~Hela
89.71.21.*
(10 lat temu) 2 listopada 2015 o 08:32
"Na swojego gościa możecie mieć wpływ ale na gości sąsiadki z łóżka obok już nie."
Według przepisów każda osoba ma prawo do opieki przez JEDNĄ wskazaną przez siebie osobę. Standardy opieki okołoporodowej nie mówią nic o "odwiedzinach", więc personel szpitala ma prawo wyprosić absolutnie wszystkich odwiedzających, a nawet tą "wskazaną osobę", jeśli ocenią, że nie przyszła ona tu opiekować się, tylko na pogaduszki. Jako pacjentka masz więc prawo wymagać, żeby na sali, na której leżysz, nie plątały się żadne zbędne osoby, wystarczy tylko mieć język w gębie i to egzekwować.
Ja na szczęście trafiłam na kulturalne osoby w salach (współlokatorka z patologii nawet mnie zapytała, czy nie miałabym nic przeciwko, jeśli odwiedzą ją 3 osoby naraz zamiast jednej i posiedzą "aż" godzinę), ale znajoma rodząca w tym samym szpitalu miała sytuację, że personel wyprosił jej gości (jak się potem okazało, właśnie na prośbę współlokatorki), bo przeginała z odwiedzinami.
Mój mąż bywał u mnie 3-4 razy dziennie po 15 minut do godziny, goście współlokatorki również. Dzięki temu, że nie było "ustawowych godzin" odwiedzin, mężowie przychodzili od razu o 9 ze śniadaniami dla nas, o 16 z obiadami, a jak potrzebowałam męża "tu i teraz natychmiast" o 15, to również nie ograniczały nas żadne godziny.
Bakterii i wirusów to akurat w szpitalu jest więcej, niż na jakichkolwiek butach gości, więc to mnie w ogóle nie interesowało.
Jak tu już któraś z piszących zwróciła uwagę, szkoda, że nie ma w Trójmieście wyboru, jaki był kiedyś i podziału na szpitale z odwiedzinami i bez. Dla mnie możliwość wejścia męża na salę jest bardzo ważna, do tego stopnia, że wolę rodzić w mniejszych szpitalach poza Trójmiastem, niż w super-hiper trójmiejskich wylęgarniach.
5
2