Widok
hej hej heeej:-)
No wiec, dowiedzialam sie o ciazy 23.12, chociaz przewidywalam wczesniej ale zaczekalama na spodziewany 1 dzien @, poszłam na badanie krwi, jak oderbalam i zoabczylam 43.3 a od 16 oznacza ciaze to sie popłakalam:-) postanowilam wytrzymac do wigili.. bylo ciezko.
W wigilie mezus poszedł do pracy a ja mialam wolne, zapakowalam wynik w małe pudełeczko, przyzdobilam wielka biała kokarda i dodalam do srodka małe czerwone szklane serduszko... jak juz wszysyc cieszyli sie prezentami ktore dostali na sam koniec, okazalo sie ze jest jeszcze jeden prezent pt "prezent dla wszystkich, ale otworzyc ma R." no wiec wszysycy byli w szoku o co chodzi, mezus otwiera pudełko, wyciaga karte i czyta "klinika medyczna, pacjenta agnieszka ... wynik badania..." no ja juz nie wytrzymalam i sie popłakałam na co moj moaz wykrzyknol "jestes w ciazy?na prawde?" no i zaczol sie placz mamy, siostry, szwagra...brata, taty.,..cioci..meza...moj...ehhh co to była za chwila:-) nie do zapomnienia, cuuudowna:-) wyscisklaismy sie, wycalowalismy.. a potem moj maz powiedzial "kochanie, poprowadzisz samochod? musze sie napic..." ahhaha:-) potem pojechalismy do tesciow po wigili i tam podobna sytuacja, "porezent dla wszystkich ale tym razem ma otworzyc mama, czyli moja tesciowa:-) ktora otwierajac byla pewna ze to jaka wycieczka dla nich albo moze karnet do teatru... przeczytala po cichu po czym krzyknela "aaaaaaa... aaaaa" a wszyscy "no coo?!! o co chodzi" a ona "aaa...bo...aaaa" usmiechnieta w koncu powiedziala "bedziemy dziadkami" ehhh...placze jak mi sie to przypomina:-)
znowu wszysyc sie wysciskali, wycalowali itd
no i tyle:-) bylo cuudownie
ehh... :-))))
No wiec, dowiedzialam sie o ciazy 23.12, chociaz przewidywalam wczesniej ale zaczekalama na spodziewany 1 dzien @, poszłam na badanie krwi, jak oderbalam i zoabczylam 43.3 a od 16 oznacza ciaze to sie popłakalam:-) postanowilam wytrzymac do wigili.. bylo ciezko.
W wigilie mezus poszedł do pracy a ja mialam wolne, zapakowalam wynik w małe pudełeczko, przyzdobilam wielka biała kokarda i dodalam do srodka małe czerwone szklane serduszko... jak juz wszysyc cieszyli sie prezentami ktore dostali na sam koniec, okazalo sie ze jest jeszcze jeden prezent pt "prezent dla wszystkich, ale otworzyc ma R." no wiec wszysycy byli w szoku o co chodzi, mezus otwiera pudełko, wyciaga karte i czyta "klinika medyczna, pacjenta agnieszka ... wynik badania..." no ja juz nie wytrzymalam i sie popłakałam na co moj moaz wykrzyknol "jestes w ciazy?na prawde?" no i zaczol sie placz mamy, siostry, szwagra...brata, taty.,..cioci..meza...moj...ehhh co to była za chwila:-) nie do zapomnienia, cuuudowna:-) wyscisklaismy sie, wycalowalismy.. a potem moj maz powiedzial "kochanie, poprowadzisz samochod? musze sie napic..." ahhaha:-) potem pojechalismy do tesciow po wigili i tam podobna sytuacja, "porezent dla wszystkich ale tym razem ma otworzyc mama, czyli moja tesciowa:-) ktora otwierajac byla pewna ze to jaka wycieczka dla nich albo moze karnet do teatru... przeczytala po cichu po czym krzyknela "aaaaaaa... aaaaa" a wszyscy "no coo?!! o co chodzi" a ona "aaa...bo...aaaa" usmiechnieta w koncu powiedziala "bedziemy dziadkami" ehhh...placze jak mi sie to przypomina:-)
znowu wszysyc sie wysciskali, wycalowali itd
no i tyle:-) bylo cuudownie
ehh... :-))))
hej hej heeej:-)
No wiec, dowiedzialam sie o ciazy 23.12, chociaz przewidywalam wczesniej ale zaczekalama na spodziewany 1 dzien @, poszłam na badanie krwi, jak oderbalam i zoabczylam 43.3 a od 16 oznacza ciaze to sie popłakalam:-) postanowilam wytrzymac do wigili.. bylo ciezko.
W wigilie mezus poszedł do pracy a ja mialam wolne, zapakowalam wynik w małe pudełeczko, przyzdobilam wielka biała kokarda i dodalam do srodka małe czerwone szklane serduszko... jak juz wszysyc cieszyli sie prezentami ktore dostali na sam koniec, okazalo sie ze jest jeszcze jeden prezent pt "prezent dla wszystkich, ale otworzyc ma R." no wiec wszysycy byli w szoku o co chodzi, mezus otwiera pudełko, wyciaga karte i czyta "klinika medyczna, pacjenta agnieszka ... wynik badania..." no ja juz nie wytrzymalam i sie popłakałam na co moj moaz wykrzyknol "jestes w ciazy?na prawde?" no i zaczol sie placz mamy, siostry, szwagra...brata, taty.,..cioci..meza...moj...ehhh co to była za chwila:-) nie do zapomnienia, cuuudowna:-) wyscisklaismy sie, wycalowalismy.. a potem moj maz powiedzial "kochanie, poprowadzisz samochod? musze sie napic..." ahhaha:-) potem pojechalismy do tesciow po wigili i tam podobna sytuacja, "porezent dla wszystkich ale tym razem ma otworzyc mama, czyli moja tesciowa:-) ktora otwierajac byla pewna ze to jaka wycieczka dla nich albo moze karnet do teatru... przeczytala po cichu po czym krzyknela "aaaaaaa... aaaaa" a wszyscy "no coo?!! o co chodzi" a ona "aaa...bo...aaaa" usmiechnieta w koncu powiedziala "bedziemy dziadkami" ehhh...placze jak mi sie to przypomina:-)
znowu wszysyc sie wysciskali, wycalowali itd
no i tyle:-) bylo cuudownie
ehh... :-))))
No wiec, dowiedzialam sie o ciazy 23.12, chociaz przewidywalam wczesniej ale zaczekalama na spodziewany 1 dzien @, poszłam na badanie krwi, jak oderbalam i zoabczylam 43.3 a od 16 oznacza ciaze to sie popłakalam:-) postanowilam wytrzymac do wigili.. bylo ciezko.
W wigilie mezus poszedł do pracy a ja mialam wolne, zapakowalam wynik w małe pudełeczko, przyzdobilam wielka biała kokarda i dodalam do srodka małe czerwone szklane serduszko... jak juz wszysyc cieszyli sie prezentami ktore dostali na sam koniec, okazalo sie ze jest jeszcze jeden prezent pt "prezent dla wszystkich, ale otworzyc ma R." no wiec wszysycy byli w szoku o co chodzi, mezus otwiera pudełko, wyciaga karte i czyta "klinika medyczna, pacjenta agnieszka ... wynik badania..." no ja juz nie wytrzymalam i sie popłakałam na co moj moaz wykrzyknol "jestes w ciazy?na prawde?" no i zaczol sie placz mamy, siostry, szwagra...brata, taty.,..cioci..meza...moj...ehhh co to była za chwila:-) nie do zapomnienia, cuuudowna:-) wyscisklaismy sie, wycalowalismy.. a potem moj maz powiedzial "kochanie, poprowadzisz samochod? musze sie napic..." ahhaha:-) potem pojechalismy do tesciow po wigili i tam podobna sytuacja, "porezent dla wszystkich ale tym razem ma otworzyc mama, czyli moja tesciowa:-) ktora otwierajac byla pewna ze to jaka wycieczka dla nich albo moze karnet do teatru... przeczytala po cichu po czym krzyknela "aaaaaaa... aaaaa" a wszyscy "no coo?!! o co chodzi" a ona "aaa...bo...aaaa" usmiechnieta w koncu powiedziala "bedziemy dziadkami" ehhh...placze jak mi sie to przypomina:-)
znowu wszysyc sie wysciskali, wycalowali itd
no i tyle:-) bylo cuudownie
ehh... :-))))
Hej :)
Agaaa wielkie gratulacje !!!!!! :) wszystkie forumowe ciotki się bardzo cieszą:)
Dzięki dziewczyny, że o mnie myślałyście... nie wiem co się wczoraj stało ze mną, ale to może jakiś szok termiczny połączony z okresem :/ Po 16 czułam się już całkiem dobrze i nie dostałam więcej gorączki, a dziś już w pracy.... NO I JECHAŁAM NOWIUTKĄ CHOLERNIE GORĄCĄ SKM-KĄ:D a na dodatek dziś jakoś tak ciepło, a ja 2 pary rękawiczek wzięłam ;)
Agaaa wielkie gratulacje !!!!!! :) wszystkie forumowe ciotki się bardzo cieszą:)
Dzięki dziewczyny, że o mnie myślałyście... nie wiem co się wczoraj stało ze mną, ale to może jakiś szok termiczny połączony z okresem :/ Po 16 czułam się już całkiem dobrze i nie dostałam więcej gorączki, a dziś już w pracy.... NO I JECHAŁAM NOWIUTKĄ CHOLERNIE GORĄCĄ SKM-KĄ:D a na dodatek dziś jakoś tak ciepło, a ja 2 pary rękawiczek wzięłam ;)
helou helou...
ja pierwszy dzień do kompa po sylwestrze siadłam, podziębiłam się latając po lesie u mamy, a doprawiłam w sylwestra czekając na taksówkę. Nie słyszę na lewe ucho, ale już nie leje mi się z nosa ;)
Agaaa gratuluję, ale nie zazdroszczę ;)
No fakt szybko ten czas leci, ja już rok po ślubie cywilnym (31.12.2007), no i pół roku po kościelnym minęło wczoraj.
Staro się czuję, tym bardziej, że nie mogę spojrzeć na siebie w lusterku, bo mnie po tej mazurskiej wodzie jak zwykle wypryszczyło :(
ja pierwszy dzień do kompa po sylwestrze siadłam, podziębiłam się latając po lesie u mamy, a doprawiłam w sylwestra czekając na taksówkę. Nie słyszę na lewe ucho, ale już nie leje mi się z nosa ;)
Agaaa gratuluję, ale nie zazdroszczę ;)
No fakt szybko ten czas leci, ja już rok po ślubie cywilnym (31.12.2007), no i pół roku po kościelnym minęło wczoraj.
Staro się czuję, tym bardziej, że nie mogę spojrzeć na siebie w lusterku, bo mnie po tej mazurskiej wodzie jak zwykle wypryszczyło :(
Agaaa gratulacje :)
bardzo sie ciesze ze sie cieszysz :)
ja tak jak i niektore z nas... :) jestem jeszcze troche przrażona na mysl o dziecu... jeszcze nie nadszedl na mnie czas :)
cos dlugo nikt sie tu nie odzywal, ale mimo to ja na biezaco sledzilam wątek :)
chcialam w sobote jechac na kulig a tu chyba lipa bo mowia ze snieg zacznie juz topniec...
bardzo sie ciesze ze sie cieszysz :)
ja tak jak i niektore z nas... :) jestem jeszcze troche przrażona na mysl o dziecu... jeszcze nie nadszedl na mnie czas :)
cos dlugo nikt sie tu nie odzywal, ale mimo to ja na biezaco sledzilam wątek :)
chcialam w sobote jechac na kulig a tu chyba lipa bo mowia ze snieg zacznie juz topniec...
hej aGusia :)
gratulacje, dzidzia jak nic na wrzesien wyskoczy :)
super prezent sobie zrobicie :)
Ja dzis mialam ostatni dzien urlopu i zawsze jak wracam do pacy po dlugiej przerwie to sie strasznie denerwuje.
Wiec dzisiaj troche taki sobie dzionek, w dodatku strasznie pada snieg i jest zimno.
Za to dostalam samochod od tesciowej "na zime" i nie musze z pracy juz wracac autobusem :)
aa, co do dzidzi to moj maz strasznie namawia, ale ja wole jeszcze poczekac :) Gratuluje jeszcze raz
gratulacje, dzidzia jak nic na wrzesien wyskoczy :)
super prezent sobie zrobicie :)
Ja dzis mialam ostatni dzien urlopu i zawsze jak wracam do pacy po dlugiej przerwie to sie strasznie denerwuje.
Wiec dzisiaj troche taki sobie dzionek, w dodatku strasznie pada snieg i jest zimno.
Za to dostalam samochod od tesciowej "na zime" i nie musze z pracy juz wracac autobusem :)
aa, co do dzidzi to moj maz strasznie namawia, ale ja wole jeszcze poczekac :) Gratuluje jeszcze raz