Widok
hmmm.. nie czytalam powyzszych opini wiec moze nie pociagne dalej tematiu..ale bylam 2x na weselu bezalkoholowym swojego kuzunostwa.. Taka decyzje podjęli poniewaz oni sami nie piją (sa bardzo mocno zwiazani z kosciolem) podczas gdy jednak reszta rodziny nie stroni od alkoholu (oczywiscie w ramach rozsadku) i bylo super:) Wszyscy swietnie sie bawili..generalnie to zalezy od gosci i rodziny...ale tak tez mozna:D choc na naszym alkohol oczywiscie byl:)
kazdy zna swojha rodzinke i wie na co ja stac jak sobie wypija...u mnie byl alkohol nikt sie nie spil do nieprzytomnosci i byla kulturka...u mnie wogole nie wchodzilka opcja wesela bezalkoholowego ale kazda rodzina ma swoje zwyczaje i para mloda decyduje jak ma wygladac ICH DZIEN.mysle ze gdybym zostala zaproszona na takie wesele bezalkoh. nie byloby to dla mnie jakas obraza.
Ja w swojej sytuacji nie widze wesela bez alkocholu.
Moi rodzice roczniki 1950 i ich rodzeństwo nie widzą zabawy bez alkocholu. Jeżeli ktos pisze, ze wesele jest tylko dla Młodych, zyje w jakiejs bańce.
Moje wesele było bardzo udane, trochę za duzo winka wypiła 80 letnia ciocia (wdowa) i wystartowała po welon.
Ja nie pije (wogóle)z powodow zdrowotnych, ale wesele bez alkocholu to nieporozumienie
Często w rodzinie są jakies drobne nieporozumienia i ta lapka wuna czy drink pomaga rozluźnic atmosfere
Nigdy nie byłam na weselu w którym ktoś napił sie do nieprzytomności
Moi rodzice roczniki 1950 i ich rodzeństwo nie widzą zabawy bez alkocholu. Jeżeli ktos pisze, ze wesele jest tylko dla Młodych, zyje w jakiejs bańce.
Moje wesele było bardzo udane, trochę za duzo winka wypiła 80 letnia ciocia (wdowa) i wystartowała po welon.
Ja nie pije (wogóle)z powodow zdrowotnych, ale wesele bez alkocholu to nieporozumienie
Często w rodzinie są jakies drobne nieporozumienia i ta lapka wuna czy drink pomaga rozluźnic atmosfere
Nigdy nie byłam na weselu w którym ktoś napił sie do nieprzytomności
No właśnie, to jest sens całości. Nie chcesz, nie przychodź. I chcę zapytać obrońców wodki na weselu (żeby było jasno, nie jestem przeciwnikiem ale wychodzę z założenia, że jednak może być różne wesele i decyzja jest Pary Młodej) - do czego wódka jest na weselu niezbędna? Dla mnie może być, ale nie musi. Ale wg niektórych musi. Dlaczego? I proszę nie pisać, że goście mają prawo decydować. Ja chcę usłyszeć konkrety odnoście wódki (czemu jest taka niezbędna) a nie praw (tak, tak to tu wygląda) gości.
Poza tym picie kawy (nawet jak para młoda nie pije), jedzenie tego albo innego jedzonka nie powoduje, że pijący zachowuje się inaczej a swoim zachowaniem nie będzie przeszkadzał siedzącym obok. Żeby uprzedzić krzykaczy, którzy zaraz napiszą, że u nich goście pili i się normalnie zachowywali - wiem, tak też może być. Ale czasami może być inaczej i nie mówię tu o skrajnościach, gdzie ktoś leży pod stołem lub urządza bijatyki. Mówię, że po alkoholu CZASAMI może ktoś być zbyt wyluzowany dla gościa siedzącego obok, że chce się zaprzyjaźnić, że chce tańczyć, że chce rozmawiać, bo się rozluźnił, że chce wypić jednego z nowopoznanym "przyjacielem" a wszystko z chuchem alkoholowym. I naprawdę nie musi być mocno pijany. Nie każdemu gościowi to odpowiada. A wypicie alkoholu może jednak wpłynąć na zachowanie ludzi względem innych. Picie kawy raczej raczej tego nie czyni. A palenie papierosów... Jeszcze nie byłam na weselu, żeby goście palili przy stole, bo to przeszkadza innym.
Poza tym picie kawy (nawet jak para młoda nie pije), jedzenie tego albo innego jedzonka nie powoduje, że pijący zachowuje się inaczej a swoim zachowaniem nie będzie przeszkadzał siedzącym obok. Żeby uprzedzić krzykaczy, którzy zaraz napiszą, że u nich goście pili i się normalnie zachowywali - wiem, tak też może być. Ale czasami może być inaczej i nie mówię tu o skrajnościach, gdzie ktoś leży pod stołem lub urządza bijatyki. Mówię, że po alkoholu CZASAMI może ktoś być zbyt wyluzowany dla gościa siedzącego obok, że chce się zaprzyjaźnić, że chce tańczyć, że chce rozmawiać, bo się rozluźnił, że chce wypić jednego z nowopoznanym "przyjacielem" a wszystko z chuchem alkoholowym. I naprawdę nie musi być mocno pijany. Nie każdemu gościowi to odpowiada. A wypicie alkoholu może jednak wpłynąć na zachowanie ludzi względem innych. Picie kawy raczej raczej tego nie czyni. A palenie papierosów... Jeszcze nie byłam na weselu, żeby goście palili przy stole, bo to przeszkadza innym.
ja nie wiem...... czy ktoś czyta całość wypowiedzi? mam wrażenie że mówimy innymi językami. NIE CHCESZ TO NIE PRZYCHODŹ na takie wesele. Dla wódy tam idziesz czy dla Pary Młodej? Skoro z góry wiesz,że jej tam nie będzie (wódki) to nie musisz iść jak Ci to nie odpowiada. Tylko ciekawe co na to Młodzi? czy będzie im miło wiedząc że ktoś nie przyszedł lub nie chce cieszyć się ich szczęściem, bo nie będzie wódki na stole? masakra.....
ja rozumiem że to święto młodych ale trzeba tez wziąć reszte ludków pod uwagę. To znaczy że jeśli wy nie pijecie kawy to na waszym weselu jej nie będzie? Trzeba tez patrzeć na reszte gości.Na naszym weselu była wódeczka i nikt naprawde nikt nie upił sie do granic mozliwości. A zrobić wesele bez alku tylko po to by potem na forum opisywać bzdety w stylu my nie pijemy to i goscie nie będą pili łał jestesmy tacy nowoczesni to troche głupio. .
No właśnie to jest paranoja- wesele jest dla gości- nie zgadzam się bo to jest moja uroczystość, a osoby które zapraszam mogą cieszć się razem ze mną. Poza tym wiem kogo zapraszam i czego mogę się po moich gościach spodziewać- na pewno nie tego że po cichaczu będą pić po kątach:( Skoro rodzina i znajomi wiedzą od początku jaki charakter bedzie miało wesele, to nietaktem jest przyniesienie alkoholu i jego spożywanie. To jest mój wielki dzień Młodej Pary a nie gości.
A co do zabawy. Ludzie naprawdę potrafią się bawić też bez alkoholu. Nie róbmy z Polaków alkoholoków, którzy jedynie dzięki flaszce potrafią się rozluźnić i dobrze spędzic czas.
Poza tym pamiętajmy, co to tak naprawdę jest wesele. To impreza, na której ludzie się cieszą razem z Parą Młodą z ich ślubu. Cała reszta jest drugorzędna. A po przeczytaniu kilku postów nasuwa się myśl, że najważniejsza jest wódka i widzimisie gości, a już upodobania pary młodej są mniej ważne. Poza tym można sobie pozwolić na jakąś dowolność w innych sprawach (menu, wygląd oczepin, repertuar orkiestry itd) ale jedna rzecz jest konieczna - alkohol, bo jak go nie ma, to nie jest wesele. Coś nie tak.
Przyszło mi teraz do głowy, że dla niektórych gości miałoby mniejsze znaczenie zniknięcie szybkie Pary Młodej (głównego bohatera) niż brak wódki. Niefajnie...
Poza tym pamiętajmy, co to tak naprawdę jest wesele. To impreza, na której ludzie się cieszą razem z Parą Młodą z ich ślubu. Cała reszta jest drugorzędna. A po przeczytaniu kilku postów nasuwa się myśl, że najważniejsza jest wódka i widzimisie gości, a już upodobania pary młodej są mniej ważne. Poza tym można sobie pozwolić na jakąś dowolność w innych sprawach (menu, wygląd oczepin, repertuar orkiestry itd) ale jedna rzecz jest konieczna - alkohol, bo jak go nie ma, to nie jest wesele. Coś nie tak.
Przyszło mi teraz do głowy, że dla niektórych gości miałoby mniejsze znaczenie zniknięcie szybkie Pary Młodej (głównego bohatera) niż brak wódki. Niefajnie...
No tak, ale jak ktos je jedynie ryby to co? Para młoda narzuca menu, gdzie kurczaczek i prosiaczek na stole, a ryb troche albo wcale, a jeśli juz to na zimno... Może trzeba zrobic wesele składkowe, z tzw. własnym koszykiem, gdzie każdy przynosi to, co lubi (alkohol też). Niestety, w Polce jest złe przekonanie odnoście wesel. Część ludzi wychodzi z założenia, że gość ma większe przywileje niż Para Młoda, że gościom się po prostu należy. A tak nie powinno być. To młodzi małżonkowie zapraszają gości na SWOJE wesele z okazji WŁASNEGO ślubu. A goście mogą jedynie przyjąć zaproszenie lub nie. Im nic do tego, co będzie na stole. Jak sami zapraszają gości do siebie, to nikogo nie pytają, co kto lubi.
A wychodzenie do sklepu po alkohol to jest dla mnie brak kultury i tyle.
A wychodzenie do sklepu po alkohol to jest dla mnie brak kultury i tyle.
Bardzo wiele zależy od tradycji, zwyczajów. Ja pochodzę z małej wioski na Mazurach gdzie wódka to podstawa. Jak ktos mówi "wesele" to wszyscy słyszą "wódka". Wesele dla mnie to bójki, rozbieranie sie na parkiecie, wymiotowanie w doniczki, pijani wujkowie po kątach i śpiący ludzie pod stołem. Ostatnio pogotowie wywiozło wujka, który "wyfrunął" z okna I piętra.
To sa moje wspomnienia z dzieciństwa i nie są przyjemne.
Rodzina mojego narzeczonego to ludzie wykształceni, potrafią rozmawiać, kultularnie się bawić. Czasem piją wino, albo w wakacje zimne piwo.
Myślelismy czy zorganizowac spotkanie dwóch światów i denerwować się co z tego wyjdzie. Zrezygnowalismy z wesela, bedzie tylko obiad dla rodziców, to ponad moje nerwy.
Jakbym miała inną rodzinę to zorganizowałabym wesele bezwódkowe, jakbym sama lubiła wódkę zorganizowałabym wesele wódkowe. A jakby narzeczony miał wódkową rodzinę? Bysmy uciekli od razu po wyjściu z kościoła, niech sami sobie piją, ja nie muszę na to patrzeć.
To sa moje wspomnienia z dzieciństwa i nie są przyjemne.
Rodzina mojego narzeczonego to ludzie wykształceni, potrafią rozmawiać, kultularnie się bawić. Czasem piją wino, albo w wakacje zimne piwo.
Myślelismy czy zorganizowac spotkanie dwóch światów i denerwować się co z tego wyjdzie. Zrezygnowalismy z wesela, bedzie tylko obiad dla rodziców, to ponad moje nerwy.
Jakbym miała inną rodzinę to zorganizowałabym wesele bezwódkowe, jakbym sama lubiła wódkę zorganizowałabym wesele wódkowe. A jakby narzeczony miał wódkową rodzinę? Bysmy uciekli od razu po wyjściu z kościoła, niech sami sobie piją, ja nie muszę na to patrzeć.
no ja w dalszym ciągu podtrzymuję moje zdanie, że młodzi mają wybór i robią wesele jakie chcą - natomiast nie zgadzam się i uważam za bardzo obraźliwe dla bardzo wielu osób bezpośrednie i oczywiste kojarzenie alkoholu na weselu z "nachlanymi gośćmi"
z przyjemnością oglądałam i zdjęcia i film i z wesela i nie zuważyałam ani jednej osoby i sytuacji, która by wskazywała na powyższe.
z przyjemnością oglądałam i zdjęcia i film i z wesela i nie zuważyałam ani jednej osoby i sytuacji, która by wskazywała na powyższe.
Nigdy nie bylam na takim weselu,ale byla za to na takim moja kolezanka poltora roku temu i wiem ze podobno bylo sztywno (co zalezy tez od ludzi) a poza tym ludzie wychodzili i po cichu szli do sklepu i cos przemycali na sale, DOSLOWNIE!!Czy chcemy zeby nasi goscie musieli sie uciekac do takich pomyslow, nie wiem ale nie mozna komus nakazac nie pic, jak on chce, na weselu sa glownie ludzie powyzej 18 lat, poza tym to jest tak jakbys na weselne stoly podala wszystko co sie wiaze z owocami morza...a jak ktos nie lubi, to co ma byc glodny???? albo jakby do picia byla tylko herbata zielona pu-erh , czy jak sie to pisze, niektorzy ludzie nie cierpia tego, tak jak nie mozna zmuszac do czegos na sile aby ktos zjadl czy wypil tak i w druga strone, nie powinno sie ograniczac ze ktos chce sobie chlapnac
zgadzam się ze szklaną_owieczką, kaczuchą i pijakiem_nie-pijakiem :)
"Wesele to tez impreza, tylko ze wieksza. No ale niektorzy nie wyobrazaja sobie czegos takiego. Uwierzcie mi, nie musi byc alkohol, zeby sie dobrze bawic. Moze byc ale nie musi. A tu chwilami wyglada, jakby te procenty w szklance byly niezbedne, konieczne i potrzebne ludziom jak tlen."
szkoda, że nie można tego pogrubić ;P
też uważam, że jeśli komuś się nie podoba - wola wolna i może nie przychodzić :) skoro nie wyobraża sobie wesela bez wódki :) i nie potrafi uszanować decyzji Państwa Młodych :)
to tak samo jakby młodzi organizowali swój ślub pod gości - wybierzemy kościół taki a taki, bo tam jest to czy tamto, i jest na osiedlu na którym mieszka wujek Zenek , ja będę w sukni takiej a takiej, bo może tamta nie będzie się podobała cioci kloci, natomiast uczesze mnie przyjaciółka babci Stasi - bo inaczej babcia nie przyszłaby na ślub, pojedziemy rozpadającym się autem chrzestnego - bo inaczej on się obrazi, no i oczywiście datę musimy dopasować pod wszystkich gości...
bez przesady - TO JEST ŚWIĘTO MŁODEJ PARY!!!!! I TEN DZIEŃ MA WYGLĄDAĆ WG ICH SCENARIUSZA - A GOŚCIE POWINNI TO USZANOWAĆ
zresztą wiadomo - nigdy nie dogodzi się wszystkim, więc z pewnością i tak ktoś "tyłek obrobi" ;)
"Wesele to tez impreza, tylko ze wieksza. No ale niektorzy nie wyobrazaja sobie czegos takiego. Uwierzcie mi, nie musi byc alkohol, zeby sie dobrze bawic. Moze byc ale nie musi. A tu chwilami wyglada, jakby te procenty w szklance byly niezbedne, konieczne i potrzebne ludziom jak tlen."
szkoda, że nie można tego pogrubić ;P
też uważam, że jeśli komuś się nie podoba - wola wolna i może nie przychodzić :) skoro nie wyobraża sobie wesela bez wódki :) i nie potrafi uszanować decyzji Państwa Młodych :)
to tak samo jakby młodzi organizowali swój ślub pod gości - wybierzemy kościół taki a taki, bo tam jest to czy tamto, i jest na osiedlu na którym mieszka wujek Zenek , ja będę w sukni takiej a takiej, bo może tamta nie będzie się podobała cioci kloci, natomiast uczesze mnie przyjaciółka babci Stasi - bo inaczej babcia nie przyszłaby na ślub, pojedziemy rozpadającym się autem chrzestnego - bo inaczej on się obrazi, no i oczywiście datę musimy dopasować pod wszystkich gości...
bez przesady - TO JEST ŚWIĘTO MŁODEJ PARY!!!!! I TEN DZIEŃ MA WYGLĄDAĆ WG ICH SCENARIUSZA - A GOŚCIE POWINNI TO USZANOWAĆ
zresztą wiadomo - nigdy nie dogodzi się wszystkim, więc z pewnością i tak ktoś "tyłek obrobi" ;)
Dokładnie tak:) Bywam na imprezach i takich i takich. Te bez alkoholu są duzo bardziej fajne. Sama nie piję bo nie muszę:) Nie cierpię nachlanych ludzi którzy nie mają żadnych zahamowań, a nikt mi nie wmówi że napity człowiek się kontroluje, bo to tylko jego alkoholowe wyobrażenie. Wystarczy potem na trzeźwo obejrzeć film lub zdjęcia ze sobą w roli głównej i wszystko widać jak na dłoni. Odnoszę to to wszystkich imprez nie tylko wesela. I zgadzam się z opinią wyżej: ".....A tu chwilami wyglada, jakby te procenty w szklance byly niezbedne, konieczne i potrzebne ludziom jak tlen....." Bardzo często spotykam się ze zdaniem: ale była impreza, zalałem się tak że nie pamiętam powrotu do domu:(