Widok

TO żyje :)

O perypetiach z działkową glebą pisałem w innym wątku.
Włozyłem w nią sporo zrębków, trochę obornika końskiego, zielonego nawozu i kompostu - a przede wszystkim: mnóstwo potu ;) ale za kilkukrotne przekopywanie ziemia mi się hojnie odwdzięczyła.

Mam teraz inny problem: nadprodukcję.
Wszystkiego za dużo. Mimo przetwórstwa (skończyły mi się już słoiki) i rozdawnictwa.
Wczoraj wywaliłem ogórki. We właściwym momencie nie miałem czasu i kiedy zabrałem się za ich zbieranie, były to już w wiekszości giganty nadające się tylko na sałatkę lub pikle. W ilości, jakiej nie byłem w stanie przetworzyć, zatem większość się zmarnowała (poszła na zielony nawóz).
Teraz mam taki sam problem z cukinią i kabaczkami.
image
Plon widoczny na zdjeciu (dobrze ponad 20kg) pochodzi wyłącznie z zaznaczonego obszaru ok. 1m².

Podobnie kabaczki
image
To z kolei urobek z nieco większego obszaru (jakieś 5m²), który wczoraj wysprzątałem, ale wcześniej zebrałem z tego kawałka przynajmniej drugie tyle ;)
image

Znacznie więcej, niż wczoraj zerwałem, wisi jeszcze na krzakach. I kompletnie nie mam już pomysłu, co z tym zrobić :D

Ten pasek przekopanej ziemi, widoczny na trzecim zdjęciu, przygotowałem pod krzaki porzeczek.
Zrobiłem je z kawałków patyczków zasadzonych wczesną wiosną. Doskonale się przyjęły i mam kilkanaście bujnie rosnących (ok. 1m wysokości) sadzonek.
Zastanawiam sie tylko, kiedy je przesadzać? Można teraz? Czy poczekać do końca okresu wegetacyjnego? A może wczesną wiosną?
Jakieś sugestie?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wracam z Kowal. Byłam po odczyt licznika i przewietrzyć kości oraz dziurawą gębę (kocham mojego Dentystę!)
Rankiem spokój i frajda na drodze.
Po powrocie wymieniłam olej w skuterze.
Syn już był na nogach gdy wróciłam. Wyznał, że wczoraj gdy podglądali przez szybę czy niosę prezenty na Dzień Dziecka, gejsza spadła na podłogę...itd.
Prezent jeden przyszedł i schowałam go w aucie. Śmieciara zgnilaków do kolekcji. Dla Córki idą numnomsy...
Przy okazji okazuje się, że Inpost ustawił jeszcze jeden paczkomat, bliżej mnie. Szczyt rozpusty :)
Dojadam jajecznicę i jakieś małe zakupy. Potem wekuję się do poniedziałku w zaciuszu ziemianki.

Ps
Myślami jestem z Tobą w czasie montażu szklarni.
Chrzanić gejszę ;) Dostałam kartkę na Dzień Matki i zalałam się łzami.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Szkielet stoi:

image

Mimo niezłego stanu rurek, zdecydowałem się jednak machnąć je podkładem antykorozyjnym.
Niech posłuży kolejne 40 lat :D
Jedna warstwa równomiernie nie pokryła, zatem jutro machnę drugą. Własnie wróciłem z L-M, bo musiałem puszkę dokupić.
Jutro też kupię (na rynku, bo w L-M nic sensownego nie mieli) linkę, żeby szkielet ściagnąć i wstępnie napiąć. Co prawda folia go wzmocni i usztywni, ale nie chcę, żeby się bujał na wietrze, bo się będzie folia na szkielecie przecierać.
Załatwiłem też źródełko na użyczenie zgrzewarki (w zasadzie to zwykłe żelazko, ino wąziutkie) do folii.

Ale namiot to pikuś. Załatwiłem dzisiaj coś o niebo dla mnie ważniejszego, ale o tym za chwilę :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wow, wow... wow :)))
No to dałeś czadu! Przestronna!
Będzie się działo!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pokazuję i objaśniam:

image

Moja działka jest ciemnozielona. Jak łatwo się domyślic, jej "głupi" kształt wynika z zaszłości historycznych. Najpierw miałem górne 300m² a później posiadłem dolne 200m². Kolorem żółtym i błekitnym oznaczyłem działki moich sąsiadek A i B. Niestety, żadna z nich z działki (póki co...) rezygnować nie zamierza, zatem mój apetyt terytorialny już bardziej zaspokojony nie będzie. Gruba czarna linia to granica ROD. Obszary wykropkowane to ogólniedostępne alejki.

Czas na meritum:
W sezonie, kiedy mam czas i spędzam go na działce, suczysko moje siedzi w chacie. Luzem na działce jej nie chcę puszczać, bo dalsi sąsiedzi marudzą, jak im depcze po zasiewach. Trudno się zresztą dziwić. A przecież nie będę jej na smyczy trzymał godzinami.
Zatem.. ogrodzenie. "Prawomocnie" powinienem zrobić je wg czerwonych kropek.
Ale....
Parę dni temu dogadałem się z sąsiadką A. To był najważniejszy element mojego pomysła.
Ona i tak planuje tylko trawnik, drzewka i docelowo może jakąś małą altanę. Suka na jej działce kompletnie jej nie robi.
Dzięki temu, odcinam cały fragment ROD i zamiast 45m płotu między mna a sąsiadką A robię tylko 10m, oddzielając jej działkę od alejki.
A dzisiaj analogicznie dogadałem się z sąsiadką B. Tu akurat płotu wyjdzie tyle samo.
Obie sąsiadki zadowolone, bo będą miały ogrodzone działki za friko - a ja będę miał sukę wyjątkowo "wolnego wybiegu". 1200m² do nieskrępowanej dyspozycji :D
No i sporo mniej roboty/kosztów z płotem.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Naprawdę czekam na efekty prasowania folii. Trudno mi to sobie wyobrazić.
W sobotę zamiast nic nie robić ze względu na dziurawą gębę, testowałam hebel elektryczny i olejowałam drewno. Planuję łóżko ogrodowe pod materace, które osiągnęły status "nadprogramowe".
Mój pierwszy strąk groszku i ...chyba gruszki (?)

image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pańskie oko konia tuczy. Naszłam tego jegomościa na gorącym uczynku
image
Poczęstowałam sałatą i wyprawiłam w drogę, z daleka od moich porzeczek
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Na koniec :) Tylko się nie śmiać! Coś co uczyni moje podlewanie, basenowanie, zraszanie itd. wężowe szaleństwo udaną zabawą.
Gdy dziś przyszły te złączki o s z a l a ł a m z radości.
image

Ps
Cała historia zbyt długa by wyjaśniać ale gdy przestanie padać zaczynam zabawę z moimi wężami ha ha
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dzień dobry pod kawkę
Myślałam, że to pies wtargnął na podwórko :))
image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nooo, nie, Lukri, nie dość, że wypuściłaś całkiem dobrego ślimaka to do tego całkiem sporego zająca!!! Tyle mięsa!!! I łapka, a nawet cztery, by została do czyszczenia winyli...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mój Tata podsumował podobnie :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Rzodkiewka. Muszę skromniej wysiewać nasiona.
image

Pomidory

image

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dokończę zeznania działkowe, rozpoczęte gdzie indziej ;)

1. Oczywiście namiotu nie zdążyłem skończyć. Udało mi się skorzystać z sali gimnastycznej w pobliskiej szkole i pociąć folię. Wypożyczyłem żelazko do folii. Zrobiłem nawet kabel do niego. Ale zgrzałem tylko jedną ścianke szczytową. Zresztą paskudnie i będzie do poprawki. A potem już nie miałem czasu :/ Ale (jak widać na załączonych w innym wątku obrazkach), namiot okazał się niepotrzebny. Jesli nie przyjdą znienacka szarugi jesienne, a nic tego nie zapowiada, będzie cacy i wszystko dojrzeje jak trza.
Z folią będę bawił się w długie jesienno-zimowe wieczory. Przyda się na przyszły sezon.

2. Pomidory prowadzę na sznurkach. Paliki i stelaż od namiotu robią za konstrukcję pod nie. I od razu mogę Wam sprzedać wiedzę, jak tego _nie_robić :D
Za ciasno zawiązałem sznurek i kilka krzaków szlag trafił. Sznurek się wpił w "pień" krzaka na tyle, że przez powstałe przewężenie roślina nie daje rady dostarczyć odpowiedniej ilości soków do bujnych gałęzi i usycha. A kilka wręcz się ukręciło na wietrze. I se wisiały na sznurku, bez kontaktu z ziemią.
W przyszłym roku zastosuję tę samą technikę, bo generalnie świetnie się sprawdza, tam gdzie zawiązane było luźniej.
Jedynie podwieszę pomidory na pończochach/rajstopach. Wytrzymałe i elastyczne - nie będą się wpijać w krzak. No... może trochę głupio będzie to wyglądać, ale co tam :D

3. Kłopot z dyniowatymi.
W zeszłym roku próbowałem ogórków z rozsady i d.pa. Nie przyjęły się. Musiałem dosiewać bezpośrednio w grunt.
W tym roku ogórki wzeszły mi tylko w jednym miejscu. W innym wcale, mimo dwukrotnego wysiewu. ALe za to wysiały mi się też same, w kupie (dosłownie i w przenośni, bo gromadnie, na zeszlorocznej reszteczce obornika). Musialo mi się usypać z paczki.
Nie mając nic do stracenia, ostrożnie je powydłubywałem, większość oczywiście uszkadzając. Ale kilka udało mi się przesadzić tam, gdzie dwukrotny wysiew nie zadział - i się przyjęły! :D
Chcąc uniknąć loterii przy wysiewie, w przyszłym roku zrobię rozsadę, ale w doniczkach torfowych. Nie uszkodzę ich przy przesadzaniu i będę mógł sensowniej zaplanować ich rozmieszczenie. Taką przynajmniej mam nadzieję ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Dopiero zajarzałam pod "słodką chwilę". Większość dnia pasteryzowałam słoiki itd. Ogarniałam szklarenkę.

Tak. Domyśliłam się, że z foli nici... i rozumiem. Już na samą myśl o prasowaniu itd. Szacun! Szacun i naprawdę podziwiam.
Co do pomidorów to starałam się uniknąć podwiązywania sznurkiem z powodów, o których piszesz.
Skończyło się na bambusowych tyczkach i plastikowych spinkach ale... ciężkie od owoców gałęzie (część) i tak ucierpiały.
Widziałam na "jutumie" rozwiązanie, umieszczania sznurka pod korzeniem, w trakcie wysadzania do ziemi i potem tylko lekkiego okręcania go wokół pnącego się pomidora. Spróbuje innym razem.
U mnie odmiana ogórków jest jakaś "dziwna". Trafiły mi się jakieś figo fago i robią co chcą.
Doniczki torfowe mega ... chyba, że już teraz zaczniesz odkładać papierowe rolki po sr*jtaśmie, do wiosny będziesz miał gotowy set.

Z posadzonych dla żartu truskawek (sztuk 4) dwie zaginęły w akcji... ale... pozostałe 2 zaczęły mnożyć się (osobno :)) i ... mam teraz kilkanaście młodych sadzonek, którym robię miejsce by je uporządkować i przyporządkować. Jakieś tipy ?

Winorośle przyjęły się. W szklarni jedna a na zewnątrz druga. Ta w szklarni idzie jak burza.
Były wiśnie, porzeczki, maliny i jeżyny. Agresty (zielone i czerwone) przyjęły się. Jedna, nowa jabłonka chyba nie da rady.
Pozostała część ekipy: tamaryszki, jaśminowce, bzy itd. przyjęły się i liczę na nie w przyszłym roku.
I ta cała morela... co to idzie od dołu. Zobaczymy na wiosnę.

Ps
pomidory i ogórki, marchew własna... no wszystko! Smakuje jak ambrozja. Te mutanty ze sklepów mogą się schować.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Po dzisiejszych porządkach. Koktailowe i jakieś tam. Ze szklarni i z grządki pod chmurką.
Drugie tyle mam odłożone z... wcześniej.
Jakiś przepis na słoik lub dwa?

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Niestety... mam złe doświadczenia. Mama robiła zaprawy z pomidorów - soki, przeciery jak i całe w zalewie. Ale to nie to.
Smakowały tak se i nikt ich nie chciał spożywać. Do dzisiaj mam zawaloną piwnicę w mieszkaniu rodziców setkami słoików.
Jest opcja, że po prostu nie umiała tego zrobić.
Ja, póki co, wyszedłem z założenia, że pomidory najlepsze są na świeżo. Zresztą Michnikowski lata temu do tego samego wniosku doszedł :) Poza tym, nie mam takiej ilości, żeby nastawić się na produkcję hurtową. Drobny nadmiar rozdam po znajomych. Jak zwykle zresztą ;)
Czasami trza się pogodzić z tym, ze fabryka np. we Włoszech, zrobi przecier czy koncentrat pomidorowy lepiej i taniej, niż ja sam.

Pisałem o odmianie "Pokusa", bo poza walorami estetycznymi i smakowymi, wydaje się bardzo fajna w uprawie po sznurku. Roślina jest dłuuuga, bez tendencji do tworzenia wielu gałęzi bocznych, jak robi to np. karłowaty "Betalux".
Te "krzaczaste" odmiany trza po prostu ostro ciąć za młodu, a serce przy tym boli, bo szkoda zdrowych i jędrnych odnóg z mnóstwem kwiatów.
Aaa... i nazwa "karłowate" jest bardzo myląca. Sięgają mi do pasa (odmiany wysokie sięgają mi do cycków ;)

A żeby nie było tak słodko, że wszystko mi rośnie cacy - obie czeresnie mam do wymiany. Mszyce je wpitoliły na wiosnę na tyle skutecznie, że szlag je trafił :/

Co do rolek... myślałem o tym. Bardziej o rolkach po ręcznikach papierowych, bo więcej ich produkuję i z każdej wyszłyby ze 3 "doniczki". Ale trochę się obawiam. To może nie być czysta celuloza ale z chemią (np. klejem).
Doniczki torfowe wydają się "zdrowe", a ich koszt jest smieszny.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jeszcze uzupełnienie:
Bób przetrwał inwazję mszyc dosyć bezboleśnie. Nawet mimo tego, że nie miałem czasu na jego ogłowienie po kwitnieniu.
W poprzedni weekend namówiłem koleżankę na sprzedaż wiązaną: pozbiera go i wyłuska, "spłacając" mnie częścią ziaren.
Ja po prostu nie miałem czasu go zbierać, bo musiałem zająć się innymi robotami na działce (odchwaszczanie i prace ziemne).
Po wyłuskaniu wyszło na oko jakieś 7-8 kg. Idealnie wstrzeliłem się z terminem zbioru, bo jeszcze był młody i niezarobaczony a już wystarczająco dojrzały. Zebrała też ładnych parę kg fasolki szparagowej.
Wczoraj usunąłem kolejne krzaki fasolki. Wyszło jakieś 1,5 kg. Po zblanszowaniu trafiły do zamrażalnika. Drugie tyle jeszcze jest na krzakach. Może dzisiaj zbiorę a może oddam, bo kolejna spora porcja fasolki jest w fazie kwitnienia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

:)
No tak. Zatem wymyślę jakiś patent na pomidory. Zupa bardzo smakowała całemu Akwarium.
Fasolka przepyszna.
Bobu nie zebrałam na czas i teraz mam nasiona na przyszły sezon.
Moje zbiory są wprost proporcjonalne do potrzeb Akwarium a Koleżanek, z przyczyn oczywistych nie mam i nie przewiduję.
Koledzy naprawiają świat a Przyjaciele za daleko.
Przyjemność z własnych upraw natchnęła mnie do ulepszeń w przyszłym sezonie :)

Ps maliny i jeżyny rosną jak szalone 8)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wróciłem z porannego spaceru z suką na działce.
Jakiś ch.. (a może p..da) opitala mi pomidory.
Juz kilka dni temu, po powrocie, stwierdziłem, że niemożliwością jest, aby przez tydzień żaden z dziesiątków dojrzewających owoców nie dojrzał całkowicie. A dzisiaj mam pewność bo przez noc zniknęło sporo i są puste szypułki.
Muszę pomyśleć, co z tym fantem począć. Ucinanie łap nie było wcale takie głupie.
Napracować się dla kogoś nieproszonego, to niemożebnie wq..wia :/
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Zakrztusiłam się Kinder bueno (białe jest boskie). Tym drugim, co miało być na później.
:[ Skandal z tymi pomidorami! Szczyt wszystkiego!
Nie wiem... musi jakaś "p..da". Byle "ch.." to by poczęstował się i dla nie wzbudzania podejrzeń część zostawiłby by wracać systematycznie po działkę dla siebie.
"P..y" są na ogół bardziej pazerne jeśli JUŻ. Może to był taki jednorazowy, złoty strzał, nachapać się i w nogi (?)
W każdym razie, nie denerwuj się. Pomyśl o jakimś "pastuchu".
U mnie to tylko ptaszyny (odpukać) i na bambusach powiązałam szeleszczącą, błyszczącą taśmę. Na wiśni tylko trzy tasiemki wystarczyły żeby owoce były nietknięte.
Brzydkie to jest... :[ bardzo brzydkie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Obiecałam dziś Pisklakom wspólny seans "Harrego Potera".
Pełen wypas snaki, popcorn i nasiadówka w pidżamach...

Pomidory już musiałam ogarnąć.
Najładniejsze umyłam, zasypałam w słoikach solą i pasteryzowałam w piekarniku (najprostrzy przepis z netu).
Tak samo potraktowałam paprykę w trzech kolorach.
Za dwa, trzy tygodnie spróbuję na zupę lub sos do makaronu.
Jeśli się uda to zostanę przy tym sposobie. Zapowiada się dobrze.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry