Widok

WOŚPD

http://oferia.pl/zlecenie/item224345-fundacja-wspolna-organizacja-swiadomej-pomocy-dzieciom

ktos cos wie o tej fundacji
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
~az, masz rację. Ja aplikowałam, choć od początku byłam nastawiona sceptycznie i miałam wątpliwości. Ale chciałam sprawdzić. Moim zdaniem to nie brak wiary w siebie, ale po pierwsze: brak elementarnej wiedzy i po drugie: kompletna naiwność. A drugie wynika z pierwszego. Rozumiem, że młoda osoba, po maturze, może pewnych rzeczy nie wiedzieć. Ale jak pisze nasza przedmówczyni, że 29-latka z doświadczeniem zawodowym nie orientuje się w podstawowych pojęciach i przepisach prawnych?! Bardzo dziwne...no, chyba że ta osoba jest np. kucharką (mam na myśli osobę, której zawód jest kompletnie nie związany z pracą "papierkową") - wtedy taka wiedza nie jest jej za bardzo potrzebna... ;)
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Na szkoleniach, przynajmniej w mojej grupie była mowa, że działają już 4 lata. Niby działali w Warszawie, potem się wyrejestrowali. Teraz się mieli rejestrować w Gdańsku. Prośba o podanie informacji o dokonaniach - same ogólniki. dokładniej? "Jutro pan Marek wam wydrukuje". Następnego dnia - "pan Marek miał wam wydrukować, nie wydrukował?" Tak to się wszystko ciągnęło - odkładane z dnia na dzień.

Co do aplikacji - nie sprawdzam firm, zanim wyślę CV. Może powinnam zacząć.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Maju - dziewczyna pracuje w banku:)

Popytaj, pogadaj z ludźmi, porozmawiaj. Myślę, że tej elementarnej wiedzy nie ma jednak dużo ludzi.

Miałam wcześniej krótki epizod z pracą w Work Service. W umowie zlecenie mieli taki piękny paragraf, mówiący, że przez dwa czy trzy miesiące po wygaśnięciu umowy nie wolno Ci podpisywać ŻADNYCH umów cywilno prawnych pod karą grzywny 1000zł+dodatkowe koszty (pewnie chodziło o koszty szkoleń). Taką umowę podpisuje pewnie dalej masa ludzi i nawet jej nie czyta, nie wie o tym. Tak zachowują się ludzie, gdy w grę wchodzi praca. Zaryzykują wszystko, bo słowo PRACA jest warte postawienia bardzo wiele.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
do K.
proszę o kontakt pod nr 515 033 457
chciałabym uściślić pewne informacje
z góry dziękuję
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przyznam, że po całej tej sytuacji jestem ostrożna... Prosiłabym o kontakt mailowy - losseamorion@gmail.com
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
poprawka, powiedzieli, ze działają 2, nie 4 lata.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do Observatore !

nie było cię nigdy w fundacji , nie wiesz jak było ,dowiadujesz się czytając różne rzeczy od ludzi którzy byli tam początkowo 2 dni . Więc nie wypowiadaj się o pracownikach , ich problemach z firmą bo to nie Twoja sprawa ! tym bardziej ,że nic SAM nie wiesz !
z góry dziękuję.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 6
Fakt, nie byłem nigdy w fundacji, ale z tym, że „nie wiem jak było” to się nie zgodzę – od tego jest forum, żeby się dowiedzieć, jak było. Właśnie z tego forum czerpiemy wszyscy wiedzę i dzięki temu wiemy, jak wygląda w przekroju cala historia i dokonania WOŚPD. Większość forumowiczów wypowiada się kompetentnie i rzetelnie, część to właśnie pracownicy/byli pracownicy fundacji. Mogę mieć inny pogląd co do „oceny moralnej” pewnych postaw czy zachowań, polemizować z byłym pracownikiem fundacji, ale opisane fakty pozostają faktami i nikt nie zamierza ich kwestionować (a jeśli tak, to nich to zrobi rzetelnie i z uzasadnieniem, a nie tylko jednym zdaniem i metodą „nie bo nie” i „nic nie wiecie”). Mam prawo do swojej oceny – jak każdy tutaj, i mam prawo wyciągać wnioski z opisywanych faktów. I niech nikt nie próbuje nam po raz kolejny wmówić, że wszyscy się mylimy, że „nic nie wiemy”, że informacje na forum to stek bzdur, który nijak się ma do rzeczywistej sytuacji.
Do forumowicza „~...” - może Ty nam opiszesz zatem, jak wyglądała praca w fundacji, bo rozumiem z twojej wypowiedzi, że tam byłeś i wszystko wiesz. Proszę również każdego innego pracownika, który czyta to forum o przedstawienie nam, jak wyglądała praca w fundacji (typu: ilu było pracowników, kto ich nadzorował, wydawał polecenia, kto im mówił, co mają mówić, co dokładnie robili, jak długo, na jakach warunkach, gdzie pracowali i na jakim/czyim sprzęcie itp.). To pozwoli nam wszystkim bliżej poznać realia pracy i być może zrozumieć pracowników. Bo samo „nic nie wiecie” nie wnosi niczego do dyskusji i pachnie dobrze znanymi metodami konwersacji prowadzonej m.in. przez forumowicza Tomka (zero konkretów i faktów, tylko samo bla bla bla).
Co do mojej oceny faktu pokrzywdzenia pracowników i współpracowników fundacji, to wyraźnie podkreślałem, że jest to tylko moja ocena, że kieruję się informacjami z forum, że niczego nie generalizuję i nie przesądzam, by nie skrzywdzić niewinnego, a także – w przypadku niepodzielania moich wniosków – że oczekuję rzeczowych kontrargumentów.
Na razie moja ocena postawy pracowników fundacji, którzy teraz czują się oszukani (bo prawdopodobnie faktycznie zostali oszukani) jest niezmieniona.
Nie trzeba być prawnikiem, administratywistą, bankowcem, doradcą, urzędnikiem, żeby od razu wpaść na to, że WOŚPD jako fundacja to podejrzana sprawa. Przeczytajcie forum – wiele osób od razu miało pewność, że to przekręt, zanim zaczęli tam pracować – poznali po samym ogłoszeniu, po rozmowie kwalifikacyjnej, po informacjach (i ich braku) w sieci, w końcu po zgłaszanych na forum zastrzeżeniach.
Nawet jeśli ktoś nie miał wiedzy bardziej „specjalistycznej” - co to Krajowy Rejestr Sądowy, jak wygląda sprawa dopełnienia formalności rejestracyjnych przez fundację, jak powinna wyglądać sprawa umowy o pracę itp., to powinien był wiedzieć, że coś tu nie gra. Przykład forumowiczki „~K.” Kilka dni przepracowała, ale drążyła, sprawdzała. I choć na początku podjęła się pracy dla fundacji, to kiedy doszła do wniosku o łamaniu prawa przez fundację, nie zabrakło jej cywilnej odwagi, by zgłosić sprawę do odpowiednich organów. Wystarczyła intuicja i kojarzenie podstawowych faktów. Z forum wynika, iż zarząd fundacji to nie byli wcale „geniusze zbrodni” pokroju Dr No, zatem nie trzeba było wiele, aby odpowiednio wcześnie się pożegnać z fundacją. Czy naprawdę w dzisiejszych czasach wystarczy ubrać garnitur, żeby być autorytetem dla pracowników i móc im wcisnąć największą ciemnotę? Czy oklepany już i powszechnie znany (być może to moje naiwne subiektywne założenie) „Eksperyment Milgrama” (http://www.eioba.pl/a/1kfl/eksperyment-milgrama) zawsze będzie miał smutny odpowiednik w każdej dziedzinie życia, a postęp cywilizacyjny i społeczny niczego nas nie nauczy? Nawet średnio rozgarnięty ludzik powinien się zorientować, że szefostwo unika odpowiedzi na fundamentalne pytania. Nikt mi nie powie, że pracownicy podczas wypełniania swoich obowiązków sami nie musieli kluczyć i stosować uników, żeby odpowiedzieć na pytania dyrektorów szkół i sponsorów. W dzisiejszych czasach nikt nie daje niczego ot tak, po zgłoszeniu się fundacji i wyciągnięciu ręki. Szefowie musieli ich pouczać, co i jak odpowiadać na niewygodne pytania, jak załatać dziurę w historii fundacji albo jak nazywa się główny sponsor, który „jest, a jakoby go nie było” (bo nazwa była zbyt skomplikowana dla Pani Momot ;)))) )
Do dziś - przez cały czas funkcjonowania WOŚPD - po wpisaniu w google jej nazwy jako pierwszy link zawsze wyskakiwał odnośnik do tego forum, zatem przy zachowaniu minimum staranności KAŻDY mógł się dowiedzieć wszystkiego o pseudofundacji pomagającej dzieciom. I nie przekonuje mnie, że pracownik był zdesperowany, niedoświadczony, potrzebował pieniędzy, dał się przekonać o szlachetności misji fundacji itp. albo był pod przemożnym wpływem szefostwa i sam nie potrafił skojarzyć faktów.
Jeszcze raz – podsumowanie: nikogo nie obrażam, nie przyklejam łatki, nie osądzam – po prostu próbuję zrozumieć, jak to możliwe, że pracownicy fundacji „do końca” pracowali w fundacji, a teraz sami czują się oszukani. Jeśli jest inaczej, to czekamy na wyjaśnienia i wytłumaczenie nam, że wszystko tak naprawdę wyglądało inaczej. Naprawdę chciałbym poznać wersję drugiej strony – nie bójcie się – piszcie – nikt nie rzuci się na Was, nie zaatakuje – chcemy poznać tylko prawdę, jak było i co do tego doprowadziło. Tylko rzeczowo !!
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie rozumiesz? może byś zrozumiał jakbyś potrzebował pracy, pieniędzy i nie miał wyjścia.
Poza tym takie rzeczy zna się z telewizji. Myślę, że nikt, nawet jak przypuszczał, nie miał pewności jak to się skończy, bo to jest jakieś SF.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Tak się składa, że wiem, co to znaczy potrzebować pracy i nie mieć pieniędzy, ale z tym „nie mieć wyjścia” to już przesada.
Nawet gdybym „nie miał wyjścia” (zakładamy że ignoruję wskazania sumienia, iż jest to przekręt i nabijanie kasy oszustom) to przy odrobinie instynktu samozachowawczego i chłodnej kalkulacji również bym tam nie pracował/długo nie popracował, bo chyba dla wszystkich – nawet nie związanych z organizacją i tylko śledzących wątek na forum jasne było, że ta pseudoorganizacja nie pociągnie długo, że zostaną po niej tylko długi, listy gończe, niespłacone zobowiązania i prokurator na karku.
Ale jasne, jasne – tak też można – byle zdążyć do pierwszej wypłaty (od 2100 do 4000 zł bo tyle obiecywali w ogłoszeniu: http://ogloszenia.trojmiasto.pl/praca-zatrudnie/wospd-zatrudni-przedstawicieli-ogl4236192.html) A reszta nieważna … A może uda się jeszcze z miesiąc … ;))
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Observatore... Jesteś bardzo rzeczowy i racjonalny, ale pamiętaj, że ludzie różnie reagują na te same sytuacje. W tej samej sytuacji Ty zareagowałbyś tak, ja zareagowałam jak zareagowałam, inni zareagowali inaczej. Nie umieli inaczej, postępowali tak jak dali radę. Nie wiesz co się działo w ich głowach, możesz się tylko domyślać. Nigdy nie będziesz wiedział na pewno. Nie warto oceniać... zastanów się ile głupot w życiu zrobiłeś Ty sam...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak ~K. Masz rację.
Dlatego staram się zachować obiektywizm. I nie oceniać. Staram się nie oceniać - tylko wyciągam wnioski i zastanawiam się. Choć zwał jak zwał, może to rzeczywiście podpada pod "ocenę" w rozumieniu "osądu".

Pozdrawiam wszystkich !
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Observatore ma rację. Świat stoi na głowie. Trzeba mieć sumienie, trochę przyzwoitości lub chociaż odrobinę zdrowego rozsądku, by postąpić racjonalnie i nie przykładać ręki do oszustwa. Ważne, że znalazły się osoby, które pisały o swoich wątpliwościach tu, na forum. Dzięki Wam wiele osób być może uniknęło rozczarowań... Niektórzy mieli też odwagę pójść krok dalej i powiadomili właściwe osoby i organa (sama też zainterweniowałam, gdzie mogłam). Postawa obywatelska naprawdę nie boli ;)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie od dłuższego czasu nurtuje inne zagadnienie. Fundacja rekrutowała pracowników za pośrednictwem portalu Trójmiasto.pl. nie mam pojęcia czy mieli też inne źródło. Po tym jak ukazały się pierwsze posty dot. fundacji wyszły jeszcze jakieś ich ogłoszenia, Kusiło mnie po złożeniu zeznań na policji, żeby wysłać wiadomość o całej sytuacji do redakcji Trójmiasta. Wyszłam jednak z założenia, że mamy mądrego admina, który na pewno zna sytuację.

Mamy efekt- na forum pojawiają się treści które podważają wiarygodność firmy, która zamieszcza ogłoszenia na portalu. Trójmiasto dalej zamieszcza ogłoszenia ww. firmy. W efekcie portal pośrednio zostaje wplątany w aferę, która prawdopodobnie skończy się w sądzie....
....
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Pracowałam w fundacji. Dałam się wmieszać w całą sytuację. Zapytacie czemu nie odeszłam mimo różnych niepokojących informacji? Odpowim wam. Mi też wszystko na samym początku wydawało się dość dziwne, jednak zaryzykowałam. Brałam pod uwagę to, że skoro fundacja sie dopiero otwiera to faktycznie mogą pojawiać się jakieś problemy niekiedy z niewiedzy i pospiechu. Nie było KRSu, ale wkońcu się pojawił, nie bylo nipu też załatwili. Wszystkie niepokojące informacje się wyjaśniały. Pracownicy mieli co robić, wiedzielismy jakie są nasze obowiązki. Każdy pracował. Były zebrania, były dyskusje. Uwierzcie nam, że pracownicy naprawde wierzyli w to, że fundacja mimo nieciekawego startu będzie działać. Wkładaliśmy dużo pracy w to by się udało. Po okresie probnym dostalismy umowy o prace na czas nieokreslony, z której wynikalo, ze dostaniemy 1500zl na reke. Wiec tez nie byly to niewiadomo jak powalajace sumy by podejzewac, ze cos jest nie tak. To, że jeden z szefów okazał się nie tą osobą za jaką ją mieliśmy nie jest naszą winą. Czy pracując w jakiejś firmie sprawdzacie dowody osobiste swoich szefów? Wątpie. Sprawami urzędowymi nie zajmowaliśmy się. To nalezało do osób wyżej postawionych. Mysmy mogli tylko czekać na informacje, że pozwolenia sa lub ich nie ma. Zapewniano nas, że z wszystkimi formalnosciami zdązymy. Nie zdązyli. Zbiórke odwołano chociaż były już przygotowane puszki i identyfikatory dla wolontariuszy. Wtedy pojawiły sie informacje o przeniesieniu biura, gdyz jest za duze, a nas nie było za wiele (ok. 20 osób). Pracownicy mieli "przymusowe" wolne i czekalismy na informacje o przeprowadzce. Niestety nie dostalismy takiej informacji. Potem pojawila sie informacja w Dzienniku Bałtyckim o poszukiwanym Michale (dla nas znanym jako Marek). Nagle okazało sie, że "Marek" zapadł sie pod ziemie okradajac fundacje ze wszystkiego co się dało. Ja osobiście nie potrafie tylko zrozumiec czemu zarzad nie mial prawdziwych informacji o "Marku" oraz nie interesował sie przez 2 miesiace co sie dzieje z fundacja. Wszystko powierzone zostalo "Markowi". Co ciekawe "Marek" nigdzie nie figuruje. Nie ma zadnego jego podpisu, zadnych danych. Nie ma nic. Dlatego powtarzam, ze pracownicy naprawde liczyli na to, że fundacja bedzie istniec (dla nas naprawde tak to wygladało).
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
a czy wam zaplacili za prace?czy zostaliscoe bez niczego?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja pracowałam tam od samego poczatku. Czyli jeszcze na 3dni września sie załapałam. Za te 3dni pracownicy dostali wynagrodzenie, ale za cały październik nikt nawet złotówki nie zobaczył. Tym bardziej nas jako pracowników to boli, bo wiele osób naprawde oddało sie tej pracy również sercem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Miałam tam pracować od około drugiego tygodnia października. Poczytałam forum, zwątpiłam, ale stwierdziłam że na forum często wypowiadają się jedynie osoby którym potencjalni pracodawcy mocno podpadli (nawet odpisałam podpisując się "mu" jeżeli dobrze pamiętam ;) stwierdziłam w wypowiedzi że chcę się sama przekonać co i jak).
Widzę że nie ma jeszcze takiej relacji na forum więc oto moja "przygoda" z fundacją: Po szkoleniu które odbyło się w czwartek, jeżeli dobrze pamiętam 29 września, poinformowano nas że mamy się stawić do pracy 3.10 rano. Przyszło około 6-7 dziewczyn, wymieniłyśmy uwagi odnośnie forum ;) po czym pan M., niejaki "dyrektor do spraw zatrudnienia" powiedział że pracy dziś nie zaczniemy bo nie ma internetu i infolinii. miałyśmy się stawić następnego dnia, wypełniłyśmy tylko kwestionariusze osobowe "w celu przygotowania umów". Po południu zadzwonili że pracę zaczynamy w następnym tygodniu (albo po kilku dniach, już szczerze mówiąc nie pamiętam) bo dalej maja problemy techniczne. Potem znów telefon że jeszcze nie dziś, odezwą się jak sytuacja wygląda w przeciągu kilku dni. Już wtedy szukałam innej pracy i chodziłam na rozmowy w innych firmach przyznając forumowiczom rację ;) z ciekawości zadzwoniłam do milczącej fundacji około 20 października - dodzwoniłam się jedynie do Pani która na rozmowie dała mi swoją wizytówkę. Usłyszałam "fundacja chyba nie rozpocznie działalności, na Pani miejscu szukałabym innej pracy". Śmiechu warte.
Ciekawi mnie czy na tym forum jest chociaż jedna osoba, która była w identycznej sytuacji i jakimi tekstami ją zbywali?
I jak wygląda sprawa internetu i telefonów od strony osób które tam pracowały?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No – wreszcie mamy naszkicowany obraz, jak wyglądała sytuacja w WOŚPD „od środka”. Zatem z wypowiedzi pracownika oraz niedoszłego pracownika fundacji wynika, że tak czy siak już od początku oboje znali pojawiające się niepokojące sygnały o nieprawidłowościach w firmie. Była to zatem wyłącznie kwestia podjęcia ryzyka przez pracowników – nie było w tym wypadku „kompletnego zaskoczenia”. Pracownicy świadomie zaryzykowali, a skończyło się to niestety, jak skończyło. Jak napisała ~pracownica, „pracownicy naprawdę wierzyli w to, że fundacja mimo nieciekawego startu będzie działać”. Tylko że ignorując sygnały z forum, straciły co najmniej czas, jak nie więcej.

Odnośnie wypowiedzi ~pracownicy, że: „Ja osobiście nie potrafię tylko zrozumieć czemu zarząd nie miał prawdziwych informacji o "Marku" oraz nie interesował się przez 2 miesiące co się dzieje z fundacją. Wszystko powierzone zostało "Markowi. Co ciekawe "Marek" nigdzie nie figuruje. Nie ma żadnego jego podpisu, żadnych danych. Nie ma nic.”.
- należy zauważyć, że nie ma tu pewnie żadnego przypadku. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można zgadnąć, że cały zarząd jest pokroju „Marka” i był umoczony od początku do końca w lewą działalność. Nikt nie ma chyba złudzeń, że P. Marek przyszedł do reszty towarzystwa z zarządu i powiedział: „Hej, witajcie dobrzy ludzie! Me imię Marek, Załóżmy wspólnie fundację i pomagajmy biednym dzieciom. Powierzcie mi cały majątek fundacji, dajcie wolną rękę w działaniach, a ja przy pomocy Was – niewinnych, nieskalanych i nieświadomych niczego osób – sprawię, że będziemy żyć długo i szczęśliwie ku uciesze dzieci z biednych domów!”
Konia z rzędem temu, kto znajdzie gdzieś legalne/prawdziwe podpisy pozostałych członków zarządu – poza (być może) KRS-em, a i to nie ma pewności … ;)

Odnośnie natomiast wypowiedzi forumowiczki „~K”, że: „na forum pojawiają się treści, które podważają wiarygodność firmy (WOŚPD), zamieszczającej ogłoszenia na portalu. Trójmiasto dalej zamieszcza ogłoszenia ww. firmy. W efekcie portal pośrednio zostaje wplątany w aferę, która prawdopodobnie skończy się w sądzie....”
- to chyba nikt nie sądzi, że administrator Trójmiasta siedzi i czyta wszystkie wpisy na forum i porównuje je z ogłoszeniami. Codziennie pojawiają się setki/tysiące nowych forów i ogłoszeń – musieliby mieć mózg jak stadion dziesięciolecia, żeby to skojarzyć. A tak w ogóle to regulaminie portalu jest chyba klauzula, że redakcja nie odpowiada za treść ogłoszeń.

Jeśli ktoś jeszcze ma informacje, jak wyglądała WOŚPD od środka, to piszcie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Observatore - Śledzę forum Trójmiasta od kilku ładnych lat i w moim odczuciu jest ono dość dokładnie moderowane. Wątek ten liczy sporo wpisów i nie sądzę, by admin tu nie zawędrował. Dodatkowo nie było tu nic do kojarzenia. Nie trzeba było dochodzić o jakie ogłoszenia w tym wątku chodzi, bo przynajmniej dwa razy ktoś podał link do ogłoszeń fundacji. Wszystko jak na talerzu.
Inna rzecz, że klauzula o której wspomniałeś załatwia wszystko:)
tak czy owak - akurat to jest najmniej ważne.

Dodam jeszcze swoje trzy grosze - przez te kilka dni w fundacji odniosłam wrażenie, że to wcale nie pan Marek odgrywał pierwsze skrzypce. Znacznie częściej wypowiadał się pan Mariusz i znacznie częściej mijał z prawdą. Kiedy ktoś napisał na forum, że w Dzienniku zamieszczono listę poszukiwanych, zanim kupiłam gazetę i obejrzałam zdjęcie byłam przekonana, że chodzi o pana Mariusza. Zaskoczeniem było dla mnie, że był to jednak pan Marek.:) Ciężko by mi było uwierzyć, że reszta "zarządu" jest święta. Niemniej - ja miałam na wyrobienie sobie opinii tylko kilka dni, inne dziewczyny znacznie więcej, więc ciekawa jestem jak to wyglądało z ich perspektywy.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry