Widok
Radzę uważać na dr Curyło
Niestety na wizytę u dr Sieliwończyka musieliśmy czekać 3 tygodnie, postanowiłam umówić się do innego specjalisty - wiadomo im szybciej tym lepiej zwłaszcza jeśli ma się dziewczynkę. Należymy do Nadmorskiego Centrum Medycznego i dzięki temu, że NCM ma wiele przychodni na również wielu specjalistów. Tak trafiliśmy do dr Curyło na Świętokrzyską, na wizytę prywatną (jeśli czekalibyśmy na wizytę z NFZ musielibyśmy czekać 2 tygodnie, wizytę prywatną mieliśmy po 2 dniach). Usłyszeliśmy diagnozę DYSPLAZJA lewego bioderka i zalecenie, aby trzymać 5 tygodniowe maleństwo na rozpórce 23h na dobę. nie było mowy o żadnym tłumaczeniu, pokazaniu na USG skąd taka diagnoza...NIC!!! Podejście do dziecka również pozostawiało wiele do życzenia, dla niego była ona kłodą.
Po 3 tygodniach poszliśmy zasięgnąć 2 opinii do dr Sieliwończyka i okazało się, że nasze dziecko cudownie wyzdrowiało...przez te 3 tygodnie nosiliśmy rozporkę tylko nocą poniewaz dziecko bylo szczepione i chorowalo wiec nie bylo mowy o zakuwaniu jej w to narzedzie tortur.
Po tej wizycie poszlismy jeszcze raz na kontrol do Curyło i powiedział ze jest trochę lepiej ale jeszcze jest lekka dysplazja i kazał nam nosic rozporke przez kolejne 4 miesiace stopniowo skracajac czas....Rece nam opadły!!!!
Tydzien temu poszliśmy już z 6 miesiaczna córka do dr Sieliwończyka na kontrol i wszystko jest ok.
Reasumując czasami lepiej wydac trochę wiecej - za wizytę u Curyło zapłaciliśmy 90zl u Sieliwonczyka 120zl - a usłyszeć dobrą diagnozę aby uchronić dziecko.
Przepraszam za interpunkcję i polskie znaki ale wlasnie dziecko wstało a chciałam dokończyć wpis. Pozdrawiam
Niestety na wizytę u dr Sieliwończyka musieliśmy czekać 3 tygodnie, postanowiłam umówić się do innego specjalisty - wiadomo im szybciej tym lepiej zwłaszcza jeśli ma się dziewczynkę. Należymy do Nadmorskiego Centrum Medycznego i dzięki temu, że NCM ma wiele przychodni na również wielu specjalistów. Tak trafiliśmy do dr Curyło na Świętokrzyską, na wizytę prywatną (jeśli czekalibyśmy na wizytę z NFZ musielibyśmy czekać 2 tygodnie, wizytę prywatną mieliśmy po 2 dniach). Usłyszeliśmy diagnozę DYSPLAZJA lewego bioderka i zalecenie, aby trzymać 5 tygodniowe maleństwo na rozpórce 23h na dobę. nie było mowy o żadnym tłumaczeniu, pokazaniu na USG skąd taka diagnoza...NIC!!! Podejście do dziecka również pozostawiało wiele do życzenia, dla niego była ona kłodą.
Po 3 tygodniach poszliśmy zasięgnąć 2 opinii do dr Sieliwończyka i okazało się, że nasze dziecko cudownie wyzdrowiało...przez te 3 tygodnie nosiliśmy rozporkę tylko nocą poniewaz dziecko bylo szczepione i chorowalo wiec nie bylo mowy o zakuwaniu jej w to narzedzie tortur.
Po tej wizycie poszlismy jeszcze raz na kontrol do Curyło i powiedział ze jest trochę lepiej ale jeszcze jest lekka dysplazja i kazał nam nosic rozporke przez kolejne 4 miesiace stopniowo skracajac czas....Rece nam opadły!!!!
Tydzien temu poszliśmy już z 6 miesiaczna córka do dr Sieliwończyka na kontrol i wszystko jest ok.
Reasumując czasami lepiej wydac trochę wiecej - za wizytę u Curyło zapłaciliśmy 90zl u Sieliwonczyka 120zl - a usłyszeć dobrą diagnozę aby uchronić dziecko.
Przepraszam za interpunkcję i polskie znaki ale wlasnie dziecko wstało a chciałam dokończyć wpis. Pozdrawiam
na Wałowej mają zajęte wszystkie terminy do końca czerwca, na lipiec jeszcze nie umawiają, w Falcu również nie mają terminów, w Swiesmedzie do końca Maja wszystko zajęte:/ widzę ze trzeba się umawiać przed porodem jeszcze hahaha:)
miała iść do Siliwończyka ale ze względu na finanse muszę iść na NFZ :/
miała iść do Siliwończyka ale ze względu na finanse muszę iść na NFZ :/