Widok

Zdradziłam męża

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Zdradziłam męża.
Potem się zakochałam. Teraz już wiem, że kocham tamtego. Minął rok.
Z mężem mam dwoje dzieci. Nie kocham go, drażni mnie jego obecność, drażni mnie wszystko w nim, nawet to jak oddycha.
Chcę odejść od męża. Nie do kochanka.
Chcę zostać sama - wiem, że to głupie - ale tak czuję.
Duszę się w tym małżeństwie. Mam dość załatwiania wszystkiego, starania się o wszystko, podejmowania każdej decyzji... mam dość. Od dziesięciu lat wszystko jest na mojej głowie. A każda moja chwila załamania traktowana była jako żart i byłam zbywana.
Teraz wiem że poradzę sobie sama.
Wiem też, że wszyscy się ode mnie odwrócą - na zewnątrz moje małżeństwo wydaje się być idelane - ale tak nie jest.
Mąż wie o wszystkim. Błaga abym została. Ja chcę odejść.

Nie mam tylko odwagi i siły (jeszcze?) złożyć pozwu rozwodowego.

Zgubiłam się w tym wszystkim ...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 9
Przez ponad 13 lat każdą decyzję musiałam podejmować sama, a każdy mój pomysł na życie doceniamy był po fakcie, nie mogłam go do nieczego przekonać bo mamusia wie lepiej. Nigdy nie liczył się tak naprawde z tym co czuję i jak się czuję. Moje próby rozmowy kiedyś niszczył tekstami o tym że przesadzam etc. Każdy mój pomysł na ropoczęcie życia bez jego mamusi był niszczony w zarodku. Piszę lakonicznie - bo nie sposób pisać o tym wszystkim z jakiego powodu podjęłam decyzję o rozstaniu (?) W końcu wyprowadziłam się z dziećmi do nowego mieszkania - pozwoliłam aby on przeprowadził się z nami. I co ? Nic. Nic się nie zmieniło. On sie nie zmienił. Szantaż emocjonalny plus jego mamusia. To jest dorosły facet co ma/miał żonę i dwoje dzieci - a nie kawaler.
Ja już zwyczajnie mam dość.
I niech mi nikt nie mówi, że ja się nie starałam.

Co do lowelasa - jak nie ten to inny ;) - nie zależy mi :)

1985sloneczko - A Twoim zdaniu na temat zdrady i pożycia małżeńskiego pogadamy sobie kiedyś, za jakieś dziesięć lat :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Myślę, że moje zdanie na temat zdrady ani za 10 ani za 100 lat się nie zmieni. Zdrada zawsze będzie zdradą.

A przed ślubem nie było mamusi? bo z reguły mamusia jest też przed ślubem i jest zawsze prze-ważna w życiu swojego syneczka i jeśli jest tak przed ślubem to choćby nie wiem jak facet obiecywał lub nie wiadomo jak dziewczyna wierzy, że to się zmieni po ślubie - nie ma szans, to się nie zmieni!! a jeśli było tak przed ślubem to nie ma co teraz o tym myśleć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No ok ok.
Tylko mi nie zarzucaj że ja się nie starałam nic a nic..
W końcu powiedziałam mu o rozwodzie.
Mam uwierzyć że się coś zmieni ? Że go pokocham ?
Może faktycznie jeszcze ta poradnia małżeńska... Tylko aby coś zmieniac, naprawiać trzeba chcieć. A ja chyba już nie chcę - nawet jeśli mamusia już nie jest tak istotna.

Co do zdrady - punkt widzenia zmienia się od punktu siedzienia. 1985Sloneczko - nigdy nie bądźmy zbyt pewne siebie :) i nie zarzekajmy się że "ja nigdy w życiu"
(i nie wściekaj się tak na mnie)
Pozdr.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przemyśl sobie wszystko....Ty wiesz najlepiej jak to u was jest. Jeśli czujesz, że związek jest toksyczny odejdź, bo lepiej już nie będzie... Dzisiaj wybacza i twierdzi, że kocha a jednocześnie się odgraża. prędzej czy później ci to wypomni. Sama wiesz co będzie lepsze dla Ciebie, dzieci i dla niego. Nie czekaj, bo to Was pogrąża. Porozmawiajcie na spokojnie, założ sprawę jeśli tak zdecydujesz.
Ludzie po rozwodzie często są lepszymi kumplami niż w trakcie związku. Jeśłli masz warunki, zostań sama.
Zaproponuj faktycznie rozsatnie bez rozwodu, tak na razie, poproś go o czas na przemyślenie. Wytlumacz, że może to w Tobie jest jakiś kłopot, z którym musisz się uporać. A po tym czasie będziesz wiedziała, jak mąż się zachowuje i jakie macie rokowania.
Pracuję z dziewczyną, która postanowiła odejść od mężą, to co ona przeżywa to jakiś koszmar
Odeszła od niego i wróciła bo ... dzieci. Teraz żyją obok siebie, ale on jest na jej utrzymaniu, bo nie pracuje tylko kręci raz na jakiś czas dziwne interesy
koleś cierpi na syndrom otella
Twierdzi, że ją kocha i nie pozwoli noramlnie odejść
wydzwania co 5 minut i w nosie ma fakt, że babka może starcić pracę, przyjeżdża do firmy robi jej awantury, przyjeżdża policja zabierają go.
to przysyła kumpli stoją i gapią się w okna biura, grozi jej, a za chwilę klęka płacze i mówi że ją kocha i nie da sobie rady, po kilku minutach od jego gorącego wyznania zaczyna się wydzierać, że ja zniszczy, wyzywa od różnych, grozi.
Był na terapi, opieka i policja to już u nich stali bywalcy, ale chłop nie odpuszcza.
Powodzenia w podjęciu właściwej dla Was wszystkich decyzji.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ale postaw sie te w sytuacji meza on wie ze go zdradzilas i moze mimo tego ze cie kocha jest mu ciezko ci zaufac moze chcialby zebyscie byli razem zeby bylo dobrze ale sie zwyczajnie boj. porozmawiajcie o tym co czujecie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
hossanna - o ja pierdziele - ten facet jest nienormalny - ale zauważam pewne podobieństwa między nim a moim mężem. Mam tylko nadzieję, że nie będzie gorzej.

Dziękuję Wam wszystkim - bez wyjątku - za wszystkie wpisy.

Mogłabym zostać - zacisnąć zęby i udawać dalej. Żyć dla innych. Mogłabym bo tak potrafię. Żyć tak jak chcą inni (mąż, rodzina), żyć umierając za życia. W tym się specjalizuję...
Tylko czy oni wtedy będą szczęśliwi ?? Bo ja nie będę. Zewsząd słyszę: "chcij", pokochaj od nowa...
Nie wiem - nie mam gwarancji że będę super szczęśliwa kiedy go zostawię. Ale wiem, że za chwile stracę tę resztę sił na to aby odejść.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Magnika
każdy człowiek kieruje się z życiu szczęściem najbliższych, ale trzeba też dbać i pielęgnować swoje szczęście, bo wszyscy przecież nie rodzimy się ascetami czy cierpiętnicami.
Jeśli w tym związku nie potrafisz już nic więcej zrobić aby uszczęśliwić sama siebie TEŻ! to zakończ to. Niech każdy idzie w swoja drogę. Za kilka lat będzie żal, może i tęsknota, może i ulga, ale na pewno nie będziesz żałować, że zostałaś.

jeśli mimo wszystko wahasz się, porozmawiaj z jakimś specjalistą, tu nie pomogę, ja jestem katoliczką i dla mnie ksiądz był zawsze wyrocznią, oni zawsze potrafili mi wskazać drogę. Moi Rodzice też zawsze mi doradzili i przedstawili swoje stanowisko co mnie bardzo budowało. Poszukaj kogoś zaufanego kto i tobie pokażę w którą stronę wyruszyć.
Ja trzymam kciuki za twoje szczęście :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Teraz znowu nachodzą mnie takie refleksje, wracam do tego co było, jak było.. Jednak za każdym razem takie moje powracanie w przeszłość utwierdza mnie w przekonaniu że jednak dobrze robię podejmując decyzję o odejściu.
Nie martwię sie o relację między mną a mężem, ale o to co przezyją dzieci. Cały czas mi świta w głowie że nie mam prawa rozwalać im rodziny. Tylko, żę ..
Właśnie: zawsze jest jakieś "tylko" jakieś "ale".

ehh..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To może następnym razem jak ktoś będzie pisał post to zaznaczcie KOMENTOWANIE DOZWOLONE OD LAT XX, wtedy takie "małolaty" jak Słoneczko będą trzymały ręce na myszce a nie klawiaturze.

Słoneczko to nie ma być jako "napad" na Ciebie, bo uważam, że kobieta mająca 25 lat może mieć podobne doświadczenie co kobieta mająca 35 lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Osobiście nie, ale z baaaaardzo bliska wiem co oznacza zdrada, nie dla osoby która robi skok w bok, ale dla tej drugiej, która później bardziej cierpi. Nie powiedziałam, że przed zdradą założycielki wątku Jej życie było usłane różami czy że Jej mąż był święty, ale po zdradzie taka osoba dla mnie jest kim jest i wtedy tak to wszystko jej wina. Nie ważne są tu doświadczenia w małżeństwie czy ilość lat, które się przeżyło, tylko to w co się wierzy i jak się idzie przez życie, jakie są Twoje wartości, co uważasz za dobre a co za złe. I nigdy nie zdradziłabym męża, jeśli byłoby źle i po wszelkich próbach naprawy nic by się nie dało zrobić, rozeszłabym się z mężem, a dopiero po rozwodzie pomyślałabym o innym mężczyźnie, nigdy, będąc z kimś w związku nie zdradziłabym. I to nie tylko tyczy się związków damsko-męskich, również tak podchodzę do przyjaźni czy w sprawach służbowych. I tak jak mówię to nie jest kwestia wieku, a wartości którymi się kierujesz.
Człowiek zdradzony i obojętnie czy to kobieta czy mężczyzna, bardzo źle to znosi i różnie reaguje, żal mi osób zdradzonych - i to bardzo, bo wiem przez co przechodzą, czemu muszą stawić czoła i bardzo trudno innej osobie pomóc przez to przejść. A najgorzej jak jesteś z kimś kilkanaście lat i nagle okazuje się, że osoba której całkowicie ufasz (w miliardach % - ty życie byś oddała bo tak pewna jesteś tej drugiej osoby!!) okłamuje cię i zdradza cię, w każdy możliwy sposób odczuwasz tę zdradę. Biorąc z kimś ślub oddajesz siebie tej drugiej osobie w 100% i liczysz, baaa jesteś pewna że ta druga osoba robi wobec ciebie dokładnie to samo. A tu taki szajs :/ Może mam 25 lat, ale wartości jakie mam i jakimi się kieruje znam i nigdy nie zmienię i zawsze będę żyła zgodnie z moim sumieniem.
A opinie odnośnie założycielki wygłosiłam taką a nie inną bo tak uważam, baaa mogę Jej to w oczy powiedzieć, bo swoich wartości się nie wstydzę i głośno o nich mówię.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
1985sloneczko - życzę Ci tego abyś mogła kierować swoimi wartościami do końca swych dni i abyś umiejętnie je przekazała swoim dzieciom. To dobrze, że tak uważasz i że obrałaś taką drogę :)

Ja także kierowałam się pdobnymi wartościami co ty. Małżeństwo, przysięga małżeńska - dla mnie to była świętość, zaufanie, miłość, oddanie, także.
Nie życzę nikomu tego co mnie spotkało (tak -wiem - na własne życzenie, mam sówj rozum etc.) - ale wiem, że nie powinnaś zarzekać się tak głośno, że nigdy nie złamiesz swoich zasad, że nigdy nie zboczysz z wyznaczonej sobie ścieżki. Starmy się żyć tak aby nie ranić innych. Ale nie możemy tego przysiąc, że tak będzie zawsze.

Napisałaś - zawsze bede żyła zgodnie ze swoim sumieniem - życzę Ci tego z całego serca. A ja nadal żyję zgodnie ze swoim sumieniem. Pomimo tego co się stało.

Pisząc wyżej że pogadamy sobie o zdradzie za dziesięć lat - nie chodziło mi o twój wiek - tylko o staż małżeński.

Są tu forumi któe mnie doskonale potrafią zrozumieć. Są też zapewne takie które gardzą mną. Tak było jest i będzie.

Życzę wszystkim tego na co sobie zasłużyli :) i tego wszystkiego o czym marzymy :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Słoneczko wciąż wydaje Ci się , że świat jest czarno-biały!!! dobry-zły. Tak nie jest jak się z czasem przekonasz. A może nie , ale chyba musiałabyś nie wychodzić z domu , zamknąć się w swoim idealnym świecie. I nie zarzekaj sie "JA Nigdy to ... tamto..."
Człowiek wie tyle o sobie na ile go sprawdzono..
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może i człowiek wie tyle o sobie, na ile go sprawdzone, ale jak umie nazywac rzeczy po imieniu, to jest mu łatwiej odróżnic czarne od białego. Gorzej jak ktoś ma z tym problemy.
Co innego odejśc po prostu od faceta, a co innego zdradzic.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jakieś 4,5lata temu zdradziłam też męża. Byliśmy 2,5roku po ślubie, mój mąż był moim pierwszym facetem, mieliśmy jakiś kryzys brak totalny dla siebie czasu i niestety zakręcił się koło mnie kolega z pracy. Szmery bajery raz zaprosił na drinka drugi na kolacjie - mąż nawet się nie zainteresował gdzie się podziewam itd. Naprawdę zachowywałam się jak jakaś małolata wypuszczona na wolność. NO nic ale w porę się opamiętałam, posmakowałam tego czego nigdy nie poznałam i z podkulonym ogonem wróciłam do męża. NIgdy się nie pżyznałam. TA historia nauczyła mnie jak wiele dobrego mam w życiu zaczełam dbać o nasze małżeństwo i wszystko się poprawiło o 100%. Dziś mamy córkę i jesteśmy bardzo szcześcliwą rodziną. A tamtą historię poprostu chciałabym wymazać ale się nie da więc zawsze jakieś wyrzuty sumienia się będą pojawiać
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zapomniałam dodać że zawsze bez względu na okoliczności warto zawalczyć o małżeństwo bo mi wtedy też się wydawało że już go nie kocham, że dam sobie radę sama, i wiem że to by była najgorsza decyzja :-)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Magnika jesli walczylas juz o zwiazek i nie jest lepiej to sama wiesz co robic.

powodzenia!

mam podobne zdanie co sloneczko i smieszna jest ta napinka na osobe ktora glosi swoje moralne zasady.
ja gdybym nie byla pewna narzeczonego nie wychodzilabym za maz.wady meza sa przeciez widoczne wczesniej i po to bylo narzeczenstwo - nie zeby szykowac slub ale zeby nauczyc sie zyc ze swoimi wadami i sie zdecydowac.

nie wiem po jaka cholere ludzie biora sluby w kosciele ? po co ta przysiega?wiekszosc robi tylko szopke dla bialej sukienki itp
skoro tyle rozwodow teraz jest...

nie spinajcie sie wiec na mlodsza kolezanke, mlodsza nie znaczy glupsza.moze byc madrzejsza od wiekszosci z Was.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Magnika, według mnie podjęłaś już decyzję więc działaj. Masz prawo do szczęścia i dążenia do niego. Czasem trzeba parę spraw zawalić by w końcu mieć to czego się szuka.
Życzę powodzenia, siły wytrwania i znalezienia tego czego szukasz:)

Do dziewczyn, które głoszą żelazne zasady- życie Wam je mocno zweryfikuje
Ja od jakiegoś czasu już nie mówię "NIGDY", bo po prostu głupio jest się mylić w ważnych dla siebie przekonaniach. Wystarczy się rozejrzeć wkoło: tylko znieczulica, kasa, zdrady, obłuda, rozwody.
A my oczywiście myślimy: "nas to nie dotyczy; my ; ja nie broń boże"
jakie to jest naiwne...
Podobno każdy zdradza przynajmniej raz w życiu- kiedyś czytałam że to jest udowodnione naukowo. Hmmm ciekawe jak to jest- jedno wiem -dowiem się ku schyłku mojego życia
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
z mojego doświadczenia wynika, tzn z kontaktu z rozwódkami, że kobiety odchodzą tylko, jak mają już zagwarantowany , pewny dalszy ciąg
a mówiąc wprost nowego faceta z mieszkaniem, lepszego faceta niż dotychczasowy, który również nakłania do odejścia d męża
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
..................
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja w tej chwili przechodze podobnie, nigdy nie szukałam nikogo ale znalazł się mężczyzna, który mnie zaczął doceniać, nie kłóci się ze mną, nie wyzywa naszych dzieci i mnie co zazwyczaj robi mój mąż, jestem mężatką od 12 lat od 4 lat nam się nie układa az pojawił się ktoś kto zaczął mnie doceniać mnie i moje dzieci, to takie dziwne dla mnie. Mój mąż miał kilkanaście kobiet w czasie naszego małżenstwa ja nigdy tego nie szukałam twierdziłam że przysięgałam przed Bogiem i do grobowej deski tylko on ale jak można tak dalej żyć? przedemną ostateczne decyzje nie wiem co mam zrobić ale wiem ze napewno coś muszę! Ja też mam prawo do szczęścia moje dzieci do normalnego domu bez awantur itp, i wkurza mnie jak ktos mówi ze zrob to dla dzieci i zostań przy męzu przecież to ich ojciec! albo głos zabiera osoba która w małżenstwie przezyła do 2 lat poczekajmy za 10 lat może i są małżeństwa które trwają ale to żadkość.
Ciekawa jestem tylko co zrobiła autorka wątku.
Ja dopiero się za to zabieram.
Pozdrawiam wszystkie kobiety w tej sytuacji
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

dom czy mieszkanie??? (434 odpowiedzi)

zaczynam juz myslec o własnych czterech katach ale ceny mieszkań jak i budowy domu mnie...

płyta indukcyjna czy gazowa? (26 odpowiedzi)

Witajcie. Chciałabym poprosić Was o opinię. Budujemy dom i stanęliśmy przed wyborem płyty...

Odkurzacz samojezdny - robot - opinie (73 odpowiedzi)

Czy ktoś ma takie cudo ? Czy to w ogóle działa. Chciałam dziś kupić ale sprzedawca stanowczo mi...

do góry