Widok

Szpital Wojewódzki - poród

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Witam

Czy któraś z kobietek poleciłaby na poród wybór Szpitala wojewódzkiego? Mój termin porodu zbliża się wielkimi krokami, a nadal nie wiem , który szpital wybrać. Widzę, że w w Gdańsku bardzo duzo pisze się o Klinicznej i Zaspie, a Wojewódzki jest gdzieś daleko w tyle.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rodziłam w 2014 i 2015 polecam jak najbardziej. Opieka w porządku, dzieciaczki są kompleksowo badane, położne miłe, sale porodowe i poporodowe według mnie są w bardzo dobrym stanie. Gorzej z łazienką ale podejrzewam, że wszędzie są podobne. Więc tak, polecam wojewódzki
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bo gdzieś się urobiło, że Wojewódzki taki najgorszy a przeciez od conajmniej dwóch lat szpital Wojewódzki i ten na Zaspie są połączone więc i standardy okołoporodowe te same! Ja rodziłam w Wojewódzkim we wrześniu 2014. Położna do porodu p. magda anioł! Opieka nad maluszkiem również na wysokim poziomie. Maluszkowi robione jest również usg brzuszka i klatki piersowej a to nie jest w standardzie. Wyżywienie jak to szpitalne ale ja się najadałam. Gdy chcesz karmić mm również bez zbędnych komentarzy mleko otrzymasz. Łazienki jak koleżanka wyżej napisała. Osobiście wybrałam Wojewódzki bo mam do niego najbliżej a prawdą jest że i tak wszystko zależy od persnelu i ich humorów ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Miałam planowaną cesarkę w Wojewódzkim... położnictwo super...ale to, co usłyszałam od dziewczyn rodzących sn to jakiś koszmar...rzeźnia nie szpital.. radzę pójść na Kliniczną lin Zaspę...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
Ja zawsze będę polecać Wojewódzki rodziłam tam 2 razy sn i cesarka .Opieka przy porodzie i opieka po rewelacyjna.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Rodzilam w Wojewódzkim w tym roku i ogólnie jest ok, ale szału nie ma. Jak nie będzie miejsca po porodzie na położnictwie to zabierają dziecko, które idzie na noworodki a matka ląduje na patologii i tylko przychodzi na karmienie. Rzadko tak się zdarza, ale jednak.
Znieczulenie zzo teoretycznie jest, ale ja nie dostałam bo anestezjolog był zajęty, albo spał (Rodzilam w nocy).
na samym oddziale polozniczym jest tz. Sala adaptacyjna dla dzieci, gdzie mogą zabrać dziecko z byle powodu i tam umieścić na obserwacje. Położne tam wmawiać Ci, że nie masz pokarmu i karmią dziecko modyfikowany. Ta sala to jakaś paranoja.
Na.oddzial nikt nie ma wstępu, tata dziecka aż do wpisu może widzieć dzidzię tylko przez szybę.
Na oddziale położne średnie, jak nie krzyknęła, że chcesz uzyskać jakąś pomoc to.sie mało będą tobą interesować. Jedne są milsze do innych lepiej nie podchodzić.
Sale od 2 do chyba 3-4 osobowych, mogą być. Jedzenie jak dla matek karmiących, czyli średnie, ale to chyba z tego wszystkiego najmniejszy problem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Rodziłam w wojewódzkim w lipcu, jest tak jak piszesz. Znieczulenie co prawda dostałam, mimo, że był środek nocy, ale ile się nasłuchałam o sobie, że to ta co znieczulenie wzięła to moje. Mimo wszystko polecam mówić o znieczuleniu od samego początku bo mimo niechęci personelu dostałam i działa cuda. Nieszczęsna sala adaptacyjna była chyba największym minusem porodu w wojewódzkim, którego mimo wszystko nie wspominam jakoś źle, nie sądzę, żeby było gorzej niż w pozostałych szpitalach. O ile dziecko zostanie przy matce od początku, to myślę, że jest w porządku. Ja niestety nie miałam tego szczęścia i moja córka trafiła na salę adaptacyjną z uwagi na lekkie niedotlenienie przy porodzie. Położne na tej sali stanowią jakiś inny zespół i pomoc laktacyjna tam praktycznie nie istnieje. Gdy kilka godzin po porodzie poszłam do małej żeby ją nakarmić, dostałam twarde krzesło (kto miał nacinane krocze ten wie, że lekko nie jest na czymś takim usiąść, nie mówiąc już o jakiejś wygodnej pozycji do pierwszego karmienia...) i polecenie, że mam sobie jakoś poradzić. Na tej sali nie proszą matek na karmienie tylko podają butlę. W przypadku koleżanek z sali które dzieci miały przy sobie, położne faktycznie pomagają przystawić dziecko i tu sprawa wygląda zdecydowanie lepiej. Na plus, że wszystkie dzieci mają robione echo serca, usg mózgu i brzucha co w pozostałych szpitalach jest wykonywane tylko i niektórych dzieci. Jedzenie znośne, mielonka na 10 sposobów ale po porodzie jest się tak głodnym, że zje się wszystko ;) Personel, poza tą nieszczęsną adaptacją też jest ok, zależy na kogo się trafi. No i większość dzieci nie ląduje na adaptacji więc miałam pecha. Sale tylko 3 osobowe z tego co się orientuję. Łazienki ok, kolejek nie ma ;) Drugi raz też chyba wybrałabym ten szpital, mimo wszystko.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Rodziłam w 2015 roku przez cc, nieplanowane. Tryb pilny ze względu na zły stan dziecka podczas indukcji. Sama operacja super (jeśli można tak określić zabieg), znieczulenie bez komplikacji, blizna śliczna.
Opieka położnych na patologii super, na położnictwie nieco gorzej (tak jak ktoś już wyżej napisał, średnio się interesują). Każda położna ma swoje własne podejście m.in. do laktacji, dla początkującej mamy może to być stresujące. Lekarze generalnie ok, zwłaszcza dr Jankowski i Natora. Ordynator bardzo zaangażowany, niektórzy twierdzą, że za bardzo (ma np. swój własny obchód niezależnie od pozostałych, grupowych obchodów), ja jednak jestem mu wdzięczna, bo kilka razy jego decyzja, podważająca dezycję innego lekarza, okazała się dla mnie zbawienna.
Jeszcze odnośnie pokoju adaptacyjnego dla noworodków na położnictwie, to faktycznie położne, które tam pracują, są tylko od noworodków, nie pomagają położnicom. Ta sala jest trochę jak fragment oddziału noworodkowego, opieka podlega tam neonatologom, a nie ginekologom. Każda położna, z którą miałam tam do czynienia, była inna. Jedna otwarta, serdeczna, pozwalała być z dzieckiem do woli, inna np. zarządzała "godziny widzeń" dla matek, bo przecież ona tam pracuje i nie będą jej się mamy kręcić o dowolnej porze. W efekcie karmiłyśmy nie zgodnie z potrzebami naszymi i dziecka, tylko na zawołanie p. Dagmary... No ale cóż zrobić, dziecko jest w tym pokoiku z jakiegoś powodu (np mój potrzebował kroplówki, inne dziecko cieplarki, a jeszcze inne całodobowego monitorowania tętna), więc trzeba było się dostosować.
Co do braku możliwości odwiedzin, to mnie w ogóle nie przeszkadzał. Owszem, wizyty najbliższych to fajna sprawa, ale gdyby tak mieli przychodzić do mojej sali, to nie czułabym się komfortowo, karmiąca, krwawiąca, zbolała. Okienko musi wystarczyć.
Następnym razem też tam bym rodziła.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mogę tylko potwierdzić.... Ale w każdym szpitalu są plusy i minusy... Porodówka super...dla mnie, bo podkręcili za moją zgodą poród oksy i urodziłam w 2,5 godziny od rozpoczęcia podawania oksy, dzięki temu nie wymęczyłam się, 2 godziny po porodzie poszłam pod prysznic jeszcze na porodówce i zaszłam sama na położnictwo, szycie bardzo profesjonalne, od razu mogłam siadać, choć szwy ciągnęły. Co do dokarmiania... Bardzo tam to wszystko chaotyczne...Każda położna ma swoją teorię, część położnych bardzo - pro karmieniu i warto skorzystać z porad jeśli chce się karmić piersią, ale trzeba wyraźnie prosić o pomoc, z konkretnym problemem: typu nie umiem znaleźć dogodnej pozycji, dziecko za mało otwiera buzię (czyli trzeba mieć trochę wiedzy choć teoretycznej na temat karmienia piersią), część położnych ma nikłą wiedzę laktacyjną. Gdy ja rodziłam (piątek późny wieczór) i u nas pojawił się problem ze spadającą gwałtownie wagą (syn prawdopodobnie za słabo otwierał buzię i nie wysysał ile powinien) - w niedzielę - to okazało się że pani z poradni laktacyjnej będzie dopiero w czwartek bo wyjechała na konferencję, zdążyliśmy wyjść do domu i załatwić poradę prywatną. Generalnie zalecają w takich przypadkach dokarmianie swoim zciągniętym mlekiem, więc warto mieć chociaż ręczny laktator, ale na mnie nie działał nawet elektryczny - szpitalny który można wypożyczać (są kolejki do niego), dokarmiałam więc gotowym szpitalnym mlekiem i nikt krzywo nie patrzy, informują o możliwości dokarmiania strzykawką po palcu (taki sposób nie zaburza odruchu ssania), pokazują jak to robić, ale nie bronią się przed daniem smoczka do butelki jeśli któraś mama chce dokarmiać smoczkiem. WIELKI PLUS za dodatkowe badania! Echo serca, USG głowy, USG brzucha, w standardzie. Wybrałabym ten szpital jeszcze raz. Położna na IP jest mało fajna, ale jak Izbę się przejdzie jest ok.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
I jeszcze wielki plus za zawsze posprzątane łazienki... Trochę w nich zimno (rodziłam w marcu 2016) bo ciągle okna pootwierane, ale czysto! Patent z okienkiem jest dobry, bo mam porównanie do Wejherowa, gdzie kilka lat temu odwiedziny były na salach położnic (chyba tak jest dalej) i do jednej pani przychodziło naraz po 5 osób! Jak karmić w takiej sytuacji i jak schodzić dyskretnie z łóżka nie martwiąc się że ma się na koszuli z tyłu jakąś krwawą plamę...Umiejscowienie tylko tego pokoju jest niefortunne bo na przeciwko wejścia do prysznica, ale wystarczyło chodzić wcześnie rano, albo wieczorem, kolejek nie było.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dziękuję wszystkim za odzew na mojego posta :) Widzę, że opinie są podzielone. Można sie było tego spodziewać... Mi bardzo zależy na tym aby dostać zzo więc wojewódzki pod tym względem chyba stoi na ostatnim miejscu i podajrze szkolenie trzeba z niego przejśc wczesniej?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
zawsze musisz brać pod uwage ze nie dostaniesz znieczulenia, niezaleznie od tego czy bedziesz rodzila w wojewodzkim czy gdzies indziej, musisz wziaśc pod uwage takze to , że mimo podania znieczulenia, ono zwyczajnie nie zadziala, mimo odpowiednio podanego.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dla mnie w Wojewódzkim na plus:
- porodówka - zaangażowane położne, możliwość aktywnego porodu i bycia z osobą towarzyszącą przez cały okres porodu.
-położnictwo - często sprzątane łazienki, brak kolejek, w toalecie zawsze papier, położne generalnie ok, chociaż raczej trzeba samemu wychodzić z inicjatywą.
-Miłe panie salowe :)
Neutralne:
-jedzenie - niby dużo, ale strasznie monotonne i po kilku dniach nie do przełknięcia.
-neonatolodzy- niby fajnie, bo dokładni i robią masę badań, ale wydawało mi się, że trochę na siłę czasami przedłużali pobyt.
Na minus:
-brak chociażby sali odwiedzin - jak dla mnie przy przedłużającym się pobycie to był jakiś koszmar i dramat, ale rozumiem, że każdy ma inne potrzeby i odczucia.
- brak w moim odczuciu wystarczającego wsparcia laktacyjnego, ale może byłam trudnym przypadkiem - każda położna mówiła coś innego, mogliby zainwestować w odpowiedni sprzęt do SNS, bo ten ich patent z rurką i strzykawką średnio się sprawdzał.
- przy przepełnieniu faktycznie można wylądować na patologii ciąży a dziecko zostaje piętro wyżej na noworodkach- mogliby to jakoś lepiej zorganizować.

Gdyby nie te nieszczęsne odwiedziny za szybą, myślę, że wybrałabym ten szpital raz jeszcze... a tak mam zagwostkę i nie wiem gdzie rodzić następne dziecko.

-
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Szyba się raczej nie zmieni... Oddziały położnicze raczej idą w kierunku zamykania się na odwiedzających, którzy nie mają ani wyczucia, ani taktu. Jedni wprowadzają sztywne godziny odwiedzin, np. 3 x 1 h na dobę, lub organizują takie pokoiki. Szpital wojewódzki jest dość stary i przestrzeni na zorganizowanie większego pokoju odwiedzin niewiele. Nie sądzę aby ordynator otworzył oddział na odwiedzających tym bardziej że sale są dość ciasne... ja leżałam w pokoiku w sumie w 3 panie i 3 dzieci, to jak przychodzili neonatolodzy, musiałyśmy lawirować wózeczkami aby mieli oni swobodny dostęp do maluchów. Dobrze byłoby gdyby była zasada 1 pacjentka - 1 odwiedzający, najlepiej tylko najbliższa rodzina czyt. mąż. A nie 3 siostry + ich dzieci, mama, tata, mąż i kuzynka - jak to do jednej dziewczyny przychodzili, nie wiem czy tak się umawiali, ale zeszli się wszyscy w jednym czasie i te 9 osób odwiedzało 1! pacjentkę - a pacjentek jest 25 na oddziale to wyobraź sobie ten zgiełk w tej sali. Ciekawe czy wszyscy by ją chcieli odwiedzić na sali w takiej konfiguracji? Także sala odwiedzin jest potrzebna!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chodziło mi o salę odwiedzin jak np na Zaspie albo Klinicznej, gdzie możesz wyjść z dzieckiem do odwiedzającego.
Akurat system 1-odwiedzający na 1 położnicę i określone godziny odwiedzin uważam za super sprawę i tego mi w Wojewódzkim najbardziej brakowało.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Koleżanka w marcu 2015 rodziła na Zaspie. Oddział również był przepelniony i maluch na noworodkach - ona na patologii. Więc nie tylko wojewódzki to praktykuje.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Oddziały położnicze raczej idą w kierunku zamykania się na odwiedzających, którzy nie mają ani wyczucia, ani taktu. "

Rodziłam w szpitalu, który kilka lat wcześniej ZREZYGNOWAŁ z pokoju odwiedzin i przywrócił odwiedziny na salach. Powód: zbyt wiele osób na małej powierzchni, zbyt dużo noworodków w jednym miejscy, brak możliwości wywietrzenia lub posprzątania (zawsze ktoś jest). Dodatkowo, jeden z powodów nieoficjalnych - zbyt dużo pracy dla położnych (jednak często mężowie, matki i siostry położnic pomagają im chociażby w opiece nad dzieckiem czy prysznicu). Wprowadzono więc oficjalną zasadę sztywnych godzin odwiedzin i tylko 1 osoby na położnicę, której na szczęście nikt nie przestrzega ;) Położne podchodzą do tego zdroworozsądkowo i wyganiają gości tylko wtedy, gdy naprawdę ostro przesadzą z ilością osób lub czasem odwiedzin, albo na prośbę położnicy lub jej sąsiadki. Da się więc podejść do tematu rozsądnie.
Osobiście nie wyobrażam sobie pokazywania dziecka przez szybkę lub braku pomocy męża na sali. Przy mężu mogłam spokojnie pójść pod prysznic lub chociażby zjeść ciepły obiad (doniesiony z domu, a jakże ;)). Położne też bardzo chętnie korzystały z obecności tatusiów i gdy "dorwały" któregoś w sali, to uczyły przewijać, kąpać lub odbijać dziecko - tak więc po powrocie ze szpitala żaden nie miał wytłumaczenia, że "nie umie" ;) Tak więc pomijając wszelkie udogodnienia medyczne, wolę jednak mniejsze, mniej wyspecjalizowane szpitale z odwiedzinami na sali. Każdy ma swoje priorytety, tylko szkoda, że w samym Gdańsku nie ma wyboru.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
No widzisz, co kto woli ;) Bardzo ceniłam sobie w wojewódzkim to, że nikt do sali nie wchodził. Godziny godzinami, ale dziecko karmisz wtedy, kiedy jest głodne, a nie kiedy akurat nie ma godzin odwiedzin ;) Z resztą mam wrażenie, że i tak ciągle ktoś się kręcił po sali (położne czy lekarze) nie dając odpocząć, gdyby do tego doszli odwiedzający byłoby jeszcze gorzej. Idea salki z szybką jest ok, jeszcze gdyby rodzące miały dość wyczucia, żeby nie sprowadzać w odwiedziny całej rodziny z kuzynostwem i dziećmi byłoby bosko. Po porodzie wygląda się tak okropnie, że wystarczyło mi, żeby oglądał mnie mąż, na resztę rodziny czas przyszedł potem ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Godziny godzinami, ale dziecko karmisz wtedy, kiedy jest głodne, a nie kiedy akurat nie ma godzin odwiedzin ;)"

Dokładnie tak robiłam - karmiłam dziecko wtedy, kiedy było głodne, nie zważając na gości moich czy cudzych. Jak ktoś przychodzi w odwiedziny na oddział położniczy, to raczej liczy się z tym, że będą tam matki karmiące.

Co do karmienia w wojewódzkim, jest też druga strona medalu - dziecko koleżanki wisiało na cycku prawie cały dzień, a mąż godzinami przesiadywał w szpitalu, czekając na spotkanie z żoną - w ciągu 3 dni widzieli się tylko 2 razy, bo dziecko nie chciało "odkleić się" od cycka. Na Klinicznej czy Zaspie możesz karmić dziecko w sali odwiedzin, a w przypadku odwiedzin na sali położnic to problem w ogóle odpada. Też trzeba to wziąć pod uwagę.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
W Wojewódzkim są też sale dwuosobowe (2matki+2dzieciaczki).
Odwiedziny są kiepskie. Mały ten pokoik odwiedzin i robi się tłoczno, zwłaszcza w weekendy. Dzieci za szybka przy której wszyscy się toczą, czasami trudno nawet usiąść, a mi było trudno dłuższą chwilę wystac.
Pewnie, że nie jest najgorzej, ale można by kilka rzeczy zmienić.
Najważniejsze to szybko wyjść do domu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Atopowe zapalenie skory (13 odpowiedzi)

Czego uzywac do pielegnacji?? Co podawac a czego nie do jedzenia??

Dzieci z AZS porady kosmetyki wsparcie mamuś (7 odpowiedzi)

Założylam ten temat ponieważ moja Amelia ma azs. Czytałam na temat tej choroby, wiem jak trzeba...

Jakie krzesło do biurka (11 odpowiedzi)

Jakie krzesło polecacie dla starszaka, który niebawem wybiera się do szkoły, więc więcej czasu...

do góry