Widok
Stworek.
Nie wiem kogo tak usilnie caly czas probujesz obrazic, ale radze ci dobrze-spojrz na siebie czasem bardziej krytycznie.
A co do piwa, etykietek(i nawet kapsli) i gazu ; naprawde jestes ZAROZUMIALYM ZALOSNYM STWOREM i zaluje tylko, ze tak malo ludzi widzi u ciebie te ceche.
Straszni sa tacy ludzie patrzacy z wyzyn na innych, lecz nic nigdy niewidzacy, poniewaz pomiedzy nimi zawsze beda chmury, lub zwykla ludzka mgla.Chron mnie , Boze, przed takimi potworami :-(
A co do piwa, etykietek(i nawet kapsli) i gazu ; naprawde jestes ZAROZUMIALYM ZALOSNYM STWOREM i zaluje tylko, ze tak malo ludzi widzi u ciebie te ceche.
Straszni sa tacy ludzie patrzacy z wyzyn na innych, lecz nic nigdy niewidzacy, poniewaz pomiedzy nimi zawsze beda chmury, lub zwykla ludzka mgla.Chron mnie , Boze, przed takimi potworami :-(
Stworek.
- jestes kobieta?-a wiec napisze: bezsczelna z ciebie dziewczyna:-(
Poza tym, gdy pisze o sobie w rodzaju zenskim-i ty tak pisz-i zapamietaj sobie raz na zawsze-I TY NIE MASZ MONOPOLU NA WIEDZE ! Wiecej pokory kobieto:-(
Jak popatrzysz dokladnie, u mnie znajdziesz nie tylko pokore, lecz i samokrytyke i usmiech(lekki dystans) z(do) wlasnej postaci.Tobie tego brak.Szkoda:-(
Pa.
Poza tym, gdy pisze o sobie w rodzaju zenskim-i ty tak pisz-i zapamietaj sobie raz na zawsze-I TY NIE MASZ MONOPOLU NA WIEDZE ! Wiecej pokory kobieto:-(
Jak popatrzysz dokladnie, u mnie znajdziesz nie tylko pokore, lecz i samokrytyke i usmiech(lekki dystans) z(do) wlasnej postaci.Tobie tego brak.Szkoda:-(
Pa.
Stworek.
Masz monopol , to prawda - MONOPOL na arogancje:-( I czasem az dziw mnie bierze ( i plakac sie chce ) , ze jestes jednak kobieta :-(
Ja nie posiadlam takiego monopolu, a wiec przegram z toba(niestety :-( ......... )
-a co do zarostu-systematycznie gole te czesci ciala, jakie gola podobne do mnie osoby.I nic do tego nie mozesz miec.
-ty mozesz sie nie golic w ogole.Na zdrowie :-(
- i ziewaj sobie-to jeden z objawow twojej ordynarnej arogancji.Nie potrafisz przejsc obok faktow nie zgodnych z twoimi przekonaniami , lub jedynie niewygodnymi ci :-(
pa.
Ja nie posiadlam takiego monopolu, a wiec przegram z toba(niestety :-( ......... )
-a co do zarostu-systematycznie gole te czesci ciala, jakie gola podobne do mnie osoby.I nic do tego nie mozesz miec.
-ty mozesz sie nie golic w ogole.Na zdrowie :-(
- i ziewaj sobie-to jeden z objawow twojej ordynarnej arogancji.Nie potrafisz przejsc obok faktow nie zgodnych z twoimi przekonaniami , lub jedynie niewygodnymi ci :-(
pa.
Jabiedna....hyhy
Systematycznie golisz te czesci ciala, jakie gola podobne do Ciebie osoby? A może Ty jesteś SASQUATCH`em??? BUHAHAHAHA!!! No to wtedy faktycznie systematyczne golenie jest dla was ważne bo nikt Cię nie odróżni od goryli górskich, he, he, he! Poza tym uważam, że temat golenia sobie czegoś tam jest wysoce niemsmaczny i grozi bardziej wymiotami niż ziewaniem. Siema BIGFOOT!!!! Życzę na Gwiazdkę promocyjnego opakowania maszynek do golenia BIC.
PS. WASZE ZDROWIE!!! BUERK!!!
PS. WASZE ZDROWIE!!! BUERK!!!
Stworek .
Alez z ciebie "inteligentna" dziewczyna .
No, masz racje geniuszu.Zapytaj sie rowniez o tych z Chello i laczy tpsa.Bo ja nie wiem ile nas jest, ale chyba z pare tysiecy.
Nie w te strone idziesz.Jak zwykle chyba, skoro tak dobrze ci idzie w czyms innym.Pa dedektywie "nie Monk"
Ps.TotenKopf chyba jakis slepiec z ciebie, bo "niesmaczny" temat golenia itp. zaczal stworek, a nie ja. Pa ( i choc ty sie nie gol-bo ja jednak troszeczke musze)
No, masz racje geniuszu.Zapytaj sie rowniez o tych z Chello i laczy tpsa.Bo ja nie wiem ile nas jest, ale chyba z pare tysiecy.
Nie w te strone idziesz.Jak zwykle chyba, skoro tak dobrze ci idzie w czyms innym.Pa dedektywie "nie Monk"
Ps.TotenKopf chyba jakis slepiec z ciebie, bo "niesmaczny" temat golenia itp. zaczal stworek, a nie ja. Pa ( i choc ty sie nie gol-bo ja jednak troszeczke musze)
podrzucone do kufra pewnej endurawki sześćsetki
dawno już nie czytałam "wzoru na zasłonę".ciekawam czy tylko przyczaiłeś się gdzieś niedaleko, czy wręcz przeciwnie-na drugim końcu jakiegoś świata jeździsz sobie szczęśliwy.a tutaj pogoda się powoli kończy.szaleńcom to jednak nie przeszkadza, dalej jeżdżą w dżinsach.wiatr przestawia człowieka po asfalcie jak chce.dziwne rzeczy z tego wychodzą w praktyce.chcesz w zakręcie złożyć się pod wiatr-nie idzie.składasz się z wiatrem -efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania, rzec można, że jest piorunujący.w mojej głowie kłębi się coraz więcej pytań, a ciekawość pożera mnie od kiedy oczy odwróciły się od żagli i w miarę przytomnie spojrzały na otaczający świat.aaa, niech pożera!w końcu nie twierdzę, że jest źle.właściwie tak jest chyba dobrze, bo codziennie nadzieja.prawie dobrze, ponieważ po chwili okazuje się jednak, że dalej nic :) ech, ta babska logika.jesień jest fajną porą roku na enduro więc nie ściągam Twojego ducha z bagiennego potwora.pozdrawiam ;)
Hobo
"Demokracja to rządy głupich". Ja gdzieś wyczytałem mądre słowa że "ludzie mądrzy nie pchają się do władzy" Czy to znaczy że Tusk, Kaczyński, itd. to...głupole? Nie... aż niechce się wierzyć...Tu ktoś musiał się pomylić, bezapelacyjnie. Przecież wystarczy spojrzeć na plakaty, na pewność, opanowanie i spokój w oczach KACZYNSKIEGO CZY LEPPERA, na świdrujący wzrok Donalda Tuska, przecież od razu widać w nim mądrość , altruizm i poświęcenie. Czyż nie mam racji?Ps. a tak przy okazji to co tam slychać u Fenianki - Fargo? Tak ciekawości pytam.
zaczęła się...
na mojej ulicy mokry bruk rozsyła chaotyczne refleksy,
a z kominów unosi się zapach palonego drewna.
gdzieś wysoko
zatopione w mżawce i mgle
nawoływały się dziś zapóźnione dzikie gęsi.
na jaśkówce asfalt wygląda jakby klarem pokryty.
kasztanowce białe cicho, lecz szybko gubią liście,
odbierając mi zieleń trawy.
jedynie miłorząb japoński, wspomnienie po pradziejach
dzielnie nie oddaje pola.
daję sobie więcej czasu
na docieranie z punktu A do punktu B.
z rękami w kieszeniach powoli przemierzam ulice,
wystawiając twarz na wodny pył.
knajpy robią się przytulne,
a ich światła sączące się przez zamglone szyby
nęcą spokojnym miejscem na końcu baru.
a z kominów unosi się zapach palonego drewna.
gdzieś wysoko
zatopione w mżawce i mgle
nawoływały się dziś zapóźnione dzikie gęsi.
na jaśkówce asfalt wygląda jakby klarem pokryty.
kasztanowce białe cicho, lecz szybko gubią liście,
odbierając mi zieleń trawy.
jedynie miłorząb japoński, wspomnienie po pradziejach
dzielnie nie oddaje pola.
daję sobie więcej czasu
na docieranie z punktu A do punktu B.
z rękami w kieszeniach powoli przemierzam ulice,
wystawiając twarz na wodny pył.
knajpy robią się przytulne,
a ich światła sączące się przez zamglone szyby
nęcą spokojnym miejscem na końcu baru.
APEL O ZBIÓRKĘ PIENIEDZY NA ŚPIWORY DLA BEZDOMNYCH NORWEGÓW I SZWAJCARÓW
APEL O ZBIÓRKĘ PIENIEDZY NA ŚPIWORY DLA BEZDOMNYCH NORWEGÓW I SZWAJCARÓW
Pan Jerzy Urban
Duchowy Przywódca Niezależnej Inicjatywy Europejskiej
Szanowny Panie!
W latach osiemdziesiątych, jako człowiek o wrażliwym sercu, ulitował się Pan nad losem bezdomnych w Nowym Jorku i zaproponował Pan przeznaczenie funduszy na ten cel. Spotkało się to z niezrozumieniem ludzi podłych, którzy nie doceniali zalet jedynie słusznego systemu komunistycznego i jedynie słusznej przynależności do bloku radzieckiego. Wówczas to Pan bronił tych jedynie słusznych wartości. Dzisiaj równie odważnie broni Pan innych jedynie słusznych wartości, w szczególności przynależności do jedynie słusznej Unii Europejskiej.
Mamy więc nadzieję że jako czołowy euroentuzjasta oraz człowiek o wrażliwym sercu, ulituje się Pan nad biednymi Norwegami i Szwajcarami, którzy cierpią głód i nędzę, pozostając poza bogatym klubem o nazwie UNIA EUROPEJSKA. My, Polacy, pławiąc się w europejskim dostatku i dobrobycie musimy pamiętać o biednych, w szczególności bezdomnych, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w kraju unijnym, ale urodzili się w jakiejś Szwajcarii czy Norwegii. Powinniśmy zebrać pieniądze dla bezdomnych Szwajcarów i Norwegów. Pan już w przeszłości dał przykład wielkiego zatroskania losem ludzi, którym nie poszczęściło się mieszkać w krajch powszechnego dobrobytu. Mamy więc nadzieję, że nie pozostanie Pan głuchy na nasz apel.
Politbiuro PZPR - Polskiej Zjednoczonej Partii Radości
http://geocities.com/klaudiuszwesolek/pzpr.html
Pan Jerzy Urban
Duchowy Przywódca Niezależnej Inicjatywy Europejskiej
Szanowny Panie!
W latach osiemdziesiątych, jako człowiek o wrażliwym sercu, ulitował się Pan nad losem bezdomnych w Nowym Jorku i zaproponował Pan przeznaczenie funduszy na ten cel. Spotkało się to z niezrozumieniem ludzi podłych, którzy nie doceniali zalet jedynie słusznego systemu komunistycznego i jedynie słusznej przynależności do bloku radzieckiego. Wówczas to Pan bronił tych jedynie słusznych wartości. Dzisiaj równie odważnie broni Pan innych jedynie słusznych wartości, w szczególności przynależności do jedynie słusznej Unii Europejskiej.
Mamy więc nadzieję że jako czołowy euroentuzjasta oraz człowiek o wrażliwym sercu, ulituje się Pan nad biednymi Norwegami i Szwajcarami, którzy cierpią głód i nędzę, pozostając poza bogatym klubem o nazwie UNIA EUROPEJSKA. My, Polacy, pławiąc się w europejskim dostatku i dobrobycie musimy pamiętać o biednych, w szczególności bezdomnych, którzy nie mieli szczęścia urodzić się w kraju unijnym, ale urodzili się w jakiejś Szwajcarii czy Norwegii. Powinniśmy zebrać pieniądze dla bezdomnych Szwajcarów i Norwegów. Pan już w przeszłości dał przykład wielkiego zatroskania losem ludzi, którym nie poszczęściło się mieszkać w krajch powszechnego dobrobytu. Mamy więc nadzieję, że nie pozostanie Pan głuchy na nasz apel.
Politbiuro PZPR - Polskiej Zjednoczonej Partii Radości
http://geocities.com/klaudiuszwesolek/pzpr.html
Trele morele
Dzień dobry . Korzystając z Hyde Parku , pragnę wypowiedzieć że czuję się zniesmaczony kampanią prezydencką . Mam wybór między Panem Tuskiem , który wie gdzie jest stocznia “Tam jest stocznia” ,
chętnie wszystkich wysłucha ale nic nie obiecuje bo jest uczciwy a Panem Kaczyńskim który jest prawnikiem .
Media mówią ogólnie ze Pana Tuska lubi młodzież a Pana Kaczyńskiego nie .
Nadal nie wiem , który z Panów jest przygotowany do reprezentowania naszych interesów w kraju i zagranicą , czy tylko będą wykonywać zalecenia unii europejskiej i uspakajać nas że jest świetnie ba doskonale . Kto daje nam większe szanse prawnik czy historyk , profesor czy magister .
chętnie wszystkich wysłucha ale nic nie obiecuje bo jest uczciwy a Panem Kaczyńskim który jest prawnikiem .
Media mówią ogólnie ze Pana Tuska lubi młodzież a Pana Kaczyńskiego nie .
Nadal nie wiem , który z Panów jest przygotowany do reprezentowania naszych interesów w kraju i zagranicą , czy tylko będą wykonywać zalecenia unii europejskiej i uspakajać nas że jest świetnie ba doskonale . Kto daje nam większe szanse prawnik czy historyk , profesor czy magister .
klamstwa o wystapieniach tuska na II kongresie kaszubskim
autorzy tekstu oklamuja czytelnikow zarowno w pierwszym jak i drugim akapicie. znalazlem oswiadczenie redaktora naczelnego pisma "ZNAK" w sprawie zamieszczonych w tekscie klamstw. pozdrawiam wszystkich dociekliwych i inteligentnych czytelnikow. Kazik Mazan,
-----------
tekst zaczerpniety ze strony http://www.wprost.pl/ar/?O=82122
-----------
Zmanipulowany Tusk
Poniedziałek, 17 października 2005 - 11:56 CEST (09:56 GMT)
W internecie pojawiła się "skandaliczna" - w ocenie niektórych - wypowiedź Donalda Tuska dla miesięcznika "Znak". W rzeczywistości słowa kandydata PO na prezydenta zostały w odpowiedni sposób zmanipulowane.
Jedna z naszych czytelniczek przysłała nam komentarz internauty zamieszczony w jednym z portali:
W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku ZNAK w nr 11-12 z 1987 roku - str. 190 Donald Tusk tak mówi o sobie: "Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem"
Oto list p.o. redaktora naczelnego miesięcznika "Znak" Michała Bardela, który tłumaczy jak wypowiedź Donalda Tuska została zmanipulowana:
Fragmenty wypowiedzi, które pojawiły się w internecie, przypominają wypowiedzi Donalda Tuska z ankiety zamieszczonej w nr 11-12 z roku 1987. Przypominają, bo tak naprawdę stanowią zlepek zdań wyciętych z szerszej całości, dokładnie z pierwszych akapitów tekstu, zbudowanego - by tak rzec - dialektycznie, z tezy i antytezy. Teza, dotycząca stereotypowych skojarzeń nt. "polskości" jest rzeczywiście bardzo krytyczna, dopiero w ostatnim akapicie (którego nikt już do internetu nie wprowadził) przeciwstawia się jej antytezę, którą cytuję in extenso: "Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem".
W sposób iście artystyczny, bo usuwając przecinek i pozbawiając literkę "ą" ogonka zmieniono także w wersji internetowej dość istotne w wybranych fragmentach zdanie. W internecie czytamy: "Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej". W "Znaku" natomiast: "Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej" (podmiotem domyślnym jest tu polskość przeciwstawiona, jak widać nawet w tym zdaniu, Polsce).
Tekst Donalda Tuska, choć krótki, jest tekstem przeznaczonym dla inteligentnego czytelnika, który rozumie, co to ironia, przenośnia, który jest w stanie uchwycić kluczową dla autora różnicę między "polskością" rozumianą jako hasło a Polską jako taką, który potrafi się domyślić, co kryje się pod zdaniem i który potrafi wyciągnąć wnioski z faktu, że napisano go w 1987 roku, a nie przedwczoraj.
Przede wszystkim jednak nie sposób zrozumieć, co ma do powiedzenia autor, jeśli nie podejmie się trudu przeczytania tekstu do końca. Od kilku tygodni nasza redakcja otrzymuje prośby o przesłanie strony 191 z numeru 11-12/87. Tylko tej jednej. Zakończenie tekstu jakoś nikogo nie interesuje. Jest nam zawsze ogromnie miło, gdy ktoś chce zaglądnąć do archiwalnych numerów naszego pisma. Ale konsekwentnie udostępniamy w takich przypadkach całe artykuły. Tak też uczyniliśmy z tekstem Donalda Tuska licząc na to, że zainteresowani podejmą trud zapoznania się z całością. Tym bardziej na to liczymy, że tekst, po ingerencji cenzury, ma tylko trzy strony.
-------------------
dla osob zainteresowanych referatem Donalda Tuska przytaczam adres strony, na której można znaleźć pełną wersję tekstu.
http://www.naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=169
-----------
tekst zaczerpniety ze strony http://www.wprost.pl/ar/?O=82122
-----------
Zmanipulowany Tusk
Poniedziałek, 17 października 2005 - 11:56 CEST (09:56 GMT)
W internecie pojawiła się "skandaliczna" - w ocenie niektórych - wypowiedź Donalda Tuska dla miesięcznika "Znak". W rzeczywistości słowa kandydata PO na prezydenta zostały w odpowiedni sposób zmanipulowane.
Jedna z naszych czytelniczek przysłała nam komentarz internauty zamieszczony w jednym z portali:
W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku ZNAK w nr 11-12 z 1987 roku - str. 190 Donald Tusk tak mówi o sobie: "Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem"
Oto list p.o. redaktora naczelnego miesięcznika "Znak" Michała Bardela, który tłumaczy jak wypowiedź Donalda Tuska została zmanipulowana:
Fragmenty wypowiedzi, które pojawiły się w internecie, przypominają wypowiedzi Donalda Tuska z ankiety zamieszczonej w nr 11-12 z roku 1987. Przypominają, bo tak naprawdę stanowią zlepek zdań wyciętych z szerszej całości, dokładnie z pierwszych akapitów tekstu, zbudowanego - by tak rzec - dialektycznie, z tezy i antytezy. Teza, dotycząca stereotypowych skojarzeń nt. "polskości" jest rzeczywiście bardzo krytyczna, dopiero w ostatnim akapicie (którego nikt już do internetu nie wprowadził) przeciwstawia się jej antytezę, którą cytuję in extenso: "Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem".
W sposób iście artystyczny, bo usuwając przecinek i pozbawiając literkę "ą" ogonka zmieniono także w wersji internetowej dość istotne w wybranych fragmentach zdanie. W internecie czytamy: "Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej". W "Znaku" natomiast: "Piękniejsza od Polski, jest ucieczką od Polski tej na ziemi, konkretnej, przegranej, brudnej i biednej" (podmiotem domyślnym jest tu polskość przeciwstawiona, jak widać nawet w tym zdaniu, Polsce).
Tekst Donalda Tuska, choć krótki, jest tekstem przeznaczonym dla inteligentnego czytelnika, który rozumie, co to ironia, przenośnia, który jest w stanie uchwycić kluczową dla autora różnicę między "polskością" rozumianą jako hasło a Polską jako taką, który potrafi się domyślić, co kryje się pod zdaniem i który potrafi wyciągnąć wnioski z faktu, że napisano go w 1987 roku, a nie przedwczoraj.
Przede wszystkim jednak nie sposób zrozumieć, co ma do powiedzenia autor, jeśli nie podejmie się trudu przeczytania tekstu do końca. Od kilku tygodni nasza redakcja otrzymuje prośby o przesłanie strony 191 z numeru 11-12/87. Tylko tej jednej. Zakończenie tekstu jakoś nikogo nie interesuje. Jest nam zawsze ogromnie miło, gdy ktoś chce zaglądnąć do archiwalnych numerów naszego pisma. Ale konsekwentnie udostępniamy w takich przypadkach całe artykuły. Tak też uczyniliśmy z tekstem Donalda Tuska licząc na to, że zainteresowani podejmą trud zapoznania się z całością. Tym bardziej na to liczymy, że tekst, po ingerencji cenzury, ma tylko trzy strony.
-------------------
dla osob zainteresowanych referatem Donalda Tuska przytaczam adres strony, na której można znaleźć pełną wersję tekstu.
http://www.naszekaszuby.pl/modules/artykuly/article.php?articleid=169
Shaigan....
Hmmm, mi to chyba dzisiaj nie pomoże. Wpadłem pod samochód i nie mogę ruszać jedną kończyną a co dopiero mówić o podnoszeniu ciężarów. Bardzo bym chciał spróbować ale skutkiem ubocznym byłoby w tym przypadku chroniczne kalectwo- choc w sumie może i mi to juz ie grozi bo już jest po wszystkim? Hyhy. Proponuję by w ponury każdy rzucił się jadąc na rowerze pod samochód, wtedy choć przez chiwlę poczujecie sie jak ptaki lecąć z maski samochodu na asfalt z prędkością 50 km/h. Skutek uboczny? Właściwie nie ma, poza bólem a za niewątpliwy plus tego eksperymentu należy uznać chęć wzmożonego odpoczynku po dokonanym locie. Z łoża nieróbstwa z pilotem od TV pozdrawia was....TotenKopf
rozmowy o śmierci
Dlaczego nie potrafimy mówić o śmierci? Dlaczego o tym, co spotka każdego z nas albo się milczy, albo żartuje??? Czy śmierci trzeba się bać czy śmiać z niej? Umieszczać poza marginesem świadomości społecznej czy pokazywać w kreskówkach?
Chcemy porozmawiać o śmierci, jej wizerunku i o tym, że się jej boimy. Chcemy pokazać, że trzeba o niej mówić, rozmawiać z umierającymi, oswajać śmierć. Oswajać po to, by móc z nią walczyć.
Jeśli jesteś belfrem lub osobą związaną z edukacją, zapraszamy do dyskusji. Będziesz mógł wysłuchać tanatologa i pogadać z psychologiem z hospicjum. A przede wszystkim powiedzieć, co myślisz. Wszystko to przy płonącym kominu i filiżance herbaty:)
czas: 4 listopada, godz. 17.30
miejsce: Międzyszkolny klub Nauczyciela, Centrum Arrupe, Tatrzańska 35
kontakt: gosia_zamorska@wp.pl
Chcemy porozmawiać o śmierci, jej wizerunku i o tym, że się jej boimy. Chcemy pokazać, że trzeba o niej mówić, rozmawiać z umierającymi, oswajać śmierć. Oswajać po to, by móc z nią walczyć.
Jeśli jesteś belfrem lub osobą związaną z edukacją, zapraszamy do dyskusji. Będziesz mógł wysłuchać tanatologa i pogadać z psychologiem z hospicjum. A przede wszystkim powiedzieć, co myślisz. Wszystko to przy płonącym kominu i filiżance herbaty:)
czas: 4 listopada, godz. 17.30
miejsce: Międzyszkolny klub Nauczyciela, Centrum Arrupe, Tatrzańska 35
kontakt: gosia_zamorska@wp.pl
Shaigan Dude !
Rzeznia to tutaj jest w Deutschladach. dead serious shit, masakra bracie i z maszyny wychodzi co prawda nie mydlo lecz plastik ale we wszystkich parametrach i kolorach, usprawniaja wszystko...
i wszystko wiedza lepiej.
robie stad pogode dla zeglarzy i smutno tu i mysle to o powrocie do Sopotu do do Evanston, ILL co jest troche jak Sopot´tyle ze bez polskiego jedzenia ;)
i wszystko wiedza lepiej.
robie stad pogode dla zeglarzy i smutno tu i mysle to o powrocie do Sopotu do do Evanston, ILL co jest troche jak Sopot´tyle ze bez polskiego jedzenia ;)
przynajmniej cos
A propos wyborow, to podobaja mi sie obaj bardzo! i chcialbym zeby Kaczynski i Tusk stworzyli
podwojna prezydenture i tym tak zaskoczyli eurozone ze hej!
tu propaganda antypolska jak pewno w latach trzydziestych zeszlego tysiaclecia. Ktos nie wierzy to niech poslucha mediow.
No coz ale jesli ktos chce volkswagena lub merca albo i tez bmwuche do dresu to musi kochac blizniego jak siebie samego i glosic slowo o tym jak europa nas kocha i potrzebuje a my ja..
podwojna prezydenture i tym tak zaskoczyli eurozone ze hej!
tu propaganda antypolska jak pewno w latach trzydziestych zeszlego tysiaclecia. Ktos nie wierzy to niech poslucha mediow.
No coz ale jesli ktos chce volkswagena lub merca albo i tez bmwuche do dresu to musi kochac blizniego jak siebie samego i glosic slowo o tym jak europa nas kocha i potrzebuje a my ja..
WIĘCEJ GAZU DLA NARODU!!!
WIĘCEJ GAZU DLA NARODU!!!
PZPR wnosi o rozpylanie gazu rozweselającego w miejscach publicznych w celu poprawy samopoczucia ludu. Dodatkowe inhalacje gazem rozweselającym dla osób bezrobotnych, bezdomnych i tych, którzy mają problemy z opłaceniem rachunków.
Politbiuro PZPR
http://geocities.com/klaudiuszwesolek/pzpr.html
PZPR wnosi o rozpylanie gazu rozweselającego w miejscach publicznych w celu poprawy samopoczucia ludu. Dodatkowe inhalacje gazem rozweselającym dla osób bezrobotnych, bezdomnych i tych, którzy mają problemy z opłaceniem rachunków.
Politbiuro PZPR
http://geocities.com/klaudiuszwesolek/pzpr.html
TotenKopf
Mojemu kumplowi niedawno ucieli nogę, teraz sobie żartuje, że bedzie kradł w sklepie pojedyńcze egzemplarze butów (te do przymierzania) a bedzie zostawiać swój stary. I czym ty sie przejmujesz - kolego. Ps. Dobry ten szpital, telewizor, internet, jeszcze pewnie wieczorem przychodzi cie "dogladać" pielęgniarka z wielkimi buforami, co, Toten?
...
a u mnie w ogrodzie
coraz więcej żółtych liści.
stara jabłoń, w której konarach
spędziłam kawał dzieciństwa,
ciężka jest od czerwonych kul.
psy nabierają zimowego futra
i czekają na śnieg.
wpatrzone w okna,
mrugają lodowo niebieskimi oczami,
wyczekując chętnego
do przewleczenia po błocie.
jeszcze tylko kubek gorącej kawy
i trzeba się ruszyć...
coraz więcej żółtych liści.
stara jabłoń, w której konarach
spędziłam kawał dzieciństwa,
ciężka jest od czerwonych kul.
psy nabierają zimowego futra
i czekają na śnieg.
wpatrzone w okna,
mrugają lodowo niebieskimi oczami,
wyczekując chętnego
do przewleczenia po błocie.
jeszcze tylko kubek gorącej kawy
i trzeba się ruszyć...
KOLEJNA INICJATYWA PZPR
ZWIĘKSZYĆ DIETY POSELSKIE I WYDATKI REPREZENTACYJNE
PZPR sprzeciwia się populistycznym żądaniom obniżenia diet poselskich. Posłowie są nośnikami radości w społeczeństwie i muszą mieć na ten cel jak największe środki. Podwyższymy posłom diety. Przeznaczymy środki na jacuzzi, solarium i salony masażu w Sejmie i w biurach poselskich. Posłowie będą zobowiązani do organizowania spotkań z wyborcami w jacuzzi.
PZPR sprzeciwia się populistycznym żądaniom obniżenia diet poselskich. Posłowie są nośnikami radości w społeczeństwie i muszą mieć na ten cel jak największe środki. Podwyższymy posłom diety. Przeznaczymy środki na jacuzzi, solarium i salony masażu w Sejmie i w biurach poselskich. Posłowie będą zobowiązani do organizowania spotkań z wyborcami w jacuzzi.
Ile waży księżyc?
Przez kilka dni przygotowywano widzów na wielki teleturniej "Eureko, ja to wiem!" (Polsat, 23 października 2005)
z udziałem gimnazjalistów - u dołu ekranu parokrotnie zamieszczano pytanie: Ile waży księżyc? I było to (przez parę dni!) najmniej mądre pytanie, które można było zadać! Jeśli piszemy księżyc, to w astronomii (a tak właśnie można określić dyscyplinę nawiązującą do pytania) jest to bliżej nieokreślone ciało niebieskie (istnieje wiele księżyców). Zatem chodziło o jeden konkretny księżyc "przypadkowo" określany jako Księżyc (księżyc Ziemi). Mamy więc błąd ortograficzny, który powinien wyłowić przeciętnie uzdolniony dziennikarz z maturą. Drugi błąd jest bardziej finezyjny, zatem jest wielce wątpliwe, aby "zwykły" absolwent dziennikarstwa zorientował się w gafie, chyba że byłby jednocześnie miłośnikiem fizyki. Otóż księżyce, a w szczególności nasz Księżyc - nic nie waży! Nie ma pojęcia wagi (w sensie ciężaru) w układzie, w którym nie wiadomo - gdzie jest góra, a gdzie dół (w sensie kierunków). Każde ciało w naszych (ziemskich) warunkach "ileś tam" waży (miligramów, niutonów, ton itp.). I każde takie ciało możemy praktycznie zważyć (np. torbę cukru) albo matematycznie obliczyć (np. ciężar wody w jeziorze znając pole powierzchni akwenu i jego średnią głębokość oraz przyjmując masę właściwą jeziornej wody). Natomiast ciężar Księżyca jest trudny do obliczenia - w naszych warunkach musielibyśmy sprowadzić go (rozumowo) na powierzchnię Ziemi, ale wówczas (przy jego znaczącym wpływie) zmieniłyby się ciężary wszystkich znanych nam ciał, ponieważ powiększony układ Ziemia-Księżyc "mocniej" przyciągałby inne ciała, zatem ich ciężary byłyby większe. Uniwersalnym pojęciem w kosmosie jest masa ciała - jest stała i niezależna od położenia, zatem w przypadku ciał niebieskich możemy mówić jedynie o ich masach, a to oznacza, że pytanie powinno brzmieć - jaką masę ma Księżyc? Aby to pytanie zadać, trzeba było jednak uważać na lekcjach fizyki, a nie stawiać wyłącznie na stosunki międzynarodowe...
A jak już doszło do teleturnieju, to i owszem, było pytanie z dziedziny astronomii - jakie ciało niebieskie znajduje się pomiędzy Księżycem a Ziemią podczas zaćmienia Słońca? Padły trzy odpowiedzi - asteroidy, Słońce i słońce... Porażający wpływ owej gorącej gwiazdy na naszą młodzież podczas upalnego lata...
Tytuł turnieju porywający, ale eureka to - 'okrzyk' (którym wg legendy Archimedes podczas kąpieli oznajmił odkrycie prawa wyporności cieczy) oraz 'odkrycie' (w przenośni). Chyba że chodzi o fundację o nazwie Eureko, która wspomaga program. Pierwsze koty za płoty, jak mawiał inny filozof, który jednak nie przeszedł do historii... Trzymajmy kciuki nie tylko za młodzież, ale przede wszystkim za autorów pytań!
Jeśli RJP spojrzy łaskawym okiem, to może rodzicom uda się córce nadać imię Eureka, w nowej (stawiającej na naukę) IV RP. A dla chłopca może Eurek?
z udziałem gimnazjalistów - u dołu ekranu parokrotnie zamieszczano pytanie: Ile waży księżyc? I było to (przez parę dni!) najmniej mądre pytanie, które można było zadać! Jeśli piszemy księżyc, to w astronomii (a tak właśnie można określić dyscyplinę nawiązującą do pytania) jest to bliżej nieokreślone ciało niebieskie (istnieje wiele księżyców). Zatem chodziło o jeden konkretny księżyc "przypadkowo" określany jako Księżyc (księżyc Ziemi). Mamy więc błąd ortograficzny, który powinien wyłowić przeciętnie uzdolniony dziennikarz z maturą. Drugi błąd jest bardziej finezyjny, zatem jest wielce wątpliwe, aby "zwykły" absolwent dziennikarstwa zorientował się w gafie, chyba że byłby jednocześnie miłośnikiem fizyki. Otóż księżyce, a w szczególności nasz Księżyc - nic nie waży! Nie ma pojęcia wagi (w sensie ciężaru) w układzie, w którym nie wiadomo - gdzie jest góra, a gdzie dół (w sensie kierunków). Każde ciało w naszych (ziemskich) warunkach "ileś tam" waży (miligramów, niutonów, ton itp.). I każde takie ciało możemy praktycznie zważyć (np. torbę cukru) albo matematycznie obliczyć (np. ciężar wody w jeziorze znając pole powierzchni akwenu i jego średnią głębokość oraz przyjmując masę właściwą jeziornej wody). Natomiast ciężar Księżyca jest trudny do obliczenia - w naszych warunkach musielibyśmy sprowadzić go (rozumowo) na powierzchnię Ziemi, ale wówczas (przy jego znaczącym wpływie) zmieniłyby się ciężary wszystkich znanych nam ciał, ponieważ powiększony układ Ziemia-Księżyc "mocniej" przyciągałby inne ciała, zatem ich ciężary byłyby większe. Uniwersalnym pojęciem w kosmosie jest masa ciała - jest stała i niezależna od położenia, zatem w przypadku ciał niebieskich możemy mówić jedynie o ich masach, a to oznacza, że pytanie powinno brzmieć - jaką masę ma Księżyc? Aby to pytanie zadać, trzeba było jednak uważać na lekcjach fizyki, a nie stawiać wyłącznie na stosunki międzynarodowe...
A jak już doszło do teleturnieju, to i owszem, było pytanie z dziedziny astronomii - jakie ciało niebieskie znajduje się pomiędzy Księżycem a Ziemią podczas zaćmienia Słońca? Padły trzy odpowiedzi - asteroidy, Słońce i słońce... Porażający wpływ owej gorącej gwiazdy na naszą młodzież podczas upalnego lata...
Tytuł turnieju porywający, ale eureka to - 'okrzyk' (którym wg legendy Archimedes podczas kąpieli oznajmił odkrycie prawa wyporności cieczy) oraz 'odkrycie' (w przenośni). Chyba że chodzi o fundację o nazwie Eureko, która wspomaga program. Pierwsze koty za płoty, jak mawiał inny filozof, który jednak nie przeszedł do historii... Trzymajmy kciuki nie tylko za młodzież, ale przede wszystkim za autorów pytań!
Jeśli RJP spojrzy łaskawym okiem, to może rodzicom uda się córce nadać imię Eureka, w nowej (stawiającej na naukę) IV RP. A dla chłopca może Eurek?
Mirnal
No cóż, masz świętą rację.... błędy są rażące.
Nigdy specjalnie nie lubiłam teleturniejów, zwłaszcza tych pojawiających się w ostatnich latach w stacjach komercyjnych. "A teraz kolejne pytanieee... kto zajął trzecie miejsce w pływaniu stylem motylkowym na na 150 metrów w zawodach organizowanych w Minnesocie zimą 1983 roku?"
;)
Nigdy specjalnie nie lubiłam teleturniejów, zwłaszcza tych pojawiających się w ostatnich latach w stacjach komercyjnych. "A teraz kolejne pytanieee... kto zajął trzecie miejsce w pływaniu stylem motylkowym na na 150 metrów w zawodach organizowanych w Minnesocie zimą 1983 roku?"
;)
SPOTYKAJMY SIĘ, KOBIETY:))
Kochane!
Obserwując rzeczywistosc kobiet wokol mnie doszlam do wniosku, ze brakuje nam
miejsca gdzie moglybysmy sie spotkac na zywo, pogadac, wymienic sie swoja
mądrością i zaczerpnąć siły do dalszego działania w dzisiejszym świecie.
Miejsca, gdzie być może mogłybysmy lepiej zrozumiec siebie nawzajem i same
siebie. Dlatego postanowiłam założyć grupę kobiet:)) Jej spotkania odbywają
się co środę w SP nr 21 w Gdyni. Jestem psychologiem, a grupe prowadzę z
pedagogiem. Czy któraś z Was miałaby ochotę dołączyć do nas? Gorąco zachęcam!! email:makami@pf.pl
Obserwując rzeczywistosc kobiet wokol mnie doszlam do wniosku, ze brakuje nam
miejsca gdzie moglybysmy sie spotkac na zywo, pogadac, wymienic sie swoja
mądrością i zaczerpnąć siły do dalszego działania w dzisiejszym świecie.
Miejsca, gdzie być może mogłybysmy lepiej zrozumiec siebie nawzajem i same
siebie. Dlatego postanowiłam założyć grupę kobiet:)) Jej spotkania odbywają
się co środę w SP nr 21 w Gdyni. Jestem psychologiem, a grupe prowadzę z
pedagogiem. Czy któraś z Was miałaby ochotę dołączyć do nas? Gorąco zachęcam!! email:makami@pf.pl
i znowu polityczne
obiecałem sobie, że wyluzuję z polityką bo nie chcę być kojarzony tylko i wyłącznie z tym szambem. ale nurtuje mnie jedna kwestia. drodzy wyborcy PiSu, ufam że głosowaliście na tę partię w przeświadczeniu, że oddajecie głos na koalicję PiS-PO. jakie to uczucie być wyruchanym przez kaczkę? ciekawe doznanie?
Jak jabłko!
Jak jabłko oderwane spadam na ziemię, wiesz nie mogę zbyt często tu się zjawiać to nie jest takie proste, dojrzewam, mam czasem zbyt mało słońca, czasem po prostu zbyt szybko chciałbym skonsumować własną energię. Żeby to było tak proste to przesiadywałbym w sieci dniami i nocami, nie spuszczałbym ręki z pulsu, a jeśli wyczuwałbym jego spadek uciskałbym inne miejsce to, do którego trafia ten tekst. Może i nie powinienem tak mówić, nie powinienem myśleć o tym gdzie trafiają moje słowa, równie dobrze mogę postawić złą diagnozę.
Jednak tego się nie boję wiem skąd wyrzucam swoje myśli. Moje dwie głowy nie są warte tyle, co jedno skamieniałe serce. A ono czasem przestaje bić albo ja przestaję go słuchać, krew, która ostatnio napłynęła na kilka chwil pobudziła mnie do życia. Ale czy to ważne, daleko mi do Frankensteina blisko do stalowej kuli, która przetacza się przez miasto i niszczy wszystko, co napotka na swej drodze.
Powróćmy jednak do czasów, przyszłych tych, które zaraz wspólnie przeżyjemy. Obudziłem się rano gdzieś pod kocem z przepięknych żółtych liści, zrzuciłem z siebie to okrycie i rozejrzałem się wokoło, ucieszyłem się, że jestem w lesie niedaleko spokojnie płynącej rzeczki, którą natura również ozdobiła kocem, po którym miałem ochotę jeździć jak po drodze w lesie podczas deszczu. Opadające liście wraz z kroplami deszczu za wszelką cenę chcą zakryć moją szybę, muzyka pozwoliła mi spowolnić nieco czas, wycieraczki odsłaniają rzeczywistość, zakręt po zakręcie, prosta po prostej, kilometry uciekają a ja coraz dalej samego siebie. Ponownie opuszczam pojazd i zmierzam z nim obok niego, oglądam tą sytuację okiem kamery, piękny ślizg tył śmignął kilka centymetrów od drzewa. Skończył się utwór rozpoczął kolejny a prędkość nie zmalała. Daleko z przodu widzę przejazd przez wodnoliściaste skrzyżowanie, wpadam z impetem woda wyhamowuje mnie, liście spływają po szybie, jestem już na drugiej stronie. Która godzina, spoglądam na zegarek za 20 dziewiąta, już wiem, co mnie czeka, dzień do 18 i ponowna podróż swoimi drogami. Pamiętam, poranny przymrozek, czy to nie znaczy, że dzika róża nadaje się już do tego by ją rwać i zalać wodą i czekać na ten zimowy napój? Nie wiem, dlaczego tyś taka kolczasta, a zarazem dajesz z siebie tyle słodyczy i pasji. Dlaczego zerwać owoc to tak pracochłonne i bolesne, ale rekompensujesz smakiem? Jak dobrze zaparzona kawa w śnieżny poranek w Rosji, z psem przy boku. Wspólnie oglądamy przez szkło jak kot wykonuje atak nurkując w śniegu.
Jeśli pozwolisz zapytam jeszcze mojego psa, co o tym myśli. Dracko wypowiedz się, czekając na mnie w domu masz chyba jakieś zdanie. D. nie powinienem o tym wspominać, ale znowu zapomniałeś o rowerach i ja tego sprzątać nie będę. 5. I co tylko tyle masz do powiedzenia? Wiesz nie jest tak źle jakby się mogło wydawać, ostatnio rzadko jesteś, cały czas w podróży to, co mam mówić, że jest mi super.
Dobra starczy tej telewizji, bo już zaczynamy psa słuchać a to nie najlepszy pomysł by wdawać się w rozmowę wystarczy, że podsłuchuje moje rozmowy telefoniczne i czyta moje gazety.
Jednak tego się nie boję wiem skąd wyrzucam swoje myśli. Moje dwie głowy nie są warte tyle, co jedno skamieniałe serce. A ono czasem przestaje bić albo ja przestaję go słuchać, krew, która ostatnio napłynęła na kilka chwil pobudziła mnie do życia. Ale czy to ważne, daleko mi do Frankensteina blisko do stalowej kuli, która przetacza się przez miasto i niszczy wszystko, co napotka na swej drodze.
Powróćmy jednak do czasów, przyszłych tych, które zaraz wspólnie przeżyjemy. Obudziłem się rano gdzieś pod kocem z przepięknych żółtych liści, zrzuciłem z siebie to okrycie i rozejrzałem się wokoło, ucieszyłem się, że jestem w lesie niedaleko spokojnie płynącej rzeczki, którą natura również ozdobiła kocem, po którym miałem ochotę jeździć jak po drodze w lesie podczas deszczu. Opadające liście wraz z kroplami deszczu za wszelką cenę chcą zakryć moją szybę, muzyka pozwoliła mi spowolnić nieco czas, wycieraczki odsłaniają rzeczywistość, zakręt po zakręcie, prosta po prostej, kilometry uciekają a ja coraz dalej samego siebie. Ponownie opuszczam pojazd i zmierzam z nim obok niego, oglądam tą sytuację okiem kamery, piękny ślizg tył śmignął kilka centymetrów od drzewa. Skończył się utwór rozpoczął kolejny a prędkość nie zmalała. Daleko z przodu widzę przejazd przez wodnoliściaste skrzyżowanie, wpadam z impetem woda wyhamowuje mnie, liście spływają po szybie, jestem już na drugiej stronie. Która godzina, spoglądam na zegarek za 20 dziewiąta, już wiem, co mnie czeka, dzień do 18 i ponowna podróż swoimi drogami. Pamiętam, poranny przymrozek, czy to nie znaczy, że dzika róża nadaje się już do tego by ją rwać i zalać wodą i czekać na ten zimowy napój? Nie wiem, dlaczego tyś taka kolczasta, a zarazem dajesz z siebie tyle słodyczy i pasji. Dlaczego zerwać owoc to tak pracochłonne i bolesne, ale rekompensujesz smakiem? Jak dobrze zaparzona kawa w śnieżny poranek w Rosji, z psem przy boku. Wspólnie oglądamy przez szkło jak kot wykonuje atak nurkując w śniegu.
Jeśli pozwolisz zapytam jeszcze mojego psa, co o tym myśli. Dracko wypowiedz się, czekając na mnie w domu masz chyba jakieś zdanie. D. nie powinienem o tym wspominać, ale znowu zapomniałeś o rowerach i ja tego sprzątać nie będę. 5. I co tylko tyle masz do powiedzenia? Wiesz nie jest tak źle jakby się mogło wydawać, ostatnio rzadko jesteś, cały czas w podróży to, co mam mówić, że jest mi super.
Dobra starczy tej telewizji, bo już zaczynamy psa słuchać a to nie najlepszy pomysł by wdawać się w rozmowę wystarczy, że podsłuchuje moje rozmowy telefoniczne i czyta moje gazety.
Najtrudniejsze województwo
Wyemitowano drugie teleturniejowe spotkanie "Eureko, ja to wiem!" (Polsat, 30 października 2005) z udziałem gimnazjalistów z (tym razem) województwa zachodniopomorskiego. Właśnie - sympatyczna prowadząca a aktorka, zapowiedziała tę nazwę, ale u dołu ekranu zaserwowano podwójny błąd: "zachodnio-pomorskie". Otóż piszemy bez dywizu oraz od wielkiej litery, zatem "Zachodniopomorskie". Owszem, można było napisać "województwo zachodniopomorskie" (bo w taki dziwnawy sposób proponują autorzy słowników pisać nazwę własną) albo jedynie "Zachodniopomorskie". Aby w pełni dostrzec krnąbrność naszego języka, nadmienię, że piszemy "ZachodniopomorskiE", ale "w ZachodniopomorskiEM", co nie jest najłatwiejsze, jednak na szczeblu znakomitej redakcji (która przekazuje ciekawostki i cenną wiedzę milionom telewidzów) te subtelności powinny być dostrzegane... Jednak, aby całkowicie nie pogrążać szanownej redakcji, podam, że imaż znakomitego polonisty został uwieczniony przy równie błędnej nazwie "woj. zachodnio-pomorskie" (http://www.mirnal.neostrada.pl/tmjp.jpg; inne błędy - http://www.mirnal.neostrada.pl/bwTMJP.html). Błąd zapewne został zasugerowany (poprawnymi!) formami - "województwo warmińsko-mazurskie" oraz "województwo kujawsko-pomorskie". Z tego płynie oczywisty wniosek - nazwa omawianego województwa (pośród kilkunastu największych jednostek podziału administracyjno-terytorialnego w Polsce) jest najtrudniejszą nazwą pod względem ortograficznym... Z żadną inną "wojewódzką" nazwą, redakcja nie będzie miała już podobnych kłopotów.
A przy okazji - podając aktualne wyniki (przy imionach), można byłoby podawać również maksymalną punktację możliwą do uzyskania. No i po ogłoszeniu prawidłowej odpowiedzi - słabo widoczne są kolory symbolizujące poprawne/błędne odpowiedzi (ni to staromodne tarki, ni to nowoczesne grzejniki łazienkowe) zawodników. Do pełni szczęścia brakuje mi informacji (w procentach albo w ułamku właściwym) o poprawności udzielonych odpowiedzi ("wskaźnik poprawności").
Dwa dni wcześniej, na pasku z wieściami serwowanymi przez TVN24, przez kilkanaście godzin krążyło zdanie krytykujące stanowisko Iranu (wymazanie Izraela z mapy świata) - Szef dyplomacji Stolicy Apostolskiej nazwał tą wypowiedź "szczególnie groźną i nie do przyjęcia". Czym wytłumaczyć aż tak długotrwałe molestowanie ocząt i półkul telewidzów błędną formą zaimka? Przecież media kształtują poglądy mas i nie jest obojętne dla odbiorcy, czy w dziedzinie języka ojczystego popełniane są uchybienia... Są procesy o odszkodowania za błędy popełniane w branży lekarskiej, konstrukcyjnej, wojskowej, ekonomicznej. Ciekawe, kiedy pierwszy zirytowany czytelnik (albo instytucja, np. NIK, RJP, TMJP) poda (w końcu) do sądu nazbyt błądzącą telestację? Dlaczego dziennikarze wywlekają błędy przedstawicieli rozmaitych zawodów, ale sami są poza poważnymi kontrolami swego językowego warsztatu?
A przy okazji - podając aktualne wyniki (przy imionach), można byłoby podawać również maksymalną punktację możliwą do uzyskania. No i po ogłoszeniu prawidłowej odpowiedzi - słabo widoczne są kolory symbolizujące poprawne/błędne odpowiedzi (ni to staromodne tarki, ni to nowoczesne grzejniki łazienkowe) zawodników. Do pełni szczęścia brakuje mi informacji (w procentach albo w ułamku właściwym) o poprawności udzielonych odpowiedzi ("wskaźnik poprawności").
Dwa dni wcześniej, na pasku z wieściami serwowanymi przez TVN24, przez kilkanaście godzin krążyło zdanie krytykujące stanowisko Iranu (wymazanie Izraela z mapy świata) - Szef dyplomacji Stolicy Apostolskiej nazwał tą wypowiedź "szczególnie groźną i nie do przyjęcia". Czym wytłumaczyć aż tak długotrwałe molestowanie ocząt i półkul telewidzów błędną formą zaimka? Przecież media kształtują poglądy mas i nie jest obojętne dla odbiorcy, czy w dziedzinie języka ojczystego popełniane są uchybienia... Są procesy o odszkodowania za błędy popełniane w branży lekarskiej, konstrukcyjnej, wojskowej, ekonomicznej. Ciekawe, kiedy pierwszy zirytowany czytelnik (albo instytucja, np. NIK, RJP, TMJP) poda (w końcu) do sądu nazbyt błądzącą telestację? Dlaczego dziennikarze wywlekają błędy przedstawicieli rozmaitych zawodów, ale sami są poza poważnymi kontrolami swego językowego warsztatu?
a może są w lesie...?
do przedszkola chodziłam przez las.
do i ze szkół również przez las.
do knajpy, w której zajmuję zwykle jeden z końców baru,
też chodzę przez las.jak mi spieszno.
choć wolę tą drogą wracać nabombana,
wtedy nie przeszkadzają mi bliskie spotkania z dzikami.
na cmentarz też przez las najdogodniej.
co ja, jakiś czerwony kapturek jestem?
no, może...trochę.
do i ze szkół również przez las.
do knajpy, w której zajmuję zwykle jeden z końców baru,
też chodzę przez las.jak mi spieszno.
choć wolę tą drogą wracać nabombana,
wtedy nie przeszkadzają mi bliskie spotkania z dzikami.
na cmentarz też przez las najdogodniej.
co ja, jakiś czerwony kapturek jestem?
no, może...trochę.
Syf jednym słowem!
Witam, witam i o porządek pytam. Nie wiem czy zauważyliście będęc kiedykolwiek w Sopocie, te brzydkie stare i KRZYWE chodniki?!!! No toć to przecież SKANDAL jest niepodważalny i nie normalny chyba! Sopot, miasto cieszące się tak dużym zainteresowaniem w sezonie i nie tylko, miasto które jest tak słynne na całą Polskę i świat, a jego mieszkańcy gniją na tych starych betonowych płytach wyłożonych choćby przy samym dworcu PKP! Toż to nawet na wsi w Stęszewie (nie wiem czy wiecie o jakim miastu mówię) cała wieś wszystkie 17 uliczek WYŁOŻONYCH NA MUR BETO N KOSTKĄ POZBRUKOWĄ!!! A SOPOT? Ulica Powstańców Warszawy; Krzywe płytki powyginane i połamane od konarów drzew, obskrobane od starości, SYF na przeciwko GRAND HOTELU! Ulica wiodąca do Opery obLeśnej; dziury w jezdni, chodnik; płyty stare obskórne syfiaste płyty~!!!! CO to ma znaczyć gdzie jest POZBRUK, gdzie są proste chodniki? Na molo? NIE!!! Na Molo są deski, na które szalony Pan prezydent wydaje co roku ponad 2miliony złoty!!! Zrobilibyście chociaż konstrukcje betonową i na nią wyłożyli te dech, Nie musi być zdrewna! Nie wiem jeśli czyta to ktoś kto miałby nwpływ na to to ALARMUJĘ; zróbcie coś z sopockimi chodnikami!!!! >sam przykład aleja niepodległości >kostka 30/30cm krzywa do piachu i do kamieni< Więcej już nic nie mówię, bo szkoda i na prawdę bak mi słów!
Jesień idzie, pani sierżant
Może 10 dni temu widziałem na Demptowie Straż Miejską. Straż miała kasztanowe włosy mieniące isię w słońcu a zgrabne ciało Straży spowite było w dobrze skrojony mundur. W ręku Straż trzymała bukiet barwnych jesiennych liści. Poezja!! Aż miałem ochotę zatrzymać samochód na przystanku, żeby Straż zwróciła na mnie uwagę, ale się rozmyśliłem bo to by pewnie nic nie dało. Zbyt często w śródmieściu Gdyni obserwuję samochody zaparkowane na przejściach dla pieszych, zbyt blisko skrzyżowań a nawet, o zgrozo, NA skrzyżowaniach. Zdarzyło mi się też widzieć Straż, choć nie tak ładną, przechodzącą i przejeżdżającą mimo takich radośnie zaparkowanych aut. I myślę sobie że mi coś umyka - czyżby Gdynia była strefą parkowania w stylu wolnym? Moja uwaga zresztą nie dotyczy tylko straży, bo często radosne parkowanie obserwuję w okolicy Żeromskiego, między Komendą miejską i komisariatem Śródmieście. Bywa, że nie mogę się nadziwić, z jaką niewymuszoną swobodą Modna Pani potrafi zaparkować swojego seicento na... trudno mi się zdecydować: Żeromskiego, czy Św. Wojciecha i płynnie przemieszcza się do lumpexu.
Pozdrawiam Służby Mundurowe, w Gdyni i piękną Panią Straż. Ludzie, zajmijcie się służbą!!!
Pozdrawiam Służby Mundurowe, w Gdyni i piękną Panią Straż. Ludzie, zajmijcie się służbą!!!
Ćmo,
jabola trzeba potraktować starym sposobem wikingów - wtedy może leżakować wieki (teoretycznie). Ja już też nie mam gąsiorków. Więc pakuję soczki w słoiki i pobulgam nimi w zimie, kiedy gąsiorki się na powrót opróżnią a śnieżne zamiecie uniemożliwą jakąkolwiek inną aktywność na moich dzikich polach. No i biorę się za montowanie wikinskiej aparatury do traktowania jabola.
CB
na szybkich lub/i wywracalnych lodkach plywa sie pelne kursy baksztagami, czyli jakbys halsowala tyle ze z wiatrem.
wtedy szybciej posuwasz sie wzgledem celu niz gdybys
plynela po prosto na jednym halsie z pelnym wiatrem.
efektem ubocznym baksztagowego hlasowania jest tez wieksza stabilnosc lodki trzeba tylko sie czasem bardziej wychylic :)
a co do kata baksztagowego halsu, to na poczatek, po prostu plywaj na bezpiecznym baksztagu.
capisco w san francisco?
wtedy szybciej posuwasz sie wzgledem celu niz gdybys
plynela po prosto na jednym halsie z pelnym wiatrem.
efektem ubocznym baksztagowego hlasowania jest tez wieksza stabilnosc lodki trzeba tylko sie czasem bardziej wychylic :)
a co do kata baksztagowego halsu, to na poczatek, po prostu plywaj na bezpiecznym baksztagu.
capisco w san francisco?