Widok

Zachowanie na placu zabaw

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Taka sytuacja spotyka mnie już któryś raz i szczerze mam już dość. Chodzi o zachowanie mam w piaskownicy, nie dzieci bo wiadomo jak to dzieci to sobie coś wyrywa, to dadzą łopatka po głowie no ale nie o tym chcę napisać. Moje dziecko chętnie dołącza się do zabaw w piaskownicy, część zabawek jest niczyja(ktoś wyniósł i zostawił, część osób przynosi jakieś zabawki że sobą) a dziecko wiadomo bierze taka zabawkę jaka mu się podoba. Moje dziecko jest uczone tego że zabawek się nie wyrywa jak ktoś coś weźmie to może się tym bawić, nawet jeśli są to nasze zabawki. Tymczasem inne mamusie reagujac na płacz swojego dziecka kiedy chce ono akurat te zabawkę która bawi się moje dziecko zwracają się do mojej córki prosząc aby oddała zabawkę bo to ich synka/córki. Ja chcąc nie chcąc muszę jakoś wynegocjować zwrot zabawki a moja córka jest oczywiście pokrzywdzona i zdezorientowana bo wy uczone zasady dotyczą tylko jej. Co o tym sądzicie?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 11
Jesli zabawka jest mojego syna i chce już ją odzyskać to również proszę dziecko aby oddało. Jaki problem? Umie się dzielić, daje sam i tak dalej ale jak już chce odzyskać swoją rzecz to co w tym złego?
popieram tę opinię 17 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja tak nie uważam, jeśli przynosi się zabawki na wspólny plac zabaw to chyba nie po to żeby bawił się nimi tylko twój syn. Jeśli jakieś dziecko wzięło zabawkę i się nią bawi a twój syn będzie ciągle zadał zwrotu swojej zabawki to chyba bez sensu jest zabieranie zabawek na plac zabaw, chyba tylko po to żeby inne dzieci płakaly jak im się zabiera zabawkę w trakcie zabawy. Bez sensu, pomysl sobie ze raz zapomnisz zabawek będzie pięcioro dzieci i każdy zażąda po kolei zwrotu swojej zabawki od twojego syna. Na pewno dziecko się nie rozplacze. Jak się przynosi coś do wspólnej piaskownicy to chyba po to żeby się wspólnie bawić a nie pilnować swojej zabawki i budzić zazdrość u innych dzieci. Dla mnie to wychowywanie małych egoistow. Wspólna piaskownica, wspólne zabawki. No chyba że właściciel zabawek idzie do domu wtedy oddajemy zabawki i dziękujemy że mogliśmy się pobawić.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 16
Też tak uważam....chociaż jeśli ewidentnie widać że jakieś dziecko bawi się 5 swoimi samochodami to powinniśmy powstrzymać nasze dziecko przed zabieraniem ...warto uczyć negocjacji, pytania czy teraz mogę, mówienia że jak się pobawię oddam. Natomiast mnie irytuje jeszcze jedna sprawa....absolutny brak komunikacji z dzieckiem w trakcie jego pobytu w piaskownicy, brak tłumaczenia co jest czyje, pokazywania zobacz chłopiec bawi się koparka ale tu jest wywrotka, niejako prowadzenia dziecka w dialog z innymi dziećmi, chodzi mi o dzieci 2-3-4 lata....dopiero jak się komuś krzywda dzieje to też zawijanie się z piaskownicy zamiast wytłumaczenie że ktoś się zdenerwował, że wytrzemy oczy....zupełny brak jakieś refleksji....skąd to dziecko na czerpać wiedzę jak zachowywać się w społeczeństwie jak opiekun ani be ani me.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jula, a jak masz ze sobą na wspólnym placu zabaw torebkę, to też oznacza, że każdy ma prawo Ci do niej zajrzeć, wyjąć cobie portfel, czy użyć pomadki? Własność to własność, nie ważne czy na prywatnym ogródku czy na publicznym placu zabaw. Ja swoje dzieci nauczyłam pożyczania zabawek innym, jak inne dziecko żąda zwrotu zabawki, to moje proponuje jakąś swoją do pożyczenia - zazwyczaj taka transakcja dochodzi do skutku, bo wiadomo, że cudze zawsze ciekawsze. Może naucz swoje dziecko, żeby przed wzięciem cudzej zabawki po prostu pytało, czy może pożyczyć?
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 2

Ja uczę jak autorka, że zabawek się nie wyrywa. Na placu pod naszym blokiem nigdy nie słyszałam by rodzić prosił o zwrot zabawki przed wyjściem z placu zabaw. Moje dziecko bardzo często chce się bawić tym co ma inne dziecko w ręku jeśli wyrwie zabawkę to i ja wyrywam i oddaję dziecku które się bawiło. Tłumaczę proponuję by dało coś w zamian, nawet jeśli to nasza zabawka. Mój syn nie przywiązuje uwagi czy to jego, czy nie bo ulubionych zabawek na plac zabaw nie bierzemy. Dodam, że widzę jak dzieci czasem same się dogadują nawet te nie mówiące, póki nie dochodzi do rękoczynów to warto pozwolić by same znalazły rozwiązanie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ale moj syn nie bierze zabawki na plac zabaw dla innych. Zazwyczaj są to autka do których jest przywiązany, jak ktor poprosi to owszem da sie pobawic ale jak idziemy do domu to co mam stać jak pała i czekać łaskawie az Twoje dziecko odda? No sorki. Rozumiem jak dziecko rzuci zabawki do piachu i bierzta kto chceta ale mój nosi tylko autko zazwyczaj i się nim bawi często . Proponuje żebyś nauczyła również swoje dziecko oddawać to co nie jej/jego, tego też trzeba uczyć skoro to jest chlopca i prosi o swoją rzecz to chyba powinnaś nauczyć że powinna oddać czyż nie? Czy można komuś coś wziąć i się bawić a ten ktoś ma czekać na swoją rzecz? No plis. Nie mówie o zadnym wyrywaniu itd
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 1

Ok doczytałam ze jesli chodzi o pojscie z placu zabaw to ok. Ale nadal uważam za normalne że ktoś w trakcie pobytu na placu chce swoją.rzecz odzyskać :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja nie rozumiem czego chcesz nauczyć swoje dziecko w ten sposób. Czy tego, że ma być uległe i nawet jak nie ma na coś ochoty to ma robić tak by było innym lepiej? Moja córka dawała sobie wszystko wyrywać na placu zabaw. Nauczyłam ją, że fajnie jest się dzielić i to jest bardzo miłe, ale jeśli ma ochotę to może się dalej bawić daną zabawką i oddać innym kiedy będzie chciała. Chętnie dzieli się swoimi zabawkami, wręcz sama je oddaje i nie ma z tym żadnego problemu. Kiedy wychodzimy już z placu idzie i mówi "czy mogę moją zabawkę?" lub ja idę i proszę dziecko by oddało. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z oburzeniem rodzica, że proszę o zwrot własnej zabawki. Rodzice zawsze tłumaczą swojemu dzjecku, że to zabawka dziewczynki, że idzie do domu itd., a my proponujemy, że jutro też będzie mogło się pobawić jak się spotkamy. Każdy ma prawo wychowywać swoje dziecko jak chce więc się nie dziw, że inne dzieci respektują inne zasady. Zamiast mówić, że Twoje dziecko jest pokrzywdzone trzeba było mu wytłumaczyć, że to zabawka innego dziecka i jest mu bardzo smutno i chciałoby dostać coś, co należy do niego.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0

Ktoś tu pisze o torebce, trochę nieadekwatne do sytuacji, wiadomo że to są rzeczy osobiste, czymś innym są zabawki rzucone do piaskownicy a czyms innym torebka lub choćby zabawka leżąca w wózku, kocyk, kubek dziecka itd, przecież nie rzucamy torebek do piaskownicy i się nimi nie bawimy. Jeśli jakieś dziecko ma swój samochodzik i sobie go nosi to nie znaczy że ma oddawać mojej córce, nie o to tu chodzi choć ja staram się nie zabierać na plac zabaw zabawek którymi moje dziecko nie zamierza się dzielić, albo chowamy je do wózka. Mowa tu bardziej o zabawkach typu wiaderko łopatki, koparki, traktorki do piasku rzuconych w piaskownicy. I akurat w sytuacji gdy nikt się nimi nie bawi, właściciel zainteresowany czymś innym, moje dziecko idzie do piaskownicy, zabawki nie są podpisane i zaznaczone więc wrzucając do piaskownicy nasze moje dziecko bierze zabawki innego dziecka. I nagle mamusia że zabawkę córka ma oddać bo to jej synka i mały chce z powrotem bo zobaczył że jakieś dziecko się zainteresowało. No dla mnie dziwne. Następnym razem powiem takiej mamie że zabawki w piaskownicy są wspólne, a jak chce to może zabrać swoje poza zasięg mojego dziecka bo ja zabierać jej nie zamierzam. A dzieci to fakt same się umieją dogadać, np wymieniają się między sobą a nawet jak się trochę pociągają o te zabawkę to też nie tragedia. Pozwólmy dzieciom na samodzielność i własne negocjacjie, bo poucza ie przez dorosłego czyjegoś małego dziecka które nawet nie rozumie że zabawka w piachu jest czyjąś jest trochę nie fair. Uczymy dzieci zasad a nie tylko moje, ja jestem najważniejszy bo to moje a czasem i swoim potrzeba się podzielić w imię jakiegoś porządku i reguł.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 10
Igola, nie mówię że moje dziecko ma nie oddać zabawki kiedy ktoś idzie do domu, to zrozumiałe że właściciel zabiera zabawki. Większa krzywda jest zabranie mojemu dziecku zabawki bo inne dziecko chce natychmiast swój traktorek choć wcale się nim nie bawilo. Budowanie poczucia wartości jednego dziecka kosztem drugiego jest nie w porządku. Chyba po to chodzimy na te place żeby nasze dziecko mogło bawić się z innymi dziećmi, a jak każdy będzie bawił się sam to trochę mija się z celem. Każdy sam, swoje zabawki, inne dziecko nie może bo to moje. A tu chodzi o to żeb6 dzieci bez stresu mogły wziąć jakąś zabawkę i żeby mogły się pobawić a nie jak jakieś pole minowe co weźmiesz coś do ręki to musisz oddać bo to czyjeś. Po co wrzucacie te zabawki do piaskownicy, trzymajcie przy sobie w torbie i tyle. Ja wrzucam i kto weźmie ten się bawi a jak moje dziecko chce to mówię że ma poczekać aż chłopiec skończy się bawić bo nie można komuś zabierać. Nie rozumiem innych zasad, nie wydaja mi się w porządku. Jak dziecko nie chce dzielić się jakaś zabawka to nie wrzuca się jej do piaskownicy, po prostu, dzieci to dzieci kuszą piękne zabawki i daj takiemu na chwilę a potem każ oddać. Są takie mamy które odradza ja swoim ciałem piaskownice, siadają tyłem żeby inne dziecko nie mogło podejść. Ale czy to ma sens. Idziemy do piaskownicy dla piasku czy dla innych dzieci.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 6
„Budowanie poczucia wartości jednego dziecka kosztem drugiego jest nie w porządku.”
A dokładnie taki przekaz chcesz dawać swojemu dziecku. Nieważne, że właściciel nie ma ochoty się dzielić - Twoja córka chce czyjąś zabawkę, to ma ją dostać, bez względu na odczucia właściciela. Dzieci nie wolno zmuszać do dzielenia. Warto im opowiadać, że jest fajnie się wymienić zabawkami, podzielić się. Ja często zabieram po 2 egzemplarze, gdyby inne dziecko chciało się przyłączyć do zabawy. Jednak nie wolno dziecka uczyć, że ma komuś coś dać bo drugie dziecko chce. To prowadzi do złych wzorców. To właściciel decyduje o zabawce, gdy dziecko dojrzeje, pewnie się podzieli. Nie warto uczyć, że wszyscy mają robić to, co ja chcę bez względu na uczucia innych- a moim zdaniem taką masz postawę względem swojej córki. Pozdrawiam.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 0

"Zabawki w piaskownicy są wspólne"? sorry, ale skąd Ci to przyszło do głowy? Każde dziecko ma swoje zabawki (poza tymi ,które są niczyje), jeśli ma ochotę się podzielić to się dzieli, jeśli nie to ma do tego prawo.

Jak przyjdę na plac zabaw i w piaskownicy moje dziecko będzie siedzieć i jeść chrupki i popijać wodą to też mam uznać, że to jest wspólne?
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 2

A swoje dziecko zamiast uczyć, że ma bezwzględne prawo do rzeczy innych kiedy ma na to ochotę, naucz, żeby szanowało zdanie innych dzieci.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
Krzywda? Ale o jakiej krzywdzie my mówimy... Dziecko po prostu chciało odzyskać swoją zabawkę. Miało do tego najzwyczajniej w świecie prawo. Jaką krzywdę zrobiło Twojemu dziecku? Nie biło, nie popychało. Rozpłakało się. Nie wiem czy wiesz ale dzieci około 1-2 lat mają duże poczucie własności. Chcą mieć swoje własne rzeczy, których nikt nie może brać. Taki etap, który po prostu mija. Dzieci mają do tego prawo. I oczywiście, że chodzimy na plac zabaw po to, by dzieci miały kontakt z rówieśnikami, by mogło uczyć się relacji. Ale chyba komunikat "musisz się dzielić" nie jest dobrą nauką. Chyba nikt z nas nie lubi tego robić kiedy ktoś nam karze. Warto uczyć dziecko, że dzielenie powinno wypłynąć z ich własnej potrzeby, a nie konieczności i przymusu. W moim przypadku - dzieci zawsze mogą brać zabawki mojej córki (typu rowerek, pchacz itp. bo akurat zabawki w piaskownicy są "na wyposazeniu" placu i nikt nie nosi raczej swoich). Jeśli córka protestuje (co raczej się nie zdarza), to w pierwszej kolejności proponuję jej inną zabawkę czy czynność i to zazwyczaj wystarcza. Jeśli nie - w tym momencie zawsze wkraczają rodzice drugiego dziecka i tłumaczą, żeby oddać nam zabawkę bo dziewczynce jest smutno itd. Z tego co widzę, większość rodziców ma takie podejście. Może warto zweryfikować swoje poglądy i zastanowić się czego uczymy własne dzieci.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

Czy wy wogole przeczytałyscie to co napisałam bo mam wrażenie że nie. Nie, moje dziecko nie sięga bezwzględnie po rzeczy innych dzieci, po prostu idzie i bawi się w piaskownicy, sięga po jakąś zabawkę i nie zastanawia się czy to rzecz Krzysia czy Małgosi czy może to jedna z rzeczy wspólnych, trudno żeby 2 latka miała wiedzieć co jest czyje skoro ja tego nie wiem. Inne dzieci też sięgają po zabawki mojej córki. To nie znaczy że mam tym dzieciom powyrywac z rąk te zabawki bo to nie ich. Żeby nie było owszem uczę moje dziecko że ma prawo decydować o swoich zabawkach i szanuję jej własność ale są takie miejsca jak piaskownica że przynosimy zabawki i po prostu się bawimy. Rozumiem że waszym zdaniem o każdą chwycona zabawkę trzeba zapytać właściciela czy możemy się pobawić, to chyba prze megafon że zjeżdżalni będę krzyczeć że moja córka wzięła zielonego krokodyla i czy właściciel wyraża zgodę na zabawę. Bez sensu. Zastanawiam się jak wy gości w domu przyjmujecie skoro wasze dziecko ma prawo innemu dziecku zabrać swoje zabawki. A ten biedak siedzi i w sufit patrzy bo przyszedł pobawić się z kolegą ale kolega ma prawo nie dać mu żadnej zabawki bo to jego. My tak nie robimy i pewnie dlatego moje dziecko koleżanki ma. Jeśli coś jest dla niej szczególnie ważne i nie chce się tym dzielić to po prostu na czas wizyty to chowamy. A do piaskownicy bierzemy rzeczy do zabawy, którymi moje dziecko chce się dzielić. To chyba fajnie jak może bawić się czymś innym podczas gdy ktoś bawi się jej zabawkami, wiadomo coś nowego i jest fajnie. Nie, nie sięgamy dzieciom do toreb i wózków żeby wyciągać zabawki, nie zabieramy też dzieciom ich własność podczas zabawy. Ktoś coś ma, bawi się to się bawi czy to jest jego czy nie, skoro pierwszy wziął to się bawi aż mu się znudzi i nie pozwalam mojemu dziecku wyrwać nikomu zabawek bez znaczenia czy jego własnych czy naszych. Skoro przychodzę w takie miejsce i wyrzucam na piach zabawki to mam świadomość że ktoś prędzej czy później je weźmie. Moje dziecko też ma te świadomość bo wie jakie są zasady.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Piszecie że nie wolno dziecka uczyć że ma oddać zabawkę gdy ktoś inny chce a właśnie tak robicie, każecie oddać zabawkę dziecku które się bawi zabawka która sobie leżała nikt się nią nie interesował, nie została nikomu wyrwana siła, tylko dlatego że ktoś inny ma taką zachcianke w imię pokretnie rozumianej własności.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 7
Piszemy, że nie musi oddawać nikomu swojej!! zabawki, jeśli akurat nie ma na to ochoty. To jest zasadnicza różnica.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie może warto, zastanów się nad tym, są miejsca gdzie trzeba się przystosować i gdzie rzeczy będą wspólne np przedszkole. Czas coś dziecku uświadomić. Rozumiem że jak wasze dziecko żąda zwrotu zabawki mimo iż ktoś inny przed chwilą zaczął się nią bawic i dobrze wiecie że wasze dziecko mimo iż wcześniej nie zwracało na te swoją zabawkę uwagi a robi to tylko po to żeby zabrać innemu dzieu, rozumiem że wtedy też wyrywacie zabawki innych dzieci swojemu dziecku i oddaje ie właścicielom. No jakąś sprawiedliwość musi być. Czy to tylko w jedną stronę działa?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Zasadnicza różnica to oddawać a zabrać dziecku które wzięło zabawkę z piaskownicy, zabawkę która nikt się nie interesował, zaczęło się bawić i musi oddać bo pępek świata chce odzyskać swoją własność. Nikt nie mówi o oddawaniu swojej zabawki w trakcie zabawy nią.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Trampolina przy bloku (17 odpowiedzi)

Córka napaliła się na trampolinę. Błaga mnie, żeby jej kupić. Mam wątpliwości bo mieszkam w...

Dzieci, które nie chodziły do przedszkola (50 odpowiedzi)

Czy są tu Rodzice dzieci, które jako 3 i 4 latki nie chodziły do przedszkola? Jak z perspektywy...

Wyprawka dla dziecka lato (49 odpowiedzi)

Witam. Ma termin na czerwiec i tak pomału się rozglądam za wyprawką,tylko sama nie wiem co i ile...

do góry