze dzieci?
Zastanawiam się nad jakimiś nowymi zabawkami dla Marysi, patrzę na Allegro i nie wiem.Wszyscy chwalą odkrywczy domek kiddilandu i farmę fisher price ale obawiam się, że zainteresuje ją to na krótko a to drogie rzeczy.
Ostatnio u nas głównie książeczki, gazety, rysowanie, gotowanie obiadu lalkom (ma takie małe plastikowe naczynia), ewentualnie przewijanie lalek itp. Lubi tez słuchać piosenek, tańczy sobie, powtarza teksty.
Większość fisher priców, które podostawała leży w kącie nieużywane.
poprawiłam sobie w sobotę humor fryzjerem i nowymi okularami, poprzednie chyba z 5 lat już miały...jakoś tak mi lepiej od razu ;)
Czym się bawią Wasze dzieci?
Zastanawiam się nad jakimiś nowymi zabawkami dla Marysi, patrzę na Allegro i nie wiem.Wszyscy chwalą odkrywczy domek kiddilandu i farmę fisher price ale obawiam się, że zainteresuje ją to na krótko a to drogie rzeczy.
Ostatnio u nas głównie książeczki, gazety, rysowanie, gotowanie obiadu lalkom (ma takie małe plastikowe naczynia), ewentualnie przewijanie lalek itp. Lubi tez słuchać piosenek, tańczy sobie, powtarza teksty.
Większość fisher priców, które podostawała leży w kącie nieużywane.
Hej,
Jestem ciekawa jak tam Sylwi weselicho się udało:)
Moja też swoimi zabawkami się nie bawi, chyba dopiero pod choinkę kupię jej Duplo - zoo albo farmę - bo lubi zwierzaki. Moja też tylko książeczki - czasami mnie zamęcza Mam czytaj i muszę jej czytać jedną bajeczkę aż uśnie.... też jak czytam to powtarza wyrazy i czytamy wspólnie, że taka mała głowka a już pamięta co będzie dalej. No jeszcze piłka, balony. Młoda ma kuchnię ale jeszcze zero zainteresowania, czasami tylko każe sobie do tych kubków nalewać picie lub mleko i z tego pije.
Kolega z pracy robił porządki w piwnicy i dostała fontannę playskool i robota fisher price, na fontanne a raczej muzyczkę i ten hałas reaguje płaczem, więc stoi to wszystko w kącie.
Kurcze tak pięknie było rano a teraz ehhhhh...
Jestem ciekawa jak tam Sylwi weselicho się udało:)
Moja też swoimi zabawkami się nie bawi, chyba dopiero pod choinkę kupię jej Duplo - zoo albo farmę - bo lubi zwierzaki. Moja też tylko książeczki - czasami mnie zamęcza Mam czytaj i muszę jej czytać jedną bajeczkę aż uśnie.... też jak czytam to powtarza wyrazy i czytamy wspólnie, że taka mała głowka a już pamięta co będzie dalej. No jeszcze piłka, balony. Młoda ma kuchnię ale jeszcze zero zainteresowania, czasami tylko każe sobie do tych kubków nalewać picie lub mleko i z tego pije.
Kolega z pracy robił porządki w piwnicy i dostała fontannę playskool i robota fisher price, na fontanne a raczej muzyczkę i ten hałas reaguje płaczem, więc stoi to wszystko w kącie.
Kurcze tak pięknie było rano a teraz ehhhhh...
Miała fajną pogodę w weekend na ślub i wesele :)
Oj, fontanna wywołała u Maryśki identyczną reakcję, jak kiedyś u koleżanki zobaczyła i jej włączyliśmy :)
Mój tata jak robi porządki w piwnicy to ciągle jakieś zabawki po mojej siostrze lądują u Młodej, ostatnio dostała kucyki Pony, jakieś figurki zwierzątek.
Oj, fontanna wywołała u Maryśki identyczną reakcję, jak kiedyś u koleżanki zobaczyła i jej włączyliśmy :)
Mój tata jak robi porządki w piwnicy to ciągle jakieś zabawki po mojej siostrze lądują u Młodej, ostatnio dostała kucyki Pony, jakieś figurki zwierzątek.
u mnie jest identycznie:):) dlatego taka decyzja:)
http://allegro.pl/rybka-mini-mini-pluszowa-maskotka-pacynka-duza-i1245137206.html
to jest duża ma 30 cm ale jest też mała ma 12 cm, w allegro wpisałam "rybka mini mini"
http://allegro.pl/rybka-mini-mini-pluszowa-maskotka-pacynka-duza-i1245137206.html
to jest duża ma 30 cm ale jest też mała ma 12 cm, w allegro wpisałam "rybka mini mini"
Witam Was
moje szkraby już większe od waszych bo 3 i 6 lat, ale czułam się podobnie kiedy były mniejsze. chciałam poplotkować, popatrzec na inne twarze wiedząc, że moje smyki są zaopiekowane i fajnie się bawią. czasem się udawało i miałam 20 min dla siebie, ale jak tu naładować akumulatory zeby starczyło dla dzieci, partnera i dla samej siebie.wyzwanie.
anyway teraz spełniłłam swoje marzenie o takim magicznym miejscu, gdzie taki czas regeneracji jest możliwy. nazwa mówi sama za siebie "ZielonoMi". zapraszam na "wizję lokalną".
moje szkraby już większe od waszych bo 3 i 6 lat, ale czułam się podobnie kiedy były mniejsze. chciałam poplotkować, popatrzec na inne twarze wiedząc, że moje smyki są zaopiekowane i fajnie się bawią. czasem się udawało i miałam 20 min dla siebie, ale jak tu naładować akumulatory zeby starczyło dla dzieci, partnera i dla samej siebie.wyzwanie.
anyway teraz spełniłłam swoje marzenie o takim magicznym miejscu, gdzie taki czas regeneracji jest możliwy. nazwa mówi sama za siebie "ZielonoMi". zapraszam na "wizję lokalną".
Hey hey dziewczynki :).
Ja tak po skrócie bo czasu nie mam póki co.
Ślub rewelacja :). Mieliśmy rzeczywiście piękną pogodę, aż sama się dziwiłam :). Stresu raczej mało bo tak biegałam do ostatniej chwili że nie miałam kiedy się stresować :). W kościele ciągle się śmiałam, bo nie wiedziałam czy wyjść do księdza i czy mogę wrócić na swoje miejsce itd. Później wesele, super zabawa, extra żarcie którego się bałam i super zespół którego znalazłam w ostatniej chwili z gazety :). Nie mieliśmy poprawin, ale teraz uważam, że to dobrze bo wszyscy byli mega zmęczeni, więc najbliższa rodzina została tylko na śniadaniu.
A teraz co, normalne życie dalej :). Z tą może różnicą, że już mam inne nazwisko i jestem żoną a nie narzeczoną :). A i tak mieszkaliśmy razem, mamy Lenę więc nic się nie zmienia.
No i jak to życie płata figle, zaraz po ślubie musieliśmy wyjechać bo zmarła babcia Ł. Wczoraj pogrzeb, a teraz mamy taką nieplanowaną mini podróż poślubną w Berlinie :).
Pozdrawiam. Żona! :D
Ja tak po skrócie bo czasu nie mam póki co.
Ślub rewelacja :). Mieliśmy rzeczywiście piękną pogodę, aż sama się dziwiłam :). Stresu raczej mało bo tak biegałam do ostatniej chwili że nie miałam kiedy się stresować :). W kościele ciągle się śmiałam, bo nie wiedziałam czy wyjść do księdza i czy mogę wrócić na swoje miejsce itd. Później wesele, super zabawa, extra żarcie którego się bałam i super zespół którego znalazłam w ostatniej chwili z gazety :). Nie mieliśmy poprawin, ale teraz uważam, że to dobrze bo wszyscy byli mega zmęczeni, więc najbliższa rodzina została tylko na śniadaniu.
A teraz co, normalne życie dalej :). Z tą może różnicą, że już mam inne nazwisko i jestem żoną a nie narzeczoną :). A i tak mieszkaliśmy razem, mamy Lenę więc nic się nie zmienia.
No i jak to życie płata figle, zaraz po ślubie musieliśmy wyjechać bo zmarła babcia Ł. Wczoraj pogrzeb, a teraz mamy taką nieplanowaną mini podróż poślubną w Berlinie :).
Pozdrawiam. Żona! :D
Sylwia, gratulacje raz jeszcze :)
Dawaj jakąś fotkę, chociaż jedną w sukni ;)
A jak Lena zareagowała na ślub i całą imprezę?
No i udanej podróży :)
Marta, dzięki bardzo :) Nie wiem, czy widziałaś ale Mini mini zmieniło trochę tą tablicę między bajkami i teraz jest taka skrzynia na dnie morza, a rybka chyba już rzadziej bywa. Rozczarowanie u nas okropne :D
Strasznie senna jestem ostatnio, rano mnie też trochę mdli, ale ogólnie nie jest źle, da się wytrzymać :)
Maryśce wreszcie katar chyba przeszedł, bo od ponad tygodnia mokry nosek cały czas był.
Dawaj jakąś fotkę, chociaż jedną w sukni ;)
A jak Lena zareagowała na ślub i całą imprezę?
No i udanej podróży :)
Marta, dzięki bardzo :) Nie wiem, czy widziałaś ale Mini mini zmieniło trochę tą tablicę między bajkami i teraz jest taka skrzynia na dnie morza, a rybka chyba już rzadziej bywa. Rozczarowanie u nas okropne :D
Strasznie senna jestem ostatnio, rano mnie też trochę mdli, ale ogólnie nie jest źle, da się wytrzymać :)
Maryśce wreszcie katar chyba przeszedł, bo od ponad tygodnia mokry nosek cały czas był.
Cześć,
Po pierwsze gratulacje dla Sylwi,fajnie że się nie stresowałaś na swoim ślubie,ja byłam koszmarnie zestresowana.
Mam pytanie do Marty,czy nadal Maja używa smoczka z Mam,ten 6+,bo jak rozumiem nie mają większych,i chyba trzeba zmienić firmę.
U nas odpukać poprawa z jedzeniem,nie wiem czy to zasługa witamin jakie mu daję,wygląda na to że tak,ktoś mi kiedyś tak poradził.Dziś padł jakiś totalnie niezrozumiały rekord na śniadanie,Mati zjadł dwie kromki chleba z pasztetem i pomidorkiem,bez skórki,kosztem chodzenia po stole i ściąganiem z parapetu wszystkiego co możliwe,ale co tam,najważniejszy jest efekt.
Choć waga rośnie bardzo powoli,bo jak byliśmy w środę na zaległym szczepieniu to ważył 10.700 i 85 cm wzrostu,a je tak pięknie od jakiegoś już czasu,najlepiej jest z obiadami,je zupę a za jakiś czas drugie danie,i co mnie zdziwiło ostatnio makaron ze szpinakiem wsuwał,gdzie wcześniej nie lubił makaronu,bo szpinak tak.
Jak dobrze wszystko pójdzie to niedługo czeka nas przeprowadzka do własnego M,jesteśmy w trakcie załatwiania kredytu.
U nas zabawki nie robią furrory,nadal najlepsze zajęcie to robienie bałaganu w całym domu,wszystkim tylko nie zabawkami:(
Moje dziecię lubi bawić się kablami,wyciąga z szuflady ładowarki,i inne kabelki i chodzi z nimi po domu,ponadto jakieś sprzęty typu odkurzacz,mikser są super zabawą.
Po pierwsze gratulacje dla Sylwi,fajnie że się nie stresowałaś na swoim ślubie,ja byłam koszmarnie zestresowana.
Mam pytanie do Marty,czy nadal Maja używa smoczka z Mam,ten 6+,bo jak rozumiem nie mają większych,i chyba trzeba zmienić firmę.
U nas odpukać poprawa z jedzeniem,nie wiem czy to zasługa witamin jakie mu daję,wygląda na to że tak,ktoś mi kiedyś tak poradził.Dziś padł jakiś totalnie niezrozumiały rekord na śniadanie,Mati zjadł dwie kromki chleba z pasztetem i pomidorkiem,bez skórki,kosztem chodzenia po stole i ściąganiem z parapetu wszystkiego co możliwe,ale co tam,najważniejszy jest efekt.
Choć waga rośnie bardzo powoli,bo jak byliśmy w środę na zaległym szczepieniu to ważył 10.700 i 85 cm wzrostu,a je tak pięknie od jakiegoś już czasu,najlepiej jest z obiadami,je zupę a za jakiś czas drugie danie,i co mnie zdziwiło ostatnio makaron ze szpinakiem wsuwał,gdzie wcześniej nie lubił makaronu,bo szpinak tak.
Jak dobrze wszystko pójdzie to niedługo czeka nas przeprowadzka do własnego M,jesteśmy w trakcie załatwiania kredytu.
U nas zabawki nie robią furrory,nadal najlepsze zajęcie to robienie bałaganu w całym domu,wszystkim tylko nie zabawkami:(
Moje dziecię lubi bawić się kablami,wyciąga z szuflady ładowarki,i inne kabelki i chodzi z nimi po domu,ponadto jakieś sprzęty typu odkurzacz,mikser są super zabawą.
Hej,
GRATULACJE dla młodej Żonki:)
Z Mini mini i rybką nie ma problemu bo nawet jak jej nie ma to łoda mówi "jubka będzie" i już:)
Młodej wyłazi pierwsza "3"i jest troszkę marudna. Ogólnie w weekend dała troszkę popalić - jakaś nieznośna się stała i upierdliwa:) Ale uczę się przy niej ogromnej cierpliwości. Ehhhhhh czasami to po prostu bym ja "udusiła" bo taka jestem na nią zła a zaraz potem "udusiła" ale z miłości:) W weekend przekonała się do fonatnny playskool i się długo nią bawiłayśmy.
Aniu Gratulacje na Matiego za jedzonko - oby tak zostało, no i decyzji o własnym M a gdzie kupujecie? Ja cały czas mam ten mały smoczek, ale Mam ma smoczki 16+, tu masz linki ze stronki Mam i qqkids na allegro:
http://www.mambaby.pl/produkty_smoczki_16_miesiaca_mam_original.html
http://allegro.pl/mam-baby-original-od-16-m-ca-bpa-free-gratis-i1259178019.html
GRATULACJE dla młodej Żonki:)
Z Mini mini i rybką nie ma problemu bo nawet jak jej nie ma to łoda mówi "jubka będzie" i już:)
Młodej wyłazi pierwsza "3"i jest troszkę marudna. Ogólnie w weekend dała troszkę popalić - jakaś nieznośna się stała i upierdliwa:) Ale uczę się przy niej ogromnej cierpliwości. Ehhhhhh czasami to po prostu bym ja "udusiła" bo taka jestem na nią zła a zaraz potem "udusiła" ale z miłości:) W weekend przekonała się do fonatnny playskool i się długo nią bawiłayśmy.
Aniu Gratulacje na Matiego za jedzonko - oby tak zostało, no i decyzji o własnym M a gdzie kupujecie? Ja cały czas mam ten mały smoczek, ale Mam ma smoczki 16+, tu masz linki ze stronki Mam i qqkids na allegro:
http://www.mambaby.pl/produkty_smoczki_16_miesiaca_mam_original.html
http://allegro.pl/mam-baby-original-od-16-m-ca-bpa-free-gratis-i1259178019.html
Trójki są okropne :/
Ja dziś zajrzałam Młodej do paszczy po kilku dniach i patrzę wreszcie jest pierwsza trójka!!!!! Męczy się już z dwa miesiące albo dłużej...jeszcze trzy zostały.
Podejrzewam, że przez trójki moje normalnie dobrze śpiące dziecko od prawie miesiąca budzi się ok. 3-4-5 rano i jak nie dostanie butli to nie chce spać dalej. Jak zje, to potrafi potem spać nawet do 10.00.
Jedzenie u nas ostatnio też ok, poza tym, że nadal je jak mała świnka. Zazwyczaj jest cała usmarowana i najbliższe otoczenie też :)
Ja dziś zajrzałam Młodej do paszczy po kilku dniach i patrzę wreszcie jest pierwsza trójka!!!!! Męczy się już z dwa miesiące albo dłużej...jeszcze trzy zostały.
Podejrzewam, że przez trójki moje normalnie dobrze śpiące dziecko od prawie miesiąca budzi się ok. 3-4-5 rano i jak nie dostanie butli to nie chce spać dalej. Jak zje, to potrafi potem spać nawet do 10.00.
Jedzenie u nas ostatnio też ok, poza tym, że nadal je jak mała świnka. Zazwyczaj jest cała usmarowana i najbliższe otoczenie też :)
Maga79 - karmienie w nocy to dla mnie standard, dziś nawet 2 razy: 00:30 i 4:00... po drugim jedzeniu długo nie mogła zasnąć, a przy okazji ja też, poczekałam do 4:30 i poszłam się umyć, wyprasowałam kupkę rzeczy z wekendowego prania i do roboty:)
Powoli zaczyna mnie łapać kryzys:) Chyba czas na kawę.
Powoli zaczyna mnie łapać kryzys:) Chyba czas na kawę.
U nas okresowo się pojawia jedzenie w nocy, zazwyczaj kiedy ma ogólnie dobry apetyt, nadrabia pewnie wtedy dodatkowo czas niejadka.
Ale teraz trwa to już długo jak na Maryśkę, a mi trochę ciężko w nocy się zrywać bo mnie mdłości łapią, zresztą rano też :)
Buuu, zazdroszczę kawy. Piłam jeszcze dwa dni temu, niestety chwilowo odrzuciło mnie :/
Prasowanie to chyba moja najbardziej nieulubiona czynność domowa, staram się na bieżąco ale nigdy nie wychodzi ;)
Ale teraz trwa to już długo jak na Maryśkę, a mi trochę ciężko w nocy się zrywać bo mnie mdłości łapią, zresztą rano też :)
Buuu, zazdroszczę kawy. Piłam jeszcze dwa dni temu, niestety chwilowo odrzuciło mnie :/
Prasowanie to chyba moja najbardziej nieulubiona czynność domowa, staram się na bieżąco ale nigdy nie wychodzi ;)
Nie mam pojęcia :D Ze względów praktycznych lepiej by było, żeby to była panna, bo ubranka, wspólny pokoik itd. Ale przez Maryśkę, która głaska brzuch i mówi ciągle "jasiu w brzusiu u mamusi" to myślę o tym maluchu jak o Jasiu :)
Młoda pokazała się dość szybko, zobaczymy jak będzie teraz.
Kurcze, kupiłam sobie dzisiaj trzy paczki żelek i już drugą kończę :D
Młoda pokazała się dość szybko, zobaczymy jak będzie teraz.
Kurcze, kupiłam sobie dzisiaj trzy paczki żelek i już drugą kończę :D
Ja nieczego nie prasuję,nie mam na to czasu,a nawet jak mam chwilę to szkoda mi na to.Faktycznie pokazały się smoczki 16+ bo wcześniej nie mieli.Mieszkanie w Pruszczu,bo najtaniej,ale narazie nie wiadomo czy dostaniemy kredyt więc nie chcem zapeszać.
Mati łobuz okropny,nie wiem jak do niego trafiać,głupio mi to pisać ale niestety klapsy się zdarzają,inaczej nic nie pomaga,a jeszcze do niedawna byłam przeciwnikiem jakiegokolwiek klapsa,niestety życie pokazuje coś innego.
Mati łobuz okropny,nie wiem jak do niego trafiać,głupio mi to pisać ale niestety klapsy się zdarzają,inaczej nic nie pomaga,a jeszcze do niedawna byłam przeciwnikiem jakiegokolwiek klapsa,niestety życie pokazuje coś innego.
Rybka Mini Mini wczoraj przyszła i juz Młoda z nią spała, dziś do Dziadków też ją zabrała, rybka wygląda bardzo realistycznie, jest zrobiona z bardzo mięciutkiego materiału. Myślę, że to był dobry zakup.
Młoda dziś znów dwa mleka w nocy o 12 i 3 - wykończy mnie:)
Chyba klapsów jeszcze nie było, za to jak się dobiera do gazu to po łapkach dostaje.
Młoda dziś znów dwa mleka w nocy o 12 i 3 - wykończy mnie:)
Chyba klapsów jeszcze nie było, za to jak się dobiera do gazu to po łapkach dostaje.
U nas dziś mleko o 2.30 wypite tak jakby od tygodnia nic nie jadła...
ech, widać potrzebuje więcej jedzenia teraz, trzy butle dziennie na 240 ml wody zjada
klapsy nam się zdarzyły parę razy ale ten czas raczej mija, teraz już dużo rozumie i bardzo się staram, żeby mnie nie wyprowadziła z równowagi, tłumaczę, tłumaczę i tak do bólu...
muszę pomyśleć nad rybką w takim razie :)
ja nie cierpię prasować ale nie lubię też niewyprasowanych ubrań, więc się zmuszam :)
kurcze, szukam Marysi kombinezonu na zimę, oczywiście na Tchibo się już nie załapałam :( i teraz nie wiem jaki kupić....poluję jeszcze w H&M-ie ale tam już rozmiary przebrane bardzo
jakie macie kombinezony dla Waszych maluszków?
ech, widać potrzebuje więcej jedzenia teraz, trzy butle dziennie na 240 ml wody zjada
klapsy nam się zdarzyły parę razy ale ten czas raczej mija, teraz już dużo rozumie i bardzo się staram, żeby mnie nie wyprowadziła z równowagi, tłumaczę, tłumaczę i tak do bólu...
muszę pomyśleć nad rybką w takim razie :)
ja nie cierpię prasować ale nie lubię też niewyprasowanych ubrań, więc się zmuszam :)
kurcze, szukam Marysi kombinezonu na zimę, oczywiście na Tchibo się już nie załapałam :( i teraz nie wiem jaki kupić....poluję jeszcze w H&M-ie ale tam już rozmiary przebrane bardzo
jakie macie kombinezony dla Waszych maluszków?
Młoda w ciągu dnia wogóle mleka nie przyjmuje, dopiero na noc 180-210ml wymieszkane z kaszą no i w nocy 1x180ml no i teraz od poniedziałku 2x180ml
Ja mam kurtkę i spodnie na szelkach od koleżanki z pracy, no i jedne spodnie z tamtego roku, gdzie podwijałam a teraz będą ok. Bardziej brakuje mi kurtki na chłodną jesień/ciepłą zimę.
Ja mam kurtkę i spodnie na szelkach od koleżanki z pracy, no i jedne spodnie z tamtego roku, gdzie podwijałam a teraz będą ok. Bardziej brakuje mi kurtki na chłodną jesień/ciepłą zimę.
maga79 ja jestem w Berlinie i jeszcze kilka dni temu widziałam tutaj kombinezon 86/92. Nie wiem czy jeszcze będzie, ale może mogłabym Ci kupić? Tylko musiałabyś się zdecydować szybko, żebym jutro popatrzyła bo prawdopodobnie w piątek bądź sobotę wracam do Polski.
Ja kupiłam kombinezon jednoczęściowy, i chciałam dwu, w razie czego, żeby był na zmianę jak się moje Diablątko rzuci w śnieg czy jakieś błoto :). Znalazłam fajny za niedużą kasę i tak późno się obudziłam, że już nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedniego rozmiaru a przeszłam dzisiaj chyba z pół Berlina :)
Ja kupiłam kombinezon jednoczęściowy, i chciałam dwu, w razie czego, żeby był na zmianę jak się moje Diablątko rzuci w śnieg czy jakieś błoto :). Znalazłam fajny za niedużą kasę i tak późno się obudziłam, że już nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedniego rozmiaru a przeszłam dzisiaj chyba z pół Berlina :)
hej hej
a widziałaś może dwuczęściowe? one są chyba właśnie w rozmiarze 86-92
u nas widziałam tylko wersję jasnoróżową i taką koralową - może w Niemczech jest większy wybór? Jakiś fiolet albo coś...Z tych dwóch tutaj fajniejsze były jasnoróżowe spodnie i kurteczka.
Jeśli by Ci się udało dostać taki dwuczęściowy i nie sprawiłoby Ci to kłopotu to oczywiście byłabym bardzo wdzięczna :)
Moje dziecię już w ubiegłym roku lekko się awanturowało, jak jej ubierałam jednoczęściowy, więc w tym roku będzie miała tylko dwu. Poza tym mamy jeszcze jedną kurtkę, która powinna być dobra jeszcze i spodnie takie lekko ocieplone, tyle, że niewodoodporne.
Więc pozostał kombinezon i buty tylko.
a widziałaś może dwuczęściowe? one są chyba właśnie w rozmiarze 86-92
u nas widziałam tylko wersję jasnoróżową i taką koralową - może w Niemczech jest większy wybór? Jakiś fiolet albo coś...Z tych dwóch tutaj fajniejsze były jasnoróżowe spodnie i kurteczka.
Jeśli by Ci się udało dostać taki dwuczęściowy i nie sprawiłoby Ci to kłopotu to oczywiście byłabym bardzo wdzięczna :)
Moje dziecię już w ubiegłym roku lekko się awanturowało, jak jej ubierałam jednoczęściowy, więc w tym roku będzie miała tylko dwu. Poza tym mamy jeszcze jedną kurtkę, która powinna być dobra jeszcze i spodnie takie lekko ocieplone, tyle, że niewodoodporne.
Więc pozostał kombinezon i buty tylko.
http://allegro.pl/kombinezon-tcm-tchibo-86-92-nowy-nowa-kolekcja-i1260239987.html dokładnie taki :). Przejdę się dzisiaj do tego sklepu i zobaczę czy wogóle jeszcze są te kombinezony bo widziałam tylko jeden w tym rozmiarze
Witam Was serdecznie:) chciałam zapytać czy mogę dołączyć się do Waszej dyskusji. Od dawna obserwuję to forum ale jakoś nie mogłam się zabrać do napisania. Jestem mamą Majki (ur. 16.02.2009 r.) i przyszłą mamą kolejnego dzidziusia:) Obecnie na wychowawczym od dawien dawna:) siedzę w domu i czasem wariuję z braku kontaktu z ludźmi. Ale ogólnie nie narzekam:) Fajnie poczytać Wasze posty i zobaczyć jak rozwijają się inne dzieci, czasem mam wątpliwości co dolega mojemu dziecku ale jak poczytam to jestem spokojniejsza, że nie jestem osamotniona z danym problemem:). Np. moje dziecko od prawie miesiąca budzi się w środku nocy i nie może zasnąć nawet ponad 2 godziny - męczarnia dla nie i dla nas - ale widzę, że niektóre z Was też mają ten problem. Oczywiście również upatruję się przyczyny w tych nieszczęsnych trójkach, które prześwitują już przez dziąsła ale przebić się najwyraźniej nie mają zamiaru:(:(:( a to dopiero góra a gdzie reszta - horror poprostu - a, że jestem w ciąży i spanie - szczególnie w nocy - to rzecz obowiązkowa:) - to nie przeżyłabym gdyby mąż tak często nie wybawiał mnie ze znikomej przyjemności siedzenia po nocy z Majeczką:) a tak jakoś dajemy radę. No dobra narazie to tyle - jak mnie przyjmiecie to spróbuję wdrożyć się w aktualne tematy które poruszacie. Pozdrowionka gorące:)
