Widok
Wstrętne karaluchy:(
Proszę o pomoc.. Mam dwu miesięczne dziecko, mieszkam w wieżowcu gdzie roi sie od karaluchów, początkowo widzialam je tylko w kuchni ale wczoraj bylam swiadkiem jak wielki karaluch lazil po lozeczku mojego synka w pokoju!!:( proszę o radę jak mogę sie pozbyć tego świństwa?? Normalnie to kupilabym wszystkie możliw pasty i trutki ale ze wzgledu na malutkie dziecko nie wiem co jest bezpieczne dla mojego malucha..
Slyszalam o plytkach i paście Global..
Slyszalam o plytkach i paście Global..
ja znam starą bardzo skuteczną metodę : gotujeszc kilka jajek na twardo , wyciągasz zółtka i gnieciesz widelcem do tego dodajesz kwas borny w proszku (kupisz w aptece)- robisz taką papkę z tego i rozkladasz na podłodze gdzie uważasz( kilka - kilkanaście miejsc) - karaluchy się tego najedzą i potem pękają i padają martwe . Dobrze aby większośc lokatorów to zastosowała a najlepeij wszyscy.
Tylko pamiętaj , że dziecko nie może tego dotykać czy brac do buzi.!!!
Tylko pamiętaj , że dziecko nie może tego dotykać czy brac do buzi.!!!
Warto też zgłosić sprawę do spółdzielni, aby przeprowadziła akcję tępienie tego szkodnictwa. Porozmawiaj takze z sąsiadami, czy mają ten problem. Niestety jeżeli nie znikną w całym bloku, to wszystkie środki, które zastosujesz będą tylko doraźne, a karaluch powróca.
Mieszkałam w wieżowcu przez 14 lat i problem zniknął dopiero jak spółdzielnia się za to zabrała i wyremontowwała zsypy.
Unikaj też zostawiania żywności na blatach i starannie pozbywaj się wszelkich okruchów.
Mieszkałam w wieżowcu przez 14 lat i problem zniknął dopiero jak spółdzielnia się za to zabrała i wyremontowwała zsypy.
Unikaj też zostawiania żywności na blatach i starannie pozbywaj się wszelkich okruchów.
Ola masz namiary na tego fachowca?? Bo ja co kogoś zamówie to zaraz wracają i pieniąze w bloto..
a moje mieszkanie jest komunalne i zglaszalam to do wspolnoty mieszkaniowej ale olali sprawe i powiedzieli ze mamy sobie radzic na wlasna reke(sasiedzi tez je maja), Na wlasna reke moglabym to zrobic ale cześć sasiadow odmowi i kolo sie zamyka
a moje mieszkanie jest komunalne i zglaszalam to do wspolnoty mieszkaniowej ale olali sprawe i powiedzieli ze mamy sobie radzic na wlasna reke(sasiedzi tez je maja), Na wlasna reke moglabym to zrobic ale cześć sasiadow odmowi i kolo sie zamyka
To przykre ze nikt w we wspólnocie nie rozumie problemu. Wiesz ja bym napisała najpierw oficjalne pismo a później przeszłabym do innych działań. Kiedyś słyszałam o podobnej sytuacji i kobieta nazbierała w słoik karaluchów i kiedy usłyszała kolejna odmowę wysypała prezesowi spółdzielni mieszkaniowej na biurko. Pomogło.
Walka z karaluchami na własną rękę to jak walka z wiatrakami tym bardziej ze każdy w klatce musi walczyć.
Walka z karaluchami na własną rękę to jak walka z wiatrakami tym bardziej ze każdy w klatce musi walczyć.
Jejuu,to w blokach są karaluchy???!!!!Masakra...w tych czasach,nie miałam pojęcia.
Spółdzielnia powinna się tym zająć,ja to bym im całe wiadro wysypała,za czynsz chcą w terminie a pozwalają na takie coś.
Do gaci trzeba włożyc prezesowi największego jakiego znajdziesz!!!!
Mam nadzieję,że pozbędziesz się dziadosrwa,brrr....Powodzonka!!!
Spółdzielnia powinna się tym zająć,ja to bym im całe wiadro wysypała,za czynsz chcą w terminie a pozwalają na takie coś.
Do gaci trzeba włożyc prezesowi największego jakiego znajdziesz!!!!
Mam nadzieję,że pozbędziesz się dziadosrwa,brrr....Powodzonka!!!