Widok
cześć Dziewczynki, my od soboty krążymy dom - kaszuby... Jednak zajęcia na basenie dużo dały, Mysza z chęcia w wodzie siedzi, pluska się, chlapie, nawet wskakuje z pomostu w moje ręce.
Młoda coraz gorzej znosi to gorąco, jest marudna, smoczek to by ciumkała cały dzień, pije teraz dużo mleka, nawet dodatkowe 2 butle w ciągu dnia. A dziś wyszukałam kolejny ząbek - druga czwórka na górze się przebiła, więc to dodatkowo potęguję jej zachowanie.
Śmiesznie bo jeszcze ostatniej "2" nie ma na dole a już "4" u góry idą.
Młoda pije hetbatkę na poprawę trawienia - lubi jej smak i mocno rozwodnione soki, nawet 1/3.
Młoda coraz chętniej gada, powtarza, czasami się uda idelanie casami coś po swojemu, fajne to jest, cieszę się, że chętnie mówi:)
A na weekend wybieramy się do Malborka (oblężenie będzie) do znajomych, oby tylko tak gorąco nie było... troszkę deszczu i chłód mile widziany:)
A co u Was?
Młoda coraz gorzej znosi to gorąco, jest marudna, smoczek to by ciumkała cały dzień, pije teraz dużo mleka, nawet dodatkowe 2 butle w ciągu dnia. A dziś wyszukałam kolejny ząbek - druga czwórka na górze się przebiła, więc to dodatkowo potęguję jej zachowanie.
Śmiesznie bo jeszcze ostatniej "2" nie ma na dole a już "4" u góry idą.
Młoda pije hetbatkę na poprawę trawienia - lubi jej smak i mocno rozwodnione soki, nawet 1/3.
Młoda coraz chętniej gada, powtarza, czasami się uda idelanie casami coś po swojemu, fajne to jest, cieszę się, że chętnie mówi:)
A na weekend wybieramy się do Malborka (oblężenie będzie) do znajomych, oby tylko tak gorąco nie było... troszkę deszczu i chłód mile widziany:)
A co u Was?
Ja daję soki owocowe,teraz jak jest gorąc to dodaję wody do nich,żeby nie były słodkie,wodę też wypije,ale jest taka obżydliwa z osadem że aż żal dawać,teraz zakupiliśmy filtry brita,noi trochę wody też będę dawać.On z tym piciem zawsze tak miał,dopiero od roku zaczął pić cokolwiek niż mleko,wcześniej to wypijał może ze 30 ml na dzień.
Wiesz jak mój Mati taki niejadek to wolę dawać soki,zawsze to jakieś witaminy,a z tego co tu czytam jest o wiele większy niż Lena.Z krzesełka wyłazi,chyba że zobaczy na nim co interesującego jak pokrojony banan,czy parówka to wtedy siedzi i je albo jajecznicą też się zajada,chociaż teraz o cokolwiek trudno.Śmiać mi się chce bo jak widzi skubaniec jak mu daję coś z małego słoiczka to wie że to deserek i otwiera dzioba,gorzej z dużym,obiadek ble.Noi chleba nie je wogóle,bułkę ostatnio skubie,bo też całej nie zje(na cały dzień)
Dziś znów nie zjadł zupki,troszkę dziubnął od nas z obiadu,na kolację serek i już bez mleka poszedł spać.My dziś byliśmy na plaży,chyba jakieś dobre 20 min,bo ciemne chmury przysłoniły niebo i wiatr nas ztamtąd wykurzył.No ale Mati zdążył się pomoczyć,a uśmiech jaki przy tym...:)
Wiesz jak mój Mati taki niejadek to wolę dawać soki,zawsze to jakieś witaminy,a z tego co tu czytam jest o wiele większy niż Lena.Z krzesełka wyłazi,chyba że zobaczy na nim co interesującego jak pokrojony banan,czy parówka to wtedy siedzi i je albo jajecznicą też się zajada,chociaż teraz o cokolwiek trudno.Śmiać mi się chce bo jak widzi skubaniec jak mu daję coś z małego słoiczka to wie że to deserek i otwiera dzioba,gorzej z dużym,obiadek ble.Noi chleba nie je wogóle,bułkę ostatnio skubie,bo też całej nie zje(na cały dzień)
Dziś znów nie zjadł zupki,troszkę dziubnął od nas z obiadu,na kolację serek i już bez mleka poszedł spać.My dziś byliśmy na plaży,chyba jakieś dobre 20 min,bo ciemne chmury przysłoniły niebo i wiatr nas ztamtąd wykurzył.No ale Mati zdążył się pomoczyć,a uśmiech jaki przy tym...:)
a z tym jedzeniem to u naszych dzieci niejadków naprawdę trzeba się napracować :). Tyle, że Lena najchętniej je właśnie w krzesełku do karmienia. Jak ją puszczę wolno to muszę ja za nią biegać a to nie na rękę nikomu :). I kilka łyżeczek zje odemnie, potem ja udaję, że je sama, i tylko podtrzymuję łyżeczkę żeby wszystko nie wylądowało na Lenie ;), z tego powodu właśnie jemy tylko w pampersie, bo wciera obiadki w ciało ;). Potem jak mam kawałki mięsa to ręką pakuję jej do buzi. Zawsze te kilka kawałeczków uda się przemycić.
Wczoraj np. musiałam dać jej pół szklanki smecty. Ze szklanki nie chciała, z kubka niekapka nie, z butelki też nie. Więc jak postrzelona małą łyżeczką ( jeszcze mniejszą niż te od herbaty) powoli w nią wciskałam. A Lena szczęśliwa i uchachana jak nigdy ;). Później zabrała odemnie szklankę i wypiła resztę ze szklanki. Tylko oczywiście musiałam robić z siebie klauna, biegać, skakać, bić brawo :)
Wczoraj np. musiałam dać jej pół szklanki smecty. Ze szklanki nie chciała, z kubka niekapka nie, z butelki też nie. Więc jak postrzelona małą łyżeczką ( jeszcze mniejszą niż te od herbaty) powoli w nią wciskałam. A Lena szczęśliwa i uchachana jak nigdy ;). Później zabrała odemnie szklankę i wypiła resztę ze szklanki. Tylko oczywiście musiałam robić z siebie klauna, biegać, skakać, bić brawo :)
a co mu dajesz do picia? Bo ja zauważyłam u Leny taki myk :). Wodę pije, ale tylko z dużej, zwykłej butelki. Ostatnio byliśmy w sklepie i zapomniałam picia więc kupiłam taką malusią wodę z dziubkiem, więc Lena ucieszona kilka dni z niej wodę piła. Jednak już nie chce :). Ubolewam, bo chciałam w nią jak najmniej cukrów pakować, ale co zrobić. Pić trzeba, a jak wody nie chce to musi coś innego. Więc do tej butelki z dziubkiem ( z niekapka nigdy chętnie nie piła) nalewam soku jabłkowego i drugą połowę zalewam wodą, co by chociaż trochę ograniczyć tę słodycz :). Pije jak opętana i tylko chodzi i woła PIĆ PIĆ PIĆ! :)
Sylwia,ja z jedzeniem kombinuje na tysiące sposobów.Po pierwsze Mati nie usiądzie na swoim krzesełku do jedzenia,jak widzi jedzenie odwraca głowę,na balkonie próbuje go zagadywać,nie je,na łóżku wysypuje mu rzeczy ze szkatułki,to zadziałało ale już się znudziło,trwało dwa dni,nawet latam na dwór z żarciem,mąż idzie od podwórka na ławkę,a ja z talerzem jak idiotka,a ten odwraca głowę i nie ma rady.Teraz śpi,zawsze jak wstawał,zjadł zupkę czy jakiś obiadek,teraz nie chce,zobaczymy jak będzie dziś,czekam na męża i jedziemy na plażę,tam może coś poskubie(z piaskiem,hehe)
Z piciem też u niego różnie,bo wcale za dużo nie pije,ale zmuszam,odkręcam niekapek i daję mu tak jak my pijemy.
Z piciem też u niego różnie,bo wcale za dużo nie pije,ale zmuszam,odkręcam niekapek i daję mu tak jak my pijemy.
u nas jest to samo :). Zresztą coraz częściej nie chce żeby ją karmić tylko wyrywa z krzykiem mi łyżkę :). Może Aniu też tak spróbuj? Napewno nie zje dużo, bo moja Lena jak je sama to się bardziej bawi. Łyżeczką wyrzuca na stolik, miętoli wszystko, ale zawsze coś tam poskubie. Więc wolę żeby zjadła cokolwiek, niż nic :). Takie upały, że chyba nie ma co się dziwić tym naszym dzieciom, nam samym przecież nie chce się jeść gorącego obiadu. Ja mam o tyle dobrze, że Lena mleko chętnie o każdej porze dnia. Ale z drugiej strony to mleko, to też nic, co to za obiad :)
Mateusz nie mówi prawie wcale,tylko mama i wsio,naśladuje kilka zwierzątek i na tym koniec.Upały nas doszczętnie wykańczają,lubię lato i takie temperatury ale jak ma się gdzie wyjechać,jakieś jeziorko itp.tak planujemy wyskoczyć gdzieś na 4 dni ale jak narazie nie znalazłam fajnego ośrodka.
Moje dziecko od kilku dni nie je prawie wogóle,zresztą ja też nie jem obiadów,a kolację skromną...tylko że mi to nie zaszkodzi,a mały powinien jeść,bo znów coś tam w wynikach nie tak i mamy skierowanie do hematologa,oby to nic poważnego.
Wczoraj przez cały dzień zjadł:danio,pół banana,deserek i kilka chrupek.Dziś to chociaż parówkę wciagnął,mleka też nie chce pić,na siłę mu dajemy przez sen,albo rano szybciutko nim się dobrze wybudzi,inaczej nie chce.Wczoraj go ważyałam i waga 10360 nawet trochę przybrał ale to jest dalej ten sam centyl.Boję się że przez te upały znów waga poleci,tak jak po szpitalu,póżniej zęby ehh nie mam sił do żeby go karmić,przy tym ja mam wstręt do jedzenia.
Marta,ja też nie mogę zdzierżyć rzucania jedzeniem.
Moje dziecko od kilku dni nie je prawie wogóle,zresztą ja też nie jem obiadów,a kolację skromną...tylko że mi to nie zaszkodzi,a mały powinien jeść,bo znów coś tam w wynikach nie tak i mamy skierowanie do hematologa,oby to nic poważnego.
Wczoraj przez cały dzień zjadł:danio,pół banana,deserek i kilka chrupek.Dziś to chociaż parówkę wciagnął,mleka też nie chce pić,na siłę mu dajemy przez sen,albo rano szybciutko nim się dobrze wybudzi,inaczej nie chce.Wczoraj go ważyałam i waga 10360 nawet trochę przybrał ale to jest dalej ten sam centyl.Boję się że przez te upały znów waga poleci,tak jak po szpitalu,póżniej zęby ehh nie mam sił do żeby go karmić,przy tym ja mam wstręt do jedzenia.
Marta,ja też nie mogę zdzierżyć rzucania jedzeniem.
Hey hey dziewczyny. Te upały mnie wykończą, w dodatku ciągle mnie boli gardło, więc pewnie jakieś pozostałości po chorobie ostatniej. Zwariować można.
Ł. nadal nie pracuje, ale już się na ten temat rozpisywać nie będę bo szkoda moich nerwów.
Lena mi się właśnie obudziła, podeszłam żeby ją położyć a ta ma całe włosy mokre, prawie jakby z kąpieli wyszła. Tragedia. Aż z ciekawości podeszłam do termometru a ja w domu 33 stopnie mam :/.
Z tą grzecznością Leny u nas też różnie :). Wie, że czegoś jej nie wolno, jak jej mówię nie wolno, albo pokaż nu nu nu, to pokazuje. Rozumie, ale próśb moich nie spełnia :). Albo udaje, że jest grzeczna, a za chwilę widzę ją spowrotem siadającą na kocie albo wdrapującą się na obrotowe krzesło :). Czasami jak coś kombinuje, to patrzy na mnie, udaje, że nic się nie dzieje, a z tyłu ręką majsterkuje co sobie zaplanowała :). Przy okazji ucieka gdzie tylko może, za rękę chce chodzić rzadko, a żeby za mną poszła muszę iść przed siebie i mówić że idę do domu :).
A powiedźcie mi, czy Wasze dzieciaczki zaczynają już mówić zdaniami? Albo kilka słów pod rząd? Bo moja Lena tylko pojedyncze słowa mówi. Powie PIĆ, ale już daj pić nie :). powtarzam jej co chwilę jakieś zbiory słów żeby może załapała, ale narazie gadać zdaniami nie chce :). Chyba, że po swojemu, to może siedzieć i nawijać non stop, tyle, że ja nie wiele z tego rozumiem ;)
Ł. nadal nie pracuje, ale już się na ten temat rozpisywać nie będę bo szkoda moich nerwów.
Lena mi się właśnie obudziła, podeszłam żeby ją położyć a ta ma całe włosy mokre, prawie jakby z kąpieli wyszła. Tragedia. Aż z ciekawości podeszłam do termometru a ja w domu 33 stopnie mam :/.
Z tą grzecznością Leny u nas też różnie :). Wie, że czegoś jej nie wolno, jak jej mówię nie wolno, albo pokaż nu nu nu, to pokazuje. Rozumie, ale próśb moich nie spełnia :). Albo udaje, że jest grzeczna, a za chwilę widzę ją spowrotem siadającą na kocie albo wdrapującą się na obrotowe krzesło :). Czasami jak coś kombinuje, to patrzy na mnie, udaje, że nic się nie dzieje, a z tyłu ręką majsterkuje co sobie zaplanowała :). Przy okazji ucieka gdzie tylko może, za rękę chce chodzić rzadko, a żeby za mną poszła muszę iść przed siebie i mówić że idę do domu :).
A powiedźcie mi, czy Wasze dzieciaczki zaczynają już mówić zdaniami? Albo kilka słów pod rząd? Bo moja Lena tylko pojedyncze słowa mówi. Powie PIĆ, ale już daj pić nie :). powtarzam jej co chwilę jakieś zbiory słów żeby może załapała, ale narazie gadać zdaniami nie chce :). Chyba, że po swojemu, to może siedzieć i nawijać non stop, tyle, że ja nie wiele z tego rozumiem ;)
Oj, Martha, to Ty masz aniołka małego :)
Dzięki za info, ale jedziemy "siódemką", przez W-wę, Radom i Rzeszów.
Dziękuję :)
Kurcze, niewyspana jestem, bo Młoda dziś jak na złość pobudkę na mleko zrobiła ok. 2.00, a wstała jakoś przed 8.00.
A tu cała noc za kółkiem :( Zaraz kolejną kawę muszę sobie zrobić....
Dzięki za info, ale jedziemy "siódemką", przez W-wę, Radom i Rzeszów.
Dziękuję :)
Kurcze, niewyspana jestem, bo Młoda dziś jak na złość pobudkę na mleko zrobiła ok. 2.00, a wstała jakoś przed 8.00.
A tu cała noc za kółkiem :( Zaraz kolejną kawę muszę sobie zrobić....
hmmmm czy Majka jest niegrzeczna... nie umiem tego stwierdzić, nie maluje po scianach, nie rozwala rzeczy, nie dotyka sprzętu RTV, Jak jej powiem nie wolno lub nu nu nu to czasami przestanie czasami nie. Chyba jedyna rzecz która mnie denerwuje to rzucanie jedzeniem na podłogę jak juz czegoś nie chce - kiedy jej tłumaczę, że jak już nie chce to żeby mi oddała albo położyła na stół, i czasami bunt przy spacerkach czy wsiadaniu do auta, kiedy Mysza ma całkiewicie inny plan i chce iść gdzie indziej.
Ja dziś ostatni dzień w pracy i wolne 6 tygodni:) Wczoraj miałam szybki wypad do Włocławka - dostawca mi przysłał... ehhhh nie umiem tego opisać normalnymi słowami.
Maga jak będziecie jechać "1" to przed Włocławkiem są 4 wahadła, z rana stałam tylko na jednym reszta poszła płynnie, popołudniu było już troszkę gorzej, ale Wy będziecie jechać nocą to pewnie będzie ok. Udanego urlopu!!!!
My chyba znów na weekend nad jeziorko wyskoczymy, już lepiej jest się gotować w słońcu mocząc nogi w jeziorku.
Moja też teraz więcej pije, a je chyba tyle samo.
Ja dziś ostatni dzień w pracy i wolne 6 tygodni:) Wczoraj miałam szybki wypad do Włocławka - dostawca mi przysłał... ehhhh nie umiem tego opisać normalnymi słowami.
Maga jak będziecie jechać "1" to przed Włocławkiem są 4 wahadła, z rana stałam tylko na jednym reszta poszła płynnie, popołudniu było już troszkę gorzej, ale Wy będziecie jechać nocą to pewnie będzie ok. Udanego urlopu!!!!
My chyba znów na weekend nad jeziorko wyskoczymy, już lepiej jest się gotować w słońcu mocząc nogi w jeziorku.
Moja też teraz więcej pije, a je chyba tyle samo.
W tym wieku chyba nie ma opcji, że za dużo maluch je. Je tyle ile potrzebuje. Może ma akurat taki czas, że więcej urośnie :)
Maryśka przez te upały raczej słabiej jada. Tylko mleka dużo pije, nawet ponad 300 ml potrafi na noc wypić, gdzie standard u nas to 240 ml.
A ja w szale pakowania, jutro o tej porze już będziemy w drodze :)
Ciężko się pakuje z takim małym urwisem, który nawet 70 l plecak potrafi sobie założyć i wlec za sobą :)
Oczywiście obrażenia też zaliczone - warga rozcięta nawet nie wiem o co - podejrzewam klamrę przy plecaku....
Maryśka przez te upały raczej słabiej jada. Tylko mleka dużo pije, nawet ponad 300 ml potrafi na noc wypić, gdzie standard u nas to 240 ml.
A ja w szale pakowania, jutro o tej porze już będziemy w drodze :)
Ciężko się pakuje z takim małym urwisem, który nawet 70 l plecak potrafi sobie założyć i wlec za sobą :)
Oczywiście obrażenia też zaliczone - warga rozcięta nawet nie wiem o co - podejrzewam klamrę przy plecaku....
W ksiażkach chyba nic mądrego nie ma, przeważnie się słyszy - nie krzyczeć a tłumaczyć co dobre a co złe, co można a czego nie. Tylko, że w praktyce to wcale nie działa. Jak coś małej tłumacze i pytam - rozumiesz?? To ona kiwa glówką na tak i dalej robi swoje. Nie wiem czy podciągnąć to pod złośliwość charakteru czy wypróbowywanie cierpliwości rodziców, czy po prostu wszystkie dzieci tak mają.
A tak z innej beczki, jak myślicie, czy jest taka opcja, że dziecko je za dużo? Czy je tyle ile potrzebuje? Bo moja Wika ma nieziemski apetyt, je dosłownie wszystko, nawet takie rzeczy, których dzieciaki standardowo nie cierpią - np. oliwki, ogórki małosolne, kwaśne śliwki, truskawki bez niczego, no w zasadzie nie przychodzi mi do głowy nic, co by jej nie smakowało. Był taki okres, że nie chciała bananów, jajek w żadnej postaci i żadnego nabiału typu ser, jogurt, twarożek, ale jej przeszło. Teraz się zastanawiam czy powinno się jakoś dziecku limitowac ilości jedzenia? Dodam, że nie daję jej słodyczy, czasem tylko jakis herbatnik czy biszkopt.
A tak z innej beczki, jak myślicie, czy jest taka opcja, że dziecko je za dużo? Czy je tyle ile potrzebuje? Bo moja Wika ma nieziemski apetyt, je dosłownie wszystko, nawet takie rzeczy, których dzieciaki standardowo nie cierpią - np. oliwki, ogórki małosolne, kwaśne śliwki, truskawki bez niczego, no w zasadzie nie przychodzi mi do głowy nic, co by jej nie smakowało. Był taki okres, że nie chciała bananów, jajek w żadnej postaci i żadnego nabiału typu ser, jogurt, twarożek, ale jej przeszło. Teraz się zastanawiam czy powinno się jakoś dziecku limitowac ilości jedzenia? Dodam, że nie daję jej słodyczy, czasem tylko jakis herbatnik czy biszkopt.
No właśnie, nie radzę sobie i brak mi pomysłów jak to zrobić...chociaż widzę, że ona doskonale rozumie, co wolno a co nie. Po prostu testuje mnie, np. po ilu razach rysowania po podłodze odbiorę jej ołówek.
Po odebraniu oczywiście wielka złość panny i obraza. Albo jak długo można lać bezkarnie herbatę na ścianę...itd. itd.
Oczywiście przykładów można mnożyć, dziennie chyba kilkadziesiąt :)
Może są jakieś mądre książki na ten temat?
Po odebraniu oczywiście wielka złość panny i obraza. Albo jak długo można lać bezkarnie herbatę na ścianę...itd. itd.
Oczywiście przykładów można mnożyć, dziennie chyba kilkadziesiąt :)
Może są jakieś mądre książki na ten temat?
Wogóle sobie nie radzę z nieposłuszeństwem mojego syna.Tak jak napisała Daga ani prośbą,ani grośbą,czy powiem spokojnie czy się wydrę to i tak ma głęboko,chociaż jak wrzasnę to czasem usłucha,ale rzadko,a już myślałam że tylko mój nie słucha...
Co do upałów...jest ciężko,w domu 29 stopni,okno w pokoju zamknięte,bo raz że to i tak nic nie daje,a dwa hałas od samochodów okropny,szczególnie jak 5 razy dziennie jeżdzą karetki.
Na spacery to tylko w póżnych godzinach popołudniowych,inaczej nie da rady.W niedzielę siedzieliśmy sami z Matim cały dzień w domu,po południu wyszłam z nim do parku koło domu,niby tam cień,ale ja myślałam że zaraz zemdleje,głowa bolała na maksa i nie było czym oddychać więc zaraz zawineliśmy do domu spowrotem.
Wczoraj byłam z nim na plaży,bawił się z dziećmi nad brzegiem w wodzie,noi tam było przyjemnie,za to umęczyłam się z nim strasznie,co chwila on do wody się wybiera,albo idzie gdzieś nie patrzy gdzie ja jestem,noi co chwila zmieniał kolegów i zabawki:)A jak w pobliżu akurat nie było dzieci bawiacych się,to już Mati znudzony,marudzi,nie wie co ma robić i łazi bez sensu:)Jedna babka mi wczoraj powiedziała takie dziecko ruchliwe to skarb,doceni to Pani póżniej,fakt-on wdał się we mnie a ja od małego musiałam i dawałam sobie radę ze wszystkim sama,za to mój brat(temperament mamy) taka pierdoła co nie umie sprawy w urzędzie załatwić i wogóle jego myślenie jest gdzieś daleko z tyłu.Mój ojciec to też bardzo energiczna osoba,nie usiedzi w jednym miejscu na dłużej,zresztą jak ja,dlatego bardzo mi poskwiera siedzenie w domu z małym,chcę do pracy!!!Do ludzi!!!
Co do upałów...jest ciężko,w domu 29 stopni,okno w pokoju zamknięte,bo raz że to i tak nic nie daje,a dwa hałas od samochodów okropny,szczególnie jak 5 razy dziennie jeżdzą karetki.
Na spacery to tylko w póżnych godzinach popołudniowych,inaczej nie da rady.W niedzielę siedzieliśmy sami z Matim cały dzień w domu,po południu wyszłam z nim do parku koło domu,niby tam cień,ale ja myślałam że zaraz zemdleje,głowa bolała na maksa i nie było czym oddychać więc zaraz zawineliśmy do domu spowrotem.
Wczoraj byłam z nim na plaży,bawił się z dziećmi nad brzegiem w wodzie,noi tam było przyjemnie,za to umęczyłam się z nim strasznie,co chwila on do wody się wybiera,albo idzie gdzieś nie patrzy gdzie ja jestem,noi co chwila zmieniał kolegów i zabawki:)A jak w pobliżu akurat nie było dzieci bawiacych się,to już Mati znudzony,marudzi,nie wie co ma robić i łazi bez sensu:)Jedna babka mi wczoraj powiedziała takie dziecko ruchliwe to skarb,doceni to Pani póżniej,fakt-on wdał się we mnie a ja od małego musiałam i dawałam sobie radę ze wszystkim sama,za to mój brat(temperament mamy) taka pierdoła co nie umie sprawy w urzędzie załatwić i wogóle jego myślenie jest gdzieś daleko z tyłu.Mój ojciec to też bardzo energiczna osoba,nie usiedzi w jednym miejscu na dłużej,zresztą jak ja,dlatego bardzo mi poskwiera siedzenie w domu z małym,chcę do pracy!!!Do ludzi!!!
My na spacerki nie wychodzimy, bo wolimy buszowac po ogrodzie. Tzn ja buszuję bardziej stacjonarnie, na leżaczku :) a młoda jest po prostu wszędzie i te upały wcale nie osłabiaja jej energii.
Ciekawa jestem , czy Wasze dzieci Was słuchają? W takim sensie, że jak robią coś czego nie powinny i mówicie że nie wolno to zaprzestaja swoich działań?
Bo mam wrażenie, że Wika wcale się nie słucha i nawet jak czasem krzyknę, to ma to w głębokim poważaniu, spojrzy na mnie i dalej robi swoje. Wczoraj wniosła mi do domu łopatke piachu i wysypała na dywan (o zgrozo dywan jest długowłosy i odkurzacz tu nie zadziała). Krzyknęłam na nią, wytłumaczyłam że żle robi - ona spojrzała, uśmięchnęła się łobuzersko, po czym znów udała się do piaskownicy i kolejna łopatka piachu wylądowała na kanapie w salonie. Jak sobie radzicie z nieposłuszeństwem??
Ciekawa jestem , czy Wasze dzieci Was słuchają? W takim sensie, że jak robią coś czego nie powinny i mówicie że nie wolno to zaprzestaja swoich działań?
Bo mam wrażenie, że Wika wcale się nie słucha i nawet jak czasem krzyknę, to ma to w głębokim poważaniu, spojrzy na mnie i dalej robi swoje. Wczoraj wniosła mi do domu łopatke piachu i wysypała na dywan (o zgrozo dywan jest długowłosy i odkurzacz tu nie zadziała). Krzyknęłam na nią, wytłumaczyłam że żle robi - ona spojrzała, uśmięchnęła się łobuzersko, po czym znów udała się do piaskownicy i kolejna łopatka piachu wylądowała na kanapie w salonie. Jak sobie radzicie z nieposłuszeństwem??
hej
ciężko jest :/ 28,7 st. w domu...brr, a mam okna na trzy strony i nic nie pomaga...
trochę się w weekend przemieszczałam autem i to już w ogóle hard core...niestety tylko w przeciągu dało się jechać....na szczęście Młodej nic się nie stało...
Maryśka chyba lepiej znosi upał niż ja...mniej oczywiście je, zwłaszcza obiadek gorzej wchodzi ale ogólnie nadal nadmiar energii...
robi się coraz bardziej przekorna, nie bawi się sama wcale, od rana rozwala wszystko w całym domu, nie słucha mnie kompletnie, ani prośba ani groźna nie działają...a potem np. spada spektakularnie z krzesła albo coś w tym stylu...ech, nie wiem, czy jest bunt półtora roczniaka ale jeśli nikt jeszcze nie wymyślił jeszcze takiego zjawiska to będę pierwsza :D
dziś spacer dopiero koło 16.00
ciężko jest :/ 28,7 st. w domu...brr, a mam okna na trzy strony i nic nie pomaga...
trochę się w weekend przemieszczałam autem i to już w ogóle hard core...niestety tylko w przeciągu dało się jechać....na szczęście Młodej nic się nie stało...
Maryśka chyba lepiej znosi upał niż ja...mniej oczywiście je, zwłaszcza obiadek gorzej wchodzi ale ogólnie nadal nadmiar energii...
robi się coraz bardziej przekorna, nie bawi się sama wcale, od rana rozwala wszystko w całym domu, nie słucha mnie kompletnie, ani prośba ani groźna nie działają...a potem np. spada spektakularnie z krzesła albo coś w tym stylu...ech, nie wiem, czy jest bunt półtora roczniaka ale jeśli nikt jeszcze nie wymyślił jeszcze takiego zjawiska to będę pierwsza :D
dziś spacer dopiero koło 16.00
Mati nie rysuje,bo mu to się nudzi jak i inne rzeczy,szału można dostać,wszelkie szafki do otwierania,włażenie na pufy,stoły,majstrowanie przy sprzęcie albo grzebanie w donicy z kwiatem to jego główne zajęcia w ciągu dnia.Czy Wasze dzieci też tak chorobliwie ściągają wszystko skąd się tylko da?
Ja zębów 8 nie mam wogóle...jeszcze,albo już nigdy nie wyrosną:)
My jutro plaża,bierzemy basen dla małego,łopatki,wiaderko,foremki i jedziemy nad morze posiedzieć.Mateusz po tym basenie to wchodzi do morza bez obaw,fale nie fale,a jak sie cieszy jak taka zimna woda go obleje,muszę go bardzo pilnować.
Ja zębów 8 nie mam wogóle...jeszcze,albo już nigdy nie wyrosną:)
My jutro plaża,bierzemy basen dla małego,łopatki,wiaderko,foremki i jedziemy nad morze posiedzieć.Mateusz po tym basenie to wchodzi do morza bez obaw,fale nie fale,a jak sie cieszy jak taka zimna woda go obleje,muszę go bardzo pilnować.
hejka
Martha - oj,można, jak się przez jakiś czas coś czyta to z iluś wypowiedzi wyłania się najczęściej taki a nie inny obraz osoby :)
Skrobią....na kartkach i poza kartkami...różnie bywa :) Najczęściej ołówkiem, ma też kredki świecowe, czasem niezauważona dorwie długopis hehe, wtedy szkody bywają większe...czy macie jakiś patent na usuwanie śladów po długopisie?? np. z ubrania
Ten weekend niestety uciekam do rodziców i teściów z Młodą. Mój małż ma mnóstwo projektów do pokończenia przed wyjazdem więc, żeby spokojnie popracował muszę zabrać Maryśkę....przy niej się nie da nic zrobić.
Ale za to już za równy tydzień w piątek na noc jedziemy w górki!!!!!!!
1 sierpnia będziemy z powrotem, chętnie się z Wami później spotkam, jeśli bierzecie mnie też pod uwagę w tych planach ;)
Sylwia, ja mam do dziś tylko dwie ósemki, i to w dodatku jakieś do połowy wyrośnięte, bo mam za małą szczękę ;/ Czasem potrafią nieźle boleć, jak sobie przypomną, że czas rosnąć dalej....brr
miłego weekendu
Martha - oj,można, jak się przez jakiś czas coś czyta to z iluś wypowiedzi wyłania się najczęściej taki a nie inny obraz osoby :)
Skrobią....na kartkach i poza kartkami...różnie bywa :) Najczęściej ołówkiem, ma też kredki świecowe, czasem niezauważona dorwie długopis hehe, wtedy szkody bywają większe...czy macie jakiś patent na usuwanie śladów po długopisie?? np. z ubrania
Ten weekend niestety uciekam do rodziców i teściów z Młodą. Mój małż ma mnóstwo projektów do pokończenia przed wyjazdem więc, żeby spokojnie popracował muszę zabrać Maryśkę....przy niej się nie da nic zrobić.
Ale za to już za równy tydzień w piątek na noc jedziemy w górki!!!!!!!
1 sierpnia będziemy z powrotem, chętnie się z Wami później spotkam, jeśli bierzecie mnie też pod uwagę w tych planach ;)
Sylwia, ja mam do dziś tylko dwie ósemki, i to w dodatku jakieś do połowy wyrośnięte, bo mam za małą szczękę ;/ Czasem potrafią nieźle boleć, jak sobie przypomną, że czas rosnąć dalej....brr
miłego weekendu
Hey hey.
Lena rysuje, ale po dwóch narysowanych kreskach stwierdza że kartka jest brudna i już nie da się na niej malować :). Po czym robi sobie tatuaże na rękach, nogach, buzi, ciuchach, wszędzie gdzie możliwe :)
Dzisiaj Lenę zabrali rodzice do siebie, tam ma podwórko, jeziorko, basenik, trochę powietrza złapie dziewczyna :). A ja mam spokój. I w sumie dobrze, bo nadal jestem chora, w dodatku wychodzi mi ósemka i konam podwójnie :(
Lena rysuje, ale po dwóch narysowanych kreskach stwierdza że kartka jest brudna i już nie da się na niej malować :). Po czym robi sobie tatuaże na rękach, nogach, buzi, ciuchach, wszędzie gdzie możliwe :)
Dzisiaj Lenę zabrali rodzice do siebie, tam ma podwórko, jeziorko, basenik, trochę powietrza złapie dziewczyna :). A ja mam spokój. I w sumie dobrze, bo nadal jestem chora, w dodatku wychodzi mi ósemka i konam podwójnie :(