Widok
O właśnie wchodzę trzeci traz, żeby kontynuować poprzednie myśli, to tez świadczy o mojej indolencji intelektualnej :)
A zapomniałam po prostu napisać, że małe Myszki do 2 lat w Rainbow nie płacą za nic, a w niektórych biurach jest tak, że np trzeba za dzidziola zapłacic opłatę lotniskową, coś koło 200 zł.
A zapomniałam po prostu napisać, że małe Myszki do 2 lat w Rainbow nie płacą za nic, a w niektórych biurach jest tak, że np trzeba za dzidziola zapłacic opłatę lotniskową, coś koło 200 zł.
A... i tez brakuje mi wiecznie słów, jak mnie to wkurza..... zmuszam się do czytania (choć mam problemy z koncentracją na tekscie), a ponieważ z mężem się ciągle mijamy i nie mam z kim rozmawiać, to chyba zacznę pisać. Będę przelewać na papier moje myśli, który mi w strasznym tempie galopują po głowie. Nie wiecie gdzie można kupić zamykany na klucz pamiętnik??
Martha, nasza wycieczka była dość tania, z Rainbow Tours, ale nie umiem porównać tej ceny z innymi biurami, bo ja tak spontanicznie weszłam jednego dnia do biura podróży w Klifie (zdaje się że tam pracujesz) i po prostu bez większych przemyśleń kupiłam wycieczkę która była dostępna w pasującym mi terminie. Mialam tylko trzy warunki - ciepło, tanio i wylot z Gdańska. Tydzień kosztował naszą trójkę 3060 zł w opcji all inclusive w 4gwiazdkowym hotelu w centrum Słonecznego Brzegu. W zasadzie nie chciałabym Cię zniechęcać do Bulgarii, bo większości ludzi się tam podoba, natomiast ja (prawdopodobnie oceniając przez pryzmat pobytu z małym dzieckiem i nie końca udaną pogodę) nie jestem zbyt zachwycona. To miasto tętni życiem nocnym, mialam ogromną ochotę poszaleć na dyskotekach w licznych pubach na plazy itd - ale z powodu Wiki było to niemożliwe. Musieliśmy się ograniczać do plażowania, basenu, spacerów i ewentualnie zwiedzania. Poz tym nie ma tam egzotycznej roślinności i zacisznych miejsc a mi właśnie taki klimat był potrzebny. Wszędzie pełno ludzi i jeszcze ten piłkarski klimat który ogarnia tam wszystkich (a którego ja nie cierpię). No taka totalna komercja. Ale faktycznie jest tanio. Aczkolwiek gdybym mogła wybierać jeszcze raz, pojechałabym na jakąś Grecką wyspę, bo ceny tych wycieczek teraz fajnie spadły z powodu Greckiego kryzysu, a w Grecji jestem zakochana - to piękny kraj.
o piernik... dawno Cię u nas nie było
Hmmmm no to szkoda, że po urlopie jesteście zmęczeni... my już byliśmy z Młodym w Chorwacji i było ok, więc mam nadzieję, że teraz z dwójką nie będzie tak starsznie...
A piernik byliście na własną rękę czy z biura? Też gdzieś tam po głowie mi chodzi Bułgaria... ehhhh za dużo pomysłów. Czy mogłabyś napisać na e-mail jakie koszty - jeżeli z biura no chyba, że możesz też tu napisać?
Mi też brakuje czasu dla siebie i Jacka, jak jeszcze nie było Młodej to korzystaliśmy z czasu kiedy Piotrek był u Mamuśki - i wtedy kino, teatr, leniuchowanie, teraz już nie ma takiej opcji:)
Ja mam wrażenie, że się cofam... ale w pracy, zauważyłam problemy z wysławianiem się, barkuje mi słów, jeszcze niedługo znajdę sobie jakiś przerywnik jak "nie" czy "no" brakuje mi poprzedniej ekipy z którą pracowałam ehhhhh i znów marudzę.
Jeszcze dwa tygodnie, jeszcze tylko dwa tygonie....
Hmmmm no to szkoda, że po urlopie jesteście zmęczeni... my już byliśmy z Młodym w Chorwacji i było ok, więc mam nadzieję, że teraz z dwójką nie będzie tak starsznie...
A piernik byliście na własną rękę czy z biura? Też gdzieś tam po głowie mi chodzi Bułgaria... ehhhh za dużo pomysłów. Czy mogłabyś napisać na e-mail jakie koszty - jeżeli z biura no chyba, że możesz też tu napisać?
Mi też brakuje czasu dla siebie i Jacka, jak jeszcze nie było Młodej to korzystaliśmy z czasu kiedy Piotrek był u Mamuśki - i wtedy kino, teatr, leniuchowanie, teraz już nie ma takiej opcji:)
Ja mam wrażenie, że się cofam... ale w pracy, zauważyłam problemy z wysławianiem się, barkuje mi słów, jeszcze niedługo znajdę sobie jakiś przerywnik jak "nie" czy "no" brakuje mi poprzedniej ekipy z którą pracowałam ehhhhh i znów marudzę.
Jeszcze dwa tygodnie, jeszcze tylko dwa tygonie....
Sylwia, ja używam na twarz filtr 50 plus kapelusz i twarz mi się wogóle nie opala. Więc może 50 wystarczyłaby dla Lenki. Ja szczerze mówiąc nie spotkałam się nigdy z 100.
Dla Wiki używam tak jak Martha Ziajki 30 i faktycznie nie marze się tak jak Nivea i Wiktoria mimo częstego przebywania na słońcu też się nie opala.
Jeśli chodzi o chodzenie :), to w wieku 11 miesięcy chodziła już samodzielnie, a jakies dwa miesiące wcześniej biegała przy meblach.
My właśnie wróciliśmy z Bułgarii i powiem Wam, że nigdy więcej urlopu z dzieckiem. Wróciliśmy tak zmęczeni, że teraz z radością chodze do pracy, żeby odpoczywać.
Ja w przeciwieństwie do Marthy absolutnie akceptuję siebie, ale nie mogę do końca zaakceptować zmian jakie zaszły w naszym zyciu po pojawieniu się dziecka. I to wszystko wcale nie świadczy o braku miłości do Wiki - jest ona dla mnie najważniejsza i kocham ją niemiłosiernie, ale po prostu stwierdzam fakt, że macierzyństwo jest jak na razie najtrudniejszą rzeczą w życiu jaka mnie spotkała. Wymaga tylu poświęceń: musiałam zrezygnować z pasji, nie mam czasu na sport, wogóle nie widuję się z mężem, męczę się na urlopach, czuję że mózg mi maleje i że się nie rozwijam. Ciężka sprawa. Za nic w świecie nie chciałabym zrezygnować z pracy na rzecz siedzenia w domu. Zwariowałabym doszczętnie. Zazdroszczę tym, które nie mają takich dylematów i realizują się w byciu mamami.
Dla Wiki używam tak jak Martha Ziajki 30 i faktycznie nie marze się tak jak Nivea i Wiktoria mimo częstego przebywania na słońcu też się nie opala.
Jeśli chodzi o chodzenie :), to w wieku 11 miesięcy chodziła już samodzielnie, a jakies dwa miesiące wcześniej biegała przy meblach.
My właśnie wróciliśmy z Bułgarii i powiem Wam, że nigdy więcej urlopu z dzieckiem. Wróciliśmy tak zmęczeni, że teraz z radością chodze do pracy, żeby odpoczywać.
Ja w przeciwieństwie do Marthy absolutnie akceptuję siebie, ale nie mogę do końca zaakceptować zmian jakie zaszły w naszym zyciu po pojawieniu się dziecka. I to wszystko wcale nie świadczy o braku miłości do Wiki - jest ona dla mnie najważniejsza i kocham ją niemiłosiernie, ale po prostu stwierdzam fakt, że macierzyństwo jest jak na razie najtrudniejszą rzeczą w życiu jaka mnie spotkała. Wymaga tylu poświęceń: musiałam zrezygnować z pasji, nie mam czasu na sport, wogóle nie widuję się z mężem, męczę się na urlopach, czuję że mózg mi maleje i że się nie rozwijam. Ciężka sprawa. Za nic w świecie nie chciałabym zrezygnować z pracy na rzecz siedzenia w domu. Zwariowałabym doszczętnie. Zazdroszczę tym, które nie mają takich dylematów i realizują się w byciu mamami.
Ciesz się, że w ogóle w wózku chce siedzieć, bo moja coraz bardziej gardzi swoim pojazdem :)
Chce biegać na nogach, w sklepach zaczepia wszystkich, gada do ludzi, uśmiecha się, ucieka mi itd.
Jak sobie czasem patrzę gdzieś na galerii na dzieciaczki jadące spokojnie w wózkach to się zastanawiam jak Ci rodzice to robią, że one takie grzeczne :)
Chce biegać na nogach, w sklepach zaczepia wszystkich, gada do ludzi, uśmiecha się, ucieka mi itd.
Jak sobie czasem patrzę gdzieś na galerii na dzieciaczki jadące spokojnie w wózkach to się zastanawiam jak Ci rodzice to robią, że one takie grzeczne :)
Ech, temat samochodu.... my też zmieniamy w tym roku, ale nie zdążyliśmy przed urlopem :( Szkoda, bo w tym klimy nie ma i znowu czeka mnie cała nocka za kółkiem...w dzień Młoda by szału dostała :)
Tym razem kombika kupujemy, bo mam nadzieję, że za rok będzie nas o jedno więcej, a i tak ciężko się spakować, tyle gratów Maryśka ma...
W te upały Młoda też je mniej w dzień, nie dziwię się, nie zmuszam jej, sama przed chwilą dopiero obiad wciągnęłam.
Martha, dzięki za polecenie Ziajki :) Kupiłam dziś, faktycznie fajny.
W sklepach przeceny się zaczęły, w Cubusie fajowe legginsy krótkie są.
Tym razem kombika kupujemy, bo mam nadzieję, że za rok będzie nas o jedno więcej, a i tak ciężko się spakować, tyle gratów Maryśka ma...
W te upały Młoda też je mniej w dzień, nie dziwię się, nie zmuszam jej, sama przed chwilą dopiero obiad wciągnęłam.
Martha, dzięki za polecenie Ziajki :) Kupiłam dziś, faktycznie fajny.
W sklepach przeceny się zaczęły, w Cubusie fajowe legginsy krótkie są.
Lena je chętnie, ale to co sama chce i kiedy chce ;). Wczoraj jak mi wstała o 17,30 to dopiero wciskałam w nią obiad, ale kto nigdy nie próbował manewrować łyżeczką między zębami dziecka ten się nigdy nie dowie co to karmienie nasze ;). Dzioba zaciśnie i muszę na siłę łyżkę wsadzać. Raz otworzy ładnie, innym razem jadę po zębach. Tragedia ;). Ale za to pierdoły typu buła, kanapka, parówka, jajko, ziemniaczki, czasami jakieś mięsko, chętnie bardzo chętnie. Zup nie je wcale, buntuje się odrazu jak jej za dobrze do buzi nie wlatuje ;).
Więc u nas z jedzeniem nadal tragedia, teraz to się jej w sumie nie dziwie bo takie ciepłoty, że samemu się odechciewa jeść. Ale przynajmniej przekroczyła magiczne 10 kg więc jestem spokojniejsza ;)
Więc u nas z jedzeniem nadal tragedia, teraz to się jej w sumie nie dziwie bo takie ciepłoty, że samemu się odechciewa jeść. Ale przynajmniej przekroczyła magiczne 10 kg więc jestem spokojniejsza ;)
Marta,co Ty chcesz macie fajne,w miarę nowe auto,my nie kupiliśmy rocznego auta,tylko 2001 rok,więc też pewnie za jakieś 5 lat znów trzeba będzie rozglądnąć się za nowym,zwłaszcza że drogi coraz gorsze zamiast lepsze,ale co tam jesteśmy w unii,nie?śmiech normalnie,i tak jak mówi jasnowidz nie będzie uni europejskiej albo nas z tamtąd wypędzą...:)
u mnie na odwrót Młoda potrafi zjeść swój obiad, potem poskubie od Dziadków a jak wrócimy razem do domku to jeszcze z mojego talerza mi wyjada:)
Wczoraj we 4 zjedliśmy 1/4 arbuza, pokroiłam na kosteczki i każdy z wcinał, Młody odpadł po 4 kostkach... a Mysza... ehhhh cieszę się, że tak chętnie wszystko je.
A ja chciałabym siedzieć w domku z Młodą, albo chociaż 1/2 etatu, ale niestety... kasa potrzebna. Teraz już się przyzwyczaiłam i jestem pewna, że po 6 tygodniach wolnego będzie mi trudniej wrócić do pracy niż po macierzyńskim.
A kim ja jestem... teraz chyba można mnie nazwać handlowcem, ale wogóle nie pracuję w zawodzie (wielka szkoda), przed macierzyńskim w tej samej firmie robiłam coś kompletnie innego i to mi bardziej odpowiadało. Ale to długa historia i dziewczyny już ją znają:)
A zmiana auta - ten jeszcze ze 2-3 lata musi pociągnąć:)
Wczoraj we 4 zjedliśmy 1/4 arbuza, pokroiłam na kosteczki i każdy z wcinał, Młody odpadł po 4 kostkach... a Mysza... ehhhh cieszę się, że tak chętnie wszystko je.
A ja chciałabym siedzieć w domku z Młodą, albo chociaż 1/2 etatu, ale niestety... kasa potrzebna. Teraz już się przyzwyczaiłam i jestem pewna, że po 6 tygodniach wolnego będzie mi trudniej wrócić do pracy niż po macierzyńskim.
A kim ja jestem... teraz chyba można mnie nazwać handlowcem, ale wogóle nie pracuję w zawodzie (wielka szkoda), przed macierzyńskim w tej samej firmie robiłam coś kompletnie innego i to mi bardziej odpowiadało. Ale to długa historia i dziewczyny już ją znają:)
A zmiana auta - ten jeszcze ze 2-3 lata musi pociągnąć:)
My nigdzie w tym roku nie jedziemy,zmieniliśmy auto noi wiadomo coś za coś.Poza tym jestem sama z Matim całe dnie i szlak mnie już trafia.Od września chcem iść do pracy a mały do żłobka,chociaż nie wiem jak to będzie czy mi z pensji coś zostanie,ale nie mam wyjścia,Mateusz w domu nudzi się,ja się z nim męczę,on też a z dziećmi potafi pięknie się bawić.
Wczoraj byliśmy u lekarki znów prywatnie,ale ma dobrą renomę,jest to alergolog i dermatolog powiedziała że wysypka którą ma moje dziecko nie wskazuje na alergię,bo nie jest symetryczna i co dziwne tylko na jednej stronie ciała,a dokładnie na nodze,ręce i kilka krostek na brzuszku mówi że dzieci miewają coś takiego i nie jest to alergią,więc pozwoliła zrezygnować z diety,bo dlaczego nie miałby jeść tego co wcześniej jadł i tolerował tylko każe obserwować,przepisała maść robioną i to wszystko.Jestem happy z tego powodu ale już kompletnie zgupiałam z tym wszystkim.
Sylwia jak Lenki apetyt?Ja mam okropne problemy z karmieniem,na śniadanie jedły tylko jajo i parówka,to pierwsze jest silnym alergenem a to drugie wiadomo,niezdrowe,na chleb,wędliny nie może patrzeć,ale suchą bułę wciągnie.Z obiadem też nielepiej,zup wogóle,z mięs klopsiki ale musi porządnie zgłodnieć żeby zjeść,wczoraj zjadł obiad dopiero po 16.00 a śniadanko było ok.9.00,na kolację też prawie nic nie zjadł,chyba dwa gryzy chleba,masakra z tym jedzeniem.
Wczoraj byliśmy u lekarki znów prywatnie,ale ma dobrą renomę,jest to alergolog i dermatolog powiedziała że wysypka którą ma moje dziecko nie wskazuje na alergię,bo nie jest symetryczna i co dziwne tylko na jednej stronie ciała,a dokładnie na nodze,ręce i kilka krostek na brzuszku mówi że dzieci miewają coś takiego i nie jest to alergią,więc pozwoliła zrezygnować z diety,bo dlaczego nie miałby jeść tego co wcześniej jadł i tolerował tylko każe obserwować,przepisała maść robioną i to wszystko.Jestem happy z tego powodu ale już kompletnie zgupiałam z tym wszystkim.
Sylwia jak Lenki apetyt?Ja mam okropne problemy z karmieniem,na śniadanie jedły tylko jajo i parówka,to pierwsze jest silnym alergenem a to drugie wiadomo,niezdrowe,na chleb,wędliny nie może patrzeć,ale suchą bułę wciągnie.Z obiadem też nielepiej,zup wogóle,z mięs klopsiki ale musi porządnie zgłodnieć żeby zjeść,wczoraj zjadł obiad dopiero po 16.00 a śniadanko było ok.9.00,na kolację też prawie nic nie zjadł,chyba dwa gryzy chleba,masakra z tym jedzeniem.
ja też marzę o pracy, ale z drugiej strony z maluchem też jest fajnie i wiem, że kiedys będę wspominać ten okres jako jeden z najpiękniejszych w życiu.
Ja od października zacznę robić podyplomowe studia, a od stycznia może jakas praca w koncu.
Z innych rzeczy, to młody dostał skierowanie do kardiologa, bo pediatra jakis szmer wysłuchała ostatnio nad serduszkiem. Kazala się nie denerwowac i powiedziała, ze to sprawdzic dla jej spokoju i mojego, tylko ze juz mnie nieźle wystraszyła, a wizytę mamy dopiero za misiąc. Ja z kolei w koncu zarejestrowałam sie na rezonans, bo od 2 miesiecy męczą mnie bóle głowy i zawroty. Wszedzie terminy byly fantastyczne- grudzien br lub styczen przyszłego, na szczescie zaspa dostała tez rezonans i czekaja mnie tylko 2 miesiace czekania
poza tym zaczynam pakować walizkę, bo zabieram synka na 2 tygodnie nad jezioro do mojej cioci. W domu na posterunku zostaje niestety tata, bo urlop dopiero pod koniec sierpnia i kot
Ja od października zacznę robić podyplomowe studia, a od stycznia może jakas praca w koncu.
Z innych rzeczy, to młody dostał skierowanie do kardiologa, bo pediatra jakis szmer wysłuchała ostatnio nad serduszkiem. Kazala się nie denerwowac i powiedziała, ze to sprawdzic dla jej spokoju i mojego, tylko ze juz mnie nieźle wystraszyła, a wizytę mamy dopiero za misiąc. Ja z kolei w koncu zarejestrowałam sie na rezonans, bo od 2 miesiecy męczą mnie bóle głowy i zawroty. Wszedzie terminy byly fantastyczne- grudzien br lub styczen przyszłego, na szczescie zaspa dostała tez rezonans i czekaja mnie tylko 2 miesiace czekania
poza tym zaczynam pakować walizkę, bo zabieram synka na 2 tygodnie nad jezioro do mojej cioci. W domu na posterunku zostaje niestety tata, bo urlop dopiero pod koniec sierpnia i kot
Tak, dokładnie ten tytuł :)
Siedzę na razie z Mańką w domu. Czasem jakieś chałtury się trafiają ;)
Na etat chyba raczej nie wrócę. Od skończenia studiów pracowałam w kilku różnych firmach, potem miałam swoją. Teraz być może jesienią będzie powtórka z rozrywki, czyli znowu firma. Plan już jest. Wszystko ma swoje plusy i minusy...zobaczymy, brakuje mi już trochę spotkań zawodowych, jakiegoś dalszego rozwoju i tego całego zamieszania związanego z pracą :)
Jestem marketingowcem... a Wy?
Siedzę na razie z Mańką w domu. Czasem jakieś chałtury się trafiają ;)
Na etat chyba raczej nie wrócę. Od skończenia studiów pracowałam w kilku różnych firmach, potem miałam swoją. Teraz być może jesienią będzie powtórka z rozrywki, czyli znowu firma. Plan już jest. Wszystko ma swoje plusy i minusy...zobaczymy, brakuje mi już trochę spotkań zawodowych, jakiegoś dalszego rozwoju i tego całego zamieszania związanego z pracą :)
Jestem marketingowcem... a Wy?