Widok
ja za to nie miałam żadnego planu,leżałam w tej wannie ,masowałam krzyż i myslałam sobie że za cholere to skurczy nie przypominało -najlepsze że przecież nie wiem jak skurcz wygląda:)) znajdowalam tylko dobre strony tego że może to juz te bóle i cieszyłam się że małż w domu a jak przestało bolec to poczułam i ulgę i rozczarowanie heh:)))
tego nie wiem nikt .... :-)
dziwi mnie tylko, że przeszło wszystko w ciągu pół godziny. Chociaż może i dobrze, że mogłam sobie pospać.
juz miałam taki plan w głowie ułożony, co robić w pierwszej kolejności, jeszcze psa do taty zawieźć po drodze i takie tam rzeczy.
oczywiście to może przepowiadać poród za dobę lub dwie, a może aż za tydzień... i bądź tu człowieku mądrym.
boję się co bedzie dziś ...
dziwi mnie tylko, że przeszło wszystko w ciągu pół godziny. Chociaż może i dobrze, że mogłam sobie pospać.
juz miałam taki plan w głowie ułożony, co robić w pierwszej kolejności, jeszcze psa do taty zawieźć po drodze i takie tam rzeczy.
oczywiście to może przepowiadać poród za dobę lub dwie, a może aż za tydzień... i bądź tu człowieku mądrym.
boję się co bedzie dziś ...
uuuu emilka tak ostro to organizm sie oczyszcza chyba tuż tuż przed więc może dzisiaj albo jutro...często tak jest że w jeden dzień juz myślisz że to to ale przechodzi a zaczyna sie za 24 h:)) mnie wczorja to tylko godzinkę trzymało a na krzyz pomagało mi masowanie - sama sobie masowałam ale nacisk przynosił ulgę,
czyżbyś wyprzedziła wiperka??:))
czyżbyś wyprzedziła wiperka??:))
czesć dziewczyny,
co za tragiczna noc ... myslałam, że pojadę ...
bylismy wczoraj u mojej siostry i tak od 19.00 zaczął mnie strasznie boleć krzyż, ból nasilał sie z godziny na godzinę. O 23.00 w domu był juz nie do wytrzymania, nie dało się ani siedzieć, ani leżeć - tylko chodzić.
do tego mały strasznie się wiercił i doszło niesamowite parcie na stolec.
połozyłam się ok. 24.30 i do 2.00 spałam, ale krzyz cały czas bolał i brzuch zaczął sie mocno napinać.
od.2.00 do 6.00 nie spałam, ból był nie do zniesienie i do tego biegałam do kibelka się wypróżniać ("dwójka"). To nadchodziło takimi skurczami, które o 5.00 rano były dokładnie co 10 minut i trwały tak do 1 minuty.
Juz czekałam czy się nasilą i chciałam juz robic kanapki do szpitala i isć myc głowę.
ale ok.6.00 byłam w toalecie ostatni raz i udało mi się zasnąć. wstałam ok.10.30, trochę wyczerpana, bo ten krzyż mnie naprawdę bolał już od. 19.00
co za tragiczna noc ... myslałam, że pojadę ...
bylismy wczoraj u mojej siostry i tak od 19.00 zaczął mnie strasznie boleć krzyż, ból nasilał sie z godziny na godzinę. O 23.00 w domu był juz nie do wytrzymania, nie dało się ani siedzieć, ani leżeć - tylko chodzić.
do tego mały strasznie się wiercił i doszło niesamowite parcie na stolec.
połozyłam się ok. 24.30 i do 2.00 spałam, ale krzyz cały czas bolał i brzuch zaczął sie mocno napinać.
od.2.00 do 6.00 nie spałam, ból był nie do zniesienie i do tego biegałam do kibelka się wypróżniać ("dwójka"). To nadchodziło takimi skurczami, które o 5.00 rano były dokładnie co 10 minut i trwały tak do 1 minuty.
Juz czekałam czy się nasilą i chciałam juz robic kanapki do szpitala i isć myc głowę.
ale ok.6.00 byłam w toalecie ostatni raz i udało mi się zasnąć. wstałam ok.10.30, trochę wyczerpana, bo ten krzyż mnie naprawdę bolał już od. 19.00