Widok
Curly, wystaw sobie na trójmieście tutaj na forum, pewnie nie jedna się znajdzie chętna :)
Szkoda, że szybciej nie piałaś, że masz rzeczy dla dziewczynki :) Pewnie bym się skusiła :)
U mnie tak jak u Ciebie, szef tylko zapytał od kiedy idę na zwolnienie, szczególnie, że i ja i koleżanka w tym samym TC ;)
Jak to mój lekarz mówi, do którego koleżanka z pracy też chodzi, że niezła musiała być impreza w firmie ;) hi-hi :)
Szkoda, że szybciej nie piałaś, że masz rzeczy dla dziewczynki :) Pewnie bym się skusiła :)
U mnie tak jak u Ciebie, szef tylko zapytał od kiedy idę na zwolnienie, szczególnie, że i ja i koleżanka w tym samym TC ;)
Jak to mój lekarz mówi, do którego koleżanka z pracy też chodzi, że niezła musiała być impreza w firmie ;) hi-hi :)
Ja też jestem zdania, że teraz to już naprawdę masz prawo czuć się zmęczona pracą, zwłaszcza, że jeszcze przeprowadzkę masz na głowie...
U mnie to właściwie chcieli, żebym się od początku zdeklarowała do kiedy będę, żeby zastępstwo zorganizować. Ale prawda jest taka, że wprawę mają - ponad 40 osób w oddziale i ponad 90% to kobiety - co rusz któraś w ciąży i na macierzyńskim:)
Ja wanienkę mam - w komplecie ze stojakiem. Wstawiałam do komisu, ale nie poszła i w sam raz się przyda:D - całe szczęście różowa nie jest.
Bo najbardziej żal mi tych różowych rzeczy, które mi zostały - nie będę wpadać w paranoję i w różowy ręcznik w ostateczności małego wytrę (zostawiłam na samym dnie - tak awaryjnie), na różowej foczce w wanience też będę go kąpać, ale pościele, śpiworek itp. gadżety to muszę jednak chyba sprzedać...
U mnie to właściwie chcieli, żebym się od początku zdeklarowała do kiedy będę, żeby zastępstwo zorganizować. Ale prawda jest taka, że wprawę mają - ponad 40 osób w oddziale i ponad 90% to kobiety - co rusz któraś w ciąży i na macierzyńskim:)
Ja wanienkę mam - w komplecie ze stojakiem. Wstawiałam do komisu, ale nie poszła i w sam raz się przyda:D - całe szczęście różowa nie jest.
Bo najbardziej żal mi tych różowych rzeczy, które mi zostały - nie będę wpadać w paranoję i w różowy ręcznik w ostateczności małego wytrę (zostawiłam na samym dnie - tak awaryjnie), na różowej foczce w wanience też będę go kąpać, ale pościele, śpiworek itp. gadżety to muszę jednak chyba sprzedać...
Pozdrawiam, Kinga
Mama Natalki (21.07.2004), Agatki (11.07.2007) i Krzysia (14.01.2010)
Mama Natalki (21.07.2004), Agatki (11.07.2007) i Krzysia (14.01.2010)
no to masz szczęście z tym szefem:) Generalnie na to zwolneinei i tak się wybiorę, bo ostatczeni jestem w pracy caly czas - miałam tylko 5 dni zwolnienia.
Ale przykro mi, że w takiej sytuacji, gdzie ona sama była 4 mieszki na zwolnieniu, mówi mi takie rzeczy. Mam nadzieję, że nie będę miała z nia żadnych większych przejść...
Ale wszystko będę pisać Wam - cobyscie mnie pewenie na duchu podtryzmały..
Że też człowiek zawsze musi takich ludzi spotkac za swojej drodze...
ech, ech, ech...


Ale przykro mi, że w takiej sytuacji, gdzie ona sama była 4 mieszki na zwolnieniu, mówi mi takie rzeczy. Mam nadzieję, że nie będę miała z nia żadnych większych przejść...
Ale wszystko będę pisać Wam - cobyscie mnie pewenie na duchu podtryzmały..
Że też człowiek zawsze musi takich ludzi spotkac za swojej drodze...
ech, ech, ech...


Pati, napisze brzydko "Olej szefową" To właśnie tak jest, że Ty wypruwasz flaki, pracujesz a Ona takimi tekstami. Przykre jest to, że niektórzy ludzie nie rozumieją jak się może czuć kobieta w ciąży :(
Ja całe szczęście mam super szefa ( do rany przyłożyć ) i bez problemu poszłam na zwolnienie, z jego aprobatą a przede wszystkim radością, że jestem w ciąży, że będzie firmowe Maleństwo :)
Ja na Twoim miejscu bym bez skrupułów poszła, bo nie dość, że na temat ciąży wypowiada się osoba która nigdy w niej nie była, to Tobie należy się odpoczynek. I tak podziwiam Cię, że dopiero teraz idziesz, bo wiem jak jest pracować z brzusiem, jak bywa ciężko
Ja całe szczęście mam super szefa ( do rany przyłożyć ) i bez problemu poszłam na zwolnienie, z jego aprobatą a przede wszystkim radością, że jestem w ciąży, że będzie firmowe Maleństwo :)
Ja na Twoim miejscu bym bez skrupułów poszła, bo nie dość, że na temat ciąży wypowiada się osoba która nigdy w niej nie była, to Tobie należy się odpoczynek. I tak podziwiam Cię, że dopiero teraz idziesz, bo wiem jak jest pracować z brzusiem, jak bywa ciężko
Witam się i ja :)
Gosiak dobrze, że piszesz o wanience :) Całkiem zapomniałam :)
U mnie nocka spokojna. Oczywiście przebudzałam się, ale to dlatego, że brzuszek już przeszkadza i nie mogę się dobrze ułożyć.
Około godziny 23 Amelia postanowiła się pobawić z mamą i wypychała się rączkami, albo nóżkami, a ja ją dotykałam :) Niesamowite uczucie, tylko co dotknęłam wypchanego miejsca to Mała uciekała w drugą część brzucha :) Zachciało jej się bawić w chowanego :)
W piątek również mam wizytę, ale pocieszam się, że jak Mała się wierci to u niej wszystko w porządku, ciekawe ile waży te nasze Maleństwo :)
Powiem Wam, że teraz sobie chwalę robienie zakupów od początku ciąży, na myśl, że miałabym teraz wydać na raz tyle kasy przeraża mnie.
Cały czas tylko po głowie chodzi mi ten laktator, czekam na wypłatę jak na zbawienie i koniecznie muszę kupić laktator i wanienkę.
Tak sobie dziś rano dyskutowaliśmy z Danielem na temat różnych pomocy ze strony Państwa, takich jak np. rodzinne.
Nie można przekroczyć 504zł na osobę, ale dlaczego nikt nie weźmie pod uwagę kredytów hipotecznych ( przecież gdzieś mieszkać trzeba )
Co z tego, że się ma więcej niż 504zł na osobę jak przynajmniej u nas kredyt pochłania znaczną część dochodów :/
Gosia, nie dacie radę się przemęczyć i iść na własne, bo kurczę kasa na wynajem leci straszna :( Choć to wszystko zależne jaką macie sytuację, czasami lepiej coś wynająć niż męczyć się np z teściami ;)
Ja brałam kredyt w lipcu, chciałam też wziąć ten "rodzina na swoim" ale tam nie dają dodatkowych pieniędzy na remont, a nam zależało na paru złotych więcej.
Same opłaty manipulacyjne wyszły nas przerażającą sumę
-prowizja do banku :/
-jakiś minimalny, ale wymagany wkład własny
-2% podatku od zakupu
-notariusz
-koszta Sądowe
To wszystko pochłonęło około 20tys zł :(
Gosiak dobrze, że piszesz o wanience :) Całkiem zapomniałam :)
U mnie nocka spokojna. Oczywiście przebudzałam się, ale to dlatego, że brzuszek już przeszkadza i nie mogę się dobrze ułożyć.
Około godziny 23 Amelia postanowiła się pobawić z mamą i wypychała się rączkami, albo nóżkami, a ja ją dotykałam :) Niesamowite uczucie, tylko co dotknęłam wypchanego miejsca to Mała uciekała w drugą część brzucha :) Zachciało jej się bawić w chowanego :)
W piątek również mam wizytę, ale pocieszam się, że jak Mała się wierci to u niej wszystko w porządku, ciekawe ile waży te nasze Maleństwo :)
Powiem Wam, że teraz sobie chwalę robienie zakupów od początku ciąży, na myśl, że miałabym teraz wydać na raz tyle kasy przeraża mnie.
Cały czas tylko po głowie chodzi mi ten laktator, czekam na wypłatę jak na zbawienie i koniecznie muszę kupić laktator i wanienkę.
Tak sobie dziś rano dyskutowaliśmy z Danielem na temat różnych pomocy ze strony Państwa, takich jak np. rodzinne.
Nie można przekroczyć 504zł na osobę, ale dlaczego nikt nie weźmie pod uwagę kredytów hipotecznych ( przecież gdzieś mieszkać trzeba )
Co z tego, że się ma więcej niż 504zł na osobę jak przynajmniej u nas kredyt pochłania znaczną część dochodów :/
Gosia, nie dacie radę się przemęczyć i iść na własne, bo kurczę kasa na wynajem leci straszna :( Choć to wszystko zależne jaką macie sytuację, czasami lepiej coś wynająć niż męczyć się np z teściami ;)
Ja brałam kredyt w lipcu, chciałam też wziąć ten "rodzina na swoim" ale tam nie dają dodatkowych pieniędzy na remont, a nam zależało na paru złotych więcej.
Same opłaty manipulacyjne wyszły nas przerażającą sumę
-prowizja do banku :/
-jakiś minimalny, ale wymagany wkład własny
-2% podatku od zakupu
-notariusz
-koszta Sądowe
To wszystko pochłonęło około 20tys zł :(
To i ja rowniez się przywitam, juz tak listopadowo:)..
My po przeprowadzce ciagle na kartonach - nie mam siły ani ochoty (!) nic robić, obiecuje sobie, że jak pójdę na zwolnienie to trochę ogarnę domek, przy pomocy mojej mamy:).
a dzisiaj to się strasznie wkurzyłam - moja szefowa wróciła do pracy po 4 miesiącach zwolnienia (prawie jak urlop maciezyński!!) i podsłuchała jak rozmawiałam z koleżanką nt ciążowych dolegliwości i mówi mi, żebym nie przesadzała, bo to przeciez tylko ciąża.... Dodam, że to kobietka po 50 na dodatek bezdzietna...
Obawiam się, że jak się dowie, ze ja za 2 tyg. na zwolnienie juz do końca ide to mi będzie jakieś anse wyczyniać...
Wiecie co, mam juz dosyć..a ja przeciez w 32 tygodniu będę...
ech...


My po przeprowadzce ciagle na kartonach - nie mam siły ani ochoty (!) nic robić, obiecuje sobie, że jak pójdę na zwolnienie to trochę ogarnę domek, przy pomocy mojej mamy:).
a dzisiaj to się strasznie wkurzyłam - moja szefowa wróciła do pracy po 4 miesiącach zwolnienia (prawie jak urlop maciezyński!!) i podsłuchała jak rozmawiałam z koleżanką nt ciążowych dolegliwości i mówi mi, żebym nie przesadzała, bo to przeciez tylko ciąża.... Dodam, że to kobietka po 50 na dodatek bezdzietna...
Obawiam się, że jak się dowie, ze ja za 2 tyg. na zwolnienie juz do końca ide to mi będzie jakieś anse wyczyniać...
Wiecie co, mam juz dosyć..a ja przeciez w 32 tygodniu będę...
ech...


Witam się i ja:)
Ja za to po idealnie przespanej nocy - Agatka się nie budziła, to i ja spałam:) Chyba wyrobiłam w sobie umiejętność korzystania z okazji - i wtedy, kiedy dziewczyny dadzą to po prostu śpię jak zabita:) Zresztą swoje robi też pewnie przemęczenie po wcześniejszych "łażonych" nocach...
Ja to właściwie sporo rzeczy miałam, a i tak jestem przekonana, że około 1800 - 2000 (z wózkiem) pójdzie jak nic...
W tym tygodniu - w czwartek - czeka mnie wizyta u ginki i już drżę z niepokoju czy wszystko ok - jakoś tak się o Malucha bardziej boję niż w poprzednich ciążach:(
Ale kopie jak szalony - ostatnio coraz mocniej i zdażyły mi się ostatnio kilka razy nawet takie bolesne kopniaki i przeciągnięcia - tak więc chyba na razie ok mu tam w środku:)
Ja za to po idealnie przespanej nocy - Agatka się nie budziła, to i ja spałam:) Chyba wyrobiłam w sobie umiejętność korzystania z okazji - i wtedy, kiedy dziewczyny dadzą to po prostu śpię jak zabita:) Zresztą swoje robi też pewnie przemęczenie po wcześniejszych "łażonych" nocach...
Ja to właściwie sporo rzeczy miałam, a i tak jestem przekonana, że około 1800 - 2000 (z wózkiem) pójdzie jak nic...
W tym tygodniu - w czwartek - czeka mnie wizyta u ginki i już drżę z niepokoju czy wszystko ok - jakoś tak się o Malucha bardziej boję niż w poprzednich ciążach:(
Ale kopie jak szalony - ostatnio coraz mocniej i zdażyły mi się ostatnio kilka razy nawet takie bolesne kopniaki i przeciągnięcia - tak więc chyba na razie ok mu tam w środku:)
Pozdrawiam, Kinga
Mama Natalki (21.07.2004), Agatki (11.07.2007) i Krzysia (14.01.2010)
Mama Natalki (21.07.2004), Agatki (11.07.2007) i Krzysia (14.01.2010)
Witam się z samego ranka!
Nie przespałam całą noc:(( Masakra....
Wyprawka kosztuje.Nie zlicze teraz ile tego wyszło(nawet nie mam do tego głowy) Same ciuszki sporo kosztują.Za jeden cały komplecik ok40zł-50zł i to nie markowy.Kombinezonik na zimę ok80zł,te wszystkie czapeczki,nie drapki.... Do tego nie mamy jeszcze rożka,łóżeczka,pościeli,wanienki,kosmetyków,laktatora,moich przyborów do szpitala...matko.....Teście nam strasznie pomagają i ciągle coś małemu kupóją,ale to i tak kropla w morzu potrzeb;)
Mam nadzieje że przez te pozostałe 2 miesiące wyrobimy sie ze wszystkim.
Być może na dodatek wynajmiemy jakieś mieszkanko do czasu kiedy kredytu nie dostaniemy...achh....
Małemu się chyba nie podoba że matka przy laptopie bo bolesne kopniaki sprzedaje :[
jestem wypompowana.....spróbuje się jeszcze przespać i moze dojde do siebie:)
Pozdrawiam gorąco:)
Nie przespałam całą noc:(( Masakra....
Wyprawka kosztuje.Nie zlicze teraz ile tego wyszło(nawet nie mam do tego głowy) Same ciuszki sporo kosztują.Za jeden cały komplecik ok40zł-50zł i to nie markowy.Kombinezonik na zimę ok80zł,te wszystkie czapeczki,nie drapki.... Do tego nie mamy jeszcze rożka,łóżeczka,pościeli,wanienki,kosmetyków,laktatora,moich przyborów do szpitala...matko.....Teście nam strasznie pomagają i ciągle coś małemu kupóją,ale to i tak kropla w morzu potrzeb;)
Mam nadzieje że przez te pozostałe 2 miesiące wyrobimy sie ze wszystkim.
Być może na dodatek wynajmiemy jakieś mieszkanko do czasu kiedy kredytu nie dostaniemy...achh....
Małemu się chyba nie podoba że matka przy laptopie bo bolesne kopniaki sprzedaje :[
jestem wypompowana.....spróbuje się jeszcze przespać i moze dojde do siebie:)
Pozdrawiam gorąco:)
Ada, tak to wychodzi niestety. Ja też nie mam niczego super mega :) jedyne huśtawkę :) a tak naprawdę normalnie, a kasy poszło jak lodu :/
Skurcze niestety też już się u mnie zaczynają, mam nadzieję, że Malutka posłucha mamy i posiedzi jeszcze troszeczkę. Tak jak piszesz płucka jeszcze nie są gotowe więc Amelia ma areszt na wychodzenie :)
Ja teraz wróciłam z cmentarza, mam nadzieję, że nie przegięłam i nic nie będzie boleć :) My to już powoli takie mamki stękające się zaczniemy robić :)
Coraz częściej wpadam w panikę, że nie zdążymy z remontem :/ Jeszcze około 3 tyg. i wtedy zabieram się za robotę :)
Jeszcze muszę też kupić laktator, ale cały czas rozważam czy kupić nowy czy używany. Jakie Wy kupowałyście ??
Marta 1400 to już dużo :) Moja w 28 coś około 1150, ciekawa jestem ile teraz będzie ważyć :)
Weronka, mnie ilość miejsc w przedszkolu przeraża. Co by nie było ja muszę wrócić do pracy ( chyba, że w totka wygram ) ;) a tu taka kicha z miejscami :/
Dobrze, ze teściowa jak coś pomoże, moi rodzice też ( tyle, że nie mogą codziennie ) ale jeszcze mam pełno cioteczek które już przytupują nogami kiedy Amelcia przyjdzie na świat, więc mam nadzieję, ze jakoś ten mój powrót do pracy nie będzie kolidował z wolnym miejscem w żłobku, ale jutro koniecznie jadę zapisać Młodą, co by spać spokojniej :)
Skurcze niestety też już się u mnie zaczynają, mam nadzieję, że Malutka posłucha mamy i posiedzi jeszcze troszeczkę. Tak jak piszesz płucka jeszcze nie są gotowe więc Amelia ma areszt na wychodzenie :)
Ja teraz wróciłam z cmentarza, mam nadzieję, że nie przegięłam i nic nie będzie boleć :) My to już powoli takie mamki stękające się zaczniemy robić :)
Coraz częściej wpadam w panikę, że nie zdążymy z remontem :/ Jeszcze około 3 tyg. i wtedy zabieram się za robotę :)
Jeszcze muszę też kupić laktator, ale cały czas rozważam czy kupić nowy czy używany. Jakie Wy kupowałyście ??
Marta 1400 to już dużo :) Moja w 28 coś około 1150, ciekawa jestem ile teraz będzie ważyć :)
Weronka, mnie ilość miejsc w przedszkolu przeraża. Co by nie było ja muszę wrócić do pracy ( chyba, że w totka wygram ) ;) a tu taka kicha z miejscami :/
Dobrze, ze teściowa jak coś pomoże, moi rodzice też ( tyle, że nie mogą codziennie ) ale jeszcze mam pełno cioteczek które już przytupują nogami kiedy Amelcia przyjdzie na świat, więc mam nadzieję, ze jakoś ten mój powrót do pracy nie będzie kolidował z wolnym miejscem w żłobku, ale jutro koniecznie jadę zapisać Młodą, co by spać spokojniej :)
dzień dobry listopadowo:)
ja dziś miałam nockę..ah.skurcze mnie wzięły jakies dziwne i takie dość mocne, normalnie takie jak przed miesiączką. ok 2 wzięłam nospę i nawet udało sie zasnąc, a potem o 5 znów powtórka. spanikowałam strasznie, bo te bóle takie wyraźne były, a ja w głowie tysiąc myśli....że jak mnie teraz poloża w szpitalu, to mam tyle rzeczy nie zrobione, a przede wszytkim, że mój Maluch musi jeszcze posiedziec bezpiecznie w brzuszku, musi płucka do końca rozwinąć, nabrać sił...ah, masakra. ja sobie ostatnio za mocno w kość dałam - chodziąlm to do urzędu, to na zakupy, to na spacerki i spotkania z przyjaciólką... nie ma co sie nadwyrężać, ja w każdym razie troche spasuję. ah, jakas taka jestem przez te nocne nerwy cala niepwna dziś...mam wrżenie, że prrzy każdym ruchu i kroku cos sie może zaraz napiąc, więc lezę i odpoczywam.
wczoraj wkońcu podliczyłam nasze dzieciowe zakupy. większośc cen pamiętałam, oprócz ciuszków, więc te tak pi razy oko, a do wszystkiego dodałam jeszcze 100, bo wiadomo, zawsze sie o czyms zapomni :) wyszło mi prawie 4tys, bez kilku dyszek...a dodam, że nie kupowaliśmy mebelków (opróćz łóżeckza) i wózek mamy tylko głęboki, taki zwykły za 400zł. jakby mi sie Mutsy zachciało, to z 7 tysi by wyszło. już sama nie wiem, czy te 4 tysiączki to dużo czy mało. wydawało mi się, że kupuje tanio, nie szalałam z jakimis markowymi rzeczami ani ekstrasami. jedyne co mam ekstra to karuzela Fisher Price'a za 150 zł...a tak cała reszta to wg mnie podstawowe rzeczy...
ja dziś miałam nockę..ah.skurcze mnie wzięły jakies dziwne i takie dość mocne, normalnie takie jak przed miesiączką. ok 2 wzięłam nospę i nawet udało sie zasnąc, a potem o 5 znów powtórka. spanikowałam strasznie, bo te bóle takie wyraźne były, a ja w głowie tysiąc myśli....że jak mnie teraz poloża w szpitalu, to mam tyle rzeczy nie zrobione, a przede wszytkim, że mój Maluch musi jeszcze posiedziec bezpiecznie w brzuszku, musi płucka do końca rozwinąć, nabrać sił...ah, masakra. ja sobie ostatnio za mocno w kość dałam - chodziąlm to do urzędu, to na zakupy, to na spacerki i spotkania z przyjaciólką... nie ma co sie nadwyrężać, ja w każdym razie troche spasuję. ah, jakas taka jestem przez te nocne nerwy cala niepwna dziś...mam wrżenie, że prrzy każdym ruchu i kroku cos sie może zaraz napiąc, więc lezę i odpoczywam.
wczoraj wkońcu podliczyłam nasze dzieciowe zakupy. większośc cen pamiętałam, oprócz ciuszków, więc te tak pi razy oko, a do wszystkiego dodałam jeszcze 100, bo wiadomo, zawsze sie o czyms zapomni :) wyszło mi prawie 4tys, bez kilku dyszek...a dodam, że nie kupowaliśmy mebelków (opróćz łóżeckza) i wózek mamy tylko głęboki, taki zwykły za 400zł. jakby mi sie Mutsy zachciało, to z 7 tysi by wyszło. już sama nie wiem, czy te 4 tysiączki to dużo czy mało. wydawało mi się, że kupuje tanio, nie szalałam z jakimis markowymi rzeczami ani ekstrasami. jedyne co mam ekstra to karuzela Fisher Price'a za 150 zł...a tak cała reszta to wg mnie podstawowe rzeczy...
"Nikt tak nie docenia geniuszu zawartego w twoich słowach jak twój pies."
Christopher Morley
Christopher Morley
Ja na początku ciąży (gdzieś w 3-4 miesiącu) naczytałam się, że do żłobka czeka się 2 lata, a że my z mężem tu sami jak palce dwa to szybciutko zapisaliśmy maleństwo tak na wszelki wypadek do Gdańska Wrzeszcza (blisko pracy męża).
Zależy nam jednak na Gdyni, bo tu mieszkamy. Jednak tu takich w brzuchu nie można zapisać. Czekamy do porodu :)
A chcielibyśmy abym poszła na rok na wychowawczy, więc ten żłobek to planujemy od września 2011. No ale zobaczymy co życie pokaże.
Gdyby ktoś reflektował na sałatkę to zapraszam, bo coś dużo wyszło ;)
Zależy nam jednak na Gdyni, bo tu mieszkamy. Jednak tu takich w brzuchu nie można zapisać. Czekamy do porodu :)
A chcielibyśmy abym poszła na rok na wychowawczy, więc ten żłobek to planujemy od września 2011. No ale zobaczymy co życie pokaże.
Gdyby ktoś reflektował na sałatkę to zapraszam, bo coś dużo wyszło ;)
itam babinki:)
Ja w poniedziałek ide na pierwsze ćwiczenia szkole rodzenia:))
Nie planujemy narazie złobka bo teśiowa prawdopodobnie za rok przejdzie na szybszą emeryturkę i juz nam zaproponowała że może się małym zająć:)
mmm....sałatkę też bym zjadła,ale zadowole sie kalafiorem:))
To jesteśmy Curly umówione na 19 listopada.W razie czego będziemy się kontaktowały.
Mój Alexio pół miesiąca temu warzył 1kg300 :))
Ja w poniedziałek ide na pierwsze ćwiczenia szkole rodzenia:))
Nie planujemy narazie złobka bo teśiowa prawdopodobnie za rok przejdzie na szybszą emeryturkę i juz nam zaproponowała że może się małym zająć:)
mmm....sałatkę też bym zjadła,ale zadowole sie kalafiorem:))
To jesteśmy Curly umówione na 19 listopada.W razie czego będziemy się kontaktowały.
Mój Alexio pół miesiąca temu warzył 1kg300 :))
Witqjcie w niedzielny poranek.
Gosiak, bardzo chętnie się z Tobą umówię na 19-tego - mam nadzieję, że nic nie wyskoczy i uda się tam pójść razem - zawsze to raźniej:)
Nie było mnie od piątku, bo wczoraj baaardzo pracowity dzień nam się zrobił. Ale mamy już mebel na ciuszki dla Maluszka poskładany - trzeba go jeszcze wstawić na odpowiednie miejsce i mogę brać się za pranie, prasowanie i porzadki ostateczne.
Ja Małego zapisałam do żlobka na Szerokiej w Gdańsku - obie moje córcie tam chodziły i jestem z tego żłobka bardzo zadowolona. Oby tylko się dostał, bo też planuję powrót do pracy około września-pażniernika. Nie wiem jednak jak się to wszystko ułoży, bo starsza pójdzie już do szkoły, a młodza do przedszkola. I tym sposobem będziemy mieli 3 miejsca do zawożenia i odbierania. A poza tym 3 miejsca skąd różne infekcje mogą przywlec, więc nie wiadomo jak z pracowaniem w tej sytuacji. No ale cóż.... zobaczymy...
Gosiak, bardzo chętnie się z Tobą umówię na 19-tego - mam nadzieję, że nic nie wyskoczy i uda się tam pójść razem - zawsze to raźniej:)
Nie było mnie od piątku, bo wczoraj baaardzo pracowity dzień nam się zrobił. Ale mamy już mebel na ciuszki dla Maluszka poskładany - trzeba go jeszcze wstawić na odpowiednie miejsce i mogę brać się za pranie, prasowanie i porzadki ostateczne.
Ja Małego zapisałam do żlobka na Szerokiej w Gdańsku - obie moje córcie tam chodziły i jestem z tego żłobka bardzo zadowolona. Oby tylko się dostał, bo też planuję powrót do pracy około września-pażniernika. Nie wiem jednak jak się to wszystko ułoży, bo starsza pójdzie już do szkoły, a młodza do przedszkola. I tym sposobem będziemy mieli 3 miejsca do zawożenia i odbierania. A poza tym 3 miejsca skąd różne infekcje mogą przywlec, więc nie wiadomo jak z pracowaniem w tej sytuacji. No ale cóż.... zobaczymy...
Pozdrawiam, Kinga
Mama Natalki (21.07.2004), Agatki (11.07.2007) i Krzysia (14.01.2010)
Mama Natalki (21.07.2004), Agatki (11.07.2007) i Krzysia (14.01.2010)
ale jaja z tą sałatką :) Normalnie szok :) Nikt nikomu nic nie mówił, a tyle ciężarówek sałatki zrobiło :)
Za mną teraz chodzi ciasto ( przepis mojej cioci z Austrii )
Nie wiem jak się nazywa, ale tak dobre, że szok :) Kiedyś moja mama mi je zrobiła na urodziny do pracy, nie było osoby która by nie zachwalała :)
Chyba w tygodniu sama spróbuję je zrobić, tylko przepis wezmę :)
Teraz już jestem w łóżeczku, oglądamy "Mam talent" a dzieciaki przeżywają swoje szwędanie po ludziach za cukierkami ;)
Ja sama kupiłam ponad kilogram i nic nie zostało :) Większość dzieciaków to koleżanki i koledzy moich łobuzów, więc wiedzieli gdzie przyjść :)
Ech....Taki wiek nastolatków też fajny jest, choć bywa ciężki, ale więcej czasu rodzice mają dla siebie ;)
I kiedy wylazłam z tych pieluch, z ogonów które wciąż za mną chodziły, to kolejne pieluszki ;) Chyba jednak nie bardzo lubię takiej swobody hi-hi ;)
No nic coś do picia muszę sobie zorganizować i wszystkim życzę spokojnej, przespanej nocy bez żadnych "niespodzianek"
Jeszcze trochę i po kolei będziemy się wypakowywać, ale jeszcze pozostańmy w dwupaku ;)
Miałam się jeszcze Was pytać. Była któraś z Was ostatnio na USG ?? Ciekawa jestem ile te nasze Maleństwa teraz ważą
Za mną teraz chodzi ciasto ( przepis mojej cioci z Austrii )
Nie wiem jak się nazywa, ale tak dobre, że szok :) Kiedyś moja mama mi je zrobiła na urodziny do pracy, nie było osoby która by nie zachwalała :)
Chyba w tygodniu sama spróbuję je zrobić, tylko przepis wezmę :)
Teraz już jestem w łóżeczku, oglądamy "Mam talent" a dzieciaki przeżywają swoje szwędanie po ludziach za cukierkami ;)
Ja sama kupiłam ponad kilogram i nic nie zostało :) Większość dzieciaków to koleżanki i koledzy moich łobuzów, więc wiedzieli gdzie przyjść :)
Ech....Taki wiek nastolatków też fajny jest, choć bywa ciężki, ale więcej czasu rodzice mają dla siebie ;)
I kiedy wylazłam z tych pieluch, z ogonów które wciąż za mną chodziły, to kolejne pieluszki ;) Chyba jednak nie bardzo lubię takiej swobody hi-hi ;)
No nic coś do picia muszę sobie zorganizować i wszystkim życzę spokojnej, przespanej nocy bez żadnych "niespodzianek"
Jeszcze trochę i po kolei będziemy się wypakowywać, ale jeszcze pozostańmy w dwupaku ;)
Miałam się jeszcze Was pytać. Była któraś z Was ostatnio na USG ?? Ciekawa jestem ile te nasze Maleństwa teraz ważą