Widok
Świeżo upieczony kierowca
Hej dziewczyny, niecały tydzień temu odebrałam prawko i nie ukrywam że strasznie się stresuję jak mam gdzieś sama jechać, z góry ustalam sobie trasę obmyślam co i jak...zastanawiam się czy też tak miałyście na początku?czy pewność siebie za kierownicą przyjdzie z czasem czy po prostu już tak mi zostanie?
Dokladnie Ciebie rozumiem.
Mialam to samo, ale po jakims m-cu bylo juz lepiej... do czasu stluczki. Od tamtego momentu bylo jeszcze gorzej.
Ale w koncu sie przelamalam i staram sie jezdzic co raz czesciej, zreszta czasami nie mam wyboru.
Wiiem ze z dnia na dzien ten strach bedzie mniejszy.
Tak ze jedno co moge doradzic to jak najczesciej jezdzic, nie unikac tego. Nauka czyni mistrza.
Powodzenia :)
Mialam to samo, ale po jakims m-cu bylo juz lepiej... do czasu stluczki. Od tamtego momentu bylo jeszcze gorzej.
Ale w koncu sie przelamalam i staram sie jezdzic co raz czesciej, zreszta czasami nie mam wyboru.
Wiiem ze z dnia na dzien ten strach bedzie mniejszy.
Tak ze jedno co moge doradzic to jak najczesciej jezdzic, nie unikac tego. Nauka czyni mistrza.
Powodzenia :)
Pamiętam jak ja na początku unikałam lewoskrętów i nawet teraz po 9 m-cach wybieram trasy tak aby było jak najmniej ;).
Do tej pory nie lubię parkować tyłem między dwoma autami.
Drugi dzień po zakupie auta pojechaliśmy do Tczewa to raczej ja męża wyciągnęłam na taką długa pierwszą moją trasę ;).
Jak napisała Agnieszka83. wytwarzać sobie sytuację żeby gdzieś pojechać.
Nauka czyni mistrza- powtórzę.
Do tej pory nie lubię parkować tyłem między dwoma autami.
Drugi dzień po zakupie auta pojechaliśmy do Tczewa to raczej ja męża wyciągnęłam na taką długa pierwszą moją trasę ;).
Jak napisała Agnieszka83. wytwarzać sobie sytuację żeby gdzieś pojechać.
Nauka czyni mistrza- powtórzę.
no niestety... samodzielna jazda to zupełnie inna bajka niż z instruktorem... ale podejdź do tego spokojnie i na luzie... nie taki diabeł straszny... trasy sobie ustalaj - nikt ci tego nie zabroni, a będziesz czuła się pewniejsza...
ja osobiście akurat nigdy nie miałam problemu z prowadzeniem auta... zarówno na kursie jak i już po... no dobra... miałam maleńkiego stresa jak miałam pierwszy raz wsiąść za kierownicę, a samochód należał do kumpla :P
a tak to luzik... :)
także powodzenia życzę... :)
ja osobiście akurat nigdy nie miałam problemu z prowadzeniem auta... zarówno na kursie jak i już po... no dobra... miałam maleńkiego stresa jak miałam pierwszy raz wsiąść za kierownicę, a samochód należał do kumpla :P
a tak to luzik... :)
także powodzenia życzę... :)
Dodam że w dniu zakupu auta wsiadłam po miesiącu czasu od zdania prawka. Od punktu odbioru auta do pierwszego skrzyżowania oczywiście lewoskrętu ale sygnalizacja kierunkowa dlatego pojechałam ;). Noga mi drżała mega i nie mogłam opanować, potem w drodze do domu na rondzie pomyliły mi się biegi szczęśliwie dojechaliśmy do celu.
będzie coraz mniejszy stres ... zobaczysz
NAJWAŻNIEJSZA RADA: jedź ostrożnie, wolno, myśl i PRZEDEWSZYSTKIM!!!!!!! NIEDENERWUJ SIE JAK KTOS CIĘ STRĄBI BO JEDZIESZ ZA WOLNO !! Masz prawo jechac po mieście max 50 km i jak sie komus nie podoba to trudno ... olej to - nie denerwuj sie bo potem zwalisz dużo więcej ze stresu
powtarzaj sobie że to trąbiący sie zdenerwował a Ty nie :)
ja na poczatku stres wielki, potem po kilku latach czułam sie za kółkiem jak ryba w wodzie az do kilka stłuczek (jako pasażer byłam 2 razy, raz jako kierowca - nigdy z naszej winy) i od tamtej pory bałam sie za kółko wsiadac okolo roku
teraz znów kółka nie oddaje :)
NAJWAŻNIEJSZA RADA: jedź ostrożnie, wolno, myśl i PRZEDEWSZYSTKIM!!!!!!! NIEDENERWUJ SIE JAK KTOS CIĘ STRĄBI BO JEDZIESZ ZA WOLNO !! Masz prawo jechac po mieście max 50 km i jak sie komus nie podoba to trudno ... olej to - nie denerwuj sie bo potem zwalisz dużo więcej ze stresu
powtarzaj sobie że to trąbiący sie zdenerwował a Ty nie :)
ja na poczatku stres wielki, potem po kilku latach czułam sie za kółkiem jak ryba w wodzie az do kilka stłuczek (jako pasażer byłam 2 razy, raz jako kierowca - nigdy z naszej winy) i od tamtej pory bałam sie za kółko wsiadac okolo roku
teraz znów kółka nie oddaje :)
nie przejmuj się - ja mam prawko 9lat i nie jeżdżę tzn jezdze jak mąż jest niedysponowany ;) ale to najczesciej są kursy nocne gdzie ruch jest znikomy...
nie jezdze bo sie po prostu nie moge przełamac...boje sie stluczki i podjezdzania pod górę...
żałuje ze nie jezdzilam duzo zaraz po zdaniu prawka bo na kursie i zaraz po zdaniu szło mi super i zero stresu a teraz po prostu wyszlam z wprawy i nie wiem jak to bedze... bardzo chce ale przemoc sie nie moge heh...
nie jezdze bo sie po prostu nie moge przełamac...boje sie stluczki i podjezdzania pod górę...
żałuje ze nie jezdzilam duzo zaraz po zdaniu prawka bo na kursie i zaraz po zdaniu szło mi super i zero stresu a teraz po prostu wyszlam z wprawy i nie wiem jak to bedze... bardzo chce ale przemoc sie nie moge heh...
Ja nie wiem, ale chyba jestem urodzony kierowca :)
Zaraz po odebraniu prawka, pojechałam z dzieckiem pociągiem po samochód, a potem wracałam sama 800 km do Gdańska - rozłożyłam trasę na 2 dni :) Jechałam tylko nocą, tzn wyjeżdżałam w porze spania Tomka :) Fakt faktem że kupiłam Mitsubishi Lancera w Automacie, więc jest zupełnie inny komfort jazdy, miałam nawigację, w razie wypadku miałam assistance, także czułam się pewnie ;) Ogólnie jazda samej sprawia mi większą przyjemnosc, niż ktoś mi marudzi nad uchem, że za wolno, albo zły pas zajełam itp.
Zaraz po odebraniu prawka, pojechałam z dzieckiem pociągiem po samochód, a potem wracałam sama 800 km do Gdańska - rozłożyłam trasę na 2 dni :) Jechałam tylko nocą, tzn wyjeżdżałam w porze spania Tomka :) Fakt faktem że kupiłam Mitsubishi Lancera w Automacie, więc jest zupełnie inny komfort jazdy, miałam nawigację, w razie wypadku miałam assistance, także czułam się pewnie ;) Ogólnie jazda samej sprawia mi większą przyjemnosc, niż ktoś mi marudzi nad uchem, że za wolno, albo zły pas zajełam itp.
mam prawko już 12 lat...
i tyle samo nie jeżdżę ;)
więc właściwie jestem początkującym kierowcą :) wczoraj był mój "pierwszy samodzielny raz" od 12 lat(nie licząc przeparkowywania auta pod blokiem itp.) :))))
jutro znowu jadę :) na początek - krótkie trasy :) (z Przymorza na Zaspę - oczywiście wcześniej obmyślam jak jechać żeby było najłatwiej ;) np. wolę skręcić z Dąbrowszczaków w Czarny Dwór - lewoskręt, bo skręcając z Kołobrzeskiej w Olsztyńską mam mało miejsca i mogę nie zdążyć schować tyłka ;) jak piesi będą na przejściu ;P)
i zdecydowanie lepiej jeździ się samej niż z Mężem ;) dzisiaj byliśmy wreszcie przerejestrować auto na mnie ;) żeby w razie czego szło z mojej zniżki ubezpieczeniowej(przez te lata byłam współwłaścicielką auta mojej Mamy także mam maksymalną zniżkę), a nie z Teścia ;) (stare auto zostawiliśmy dla mnie do nauki ;) było kupione na Teścia, a Mąż był współwłaścicielem - żeby też leciały Mu zniżki) ;)
jestem współwłaścicielką 3 aut ;) i tym do nauki jeździ mi się najlepiej ;)
i tyle samo nie jeżdżę ;)
więc właściwie jestem początkującym kierowcą :) wczoraj był mój "pierwszy samodzielny raz" od 12 lat(nie licząc przeparkowywania auta pod blokiem itp.) :))))
jutro znowu jadę :) na początek - krótkie trasy :) (z Przymorza na Zaspę - oczywiście wcześniej obmyślam jak jechać żeby było najłatwiej ;) np. wolę skręcić z Dąbrowszczaków w Czarny Dwór - lewoskręt, bo skręcając z Kołobrzeskiej w Olsztyńską mam mało miejsca i mogę nie zdążyć schować tyłka ;) jak piesi będą na przejściu ;P)
i zdecydowanie lepiej jeździ się samej niż z Mężem ;) dzisiaj byliśmy wreszcie przerejestrować auto na mnie ;) żeby w razie czego szło z mojej zniżki ubezpieczeniowej(przez te lata byłam współwłaścicielką auta mojej Mamy także mam maksymalną zniżkę), a nie z Teścia ;) (stare auto zostawiliśmy dla mnie do nauki ;) było kupione na Teścia, a Mąż był współwłaścicielem - żeby też leciały Mu zniżki) ;)
jestem współwłaścicielką 3 aut ;) i tym do nauki jeździ mi się najlepiej ;)
Dobrze,że tu wpadłam na watek:)
AgusiaGda jestem tobie winna przeprosiny bo wtedy was zagadnęłam o auto,Mariusz Twój pewnie mnie łapał,a ja nie odbierałam,także przepraszam Was za zawracanie głowy,potem byłam na urlopie w sumie dopiero niedawno wróciłam no i kupiłam auto:) zdecydowałam się na Scenica,jak kupowałam to nie wiedziałam czy dobrze robie,ale znalazła sie okazja ponad 300km stad,zebrałam wszystkich i pojechalismy,kupiłam i teraz sie w nim zakochałam,nie oddałabym za żadne inne:)tylko problem leży gdzie indziej...nie wiem czy będę jeżdzic w ogóle,boje się panicznie,nie umiem przełamać lęku prędkości 40km/h to dla mnie prędkośc kosmiczna,prawko robiłam 1,5 roku temu i nie jezdziłam i w sumie boje sie,że będe musiałam auto sprzedać bo nie dam rady.Nie wiem jak się uczyć już,przyjaciółka ze mną jeżdzi wieczorami,ale w sumie na parkingu pod Realem tylko.Dobrze wiedzieć,że nie tylko ja się boje:)
AgusiaGda jestem tobie winna przeprosiny bo wtedy was zagadnęłam o auto,Mariusz Twój pewnie mnie łapał,a ja nie odbierałam,także przepraszam Was za zawracanie głowy,potem byłam na urlopie w sumie dopiero niedawno wróciłam no i kupiłam auto:) zdecydowałam się na Scenica,jak kupowałam to nie wiedziałam czy dobrze robie,ale znalazła sie okazja ponad 300km stad,zebrałam wszystkich i pojechalismy,kupiłam i teraz sie w nim zakochałam,nie oddałabym za żadne inne:)tylko problem leży gdzie indziej...nie wiem czy będę jeżdzic w ogóle,boje się panicznie,nie umiem przełamać lęku prędkości 40km/h to dla mnie prędkośc kosmiczna,prawko robiłam 1,5 roku temu i nie jezdziłam i w sumie boje sie,że będe musiałam auto sprzedać bo nie dam rady.Nie wiem jak się uczyć już,przyjaciółka ze mną jeżdzi wieczorami,ale w sumie na parkingu pod Realem tylko.Dobrze wiedzieć,że nie tylko ja się boje:)
Ola - nie szkodzi :) Mariusz próbował wtedy kilka razy dodzwonić się do Ciebie ;)
musisz sama dojrzeć do jazdy ;) ja dłuuugo do tego dochodziłam ;) mnie też paraliżował strach ;)
i co?
moja "ukochana" szwagierka wsiadła mi na ambicję 0 bo robi prawo jazdy ;P no i jak to może być, że Ona będzie jeździła, a ja nie ;P więc się przełamałam :] 2 razy jeździłam z Mariuszem po pasie startowym :] (Nissanem)
raz Lanosem po dużym parkingu nad jeziorem(koło naszej działki) ;)
no i wczoraj postawiłam sobie za punkt honoru pojechać do LuxMedu ;) i jutro znowu pojadę :) + załatwić jeszcze jedną sprawę na Zaspie :]
i teraz tylko siedzę i wymyślam gdzie mogłabym jechać ;)
tak jak mówi moja Mama i sąsiadka - jedź nawet do osiedlowego sklepu... ale jedź sama :) nabieraj wprawy na małych odcinkach :) nawet jeśli masz objechać swoje osiedle cały czas skręcając w prawo ;)
przy takiej pogodzie mam taki +, że większość kierowców jeździ wolno ;) więc za bardzo nie wybijam się z tłumu ;) hehehe :D
minus jest taki, że w bocznych lusterkach nic nie widać, bo są "zapadane" ;)
ja mam o tyle fajnie, że Nissan i tak jest do dobicia ;) szkoda go było sprzedać - bo poszedłby za grosze :] a jest na tyle sprawny i bezawaryjny - że szkoda go oddać prawie darmo ;) więc będę się na nim uczyła :) a jak przyjdzie na niego pora - to pójdzie na części albo na żyletki ;P
musisz sama dojrzeć do jazdy ;) ja dłuuugo do tego dochodziłam ;) mnie też paraliżował strach ;)
i co?
moja "ukochana" szwagierka wsiadła mi na ambicję 0 bo robi prawo jazdy ;P no i jak to może być, że Ona będzie jeździła, a ja nie ;P więc się przełamałam :] 2 razy jeździłam z Mariuszem po pasie startowym :] (Nissanem)
raz Lanosem po dużym parkingu nad jeziorem(koło naszej działki) ;)
no i wczoraj postawiłam sobie za punkt honoru pojechać do LuxMedu ;) i jutro znowu pojadę :) + załatwić jeszcze jedną sprawę na Zaspie :]
i teraz tylko siedzę i wymyślam gdzie mogłabym jechać ;)
tak jak mówi moja Mama i sąsiadka - jedź nawet do osiedlowego sklepu... ale jedź sama :) nabieraj wprawy na małych odcinkach :) nawet jeśli masz objechać swoje osiedle cały czas skręcając w prawo ;)
przy takiej pogodzie mam taki +, że większość kierowców jeździ wolno ;) więc za bardzo nie wybijam się z tłumu ;) hehehe :D
minus jest taki, że w bocznych lusterkach nic nie widać, bo są "zapadane" ;)
ja mam o tyle fajnie, że Nissan i tak jest do dobicia ;) szkoda go było sprzedać - bo poszedłby za grosze :] a jest na tyle sprawny i bezawaryjny - że szkoda go oddać prawie darmo ;) więc będę się na nim uczyła :) a jak przyjdzie na niego pora - to pójdzie na części albo na żyletki ;P
w styczniu minie 10 lat odkad mam prawo jazdy.
na co dzień jezdze od trzecz lat i uwielbiaqm jazde samochodem ale najchetniej sama :))))
przez te trzy lata zaliczylam dwa wypadki , jeden z winy tamtego kierowcy a jeden z mojej bo wjechalam pod autobus.......
to prawda ze trzeba jeździć , jeżdzić i jeszcze raz jeździć, tak jak napisano powyzej nawet na krótkich odcinkach.
na co dzień jezdze od trzecz lat i uwielbiaqm jazde samochodem ale najchetniej sama :))))
przez te trzy lata zaliczylam dwa wypadki , jeden z winy tamtego kierowcy a jeden z mojej bo wjechalam pod autobus.......
to prawda ze trzeba jeździć , jeżdzić i jeszcze raz jeździć, tak jak napisano powyzej nawet na krótkich odcinkach.
Aguś macie tam w Gdańsku chociaż ten pas startowy super sprawa,a ja pod tym realem to nie mam sie jak rozpędzić:)
przyznam się Wam,zę moim największym problemem jest redukcja biegów,instruktor mnie tego nie nauczył na egzaminie jechalam na czuja a poza tym tak wolno,że redukacja nie była potrzebna,a teraz mam panike przed wrzuceniem czwórki czy piątki bo wiem,że trzeba będzie zredukowac a ja nie wiem na co i jak i kiedy,ja wiem śmieszne to,ale nie idzie mi cholerstwo:(
przyznam się Wam,zę moim największym problemem jest redukcja biegów,instruktor mnie tego nie nauczył na egzaminie jechalam na czuja a poza tym tak wolno,że redukacja nie była potrzebna,a teraz mam panike przed wrzuceniem czwórki czy piątki bo wiem,że trzeba będzie zredukowac a ja nie wiem na co i jak i kiedy,ja wiem śmieszne to,ale nie idzie mi cholerstwo:(
najłatwiejsza redukcja jaka się da to taka, że podjeżdżając np do świateł auto zatrzymujesz na tym biegu na którym jedziesz (tzn nie redukujesz wcześniej zwalniając - rada instruktora - bo nie ma takiej potrzeby)... jeśli światła się zmienią zanim się zatrzymasz to wiadomo, że zmieniasz na taki bieg w zależności do jakiej prędkości zwolnisz (ok 40 km to na 3, jak nizej to zawsze 2)... jeśli natomiast dojeżdżasz do skrzyżowania i skręcasz to zawsze zwalniasz dosyć mocno i wrzucasz 2 i zakręty pokonujesz na 2 :)
ot i cała redukcja :)
i śmiało do przodu :)
ot i cała redukcja :)
i śmiało do przodu :)
Pojeżdzisz sama, na spokojnie, parę razy zaliczysz obtarcia i parkowanie na styki, jakieś sytuacje stresowe i pójdzie jak po maśle.
Każdy inaczej jeździ, zależy od człowieka, nie ma złotych rad, wsiadaj z tyłkiem i zasuwaj.
Na początek polecam autko, które jak obetrzesz , nie będziesz pól roku spłacać kredyt za naprawę.
Każdy inaczej jeździ, zależy od człowieka, nie ma złotych rad, wsiadaj z tyłkiem i zasuwaj.
Na początek polecam autko, które jak obetrzesz , nie będziesz pól roku spłacać kredyt za naprawę.
U mnie stres nie było po odebraniu prawka,a mam 1,5 roku dopiero bo ja już jeździłam autem jak prawka nie miała,ale tylko dlatego że musiałam,bo moja druga połowa czasami piwko wypiła,więc tak mnie rzucił na głęboką wodę,że musialam wracać 90km z borów tucholskich,gdzie o prowadzeniu miała tyle pojęcia co o zeszłorocznym śniegu,potem z Jastrzębiej Góry przez te wszystkie Redy,Rumie....ach dałam radę.
Najwazniejsze to się nie bać,ja od razu z L-ki przesiadłam się do terenówki,duża bestia ale jakoś własnie czuję się bezpiecznie,pewnie-przypitoliłam i to nie raz..no i co? To tylko auto,grunt że ja nie miałam nigdy nic złamanego,a zderzak się wklepie,hehe.
Dasz radę:)
Praktyka czyni mistrza....
Najwazniejsze to się nie bać,ja od razu z L-ki przesiadłam się do terenówki,duża bestia ale jakoś własnie czuję się bezpiecznie,pewnie-przypitoliłam i to nie raz..no i co? To tylko auto,grunt że ja nie miałam nigdy nic złamanego,a zderzak się wklepie,hehe.
Dasz radę:)
Praktyka czyni mistrza....