Widok
Świeżo upieczony kierowca
Hej dziewczyny, niecały tydzień temu odebrałam prawko i nie ukrywam że strasznie się stresuję jak mam gdzieś sama jechać, z góry ustalam sobie trasę obmyślam co i jak...zastanawiam się czy też tak miałyście na początku?czy pewność siebie za kierownicą przyjdzie z czasem czy po prostu już tak mi zostanie?
Dokladnie Ciebie rozumiem.
Mialam to samo, ale po jakims m-cu bylo juz lepiej... do czasu stluczki. Od tamtego momentu bylo jeszcze gorzej.
Ale w koncu sie przelamalam i staram sie jezdzic co raz czesciej, zreszta czasami nie mam wyboru.
Wiiem ze z dnia na dzien ten strach bedzie mniejszy.
Tak ze jedno co moge doradzic to jak najczesciej jezdzic, nie unikac tego. Nauka czyni mistrza.
Powodzenia :)
Mialam to samo, ale po jakims m-cu bylo juz lepiej... do czasu stluczki. Od tamtego momentu bylo jeszcze gorzej.
Ale w koncu sie przelamalam i staram sie jezdzic co raz czesciej, zreszta czasami nie mam wyboru.
Wiiem ze z dnia na dzien ten strach bedzie mniejszy.
Tak ze jedno co moge doradzic to jak najczesciej jezdzic, nie unikac tego. Nauka czyni mistrza.
Powodzenia :)
Pamiętam jak ja na początku unikałam lewoskrętów i nawet teraz po 9 m-cach wybieram trasy tak aby było jak najmniej ;).
Do tej pory nie lubię parkować tyłem między dwoma autami.
Drugi dzień po zakupie auta pojechaliśmy do Tczewa to raczej ja męża wyciągnęłam na taką długa pierwszą moją trasę ;).
Jak napisała Agnieszka83. wytwarzać sobie sytuację żeby gdzieś pojechać.
Nauka czyni mistrza- powtórzę.
Do tej pory nie lubię parkować tyłem między dwoma autami.
Drugi dzień po zakupie auta pojechaliśmy do Tczewa to raczej ja męża wyciągnęłam na taką długa pierwszą moją trasę ;).
Jak napisała Agnieszka83. wytwarzać sobie sytuację żeby gdzieś pojechać.
Nauka czyni mistrza- powtórzę.
no niestety... samodzielna jazda to zupełnie inna bajka niż z instruktorem... ale podejdź do tego spokojnie i na luzie... nie taki diabeł straszny... trasy sobie ustalaj - nikt ci tego nie zabroni, a będziesz czuła się pewniejsza...
ja osobiście akurat nigdy nie miałam problemu z prowadzeniem auta... zarówno na kursie jak i już po... no dobra... miałam maleńkiego stresa jak miałam pierwszy raz wsiąść za kierownicę, a samochód należał do kumpla :P
a tak to luzik... :)
także powodzenia życzę... :)
ja osobiście akurat nigdy nie miałam problemu z prowadzeniem auta... zarówno na kursie jak i już po... no dobra... miałam maleńkiego stresa jak miałam pierwszy raz wsiąść za kierownicę, a samochód należał do kumpla :P
a tak to luzik... :)
także powodzenia życzę... :)
Dodam że w dniu zakupu auta wsiadłam po miesiącu czasu od zdania prawka. Od punktu odbioru auta do pierwszego skrzyżowania oczywiście lewoskrętu ale sygnalizacja kierunkowa dlatego pojechałam ;). Noga mi drżała mega i nie mogłam opanować, potem w drodze do domu na rondzie pomyliły mi się biegi szczęśliwie dojechaliśmy do celu.
będzie coraz mniejszy stres ... zobaczysz
NAJWAŻNIEJSZA RADA: jedź ostrożnie, wolno, myśl i PRZEDEWSZYSTKIM!!!!!!! NIEDENERWUJ SIE JAK KTOS CIĘ STRĄBI BO JEDZIESZ ZA WOLNO !! Masz prawo jechac po mieście max 50 km i jak sie komus nie podoba to trudno ... olej to - nie denerwuj sie bo potem zwalisz dużo więcej ze stresu
powtarzaj sobie że to trąbiący sie zdenerwował a Ty nie :)
ja na poczatku stres wielki, potem po kilku latach czułam sie za kółkiem jak ryba w wodzie az do kilka stłuczek (jako pasażer byłam 2 razy, raz jako kierowca - nigdy z naszej winy) i od tamtej pory bałam sie za kółko wsiadac okolo roku
teraz znów kółka nie oddaje :)
NAJWAŻNIEJSZA RADA: jedź ostrożnie, wolno, myśl i PRZEDEWSZYSTKIM!!!!!!! NIEDENERWUJ SIE JAK KTOS CIĘ STRĄBI BO JEDZIESZ ZA WOLNO !! Masz prawo jechac po mieście max 50 km i jak sie komus nie podoba to trudno ... olej to - nie denerwuj sie bo potem zwalisz dużo więcej ze stresu
powtarzaj sobie że to trąbiący sie zdenerwował a Ty nie :)
ja na poczatku stres wielki, potem po kilku latach czułam sie za kółkiem jak ryba w wodzie az do kilka stłuczek (jako pasażer byłam 2 razy, raz jako kierowca - nigdy z naszej winy) i od tamtej pory bałam sie za kółko wsiadac okolo roku
teraz znów kółka nie oddaje :)
nie przejmuj się - ja mam prawko 9lat i nie jeżdżę tzn jezdze jak mąż jest niedysponowany ;) ale to najczesciej są kursy nocne gdzie ruch jest znikomy...
nie jezdze bo sie po prostu nie moge przełamac...boje sie stluczki i podjezdzania pod górę...
żałuje ze nie jezdzilam duzo zaraz po zdaniu prawka bo na kursie i zaraz po zdaniu szło mi super i zero stresu a teraz po prostu wyszlam z wprawy i nie wiem jak to bedze... bardzo chce ale przemoc sie nie moge heh...
nie jezdze bo sie po prostu nie moge przełamac...boje sie stluczki i podjezdzania pod górę...
żałuje ze nie jezdzilam duzo zaraz po zdaniu prawka bo na kursie i zaraz po zdaniu szło mi super i zero stresu a teraz po prostu wyszlam z wprawy i nie wiem jak to bedze... bardzo chce ale przemoc sie nie moge heh...
Ja nie wiem, ale chyba jestem urodzony kierowca :)
Zaraz po odebraniu prawka, pojechałam z dzieckiem pociągiem po samochód, a potem wracałam sama 800 km do Gdańska - rozłożyłam trasę na 2 dni :) Jechałam tylko nocą, tzn wyjeżdżałam w porze spania Tomka :) Fakt faktem że kupiłam Mitsubishi Lancera w Automacie, więc jest zupełnie inny komfort jazdy, miałam nawigację, w razie wypadku miałam assistance, także czułam się pewnie ;) Ogólnie jazda samej sprawia mi większą przyjemnosc, niż ktoś mi marudzi nad uchem, że za wolno, albo zły pas zajełam itp.
Zaraz po odebraniu prawka, pojechałam z dzieckiem pociągiem po samochód, a potem wracałam sama 800 km do Gdańska - rozłożyłam trasę na 2 dni :) Jechałam tylko nocą, tzn wyjeżdżałam w porze spania Tomka :) Fakt faktem że kupiłam Mitsubishi Lancera w Automacie, więc jest zupełnie inny komfort jazdy, miałam nawigację, w razie wypadku miałam assistance, także czułam się pewnie ;) Ogólnie jazda samej sprawia mi większą przyjemnosc, niż ktoś mi marudzi nad uchem, że za wolno, albo zły pas zajełam itp.
mam prawko już 12 lat...
i tyle samo nie jeżdżę ;)
więc właściwie jestem początkującym kierowcą :) wczoraj był mój "pierwszy samodzielny raz" od 12 lat(nie licząc przeparkowywania auta pod blokiem itp.) :))))
jutro znowu jadę :) na początek - krótkie trasy :) (z Przymorza na Zaspę - oczywiście wcześniej obmyślam jak jechać żeby było najłatwiej ;) np. wolę skręcić z Dąbrowszczaków w Czarny Dwór - lewoskręt, bo skręcając z Kołobrzeskiej w Olsztyńską mam mało miejsca i mogę nie zdążyć schować tyłka ;) jak piesi będą na przejściu ;P)
i zdecydowanie lepiej jeździ się samej niż z Mężem ;) dzisiaj byliśmy wreszcie przerejestrować auto na mnie ;) żeby w razie czego szło z mojej zniżki ubezpieczeniowej(przez te lata byłam współwłaścicielką auta mojej Mamy także mam maksymalną zniżkę), a nie z Teścia ;) (stare auto zostawiliśmy dla mnie do nauki ;) było kupione na Teścia, a Mąż był współwłaścicielem - żeby też leciały Mu zniżki) ;)
jestem współwłaścicielką 3 aut ;) i tym do nauki jeździ mi się najlepiej ;)
i tyle samo nie jeżdżę ;)
więc właściwie jestem początkującym kierowcą :) wczoraj był mój "pierwszy samodzielny raz" od 12 lat(nie licząc przeparkowywania auta pod blokiem itp.) :))))
jutro znowu jadę :) na początek - krótkie trasy :) (z Przymorza na Zaspę - oczywiście wcześniej obmyślam jak jechać żeby było najłatwiej ;) np. wolę skręcić z Dąbrowszczaków w Czarny Dwór - lewoskręt, bo skręcając z Kołobrzeskiej w Olsztyńską mam mało miejsca i mogę nie zdążyć schować tyłka ;) jak piesi będą na przejściu ;P)
i zdecydowanie lepiej jeździ się samej niż z Mężem ;) dzisiaj byliśmy wreszcie przerejestrować auto na mnie ;) żeby w razie czego szło z mojej zniżki ubezpieczeniowej(przez te lata byłam współwłaścicielką auta mojej Mamy także mam maksymalną zniżkę), a nie z Teścia ;) (stare auto zostawiliśmy dla mnie do nauki ;) było kupione na Teścia, a Mąż był współwłaścicielem - żeby też leciały Mu zniżki) ;)
jestem współwłaścicielką 3 aut ;) i tym do nauki jeździ mi się najlepiej ;)
Dobrze,że tu wpadłam na watek:)
AgusiaGda jestem tobie winna przeprosiny bo wtedy was zagadnęłam o auto,Mariusz Twój pewnie mnie łapał,a ja nie odbierałam,także przepraszam Was za zawracanie głowy,potem byłam na urlopie w sumie dopiero niedawno wróciłam no i kupiłam auto:) zdecydowałam się na Scenica,jak kupowałam to nie wiedziałam czy dobrze robie,ale znalazła sie okazja ponad 300km stad,zebrałam wszystkich i pojechalismy,kupiłam i teraz sie w nim zakochałam,nie oddałabym za żadne inne:)tylko problem leży gdzie indziej...nie wiem czy będę jeżdzic w ogóle,boje się panicznie,nie umiem przełamać lęku prędkości 40km/h to dla mnie prędkośc kosmiczna,prawko robiłam 1,5 roku temu i nie jezdziłam i w sumie boje sie,że będe musiałam auto sprzedać bo nie dam rady.Nie wiem jak się uczyć już,przyjaciółka ze mną jeżdzi wieczorami,ale w sumie na parkingu pod Realem tylko.Dobrze wiedzieć,że nie tylko ja się boje:)
AgusiaGda jestem tobie winna przeprosiny bo wtedy was zagadnęłam o auto,Mariusz Twój pewnie mnie łapał,a ja nie odbierałam,także przepraszam Was za zawracanie głowy,potem byłam na urlopie w sumie dopiero niedawno wróciłam no i kupiłam auto:) zdecydowałam się na Scenica,jak kupowałam to nie wiedziałam czy dobrze robie,ale znalazła sie okazja ponad 300km stad,zebrałam wszystkich i pojechalismy,kupiłam i teraz sie w nim zakochałam,nie oddałabym za żadne inne:)tylko problem leży gdzie indziej...nie wiem czy będę jeżdzic w ogóle,boje się panicznie,nie umiem przełamać lęku prędkości 40km/h to dla mnie prędkośc kosmiczna,prawko robiłam 1,5 roku temu i nie jezdziłam i w sumie boje sie,że będe musiałam auto sprzedać bo nie dam rady.Nie wiem jak się uczyć już,przyjaciółka ze mną jeżdzi wieczorami,ale w sumie na parkingu pod Realem tylko.Dobrze wiedzieć,że nie tylko ja się boje:)
Ola - nie szkodzi :) Mariusz próbował wtedy kilka razy dodzwonić się do Ciebie ;)
musisz sama dojrzeć do jazdy ;) ja dłuuugo do tego dochodziłam ;) mnie też paraliżował strach ;)
i co?
moja "ukochana" szwagierka wsiadła mi na ambicję 0 bo robi prawo jazdy ;P no i jak to może być, że Ona będzie jeździła, a ja nie ;P więc się przełamałam :] 2 razy jeździłam z Mariuszem po pasie startowym :] (Nissanem)
raz Lanosem po dużym parkingu nad jeziorem(koło naszej działki) ;)
no i wczoraj postawiłam sobie za punkt honoru pojechać do LuxMedu ;) i jutro znowu pojadę :) + załatwić jeszcze jedną sprawę na Zaspie :]
i teraz tylko siedzę i wymyślam gdzie mogłabym jechać ;)
tak jak mówi moja Mama i sąsiadka - jedź nawet do osiedlowego sklepu... ale jedź sama :) nabieraj wprawy na małych odcinkach :) nawet jeśli masz objechać swoje osiedle cały czas skręcając w prawo ;)
przy takiej pogodzie mam taki +, że większość kierowców jeździ wolno ;) więc za bardzo nie wybijam się z tłumu ;) hehehe :D
minus jest taki, że w bocznych lusterkach nic nie widać, bo są "zapadane" ;)
ja mam o tyle fajnie, że Nissan i tak jest do dobicia ;) szkoda go było sprzedać - bo poszedłby za grosze :] a jest na tyle sprawny i bezawaryjny - że szkoda go oddać prawie darmo ;) więc będę się na nim uczyła :) a jak przyjdzie na niego pora - to pójdzie na części albo na żyletki ;P
musisz sama dojrzeć do jazdy ;) ja dłuuugo do tego dochodziłam ;) mnie też paraliżował strach ;)
i co?
moja "ukochana" szwagierka wsiadła mi na ambicję 0 bo robi prawo jazdy ;P no i jak to może być, że Ona będzie jeździła, a ja nie ;P więc się przełamałam :] 2 razy jeździłam z Mariuszem po pasie startowym :] (Nissanem)
raz Lanosem po dużym parkingu nad jeziorem(koło naszej działki) ;)
no i wczoraj postawiłam sobie za punkt honoru pojechać do LuxMedu ;) i jutro znowu pojadę :) + załatwić jeszcze jedną sprawę na Zaspie :]
i teraz tylko siedzę i wymyślam gdzie mogłabym jechać ;)
tak jak mówi moja Mama i sąsiadka - jedź nawet do osiedlowego sklepu... ale jedź sama :) nabieraj wprawy na małych odcinkach :) nawet jeśli masz objechać swoje osiedle cały czas skręcając w prawo ;)
przy takiej pogodzie mam taki +, że większość kierowców jeździ wolno ;) więc za bardzo nie wybijam się z tłumu ;) hehehe :D
minus jest taki, że w bocznych lusterkach nic nie widać, bo są "zapadane" ;)
ja mam o tyle fajnie, że Nissan i tak jest do dobicia ;) szkoda go było sprzedać - bo poszedłby za grosze :] a jest na tyle sprawny i bezawaryjny - że szkoda go oddać prawie darmo ;) więc będę się na nim uczyła :) a jak przyjdzie na niego pora - to pójdzie na części albo na żyletki ;P
w styczniu minie 10 lat odkad mam prawo jazdy.
na co dzień jezdze od trzecz lat i uwielbiaqm jazde samochodem ale najchetniej sama :))))
przez te trzy lata zaliczylam dwa wypadki , jeden z winy tamtego kierowcy a jeden z mojej bo wjechalam pod autobus.......
to prawda ze trzeba jeździć , jeżdzić i jeszcze raz jeździć, tak jak napisano powyzej nawet na krótkich odcinkach.
na co dzień jezdze od trzecz lat i uwielbiaqm jazde samochodem ale najchetniej sama :))))
przez te trzy lata zaliczylam dwa wypadki , jeden z winy tamtego kierowcy a jeden z mojej bo wjechalam pod autobus.......
to prawda ze trzeba jeździć , jeżdzić i jeszcze raz jeździć, tak jak napisano powyzej nawet na krótkich odcinkach.
Aguś macie tam w Gdańsku chociaż ten pas startowy super sprawa,a ja pod tym realem to nie mam sie jak rozpędzić:)
przyznam się Wam,zę moim największym problemem jest redukcja biegów,instruktor mnie tego nie nauczył na egzaminie jechalam na czuja a poza tym tak wolno,że redukacja nie była potrzebna,a teraz mam panike przed wrzuceniem czwórki czy piątki bo wiem,że trzeba będzie zredukowac a ja nie wiem na co i jak i kiedy,ja wiem śmieszne to,ale nie idzie mi cholerstwo:(
przyznam się Wam,zę moim największym problemem jest redukcja biegów,instruktor mnie tego nie nauczył na egzaminie jechalam na czuja a poza tym tak wolno,że redukacja nie była potrzebna,a teraz mam panike przed wrzuceniem czwórki czy piątki bo wiem,że trzeba będzie zredukowac a ja nie wiem na co i jak i kiedy,ja wiem śmieszne to,ale nie idzie mi cholerstwo:(
najłatwiejsza redukcja jaka się da to taka, że podjeżdżając np do świateł auto zatrzymujesz na tym biegu na którym jedziesz (tzn nie redukujesz wcześniej zwalniając - rada instruktora - bo nie ma takiej potrzeby)... jeśli światła się zmienią zanim się zatrzymasz to wiadomo, że zmieniasz na taki bieg w zależności do jakiej prędkości zwolnisz (ok 40 km to na 3, jak nizej to zawsze 2)... jeśli natomiast dojeżdżasz do skrzyżowania i skręcasz to zawsze zwalniasz dosyć mocno i wrzucasz 2 i zakręty pokonujesz na 2 :)
ot i cała redukcja :)
i śmiało do przodu :)
ot i cała redukcja :)
i śmiało do przodu :)
Pojeżdzisz sama, na spokojnie, parę razy zaliczysz obtarcia i parkowanie na styki, jakieś sytuacje stresowe i pójdzie jak po maśle.
Każdy inaczej jeździ, zależy od człowieka, nie ma złotych rad, wsiadaj z tyłkiem i zasuwaj.
Na początek polecam autko, które jak obetrzesz , nie będziesz pól roku spłacać kredyt za naprawę.
Każdy inaczej jeździ, zależy od człowieka, nie ma złotych rad, wsiadaj z tyłkiem i zasuwaj.
Na początek polecam autko, które jak obetrzesz , nie będziesz pól roku spłacać kredyt za naprawę.
U mnie stres nie było po odebraniu prawka,a mam 1,5 roku dopiero bo ja już jeździłam autem jak prawka nie miała,ale tylko dlatego że musiałam,bo moja druga połowa czasami piwko wypiła,więc tak mnie rzucił na głęboką wodę,że musialam wracać 90km z borów tucholskich,gdzie o prowadzeniu miała tyle pojęcia co o zeszłorocznym śniegu,potem z Jastrzębiej Góry przez te wszystkie Redy,Rumie....ach dałam radę.
Najwazniejsze to się nie bać,ja od razu z L-ki przesiadłam się do terenówki,duża bestia ale jakoś własnie czuję się bezpiecznie,pewnie-przypitoliłam i to nie raz..no i co? To tylko auto,grunt że ja nie miałam nigdy nic złamanego,a zderzak się wklepie,hehe.
Dasz radę:)
Praktyka czyni mistrza....
Najwazniejsze to się nie bać,ja od razu z L-ki przesiadłam się do terenówki,duża bestia ale jakoś własnie czuję się bezpiecznie,pewnie-przypitoliłam i to nie raz..no i co? To tylko auto,grunt że ja nie miałam nigdy nic złamanego,a zderzak się wklepie,hehe.
Dasz radę:)
Praktyka czyni mistrza....
mjakmama... raczej niewiele osób ginie od zwykłych stłuczek (a tekst: zderzak się wyklepie wskazuje za zwykłe stłuczki a nie wypadki), ludzie na drogach giną przede wszystkim od prędkości i alkoholu (czy innych używek)... fakt - może wsiadanie za kierownicę bez uprawnień wymaga zastanowienia się jednak nad tym, aczkolwiek podejrzewam, ze dziewczyna wiedząc że nie ma prawa jazdy i sporo ryzykuje jechała spokojniej i z większą rozwagą niż jej chłopak który był po kilku piwkach... tak więc z dwojga złego chyba jednak lepsze rozwiązanie (co nie onacza że to popieram)
zdrugiej strony gratuluje zdrowego podejścia do sprawy... auto to tylko auto a nie cały świat :)
zdrugiej strony gratuluje zdrowego podejścia do sprawy... auto to tylko auto a nie cały świat :)
póki karanie za jezdę bez prawka będzie takie łagodne to ludzie będą jeździć... ty myślisz, że jak komuś zabiorą prawo jazdy za punkty lub co gorsza jazdę po pijanemu to ktoś się tym przejmuje??? nikt!!! no dobra - może prawie nikt... :/ multum ludzi jeździ bez prawka... i póki prawo się nie zmieni to ta sytuacja tez nie ulegnie poprawie...
ostatecznie naprawdę mniejszym złem jest chyba jazda bez prawka niż pod wpływem alkoholu...
ostatecznie naprawdę mniejszym złem jest chyba jazda bez prawka niż pod wpływem alkoholu...
devil dzięki:) no właśnie na jazdach też nie redukowałam podjeżdżając do świateł ale teraz wszyscy mi mówią,że trzeba i to najlepiej jeszcze po kolei i zgłupiałam bo nie wiem o co im chodzi wszystkim:) jak patrze na moja przyjaciółkę jak ona jeżdzi na luzie to strasznie jej zazdroszczę:)bo ja to cała mokra wysiadam a jade tylko po parkingu hihi a dla mnie to jak A1:)
hehe nie ma problemu... to redukowanie o którym mówisz to tzw hamowanie silnikiem... oczywiście - jak ci wygodnie to możesz tak robić - pytanie tylko po co?? na kursie też tak chciałam spróbować to instruktor mi pozwolił, żebym sobie spróbowała, ale potem wyjasnił, że to kompletnie nie potrzebne... hamowanie silnikiem przydaje się głównie przy zjazdach w dół... ale tak przy zwykłym dojeżdżaniu do skrzyżowań to tylko wg upodobań ;) a muszę dodać, że miałam rewelacyjnego instruktora (polecam go wszystkim znajomym), jak zaczynałam prawko to o samochodzie wiedziałam tylko tyle, że ma kierownicę i kilka pedałów... a w ciągu kursu (nie brałam dodatkowych jazd u niego) nauczył mnie tak, ze zdałam za pierwszym podejsciem :)
mjakmama stłuczkę to ja miałam jak już miałam prawo jazdy:)
poza tym lepej jezby kierowca wsiadł wczorajszy za kierownicę z osłabioną koncentracją??? czego Ci żal? Ze się odwazyłam jechać bez prawka? A co by to zmieniło jakbym miała prawko???Jaka jest Twoja teoria,że początkujący kierowca ma tylko do sklepu jechac i z powrotem??? Ja musiałam jechąc po odbiór prawa jazdy do Swiecia i od razu wracałam za kółkiem,bo własnie o to chodzi by jak najszybciej zdobyć doświadczenie.
Mając 2 miesiące prawko pojechłam do Bydgoszczy,bez zadnego stresa:) dziś nie mam żadnego problemu z prowadzeniem auta,wszędzie się wcisnę i śmiem twierdzić że jestem dobrym kierowcą. Poza tym jezdzę mustangiem który ma 300 koni,nim też jedziłam bez prawka,myslisz ze mój mąż by mo go dał jakbym miała problem z prowadzeniem ? Nie sądzę....a mustanga jakbym zarysowała to...uuuu-cięzko by było:)
poza tym lepej jezby kierowca wsiadł wczorajszy za kierownicę z osłabioną koncentracją??? czego Ci żal? Ze się odwazyłam jechać bez prawka? A co by to zmieniło jakbym miała prawko???Jaka jest Twoja teoria,że początkujący kierowca ma tylko do sklepu jechac i z powrotem??? Ja musiałam jechąc po odbiór prawa jazdy do Swiecia i od razu wracałam za kółkiem,bo własnie o to chodzi by jak najszybciej zdobyć doświadczenie.
Mając 2 miesiące prawko pojechłam do Bydgoszczy,bez zadnego stresa:) dziś nie mam żadnego problemu z prowadzeniem auta,wszędzie się wcisnę i śmiem twierdzić że jestem dobrym kierowcą. Poza tym jezdzę mustangiem który ma 300 koni,nim też jedziłam bez prawka,myslisz ze mój mąż by mo go dał jakbym miała problem z prowadzeniem ? Nie sądzę....a mustanga jakbym zarysowała to...uuuu-cięzko by było:)
Ja mam prawko "już" 5 lat, ale jeżdżę rzadko, bo nie mam takiej potrzeby. Jednak kiedy mam jechać czuję tylko zdenerwowanie np. kiedy nie wiem, czy w danym miejscu będę mogła zaparkować albo coś w tym stylu.
Jak już dziewczyny pisały, polecam samodzielną jazdę, tak, żeby samemu się przekonać, że jest dobrze! Praktyka czyni mistrza, więc im więcej jeżdżenia autem, tym lepiej! :)
Powodzenia życzę! :-)
Jak już dziewczyny pisały, polecam samodzielną jazdę, tak, żeby samemu się przekonać, że jest dobrze! Praktyka czyni mistrza, więc im więcej jeżdżenia autem, tym lepiej! :)
Powodzenia życzę! :-)
spokojna twoja rozczochrana... jeździłam już w wielu autach i z wieloma kierowcami i swego czasu zwracałam bardzo uwagę na technikę jazdy każdego z nich (tak dla porównania) i spośród tych wszystkich ludzi tylko jedna kumpela hamuje silnikiem... a reszta nie... a nie zmieniają auta ani nie muszą go naprawiać co chwilę z tego powodu :)
też uważam, że należy jeździć i to jak najwięcej...
też uważam, że należy jeździć i to jak najwięcej...
ja prawko odebrałam 15 grudnia o 14 prawko a o 17 odebrałam swój 1 samochód Opla i musiałam wrócić z Rumi do Gdyni, portki miałam pełne, byłam cała spocona. NOc przepłakana, po co mi ten cholerny samochód, po co mi ten stres. Na drugi dzień dosłownie zmusiłam się do ruszenia i pojeżdżenia po Gdyni ok godz 15 i wtedy poczułam radość, że w końcu jestem niezależna.
Dzis uważam, że całkiem dobrze jeżdżę. Jak na razie nie obtarłam samochodu, nie miałam stłuczki.
Dzis uważam, że całkiem dobrze jeżdżę. Jak na razie nie obtarłam samochodu, nie miałam stłuczki.
ja mam prawko od roku i nie jeżdze:-( a bardzo bym chciała ale sama sie boję a z kims to masakra ,z tata zle bo sie boi ,ze zginiemy z narzeczonym jeszcze gożej bo ciągle sie wydziera:-( wkoncu sobie kupie swoje auto i wtedy zaczne jeżdzic nie stresując sie ,ze zarysuję nie daj boże czyjs samochód(czyt. narzeczonego:-)
Super wątek !! 3 tyg. temu odebrałam prawko, w poniedziałek auto - i muszę jeździć ;-( Ale mam takiego stresa - w dodatku dojazd do pracy i powrót obwodnicą że jak wysiadam to jestem cała spocona !! Na szczęście rodzinka przyjechała w odwiedziny i jeżdzę z wujkiem, tzn ja jadę idę do pracy-on wraca do domu i przyjeżdza po mnie po pracy i wracam. Ciągle mam wrażenie że zaraz coś zrobię nie tak, wymuszę pierwszeństwo, auto mi zgaśnie albo mnie ktoś obtrąbi. Ufff , ale cieszę się że nie jestem wyjątkiem ;-) I powtarzam sobie że z dnia na dzień będzie coraz lepiej. MUSI
ja samochód kupiłam jak robiłam prawko i tak biedak stał jeszcze z rok. Bo nie mogłam zdać, mimo że jeździłam dobrze. Miałam fajnego instruktora, który twierdził, że on uczy jeździć a nie zdać. I to prawda, nie mam żadnych problemów z jazdą w nowych miejscach. Egzamin zdałam w Suwałkach, tam się czekało 2 tyg, a nie 3 miesiące na termin. Zupełnie bez stresu objechałam Suwałki ;)
Ja wręcz nie mogłam się doczekać, aż będę jeździć sama. Wnerwiało mnie to, że musiałam jeździć "na komendę", a to w prawo a to w lewo.
Zanim zdałam, to śmigałam sama swoim seicento po poligonie.
A jak już zdałam, to mąż parę razy ze mną wsiadł i przejechał się po mieście. Na szczęście to spokojny facet i jak zrobiłam coś źle, to komentował dopiero po fakcie, że powinnam była to i tamto.
Redukcja jest fajna, stosuje ją, ale nie zawsze mi wychodzi. Silnik tak fajnie ryczy :)
Seicento rozbiłam i kupiliśmy mocniejsze, większe i bezpieczniejsze auto dla mnie. Teraz to w ogóle uwielbiam jazdę, ostatnio sama przejechałam 600 km i bardzo dobrze mi się jechało. Nawet wyprzedzałam tiry, no ale z takim silnikiem to grzech tira nie wyprzedzić ;)
No i przyznam się, że mam straszny problem, żeby zaparkować przodem! Duuużo łatwiej wychodzi mi parkowanie tyłem! ;)
Ale to pewnie dlatego, że mam mało skrętne auto. No i mój instruktor bardzo mocno "gnębił" mnie rękawem, umiałam go robić na wyczucie, bez "metody" :)
Ja wręcz nie mogłam się doczekać, aż będę jeździć sama. Wnerwiało mnie to, że musiałam jeździć "na komendę", a to w prawo a to w lewo.
Zanim zdałam, to śmigałam sama swoim seicento po poligonie.
A jak już zdałam, to mąż parę razy ze mną wsiadł i przejechał się po mieście. Na szczęście to spokojny facet i jak zrobiłam coś źle, to komentował dopiero po fakcie, że powinnam była to i tamto.
Redukcja jest fajna, stosuje ją, ale nie zawsze mi wychodzi. Silnik tak fajnie ryczy :)
Seicento rozbiłam i kupiliśmy mocniejsze, większe i bezpieczniejsze auto dla mnie. Teraz to w ogóle uwielbiam jazdę, ostatnio sama przejechałam 600 km i bardzo dobrze mi się jechało. Nawet wyprzedzałam tiry, no ale z takim silnikiem to grzech tira nie wyprzedzić ;)
No i przyznam się, że mam straszny problem, żeby zaparkować przodem! Duuużo łatwiej wychodzi mi parkowanie tyłem! ;)
Ale to pewnie dlatego, że mam mało skrętne auto. No i mój instruktor bardzo mocno "gnębił" mnie rękawem, umiałam go robić na wyczucie, bez "metody" :)
Ja mam prawo jazdy od kilku lat. Najpierw trochę jeździłam, a potem już była dłuuuga przerwa. Ostatnio sytuacja mnie zmusiła do tego by ponownie usiąść za kierownicą.
Czasami jednak myślę, że z czasem sytuacje na drodze sprawiają, że zamiast mniej się stresować - stresuję się bardziej. Po pierwsze ciągłe zmiany na drogach związane z pracami drogowymi...człowiek nigdy nie wie, jak zostanie zmieniona organizacja ruchu następnego dnia, po drugie to jak jeżdżą inni kierowcy przyprawia mnie o drgawki...
wymuszanie pierszeństwa, wyprzedzanie na ciągłej i na zakręcie....człowiek doświadcza takich sytuacji, że potem jest w szoku i ma świadomość, że to, że sam jeździ dobrze nie świadczy o tym, że jest bezpieczny. wyobraźni nie starcza....
Czasami jednak myślę, że z czasem sytuacje na drodze sprawiają, że zamiast mniej się stresować - stresuję się bardziej. Po pierwsze ciągłe zmiany na drogach związane z pracami drogowymi...człowiek nigdy nie wie, jak zostanie zmieniona organizacja ruchu następnego dnia, po drugie to jak jeżdżą inni kierowcy przyprawia mnie o drgawki...
wymuszanie pierszeństwa, wyprzedzanie na ciągłej i na zakręcie....człowiek doświadcza takich sytuacji, że potem jest w szoku i ma świadomość, że to, że sam jeździ dobrze nie świadczy o tym, że jest bezpieczny. wyobraźni nie starcza....
Kinga przypitoliłam w lampę ,tylko raz miałam stłuczkę i to nie z mojej winy.
przestń się ciskać i uważaj na słowa,od mojego synka to się odpie.....dol!!!!!! Bo ja Tobie nie zyczę,żeby w Ciebie tir przypierdolił.
Weż pod uwagę,że drobna stłuczka jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiła:)
Umiesz odróżnic mała kolizję od wypadku? Czy masz z tym problem?
Bo ze sobą najwyraźniej!!!!!!!!!
przestń się ciskać i uważaj na słowa,od mojego synka to się odpie.....dol!!!!!! Bo ja Tobie nie zyczę,żeby w Ciebie tir przypierdolił.
Weż pod uwagę,że drobna stłuczka jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiła:)
Umiesz odróżnic mała kolizję od wypadku? Czy masz z tym problem?
Bo ze sobą najwyraźniej!!!!!!!!!
Taki wspaniały kierowca jak Ty,któremu wgniótł się zderzak wjechał w mój samochód. Policja uznała to za kolizje, ale ja się leczę już od roku. W związku z tym wkurzają mnie tacy "NAJ" kierowcy jak Ty, co się jeszcze chwalą, że są wspaniali bo jeżdżą dłużej niż mają prawo jazdy!.
Nie ma się czym chwalić.
Nie ma się czym chwalić.
Ja o sobie nie mówię, że dobrze jeżdżę, choć robię to codziennie od paru ładnych lat. I nie jest to wcale trasa do marketu i z powrotem :) Nigdy nie miałam kolizji ani nic z tych rzeczy. Raz tylko wjechałam w zaspę śniegu :) ale to chyba się nie liczy.
Po zrobieniu prawa jazdy, żeby zapoznać się z miastem jeździłam wieczorami, jak ruch był mniejszy, tak żeby na spokojnie poznać skrzyżowania itd. To trwało jakiś tydzień. Potem jeździłam już normalnie w dzień do pracy.
Pozdrawiam Świeżo upieczonego kierowce :)
ps. Stres w końcu minie :)
Po zrobieniu prawa jazdy, żeby zapoznać się z miastem jeździłam wieczorami, jak ruch był mniejszy, tak żeby na spokojnie poznać skrzyżowania itd. To trwało jakiś tydzień. Potem jeździłam już normalnie w dzień do pracy.
Pozdrawiam Świeżo upieczonego kierowce :)
ps. Stres w końcu minie :)