Widok
ja się nie obrazam...zrobiło mi sie przykro, bo nie ja jedna jedyna się tu wypowiadam o bolacych piersiach czy braku @..ale czulam,ze Wasze posty byly skierowane wprost do mnie..
no nic..nie ma co dyskutowac o tym..kazda jest inna i kazda ma swoje zdanie..nie wszystkim sie musi podobac..
mamy sie wspierac a nie krytykowac...
no nic..nie ma co dyskutowac o tym..kazda jest inna i kazda ma swoje zdanie..nie wszystkim sie musi podobac..
mamy sie wspierac a nie krytykowac...
stokrotka moja wypowiedz tez nie byla absolutnie skierowana bezposrednio do ciebie, ani do zadnej innej forumki. jakos tak sie poprostu zmienil ostatnio ten nasz watek.
chyba kazda z nas musi sobie cos odreagowac i pewnie wypada na forum.
przepraszam jesli ktoras z was urazilam, niemialam tego na celu.
chyba kazda z nas musi sobie cos odreagowac i pewnie wypada na forum.
przepraszam jesli ktoras z was urazilam, niemialam tego na celu.
według mnie to są dwie oddzielne sprawy: starające się świeżo ;) i weteranki ;))) dlatego kilka forumek już sie nie pojawia. bo inne są problemy tych z długim stażem. często za tymi osobami stoją ciężkie przeżycia i lata trudnych starań. miałam jakiś czas temu pomysł, żeby załozyć oddzielny wątek staraczek-wetranek, ale pomysł nie chwycił. nie udzielam się zbyt często na forum, nie mam tu znajomości i chyba jednak w tych długich staraniach nie ma chęci i zapału do dzielenia się problemami. poza tym ja nie zaliczam się już do żadnej grupy :) trzymam kciuki i kibicuję każdej starającej się. ale weterankom duuuuuzo mocniej :D
Mi się niestety nie udało beta spadła i czekam na krwawienie.. brzuch i plecy bolą.. smutno mi.. 1,5 roku starań i kolejne niepowodzenie.. myślałam, że już nigdy nie będę musiała tego przechodzić.. :(
Dziewczyny faktycznie nakręcanie się na początku swojej drogi może prowadzić do ciągłego doła- jeśli nie uda się przez kilka miesięcy... póki możecie i dopiero zaczynacie starania.. nie róbcie sobie krzywdy, a wyluzujcie się i cieszcie się bliskością z partnerem, bo ponoć gdy się o dziecku nie myśli to łatwiej się ono pojawia...mam nadzieję, że większość z Was nie będzie musiała przeżywać tego co te, które starają się już kilka lat (bo wierzcie mi lub nie ale jest różnica między staraniem się 2 miesiące a 2,3,5 lat) i że większość nie pozna uczucia kiedy się wyczekanego aniołka traci.. pozdrawiam was i życzę powodzenia tak samo Wam wszystkim jak i sobie..
Dziewczyny faktycznie nakręcanie się na początku swojej drogi może prowadzić do ciągłego doła- jeśli nie uda się przez kilka miesięcy... póki możecie i dopiero zaczynacie starania.. nie róbcie sobie krzywdy, a wyluzujcie się i cieszcie się bliskością z partnerem, bo ponoć gdy się o dziecku nie myśli to łatwiej się ono pojawia...mam nadzieję, że większość z Was nie będzie musiała przeżywać tego co te, które starają się już kilka lat (bo wierzcie mi lub nie ale jest różnica między staraniem się 2 miesiące a 2,3,5 lat) i że większość nie pozna uczucia kiedy się wyczekanego aniołka traci.. pozdrawiam was i życzę powodzenia tak samo Wam wszystkim jak i sobie..
tripgirl doskonale Cie rozumiem,strach jest, ale w końcu musi się udać..może jak odpuścisz to właśnie się uda, życzę Ci tego z całego serca..
ja straciłam już drugiego aniołka ale tym razem przeżywam to inaczej,choć może to zabrzmi dziwnie to rozpacz jest mniejsza.. może dlatego, że nie zdążyłam się przyzwyczaić i pokochać.. to 5 tydzień tamtym razem 12tydz i dowiedziałam się jak poszłam zrobić usg 3d..a potem szkok, szpital i łyżeczkowanie.. tym razem podejście było inne obiecałam sobie, że póki nie dotrwam do 13 tyg i nie zobaczę zdrowego dziecka, to nie będę się przyzwyczajać do myśli o tym, że jestem w ciąży.. bo II kreski to jeszcze nic pewnego.. chyba każda po tym traumatycznym przeżyciu otwiera nad sobą parasol ochronny, żeby nie zwariować.. ale będzie dobrze trzeba w to wierzyć ja wierzę i po @ znów zacznę starania...
ja straciłam już drugiego aniołka ale tym razem przeżywam to inaczej,choć może to zabrzmi dziwnie to rozpacz jest mniejsza.. może dlatego, że nie zdążyłam się przyzwyczaić i pokochać.. to 5 tydzień tamtym razem 12tydz i dowiedziałam się jak poszłam zrobić usg 3d..a potem szkok, szpital i łyżeczkowanie.. tym razem podejście było inne obiecałam sobie, że póki nie dotrwam do 13 tyg i nie zobaczę zdrowego dziecka, to nie będę się przyzwyczajać do myśli o tym, że jestem w ciąży.. bo II kreski to jeszcze nic pewnego.. chyba każda po tym traumatycznym przeżyciu otwiera nad sobą parasol ochronny, żeby nie zwariować.. ale będzie dobrze trzeba w to wierzyć ja wierzę i po @ znów zacznę starania...
dziewczyny odkopalam nas z 9 strony wstyd taka cisza... ja nie zaloze nowego watku bo z plamien wyszlo delikatne krwawienie wiec to chyba okres bedzie wczesniej aczkolwiek nie mam objawow okresowych wcale, h.....j mnie strzela bo chyba mam rozregulowany organizm nie wiem co sie dzieje nigdy takich rzeczy nie mialam i tylko jedno slowo mi sie nasuwa teraz k.....wa!!!! to sie wygadalam:) nie ma jak to nasze forum:) pozdrawiam was kochane i mam nadzieje ze ktoras nam zaraz wyskoczy z nowym watkiem:)))
Ania bardzo bardzo mi przykro, jejku dlaczego tak jest i tak się dzieje ja tego nigdy nie zrozumiem; niestety myślę, że każda kobieta po poronieniu boi się bardzo "powtórki z rozrywki", ja boję się panicznie... trzymaj się ciepło, wiem że to kiepskie pocieszenie, ale żona mojego kuzyna straciła ciąże 4 razy, a teraz ma synka zdrowego super, ale ja sobie nie wyobrażam przechodzić przez to tyle razy; jestem z Tobą myślami bo dokładnie wiem co czujesz
Karolinka mnie myslalam, ze wczoraj szlak trafi, jak czytalam jakie forum i dziewczyna na nim pisala ze po pierwszej niechcianej(usunietej)ciazy zaczela brac zastrzyki antykoncepcyjne. miala w sumie 4 usuniete ciaze brala te zastrzyki. od ostatniej aborcji minelo 11 i od tamtego czasu nie moze zajsc w ciaze, chcoiaz teraz z obecnym mezem bardzo by chciala.
pomyslalam sobie, ze dobrze takiej babie, najpierw 4 dzieci usunela nie majac jakichkolwiek skrupolow i jeszcze o tym pisze jakby to bylo cos normalnego, a teraz jak znalazla odpowiedniego faceta to im sie dziecko marzy. a niech sie namecza teraz w staraniach.
nie musze chyba pisac jak to sie ma do nas starajacych, po poronieniach pierwszego z kolejnego aniolka, a taka baba sobie poprostu usuwa. az sie we mnie gotuje.
pomyslalam sobie, ze dobrze takiej babie, najpierw 4 dzieci usunela nie majac jakichkolwiek skrupolow i jeszcze o tym pisze jakby to bylo cos normalnego, a teraz jak znalazla odpowiedniego faceta to im sie dziecko marzy. a niech sie namecza teraz w staraniach.
nie musze chyba pisac jak to sie ma do nas starajacych, po poronieniach pierwszego z kolejnego aniolka, a taka baba sobie poprostu usuwa. az sie we mnie gotuje.
adziula, jak ja słyszę coś takiego to tez się we mnie gotuje. Albo dzieci porzucane na śmietnikach. Raz czytałam jak jakaś kobieta zabiła dziecko w mikrofalówce, albo inna utopiła w pralce automatycznej. Jakby nie było już lepiej oddac te dzieci do adopcji. To jest straszne. No i nie mogę w takich chwilach pojąc czemu te ***** zachodzą w ciążę jak kocice, a te które bardzo by chciały, mają warunki itp to mają z tym takie trudności i to niektóre przez wiele lat :(