Widok
wiper a masz już ten fotel? A tak w ogóle to te herbatki to położne polecają czy to taki pomysł ciężarówek,którym można sobie w jakiś sposób zaszkodzić?
@gnieszka super sprawa z ta wyprawą - oczywiście dla Twojego taty bo dla Ciebie pewnie nie..
Zmierzyłam się dziś w pasie i nie wiem czy to normalne ale mam 1 cm mniej niż w 35 i 36 tyg...ważę tyle samo co 2 tyg temu ,mam nadzieję że to nie jest nienormalne
@gnieszka super sprawa z ta wyprawą - oczywiście dla Twojego taty bo dla Ciebie pewnie nie..
Zmierzyłam się dziś w pasie i nie wiem czy to normalne ale mam 1 cm mniej niż w 35 i 36 tyg...ważę tyle samo co 2 tyg temu ,mam nadzieję że to nie jest nienormalne
czesć dziewczyny,
co za tragiczna noc ... myslałam, że pojadę ...
bylismy wczoraj u mojej siostry i tak od 19.00 zaczął mnie strasznie boleć krzyż, ból nasilał sie z godziny na godzinę. O 23.00 w domu był juz nie do wytrzymania, nie dało się ani siedzieć, ani leżeć - tylko chodzić.
do tego mały strasznie się wiercił i doszło niesamowite parcie na stolec.
połozyłam się ok. 24.30 i do 2.00 spałam, ale krzyz cały czas bolał i brzuch zaczął sie mocno napinać.
od.2.00 do 6.00 nie spałam, ból był nie do zniesienie i do tego biegałam do kibelka się wypróżniać ("dwójka"). To nadchodziło takimi skurczami, które o 5.00 rano były dokładnie co 10 minut i trwały tak do 1 minuty.
Juz czekałam czy się nasilą i chciałam juz robic kanapki do szpitala i isć myc głowę.
ale ok.6.00 byłam w toalecie ostatni raz i udało mi się zasnąć. wstałam ok.10.30, trochę wyczerpana, bo ten krzyż mnie naprawdę bolał już od. 19.00
co za tragiczna noc ... myslałam, że pojadę ...
bylismy wczoraj u mojej siostry i tak od 19.00 zaczął mnie strasznie boleć krzyż, ból nasilał sie z godziny na godzinę. O 23.00 w domu był juz nie do wytrzymania, nie dało się ani siedzieć, ani leżeć - tylko chodzić.
do tego mały strasznie się wiercił i doszło niesamowite parcie na stolec.
połozyłam się ok. 24.30 i do 2.00 spałam, ale krzyz cały czas bolał i brzuch zaczął sie mocno napinać.
od.2.00 do 6.00 nie spałam, ból był nie do zniesienie i do tego biegałam do kibelka się wypróżniać ("dwójka"). To nadchodziło takimi skurczami, które o 5.00 rano były dokładnie co 10 minut i trwały tak do 1 minuty.
Juz czekałam czy się nasilą i chciałam juz robic kanapki do szpitala i isć myc głowę.
ale ok.6.00 byłam w toalecie ostatni raz i udało mi się zasnąć. wstałam ok.10.30, trochę wyczerpana, bo ten krzyż mnie naprawdę bolał już od. 19.00
uuuu emilka tak ostro to organizm sie oczyszcza chyba tuż tuż przed więc może dzisiaj albo jutro...często tak jest że w jeden dzień juz myślisz że to to ale przechodzi a zaczyna sie za 24 h:)) mnie wczorja to tylko godzinkę trzymało a na krzyz pomagało mi masowanie - sama sobie masowałam ale nacisk przynosił ulgę,
czyżbyś wyprzedziła wiperka??:))
czyżbyś wyprzedziła wiperka??:))