Widok

Zakaz odwiedzin na Klinicznej

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Witam, co sądzicie o teraźniejszych odwiedzinach po porodzie na klinicznej? Jest tam tylko ciasna, mała sala odwiedzin a do twojego łóżka bezpośrednio można podejść tylko od 7-8 13-14 18-19.. Przecież to tylko h... A myślałam że mąż pomoże mi i tez przewinie dziecko, ubierze albo.zostanie z nim a ja pójdę pod prysznic.. Chyba jest to ważne taka pomoc, zwłaszcza jak się jest po cc. Czy opieka położnych wystarczy? Co.o tym sądzicie?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 16
gdy ja rodziłam na Klinicznej to jeszcze odwiedziny na salach były możliwe bez limitu czasu, oprócz godzin nocnych oczywiście. mi to akurat odpowiadało, zarówno u mnie, jak i współlokatorki nikt nie siedział od rana do wieczora, ale jednak pomoc męża czy mamy po to choćby, by na spokojnie pójść się wykąpać czy..... załatwić potrzebę fizjologiczną, wg mnie - bezcenna. jednak nie potrafiłam się przełamać i prosic zupełnie obca kobietę, by w razie pobudki i płaczu kilkanascie minut nosiła moje dziecko na rękach. wolałam, by był to ktoś z rodziny. nie wiem jak teraz, ale te 3 lata temu personel, że tak sie wyrażę, nie narzucał sie matkom szczególnie z pomocą, jeśli wiecie,
co mam na mysli.
poza tym najważniejsze - dziecko ma dwoje opiekunów prawnych - tak samo matke, jak i ojca. dopóki sąd nie pozbawi ojca praw rodzicielskich nikt nie ma prawa ograniczac mu kontaktu ze swoim dzieckiem! a kobieta jako pacjentka ma zagwarantowane przepisami prawo wyboru osoby, która będzie sprawować nad nia dodatkową opiekę pielegnacyjna w trakcie porodu w szpitalu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja rodziłam 9.listopada na klinicznej, leżałam z maluszkiem 4 doby bo miał podwyższone crp , na sali oprócz mnie leżała jeszcze jedna pani ktora jak musialam isc do taolety zajmowala sie moim dzieckiem i na odwrot. Ja bylam bardzo zadowolona z tego ze odwiedziny na sali sa tylko 3 razy w ciagu dnia bo moj narzyczony byl rano i wieczorem i nam pomagal przy przewijaniu i opiece o malucha. Moim zdaniem to dobre rozwiazania ja rodzilam silami naturury i kieosko sie czulam a kobiety po cc ledwo co chodzily po tym holu wiec dobrze ze jest taki ogranicznik czasowy. Jak ktos chce od rana do wieczora by go odwiedzali ro jest pokoj odwiedzin w ktorym sa fotele jest tam co prawda malo miejsca wiec ludzie stoja tez na korytazu. Ogolnie kliniczna poleceam jako opieke podczas porodu na sali porodowej ja trafilam na cudowna polozna ktora mi bardzo pomogla ale jak juz urodzilam to musialam radzic sobie sama z maluszkiem. Sa to plusy jak i minusy. To moje pierwsze dziecko wiec myslalam ze ktos mi pokaze jak przewinac jak przebrac ale niestetu tylko mozna liczyc na panienod laktacji chociaz i tak kazda mowi co innego, codziennie inny lekrz na obchodzie tez podejmuje rozne decycje zawsze inne niz lekarz krory byl dzien wczesniej. Jakbym miala powiiedziec czy drugie dziecko bede tam rodzic to raczej na 100 procent bede brala inne szpitale pod uwage.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nigdzie nie pisałam, że mąż uratował mi życie - fajnie sobie podopisywać, co? Transfuzji nie miałam, ale 3 kroplówki sprawiły, że po kilku godzinach byłam w stanie wstać łóżka. Czemu nie wylądowałam w sali szczególnego nadzoru? Nie wiem do dzisiaj, może położne po prostu stwierdziły, że ściemniam? A może rzeczywiście trzeba zemdleć, żeby uwierzyli człowiekowi, że naprawdę źle się czuje?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
cud ,że żyjesz skoro mnóstwo krwi straciłaś, nie wylądowałaś na sali szczególnego nadzoru, o transfuzji nie wspomniałaś. Mąż uratował Ci życie. Dobre...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
No to mnie pocieszyłyście, że jednak są jakieś odwiedziny w sali. W sumie to o męża chodzi. Mój jest czysty i pachnący :)
No a tak w ogóle to 1.5 roku temu na stronie szpitala była informacja, że zakaz odwiedzin wprowadzili ze wzgledu na zachorowania na grypę świńską czy ptasią... a potem już tego zakazu nie znieśli. Szkoda, ale i tak jest ok.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja rodziłam na Klinicznej w sierpniu tego roku i powiem tak - te wyznaczone godziny odwiedzin wedlug mnie smialo starczaja, jak i ograniczenie liczby osob odwiedzajacych w salach (niestety nie zawsze respektowane). Co do poloznych - ja nie narzekam, bo były bardzo pomocne, czesto przychodzily i pytaly sie czy pomoc, szczegolnie te od noworodkow. Pielgrzymek studentow tez specjalnie nie bylo - przynajmniej ja nie trafilam, jak chodzili to razem z obchodem, czy to na porodowce czy na polozniczym. Na polozniczym byly dwa obchody - dla pacjentek i dla dzieci rano i wieczorem, poza tym przychodzili tylko jesli byly jakies badania potrzebne dzieciom, to niestety w roznych porach w zaleznosci jak sprawili sie z tymi z inkubatorow (te dzieciaczki wiadomo mialy pierwszenstwo do opieki). Ogolnie ja rodzac na Klinicznej tez sie nasluchalam ze opieka nad dzieckiem spoko nad matka gorzej, ja nie moge zlego slowa powiedziec bo i na porodowce i na polozniczym trafilam na personel, ktory byl bardzo zaangazowany, a lezalam na nomalnej sali 3-osobowej, nic nie doplacalam.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Popieram. Rodziłam na Zaspie 2 razy (2011 i 2014). Cudowne było to, że cały czas miałam spokój z koleżanka z pokoju, bo nikt obcy do nas nie wchodził. Sala odwiedzin to dobre rozwiązanie. Można tam spedzić tyle czasu ile sie chce. Każda babcia czy mąż zdążyli sie nacieszyć parę gpdzin dziennie bobasem. Polecam. Zero krępacji. Pokój szpitalny to miejsce i czas dla mamy i dziecka. Szczególnie przy pierwszym dziecku gdy człowiek sie wszystkiego uczy. Nikt oby sie na to nie patrzy, zero krepacji przy ubieraniu się , przebieraniu, wietrzenia krocza po szyciu itd. Polecam taka prywatność
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Calkowity zakaz odwiedzin..." masz racje. Mowa tu o skroceniu czasu odwiedzin na salach oraz o odwiedzinach w wyznaczonych salach odwiedzin.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak słyszysz "Spier***" to zgłaszasz to do personelu. Wtedy personel ma obowiązek wyprosić lub wezwać ochronę lub policję.
Ja co prawda nie spotkałam się nigdy z doradcą laktacyjnym, ale znajome, które korzystały w innych miastach mówiły, że na ten czas goście są normalnie wypraszani, tak samo jak na obchód. Więc jeśli doradca każe wywalać cyce przy gościach, to znaczy, że z personelem coś nie halo.
Skoro w szpitalach w Gdańsku były takie jaja jak opisujecie (kilkunastu gości do jednej osoby, mężowie siedzący całymi dniami, zakichane dziadki) to moim zdaniem jest to tylko wina personelu. Ja rodziłam w szpitalu, w którym personel sam zwraca uwagę na takie sytuacje i potrafi wyprosić nawet męża, jeśli żona lub jej współlokatorka są zmęczone. Całkowity zakaz odwiedzin to moim zdaniem popadanie ze skrajności w skrajność.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
3 miesiace temu dopiero uczylam sie przyatawiac do piersi i nie robilam tego dyskretnie.... Teraz nie mam problemu z karmieniem w miejscu publicznym. Jednak nie wywalam xyca gdzie popadnie tylko nadal szanuje pewne normy obyczajowe.
Jesli polozne na klinicznej sa takie zle to zapraszam na Zaspe. Tam polozne byly mile i pomocne. Na sali odwiedzin masz wybor mozesz tam isc lub nie ( jesli zarazkow za duzo itp) a jesli sa odwiedziny na sali to juz nie. Po prostu ktos ci sie wpakuje do pokoju i koniec. I oczywiscie mozesz wyprosic. Jedni beda mieli odwage inni nie. A buractwa niestety jest wiele i mozna uslyszec "spier..."itp...
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie, trzeba zrozumieć, że ktoś chce mieć możliwość odwiedzin przez cały dzień a już nie można zrozumieć, że niektóre panie mogą się wstydzić karmić piersią przy obcych. A jak już mają problemy z kamieniem i korzystają z pomocy pani od laktacji, to nie jest tak że widać"kawalek cycka" ale całą pierś. Obecność obcych może być krępująca. Z tym wietrzeniem krocza to też nue jest bujda. Ze nna leżała dziewczyna po bardzo ciężkim porodzie. Miała 27 szwów. Przez pierwszą dobę nie mogla nawet założyć majtek, tak ją wszystko bolało. Nie muszę chyba nikogo przekonywać, że jak wstawała z łóżka, to nie robila teho w sposób dyskretny tylko tak, żeby jak najmniej bolało
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak na poważnie. Ta sytuacja obrazuje jacy są niektórzy młodzi mężczyźni, którzy potencjalnie mogą pojawić się w charakterze świeżo upieczonych tatusiów, dla których liczy się tylko i wyłącznie własne dobro, wygoda. Tak trudno to było to wywnioskować z mojego wpisu?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
Znajoma rodziła w wojewódzkim - tam też jest zakaz odwiedzin na oddziale. Pierwszego dnia po cesarce nie miała siły wyjść do pokoju odwiedzin. Potem okazało się że ma problem z przystawianiem dziecka do piersi - jak już udało mu się przystawić, to potrafił ssać godzinami. Tak więc ojciec dziecka czekał w szpitalu godzinami, aż żona będzie w stanie wyjść do pokoju odwiedzin - aż dziecko się "odessie" i nie będzie akurat płakać. Efekt był taki, że przez 3 dni pobytu w szpitalu widzieli się RAZ. Położne poproszone o przekazanie paczki z jedzeniem prychały, że "one nie są od noszenia pakunków". W końcu po paczki wychodziła inna dziewczyna z sali, która akurat lepiej zniosła poród i miała mniej problemowe dziecko. A gdyby jej się nie chciało?
Co do matek, które wstydzą się W SZPITALU (!!!) karmić piersią przy obcych (których to pewnie nic nie interesuje, bo bardziej interesuje ich "własne" dziecko), to powodzenia na przyszłość. Będziecie przez pół roku siedziały z dzieckiem w domu, bez wychodzenia na dłuższe spacery, odwiedzania znajomych, przyjmowania gości, bo ktoś gdzieś przez chwilę może zobaczyć kawałek cycka?
A jeśli próba wyproszenia gości przez pacjentkę nie działa, należy zgłaszać się z tym do personelu. To pacjent w szpitalu jest najważniejszy, a nie osoby odwiedzające.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 9
A ty tak na poważanie z tym starszym Panem w temacie żaka odwiedzin na klinicznej....... Wow.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Sytuacja z tramwaju - takiego, w którym wejścia są z niską podłogą i potem w dwie strony są dwa czy trzy schodki i na wyższym poziomie znajdują się pozostałe siedzenia. Na dwóch krzesełkach zaraz przy wejściu siedzialo dwóch młodych panów. Wiek ok 30 lat, schludnie ubrani (żadne garnitury czy muszki ale też nie dresy), znali się bo cały czas rozmawiali ze sobą. W pewnym momencie wszedł dziadek z łaską, poruszał się powołanie. Stał przy tych panach i żaden się nie ruszył. Ja też stałam obok i nie wytrzymałam. Powiedziałam głośno, czy nikt z panów nie zauważył starszego człowieka z laską. Mnie się oberwało. Poleciały w moją stronę takie słowa, że nie powtórzę. Oczywiście argument nie do pobicia był taki, że zapłacili za bilet i mają prawo siedzieć gdzie chcą a dziadek pewnie już ma tyle lat, że grosza nie zapłacił. A dziadek stał dalej. I każdy z tych mężczyzn mógłby być świeżym ojcem na Klinicznej. Mogłabym się założyć, że żaden z nich nie by nawet nie spojrzał na odczucia, samopoczucie kobiet leżących w tej samej sali. Oczywiście że można się odezwać, ale są też takie panie, które nie odważą się. I co, mają mieć przez to gorzej. Zwlaszcza po porodzie nie zawsze ma się siły, chęci na wyszukiwanie w sobie odwagi. Ja też byłam na Klinicznej (na patologii i chwilę na porodowce) też mam dużo zastrzeżeń ale nie można personelu aż tak bardzo demonizować. Nie sądzę, że byłby problem z przekazaniem żonie np . śniadania. I soro Kliniczna wprowadziła ograniczenia w odwiedzinach to chyba nie dlatego, że większość pacjentek było przeciwnych. Widocznie takie były oczekiwania. Przecież jakby wszystkie albo prawie wszystkie chciały tych odwiedzin ciągłych, to szpital niczego by nie zmieniał, zwłaszcza czegoś co trwało tyle lat. A co do wyboru szpitala, to nie zawsze on jest jednakowy dla wszystkich. Od ordynatora z Zaspy dowiedziałam się, że mamy z cukrzycą odsyłane są na Kliniczną. No chyba że jest już tak poród zaawansowany, że nie ma to sensu. Ale lepiej dla każdej mamy cukrzycowej i jej dziecka, żeby poród był właśnie tam. Tak bylo przynajmniej kilka lat temu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
dominika nie rodzilas na klinicznej, wiec nie wypowiadaj sie nt tego szpitala. tak sie sklada ze opieka i pomoc pielegniarek na polozniczym jest ZADNA. po dwa, jesli juz mowa o zarazkch, ciekawe jak to sie ma do tego, ze do pokoju odwiedzin na klinicznej mamy zabieraja dzieci w tych wózeczkach...pokój jest klaustrofobiczny. i siedza w nim ciagle tłumy. ciekawe co lepsze, jedna osoba przy kazdej poloznicy czy narazanie dzieci na cos takiego. potem oczywisce powrot do sali. to jest dopiero rotacja zarazkow, bo narazasz siebie i dziecko na zarazki od ludzi, ktorzy odwiedzaja wszystkie poloznice na oddziale...nie wspomne o wyjezdzaniu poza odzial. zgadzam sie oczywiscie z tym, ze rozni sa ludzie, dlatego jak napialam powyzej, jakims kompromisem byloby wskazanie jednej osoby i jej weryfikacja w dyzurce. oczywiscie plus fizelinowe odzienie i ochraniacze na buty.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
"Na swojego gościa możecie mieć wpływ ale na gości sąsiadki z łóżka obok już nie."
Według przepisów każda osoba ma prawo do opieki przez JEDNĄ wskazaną przez siebie osobę. Standardy opieki okołoporodowej nie mówią nic o "odwiedzinach", więc personel szpitala ma prawo wyprosić absolutnie wszystkich odwiedzających, a nawet tą "wskazaną osobę", jeśli ocenią, że nie przyszła ona tu opiekować się, tylko na pogaduszki. Jako pacjentka masz więc prawo wymagać, żeby na sali, na której leżysz, nie plątały się żadne zbędne osoby, wystarczy tylko mieć język w gębie i to egzekwować.
Ja na szczęście trafiłam na kulturalne osoby w salach (współlokatorka z patologii nawet mnie zapytała, czy nie miałabym nic przeciwko, jeśli odwiedzą ją 3 osoby naraz zamiast jednej i posiedzą "aż" godzinę), ale znajoma rodząca w tym samym szpitalu miała sytuację, że personel wyprosił jej gości (jak się potem okazało, właśnie na prośbę współlokatorki), bo przeginała z odwiedzinami.
Mój mąż bywał u mnie 3-4 razy dziennie po 15 minut do godziny, goście współlokatorki również. Dzięki temu, że nie było "ustawowych godzin" odwiedzin, mężowie przychodzili od razu o 9 ze śniadaniami dla nas, o 16 z obiadami, a jak potrzebowałam męża "tu i teraz natychmiast" o 15, to również nie ograniczały nas żadne godziny.
Bakterii i wirusów to akurat w szpitalu jest więcej, niż na jakichkolwiek butach gości, więc to mnie w ogóle nie interesowało.
Jak tu już któraś z piszących zwróciła uwagę, szkoda, że nie ma w Trójmieście wyboru, jaki był kiedyś i podziału na szpitale z odwiedzinami i bez. Dla mnie możliwość wejścia męża na salę jest bardzo ważna, do tego stopnia, że wolę rodzić w mniejszych szpitalach poza Trójmiastem, niż w super-hiper trójmiejskich wylęgarniach.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 2
O to właśnie chodzi. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Raz przyjdzie mąż na chwilę, żeby pomóc żonie. Innym razem przyjdzie arogancki typ (albo kilka osób), który za nic będzie miał, co czyje osoba leżąca na łóżku obok. To jest tylko aspekt samopoczucia pań leżących w sali. Jest jeszcze kwestia tego, że goście mogą przynieść ze sobą różne bakterie, wirusy z zewnątrz. Czy naprawdę tego się nie boicie? Nawet za cenę braku męża przy łóżku. Na swojego gościa możecie mieć wpływ ale na gości sąsiadki z łóżka obok już nie. A trafiają się naprawdę różni ludzie. Poza tym z tego co tu jest napisane, na Klinicznej nie ma całkowitego zakazu odwiedzin. Są jedynie wyznaczone godziny. Przez ten czas naprawdę można załatwić wszystkie sprawy, przy których niektóre mamy potrzebują męża, np. umyć się.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
I nie przeze mnie zlikwidowano ten zakaz bo ja kliniczna omijalam szerokim lukiem😉
A jesli chodzi o zakaz to moze to po prostu zdroworozsadkowe podejscie. Widocznie lekarze i polozne na podstawie wielu doswiadczen zdecydowali o ograniczeniu odwiedzin bo TAK JEST LEPIEJ
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wietrzylam krocze w kazdej mozliwej chwili... Pomiedzy karmieniami, przewijaniem i myciem wlasnego krocza😉.
Tak sie zlozylo ze pediatra na dyzurze okazal sie moj kolega z akademika, ktory robil najlepsze imprezy. Jak wszedl na sale gdy sciagalam pokarm czulam sie mega skrepowana, wiec przy mezu wspollokatorki rowniez.
Nigdy nie wiesz na kogo trafisz...czasem na dyskretnego meza a czasem na smierdzacego fleje... Mowa tu o skroceniu czasu odwiedzic a nie calkowitym zakazie na co autorka jest oburzona. Wiec chyba jednak zalezy jej zeby siedzial dlugo. Pewnie nigdy nie rodzila wiec doswiadczone osoby wyrazaja swoja opinie. A moja jest taka ze 3 dni bez meza przy lozku da sie przezyc. A jesli chodzi o pomoc poloznych z mojego doswiadczenia wystarczy poprosic a po otrzymaniu pomocy podziekowac. Przynajmniej na Zaspie
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

jaki krem przeciwsłoneczny dla dzieci łatwo się rozsmarowuje? (51 odpowiedzi)

faktor +50, bez filtrów chemicznych. Ziajka - okropnie ciężko się rozsmarowuje, zwłaszcza na...

Jaki fotelik samochodowy polecacie? (99 odpowiedzi)

Witam. Chodzi mi o taki fotelik dla rocznego dziecka. Chcialabym aby posluzyl nam jak najdlużej....

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (30 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry