Widok
oj tam Michałowa, daj spokój - może teraz jak zmienimy strategię, to nam się ciąże posypią ;)
Lestek - co do OB - ja właśnie wzięłam skierowanie na poprzednie OB i morfologię od rodzinnego, po to, żeby móc się w ogóle zapisać na termin. nie pójdę do niej w tej samej sprawie po miesiącu, bo już wtedy mi powiedziała, ze mi wystawi, ale tak naprawdę obowiązkiem szpitala jest wystawić skierowanie na niezbędne badania, podobno takie jest rozporządzenie NFZ.
więc już teraz pójdę płatnie, a pierwsze OB się nie przydało na nic, poz tym, że pani pielęgniarka w wojewódzkim, żeby poprosić lekarza, musiała na nie spojrzeć :/
a co do zwolnienia, to też bym poszła na Twoim miejscu.
Asia, mooocno trzymam kciuki za betę :)
Piggy, myślę dziś o Tobie!!! :)
Gabi, dobra strategia, trzeba sobie znaleźć inne zajęcia, rozrywki. inaczej można oszaleć niestety...
Lestek - co do OB - ja właśnie wzięłam skierowanie na poprzednie OB i morfologię od rodzinnego, po to, żeby móc się w ogóle zapisać na termin. nie pójdę do niej w tej samej sprawie po miesiącu, bo już wtedy mi powiedziała, ze mi wystawi, ale tak naprawdę obowiązkiem szpitala jest wystawić skierowanie na niezbędne badania, podobno takie jest rozporządzenie NFZ.
więc już teraz pójdę płatnie, a pierwsze OB się nie przydało na nic, poz tym, że pani pielęgniarka w wojewódzkim, żeby poprosić lekarza, musiała na nie spojrzeć :/
a co do zwolnienia, to też bym poszła na Twoim miejscu.
Asia, mooocno trzymam kciuki za betę :)
Piggy, myślę dziś o Tobie!!! :)
Gabi, dobra strategia, trzeba sobie znaleźć inne zajęcia, rozrywki. inaczej można oszaleć niestety...
Oby się posypały ciąże, oby! ;-) Może w końcu i nam się uda!
Kurcze, tak myślę, że ja będę miała problem z zapisaniem się na hsg, bo ja mam strasznie nieregularne miesiączki i ciężko mi będzie tak z miesiącznym wyprzedzeniem. No nic to...
A to OB i czystość pochwy to na ile przed hsg trzeba zrobić? Bo rozumiem, że muszą być "świeże"?
Kurcze, tak myślę, że ja będę miała problem z zapisaniem się na hsg, bo ja mam strasznie nieregularne miesiączki i ciężko mi będzie tak z miesiącznym wyprzedzeniem. No nic to...
A to OB i czystość pochwy to na ile przed hsg trzeba zrobić? Bo rozumiem, że muszą być "świeże"?
ja-dwisia, ale jaja z tym ob. i będą cię tak wszyscy odsyłać, aż wyciągniesz portfel i zrobisz to na własny koszt...
michałowa, nie wiem do jakiego szpitala się wybierasz na to hsg, ale najlepiej tam zadzwoń i zapytaj z wyprzedzeniem co i z jaką datą musisz przynieść. ja zapisywałam się w pierwszym dniu @ i wtedy miałam pewność, że nic się nie przesunie. nie wiem czy dalej tak łatwo o termin w klinicznym, ale ja czekałam tylko ok. tygodnia. ale co szpital to obyczaj:)
michałowa, nie wiem do jakiego szpitala się wybierasz na to hsg, ale najlepiej tam zadzwoń i zapytaj z wyprzedzeniem co i z jaką datą musisz przynieść. ja zapisywałam się w pierwszym dniu @ i wtedy miałam pewność, że nic się nie przesunie. nie wiem czy dalej tak łatwo o termin w klinicznym, ale ja czekałam tylko ok. tygodnia. ale co szpital to obyczaj:)
No, niestety, bóle głowy były prorocze. Beta poniżej 0,1. Zaoszczędziłam sobie jazdę jutro bladym świtem do Gdańska. Jutro wizyta w I, niech przepiszą mi leki na następny miesiąc i jeszcze ostatni raz będziemy podchodzić w tym roku do IUI.
Piggy - trzymam kciuki.
Michałowa - już pewnie siedzisz w poczekalni I. W szpitalu w Wejherowie żądają do HSG 'tylko" wymaz z pochwy. Robisz to obojętnie w którym dniu cyklu (byleby po @), na wynik czekasz chyba 3 dni i najpóźniej w 1-2 dniu cyklu jedziesz sie rejestrować. Powinni mieć miejsce w tym samym cyklu. Najważniejsze żebyś nie miała żadnych bekterii, bo ja miałam dwa razy HSG i za każdym razem miałam jakieś bakterie i jeden cykl przepadał, bo musiałam wziąść antybiotyk, a potem powtórzyc badanie. Całe szczęście moje bakterie były szybko wyleczalne.
Piggy - trzymam kciuki.
Michałowa - już pewnie siedzisz w poczekalni I. W szpitalu w Wejherowie żądają do HSG 'tylko" wymaz z pochwy. Robisz to obojętnie w którym dniu cyklu (byleby po @), na wynik czekasz chyba 3 dni i najpóźniej w 1-2 dniu cyklu jedziesz sie rejestrować. Powinni mieć miejsce w tym samym cyklu. Najważniejsze żebyś nie miała żadnych bekterii, bo ja miałam dwa razy HSG i za każdym razem miałam jakieś bakterie i jeden cykl przepadał, bo musiałam wziąść antybiotyk, a potem powtórzyc badanie. Całe szczęście moje bakterie były szybko wyleczalne.
A ja tam nie wykluczam ze Ci sie udalo...kto wie...
Kupilam sobie test...tylko boje sie testowac i nie wiem czy poczekac do ok 34 dnia cyklu (taki byl moj najdluzszy cykl dotad) czy testowac jutro... maz podpowiada to pierwsze a jakbym szybciej dostala @ to test bedzie na za miesiac... a ja sie bije z myslami i nie wiem czy wytrzymam, moze warto sprawdzic te moje dziwne "objawy"...
Kupilam sobie test...tylko boje sie testowac i nie wiem czy poczekac do ok 34 dnia cyklu (taki byl moj najdluzszy cykl dotad) czy testowac jutro... maz podpowiada to pierwsze a jakbym szybciej dostala @ to test bedzie na za miesiac... a ja sie bije z myslami i nie wiem czy wytrzymam, moze warto sprawdzic te moje dziwne "objawy"...
melduję się, choć trochę późno i już pewnie nikogo tu nie ma, więc jak zwykle wygłoszę monolog;)
Asia, strasznie mi przykro, ze sie nie udało:(
Słonko rób test, bo musi być szczęśliwe zakończenie poprzedniego wątku.
Michalowa , a my pewnie mijałyśmy się dziś gdzieś tam na korytarzu w Invikcie, skoro ty byłaś na 17.30. Ja co prawda zabieg miałam na 20.10, ale wcześniej byłam z mężem żeby oddał nasienie.
No i właśnie na szczęście zdążyliśmy i wszystko się pomyślnie ułożyło.
IUI wykonana:) Teraz czekam na efekty. Testuję 20 XI.
Asia, strasznie mi przykro, ze sie nie udało:(
Słonko rób test, bo musi być szczęśliwe zakończenie poprzedniego wątku.
Michalowa , a my pewnie mijałyśmy się dziś gdzieś tam na korytarzu w Invikcie, skoro ty byłaś na 17.30. Ja co prawda zabieg miałam na 20.10, ale wcześniej byłam z mężem żeby oddał nasienie.
No i właśnie na szczęście zdążyliśmy i wszystko się pomyślnie ułożyło.
IUI wykonana:) Teraz czekam na efekty. Testuję 20 XI.
Sniło mi sie dzisiaj ze robilam sobie test... i wyszla mocna druga krecha. To mi podpowiedzialo, zeby test zrobic wlasnie dzisiaj i zrobilam. Tyle ze realia byly inne- 1 kreska ;( jest 33 dzien, nadal nie mam @, mdlosci lekkie mam pomimo ze cos jadlam i jak dzis mi znow poleci krew z nosa to juz bede calkiem zielona... czyzby znow jakies zaburzenia hormonalne? Kurcze sama juz nie wiem... przez to wszystko spoznilam sie na autobus i musze jechac kolejnym do pracy-bede tak na styk :) ale musialam zatestowac dzisiaj... ehhh :(
ja mam monitorowany cykl clo pęcherzyk miałam 20mm w 17dc i miałam się przytulać z mężęm przez trzy nastęne dni żeby zaskoczyło następnie 3dni po tych przytulaniach mam brać luteine dopochwowo 2tab na noc przez 12dni a w 13 dniu brania luteiny mam zrobić tes i takie pytanie bo tem mierzyłam sobie i pokazuje ona na stała 37,1 czy jest możliwość żę jestem w ciąży ?
Cześć!
Piggy - kurcze, na pewno się mijałyśmy ;-). Oby Wam się teraz udało!
Asiu - przykro mi, że znowu się nie udało. Miałam nadzieję, że będzie wielkie szczęście.
Monika - dzięki za trzymanie kciuków ;-)). Tak jak Ja-dwisia napisała - od założycielki wątku są wyjątkowe heheh. Liczą się chyba podwójnie ;-).
Na pewno mijałam się wczoraj w I. z Karolinka29. Poznałam Cię, bo pamietam zdjęcia ze ślubu na weselniku. Długo siedziałaś u dr Cz. ;-)) Na warunki panujące w I. to wyjątek ;-). Ale wczoraj był dobry dzień, bo nie było dużego opóźnienia. Ja też byłam u dr dłużej niż zwykle. I dr pokazał jaką jest gadułą ;-))). Ja też mogę o nim mówić w samych superlatywach.
No i wczoraj miałam usg i tak jak myślałam, pęcherzyki są 2 dominujące ale małe - ok 11mm. Mam wizytę kolejną we wtorek. Może będą już dojrzałe. Jest problem z pregnylem. I dr zalecił mi zdobycie leku, który nazywa się Ovitrelle. Podobno b. dobry i dla takiej "trudnej" pacjentki wskazany. Ale jest problem, bo nigdzie go nie ma w aptekach. Jest tylko w Białymstoku - no i muszę do nich zaraz zadzwonić i poprosić o wysłanie kurierem. Mogą się nie zgodzić, bo to lek na receptę. No zobaczymy. Lek jest drogi bo jeden sastrzyk ok 100zł. Ale skoro ma być lepszy, to warto spróbować.
Jeszcze raz we wtorek pogadam z dr o hsg. Teraz trochę nas zagadał ;-). Zapytałam o skierowanie, ale zaczął mówić, żeby jeszcze poczekać miesiąc, dwa. Że mąż ma dobre nasienie i nie ma co od razu myśleć o insemionacji, że warto jeszcze spróbować samej stymulacji jajników itp. No nic - mogę jeszcze jeden cykl poczekać - czekam już tak długo, że luz ;-). Chyba wie co robi. Dr pokazał mi wczoraj historię leczenia jednej pacjenki, która miała b. podobne problemy do moich. Leczyła się u niego od stycznia, ale dopiero w lipcu udało się wychodować owulację. No i wczoraj była u niego i potwierdził ciążę ;-). No i pokazał mi to ku pokrzepieniu. Że ma inne pacjentki, nawet z gorszymi problemami i się udaje. Mam nie tracić nadzieji. Miłe to było z jego strony. Ja też przez to gadanie siedziałam ok 15-20 min. ;-)). Rozwiał jeszcze moje obawy co do tak długiego przyjmowania Clo. Można rok bez przerwy go przyjmować jeśli jest taka potrzeba jak u mnie. Jestem pod kontrolą więc nic mi nie grozi ;-). Chodzi o to, że długie przyjmowanie Clo zwiększa zagrożenie zachorowania na raka jajnika. U mnie jest to problem, bo w mojej bliskiej rodzinie był taki rak - a jest on bardzo genetyczny. Ale dr powiedział, że brak dziecka też jest ryzykowne i że jego mama też umarła na raka jajnika. Ale problemem jest za późna diagnoza, zaniedbanie pacjentek. A jeśli będę regularnie się badała, to wczesny rak (jeśli będzie) jest wyleczalny. Kobiety żyją z wyciętymi jajnikami czy macicą. Więc jego słowa też mnie trochę uspokoiły - bo cały czas chodziło mi to po głowie. Strach...wiadomo, po takich doświadczeniach w rodzinie, myśli się o tym.
Takż ez wczorajszej wizyty jestem bardzo zadowolona. Tylko niestety muszę iśc jeszcze raz - tak bywa.
Ale się rozpisałam ;-).
Piggy - kurcze, na pewno się mijałyśmy ;-). Oby Wam się teraz udało!
Asiu - przykro mi, że znowu się nie udało. Miałam nadzieję, że będzie wielkie szczęście.
Monika - dzięki za trzymanie kciuków ;-)). Tak jak Ja-dwisia napisała - od założycielki wątku są wyjątkowe heheh. Liczą się chyba podwójnie ;-).
Na pewno mijałam się wczoraj w I. z Karolinka29. Poznałam Cię, bo pamietam zdjęcia ze ślubu na weselniku. Długo siedziałaś u dr Cz. ;-)) Na warunki panujące w I. to wyjątek ;-). Ale wczoraj był dobry dzień, bo nie było dużego opóźnienia. Ja też byłam u dr dłużej niż zwykle. I dr pokazał jaką jest gadułą ;-))). Ja też mogę o nim mówić w samych superlatywach.
No i wczoraj miałam usg i tak jak myślałam, pęcherzyki są 2 dominujące ale małe - ok 11mm. Mam wizytę kolejną we wtorek. Może będą już dojrzałe. Jest problem z pregnylem. I dr zalecił mi zdobycie leku, który nazywa się Ovitrelle. Podobno b. dobry i dla takiej "trudnej" pacjentki wskazany. Ale jest problem, bo nigdzie go nie ma w aptekach. Jest tylko w Białymstoku - no i muszę do nich zaraz zadzwonić i poprosić o wysłanie kurierem. Mogą się nie zgodzić, bo to lek na receptę. No zobaczymy. Lek jest drogi bo jeden sastrzyk ok 100zł. Ale skoro ma być lepszy, to warto spróbować.
Jeszcze raz we wtorek pogadam z dr o hsg. Teraz trochę nas zagadał ;-). Zapytałam o skierowanie, ale zaczął mówić, żeby jeszcze poczekać miesiąc, dwa. Że mąż ma dobre nasienie i nie ma co od razu myśleć o insemionacji, że warto jeszcze spróbować samej stymulacji jajników itp. No nic - mogę jeszcze jeden cykl poczekać - czekam już tak długo, że luz ;-). Chyba wie co robi. Dr pokazał mi wczoraj historię leczenia jednej pacjenki, która miała b. podobne problemy do moich. Leczyła się u niego od stycznia, ale dopiero w lipcu udało się wychodować owulację. No i wczoraj była u niego i potwierdził ciążę ;-). No i pokazał mi to ku pokrzepieniu. Że ma inne pacjentki, nawet z gorszymi problemami i się udaje. Mam nie tracić nadzieji. Miłe to było z jego strony. Ja też przez to gadanie siedziałam ok 15-20 min. ;-)). Rozwiał jeszcze moje obawy co do tak długiego przyjmowania Clo. Można rok bez przerwy go przyjmować jeśli jest taka potrzeba jak u mnie. Jestem pod kontrolą więc nic mi nie grozi ;-). Chodzi o to, że długie przyjmowanie Clo zwiększa zagrożenie zachorowania na raka jajnika. U mnie jest to problem, bo w mojej bliskiej rodzinie był taki rak - a jest on bardzo genetyczny. Ale dr powiedział, że brak dziecka też jest ryzykowne i że jego mama też umarła na raka jajnika. Ale problemem jest za późna diagnoza, zaniedbanie pacjentek. A jeśli będę regularnie się badała, to wczesny rak (jeśli będzie) jest wyleczalny. Kobiety żyją z wyciętymi jajnikami czy macicą. Więc jego słowa też mnie trochę uspokoiły - bo cały czas chodziło mi to po głowie. Strach...wiadomo, po takich doświadczeniach w rodzinie, myśli się o tym.
Takż ez wczorajszej wizyty jestem bardzo zadowolona. Tylko niestety muszę iśc jeszcze raz - tak bywa.
Ale się rozpisałam ;-).
cześć może mnie pamiętacie pytałam o badania w invikcie. Badania już zrobiłam i umówiłam się na pierwszą wizytę, która wypada w 12 dniu cyklu. I tu nasuwa mi się pytanie. Jeżeli mam cykle ok. 32-35 dniowe to na owulacje będzie za wcześnie. Czy w tym cyklu doktor wyznaczy mi jeszcze jakąś wizytę? Czy może lepiej przesunąć ją jakiś tydzień później? Czy może na pierwszej wizycie tym się nie przejmować bo doktor zajmie się moimi wynikami? jak u was wygląda częstotliwość wizyt na miesiąc? Jeżeli to w ogóle można jakoś porównać?
Slonko, może powinnaś zrobić badanie krwi, bo testy nie zawsze są wiarygodne, przynajmniej będziesz miała pewność, bo od tego myślenia to można oszaleć, no nie;)
ja tak wczoraj miałam - wymioty cały dzień i ciągle myślałam o ciąży, ale teraz czuje się już lepiej więc wiem że to na pewno jakiś wirus mnie dopadł.
ja tak wczoraj miałam - wymioty cały dzień i ciągle myślałam o ciąży, ale teraz czuje się już lepiej więc wiem że to na pewno jakiś wirus mnie dopadł.
ale Wam zazdroszczę Dziewczyny, że tyle pogadałyście z drem, mam nadzieję, że kiedyś i ze mną zechce dłużej porozmawiać i trochę nadziei mi dodać...
Michałowa, to super, że Cię tak uspokoił. na pewno będzie wszystko dobrze, jesteś pod stałą kontrolą...
oby się udało jeszcze bez IUI...
Słonko, no kurcze no, może jednak jeszcze nie wszystko stracone, co?
Piggy, super, że się powiodło, teraz wszystkie czekamy na Twój wynik :)
do mnie dzisiaj przylazła @, punktualnie jak w zegarku, gdzieś tam w środku się łudziłam jak co miesiąc, że może nie tym razem...
no ale dobrze, że nie wcześniej, bo termin hsg jest ok. w poniedziałek pojadę na testy do Invicty, to będzie 4dc, więc chyba ok, co nie?
no i koszty stojące przed nami też mnie przerażają...
Michałowa, to super, że Cię tak uspokoił. na pewno będzie wszystko dobrze, jesteś pod stałą kontrolą...
oby się udało jeszcze bez IUI...
Słonko, no kurcze no, może jednak jeszcze nie wszystko stracone, co?
Piggy, super, że się powiodło, teraz wszystkie czekamy na Twój wynik :)
do mnie dzisiaj przylazła @, punktualnie jak w zegarku, gdzieś tam w środku się łudziłam jak co miesiąc, że może nie tym razem...
no ale dobrze, że nie wcześniej, bo termin hsg jest ok. w poniedziałek pojadę na testy do Invicty, to będzie 4dc, więc chyba ok, co nie?
no i koszty stojące przed nami też mnie przerażają...
No niestety podejrzewam ze test nie klamal... jak zwykle moglam z nim jeszcze dzien wytrzymac. Czuje sie bez zmian nastomiast bole jak na @ mnie dopadly ze az musialam prochy wziac i plamienie sie zaczelo... wiec raczej to chyba @ przyjdzie... wiem ze zdarza sie, ze jest tak jak u mnie, nawet plamienie moze byc i mozna byc w ciazy ale chyba nie u mnie... mi to wyglada jednoznacznie :(((( I kolejny miesiac poszedl sie trzepac...
Mi wlasnie w Invikcie zdiagnozowano konflikt sluzu, lekarz mowil ze jest jakas marna nadzieja ze to z czasem zniknie(cud sie chyba jednak nie zdarzyl) i mamy naturalne szanse ale jednak na 99% cud sie nie zdarzy i jedyna szansa dla nas sa kolejne IVI lub in vitro. Chcemy robic in vitro w wakacje, dr Sliwinski mowil zeby przemyslec czy chcemy kolejnych podejsc do IVI czy od razu dalszy krok ale chyba kolejne inseminacje sa bez sensu...dlugo nad tym myslalam ale jak 3 nie wyszly to jaka szansa ze wyjdzie 4ta? Chyba ze sie myle, nie wiem dziewczyny jak myslicie?
Mi wlasnie w Invikcie zdiagnozowano konflikt sluzu, lekarz mowil ze jest jakas marna nadzieja ze to z czasem zniknie(cud sie chyba jednak nie zdarzyl) i mamy naturalne szanse ale jednak na 99% cud sie nie zdarzy i jedyna szansa dla nas sa kolejne IVI lub in vitro. Chcemy robic in vitro w wakacje, dr Sliwinski mowil zeby przemyslec czy chcemy kolejnych podejsc do IVI czy od razu dalszy krok ale chyba kolejne inseminacje sa bez sensu...dlugo nad tym myslalam ale jak 3 nie wyszly to jaka szansa ze wyjdzie 4ta? Chyba ze sie myle, nie wiem dziewczyny jak myslicie?
jedni mówią, że średnio trzy IUI się robi, inni, że nawet 5-6 razy jest sens próbować...
dr Piątkowski mówił nam, żebyśmy liczyli na szanse 10% przy IUI... bo podobno 30% to zawyżone dane. czyli nawet i 10 razy byłby sens ;)
trudno mi radzić... my raczej jesteśmy nastawieni na nie do in vitro, więc sądzę, że będziemy próbować kilka razy IUI na pewno.
dr Piątkowski mówił nam, żebyśmy liczyli na szanse 10% przy IUI... bo podobno 30% to zawyżone dane. czyli nawet i 10 razy byłby sens ;)
trudno mi radzić... my raczej jesteśmy nastawieni na nie do in vitro, więc sądzę, że będziemy próbować kilka razy IUI na pewno.
Slonko - wszystko jest indywidualne. U nas pierwsze IUI było trafione: pęcherzyki 25-26 mm, pękły po 6 godzinach od zabiegu. I udało się (na krótko). Ale drugie IUI niestety było robione przy zbyt małych pęcherzykach. I co z tego, że pękły po kilku godzinach? Pękły, bo był podany lek. Ale zabieg powinien być zrobiony półtora dnia później. Ale cóż. Był weekend... Generalnie mówi się o 3 próbach IUI, ale ja nie mam zamiaru liczyć tej ostatniej próby bo z zasady nie mogła się udać.
Kochane bo wiem jak to jest kiedy co miesiąc test pokazuje jedną kreskę...:-(
Ale Jak to Michałowa pisze trzeba wierzyć bo napewno się uda!!
Wierzę z całego serca że i Wam się uda- tak bardzo chciałabym wejść i zobaczyć cudowne wieści iż jesteście w ciąży..
Hehehe pewnie że kciuki sa zaciśnięte podwójnie, a jak ja jako założycielka chyba mam jakąs moc ;-)
Ja-dawisia strasznie mi przykro:-(
Buziaki
Ale Jak to Michałowa pisze trzeba wierzyć bo napewno się uda!!
Wierzę z całego serca że i Wam się uda- tak bardzo chciałabym wejść i zobaczyć cudowne wieści iż jesteście w ciąży..
Hehehe pewnie że kciuki sa zaciśnięte podwójnie, a jak ja jako założycielka chyba mam jakąs moc ;-)
Ja-dawisia strasznie mi przykro:-(
Buziaki
witajcie kochane i ja sie malduje @ ma przyjsc we wtorek ale kto wie moze nie pocieszam sie ach staramy sie ale maz czesto wyjerzdza no i wez traf w te dni pocieszam sie ze po miesiacu prob zaszlam w ciaze lecz niestety ja poronilam co mnie strasznie dobilo(w dodatku w moje urodziny koszmar) ale tearz lepiej sie czuje. Mam nadzieje ze i @ do mnie nieprzyjdzie ale nie wiem chyba mam male nadzieje bo wrocil na ostatni dzien owulacji wiec niewiem w paranoje mozna wpasc z tym czekaniem musimy podtrzymywac sie na duchu razem wszystkie
Ja niedawno czytałam relację babki, która miała już dwoje dorosłych dzieci i poszła do gin, ponieważ wyczuła w brzuchu dziwne stwardnienia. Okazało się, że jest w 7 miesiącu ciąży. Urodziła po 6 tygodniach. @ miała cały czas! Pisała, że najbardziej głupio było jej przed ginekologiem, który patrzył na nią jak na wariatkę. :)
Asia, a ja IUI robiłam u dr Śliwińskiego.
Nie wiedziałam że są takie problemy z zarejestrowaniem się do niego.A opóźnienia to i owszem. IUI miałam mieć na 20.10 i była już 20.15 a jeszcze 2 osoby były przede mną, a ja tu ledwo już mogę wytrzymać z wypełnionym pęcherzem. I wtedy jak wyszła kolejna osoba z gabinetu, to wychylił się dr i poprosił mnie do gabinetu. Oj, jaka byłam mu wdzięczna. On się uśmiechnął i powiedział że tak sobie pomyśłał, że ja tu już ledwo mogę wysiedzieć:)
Nie wiedziałam że są takie problemy z zarejestrowaniem się do niego.A opóźnienia to i owszem. IUI miałam mieć na 20.10 i była już 20.15 a jeszcze 2 osoby były przede mną, a ja tu ledwo już mogę wytrzymać z wypełnionym pęcherzem. I wtedy jak wyszła kolejna osoba z gabinetu, to wychylił się dr i poprosił mnie do gabinetu. Oj, jaka byłam mu wdzięczna. On się uśmiechnął i powiedział że tak sobie pomyśłał, że ja tu już ledwo mogę wysiedzieć:)
czesc dziewczyny. u mnie sie wszystko pomieszalo. niby dostalam okres dokladnie miesiac po lyzeczkowaniu ale potem mialam jakies dziwne plamienie i teraz okresu brak (definitywnie w ciazy nie jestem) wiec sama nie wiem co myslec. bede w polsce na swieta to pojde do lekarza zobaczyc co sie dzieje. to tyle u mnie. mam nadzieje ze od nowego roku zaczniemy starania. dalej trzymam za was kciuki. fajne byc urodzonym w 2010.
Dziewczyny niestety @ przyszła:-( więc dalej działamy,ale obiecałam sobie że nie będę tak fiksować i tylko wszystko na luzie.Niestety chyba muszę przestać wchodzić na ten wątek,bo jakoś się źle nastawiam,sama nie wiem.Teraz to postanawiam skupić się na sobie,tzn.umówić się do kosmetyczki,na siłownię itd.oderwać się od myśli o dziecku.Wszystkim Wam życzę powodzenia i jak najszybciej fasolki:-)Pozdrawiam!
Asia, u mnie to było tak:
mam zrobić test 20 XI, jak będzie dodatni to badania i na wizytę, a jak ujemny to mam się zgłosić na wizytę 2-5 dc. Żadnej luteiny czy Duphastonu nie dostałam.No oczywiście tylko kwas foliowy mam łykać.
I tak się teraz zastanawiam,że jesli zapiszę sie na 4 czy 5 dc. to wtedy już będzie za późno na Clostillbegyt, czyli następny cykl stracony :( Szkoda że dopiero teraz naszła mnie taka refleksja.
i chyba już teraz powinnam się zapisać, bo potem to już terminu nie dostanę. No i mój 2 i 3 dc przypadnie niedziela i poniedziałek, czyli przepadnie:(
mam zrobić test 20 XI, jak będzie dodatni to badania i na wizytę, a jak ujemny to mam się zgłosić na wizytę 2-5 dc. Żadnej luteiny czy Duphastonu nie dostałam.No oczywiście tylko kwas foliowy mam łykać.
I tak się teraz zastanawiam,że jesli zapiszę sie na 4 czy 5 dc. to wtedy już będzie za późno na Clostillbegyt, czyli następny cykl stracony :( Szkoda że dopiero teraz naszła mnie taka refleksja.
i chyba już teraz powinnam się zapisać, bo potem to już terminu nie dostanę. No i mój 2 i 3 dc przypadnie niedziela i poniedziałek, czyli przepadnie:(
Piggy jesteś tu jeszcze? :)
czy możesz mi powiedzieć, do której muszę się zgłosić do Invicty na badania hormonalne i mniej więcej ile czasu na nie zarezerwować?
mam jutro przedpołudnie wolne i tak się zastanawiam, o której jechać, bo chciałabym jak najdłużej pospać ;) mają napisane na stronce, że do 10:00 pobiera się krew na te badania hormonalne, ale tak się zastanawiam, czy jak będę tam po 9:00 to wystarczy? bo wiem, że Dziewczyny kiedyś pisały, że długo trwają te badania, bo trzeba z czymś odczekać i się robi z obciążeniem - pamiętasz może mniej więcej ile to trwa?
czy możesz mi powiedzieć, do której muszę się zgłosić do Invicty na badania hormonalne i mniej więcej ile czasu na nie zarezerwować?
mam jutro przedpołudnie wolne i tak się zastanawiam, o której jechać, bo chciałabym jak najdłużej pospać ;) mają napisane na stronce, że do 10:00 pobiera się krew na te badania hormonalne, ale tak się zastanawiam, czy jak będę tam po 9:00 to wystarczy? bo wiem, że Dziewczyny kiedyś pisały, że długo trwają te badania, bo trzeba z czymś odczekać i się robi z obciążeniem - pamiętasz może mniej więcej ile to trwa?
No a ja dzis bylam u lekarza znow z mezem.Moja prolaktyna jest wciaz za wysoka tzn jest okolo 850 tych nano mg czy jakos tam a norma niby jest 400 tak? W kazdym badz razie czy ktoras cos na to juz brala i jesli tak to co i jak dlugo no i czy to da sie latwo czy raczej ciezko obnizyc? Ja na razie bylam u lekarza generalnego,dopiero mnie przepisze do specjalnej kliniki (mieszkam w UK no i bede probowac ile sie da isc z panstwowa sluzba zdrowia bo prywatnie to jets majatek) wiec on sam za duzo nie wiedzial.Bylismy na tych targach bezplodnosci :-) o ktorych izucha wspominala w poprzednim watku, troche to surrealistyczne bylo, ale dla nas ogromnie przydatne.Duzo bylo przeprowadzonych seminariow przez lekarzy z top klinik londynskich no i mozna bylo potem z nimi porozmawiac.Znalezlismy klinike ktora zajmuje sie takze meska czescia wiec to juz jest duzy sukcess bo wiekszosc to tylko kobiece.W kazdym badz razie widze tu dluga droge przez ciernie z przeprawa przez brytyjski system sluzby zdrowia i jego zawilosci,a jak mnei zdenerwuja to chyba zaczne przylatywac do Gdanska.
No i jedno sie wyklarowalo,ze droga naturalna to nie wyjdzie wiec jest kiepsko,jednyny w cudzyslowiu pozytyw to to ze nie bede sie co miesiac stresowac jak wy dziewczyny ze @ znowu przyszla bo bede wiedziala ze i tak przyjdzie :-)).Ugh chyba sie trzeba na karierze w miedzyczasie skupic :-(.
Pozdrawiam wszystkie starajace sie i trzymam za was kciuki.
No i jedno sie wyklarowalo,ze droga naturalna to nie wyjdzie wiec jest kiepsko,jednyny w cudzyslowiu pozytyw to to ze nie bede sie co miesiac stresowac jak wy dziewczyny ze @ znowu przyszla bo bede wiedziala ze i tak przyjdzie :-)).Ugh chyba sie trzeba na karierze w miedzyczasie skupic :-(.
Pozdrawiam wszystkie starajace sie i trzymam za was kciuki.
No cześć :) A ja Wam się pochwalę, bo wreszcie od piątku zaczęłam wychodzić na prostą..... Po kilku miesiącach od zabiegu (po pierwszej stracie), szarpania się po lekarzach, podejrzeniu zrostów w macicy, zespołu Ashermana i już prawie ze skierowaniem na histeroskopie, trafiłam wreszcie na odpowiedniego lekarza...Zaryzykował, podał końską dawkę hormonów, ale się udało. W pt wreszcie dostałam @ - jeszcze chyba w życiu się tak z niej nie cieszyłam :) Czyli nie będę musiała robić histero! :) Wszystko ładnie schodzi. Sam dr mi się przyznał, że nie wierzył, że to się uda. Więc jeszcze oficjalnie nie mogę dołączyć do starających się, bo na 3 cykle mam zapisane antyki (żeby się sytuacja unormowała). Ale później odstawiam, robię badanka, łapie się za kwas foliowy i po krótkim czasie "na oczyszczenie" zabieramy się do dzieła. Mam nadzieję, że tym razem się uda :)
cześć!
no mam nadzieję, że badania wyjdą ok, w końcu mandarynka koło północy to jeszcze dużo czasu do 9:30 - o tej godzinie mi pobierali...
Andzia, pisałaś wcześniej, że wyniki męża się poprawiły - jak to osiągnęliście?
Katiies, wiesz, że zdarzają się cuda i naturalne ciąże, nawet po ich wykluczeniu :)
no mam nadzieję, że badania wyjdą ok, w końcu mandarynka koło północy to jeszcze dużo czasu do 9:30 - o tej godzinie mi pobierali...
Andzia, pisałaś wcześniej, że wyniki męża się poprawiły - jak to osiągnęliście?
Katiies, wiesz, że zdarzają się cuda i naturalne ciąże, nawet po ich wykluczeniu :)
ja robiłam prolaktyne z obciazeniem popołudniu bo 2 posułkach i wszystko wyszło dobrze sam lekarz w I. powiedział ze jedzenie nieznacznie moze podniesc ale praktycznie niezauwazalnie:))) i moje wyniki wyszły bardzo dobre i miesciły sie w polowie przedziału:))wiec nie ma sie co przejmowac mandarynka:)
Walerka,na tym fertility show rozmawialam z lekarzami z dwoch szpitali w Londynie,jeden w Homerton to chyba blizej ciebie a drugi Westminster and Chelsea Hospital (Julian Norman Taylor sie ten jeden nazywal),idz do GP i wymus na nim skierowanie,to jest twoje prawo wymagac tego,a maja w tych szpitalach na prawde swietnych ginekologow.Oni operuja w NHS i prywatnie.
Piggy - za pierwszym IUI, miałam wizytę po 3 dniach, dr sprawdził, że 2 pęcherzyki pękły a trzeci mniejszy został. Zapisał mi luteinę. Po 14 dniach od IUI miałam zrobić test i przyjść na wizytę albo 2-3 dzień cyklu i odstawić luteinę, albo jeśli pozytywny to z badaniem bHCG i progesteronem. Ja umówiłam się od razu w dniu IUI, chyba na 16 dzień po zabiegu.
Teraz - miałam tak samo jak Ty. Bez luteiny, bez sprawdzenia, test beta po 14 dniach.
Trochę żal mo, że nie dostałam luteiny, ale z drugiej strony, poprzednio ten nie pęknięty pęcherzyk przekształcił się w torbiel - prawdopodobnie właśnie przez luteine.
Pytałam Ciebie, bo ja zgłupiałam juz zupełnie gdy dr Sz-P zapytała mnie na ostatniej wizycie czy brałam luteinę. Byłam na tyle skołowana, że nie zapytałam jak miałam brać, skoro mi jej nie przepisała. I nie wiedziałam czy zapomniała zapisać czy myślała, że biorę samowolnie ze starych zapasów (które faktycznie posiadam).
Ale nakręciłam :)
Teraz - miałam tak samo jak Ty. Bez luteiny, bez sprawdzenia, test beta po 14 dniach.
Trochę żal mo, że nie dostałam luteiny, ale z drugiej strony, poprzednio ten nie pęknięty pęcherzyk przekształcił się w torbiel - prawdopodobnie właśnie przez luteine.
Pytałam Ciebie, bo ja zgłupiałam juz zupełnie gdy dr Sz-P zapytała mnie na ostatniej wizycie czy brałam luteinę. Byłam na tyle skołowana, że nie zapytałam jak miałam brać, skoro mi jej nie przepisała. I nie wiedziałam czy zapomniała zapisać czy myślała, że biorę samowolnie ze starych zapasów (które faktycznie posiadam).
Ale nakręciłam :)
Byłam dziś znowu w I. i dupa blada ;-(. Pęcherzyki wcale nie urosły. Czyli cykl stracony.
Dr mówił, że niestety tak czasem się dzieje, że pomimo tego, że do tej pory reagowałam na Clo, ten cykl jest bezowulacyjny. Druga możliwość jest taka, że owulacja była szybciej - ale nie sądzę, bo byłoby to dziwne. Poza tym nic nie wskazywało na nią.
No i teraz mam brać luteinę przez 10 dni na wywołanie m-czki. Bo skoro nie było owulacji, to w moim przypadku czekałabym b. długo na @.
I od nowego cyklu mam brać Clo już 3 razy dziennie! Echhhh! No i Metforminę 3x1, po której tak paskudnie się czuję...mam już tego dość!!!!!
Dr mówił, że niestety tak czasem się dzieje, że pomimo tego, że do tej pory reagowałam na Clo, ten cykl jest bezowulacyjny. Druga możliwość jest taka, że owulacja była szybciej - ale nie sądzę, bo byłoby to dziwne. Poza tym nic nie wskazywało na nią.
No i teraz mam brać luteinę przez 10 dni na wywołanie m-czki. Bo skoro nie było owulacji, to w moim przypadku czekałabym b. długo na @.
I od nowego cyklu mam brać Clo już 3 razy dziennie! Echhhh! No i Metforminę 3x1, po której tak paskudnie się czuję...mam już tego dość!!!!!
Walerka, dokładnie taki problem miałam. Łyżeczkowanie,a później cisza...Nic się nie działo...tzn. czasem czułam się tak jak przed @, ale nic nie przychodziło (i tak przez ponad 4 m-ce). Dwóch lekarzy kazało mi czekać, aż organizm sam wróci do normy, ale coś mi nie dawało spokoju, więc drążyłam dalej.
Ja trafiłam w końcu do dr Zbigniewa Jankowskiego - i on - najpierw mnie nastraszył zrostami i kolejnym zabiegiem, ale stwierdził, że spróbujemy coś zrobić, przypisał leki i faktycznie....po wybraniu wszystkiego zadziałało.
Ja trafiłam w końcu do dr Zbigniewa Jankowskiego - i on - najpierw mnie nastraszył zrostami i kolejnym zabiegiem, ale stwierdził, że spróbujemy coś zrobić, przypisał leki i faktycznie....po wybraniu wszystkiego zadziałało.
Michałowa - zawsze coś przeszkadza :(. Mi dojrzewają pęcherzyki po niewłaściwej stronie i na dodatek owu była w niedzielę. Boję się, że teraz tez tak może być. Ale może jestem już zbyt pesymistycznie nastawiona i muszę zmienić myślenie?
Piggy- wracając do tematu: zapisz się jak najszybciej, bo jak pójdziesz w 3dc na wizytę to jest jeszcze czas abyś zaczęła brać clo w tym cyklu. Doczytałam się też, że czasami zapisują clo od 5 do 9dc, ale nie wiem, w jakich przypadkach.
Piggy- wracając do tematu: zapisz się jak najszybciej, bo jak pójdziesz w 3dc na wizytę to jest jeszcze czas abyś zaczęła brać clo w tym cyklu. Doczytałam się też, że czasami zapisują clo od 5 do 9dc, ale nie wiem, w jakich przypadkach.
Michałowa - bardzo współczuję, wiem, że jesteś już strasznie zmęczona tym wszystkim, ale przynajmniej dostałaś luteinę, to szybciej zaczniesz nowy cykl
Ja idę do lekarza w czwartek, zobaczymy czy jest pęcherzyk, no i uprę się żeby mi coś przepisał
A poza tym trochę wyluzowałam - naprawdę tak czuję i jakoś lepiej mi z tym. Teraz czeka mnie dużo pracy i mało czasu na myślenie, bo chcę założyć swoją firmę :) kupiłam odpowiednie książki, pisze biznesplan i naprawdę czuję się dobrze, czego w ostatnich miesiącach powiedzieć nie mogłam.
3mam kciuki kobietki :)
Ja idę do lekarza w czwartek, zobaczymy czy jest pęcherzyk, no i uprę się żeby mi coś przepisał
A poza tym trochę wyluzowałam - naprawdę tak czuję i jakoś lepiej mi z tym. Teraz czeka mnie dużo pracy i mało czasu na myślenie, bo chcę założyć swoją firmę :) kupiłam odpowiednie książki, pisze biznesplan i naprawdę czuję się dobrze, czego w ostatnich miesiącach powiedzieć nie mogłam.
3mam kciuki kobietki :)
dzięki :)
Michałowa, a Ty mykaj na ten kurs, skoro zawsze chciałaś :)
Wiecie, ja dostałam trochę po d.. w tamtym tygodniu i w sumie dobrze się stało, otrząsnęłam się. Mąż mnie okłamał, miał coś załatwić, a był z 3 koleżankami w pubie, przypadek, że się dowiedziałam, bo koleżanka akurat zaczęła tam pracę, świat jest mały. Długo rozmawialiśmy i uświadomiłam sobie, że jestem po prostu nudna, ciągle ten sam temat, schematyczne dni, nawet nie można było ze mną normalnie porozmawiać, bo ciągle mialam swój świat. Doszlam do wniosku, że cięzko żyć z takim kimś. Kiedyś myslałam o firmie, potem zaczęły się starania i życie od miesiąca do miesiąca, same wiecie i ja po prostu zgubiłam gdzieś siebie po drodze, czas to odbudować.
Michałowa, a Ty mykaj na ten kurs, skoro zawsze chciałaś :)
Wiecie, ja dostałam trochę po d.. w tamtym tygodniu i w sumie dobrze się stało, otrząsnęłam się. Mąż mnie okłamał, miał coś załatwić, a był z 3 koleżankami w pubie, przypadek, że się dowiedziałam, bo koleżanka akurat zaczęła tam pracę, świat jest mały. Długo rozmawialiśmy i uświadomiłam sobie, że jestem po prostu nudna, ciągle ten sam temat, schematyczne dni, nawet nie można było ze mną normalnie porozmawiać, bo ciągle mialam swój świat. Doszlam do wniosku, że cięzko żyć z takim kimś. Kiedyś myslałam o firmie, potem zaczęły się starania i życie od miesiąca do miesiąca, same wiecie i ja po prostu zgubiłam gdzieś siebie po drodze, czas to odbudować.
dzieki joginka. ja mialam pierwszy okres po, tylko teraz cos sie spoznia i zaczynam panikowac. Katies masz racje powinnam tu pojsc, tylko wiem jakiego mam GP i jak to bedzie wygladalo. Moja wina bo mialam skierowanie do specjalistycznej kliniki po poronieniu i pomylilam daty ale bylam w fatalnym stanie wtedy i mi przepadlo. teraz wpadlam w taki marazm i nie mam sily walczyc z tym systemem a wiem ze bez walki sie nie obejdzie.
ja jak zakładałam własną firmę to też myślałam że jakoś w ten sposób wyluzuję...ale niestety i tak myślę tylko o jednym.
Mimo wileu zajęć, wyjazdów słuzbowych i tak tylko jedno sie liczy. A na dodatek te wyjazdy to nieźle stresują, no bo tu owulacja się zbliża a ja do wawy musze jechać. W tym miesiącu to miałam strasznego doła z tego powodu, już chciałam zrezygnować...ale poszłam na monitroing, był duży pęchęrzyk, wieczorem przytulanko, następnego dnia znowu USG i pęcherzyka brak :) tak bym chciał aby się udało... i teraz czekam na @. I ciagle rozmyślam, nawet w czasie pisania projektu.
Ale i tak warto robić coś więcej niż tylko zamartwiać się... i założenie firmy to dobry pomysł :) Życzę powodzenia
Mimo wileu zajęć, wyjazdów słuzbowych i tak tylko jedno sie liczy. A na dodatek te wyjazdy to nieźle stresują, no bo tu owulacja się zbliża a ja do wawy musze jechać. W tym miesiącu to miałam strasznego doła z tego powodu, już chciałam zrezygnować...ale poszłam na monitroing, był duży pęchęrzyk, wieczorem przytulanko, następnego dnia znowu USG i pęcherzyka brak :) tak bym chciał aby się udało... i teraz czekam na @. I ciagle rozmyślam, nawet w czasie pisania projektu.
Ale i tak warto robić coś więcej niż tylko zamartwiać się... i założenie firmy to dobry pomysł :) Życzę powodzenia
Dziewczyny, ostatnia moja @ była 13 X. od dwóch dni zaobserwowałam taki dziwny śluz lekko brązowawy(nie jest to okres tylko takie coś jak na końcu okresu taki brudny śluz). dziś robiłam test- negatywny, ale od tygodnia pobolewa mnie brzuch, muszę brać nospę.
no i temperatura nie spada, więc to chyba nie @.
czy możecie poradzić coś???
no i temperatura nie spada, więc to chyba nie @.
czy możecie poradzić coś???
cześć Dziewczyny, witaj Ewitka :)
Ewitka z tego co ja się orientuję, prolaktyna ma dużo wspólnego z problemami z płodnością...
a ja dziś też odebrałam moje wyniki i tarczyca i pozostałe w normie, tylko prolaktyna właśnie też podwyższona - a w lecie była w normie... sama w sobie nie jest podwyższona jakoś dramatycznie, ale po tej tabletce podskoczyła aż 10 razy, a powinna 3-6. no zobaczymy, co lekarz powie.
i chyba mi jeden wynik zapodziali, bo na 80% był na skierowaniu hormon AMH, a nie mam tego wyniku. zresztą badań było na pewno 8, a teraz jest osiem, ale z podwójną prolaktyną, przed i po tabletce, a tę chyba liczyli jako jedno na skierowaniu...
w przyszły czwartek mam wizytę to wyjaśnię to jeszcze przed wejściem do lekarza, ale trochę mnie stresuje, że jeszcze nie znam tego wyniku.
Andzia, dzięki za odpowiedź. mój mąż też bierze Salfazin. ale podobno witaminy same w sobie niewiele mogą zdziałać... super, że udało Wam się poprawić wyniki...
Gabi, jak przeczytałam Twojego posta, to sobie pomyślałam, że babeczki to jednak fajne są i ci faceci to nawet nie kumają czasami, jakie skarby w nas mają :) fantastyczne było to, ja potrafiłaś zrobić taką autorefleksję, wiele babek by tego nie potrafiło. powodzenia w zakładaniu firmy!
praca na pewno pomaga w odwróceniu myśli. szkoda tylko, że te myśli zawsze jednak gdzieś wracają. ale tego chyba nie da się przezwyciężyć...
Ewitka z tego co ja się orientuję, prolaktyna ma dużo wspólnego z problemami z płodnością...
a ja dziś też odebrałam moje wyniki i tarczyca i pozostałe w normie, tylko prolaktyna właśnie też podwyższona - a w lecie była w normie... sama w sobie nie jest podwyższona jakoś dramatycznie, ale po tej tabletce podskoczyła aż 10 razy, a powinna 3-6. no zobaczymy, co lekarz powie.
i chyba mi jeden wynik zapodziali, bo na 80% był na skierowaniu hormon AMH, a nie mam tego wyniku. zresztą badań było na pewno 8, a teraz jest osiem, ale z podwójną prolaktyną, przed i po tabletce, a tę chyba liczyli jako jedno na skierowaniu...
w przyszły czwartek mam wizytę to wyjaśnię to jeszcze przed wejściem do lekarza, ale trochę mnie stresuje, że jeszcze nie znam tego wyniku.
Andzia, dzięki za odpowiedź. mój mąż też bierze Salfazin. ale podobno witaminy same w sobie niewiele mogą zdziałać... super, że udało Wam się poprawić wyniki...
Gabi, jak przeczytałam Twojego posta, to sobie pomyślałam, że babeczki to jednak fajne są i ci faceci to nawet nie kumają czasami, jakie skarby w nas mają :) fantastyczne było to, ja potrafiłaś zrobić taką autorefleksję, wiele babek by tego nie potrafiło. powodzenia w zakładaniu firmy!
praca na pewno pomaga w odwróceniu myśli. szkoda tylko, że te myśli zawsze jednak gdzieś wracają. ale tego chyba nie da się przezwyciężyć...
Cześć!
Ja-dwisia - nie zapodziali wyniku, tylko na AMH czeka się dłużej. Ja 2 tyg. później chyba odbierałam - a może jeszcze później. Nawet nie pamietam. Ale na pewno na ten wynik czeka się dłużej.
Prolaktyna ma bardzo duże znaczenie - chyba musisz zmienić lekarza ;-).
Dziewczyny trzymam za was kciuki. Zwłaszcza Piggy - mam nadzieję, że inseminacja się powiodła!
Ja biorę luteinę, za 7 dni odstawiam i powinna przyjść @. No i zaczynamy od nowa z większą dawką Clo. Co zrobić? Trzeba działać.
Ja-dwisia - nie zapodziali wyniku, tylko na AMH czeka się dłużej. Ja 2 tyg. później chyba odbierałam - a może jeszcze później. Nawet nie pamietam. Ale na pewno na ten wynik czeka się dłużej.
Prolaktyna ma bardzo duże znaczenie - chyba musisz zmienić lekarza ;-).
Dziewczyny trzymam za was kciuki. Zwłaszcza Piggy - mam nadzieję, że inseminacja się powiodła!
Ja biorę luteinę, za 7 dni odstawiam i powinna przyjść @. No i zaczynamy od nowa z większą dawką Clo. Co zrobić? Trzeba działać.
Jadwisia a Twoj maz byl przepadany na jakiekolwiek fizyczne "uszkodzenia" ze tak powiem.Czasem jakokolwiek mala operacja nawet gdy facet mial 2 lata moze miec wplyw na jakosc nasienia.Czesto powodem mezkiej niskiej plodnosci moze byc tez blokada w tych ze tak powiem meskich "jajowodach ".Generalnie powodow moze byc 1000 i trzeba to sprawdzic.
A badaniami sie nie denerwuj bo to spowoduje jeszcze wyzsza prolaktyne.Ja jak na razie dzieki tym badaniom wiem czemu wiecej wlosow mi wypada i zadne witaminy nie dzialaly,to wlasnie moze byc wplyw prolaktyny.
No i zgadzam sie z toba w 100%,niby sie pracuje i stara sie nie myslec ale co jakis czas mysl o maluchu przechodzi przez glowe.Ja ciegle widze kobiety w ciazy wokol mnie teraz ,normalnie jakby mnie otaczaly,kiedys tego tak nie widzialam.Wiadomo zwracam wieksza uwage.Tez tak macie?
My dostalismy skierowania w koncu do odpowiednich lekarzy,ciekawa jestem tylko jak to dlugo potrwa.
A badaniami sie nie denerwuj bo to spowoduje jeszcze wyzsza prolaktyne.Ja jak na razie dzieki tym badaniom wiem czemu wiecej wlosow mi wypada i zadne witaminy nie dzialaly,to wlasnie moze byc wplyw prolaktyny.
No i zgadzam sie z toba w 100%,niby sie pracuje i stara sie nie myslec ale co jakis czas mysl o maluchu przechodzi przez glowe.Ja ciegle widze kobiety w ciazy wokol mnie teraz ,normalnie jakby mnie otaczaly,kiedys tego tak nie widzialam.Wiadomo zwracam wieksza uwage.Tez tak macie?
My dostalismy skierowania w koncu do odpowiednich lekarzy,ciekawa jestem tylko jak to dlugo potrwa.
Michałowa, jednak nie czekało się dłużej - bo wyszedł za laboratorium razem z innymi wynikami - dziś zadzwoniłam i tak mi powiedzieli, nie dostałam go przez błąd Pani w recepcji. powiem szczerze, że się stresowałam tym wynikiem, bo już miałam wizję przedwczesnej menopauzy ;) i zaraz po niego dziś jeszcze pojechałam. nawet tak troszkę byłam rozczarowana, że nie usłyszałam "przepraszam", ani "przykro mi" ze strony pani w rejestracji, ale to nieistotne, bo wynik wygląda, że jest w normie ;)
Katiies, wiesz, nam dr Piątkowski powiedział, że skoro obniżenie prolaktyny nie pomogło w poprawie wyników mojego męża, to już żeby nie szukać dalej, tylko próbować inseminacji. ja powiem szczerze, że bym poszukała, ale mężu jest taki, że jak idzie do jednego lekarza to już chce się zdawać na to, co ten lekarz mówi i ciężko go przekonać. zgadza się na wszystko, pod warunkiem, że zaleci to lekarz :) zobaczymy, może jeszcze dr Czech coś nam doradzi, myślę, żeby zapytać go na następnej wizycie.
Katiies, wiesz, nam dr Piątkowski powiedział, że skoro obniżenie prolaktyny nie pomogło w poprawie wyników mojego męża, to już żeby nie szukać dalej, tylko próbować inseminacji. ja powiem szczerze, że bym poszukała, ale mężu jest taki, że jak idzie do jednego lekarza to już chce się zdawać na to, co ten lekarz mówi i ciężko go przekonać. zgadza się na wszystko, pod warunkiem, że zaleci to lekarz :) zobaczymy, może jeszcze dr Czech coś nam doradzi, myślę, żeby zapytać go na następnej wizycie.
katiies też tak mam, wszędzie je widze, zaczęło się na wakacjach, więc sobie pomyślałam, że taki okres, że dużo ciężarnych, ale do teraz nic się nie zmieniło :P
Właśnie chcę zaraz zadzwonić do koleżanki z pracy jak tam u niej, bo za 3tyg rodzi ;-)
Wczoraj byłam u lekarz, pęchęrzyk 18mm, znów ten sam jajnik, więc drugi się obija. Ogólnie lekarz nie był w za dobrym humorze, ja również bo jechałam do niego 3h, całe miasto zakorkowane, bo jakąś bombe znaleźli w centrum handlowym, więc za bardzo nie pogadaliśmy. Luteinę dostałam.
ja-dwisia - nie miałam innego wyjścia ;-) nigdy nie uważałam, że bycie razem jest proste, to wiele wyrzeczeń i kompromisów, a co najważniejsze trzeba mieć oczy otwarte na potrzeby drugiego człowieka, zanim będzie za późno. Mój mąż miał dwa długie nieudane związki, nie jest 20 latkiem bujającym w obłokach, a raczej realistą, który czasami za mocno stąpa po ziemi. No ale najważniejsze, to się nawzajem kochać
Piggy 3mam mocno za Ciebie kciuki :)
Dzisiaj na wp przeczytałam artykuł o rodzinie, która wygrała w sądzie ze szpitalem, oskarżyli go o uraotwanie życia dziecka, niemowlak nie oddychał jak się urodził, 20min go reanimowali, no i się udało, ale niedotlenienie spowodowało uszkodzenie mózgu. Chłopiec ma dzisiaj 7 lat, a rodzice pretensje do lekarza, że nie pozwolili mu umrzeć i za wszelką cene ratowali. Ja dziękowałabym Bogu, że moje dziecko żyje, także sytuacja jest dla mnie abstrakcyjna. Wiele razy zastanawiałam się co w sytuacji jak dziecko jest chore i mój mąż ładnie powiedział, że nie jest to żaden koniec świata, że wtedy daje się jeszcze więcej miłości i takie sytuacje bardzo łączą rodzine i zmieniają ludzi na lepsze.
Właśnie chcę zaraz zadzwonić do koleżanki z pracy jak tam u niej, bo za 3tyg rodzi ;-)
Wczoraj byłam u lekarz, pęchęrzyk 18mm, znów ten sam jajnik, więc drugi się obija. Ogólnie lekarz nie był w za dobrym humorze, ja również bo jechałam do niego 3h, całe miasto zakorkowane, bo jakąś bombe znaleźli w centrum handlowym, więc za bardzo nie pogadaliśmy. Luteinę dostałam.
ja-dwisia - nie miałam innego wyjścia ;-) nigdy nie uważałam, że bycie razem jest proste, to wiele wyrzeczeń i kompromisów, a co najważniejsze trzeba mieć oczy otwarte na potrzeby drugiego człowieka, zanim będzie za późno. Mój mąż miał dwa długie nieudane związki, nie jest 20 latkiem bujającym w obłokach, a raczej realistą, który czasami za mocno stąpa po ziemi. No ale najważniejsze, to się nawzajem kochać
Piggy 3mam mocno za Ciebie kciuki :)
Dzisiaj na wp przeczytałam artykuł o rodzinie, która wygrała w sądzie ze szpitalem, oskarżyli go o uraotwanie życia dziecka, niemowlak nie oddychał jak się urodził, 20min go reanimowali, no i się udało, ale niedotlenienie spowodowało uszkodzenie mózgu. Chłopiec ma dzisiaj 7 lat, a rodzice pretensje do lekarza, że nie pozwolili mu umrzeć i za wszelką cene ratowali. Ja dziękowałabym Bogu, że moje dziecko żyje, także sytuacja jest dla mnie abstrakcyjna. Wiele razy zastanawiałam się co w sytuacji jak dziecko jest chore i mój mąż ładnie powiedział, że nie jest to żaden koniec świata, że wtedy daje się jeszcze więcej miłości i takie sytuacje bardzo łączą rodzine i zmieniają ludzi na lepsze.
Gabi popieram w 100%!
każdy pewnie miewa problemy w związku, ja czasami po kłótni z mężem jestem tak zdenerwowana i załamana, że miewam różne myśli o rozwodzie i takie tam, a potem myślę sobie że jaka ja głupia - przecież nie potrafiłabym żyć bez tego mojego "Marudy";) i wszystko jakoś wraca do normy.
ja z tymi brzuchami już mam tak od 2 lat, wszędzie widzę kobiety w ciąży i wydaje mi się że teraz jest ich zatrzęsienie, a kiedyś że tego nie było, ale to tak jest pewnie. wcześniej nie zwracałam na to uwagi, bo mnie to nie dotyczyło.
a z drugiej strony, jestem w takim wieku, że akurat mój rocznik zakłada rodziny i wszyscy znajomi mają lub myślą o dziecku, więc normalka;)
dzisiaj idę do gina - w końcu, już z rok nie byłam! bo strasznie tego nie lubie:(
każdy pewnie miewa problemy w związku, ja czasami po kłótni z mężem jestem tak zdenerwowana i załamana, że miewam różne myśli o rozwodzie i takie tam, a potem myślę sobie że jaka ja głupia - przecież nie potrafiłabym żyć bez tego mojego "Marudy";) i wszystko jakoś wraca do normy.
ja z tymi brzuchami już mam tak od 2 lat, wszędzie widzę kobiety w ciąży i wydaje mi się że teraz jest ich zatrzęsienie, a kiedyś że tego nie było, ale to tak jest pewnie. wcześniej nie zwracałam na to uwagi, bo mnie to nie dotyczyło.
a z drugiej strony, jestem w takim wieku, że akurat mój rocznik zakłada rodziny i wszyscy znajomi mają lub myślą o dziecku, więc normalka;)
dzisiaj idę do gina - w końcu, już z rok nie byłam! bo strasznie tego nie lubie:(
dzięki dziewczyny za wsparcie no własinie ja też tak sądzę że prolaktyna ma duże znaczenie kiedy chce się mieć dzidziusia jak robiłam badania to prolaktyne po obciążeniu mam 4484uIU/ml powiedzcie jak to jest z monitorowaniem pęcherzyka? ja miałam tylko raz usg i wtedy pęcherzyk miał jeszcze 2,3dni zaczym pęknie a pózinie już nie było to monitorowane ja już myślę że to chyba kara jest wcześniej nie staraliśmy się o dzidzie bo zawsze coś wychodziło a teraz jak chcemy to nie ma jesteśmy raze prawie 11lat i coś czuje że z tego nic nie będzie a co do lekarza moja endokrynolog poleciła mi dr Delewską może któraś z was chodi do niej?
Oczywiscie ze prolakty na ma wplyw na zajscie w ciaze,wystarczy na necie poczytac.Tak samo jak mowia ze w stresie sie w ciaze ze zajdzie,nie zajdzie bo stress powoduje podwyzszenie prolaktyny a ona jest hormonem ktorego nadmiar kobiety wydzielaja normalnie gdy karmia piersia,czasami jesli jest wysoko to mozna wydzielac mleko nie majac dziecka.Dlatego tez teoretycznie kobiety podczas karmienia piersia w ciaze zajsc nie powinny no i czesto wypada wiecej wlosow podczas karmienia co tez jest spowodowane zwiekszona prolaktyna.
hej dziewczyny, dziękuję za pamięć o mnie:) ja ciągle czekam
ja-dwisia, ja tak jak mówi Michalowa też czekałam dłużej na 2 badania czyli AMH i Inhibina B, sprawdziłam daty na wynikach,pobranie jest 26.11 a wydanie 04.12 i na pewno jak poszłam na pierwszą wizytę to wyników tych dwóch badań jeszcze nie miałam.
i tak sobie sprawdziłam swoją prolaktynę jak to ja miałam:343 a po metoclopramidzie 4049. Dr stwierdził że ok.
ja-dwisia, ja tak jak mówi Michalowa też czekałam dłużej na 2 badania czyli AMH i Inhibina B, sprawdziłam daty na wynikach,pobranie jest 26.11 a wydanie 04.12 i na pewno jak poszłam na pierwszą wizytę to wyników tych dwóch badań jeszcze nie miałam.
i tak sobie sprawdziłam swoją prolaktynę jak to ja miałam:343 a po metoclopramidzie 4049. Dr stwierdził że ok.
no właśnie ciekawe, bo czytałam na necie, że dłużej się czeka - może w połączeniu z Inhibiną?
mi panie w laboratorium powiedziały, że wyniki będą tego samego dnia po południu, ale nie miałam kiedy podjechać aż do czwartku, w czwartek pani w rejestracji spytała mnie, czy to było 8 badań, powiedziałam, że tak i bez przekonania dała mi tę kartkę ;) tam było 8 ale z podwójną prolaktyną. jak dziś dzwoniłam, to powiedzieli, że z laboratorium wyszły wszystkie wyniki włącznie z tym i że na pewno są do odbioru. i faktycznie były.
ale to już nieistotne :)
o czyli Tobie też prolaktyna sporo skoczyła, to może u mnie nie jest tak źle ;)
no a na Twój wynik czekamy wszystkie :)
mi panie w laboratorium powiedziały, że wyniki będą tego samego dnia po południu, ale nie miałam kiedy podjechać aż do czwartku, w czwartek pani w rejestracji spytała mnie, czy to było 8 badań, powiedziałam, że tak i bez przekonania dała mi tę kartkę ;) tam było 8 ale z podwójną prolaktyną. jak dziś dzwoniłam, to powiedzieli, że z laboratorium wyszły wszystkie wyniki włącznie z tym i że na pewno są do odbioru. i faktycznie były.
ale to już nieistotne :)
o czyli Tobie też prolaktyna sporo skoczyła, to może u mnie nie jest tak źle ;)
no a na Twój wynik czekamy wszystkie :)
przyjrzałam się raz jeszcze wynikom - no i jest data wykonania badania 12.11, czyli zrobili je dopiero wczoraj.
wczoraj jak odbierałam te poprzednie, Pani powiedziała, że to jest wszystkie osiem badań (ale bez przekonania, może dlatego sama zwątpiłam ;) no i gdybym nie czytała w necie opisów tych badan, które mam wykonać, to bym się pewnie wcale nie zorientowała) dziś rano jak dzwoniłam, powiedzieli mi, że wszystkie wyniki od nich wyszły i powinnam była dostać wszystkie - pewnie już nie patrzyli które kiedy były robione, tylko pod moim nazwiskiem były wszystkie jako wykonane.
ważne, że jest zrobione.
w każdym razie faktycznie trwa to dłużej - trzy dni.
wczoraj jak odbierałam te poprzednie, Pani powiedziała, że to jest wszystkie osiem badań (ale bez przekonania, może dlatego sama zwątpiłam ;) no i gdybym nie czytała w necie opisów tych badan, które mam wykonać, to bym się pewnie wcale nie zorientowała) dziś rano jak dzwoniłam, powiedzieli mi, że wszystkie wyniki od nich wyszły i powinnam była dostać wszystkie - pewnie już nie patrzyli które kiedy były robione, tylko pod moim nazwiskiem były wszystkie jako wykonane.
ważne, że jest zrobione.
w każdym razie faktycznie trwa to dłużej - trzy dni.
Dziewczyny polecają tu wszystkie Invictę, do której i ja trafiłam :)
w Invikcie najbardziej polecani to dr Śliwiński i dr Czech.
ja ze swojej strony polecam również dra Piątkowskiego, który pracuje obecnie w Swissmedzie, a wcześniej też pracował w Invikcie.
dobre opinie słyszałam też o drze Skweresie, również ze Swissmedu - on chyba w tej chwili zajmuje się nie tylko niepłodnością, ale słyszałam, że będzie otwierał swoją klinikę leczenia niepłodności w Gdyni - ciekawe, na ile to prawda i kiedy klinika ruszy, bo ploty są, że od nowego roku...
w Invikcie najbardziej polecani to dr Śliwiński i dr Czech.
ja ze swojej strony polecam również dra Piątkowskiego, który pracuje obecnie w Swissmedzie, a wcześniej też pracował w Invikcie.
dobre opinie słyszałam też o drze Skweresie, również ze Swissmedu - on chyba w tej chwili zajmuje się nie tylko niepłodnością, ale słyszałam, że będzie otwierał swoją klinikę leczenia niepłodności w Gdyni - ciekawe, na ile to prawda i kiedy klinika ruszy, bo ploty są, że od nowego roku...
Piggy - ja w przyszłą sobotę musze być rano na badanie LH i progesteronu. A wizyta na 12. Mam nadzieję na IUI na poniedziełek, a jeszcze lepiej na wtorek, bo wtedy jest dr Ś. Jak pęcherzyki popękają wcześniej to normalnie się potnę. Biorę clo 2 * dziennie. Trzecia seria i dopadły mnie skutki uboczne. W poprzednim cyklu też tak było. Mam napady gorąca i potu, potem jest mi zimno. Normalnie jak w menopauzie.
Moje wyniki prolaktyny: 369 i 3074. Dr Ś. powiedział, że OK. Było to rok temu. Pytanie jak jest teraz. Ale nie zlecają powtórki badań.
Moje wyniki prolaktyny: 369 i 3074. Dr Ś. powiedział, że OK. Było to rok temu. Pytanie jak jest teraz. Ale nie zlecają powtórki badań.
hej Dziewczyny mam 2 pytania.
wczoraj byłam u gin i powiedziała że pęcherzyka nie ma ale śluz ewidentnie płodny - tzn że mamy jeszcze próbować czy już po wszystkim? to był 14 dc.
czy szczepiłyście się na grypę?, bo moja gin mówi że jak sie planuje dziecko to należałoby sie zaszczepić.
ja raczej rzadko choruje, wiec nie wiem czy to takie konieczne - co myślicie?
wczoraj byłam u gin i powiedziała że pęcherzyka nie ma ale śluz ewidentnie płodny - tzn że mamy jeszcze próbować czy już po wszystkim? to był 14 dc.
czy szczepiłyście się na grypę?, bo moja gin mówi że jak sie planuje dziecko to należałoby sie zaszczepić.
ja raczej rzadko choruje, wiec nie wiem czy to takie konieczne - co myślicie?
Gusiula - jak wczoraj nie było już pęcherzyka, to teraz tylko czekać :).
Co do szczepień - szczepiłam się przez kilka lat - parę lat temu. Nie chorowałam na grypę wtedy. Nie szczepię się od 6 lat i w tym czasie też nie chorowałam na grypę. Teraz jestem dużo ostrożniejsza przy szczepieniach. Chyba już sie nie zdecyduję. A czy podają gdzieś ile czasu trzeba odczekać z ciążą po tej szczepionce?
Co do szczepień - szczepiłam się przez kilka lat - parę lat temu. Nie chorowałam na grypę wtedy. Nie szczepię się od 6 lat i w tym czasie też nie chorowałam na grypę. Teraz jestem dużo ostrożniejsza przy szczepieniach. Chyba już sie nie zdecyduję. A czy podają gdzieś ile czasu trzeba odczekać z ciążą po tej szczepionce?
aha, na grypę się nie szczepiłam i nie planuję szczepić.
ja to w ogóle nie szczepiłam się na nic, bo kiedyś podeszłam do tego lekko, a teraz szkoda mi czasu, bo po każdej szczepionce trzeba sporo odczekać. nie jestem szczepiona na różyczkę (niby przechodziłam jako dziecko, ale taką jednodniową, a moje pokolenie jest z tych nieszczepionych jeszcze), ani na żółtaczkę...
ja to w ogóle nie szczepiłam się na nic, bo kiedyś podeszłam do tego lekko, a teraz szkoda mi czasu, bo po każdej szczepionce trzeba sporo odczekać. nie jestem szczepiona na różyczkę (niby przechodziłam jako dziecko, ale taką jednodniową, a moje pokolenie jest z tych nieszczepionych jeszcze), ani na żółtaczkę...
Ja zaszczepiłam się przeciwko żółtaczce 4 lata temu. Cieszyłam się z tej szczepionki najbardziej, jak przy przyjęciu do szpitala kazali mi podpisywać stosy dokumentów, m.in. oświadczenie, że nie będę rościć pretensji w przypadku zakażenia. Tak więc polecam tą szczepionkę, ale nie wtedy kiedy się staracie o dzidzię, bo nikt nie da 100% gwarancji, kiedy można zaciążyć po szczepieniu.
Ja-dwisia - ale po urodzeniu dziecka :), zaszczep się przeciwko żółtaczce. Lata lecą, kto wie jakie zabiegi nas jeszcze w życiu czekają. :( A nawet u dentysty można się zarazić.
Gusiula - no to próbujcie dzisiaj. Mało to czytałam opowieści, że dziewczyny zachodziły w ciążę w 1 dniu po @, albo w 23dc, przy cyklach 28dniowych. Ostatnio któraś w ciąży bliźniaczej pisała, że lekarz stwierdził, iż między dziećmi jest 5 dni różnicy i że zdo apłodnienia musiało dojść w takim odstępie czasowym. A już drugi raz czytałam podobną historię. Więc badania badaniami, a natura jest czasami nieprzewidywalna. :)
Gusiula - no to próbujcie dzisiaj. Mało to czytałam opowieści, że dziewczyny zachodziły w ciążę w 1 dniu po @, albo w 23dc, przy cyklach 28dniowych. Ostatnio któraś w ciąży bliźniaczej pisała, że lekarz stwierdził, iż między dziećmi jest 5 dni różnicy i że zdo apłodnienia musiało dojść w takim odstępie czasowym. A już drugi raz czytałam podobną historię. Więc badania badaniami, a natura jest czasami nieprzewidywalna. :)
EWITKA ja szczerze odradzam te pania dr. jesli tak ja wogle mozna nazwac bo ja nwet pas nie oddałabym jej pod opiekę.
To jest dobra dr. jeśli nic się nie dzieje i wszystko przebiega bez problemów.
Chodziłam do niej swojego czasu i wydawało mi się ze jest dobrym lekarzem ze wie co robi, ale niestety jak czas później pokazał nie wiedziała.
Zapłacilam za to wysoką cene, gdybym tylko mogla cofna czas....
To jest dobra dr. jeśli nic się nie dzieje i wszystko przebiega bez problemów.
Chodziłam do niej swojego czasu i wydawało mi się ze jest dobrym lekarzem ze wie co robi, ale niestety jak czas później pokazał nie wiedziała.
Zapłacilam za to wysoką cene, gdybym tylko mogla cofna czas....
Ja-dwisia - trzymam kciuki bardzo mocno.
W tym tygodniu czekamy na test u Piggy.
Ja boję się, że owu będzie w tym cyklu szybciej. Wizytę mam w sobotę. Jak pęcherzyki popękają w piątek, to normalnie się załamię. Wyjątkowo źle czuję się tym razem po Clo. I gdyby miało pójść na darmo, bez żadnwj próby, to.... aż nie chce mi sie o tym myśleć.
W tym tygodniu czekamy na test u Piggy.
Ja boję się, że owu będzie w tym cyklu szybciej. Wizytę mam w sobotę. Jak pęcherzyki popękają w piątek, to normalnie się załamię. Wyjątkowo źle czuję się tym razem po Clo. I gdyby miało pójść na darmo, bez żadnwj próby, to.... aż nie chce mi sie o tym myśleć.
to był mój pierszy cykl z CLO i fatalnie to zniosłam..chyba wszystkie skutki uboczne miałam :( i niby ze starniem trafiliśmy kiedy pękały pecherzyki..przynajmniej tak wyglądało z monitoringu..i miałam taką dużą nadzieję że tym razem się uda..a tu w dzisiaj jakieś małe plamienie się pojawiło :( więc myślę że @ przyjdzie wcześniej... jestem załamana...mam już dość :(
ale wiecie co, jakoś mam kiepski nastrój i jestem prawie pewna że nie udało się:( Jak jeszcze parę dni temu miałam pozytywne myśli to teraz wręcz przeciwnie. Miałam swędzące i wrażliwe sutki i takie kłucie w podbrzuszu, a teraz już wszystko mi przeszło i smutek mnie zalewa:( Chciałabym już dostać @ i zacząć kolejny cykl.
A tak w ogóle to już mam dość tego kombinowania z terminami w Invikcie, z zamianą na zmiany w pracy, żeby się wyrwać do lekarza i z martwieniem się czy mój mąż dotrze na czas. A dziś się jeszcze okazało, że musi wyjechać służbowo na 2 dni i to w okolicy mojej owulacji, czyli znowu cykl stracony:(((
A tak w ogóle to już mam dość tego kombinowania z terminami w Invikcie, z zamianą na zmiany w pracy, żeby się wyrwać do lekarza i z martwieniem się czy mój mąż dotrze na czas. A dziś się jeszcze okazało, że musi wyjechać służbowo na 2 dni i to w okolicy mojej owulacji, czyli znowu cykl stracony:(((
Piggy nie trać nadziei jeszcze!
Andzia, przykro mi, a może to jeszcze nie to?
badanie HSG - przeżyłam ;) jest naprawdę mega nieprzyjemne, zakładanie cewnika - okropność, ale ból spokojnie do przeżycia, przynajmniej dla mnie. wstrzykiwanie kontrastu bolało dość mocno, to fakt, ale bardzo krótko i ból był bardzo podobny do moich bóli przy jelicie nadwrażliwym, więc bez dramatu :)
lekarz super sympatyczny, pani położna też.
zła byłam tylko zaraz po przyjeździe, bo byliśmy tam po 8:00 - miałam być na 8:30 - i dowiedzieliśmy się, że zabieg będzie ok. 12:00, ale nie wolno mi wychodzić w tym czasie, chyba że będę pod telefonem w obrębie szpitala. bo jestem niby przyjęta na oddział, ale nie dostaję łóżka, tylko mam czekać w poczekalni, ewentualnie w bufecie. no bzdura jakaś. tym bardziej, że nikt mnie o tym nie informował wcześniej, chociaż jakąś książkę bym wzięła. niestety mało kto się przejmuje takimi rzeczami w służbie zdrowia.
ale poza tą sprawą (i tym OB wcześniej) naprawdę dobrze wspominam opiekę medyczną tam.
wynik będzie jutro albo w czwartek, kontrast wszedł raczej dobrze, więc chyba dramatu nie będzie, ale lekarz powiedział, że nic mi nie powie, dopóki nie będzie zdjęć, bo już nieraz musiał weryfikować swoje zdanie po badaniu, jak zobaczył zdjęcia. no zobaczymy.
aha, starać się podobno można - kontrast faktycznie może być szkodliwy, ale powinien zniknąć z organizmu w czasie ok. 24 godzin, a napromieniowanie rentgenowskie w komórkach jajowych podobno zostaje już tak czy tak do końca życia.
Andzia, przykro mi, a może to jeszcze nie to?
badanie HSG - przeżyłam ;) jest naprawdę mega nieprzyjemne, zakładanie cewnika - okropność, ale ból spokojnie do przeżycia, przynajmniej dla mnie. wstrzykiwanie kontrastu bolało dość mocno, to fakt, ale bardzo krótko i ból był bardzo podobny do moich bóli przy jelicie nadwrażliwym, więc bez dramatu :)
lekarz super sympatyczny, pani położna też.
zła byłam tylko zaraz po przyjeździe, bo byliśmy tam po 8:00 - miałam być na 8:30 - i dowiedzieliśmy się, że zabieg będzie ok. 12:00, ale nie wolno mi wychodzić w tym czasie, chyba że będę pod telefonem w obrębie szpitala. bo jestem niby przyjęta na oddział, ale nie dostaję łóżka, tylko mam czekać w poczekalni, ewentualnie w bufecie. no bzdura jakaś. tym bardziej, że nikt mnie o tym nie informował wcześniej, chociaż jakąś książkę bym wzięła. niestety mało kto się przejmuje takimi rzeczami w służbie zdrowia.
ale poza tą sprawą (i tym OB wcześniej) naprawdę dobrze wspominam opiekę medyczną tam.
wynik będzie jutro albo w czwartek, kontrast wszedł raczej dobrze, więc chyba dramatu nie będzie, ale lekarz powiedział, że nic mi nie powie, dopóki nie będzie zdjęć, bo już nieraz musiał weryfikować swoje zdanie po badaniu, jak zobaczył zdjęcia. no zobaczymy.
aha, starać się podobno można - kontrast faktycznie może być szkodliwy, ale powinien zniknąć z organizmu w czasie ok. 24 godzin, a napromieniowanie rentgenowskie w komórkach jajowych podobno zostaje już tak czy tak do końca życia.
Ja-dwisia, dzielna kobieto! Super, że masz to już za sobą. Zazdroszczę. Na pewno wszytsko będzie dobrze. Może rzeczywiście ułatwi to sprawę i już niedługo będzisz w ciąży?! - tego Ci życzę!
Wczoraj taka złość mnie naszła, na cały świat i niesprawiedlowość. Koleżanki z pracy siostra jest w ciąży (małolata wpadła), teraz w 7 miesiącu i koleżanka wczoraj powiedziała, właściwie wygadała się, że ta idiotka pali. Nie szczędziłam słów. Kazałam jej przekazać siostrze, że jest idiotką i że to niesprawiedliwe, że takie lekkomyślne osoby bez wyobraźni są w ciąży, a my, starające się b.długo i znoszące wszystkie te badania i leki, nie! I żeby potem nie miała pretensji do życia, jeśli maluch będzie chory, tylko do siebie! O!
Wczoraj taka złość mnie naszła, na cały świat i niesprawiedlowość. Koleżanki z pracy siostra jest w ciąży (małolata wpadła), teraz w 7 miesiącu i koleżanka wczoraj powiedziała, właściwie wygadała się, że ta idiotka pali. Nie szczędziłam słów. Kazałam jej przekazać siostrze, że jest idiotką i że to niesprawiedliwe, że takie lekkomyślne osoby bez wyobraźni są w ciąży, a my, starające się b.długo i znoszące wszystkie te badania i leki, nie! I żeby potem nie miała pretensji do życia, jeśli maluch będzie chory, tylko do siebie! O!
No Michalowa tez by mnie to zdenerwowalo i zgadzam sie z toba w 100%.Nie wiem jak to sie dzieje ale w dodatku czesto takie osoby maja takie szczescie ze pomimo palenia i czasami picia w ciazy wszystko z dzieckiem jest w porzadku.Mojego brata kolezanka nawet trawke brala !! niepojete a dziecko urodzilo sie zdrowe.Nie wiem jak mozna przedkladac nalog nad zycie ludzkie.Druga z pracy wpadla ale co prawda sie cieszy tylko ze palila wczesniej paczke dziennie i teraz pali jak to mowi 2 tylko dziennie!!Totalny idiotyzm i powiedzialam jej o tym.
Jadwisia a czemu wogole Ty mialas to HSG robione?,ja myslalam ze z twojej strony to ty jestes zdrowa,czy to oni robia standardowo dla pewnosci?
Ja dzis mialam telefon i umowili mnie na wizyte i mojego meza do specjalisty na koniec stycznia wiec jeszcze 2 miechy.
Jadwisia a co do twojego komentarza ze moze sie zdarzyc cud to w naszym przypadku faktycznie musialby byc cud :-) bo jak to lekarz okreslil nalezymy do skomplikowanych przypadkow.
A swoja droga pytanie,czy mowicie np w pracy czy znajomym o swoich problemach? Ja sie na razie podzielilam z najlepsza przyjaciolka no i mama ale jakos nie widzi mi sie na razie rozglaszanie tego swiatu.( No chociaz oglosilam na forum :-))
Z drugiej jednak strony beda ciegle wizyty u lekarza wiec cos trzeba powiedziec no i pewnie przy najblizszym spotkaniu z kolezankami majace jedno lub i dwoje dzieci beda zadawac pytania......
Jak to u Was jest?
Fajnie by bylo jakby ktoras z was zaszla w ciaze przed swietami.
Jadwisia a czemu wogole Ty mialas to HSG robione?,ja myslalam ze z twojej strony to ty jestes zdrowa,czy to oni robia standardowo dla pewnosci?
Ja dzis mialam telefon i umowili mnie na wizyte i mojego meza do specjalisty na koniec stycznia wiec jeszcze 2 miechy.
Jadwisia a co do twojego komentarza ze moze sie zdarzyc cud to w naszym przypadku faktycznie musialby byc cud :-) bo jak to lekarz okreslil nalezymy do skomplikowanych przypadkow.
A swoja droga pytanie,czy mowicie np w pracy czy znajomym o swoich problemach? Ja sie na razie podzielilam z najlepsza przyjaciolka no i mama ale jakos nie widzi mi sie na razie rozglaszanie tego swiatu.( No chociaz oglosilam na forum :-))
Z drugiej jednak strony beda ciegle wizyty u lekarza wiec cos trzeba powiedziec no i pewnie przy najblizszym spotkaniu z kolezankami majace jedno lub i dwoje dzieci beda zadawac pytania......
Jak to u Was jest?
Fajnie by bylo jakby ktoras z was zaszla w ciaze przed swietami.
ja-dwisiu, ciesze sie, ze przezylas...
ja tez nie rozumiem dziewczyn palacych i to w ciazy...tak samo pijacyhc nawet maultki kieliszeczek winka, choja pilam nie wiedzac, ze jestem, ale z momentem pozytywnego testu zero grama alkoholu...
katiies, ja wielu osobom nie mowilam, w rodzinie to moja siostra wiedziala, mamie mowilam, ze staramy sie, ale nie chcialam martwic jej...w pracy nikt nie wiedzial, po prostu mowilam, ze mam wizyte i musze zrobic specjalistyczne badania i ok, o szczegoly nie pytali, dopiero jak zaszlam i oglosilam, powiedzialam, ze nie bylo ot tak i do tego ciaza bardziej zagrozona itp... rodzina meza w ogole nic nie wie, ale oni sa ograniczeni jezeli chodzi o ten temat itp...nawet moj maz nie wiedzial co i jak...i musialam mu tlumaczyc, albo moja siostra, bo ja cierpliwosci nie mialam...
forum mi pomagalo, bo faktycznie nagle okazuje sie, ze niektorzy w 100% wiedza jak ty czujesz sie i poczucie empatii itp.
ps. Katiies, co ze spotkaniem? jutro napisze smsa do was jakby co...
ja tez nie rozumiem dziewczyn palacych i to w ciazy...tak samo pijacyhc nawet maultki kieliszeczek winka, choja pilam nie wiedzac, ze jestem, ale z momentem pozytywnego testu zero grama alkoholu...
katiies, ja wielu osobom nie mowilam, w rodzinie to moja siostra wiedziala, mamie mowilam, ze staramy sie, ale nie chcialam martwic jej...w pracy nikt nie wiedzial, po prostu mowilam, ze mam wizyte i musze zrobic specjalistyczne badania i ok, o szczegoly nie pytali, dopiero jak zaszlam i oglosilam, powiedzialam, ze nie bylo ot tak i do tego ciaza bardziej zagrozona itp... rodzina meza w ogole nic nie wie, ale oni sa ograniczeni jezeli chodzi o ten temat itp...nawet moj maz nie wiedzial co i jak...i musialam mu tlumaczyc, albo moja siostra, bo ja cierpliwosci nie mialam...
forum mi pomagalo, bo faktycznie nagle okazuje sie, ze niektorzy w 100% wiedza jak ty czujesz sie i poczucie empatii itp.
ps. Katiies, co ze spotkaniem? jutro napisze smsa do was jakby co...
dziewczyny tak czytam czasem ten wątek i myślę, że jakie to wszystko kurcze niesprawiedliwe jest....
u nas cudu nie będzie, dr. Czech wyraźnie powiedział, że nam się nie zdarzy nigdy niespodzianka typu "ciąża po romantycznej kolacji z mężem" smutno mi się zrobiło jak to usłyszałam, ale tak się pocieszam, że ja już jedną niespodziankę miałam - oświadczyny męża po miesiącu znajomości gdzie ja nawet jeszcze o ślubie nie myślałam wtedy hi hi tak mnie zaskoczył że ślub wzieliśmy po 11 mies. znajomości :)
u mnie wszyscy wiedzą, że już od dawna się staramy, wie cała rodzina i przyjaciele, ale tylko nieliczni znają wszystkie szczegóły, w pracy szefowa wie bo czasem muszę się zwolnić albo wziąć wolne i koleżanki najblisze z działu też wiedzą, zresztą jedna z nich też ma ten problem
ja nawet nie znam tego "łudzenia się" czy oczekiwania bo mi się w życiu @ nie spóźniła, test ciażowy owszem robiłam może trzy razy, ale tylko dlatego, że bardzo źle sie czułam i miałam dziwne objawy, a jak wiemy można mieć @ na początku ciąży, tak pozatym mam ją regularnie w miarę - cholera wredna by se dała na wstrzymanie :)
trzymam za was wszystkie kciuki, jaj mam dopiero laparo na pocz. roku, inseminację pewnie na wiosnę jeśli pójdzie wszystko zgodnie z planem dr. Czecha; także ja to wiem, że nam się nic nie przydarzy, a zersztą jak mam do tego męża co 3 cykl to wszystko i tak jest do dupy... już nawet sobie nie mówię "a będzie może prezent na urodziny, święta, dzień babci, matki itp."
u nas cudu nie będzie, dr. Czech wyraźnie powiedział, że nam się nie zdarzy nigdy niespodzianka typu "ciąża po romantycznej kolacji z mężem" smutno mi się zrobiło jak to usłyszałam, ale tak się pocieszam, że ja już jedną niespodziankę miałam - oświadczyny męża po miesiącu znajomości gdzie ja nawet jeszcze o ślubie nie myślałam wtedy hi hi tak mnie zaskoczył że ślub wzieliśmy po 11 mies. znajomości :)
u mnie wszyscy wiedzą, że już od dawna się staramy, wie cała rodzina i przyjaciele, ale tylko nieliczni znają wszystkie szczegóły, w pracy szefowa wie bo czasem muszę się zwolnić albo wziąć wolne i koleżanki najblisze z działu też wiedzą, zresztą jedna z nich też ma ten problem
ja nawet nie znam tego "łudzenia się" czy oczekiwania bo mi się w życiu @ nie spóźniła, test ciażowy owszem robiłam może trzy razy, ale tylko dlatego, że bardzo źle sie czułam i miałam dziwne objawy, a jak wiemy można mieć @ na początku ciąży, tak pozatym mam ją regularnie w miarę - cholera wredna by se dała na wstrzymanie :)
trzymam za was wszystkie kciuki, jaj mam dopiero laparo na pocz. roku, inseminację pewnie na wiosnę jeśli pójdzie wszystko zgodnie z planem dr. Czecha; także ja to wiem, że nam się nic nie przydarzy, a zersztą jak mam do tego męża co 3 cykl to wszystko i tak jest do dupy... już nawet sobie nie mówię "a będzie może prezent na urodziny, święta, dzień babci, matki itp."
No Karolinka jestem w identycznej sytuacji jak ty i wiem jakie to uczucie gdy ci oswiadcza ze nawet nie masz co probowac.
No ale trzeba sie posowac naprzod.
Izucha 24 jak dla mnie najlepiej,odpisalam na maila w zeszlym tyg.26 maz wyjezdza i chce pomoc mu sie pakowac a wlasciwie przypilnowac zeby nic nie zapomnial :-).Ale potwierdze wam na 100 czy przybede we wtorek bo most sie kolejowy zawalil po drodze odemnie do londynu i teraz dojazd do pracy zajmuje mi 2 godziny wiec nie wiem czy mi sie uda,moze naprawia :-))
No ale trzeba sie posowac naprzod.
Izucha 24 jak dla mnie najlepiej,odpisalam na maila w zeszlym tyg.26 maz wyjezdza i chce pomoc mu sie pakowac a wlasciwie przypilnowac zeby nic nie zapomnial :-).Ale potwierdze wam na 100 czy przybede we wtorek bo most sie kolejowy zawalil po drodze odemnie do londynu i teraz dojazd do pracy zajmuje mi 2 godziny wiec nie wiem czy mi sie uda,moze naprawia :-))
Karolinko, ja wierze, ze uda wam sie itp...ale ciesze sie, ze cos robicie w tym kierunku itp...
nie iwem czy tu pisalam, ale moja kolezanka z pracy lat 42, wczoraj miala usg po in vitro i jest na 1000% w ciazy, znalezli bijace serduszko itp...in vitro bylo w Norwegii, bo w Uk za drogo, problem byl od jej strony. ona liczyla na blizniaki, ale jednak znaleziono tylko jedno serduszko...choc 3ba cieszyc sie i z tego...wiec takie historie podtrzymuja swiare w ta...
nie iwem czy tu pisalam, ale moja kolezanka z pracy lat 42, wczoraj miala usg po in vitro i jest na 1000% w ciazy, znalezli bijace serduszko itp...in vitro bylo w Norwegii, bo w Uk za drogo, problem byl od jej strony. ona liczyla na blizniaki, ale jednak znaleziono tylko jedno serduszko...choc 3ba cieszyc sie i z tego...wiec takie historie podtrzymuja swiare w ta...
Katiies ja miałam hsg, bo po pierwsze chcą się upewnić, czy u mnie wszysto ok, a po drugie hsg się robi zawsze przed IUI.
jest to zawsze jakieś polepszenie sytuacji, bo nawet jesli jajniki są drożne, to kontrast je dodatkowo udrażnia i potem plemniki moga pędzić po nich jak po autostradzie, hihihhi ;) a niektórym plemnikom takie coś sie przydaje :)
co do tego zachowania w czasie ciąży, wczoraj jak czekalismy na badania to przyszła taka parka, od niego smierdziało alkoholem na kilomter, mieli małe gdzieś tak dwuletnie dziecko i ona w zaawansowanej ciąży - już po terminie i na ktg, bo puls słaby - połozne chyba ich już znały, bo jechały z nimi krótko, zaczęły jej mówić, że to od papierosów, że z tym małym nie powinni przychodzić do szpitala pry grypie i takie tam.
a myśmy tylko sobie pomyśleli - i oni maja już drugie...
a co do cudów, to kiedyś już Makarena wklejała tutaj wątek z bociana o cudach - naprawdę czasem się zdarzają - choć jak to mówi mój ukochany kaznodzieja przeor dominikanów w Gdańsku - "bardzo rzadko i przeważnie nie nam"... :)
jest to zawsze jakieś polepszenie sytuacji, bo nawet jesli jajniki są drożne, to kontrast je dodatkowo udrażnia i potem plemniki moga pędzić po nich jak po autostradzie, hihihhi ;) a niektórym plemnikom takie coś sie przydaje :)
co do tego zachowania w czasie ciąży, wczoraj jak czekalismy na badania to przyszła taka parka, od niego smierdziało alkoholem na kilomter, mieli małe gdzieś tak dwuletnie dziecko i ona w zaawansowanej ciąży - już po terminie i na ktg, bo puls słaby - połozne chyba ich już znały, bo jechały z nimi krótko, zaczęły jej mówić, że to od papierosów, że z tym małym nie powinni przychodzić do szpitala pry grypie i takie tam.
a myśmy tylko sobie pomyśleli - i oni maja już drugie...
a co do cudów, to kiedyś już Makarena wklejała tutaj wątek z bociana o cudach - naprawdę czasem się zdarzają - choć jak to mówi mój ukochany kaznodzieja przeor dominikanów w Gdańsku - "bardzo rzadko i przeważnie nie nam"... :)
ha zapisalam sie do dr Sliwinskiego na miedzy swieta na wizyte. mam nadzieje powie ze wsio ok i mozemy sie zaczac starac. katies jkos tu doktorom nie wierze, moze dlatego ze maja takie a nie inne podejscie do pierwszych 3 miesiecy ciazy.jak okaze sie ze cos nie tak to bede tu probowac albo czesto jezdzic do polski
Ja Walerka zadnym do konca nie wierze czy tu czy w Polsce.Jak robilam badania w Polsce wszystkie to powiedzieli ze wszystko w porzadku,a tu powtorzylam i wszystko w porzadku nie bylo.No ale z reszta ja nie mam wyjscia bo nie stac mnie na jezdzenie do Polski co miesiac,jak bede miala prywatnie zrobic IUI to wtedy chyba przyjade bo wiadomo ze u nas taniej.A tak poza tym to lekarze sa rozni,trzeba znalezc dobrego czy tu czy tam.
to jest naprawdę niesprawiedliwe! jedni mają ot tak... a inni muszą się tak długo męczyć:(
bardzo mocno trzymam za Was kciuki Wszystkie!!!!!
Jesteście takie dzielne i bardzo bym chciała żeby się Wam udało jak najszybciej!!!
a tak a propos... moja ciocia, 42 lata w końcu zaszła w ciążę, to jej pierwsze dziecko, bo niestety raz już poroniła i teraz wreszcie się doczekali!!! codziennie się za nich modlę żeby wszystko było ok:))))
bardzo mocno trzymam za Was kciuki Wszystkie!!!!!
Jesteście takie dzielne i bardzo bym chciała żeby się Wam udało jak najszybciej!!!
a tak a propos... moja ciocia, 42 lata w końcu zaszła w ciążę, to jej pierwsze dziecko, bo niestety raz już poroniła i teraz wreszcie się doczekali!!! codziennie się za nich modlę żeby wszystko było ok:))))
ja też biorę kwas już drugi rok, ostatnio zaczęłam brać nieregularnie, ale dr Czech mi powiedział, że mam brać porządnie, więc z powrotem zaczęłam. choć się już śmiałam ostatnio, że jakby mi np. uciąć palec, to by wysypały się tabletki kwasu foliowego, tak jestem nim nafaszerowana ;))
odebrałam dziś wynik hsg, jajowody drożne, tylko pozapalnie zmienione - fakt, kiedyś chorowałam na zapalenie "przydatków"... ale generalnie ok. co do hormonów, to hormony tarczycy mam w normie, ale przy górnej granicy i to podobno może utrudniać zajście w ciążę i może też przez to skacze mi ta prolaktyna.
mam więc iść na konsultacje do endokrynologa. może polecicie jakiegoś? :)
poza tym za tydzień jeszcze kontrola progesteronu i kolejna wizyta. a dziś znowu widziałam duży pęcherzyk na usg ;)
poza tym dr cały czas nie wyklucza ciąży naturalnej i ogólnie podniósł mnie dziś na duchu, jak mu zadałam kilka pytań to faktycznie troszkę bardziej "mówny" się zrobił :) no i naprawdę ma się wrażenie, że wie co robi :)
Piggy, co u Ciebie???
odebrałam dziś wynik hsg, jajowody drożne, tylko pozapalnie zmienione - fakt, kiedyś chorowałam na zapalenie "przydatków"... ale generalnie ok. co do hormonów, to hormony tarczycy mam w normie, ale przy górnej granicy i to podobno może utrudniać zajście w ciążę i może też przez to skacze mi ta prolaktyna.
mam więc iść na konsultacje do endokrynologa. może polecicie jakiegoś? :)
poza tym za tydzień jeszcze kontrola progesteronu i kolejna wizyta. a dziś znowu widziałam duży pęcherzyk na usg ;)
poza tym dr cały czas nie wyklucza ciąży naturalnej i ogólnie podniósł mnie dziś na duchu, jak mu zadałam kilka pytań to faktycznie troszkę bardziej "mówny" się zrobił :) no i naprawdę ma się wrażenie, że wie co robi :)
Piggy, co u Ciebie???
ja-dwisia to wspaniale, że masz drożne jajowody, ja widzisz muszę cierpliwie czekać do laparo... i fajnie, że coraz lepiej "układa" ci się z dr. czechem; do ndo chodziłam w gdyni, ale specjalnie nie polecam tzn. z moją wysoką prolaktyną szybko sobie poradziła, ale potem ponaciągała mnie trochę na różne badania i wciskała kity o kiepskich wynikach mojego męża wręcz powiedziała, że to u niego jest problem
a tak na marginesie dziewczyny to chciałam was o coś zapytać: czy macie jakiegoś zwierzaka, który w pewnym sensie "pomagałby" wam z tym bólem nie posiadania dziecka? ja miałam suczkę, ale 2 mies. temu mi umarła, miała 14 lat, ale to jej chore serce byłą powodem, że musiała odejść; może powiecie, że to śmieszne, ale dla mnie była namiastką dziecka, tak byłam z nią zżyta i tak ją kochałam, że teraz normalnie świat mi się zawalił i czuje się strasznie samotna, jak mąż w Norwegii to siedzę u rodziców i niby sama nie jestem, ale jak jade do swojego domu to ta pustka mnie przeraża, cholernie sobie nie mogę poradzić z tym, że jej już nie ma... nie mogę się przezwyczaić, że nikt nie przybiega mi na powitanie, nie macha ogonem, nie łasi się, nie włazi na głowę i nie kładzie głowy na kolanach gdy płaczę :) miał być nowy piesek, ale ponieważ ja teraz funkcjonuje w dwóch domach to jest problem bo rodzice nie bardzo chcą psa, mąż się uparł, że mi pod choinkę kupi rasowego, a ja nie chcę bo chcę "zwykłego" kundelka, stara jestem, a płacze za tym psem jak głupia
a tak na marginesie dziewczyny to chciałam was o coś zapytać: czy macie jakiegoś zwierzaka, który w pewnym sensie "pomagałby" wam z tym bólem nie posiadania dziecka? ja miałam suczkę, ale 2 mies. temu mi umarła, miała 14 lat, ale to jej chore serce byłą powodem, że musiała odejść; może powiecie, że to śmieszne, ale dla mnie była namiastką dziecka, tak byłam z nią zżyta i tak ją kochałam, że teraz normalnie świat mi się zawalił i czuje się strasznie samotna, jak mąż w Norwegii to siedzę u rodziców i niby sama nie jestem, ale jak jade do swojego domu to ta pustka mnie przeraża, cholernie sobie nie mogę poradzić z tym, że jej już nie ma... nie mogę się przezwyczaić, że nikt nie przybiega mi na powitanie, nie macha ogonem, nie łasi się, nie włazi na głowę i nie kładzie głowy na kolanach gdy płaczę :) miał być nowy piesek, ale ponieważ ja teraz funkcjonuje w dwóch domach to jest problem bo rodzice nie bardzo chcą psa, mąż się uparł, że mi pod choinkę kupi rasowego, a ja nie chcę bo chcę "zwykłego" kundelka, stara jestem, a płacze za tym psem jak głupia
Karolinka, wiem o co chodzi, jak miałam 2 latka to moja mama znalazła małą suczkę błąkającą sie po ulicy, wzięła ją i została u nas, zdechła po 16 latach, to był dla mnie straszny szok, nie obeszło się bez łez. I wtedy obiecałam sobie, że nie będę już mieć psa, bo drugi raz nie chce tego przeżywać.
ja-dwisia, super, że hsg dobrze wyszło i że masz szanse zajść naturalnie :) 3mam mocno kciuki, wykorzystuj pęchęrzyk ;-)
Piggy jak tam u Ciebie? testowałaś dzisiaj? Czy robiłaś bete? :)
ja-dwisia, super, że hsg dobrze wyszło i że masz szanse zajść naturalnie :) 3mam mocno kciuki, wykorzystuj pęchęrzyk ;-)
Piggy jak tam u Ciebie? testowałaś dzisiaj? Czy robiłaś bete? :)
Cześć!
Ja-dwisia - super, że wyniki dobre. I że Cię dr pocieszył ;-). Życzę Ci, żebyś zaszła jednak naturalnie ;-).
Endo nie polecę niestety - zwłaszcza, że ty z Gdańska jesteś. A może w Inviccie jest jakiś dobry?
Karolinka - ja nie mam zwierzaka. Miałam psa, ale zdechła 6 lat temu i bardzo to przeżyłam. Nie chciałam nowego psa, bo czułabym się jak zdrajczyni. Chyba ze 3 lata temu miałam jazdę, żeby sobie kupić kota (potrzebowałam kogoś/coś do kochania ;-))- ale chwilę potem kupiliśmy mieszkanie, zrobiliśmy remont i szkoda mi było ;-). Bałam się, że kot poniszczy, podrapie nowe meble - a tyle kasy włozyliśmy. Także mi przeszło. Jednak stwierdziłam, że póki co nie chcę zwierzaka. Ale jeśli kiedyś będę miała domek, lub mieszkanie z ogródkiem, to na pewno kupię sobie Labradora lub Goldena - to są moim zdaniem najpiękniejsze psy. Nie chcę męczyć i siebie i zwierzaka w mieszkaniu. No i też wgrywa teraz rozsądek - mąż pracuje do późna, czasem wyjeżdża, a z psem trzeba wyjść na spacer - przy małym dziecku byłby to problem. Np. jakby dziecko już spało - no przecież nie zostawię dziecka samego, żeby z psem wyjść. Co innego jak ma się ogród - zawsze można psa wypuścić.
Piggy daj znać ;-)
Ja-dwisia - super, że wyniki dobre. I że Cię dr pocieszył ;-). Życzę Ci, żebyś zaszła jednak naturalnie ;-).
Endo nie polecę niestety - zwłaszcza, że ty z Gdańska jesteś. A może w Inviccie jest jakiś dobry?
Karolinka - ja nie mam zwierzaka. Miałam psa, ale zdechła 6 lat temu i bardzo to przeżyłam. Nie chciałam nowego psa, bo czułabym się jak zdrajczyni. Chyba ze 3 lata temu miałam jazdę, żeby sobie kupić kota (potrzebowałam kogoś/coś do kochania ;-))- ale chwilę potem kupiliśmy mieszkanie, zrobiliśmy remont i szkoda mi było ;-). Bałam się, że kot poniszczy, podrapie nowe meble - a tyle kasy włozyliśmy. Także mi przeszło. Jednak stwierdziłam, że póki co nie chcę zwierzaka. Ale jeśli kiedyś będę miała domek, lub mieszkanie z ogródkiem, to na pewno kupię sobie Labradora lub Goldena - to są moim zdaniem najpiękniejsze psy. Nie chcę męczyć i siebie i zwierzaka w mieszkaniu. No i też wgrywa teraz rozsądek - mąż pracuje do późna, czasem wyjeżdża, a z psem trzeba wyjść na spacer - przy małym dziecku byłby to problem. Np. jakby dziecko już spało - no przecież nie zostawię dziecka samego, żeby z psem wyjść. Co innego jak ma się ogród - zawsze można psa wypuścić.
Piggy daj znać ;-)
Piggy- czekamy, czekamy....
Ja-dwisia - TSH przy zachodzeniu w ciążę powinno być blisko "1". Mi wachało się w okolicach 2,5 i dr Ś. stwierdził, że za wysoko i wysłał do endo. Chodziłam w Gdyni - bardzo fajna doktor, ale latem odeszła na emeryturę. Teraz zapisałam się w Invicie do dr Sharmy - pierwsza wizyta w przyszłym tygodniu. Chciałam do dr Lewczuk w Invicie, ale zapisy na grudzień były 10 listopada, jak zadzwoniłam o godz. 13 juz nie było miejsc. Leczenie jest proste: bierze się Euthyrox, lekarz dobiera dawki, no i trzeba często kontroloać poziom hormonów.
Ja-dwisia - TSH przy zachodzeniu w ciążę powinno być blisko "1". Mi wachało się w okolicach 2,5 i dr Ś. stwierdził, że za wysoko i wysłał do endo. Chodziłam w Gdyni - bardzo fajna doktor, ale latem odeszła na emeryturę. Teraz zapisałam się w Invicie do dr Sharmy - pierwsza wizyta w przyszłym tygodniu. Chciałam do dr Lewczuk w Invicie, ale zapisy na grudzień były 10 listopada, jak zadzwoniłam o godz. 13 juz nie było miejsc. Leczenie jest proste: bierze się Euthyrox, lekarz dobiera dawki, no i trzeba często kontroloać poziom hormonów.
no właśnie, ja mam 3,1 - dlatego trzeba to zbić. no już też myślałam, że może po prostu w Invikcie się zapiszę...
co do ciąży naturalnej, to dzięki za Wasze słowa, szanse są malutkie, ale to że są, jakoś dodaje nadziei, również w kontekście IUI, że może ma większe szanse na powodzenie...
zwierzątka nie mam nigdy nie miałam, mój Mąż chciałby mieć kota, bo miał wcześniej, ale jakoś ja się nie mogę przekonać i powiem Wam, że właśnie też ten argument, że zwierzęta jednak na ogół odchodzą dużo szybciej niż my, jest dla mnie argumentem przeciw...
co do ciąży naturalnej, to dzięki za Wasze słowa, szanse są malutkie, ale to że są, jakoś dodaje nadziei, również w kontekście IUI, że może ma większe szanse na powodzenie...
zwierzątka nie mam nigdy nie miałam, mój Mąż chciałby mieć kota, bo miał wcześniej, ale jakoś ja się nie mogę przekonać i powiem Wam, że właśnie też ten argument, że zwierzęta jednak na ogół odchodzą dużo szybciej niż my, jest dla mnie argumentem przeciw...
Ja-dwisia - też mam nadzieję że uda się naturalnie, trzeba być dobrej myśli!!! a na pewno się uda:)
psa i kota nie miałam, za to mam papugi hihi;) już 15 lat!!! i czasem mam ich szczerze dość, ale też się przywiązałam.
teraz już nie chcę zwierząt, może jedynie jakiegoś chomiczka dla córci, bo krótko żyje:-P, ale psa na pewno nie bo to za duży obowiązek.
Piggy - daj znać co u Ciebie:)
psa i kota nie miałam, za to mam papugi hihi;) już 15 lat!!! i czasem mam ich szczerze dość, ale też się przywiązałam.
teraz już nie chcę zwierząt, może jedynie jakiegoś chomiczka dla córci, bo krótko żyje:-P, ale psa na pewno nie bo to za duży obowiązek.
Piggy - daj znać co u Ciebie:)
Ja-dwisia - 3,1 to zdecydowanie za dużo. Umów się jak najszybciej. Ja biorę dawkę Euthyroxu 50, a zaczynałam od 25 co drugi dzień. Stopniowo dawka była zwiększana. I jeszcze nigdy TSH nie spadło mi poniżej 1,5. Próbowałam zwiększać dawkę do 2, ale fatalnie się czułam: kołatania serca, nie mogłam spać. Może na początku umów się do kogoś jak najszybciej, aby zacząć leczenie. A potem spokojnie szukaj jakieś endo polecanego. Ja będę się starała umówić do dr Lewczuk na styczeń.
Jadwisia,super ze wszystko w porzadku po padaniu.
Zaintrygowal mnie temat tarczycy.Ja robilam badanie w maju w Gdyni no i wyszlo jak teraz sprawdzam 2.27 no ale lekarz jak bylam z wynikami nic nie mowil ze nie tak.Swoja droha jak patrze na wyniki to norma jest 0.27-4.2 wiec jestem po srodku.
Czy to lekarz powiedzial ze powinna byc bliska 1 ?? bo w sumie patrzac na normy to powinno byc dosc nisko hmm.Normalnie cala lista pytan mi sie do lekarza nasuwa,ale zapisauje i bede pytac :-).
Co do psa to cie Karolinka doskonale rozumiem ( znow :-)).Ja mialam psy cale moje zycie,zazwyczaj 2 ,byl czas ze i 3 wszystkie przygarniete z ulicy i ze schroniska.Przezylam smierc 3 z nich i placz jest moim zdaniem normalny,nawet i teraz 5 lat po smierci ostatniego z nich lza mi sie w oku kreci.Jeden zdechl jak sie przygotowywalam do matury i wpadlam w taka histerie ze powiedzialam mamie ze jak nie bede miala psa to sie nie bede uczyc i nie bede zdawac wiec pojechalismy do schroniska i wzielismy psa kopie mojego ktory odszedl.No a jak sie wyprowadzilam do UK to okropnie mi pieskow brakowalo,moja mama wciaz ma 2 psy.Zaczelismy tutaj od rybek,potem doszla gadajaca papuga a w maju tego roku w koncu pies i kocham go nad zycie i fakt chyba traktuje troche jak dziecko bo pies jest rozpieszczony.Oczywiscie kupuje psu zabawki,smyczki,smakolyki,nawet gotuje dla niej :-) i pewnie to nie jest normalne ale troche jak na razie wypelnia mi to pustke niemoznosci posiadania dziecka.
I jak uda sie z dzidziusiem to sie ciesze ze dziecko wychowywaloby by sie ze zwierzeciem bo uczy to milosci i poczucia obowiazku.No i mam nadzieje ze moje marzenie posiadania przynajmniej dwojki dzieci i dwoch psow w domku z ogrodkiem sie kiedys spelni :-).
Zaintrygowal mnie temat tarczycy.Ja robilam badanie w maju w Gdyni no i wyszlo jak teraz sprawdzam 2.27 no ale lekarz jak bylam z wynikami nic nie mowil ze nie tak.Swoja droha jak patrze na wyniki to norma jest 0.27-4.2 wiec jestem po srodku.
Czy to lekarz powiedzial ze powinna byc bliska 1 ?? bo w sumie patrzac na normy to powinno byc dosc nisko hmm.Normalnie cala lista pytan mi sie do lekarza nasuwa,ale zapisauje i bede pytac :-).
Co do psa to cie Karolinka doskonale rozumiem ( znow :-)).Ja mialam psy cale moje zycie,zazwyczaj 2 ,byl czas ze i 3 wszystkie przygarniete z ulicy i ze schroniska.Przezylam smierc 3 z nich i placz jest moim zdaniem normalny,nawet i teraz 5 lat po smierci ostatniego z nich lza mi sie w oku kreci.Jeden zdechl jak sie przygotowywalam do matury i wpadlam w taka histerie ze powiedzialam mamie ze jak nie bede miala psa to sie nie bede uczyc i nie bede zdawac wiec pojechalismy do schroniska i wzielismy psa kopie mojego ktory odszedl.No a jak sie wyprowadzilam do UK to okropnie mi pieskow brakowalo,moja mama wciaz ma 2 psy.Zaczelismy tutaj od rybek,potem doszla gadajaca papuga a w maju tego roku w koncu pies i kocham go nad zycie i fakt chyba traktuje troche jak dziecko bo pies jest rozpieszczony.Oczywiscie kupuje psu zabawki,smyczki,smakolyki,nawet gotuje dla niej :-) i pewnie to nie jest normalne ale troche jak na razie wypelnia mi to pustke niemoznosci posiadania dziecka.
I jak uda sie z dzidziusiem to sie ciesze ze dziecko wychowywaloby by sie ze zwierzeciem bo uczy to milosci i poczucia obowiazku.No i mam nadzieje ze moje marzenie posiadania przynajmniej dwojki dzieci i dwoch psow w domku z ogrodkiem sie kiedys spelni :-).
no właśnie - choć niby norma jest do 4 - ale nie w takim przypadku.
mi dr mówił, że powinnam mieć max 2 - i nie mówił też, że to jakiś dramat - czyli dr Śliwiński jeszcze bardziej rygorystyczny z tym jest ;)
umówię się na pewno, trzeba wszystko zoptymalizować ;)
a tarczyca ma duże znaczenie, nie ma co tego lekceważyć...
mi dr mówił, że powinnam mieć max 2 - i nie mówił też, że to jakiś dramat - czyli dr Śliwiński jeszcze bardziej rygorystyczny z tym jest ;)
umówię się na pewno, trzeba wszystko zoptymalizować ;)
a tarczyca ma duże znaczenie, nie ma co tego lekceważyć...
no własnie Katiies, norma jest większa i ja też się w niej mieszczę - tylko to może mieć niekorzystny wpływ na możliwości zajścia w ciążę, więc w takiej sytuacji to jest ważne.
z tego co mi mówil dr Czech Twój wynik powinien być ok - mi właśnie mówił, że w okolicy 2 powinnam mieć. jak napisalam wyżej - dr Śliwiński jest bardziej rygorystyczny :)
z tego co mi mówil dr Czech Twój wynik powinien być ok - mi właśnie mówił, że w okolicy 2 powinnam mieć. jak napisalam wyżej - dr Śliwiński jest bardziej rygorystyczny :)
No wlasnie co doktor to inna opinia :-) a fakt pewnie jest ze nie jedna z norma 4.5 zajdzie w ciaze ,ale dla nas przypadkow skomplikowanych kazdy wynik powinien byc bliski doskonalosci no i fakt ma to wplyw.A oto stronka ktora wszystko wyjasnia i wlasnie ja znalazlam,czas zaczac pracowac teraz :-).U mnie szaro buro i deszczowo depresyjnie,mam nadzieje ze w trojmiescie pogoda chociaz lepsza.
Michalowa, 3mam kciuki, kurcze ja wkurzam sie, ze macie takie problemy....
Gusiluoa, u mnie po 6 miesiecy staran sie, zanikl mi okres, a ciazy brak i poszlam do lekarza i wtedy rozpczely sie sie specjalistyczne badania, zaszlam w ciaze bez leczenia po 2 miesiacach od diagnozy...ale na lato mialam rozpoczac leczenie PCOS.po prostu chcialam psychicznie nastawic sie itp do tego leczenia i w ogole ogarnac sie z tym wszystkim...
Gusiluoa, u mnie po 6 miesiecy staran sie, zanikl mi okres, a ciazy brak i poszlam do lekarza i wtedy rozpczely sie sie specjalistyczne badania, zaszlam w ciaze bez leczenia po 2 miesiacach od diagnozy...ale na lato mialam rozpoczac leczenie PCOS.po prostu chcialam psychicznie nastawic sie itp do tego leczenia i w ogole ogarnac sie z tym wszystkim...
jejku to strasznie długo!
wiem, że czasem trzeba się uzbroić w cierpliwość i "postarać" kilka miesięcy, ale uważam że takie badania powinny być szybciej zlecane przez lekarzy, tak po ok. 6 mies, ponieważ tyle jest par, nieświadomych problemu i nie potrzebnie tracą czas.
my zaczęliśmy w lipcu, więc do maja też prawie rok!
wiem, że czasem trzeba się uzbroić w cierpliwość i "postarać" kilka miesięcy, ale uważam że takie badania powinny być szybciej zlecane przez lekarzy, tak po ok. 6 mies, ponieważ tyle jest par, nieświadomych problemu i nie potrzebnie tracą czas.
my zaczęliśmy w lipcu, więc do maja też prawie rok!
gusiula no niestety lekarze mają w d... jak mówisz, że tyle i tyle się starasz - dla nich zawsze będzie mało; chyba trzeba po prostu kłamać albo robić badania na własną rekę
ja poszłam po roku starań (z tym, że jak pisałam wyżej mam męża w domu średnio co 3 cykl, tylko latem mam go dwa cykle pod rząd) po raz pierwszy zasygnalizować komuś, że chyba coś nie tak, lekarz stwierdził na podstawie ogólnych badań typu prolaktyna i hormony oraz nasienie, że wszystko ok, kazał się wyluzować i przyjść za ok. 4 mies. jeśli nic nie będzie, jak przyszłam chciał skierować na hsg ale miałam infekcje z którą sobie nie mógł poradzić, więc po kolejnych 3 mies. zmieniłam lekarza, kolejny lekarz powiedział na podstawie tych samych badań, że wszystko jest źle, złe wyniki moje i męża itd. konsultowaliśmy się w Warszawie i Gdańsku jeszcze u innych specjalistów, robiliśmy kolejne badania, równo nas naciągano i dalej nie było efektów i tak minął kolejny rok
potem miałam wszystkiego dość i odpuściłam sobie wszystko na kolejne pół roku, po tym czasie poszliśmy prosto do Invicty i tak już mijają trzy lata starań, teraz żałuję, że do invicty nie poszliśmy szybciej, ale tylko do siebie mogę o to mieć pretensje, teraz już diagnoze prawie mamy (oczywiście żaden z wcześniejszych lekarzy nie brał tego pod uwagę choć przesłanki byly) tylko że nie wiadomo ile potrwa leczenie i czy się w ogóle uda, tak dużo przeszliśmy, że czasem mam ochotę zaprzestać wszystkiego i powiedzieć sobie: "widać tak ma być"
ja poszłam po roku starań (z tym, że jak pisałam wyżej mam męża w domu średnio co 3 cykl, tylko latem mam go dwa cykle pod rząd) po raz pierwszy zasygnalizować komuś, że chyba coś nie tak, lekarz stwierdził na podstawie ogólnych badań typu prolaktyna i hormony oraz nasienie, że wszystko ok, kazał się wyluzować i przyjść za ok. 4 mies. jeśli nic nie będzie, jak przyszłam chciał skierować na hsg ale miałam infekcje z którą sobie nie mógł poradzić, więc po kolejnych 3 mies. zmieniłam lekarza, kolejny lekarz powiedział na podstawie tych samych badań, że wszystko jest źle, złe wyniki moje i męża itd. konsultowaliśmy się w Warszawie i Gdańsku jeszcze u innych specjalistów, robiliśmy kolejne badania, równo nas naciągano i dalej nie było efektów i tak minął kolejny rok
potem miałam wszystkiego dość i odpuściłam sobie wszystko na kolejne pół roku, po tym czasie poszliśmy prosto do Invicty i tak już mijają trzy lata starań, teraz żałuję, że do invicty nie poszliśmy szybciej, ale tylko do siebie mogę o to mieć pretensje, teraz już diagnoze prawie mamy (oczywiście żaden z wcześniejszych lekarzy nie brał tego pod uwagę choć przesłanki byly) tylko że nie wiadomo ile potrwa leczenie i czy się w ogóle uda, tak dużo przeszliśmy, że czasem mam ochotę zaprzestać wszystkiego i powiedzieć sobie: "widać tak ma być"
a ja nie jestem przekonana do robienia badań już po kilku miesiącach starań... jest wiele par, które "zaskakują" po 7, 8 czy 10 miesiącach... chyba, że ma się uzasadnione podejrzenia, albo wiek nagli...
zresztą mówi się, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani ;) więc na takich badań, zawsze coś może wyjść, nieraz nawet jakaś bzdurka, która spowoduje nerwy, a tak naprawdę nie ma jednak wpływu, tylko ma wpływ stres, który przy takich badaniach jeszcze rośnie...
ale to oczywiście tylko moje zdanie :)
myśmy poszli do lekarza po 8 miesiącach starań, takich z celowaniem w owu itp. wcześniej też było kilka miesięcy, ale takich na luzie.
no i popieram to, żeby iść od razu do kogoś, kto się zajmuje takimi problemami...
Piggy, czekamy :)
zresztą mówi się, że nie ma ludzi zdrowych, są tylko nieprzebadani ;) więc na takich badań, zawsze coś może wyjść, nieraz nawet jakaś bzdurka, która spowoduje nerwy, a tak naprawdę nie ma jednak wpływu, tylko ma wpływ stres, który przy takich badaniach jeszcze rośnie...
ale to oczywiście tylko moje zdanie :)
myśmy poszli do lekarza po 8 miesiącach starań, takich z celowaniem w owu itp. wcześniej też było kilka miesięcy, ale takich na luzie.
no i popieram to, żeby iść od razu do kogoś, kto się zajmuje takimi problemami...
Piggy, czekamy :)
cześć dziewczynki:)
no w końcu dorwałam się do kompa;)
ale wieści dla was nie mam właściwie żadnych. Test robiłam w czwartek i wyszła tylko jedna kreska, ale @ nadal nie ma, więc czekam.Nie idę więc dziś do Invikty bo nie mam z czym, muszę odwołać wizytę. Brzuch mnie troszkę wczoraj pobolewał, więc myślałam że to już, ale nie. I nawet plamienia nie mam, a u mnie zawsze ze 2 dni przed@ plamienie, więc chyba sporo mi się przesunie @.
no w końcu dorwałam się do kompa;)
ale wieści dla was nie mam właściwie żadnych. Test robiłam w czwartek i wyszła tylko jedna kreska, ale @ nadal nie ma, więc czekam.Nie idę więc dziś do Invikty bo nie mam z czym, muszę odwołać wizytę. Brzuch mnie troszkę wczoraj pobolewał, więc myślałam że to już, ale nie. I nawet plamienia nie mam, a u mnie zawsze ze 2 dni przed@ plamienie, więc chyba sporo mi się przesunie @.
ja poszłam na badania po 4 miesiącach...miałam złe przeczucia, jednak u mnie nic konkretnego nie wykryli a ciązy nie ma...leci 10 cykl:( na kilka miesięcy się poddałam aby odpocząć psychicznie ale z myślami ze we wakacje zaczniemy dalej szukać i się leczyc.....
jedynie zakupiłam wkońcu testy owulacyjne i ich nie rozumiem heheh parę dni temu miałam 2 kreski grube, teraz mam 1 grubą i 1 cienką..czy to oznacza że juz po owulacji? a jeśli po owulacji to czy to oznacza że nic się nie udało znowu?
pozdrawiam serdecznie:)
jedynie zakupiłam wkońcu testy owulacyjne i ich nie rozumiem heheh parę dni temu miałam 2 kreski grube, teraz mam 1 grubą i 1 cienką..czy to oznacza że juz po owulacji? a jeśli po owulacji to czy to oznacza że nic się nie udało znowu?
pozdrawiam serdecznie:)
aguseek, ja nie używałam testów owulacyjnych, ale wiem że obie kreski muszą być tak samo grube, jeśli testowa jest słabsza to owulacji jeszcze nie ma, albo już była, jeśli wcześniej kreski były tak samo intensywne. A czy się udało to jeszcze nie wiesz, i trzeba zaczekać. Wiem że niektórym dziewczynom wychodziły dwie kreski na teście owulacyjnym jak były w ciąży, ale nie wiem jak tam z intensywnością.Jest to związane z podobną budową cząsteczki HCG i LH.
cześć Piggy :)
czyli nadal mamy trzymać kciuki? ;) no to trzymamy!
jeju, jak bym chciała, żeby Co się udało, jeszcze ten test to nie wyrocznia przecież...
co do testów owu, to tak jak pisze Piggy - jak mieałaś dwie grube kreski to znaczy, że wtedy była owu, i na razie więcej się nie dowiesz ;)
niby jest ta teoria, że testu owu mogą wskazać ciążę, ale jest wątpliwa i nie ma się co tym sugerować...
czyli nadal mamy trzymać kciuki? ;) no to trzymamy!
jeju, jak bym chciała, żeby Co się udało, jeszcze ten test to nie wyrocznia przecież...
co do testów owu, to tak jak pisze Piggy - jak mieałaś dwie grube kreski to znaczy, że wtedy była owu, i na razie więcej się nie dowiesz ;)
niby jest ta teoria, że testu owu mogą wskazać ciążę, ale jest wątpliwa i nie ma się co tym sugerować...
Piggy no szkoda, że jeszcze nie wiesz. Ja jednak będę robiła tylko betę, te testy sikane są mało miarodajne.
IUI miałam dziś!!! Pecherzyki wytrzymały, ładnie urosły, LH 57 (max 77). Dr Ś. nadzwyczaj miły. :) Wyszliśmy z domu o 7 a wróciliśmy przed godziną. Fajna sobota, co? Ale Gdańsk w sobotę rano jest piękny. Mało ludzi, piękna pogoda. :) Pojechaliśmy też do Matemblewa. Pierwszy raz tam byłam.
Będę testować za tygodnie w piątek i od razu umówiłam się na wizytę za 2,5 tygodnia. Tym razem jestem bardzo optymistycznie nastawiona. :))
IUI miałam dziś!!! Pecherzyki wytrzymały, ładnie urosły, LH 57 (max 77). Dr Ś. nadzwyczaj miły. :) Wyszliśmy z domu o 7 a wróciliśmy przed godziną. Fajna sobota, co? Ale Gdańsk w sobotę rano jest piękny. Mało ludzi, piękna pogoda. :) Pojechaliśmy też do Matemblewa. Pierwszy raz tam byłam.
Będę testować za tygodnie w piątek i od razu umówiłam się na wizytę za 2,5 tygodnia. Tym razem jestem bardzo optymistycznie nastawiona. :))
Asiu, no to bardzo się cieszę że wszystko poszło dobrze!! Superr!!
To teraz długie 2 tygodnie do czekania:)
A jeśli chodzi o testy, to wiadomo że test z krwi najlepszy. Ale tu weekend i nic nie zrobię:( Kupiłam jeszcze raz test sikany i jutro rano zrobię a ewentualnie w poniedziałek betę ( jeśli jeszcze nie będzie @)
Chociaż wydaje mi się , że się jednak pojawi bo znów mnie brzuch pobolewa.Ech..
To teraz długie 2 tygodnie do czekania:)
A jeśli chodzi o testy, to wiadomo że test z krwi najlepszy. Ale tu weekend i nic nie zrobię:( Kupiłam jeszcze raz test sikany i jutro rano zrobię a ewentualnie w poniedziałek betę ( jeśli jeszcze nie będzie @)
Chociaż wydaje mi się , że się jednak pojawi bo znów mnie brzuch pobolewa.Ech..
Pigg - więc dalej trzymam kciuki. Wiem, że test sikany jest szybszy do zobienia, ale ja ostatnio robiłam z krwi bo właśnie chciałam mieć jasną sytuację co do wizyty u lekarza. Teraz też pewnie tak zrobię.
Dzisiaj rano popękały mi pęcherzyki (bardzo bolał mnie brzuch). Cieszę się bo już wczoraj wieczorem zaczęłam się denerwować.
Luteinę mam brać od wtorku.
Teraz największy mam problem z zębami. Ostatni raz bylam u dentysty pół roku temu. Wszystko OK. Poszłam w zeszłym tygodniu: jeden ubytek - zrobiła, drugi ubytek włożyła lekarstwo i kazała czekać co będzie, a dzisiaj nitką dentystyczną wyrwałam sobie plombę z zęba leczonego kanałowo. Najbardziej boję się, że wymagane będzie zdjęcie rtg oraz znieczulenie. Kurde, zawsze coś. :(
Dzisiaj rano popękały mi pęcherzyki (bardzo bolał mnie brzuch). Cieszę się bo już wczoraj wieczorem zaczęłam się denerwować.
Luteinę mam brać od wtorku.
Teraz największy mam problem z zębami. Ostatni raz bylam u dentysty pół roku temu. Wszystko OK. Poszłam w zeszłym tygodniu: jeden ubytek - zrobiła, drugi ubytek włożyła lekarstwo i kazała czekać co będzie, a dzisiaj nitką dentystyczną wyrwałam sobie plombę z zęba leczonego kanałowo. Najbardziej boję się, że wymagane będzie zdjęcie rtg oraz znieczulenie. Kurde, zawsze coś. :(
Oj tak mi przykro! Piggy, tak mocno tzrymałam kciuki! ;-(
A ja dowiaduję się tylko o kolejnych ciażach koleżanek i znajomych. Normalnie osaczona jestem. Jakiś wysyp ciąż jest ostatnio - 4 moje dobre koleżanki są w ciąży i 2 znajome! W piątek dowiedziałam się, że b.dobra koleżanka jest w 7 tygodniu drugiej ciąży (ma 2 letnią córeczkę) - bidulka bała się do mnie zadzwonić z nowiną ;-). Ale cieszę się ich szczęściem...i nie tracę wiary, że i nam się uda. Ale jest cholernie ciężko niestety!
A ja dowiaduję się tylko o kolejnych ciażach koleżanek i znajomych. Normalnie osaczona jestem. Jakiś wysyp ciąż jest ostatnio - 4 moje dobre koleżanki są w ciąży i 2 znajome! W piątek dowiedziałam się, że b.dobra koleżanka jest w 7 tygodniu drugiej ciąży (ma 2 letnią córeczkę) - bidulka bała się do mnie zadzwonić z nowiną ;-). Ale cieszę się ich szczęściem...i nie tracę wiary, że i nam się uda. Ale jest cholernie ciężko niestety!
hihihi Gabi no to życzę Ci, żebyś się nie dopięła jednak ;P ale tylko z wiadomych powodów ;)
my nie idziemy nigdzie na Sylwestra, jesteśmy strasznie pod kreską z kasą... może kiedyś to sobie jeszcze odbijemy :)
Asienkaj, trzy miesiące to bardzo krótko, więc naprawdę nie ma powodów do zamartwiania i stresu - tym bardziej ,że to tylko utrudnia sprawę. teraz skoncentruj się na tym,aby nacieszyć się małżeństwem i byciem razem. a może właśnie od tego cieszenia maleństwo się pojawi ;)
my nie idziemy nigdzie na Sylwestra, jesteśmy strasznie pod kreską z kasą... może kiedyś to sobie jeszcze odbijemy :)
Asienkaj, trzy miesiące to bardzo krótko, więc naprawdę nie ma powodów do zamartwiania i stresu - tym bardziej ,że to tylko utrudnia sprawę. teraz skoncentruj się na tym,aby nacieszyć się małżeństwem i byciem razem. a może właśnie od tego cieszenia maleństwo się pojawi ;)
Asienkaj - tak jak pisze Ja-dwisia.
3 m-ce to baaardzo krótko. Po roku starań możesz zacząć się martwić i uadać się do specjalisty. No chyba, że jesteś po 30-tce to wtedy po pół roku bezowocnych starań.
Gabi - zazdroszczę Sylwestra. Mój mąż standardowo pracuje do północy w Sylwestra - więc jak co roku jestem sama do ok 24:30. Chyba na jakąś domówkę pójdę.
3 m-ce to baaardzo krótko. Po roku starań możesz zacząć się martwić i uadać się do specjalisty. No chyba, że jesteś po 30-tce to wtedy po pół roku bezowocnych starań.
Gabi - zazdroszczę Sylwestra. Mój mąż standardowo pracuje do północy w Sylwestra - więc jak co roku jestem sama do ok 24:30. Chyba na jakąś domówkę pójdę.
hihihi, moja przyjaciółka ma męża rzeźbiarza-malarza i zawsze się z niej śmiejemy, że kiedyś, jak jej mąż będzie miał mało zleceń, to ją spotkamy zimą na długiej jak będzie stała z jego obrazami, taka zziębnięta w rękawiczkach bez palców... ;))))
ale bycie żoną filozofa też nie ma tylko plusów, hihihi ;))
ale bycie żoną filozofa też nie ma tylko plusów, hihihi ;))
dziewczyny, to będzie mój normalny sylwester od 4 lat, bo też się wcześniej jakoś nie udawało. W tamtym roku bylismy u znajomych męża, faceci ogładali do 1 jakiś mecz! a o 3 było już po wszystkim, bo zmęczeni ;-) obiecałam sobie, że w tym roku biorę sprawy w swoje ręcę, co tez nie bylo proste, bo musiałam męża namówić - nie przepada za takimi imprezami, ale ma być fajna orkiestra, więc myślę, że się rozrusza ;-)
a tak poza tym to ja testuje w niedziele, bolą mnie piersi od luteiny, ale nic więcej (cud;-)
ps. Michałowa, rodzice mojej koleżanki są lekarzami i mieli tak ustalane dyżury, że w tamtym roku spędzieli pierwszego sylwestra razem od 20 lat, masakra. Dobrze, że Twój mąż wróci po północy :)
a tak poza tym to ja testuje w niedziele, bolą mnie piersi od luteiny, ale nic więcej (cud;-)
ps. Michałowa, rodzice mojej koleżanki są lekarzami i mieli tak ustalane dyżury, że w tamtym roku spędzieli pierwszego sylwestra razem od 20 lat, masakra. Dobrze, że Twój mąż wróci po północy :)
czesc wszytskie starajace sie dziewczyny :) na poczatek to powodzenia, aby wam sie udalo zafasolkowac. ja dopiero bede zaczynala starania o dzidzie. sledze czesto wasze watki i widze ze to nie takie proste. pamietam jak bylam małolata i wydawalo mi sie ze zajscie w ciaze to takie pstrykniecie palcami.
moze kilka rad od was dla tych poczatkujacych. u nas tez bedzie problem a to z tego wzgledu ze maz na kontraktach i pewnie ciezko bedzie trafic.
moze kilka rad od was dla tych poczatkujacych. u nas tez bedzie problem a to z tego wzgledu ze maz na kontraktach i pewnie ciezko bedzie trafic.
witaj Anioł i również życzę powodzenia!!!
Dziewczyny każą wyluzować, ale wiadomo że tak sie nie da do końca hihi:-) jak już zapada decyzja o dziecku, to każdy chce ją mieć jak najszybciej no nie;) ja przed peirwszą ciążą panikowałam przez peirwsze kilka miesięcy, dopiero po 5-tym miesiącu trochę się uspokoiłam, no i się w końcu udało!
A teraz? identyko!!! chciałam jak najszybciej, ciągle o tym myślałam i płakałam przez każdą @.
jutro powinna przyjść @ ale jakoś wcale mnie to nie smuci - po prostu znowu sie uspokoiłam i stwierdziłam, że będzie co ma być i kiedyś na pewno się uda!!!
Asienkaj, nie martw się i nie wiń siebie za to, że nie możesz zajść w ciążę! Taka już nasza natura, jednym udaję się szybko i łatwo, a innym jest trochę trudniej. w końcu i Wam się uda - na pewno:)))
Gabi, zazdroszczę sylwka, mi też sie marzy taka prawdziwa impreza - bal, bo jak na razie to zawsze kończy się u nas na jakiejś domówce. mam też parę propozycji na bal, ale wiece co - nie wiem czy iść, no bo jak uda się zajść... to nie będę mogła sobie popić hihi;-P
Dziewczyny każą wyluzować, ale wiadomo że tak sie nie da do końca hihi:-) jak już zapada decyzja o dziecku, to każdy chce ją mieć jak najszybciej no nie;) ja przed peirwszą ciążą panikowałam przez peirwsze kilka miesięcy, dopiero po 5-tym miesiącu trochę się uspokoiłam, no i się w końcu udało!
A teraz? identyko!!! chciałam jak najszybciej, ciągle o tym myślałam i płakałam przez każdą @.
jutro powinna przyjść @ ale jakoś wcale mnie to nie smuci - po prostu znowu sie uspokoiłam i stwierdziłam, że będzie co ma być i kiedyś na pewno się uda!!!
Asienkaj, nie martw się i nie wiń siebie za to, że nie możesz zajść w ciążę! Taka już nasza natura, jednym udaję się szybko i łatwo, a innym jest trochę trudniej. w końcu i Wam się uda - na pewno:)))
Gabi, zazdroszczę sylwka, mi też sie marzy taka prawdziwa impreza - bal, bo jak na razie to zawsze kończy się u nas na jakiejś domówce. mam też parę propozycji na bal, ale wiece co - nie wiem czy iść, no bo jak uda się zajść... to nie będę mogła sobie popić hihi;-P
Piggy - co dalej u Ciebie? Umówiłaś się na kolejną wizytę?
Ja od dzisiaj biorę luteinę. Temperatura rano była słaba, tylko 36,9. Teraz to już chyba nie będę mierzyła, bo jak biorę luteinę, to ona chyba utrzymuje temperaturę na wysokim poziomie, a więc wynik niemiarodajny.
Michałowa - a Ty tym razem tak cichutko czekałaś na @? :) Nie dałaś nam pola do popisu aby nakręcić Ciebie?
Ja-dwisia - proszę napisz co lekarz powie na Twoja prolaktynę.
Gabi - jak Twój biznesplan?
Ja od dzisiaj biorę luteinę. Temperatura rano była słaba, tylko 36,9. Teraz to już chyba nie będę mierzyła, bo jak biorę luteinę, to ona chyba utrzymuje temperaturę na wysokim poziomie, a więc wynik niemiarodajny.
Michałowa - a Ty tym razem tak cichutko czekałaś na @? :) Nie dałaś nam pola do popisu aby nakręcić Ciebie?
Ja-dwisia - proszę napisz co lekarz powie na Twoja prolaktynę.
Gabi - jak Twój biznesplan?
Asiu, ja tak cicho, bo wiedziałam, że nic z tego. Miałam cykl bezowulacyjny (pomimo Clo 2xdziennie ;-(). Także od początku wiedziałam, że w tym cyklu nic z tego i nakręcać się nie muszę. Brałam Luteinę żeby dostać @ - inaczej przy PCO to pewnie bym się niedoczekała.
No ale dziś mój 5 dzień cyklu i nowe szanse - biorę Clo 3 x dziennie i miewam wybuchy gorąca ;-).
No ale dziś mój 5 dzień cyklu i nowe szanse - biorę Clo 3 x dziennie i miewam wybuchy gorąca ;-).
Szczyptańska-Pałka - Lestek do niej chodziła. Ja byłam u niej 3 razy, bo nie dałam rady zarejestrować do dr Śliwińskiego. Mi zdecydowanie nie podpasowała i unikam jak ognia. Jest bardzo młoda. Jak nie możesz zarejestrować sie do dr Ś. to próbuj do niej. Jeden raz, a potem z powrotem do dr Cz. Żeby nie tracić cyklu. Problem w Invicie jest taki, że pacjentek coraz więcej i trudniej jest umówić się do "starych" lekarzy. :)
Jeszcze w piątek byłam cała szczęśliwa, że się udało, że jestem w 5t.c., ale w sobotę... plamienie, które skończyło się łyżeczkowaniem :-(( No cóż, teraz musimy odczekać z mężem i starać się na nowo. Oby następnym razem było wszystko dobrze. I w takim razie znów dopisuję się do wątku starających się...
moja kuzynak poroniła ok własnie 5-6 tc tak dwa razy. zrobiła setki adan i niby wszystko ok. Za trzecim razem trafiła na ginekologa, ktory pow., ze jak tylko zajdzie w ciazy ma brac pól aspiryny dziennie brtała do ja tak do siodmego miesiaca bo wkoncu udało sie i nie poroniła. Mała ma teraz 10 miesiecy i jest okazem zdrowia. lekarz nazywa sie GOLONKO
Kapkaola, bardzo Ci współczuje, takie sytuacje strasznie bolą, ale trzeba mieć nadzieje, że następnym razem będzie wszystko dobrze. Teraz odpoczywaj, a niedługo nowe staranka
Asiu biznesplan mam zarysowany, to i tak tylko dla mojej wiadomości, teraz myślę nad wygladem strony internetowej bo jest bardzo ważna i przeglądam ofery firm, które mogłyby mi ją zrobić
Asiu biznesplan mam zarysowany, to i tak tylko dla mojej wiadomości, teraz myślę nad wygladem strony internetowej bo jest bardzo ważna i przeglądam ofery firm, które mogłyby mi ją zrobić
Witam!
Postanowiłam dołączyc się do tego wątku,ponieważ jestem w podobnej sytuacji i bardzo chcę mieć dziecko,ale niestety życie tak się ułożyło,że w tej chwili jestem sama,a czas leci! :(
Byłam już raz w ciąży,ale niestety szczęście trwało tylko do 17 tc.! :(
To był szok,bo w ciąży czułam się rewelacyjnie i nie było żadnych oznak nadchodzącego nieszczęścia!
Żałoba trwała długo,ale po 6 miesiącach od obumarcia ciąży ponownie zaczeliśmy się starać o maleństwo przez parę miesiecy- bez rezultatu.Niestety takiego napięcia nie wytrzymał mój partner. :(
Mimo wszystko wciąż mam jeszcze nadzieję,że kiedyś będę znowu w ciąży i tym razem zakończy się szczęśliwie!
Wy dziewczyny też NIE TRAĆCIE NADZIEI !!!
TRZYMAM ZA WAS KCIUKI!!!
Postanowiłam dołączyc się do tego wątku,ponieważ jestem w podobnej sytuacji i bardzo chcę mieć dziecko,ale niestety życie tak się ułożyło,że w tej chwili jestem sama,a czas leci! :(
Byłam już raz w ciąży,ale niestety szczęście trwało tylko do 17 tc.! :(
To był szok,bo w ciąży czułam się rewelacyjnie i nie było żadnych oznak nadchodzącego nieszczęścia!
Żałoba trwała długo,ale po 6 miesiącach od obumarcia ciąży ponownie zaczeliśmy się starać o maleństwo przez parę miesiecy- bez rezultatu.Niestety takiego napięcia nie wytrzymał mój partner. :(
Mimo wszystko wciąż mam jeszcze nadzieję,że kiedyś będę znowu w ciąży i tym razem zakończy się szczęśliwie!
Wy dziewczyny też NIE TRAĆCIE NADZIEI !!!
TRZYMAM ZA WAS KCIUKI!!!
kapkaola, przykro mi bardzo że tak się skończyło:(
Asia, a ty jednak tym razem dostałaś luteinę. Czy dr mówił dlaczego tym razem musisz brać?
I trzymam kciuki, bardzo bym chciała żeby ci się udało!! Żeby nam tu wszystkim się udało:)
A ja byłam dziś u dr Śliwińskiego i od dziś biorę Clo.Wizytę mam w 12 dc tj. 4 grudnia.
Asia, a ty jednak tym razem dostałaś luteinę. Czy dr mówił dlaczego tym razem musisz brać?
I trzymam kciuki, bardzo bym chciała żeby ci się udało!! Żeby nam tu wszystkim się udało:)
A ja byłam dziś u dr Śliwińskiego i od dziś biorę Clo.Wizytę mam w 12 dc tj. 4 grudnia.
Dziewczyny,wiem,że też nasza psychika odgrywa dużą rolę,gdy bardzo się staramy zajść w ciążę, to wtedy są jakieś blokady i skutek jest odwrotny.Pytałam się o to mojego gina (już niestety ŚP!) i potwierdził.Tak więc im bardziej chcemy mieć dzidziusia,tym bardziej nie wychodzi!
Może warto nie myśleć o ciąży aż tak bardzo,a pewnego dnia okaże się,że ... JESTEŚMY W CIĄŻY!!!
Co Wy na to?
Pozdrawiam serdecznie i mocno za wszystkie trzymam kciuki!!!
Może warto nie myśleć o ciąży aż tak bardzo,a pewnego dnia okaże się,że ... JESTEŚMY W CIĄŻY!!!
Co Wy na to?
Pozdrawiam serdecznie i mocno za wszystkie trzymam kciuki!!!
Piggy - bierzesz Clo, a od którego dnia cyklu?
W poprzednim cyklu IUI mialam u dr Szc-P i myślę, że ona albo zlekceważyła albo zapomniała zapisać luteinę. Bo jak przyszłam w 2dc to pytała czy biorę luteinę. Ciekawe jak miałam brać, skoro mi jej nie zapisała. Teraz dr Śliwiński zapisał mi ją standardowo.
Piggy - jak udało Ci się zarejestrować do dr Ś.?
Gosia76 - przykro mi bardzo, że dotknęło Ciebie poronienie, i to w prawie II trymestrze. Co do wyluzowania, to pewnie, dużo się o tym czyta. Wiele dziewczyn to potwierdza, ale sprawdza sie to chyba tylko u zdrowych par. Ja jedyny raz zaszłam w ciążę w wyniku IUI, co przeczy takiej teorii, bo w takich okolicznościach trudno o wyluzowanie i "zapomnienie".
W poprzednim cyklu IUI mialam u dr Szc-P i myślę, że ona albo zlekceważyła albo zapomniała zapisać luteinę. Bo jak przyszłam w 2dc to pytała czy biorę luteinę. Ciekawe jak miałam brać, skoro mi jej nie zapisała. Teraz dr Śliwiński zapisał mi ją standardowo.
Piggy - jak udało Ci się zarejestrować do dr Ś.?
Gosia76 - przykro mi bardzo, że dotknęło Ciebie poronienie, i to w prawie II trymestrze. Co do wyluzowania, to pewnie, dużo się o tym czyta. Wiele dziewczyn to potwierdza, ale sprawdza sie to chyba tylko u zdrowych par. Ja jedyny raz zaszłam w ciążę w wyniku IUI, co przeczy takiej teorii, bo w takich okolicznościach trudno o wyluzowanie i "zapomnienie".
Makarena,zgadzam się z Tobą i bardzo Ci współczuję!
Mam nadzieję
i życzę Tobie z całego serca,żeby jeszcze w tym roku udało się zajść w ciążę!!!To będzie najlepszy prezent na święta!!!
Powiem szczerze,że sama się już zastanawiałam,czy nie zrobić jakiś dodatkowych badań hormonalnych,bo badania histopatologiczne popłodu nic nie wykazały,a ja boję się,że z biegiem czasu będę miała problemy z zajściem w ciążę,albo z jej utrzymaniem.
Mam nadzieję
i życzę Tobie z całego serca,żeby jeszcze w tym roku udało się zajść w ciążę!!!To będzie najlepszy prezent na święta!!!
Powiem szczerze,że sama się już zastanawiałam,czy nie zrobić jakiś dodatkowych badań hormonalnych,bo badania histopatologiczne popłodu nic nie wykazały,a ja boję się,że z biegiem czasu będę miała problemy z zajściem w ciążę,albo z jej utrzymaniem.
Gosia76- rozumiem, że na razie nie starasz się o dziecko, więc wydaje mi się, że żadnych szczegółowych badań nie masz co robić. Generalnie- wizyta u gin raz w roku, cytologia, może wymaz z pochwy i sprawdzanie hormonów tarczycy, morfologia, itp. Poziom hormonów, stan zdrowia zmienia się, więc za 1, 2 czy 3 lata może być zupełnie inaczej. Może zarodek miał wady, które uniemożliwiły dalszy rozwój. Następnym razem będzie zupełnie inaczej. :)
Asia, Clo biorę od wczoraj czyli od 2dc, 2 razy dziennie 1 tabl., z tym że wczoraj byłam u lekarza wieczorem więc wieczorem miałam wziąć od razu 2 tabl.
Poprzednie IUI też miałam u dr Śliwińskiego i nie zapisał mi luteiny, więc dlatego pytam jak to u ciebie było.
A jeśli chodzi o zarejestrowanie się, to nie wiem czy pytasz o tą wczorajszą wizytę czy tą następną.Jeśli o tą wczorajszą to zapisywałam się zaraz po IUI, i było miejsce na wtorek i na sobotę. Myśllałam że ten wtorek to będzie za późno, ale @ mi się przesunęła i wyszło świetnie, akurat 2dc.
A jeśli pytasz o wizytę 4 grudnia to wczoraj dr zapisał mi na kartce konkretną datę i godzinę na kartce i miałam tylko podejść do rejestracji i zapisać się, bo bez tego to nie miałabym terminu.
Poprzednie IUI też miałam u dr Śliwińskiego i nie zapisał mi luteiny, więc dlatego pytam jak to u ciebie było.
A jeśli chodzi o zarejestrowanie się, to nie wiem czy pytasz o tą wczorajszą wizytę czy tą następną.Jeśli o tą wczorajszą to zapisywałam się zaraz po IUI, i było miejsce na wtorek i na sobotę. Myśllałam że ten wtorek to będzie za późno, ale @ mi się przesunęła i wyszło świetnie, akurat 2dc.
A jeśli pytasz o wizytę 4 grudnia to wczoraj dr zapisał mi na kartce konkretną datę i godzinę na kartce i miałam tylko podejść do rejestracji i zapisać się, bo bez tego to nie miałabym terminu.
dziewczyny, ja wczoraj kupiłam test na niedziele, ale wieczorem mnie rozłożyło strasznie, plecy mnie bolały, tempetatura 38 i mąż powiedział, żebym poszła dzisiaj do lekarza, pewnie dałby mi antybiotyk, więc pomyślałam, że zrobie rano ten test, wiedząc, że i tak nic nie wyjdzie i w razie czego trzeba będzie iść na bete, zrobiłam go i szok, dwie kreski! widoczne dwie kreski! nie wiem czy to wiarygodne jest, bo w 11 dniu po owu taki wynik? (test 25). Narazie się jeszcze nie ciesze, tak jak było w planach, kolejny zrobie w niedziele. Pozdrówka
może bliźniaki jak taka wysoka beta ;P u mnie w rodzinie często są, hehe. Nie no, może ściemniał ten test, zobaczymy w niedziele co wyjdzie, nie chce iść na bete, bo robiłam 3 razy i za każdym nic, a to rano musze się zrywać, popołudniu stać w korkach i 45zł do tyłu, także zrobie jak niedzielny wyjdzie pozytywny, jak nie, to trudno, przynajmniej sukienke założe na sylwestra ;-)
A lekarza narazie odpuszczam, w sumie ani gardło mnie nie boli, ani głowa, nie kaszle, katar tylko mam dzisiaj i na bank stan podgorączkowy
A lekarza narazie odpuszczam, w sumie ani gardło mnie nie boli, ani głowa, nie kaszle, katar tylko mam dzisiaj i na bank stan podgorączkowy
Gabi,to na pewno ciąża!!! Test się nie pomylił!!!
GRATULUJĘ!!! NARESZCIE SIĘ UDAŁO!!!
A ten stan podgorączkowy,to typowy objaw na początku ciązy!!!
Ja też miałam podwyższoną temperaturę i do tego jeszcze uderzenia gorąca,jak przy menopauzie. ;) Po 8 tc. przeszło.
WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE!!!
UWAŻAJ NA SIEBIE I TRZYMAJ SIĘ!
GRATULUJĘ!!! NARESZCIE SIĘ UDAŁO!!!
A ten stan podgorączkowy,to typowy objaw na początku ciązy!!!
Ja też miałam podwyższoną temperaturę i do tego jeszcze uderzenia gorąca,jak przy menopauzie. ;) Po 8 tc. przeszło.
WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE!!!
UWAŻAJ NA SIEBIE I TRZYMAJ SIĘ!
hej dziewczynki :) dawno mnie nie bylo.. bo jakos stracilam nadzieje.. caly czas sie staramy i nadal nic... moglabym duzo powiedziec o pani butalewicz... ale bylyby to tylko zle opinie... na poczatku spoko bylo, fajna babeczka. ale nie pomogla mi, a raczej doprowadzila mnie do takiego stanu, ze znalazlm sie w szpitalu.. kazala brac 1/4 dostinexu, choc mialam juz tak niska prolaktyne... aaaaa..... mialam @ przez dwa tygodnie... szok ;/ bylam u niej w tym czasie, dala mi jedynie jakies tabletki i przestalam wreszcie @, ale to co przezylam to .. aaaa....
w kazdym razie jak poszlam do innego lekarza to zlapal sie za glowe... poszlam jedynie sprawdzic ja i wyszlam zalamana.. ze tak mnie "leczyla"... i ze tyle kasy za to brala.. jeszcze rezonans za 540 zl!! szok ;/ w kazdym razie ja na swoim przykladzie moge smialo powiedziec, ze jej nie polecam.. mam nadzieje, ze jestem tylko jednym takim przypadkiem...
trzymam kciuki za was : ) Gabi po cichu juz gratuluje :)
w kazdym razie jak poszlam do innego lekarza to zlapal sie za glowe... poszlam jedynie sprawdzic ja i wyszlam zalamana.. ze tak mnie "leczyla"... i ze tyle kasy za to brala.. jeszcze rezonans za 540 zl!! szok ;/ w kazdym razie ja na swoim przykladzie moge smialo powiedziec, ze jej nie polecam.. mam nadzieje, ze jestem tylko jednym takim przypadkiem...
trzymam kciuki za was : ) Gabi po cichu juz gratuluje :)
Wielkie dzięki kammcia!To mi wystarczy - nie pójde ani razu do tej Butalewicz!STRATA CZASU!
Przykro mi,że sama musiałaś tyle przez nią przejść,żeby teraz móc przestrzec innych!
Nie trać nadziei - tak,jak i my nie tracimy!!!W końcu MUSI SIĘ UDAĆ!!!
Czasem zastanawiam się,gdzie tu jest sprawiedliwość?!
Tyle jest kobiet na świecie,które nie chcą mieć dzieci,biorą tabletki anty,a i tak zachodzą w ciążę, nie dbają o nią i bez problemu rodzą zdrowe,śliczne dzieci!Natomiast te,które bardzo chcą - mają problemy,albo nie mogą mieć własnych dzieci!
Przykro mi,że sama musiałaś tyle przez nią przejść,żeby teraz móc przestrzec innych!
Nie trać nadziei - tak,jak i my nie tracimy!!!W końcu MUSI SIĘ UDAĆ!!!
Czasem zastanawiam się,gdzie tu jest sprawiedliwość?!
Tyle jest kobiet na świecie,które nie chcą mieć dzieci,biorą tabletki anty,a i tak zachodzą w ciążę, nie dbają o nią i bez problemu rodzą zdrowe,śliczne dzieci!Natomiast te,które bardzo chcą - mają problemy,albo nie mogą mieć własnych dzieci!
GABI mocno trzymam kciuki,MAKARENA jak tylko bedziesz coś wiedziała napisz czekam z niecierpliwością!!!!
U mnie dobre wieści moja torbiel zniknęła:-))Duzo sie modliłam i w koncu nie mam przeciwskazań do kolejnej ciązy.Wyniki super!od stycznia staranka, bo nie chcę w tym roku mam złe doświadczena.
Pozdrawiam Was
U mnie dobre wieści moja torbiel zniknęła:-))Duzo sie modliłam i w koncu nie mam przeciwskazań do kolejnej ciązy.Wyniki super!od stycznia staranka, bo nie chcę w tym roku mam złe doświadczena.
Pozdrawiam Was
WOW!!!!!! Gabi tak się cieszę:-)))))
jesli są dwie kreski to na pewno ciąża - super!
trzymam kciuki żeby było wszystko dobrze!!!
a ja... nie chciałam wcześniej pisać, ale @ jeszcze nie dostałam, miała być we wtorek i jak do tej pory cisza:) mi się raczej nigdy @ nie spóźnia. zrobiłam dzisiaj test i jest 1 kreska a druga taka bardzo blada niby, ale w sumie to tak się wpatrywałam, że mogłam ją sobie ubzdurać hihi
och, jak dobrze Gabi, że mnie wyprzedziłaś;) bo nie chciała pierwsza kończyć wątku, bardzo chciałam żeby to właśnie którejś z Was się udało!!!!!!!!!:)
Gratuluję!!!
jesli są dwie kreski to na pewno ciąża - super!
trzymam kciuki żeby było wszystko dobrze!!!
a ja... nie chciałam wcześniej pisać, ale @ jeszcze nie dostałam, miała być we wtorek i jak do tej pory cisza:) mi się raczej nigdy @ nie spóźnia. zrobiłam dzisiaj test i jest 1 kreska a druga taka bardzo blada niby, ale w sumie to tak się wpatrywałam, że mogłam ją sobie ubzdurać hihi
och, jak dobrze Gabi, że mnie wyprzedziłaś;) bo nie chciała pierwsza kończyć wątku, bardzo chciałam żeby to właśnie którejś z Was się udało!!!!!!!!!:)
Gratuluję!!!
jaaaaa Gabi, ale super!!!!!! trzymam mocniutko kciuki, żeby teraz już wszystko było dobrze! MUSI!!! :)))
Gusiula, no ej, no to chyba też się udało, co?? :) cudowne wieści Dziewczyny, i oby teraz tak dalej :) mocno wierzę, że wszystko się potwierdzi i będzie już tylko dobrze :))
czyli Michałowa miała nosa, otwierając kolejny wątek bez ciąży - bo wygląda na to, że teraz mamy dwie :)
Sylwia - ja też tak miewam z jajnikami - czuję takie kłucie i ciągnięcie...
Gusiula, no ej, no to chyba też się udało, co?? :) cudowne wieści Dziewczyny, i oby teraz tak dalej :) mocno wierzę, że wszystko się potwierdzi i będzie już tylko dobrze :))
czyli Michałowa miała nosa, otwierając kolejny wątek bez ciąży - bo wygląda na to, że teraz mamy dwie :)
Sylwia - ja też tak miewam z jajnikami - czuję takie kłucie i ciągnięcie...
dziękuję Wam dziewczyny, aż się wzruszyłam.. dzięki :) może zrobie jutro ten kolejny test, bo nie mogę się doczekać ;-)
Gusiula, gratulacje! ja poprzednim razem też tak miałam, myślałam, że sobie wymyśliłam tą drugą kreske i dałam koleżance, żeby sprawdziła :)
Sylwia takie kłucie jajników po owu to normalka, też tak mam
Ściskam Was wszystkie :)
Gusiula, gratulacje! ja poprzednim razem też tak miałam, myślałam, że sobie wymyśliłam tą drugą kreske i dałam koleżance, żeby sprawdziła :)
Sylwia takie kłucie jajników po owu to normalka, też tak mam
Ściskam Was wszystkie :)
Michałowa - ja wcześniej nie chodziłam do Invicty do endo, tylko w Gdyni. Ale ta pani zachorowała, jest kilka miesięcy na zwolnieniu i nie wiem czy wróci czy już pójdzie na emeryturę. No i musiałam iść gdzie indziej, a po drugie chciałam żeby inny lekarz wypowiedzial się o moich wynikach. Teraz właśnie byłam u dr Sharmy w Invicie. Potwierdził, to co wcześniej mówiła dr w Gdyni. Szczerze, to mam nadzieję, że jednak ta moja dr w Gdyni wróci, bo mam do niej bliżej i wizyty tańsze.
Asia, ja mam wizytę za dwa tygodnie, zapisałam się do tego endokrynologa polecanego przez Stokrotę, na razie prywatnie, a potem spróbuje na NFZ, bo pewnie wizyt bedzie więcej.
po wizycie dam znać, co się dowiedziałam :)
a czy skierowanie do endo to tylko lekarz rodzinny może wypisac, czy ginekolog też?
po wizycie dam znać, co się dowiedziałam :)
a czy skierowanie do endo to tylko lekarz rodzinny może wypisac, czy ginekolog też?
Ja-dwisia - ja jestem zrażona do endokrynologów na NFZ. Moja mama zapisała się do jakiegoś w przychodni na Dąbrowie. Przez pół roku tak ją leczył, że z niedoczynności wpadła w nadczynność, a on ciągle podnosił dawki leków. Czuła się fatalnie, myślała, że zbliża się drugi zawał. A facet nie reagował. I wróciła do lekarza prywatnego, który szybko ustawił prawidłowe dawkowanie. Ja leczę się u endo rok czasu i chyba nie ma innej łatwiejszej dziedziny medycyny: co czytam, to wszystkie osoby dostają te same leki, tylko w innych dawkach. No niesamowite.
jest druga kreska:) odłożyłam ten wczorajszy test do szafki i spojrzałam na niego znowu wieczorem i wtedy kreska była już widoczna!:-D
dziękuję bardzo za gratulacje!!!
ale wierzę że nie długo to ja WAM będę gratulować!!!!!!! Trzymam mocno kciuki za WAS wszystkie!!!!!!!:-)))))) i będę tu nadal zaglądać;)
Gabi trzymaj się cieplutko, na pewno będzie wszystko ok!
pozdrawiam:)
dziękuję bardzo za gratulacje!!!
ale wierzę że nie długo to ja WAM będę gratulować!!!!!!! Trzymam mocno kciuki za WAS wszystkie!!!!!!!:-)))))) i będę tu nadal zaglądać;)
Gabi trzymaj się cieplutko, na pewno będzie wszystko ok!
pozdrawiam:)
jutro test, jak będzie pozytywny, to w poniedziałek zrobię bete i progesteron, to samo w środę i pójdę popołudniu do lekarza na konsultację wyników na miesjcu, a do swojego pojadę za 2 tyg, bo właśnie mówił, żebym wcześniej nie przyjeżdzała. No, ale to plany przyszłościowe, zobaczymy jak to będzie
A ogólnie to fatalnie się czuje, jakby mnie choróbsko jakieś brało
Pozdrówka
A ogólnie to fatalnie się czuje, jakby mnie choróbsko jakieś brało
Pozdrówka