Widok

Terapia małżeńska-szukam pomocy

Witajcie.Dziewczyny wiem,ze jestescie niezastapione dlatego zwracam sie do Was z prosba o pomoc.Nie chcę zagłębiać sie w swój problem z mężem ale wiem,ze jesli nie poszukam dla nas pomocy moje małżeństwo sie rozsypie.Szukam sprawdzonego gabinetu,osoby lub innej placówki z Gdyni specjalizującej sie w terapii rodzinnej,małżeńskiej.Moze znacie takowe?Może ktoś z takiej pomocy kiedyś korzystał i przyblizy mi jak to sie odbywa,jakie są koszty?Dodam,ze niezbyt stac nas by wydawac 200zł za każda wizyte gdzie pewnie na jednej sie nie obejdzie.Może jest gdzieś w Gdyni darmowa pomoc psychologiczna dla małżeństw?Poratujcie mnie prosze.
Z góry dziekuje i wierze w wasza pomoc.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dzięki.Chyba sama zostanę psychologiem :)
życzę wszystkim powodzenia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja również polecam jezuitów (mimo, iż zagorzałą chrześcijanką nie byłam i nie jestem), ale nam pomogli. Z mężem rozchodzilismy się kilka razy, bo ja juz nie wytrzymywałam ale do niego wracałam ale przyszedł moment, że juz nie chciałam, miałam dość i o dziwo mąż ich wówczas znalazł i zaprosił mnie na ten weekendowy wyjazd. Sama nie wiem czemu się na to zgodzilam, ale teraz wiem,z ę to była moja najlepsza decyzja jaka wówczas podjęłam ( a dokumenty rozwodowe były już złożone w sądzie) . Dla nas to była ostatnia deska ratunku. http://www.icfd.pl/training/50/t/23
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Strona ośrodka gdyńskiego jezuitów zmieniła swój adres na: http://www.icfd.pl
Ponadto w każdy wtorek w godz. 15.00-19.00 są dyżury w ramach tzw. Punktu Pomocy Duchowej - trzeba się wcześniej zapisać tel. 58 620 69 09

Polecam
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Taka terapia pewnie fajna, ale jak się ma normalnego męża.
Ja niestety mam prawdziwą porażkę, mój mąż uważa się za najmądrzejszego na świecie. Średnio co pół roku wyrzuca mnie z domu z błahego powodu. Nikomu tego nie życzę.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam podobny problem, tylko do tego jeczsze dochodzi arkohol, czy pani coś poleconego już znalazła .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dziewczyny a czy jest jakaś taka instytucja, ale świecka, nie związana z Kościołem ?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Centrum Interwencji Kryzysowe w Gdańsku: http://www.cik.sos.pl/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
no właśnie a czemu Ci kościelni się zajmują terapią małżeństw??
popieram tę opinię 13 nie zgadzam się z tą opinią 5
pewnie z tego samego powodu, czemu zajmują się naukami przedmałżeńskimi :))))
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4
;))) znawcy
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3
polecam psycholog Aleksandrę Walter.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
W centrum interwencji kryzysowej polecam p. Joannę Trzaskę, świetna babeczka, miałam z nią zajęcia na psychologii i jest naprawdę świetna w swoim fachu, zajmuje się właśnie terapią małżeństw.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
I p. Joanna Trzaska nie jest żadną kościelną osobą :) także polecam ;] Jest nawet lepsza od p. Oli Walter.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
a może jednak już nic nie pomoże.. może wypalenie w związku jest wpisane w małżeństwo.. po 6 latach trwania w małżeństwie dochodzę do wniosku że lepiej być singlem.. szkoda tylko że tak późno to zauważyłam.. może człowiek nie potrafi żyć w stadzie.. może jest stworzony do życia do wolności, z jak najmniejszą liczbą ograniczeń.. w związku musimy troczyć się o męża, o dziecko... nasze potrzeby schodzą na dalszy plan.. i.. albo tkwimy w tym i pozbawiamy się jakichkolwiek przyjemności w imię rodziny, jak przysłowiowa ,,matka polka".... tylko co potem.. dzieci zakładają swoje rodziny... a my stajemy przed dylematem: co zrobić ze swoim życiem, kim teraz mamy się troszczyć?.. druga opcja to: zacząć myśleć o sobie, o swoich potrzebach.. tylko wtedy..rodzina zaczyna nam ciążyć.. mąż ma pretensje że zaniedbujemy obowiązki domowe, nie mamy czasu dla niego, dla dziecka... ale my przecież potrzebujemy oderwania od szarej rzeczywistości, od męża, który ciągle narzeka, od dziecka, które płacze z byle powodu.. potrzebujemy mieć czas tylko dla siebie, zrobić coś z myślą o sobie.. więc albo będziemy wypalonymi ,,matkami polkami" albo egoistycznymi ,,wyrodnymi matkami".. więc po co nam to wszystko.. po co pchać się w jakieś poważne związki, marzenia o miłości do końca życia, księciu z bajki... może lepiej myśleć realnie i zostać singlem...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 13
youa...twoje odczucia wynikaja z twojej wlasnej sytuacji, ja mam je zupelnie inne , nie jest nigdy doskonale ale wciaz staramy sie budowac nasze malzenstwo i wiem ze mozna przezyc nawet 50 lat w zgodzie i milosci i mam na to przyklady z wlasnego srodowiska :)
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
tak.. tylko to nie jest miłość.. tylko przyzwyczajenie....
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 8
czy to znaczy, że ze mną jest lepiej??
Mąż mnie nie bije, nie pije, mówi, że mnie kocha...
ale kompletnie nie umie mi tego pokazać, że mu zależy.
Nie umie ze mną rozmawiać, nic nie chce ode mnie - nie ma żadnych relacji.
i raz na parę tygodni, albo dni mówi, że mu się znudziło i nie chce tego wszystkiego, bo to ja wymyśliłam sobie dom, rodzinę, a on w sumie to nie chce... i w gruncie rzeczy to żyć też nie chce... bo po co...
a ja walczę... i sił już mi brak...
zero wsparcia

Jesteśmy niecały rok po Ślubie, a on mnie nigdy nie przeprosił za siebie - może nie umie?
a czy ja umiem o to wszystko walczyć??
dlaczego, bo kocham?
czy się oszukuję...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tak nie uwazam, mam rewelacynjy przyklad moich rodzicow ktory sa ze soba juz 20 lat, jestem pewna ze w ich przypadku to nie jest zadne przyzwyczajenie tylko milosc.

W ich zwiazku wciaz jest namietnosc, pozadanie, gdy jedno gdzies wyjezdza drugie jest smutne, przygnebione, dzwonia do siebie bo tak bardzo tesknia ze nawet jednego dnia nie potrafia bez siebie wytrzymac.
Ale o to trzeba dbac, w zwiazku nie moze byc rutyny, wiele razy wyjezdzalismy z rodzicami i bartem na rozne domki, zorganizowane weekendy, itd.
jezeli do zwiazku wkrada sie nuda, "codziennosc" to moze wygasic nawet najsliniejsze uczucie. Wiem, bo sama przez to o malo nie stracilam milosci swojego zycia. gdyby nie nasz maly synek ktory pod koniec roku przyjdzie na swiat mozliwe ze nie bylibysmy razem. dzies jest juz zupelnie innaczej. chodzimy do kina, jezdzimy na spacery, kolacje, nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
dlatego wiem ze czasami warto np odkladac sobie po kilka zl dziennie, po kilku miesiacach mozna uzbierac niezla sumke ktora mozna przeznaczyc na niesamowity, romantyczny wyjazd tylko ze dwoje.
Drogie panie, nie zapominajmy rowniez o potrzebach naszych panow. Oni wbrew pozorom tez potrzebuja romantyzmu.

takie jest moje osobiste zdanie, jesli ktos sie nie zgadza, rozumiem.

image
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
do Justyna.. tak,, na razie jest fajnie.. jesteście sobie we dwoje, romantycznie, wyjazdy, spacerki i te sprawy.. możecie robic co chcecie i kiedy chcecie.. macie siebie na wyłączność, zero odpowiedzialności, beztroska..... ale jak przyjdzie dziecko wszystko sie zmieni.. każdy myśli.. dziecko.. super.. umocni związek.. połączy nas na nowo.... ale często bywa tak, że włąśnie jak przychodzi dziecko to zaczynają się schody.... bo niestety kobiety są zmęczone, niewyspane, wpatrzone tylko w dzieci.. a mężowie ... mężowie zostają na bocznym torze... odtrąceni... a gdy mają ochotę na miłosne zbliżenia to ich partnerki są albo zmęczone, albo niewyspane.. albo nie maja ochoty.. romantyzm i beztroska sie kończą.. zaczyna sie codzienność... szara rzeczywistość.. zaczyna sie to co u poprzedniczki... zaraz o tym napiszę, tylko przypomnę sobie jej nick..
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4
to elis... a więc.. wtedy zaczyna się codzienność, monotonia.. i tkwimy w tym związku.. choć tak naprawdę chcemy sie wyrwać.. bo tak naprawdę nie o to nam chodziło... nie chce nam sie rozmawiac.. nie chce nam sie nic..
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3

Podsumowanie:

Wątek zawiera dyskusję osób szukających pomocy w kryzysie małżeńskim na terenie Trójmiasta. Użytkownicy dzielą się rekomendacjami placówek oferujących terapię małżeńską, zarówno bezpłatnych (Centrum Interwencji Kryzysowej, MOPS) jak i prywatnych, wraz z kontaktami do psychologów i psychoterapeutów. Poruszane są tematy komunikacji w związku, depresji poporodowej, przemocy domowej oraz znaczenia pracy nad relacją. Dyskusja zawiera również praktyczne porady dotyczące wyboru terapeuty, czasu trwania terapii i konieczności zaangażowania obu partnerów w proces zmian. Wiele osób podziela pozytywne doświadczenia z konkretnych gabinetów i specjalistów, podkreślając, że terapia wymaga woli zmiany i otwartości na pomoc profesjonalną.

Inne tematy z forum Kobieta

Gadżety erotyczne na rocznicę z żoną (43 odpowiedzi)

Dzień dobry! W niedalekiej przyszłości będę wraz z (teraz już) żoną obchodzić okrągłą rocznicę...

do góry