Widok
Ulozenie potylicowe tylne:( Porod
Dziecko jest odwrocone glowką w dol ale niestety pleckami do moich plecow (raczki i nozki czuje na swoim brzuchu). Dzis lekarz podczas usg potwierdzil moje przypuszczenia co do takiego ulozenia jednak powiedzial ze nie kwalifikuje sie to do cesarki, tylko porod jest dluzszy, trudniejszy i bardziej bolesny....:((( Czytam o tym ulozeniu i wszedzie pisza ze czesto uzywa sie proznociagu lub kleszczy:( a i tak w wiekszosci przypadkow po wielu godzinach konczy sie cesarką:( jestem zalamana:( jedno dziecko urodzilam sn i bylo ok, drugie stracilam w 13tc z powodu wad genetycznych niedziedzicznych, teraz czekam na zdrowego synka a tu sie moze okazac ze cos mu sie stanie przy porodzie:( czuje sie bezsilna:( moze ktoras z Was przeszla taki porod i bylo ok? A moze jest gdzies w trojmiescie miejsce gdzie mozna zrobic prywatnie cc? Czy moze psychiatra? Ale zostalo malo czasu, jakies 3 tygodnie:(
W Trojmiescie juz niestety nie zrobisz cesarki prywatnie :/ zlikwidowali :/
Teraz to chyba tylko Łódź :/
Może faktycznie jakieś za$wiadczenie od specjalisty, ze nie możesz rodzić sn. Tylko jak trafisz w szpitalu na dyżur jakiegoś bezdusznego lekarza to może mieć w d... zalecenia innego specjalisty :/
Margaretka, w wątku o styczniówkach ;)
Teraz to chyba tylko Łódź :/
Może faktycznie jakieś za$wiadczenie od specjalisty, ze nie możesz rodzić sn. Tylko jak trafisz w szpitalu na dyżur jakiegoś bezdusznego lekarza to może mieć w d... zalecenia innego specjalisty :/
Margaretka, w wątku o styczniówkach ;)
Na Zaspie raczej nie powiedzą Ci "Ok, zrobimy cesarkę", tylko usłyszysz raczej "Najpierw spróbujemy naturalnie, czasami dziecko się przekręca". Znam kilka dziewczyn, którym zrobili cesarki w momencie, w którym w innych szpitalach cisną jeszcze naturalnie i co najmniej 3, którym proponowali cesarkę już na starcie właściwie bez udokumentowanego wskazania (niby za mała miednica, pierwsza CC, niby za duże dziecko), a które odmówiły i bez problemu urodziły sn. Znam też niestety jedną dziewczynę, którą męczyli kilkanaście godzin bez rozwarcia, zanim zdecydowali o CC. Ale teraz jest ponoć tłok na porodowce, więc bardziej "opłaca im się" zrobić CC i przyjść kolejna pacjentkę niż żeby blokowała salę porodową przez kilka-kilkanascie godzin.
Wlasnie pracuje ale powiedzial ze nie ma zadnych wskazan bo porod jest mozliwy:( ja wiem ze mozliwy ale boje sie komplikacji dla dziecka (porazenie mozgowe, zamartwica, wylew krwi do mozgu, porazenie splotu ramiennego lub jego rozerwanie, uszkodzenie ucha wewnetrznego - to wszystko przez proznociag i dluuugi trudny porod na ktory każą mi sie przygotowac. Dla rodzacej mozliwe komplikacje to uszkodzenie pecherza (jest inny kąt wychodzenia glowki i parcia), rozerwanie zwieracza odbytu, nietrzymanie w okresie pozniejszym moczu, kału i gazow, wypadanie pochwy lub macicy. Dzieci rodza sie czesto z 2-4 pkt Apgar. Nie wiem czemu u licha to polozenie nie jest wskazaniem do cc:(
Ale matka zrobi wszystko co sie da by zabezpieczyc dziecko. Ja juz dzialam, bylam u specjalisty, mam zaswiadczenie. Zobacze dzis w szpitalu czy bedzie respektowane.
Ale matka zrobi wszystko co sie da by zabezpieczyc dziecko. Ja juz dzialam, bylam u specjalisty, mam zaswiadczenie. Zobacze dzis w szpitalu czy bedzie respektowane.
Ja rodziłam 4 lata temu na klinicznej i miałam kleszcze w ostatniej fazie porodu juz na samym wyjściu. Miałam bardzo rzadkie skurcze a synkowi znikło tętno na cesarke było za późno bo był już głęboko w kanale. I gdyby nie kleszcze i wspaniała opieka na klinicznej nie wiem jakby się to skończyło. Synek dostał 9 pkt i żadnych śladów po kleszczach nawet nie bylo.
Rozmawiałam potem z kilkoma lekarzami i jest duże prawdopodobieństwo że w innym szpitalu lekarze na kleszcze by się nie zdecydowali a wtedy mogłoby się to roznie skończyć.
Rozmawiałam potem z kilkoma lekarzami i jest duże prawdopodobieństwo że w innym szpitalu lekarze na kleszcze by się nie zdecydowali a wtedy mogłoby się to roznie skończyć.
Położne z mojej szkoły rodzenia twierdzą, że w Gdańsku tylko na Klinicznej używa się kleszczy, w innych szpitalach w ryzykownej sytuacji decydują się wcześniej na cesarkę. Problem z Kliniczną jest taki, że jest tam bardzo dużo ekstremalnie trudnych ciąż, więc też i dużo niezbędnych cesarek, NFZ się ich ciągle o to czepia, więc za wszelką cenę próbują uniknąć cesarek przy tzw "łatwych" przypadkach, a takie ułożenie potylicowe to dla nich "pikuś" w porównaniu z trojaczkami czy innymi skomplikowanymi przypadkami.
Miałam też takie ułożenie dziecka i właśnie na Klinicznej mi zrobili z tego powodu cesarkę, termin z góry zaplanowany. Coś się zmieniło? Nie robią tam cesarek z tego powodu? Zapytaj może?
Dodam, że przy dwóch ciążach mi się tak dziecko ułożyło - i w jednym i w drugim przypadku zrobili mi tam cc. Druga cesarka była 2,5 roku temu. Nie wiem, może coś się zmieniło przez ten czas, u mnie w każdym bądź razie nikt się nawet nie zająknął że najpierw spróbujemy naturalnie...
Dodam, że przy dwóch ciążach mi się tak dziecko ułożyło - i w jednym i w drugim przypadku zrobili mi tam cc. Druga cesarka była 2,5 roku temu. Nie wiem, może coś się zmieniło przez ten czas, u mnie w każdym bądź razie nikt się nawet nie zająknął że najpierw spróbujemy naturalnie...
Ja miałam takie ułożenie i rodziłam w sierpniu na zaspie. Dopiero podczas porodu usłyszałam, że dziecko jest tak ułożone ale położna tak prowadziła poród, że dziecko w czasie rodzenia się odwróciło. Syn urodził się zdrowy(był tylko owinięty pępowiną wokół nóg i jakieś 10cm od brzucha miał węzeł), ze mną też ok. Porównując pierwszy poród kilka lat temu i drugi to drugi był dużo bardziej bolesny, przy partych parę razy traciłam przytomność ale koniec końców wszystko z nami dobrze. Dodam tylko, że na porodówkę trafiłam jakoś o 12,a syn urodził sie po 14.
Dziewczyny dzieki za taka reakcje, udalo mi sie umowic na cc. Co prawda ordynator w moim szpitalu mowil ze takie porody odbiera sie normalnie wg niego, ale przyznal ze moze byc proznociag i ze jak chce to zrobi cc (pokazalam zaswiadczenie od psychiatry ktory dal mi je bez problemow slyszac o trudnym polozeniu i o poronieniu w zeszlym roku). Tak wiec cc mam juz na szczescie zaplanowane, dziecko zabezpieczone... wciaz mam nadzieje ze jeszcze sie odwroci, bardzo bym chciala urodzic naturalnie. Nie wiem za co ten minus. Nikomu nie zycze takiej sytuacji ogolnej. Sama nie wiem jak utrzymalam na wodzy moja psychike i strach o dziecko po poronieniu, po namowach lekarzy do terminacji tamtej ciazy. Cala ta trzecia ciaze bylam spokojna, odrzucalam kazda zla mysl, az teraz tuz przed porodem taki paniczny strach - nie o mnie, o zdrowie dziecka. Nie spie po nocach, mam biegunke 5-6 razy dziennie, bole zoladka, chodze jak zombie. Nikomu nie zycze. Nigdy nie bylam zwolenniczka cesarki na zyczenie, nie boje sie bolu. Chce zabezpieczyc dziecko. Nie czuje sie dobrze po rozmowie z ordynatorem, mam wrazenie ze on to odebral jako moj podstep. Trudno. Niech sobie mysla co chca. Byle moje dziecko bylo bezpieczne.