Widok
...
Popękane asfalty
Porażające zimną bielą
To jedyne
Co widać dziś z mojego okna
Jesień przeszła bez echa
A ja czekałem cały rok...
Wybebeszone uczucia
Dokonują żywota
Wśród połamanych krawężników
Zdeptane
Smutne
Niechciane
Czy będziemy w stanie kiedyś
Ślizgać się po tym z uśmiechem?
Czy iskra boża
Przepali piękne wspomnienia
I skuje asfalty lodem?...
Porażające zimną bielą
To jedyne
Co widać dziś z mojego okna
Jesień przeszła bez echa
A ja czekałem cały rok...
Wybebeszone uczucia
Dokonują żywota
Wśród połamanych krawężników
Zdeptane
Smutne
Niechciane
Czy będziemy w stanie kiedyś
Ślizgać się po tym z uśmiechem?
Czy iskra boża
Przepali piękne wspomnienia
I skuje asfalty lodem?...
...
Zgubiłem wśród lodowych płaszczyzn
Głębie Twych cudnych oczu
Gorąco Twych słodkich
Jak maraska warg…
Zamarzła namiętność
Kreślona czerwonymi
I niebieskimi liniami
Choć przecież świat nie zmienił się
Nawet o jotę…
Spoglądam przez pryzmat kilometrów
I widzę Ciebie w promieniach słońca
Głaszczesz księżyc po pękatej buzi
A łzy Twoje płyną jak rzeka
Ale od morza do gór…
Głębie Twych cudnych oczu
Gorąco Twych słodkich
Jak maraska warg…
Zamarzła namiętność
Kreślona czerwonymi
I niebieskimi liniami
Choć przecież świat nie zmienił się
Nawet o jotę…
Spoglądam przez pryzmat kilometrów
I widzę Ciebie w promieniach słońca
Głaszczesz księżyc po pękatej buzi
A łzy Twoje płyną jak rzeka
Ale od morza do gór…
...
Zgubiłem wśród lodowych płaszczyzn
Głębie Twych cudnych oczu
Gorąco Twych słodkich
Jak maraska warg…
Zamarzła namiętność
Kreślona czerwonymi
I niebieskimi liniami
Choć przecież świat nie zmienił się
Nawet o jotę…
Spoglądam przez pryzmat kilometrów
I widzę Ciebie w promieniach słońca
Głaszczesz księżyc po pękatej buzi
A łzy Twoje płyną jak rzeka
Ale od morza do gór…
Głębie Twych cudnych oczu
Gorąco Twych słodkich
Jak maraska warg…
Zamarzła namiętność
Kreślona czerwonymi
I niebieskimi liniami
Choć przecież świat nie zmienił się
Nawet o jotę…
Spoglądam przez pryzmat kilometrów
I widzę Ciebie w promieniach słońca
Głaszczesz księżyc po pękatej buzi
A łzy Twoje płyną jak rzeka
Ale od morza do gór…
Show must go on...
Niesprzedane bilety - na cóż nam żyć?
Opuszczone miejsca - zakończenie dawno przesądzone
Wciąż to samo, powiedz, czego jeszcze tu szukamy?
Kolejny bohater, kolejny umysłowy zbrodniarz
W otwartej kurtynie, nędzną pantomimą
Ratuje resztki sztuki, któż to może jeszcze zdzierżyć?
Przedstawienie musi jednak trwać!
Przedstawienie musi trwać
Choć moje serce gnije
Choć mój makijaż łuszczy się
Ja nie przestaję się uśmiechać.
Cokolwiek się wydarzy, zostawię wszystko przypadkowi
Kolejne złamane serce, kolejny nieudany romans
Wciąż i wciąż, któż powie mi na cóż nam żyć?
Chłonę naukę, teraz muszę być kimś
Już wkrótce, zniknę za rogiem,
Świt dla mnie jest morderczy
Lecz wśród ciemności, cierpię, by stać się wolnym.
Przedstawienie musi jednak trwać!
Przedstawienie musi trwać
Choć moje serce gnije
Choć mój makijaż łuszczy się
Ja nie przestaję się uśmiechać.
Moja dusza jest barwna, jak skrzydła motyla
Baśnie dnia wczorajszego będą się starzeć, lecz nigdy nie umrą.
Moi przyjaciele... Ja mogę latać!!
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać.
Stanę ku temu z uśmiechem
I nigdy się nie poddam
To część przedstawienia
Zapłacę rachunek, sporo nadpłacę
Muszę tylko znaleźć silną wolę, by to kontynuować
To część przedstawienia
To część przedstawienia
A ono musi trwać...
F. Mercury
Opuszczone miejsca - zakończenie dawno przesądzone
Wciąż to samo, powiedz, czego jeszcze tu szukamy?
Kolejny bohater, kolejny umysłowy zbrodniarz
W otwartej kurtynie, nędzną pantomimą
Ratuje resztki sztuki, któż to może jeszcze zdzierżyć?
Przedstawienie musi jednak trwać!
Przedstawienie musi trwać
Choć moje serce gnije
Choć mój makijaż łuszczy się
Ja nie przestaję się uśmiechać.
Cokolwiek się wydarzy, zostawię wszystko przypadkowi
Kolejne złamane serce, kolejny nieudany romans
Wciąż i wciąż, któż powie mi na cóż nam żyć?
Chłonę naukę, teraz muszę być kimś
Już wkrótce, zniknę za rogiem,
Świt dla mnie jest morderczy
Lecz wśród ciemności, cierpię, by stać się wolnym.
Przedstawienie musi jednak trwać!
Przedstawienie musi trwać
Choć moje serce gnije
Choć mój makijaż łuszczy się
Ja nie przestaję się uśmiechać.
Moja dusza jest barwna, jak skrzydła motyla
Baśnie dnia wczorajszego będą się starzeć, lecz nigdy nie umrą.
Moi przyjaciele... Ja mogę latać!!
Przedstawienie musi trwać!
Przedstawienie musi trwać.
Stanę ku temu z uśmiechem
I nigdy się nie poddam
To część przedstawienia
Zapłacę rachunek, sporo nadpłacę
Muszę tylko znaleźć silną wolę, by to kontynuować
To część przedstawienia
To część przedstawienia
A ono musi trwać...
F. Mercury
...
Za dwie dwunasta
Nim słońce osiągnie spełnienie
Za płatkiem śniegu
Za zapachem Twego ciała
Wśród obrazów ospałości
Chodnikami
Asfaltami
Jutro i dzisiaj
Dzisiaj i wczoraj
Nie inaczej
Tylko tak powoli
Stoisz w bezruchu
Widzisz
Ja też widzę
Zbliżam się
Nie mijam
Nie
Pozostaję
Jak mnie zaprogramowano
By kochać
Kochać Ciebie
Już od dawna
Od zawsze być może
A może nie
Wśród szumu fal
Wśród szumu deszczu
W oparach dymu
Wśród zimnych powiewów
W ciepłych objęciach
Czarnych ścian
Nie wiesz
A ja wiem
Ja wiem
Nim słońce osiągnie spełnienie
Za płatkiem śniegu
Za zapachem Twego ciała
Wśród obrazów ospałości
Chodnikami
Asfaltami
Jutro i dzisiaj
Dzisiaj i wczoraj
Nie inaczej
Tylko tak powoli
Stoisz w bezruchu
Widzisz
Ja też widzę
Zbliżam się
Nie mijam
Nie
Pozostaję
Jak mnie zaprogramowano
By kochać
Kochać Ciebie
Już od dawna
Od zawsze być może
A może nie
Wśród szumu fal
Wśród szumu deszczu
W oparach dymu
Wśród zimnych powiewów
W ciepłych objęciach
Czarnych ścian
Nie wiesz
A ja wiem
Ja wiem