Widok

TO żyje :)

O perypetiach z działkową glebą pisałem w innym wątku.
Włozyłem w nią sporo zrębków, trochę obornika końskiego, zielonego nawozu i kompostu - a przede wszystkim: mnóstwo potu ;) ale za kilkukrotne przekopywanie ziemia mi się hojnie odwdzięczyła.

Mam teraz inny problem: nadprodukcję.
Wszystkiego za dużo. Mimo przetwórstwa (skończyły mi się już słoiki) i rozdawnictwa.
Wczoraj wywaliłem ogórki. We właściwym momencie nie miałem czasu i kiedy zabrałem się za ich zbieranie, były to już w wiekszości giganty nadające się tylko na sałatkę lub pikle. W ilości, jakiej nie byłem w stanie przetworzyć, zatem większość się zmarnowała (poszła na zielony nawóz).
Teraz mam taki sam problem z cukinią i kabaczkami.
image
Plon widoczny na zdjeciu (dobrze ponad 20kg) pochodzi wyłącznie z zaznaczonego obszaru ok. 1m².

Podobnie kabaczki
image
To z kolei urobek z nieco większego obszaru (jakieś 5m²), który wczoraj wysprzątałem, ale wcześniej zebrałem z tego kawałka przynajmniej drugie tyle ;)
image

Znacznie więcej, niż wczoraj zerwałem, wisi jeszcze na krzakach. I kompletnie nie mam już pomysłu, co z tym zrobić :D

Ten pasek przekopanej ziemi, widoczny na trzecim zdjęciu, przygotowałem pod krzaki porzeczek.
Zrobiłem je z kawałków patyczków zasadzonych wczesną wiosną. Doskonale się przyjęły i mam kilkanaście bujnie rosnących (ok. 1m wysokości) sadzonek.
Zastanawiam sie tylko, kiedy je przesadzać? Można teraz? Czy poczekać do końca okresu wegetacyjnego? A może wczesną wiosną?
Jakieś sugestie?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pomidory = pyszny ketchup, najprostsza rzecz pod sierpniowym słońcem!
Bierzemy pomidory, drobno je kroimy, dodajemy, co lubimy,
gotujemy do uzyskania pożądanej konsystencji i pakujemy w słoiczki. Przy odpowiednio gęstym posiekaniu skórki znikają a
np. dodatek selera i cebuli daje smak keczupu typ włocławski. Możliwości kombinacji - nieograniczone!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Piękne to jest.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

A co z nasionkami, że tak niesmiało zapytam? ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Pestkami znaczy?
Mi nie przeszkadzają a dodatkowo dzięki nim produkt nabiera rustykalnego wyglądu. Ale jak życzysz sobie bezpestkowo to sito i przecieramy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Keczap rustykalny. Zrobiłaś mi dzień :D
Hund begraben właśnie tutaj. Moja mama robiła "rustykalny" wariant przetworów pomidorowych, który mi kompletnie nie podchodził.
Sam próbowałem robić wersję przecieraną, ale ze skórkami się nie da. Choćby nie wiem jak rozdrobnić pomidory, jego skórki zawsze zapychają sito. Przełazi przez nie jedynie woda a większość miąższu (ż-sz..słyszycie to? jak i Michnikowskiego ;) bełta się jedynie na sicie wraz tymi nieszczęsnymi drobinkami skórki. Ciut lepiej działa to przy pomocy sokowyżymałki, ale i tak jest upiardliwe.
Pozostaje obdzierać wcześniej pomidory ze skórki. Kolejna robota :/
Ale bez względu, czy preferuje się wersję "rustykalną", czy "kremową", żeby osiągnąć sensowną konsystencję trza to odparować. W warunkach domowych nie obniżymy ciśnienia, aby przyspieszyć parowanie, jednocześnie obniżając temperaturę wrzenia. A długotrwała obróbka w 100° pozbawia pomidory znacznej części jego wartości.
No i na sam koniec: jak się raz przypali spory gar pomidorowej pulpy, nad którą się już spędziło ładnych kilka godzin, to się odechciewa na przyszłość takich zabaw :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Mister,
Zawsze możesz urocze drobinki potraktować blenderem, wybrać inne sito do przecierania bądź wrzucić pomidory we wrzątek na sekund kilka a skórka sama zejdzie. Co do wartości odżywczych to bankowo przewyższa wszystkie przemysłowe a smak - poezja!!!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ależ Miss/Mrs:
Ja to wszystko wiem. Po prostu musiałem se trochę pomarudzić. Tak dla zdrowia psychicznego ;]
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ależ Mister,
Wiedziałam i wiem, że wiesz.
Mam nadzieję, że pomogło. Marudzenie znaczy.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Się "oczyszcza" :))))
Raz tylko, po jakiejś kłótni, rzuciłam Lukrecjowemu, że oczyszczam się... bo gdzie jak nie w domu.
Od tamtej pory, raz na tysiąc nocy, jak Mu się zdarzy dziury w całym szukać i andropauza daje znaki, przyjmuję na "klatę" rozbawione spojrzenie i przesłodzonym tonem serwowane "oczyszczam się Kochanie" :))) ha ha ha ha
Żmija wychodowana na własnej krwi. Stworzyłam Potwora :]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Wpadłem na weekendowe sprzątanko na działce. Tym razem nikt mi nie opitolił pomidorów (albo zrobił to subtelnie ;), bo zebrałem dwa biedronkowe kartoniki po paprykach.
Do tego dwa wiadra 10l żółtej fasolki szparagowej + małe wiaderko 3l, które zaraz ugotuję i pożrę.
Pomidorów i fasolki nie zdążę przerobić, bo jutro znowu znikam. Poszły w dobre ręce.
Ogórków nie za dużo i głównie przerośnięte. Poszły na pikle. Do każdego słoja dodałem paseczek wściekłej papryczki, żeby bardziej charakterne były.
Sama papryczka dojrzewa dosyć powoli. Pojedyncze sztuki. Główna masa jest jeszcze zielona.
I jak to BMtF wieszczył: czerwona jest o niebo łagodniejsza od żółtej. Pali, ale da się ją zjeść.
Żółta wyłącznie na harissę. A jesli ma ona mieć jakikolwiek smak, to czosnku, kolendry i kuminu musi być w niej znacznie więcej niż samej papryki.
Niestety - nie zdążyłem zająć się kabaczkami i cukiniami, których już mam całkiem sporo. Może uda się za tydzień, kiedy będę na miejscu troszkę dłużej.

Między rzędami fasolki miałem wysiany jarmuż. Niestety, troszkę się nie wstrzeliłem czasowo - powinienem go wysiać ze dwa tygodnie później niż fasolkę. Wówczas zdążyłbym ją zebrać a jarmuż byłby w sam raz na rozsadzenie. A tak został przykryty masą liściową fasolki i strasznie "wybujał". Długi i delikatny. No i już za duży na przesadzanie. Nie mając innego wyjscia zostawiam jak jest. Zobaczymy jak sobie poradzi, kiedy dostał światło. Najwyżej go jedynie poprzerywam.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Sadyl, odezwij się na maila
solony-karmel@wp.pl
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Od przedwczoraj mam kupę. Dużą kupę :D
Cała, niemała, ciężarówa.

image

Przez 2 dni zniknąłem jakieś 20% kupy. Taczkuję i wykładam warstwą ok. 7-8 cm. Na razie obrobiłem w ten sposób ok. 100 m² działki. Potem to przekopię.
Na oko kupa powinna wystarczyć na całą działkę, ale część mam już obsianą a część jeszcze nieużytkową, zatem spora część kupy mi zostanie. Będzie se kompostować w oczekiwaniu na swój czas.
Czasowo to był ostatni gwizdek. Robiłem wcześniej podejścia do zrębków, ale dwa, umówione już źródełka, zawiodły. Teraz trza sie sprężać, żeby to jeszcze przekopać, bo pomidory i papryczki za kilka dni trza już będzie przesadzać. No i niebawem nadejdzie czas na dyniowate, fasolkę i inne zielsko.
Poprzednia partia zrębków, sprzed 2 lat, jest już całkowicie przerobiona. Z rzadka, kopiąc, natykam jeszcze jakiś niewygniły większy patyczek.
Zrobiły świetną robotę dla gleby, ale to na razie jedynie część sukcesu, stąd obecna partia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0

Done.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

To najpiękniejsza "kupa", jaką widziałam :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Faktem, że jest śliczna :D
Niestety, jest to bezlistne drewno, zatem duży niedobór azotu. Przydałaby się dla równowagi spora kupa świeżo skoszonej trawy, ale to na etapie kompostowania. Ale nawet przy tym niedoborze, odkopując wczoraj głębsze warstwy zauważyłem, że jest wyczuwalnie ciepła. Czyli zaczęła "pracować".
Ta część, która pójdzie od razu do gleby, zapewne również wyżre mi z niej azot. Zatem przed przekopaniem spróbuję to zbilansować mocznikiem. Nie mam niestety pod ręką większej ilości zielonej masy do wkopania. A potem, już z zasadzonymi roślinami, będę dokarmiał przebogatą w azot wodą z akwarium i gnojówą z pokrzywy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Gnojówka z pokrzywy. Moja ulubiona.
Pokrzywa w ogóle!
Chetnie bym sobie, gołą rzycią, w pokrzywie posiedziała.
Krew do mózgu by (może) powróciła.
Zeszmaciłam podłogi.
Kawa time :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jutro to pewnie nie, ale w niedzielę planuję wybrać się na większe pokrzywokosy. Na gnojówę i na dodatek do pryzmy z trotami.
Choć myśli o zanurzeniu sie gołą rzycią w pokrzywach nie miewam ;D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jak Twoje pomidory?
Moje, jakby "wolno" pną się w górę.
Czy może, to kwestia cierpliwości?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie mam pojęcia. Są "na wygnaniu" a nie mam teraz czasu do nich zaglądać, bo walczę z kupą ;)
Zniknąłem już dobrze ponad jej połowę a do rozłożenia zostało mi jedynie ok. 15m² pola. Jutro to zrobię, potem udam się na pokrzywobranie i reszta trotów będzie już składowana na kompost. Do poniedziałku powinienem skończyć zabawę z trotami i zacznę je przekopywać. Przed majówką pole powinno być już przygotowane pod pomidory i papryczki, które już też prawie-prawie nadają sie na przesiadkę.
Kilka dni temu wysiałem arbuzy w tutki po ręcznikach papierowych. Doniczki torfowe czekają na ogórki i kabaczki. Może jutro je wysieję.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Arbuzy? :]
Własne arbuzy?
Z tutki to zaraz ... migdałki lub orzeszki... ale arbuzy?!
Walka z kupą brzmi rozrywkowo.
Ps
Zdjęcie maseczki? Cokolwiek?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry