Widok

a jak wygłąda życie po ślubie.....

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
z góry zaznaczam, że nie chce nikomu odradzać małżeństwa ani mówić iż jest to całkowicie zła instytuacja... ale czemu nigdzie nie ma infromacji jak wygląda życie po ślubie??

trochę ponad rok temu byłam aktywną uczestniczką tego forum przygotowywałam się do mojego ślubu, a teraz... jutro składam pozwe rozwodowy....

czemu nikt nas nie uprzedza, że to wcale nie jest tak cudownie jak w dniu ślubu?? czemu nikt nam nie mówi że teściowa z kawałów to nic w porównaniu z tą jaka może nam się trafić??czemu nikt nas nie uprzedza, że przez ponad rok możemy częściej płakać niż się śmiać? i dlaczego od samego początku mogą spotkać nas same problemy nie do przejścia?

Przepraszam jeżeli ktoś uzna, że jest to wątek nie na miejscu ale jest to dla mnie pewien sentyment... tu cieszyłam się z początków małżeństwa i tu również chciłabym przedstawić jego jak że za szybki koniec. mam tylko nadzieję że kiedyś znowu kogoś pokocham i ten ktoś pokocha mnie i będę mogła wam opowiedzieć o przygotowańach do ślubu....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
~Monia, jakbys opisała ostatnia rozmowe moja i mojego R.. ;) o tych swietach:P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wszystko pieknie ale i tak zycie przynosi swoje i nie zaleznie jakie macie podejscie i co myslicie.
my bylismy nierozlaczni ale bez przesady dalo sie oddychac, bylismy przyjaciolmi i rozmawialismy o wszystkim bez tajemnic.
zreszta to juz teraz nie wazne. ja nie mam sily juz walczyc i sie zastanawiac widac ze on tez.
szkoda ze jednak sie nie udalo. jak mowia niektorzy ze to lepiej teraz niz za jakis czas po subie.
ja zgadzam sie z tym co piszecie ale do tego wszystkiego trzeba miec jeszcze troche szczescia bo mimo najszczerszych checi czasem moze sie nie udac a czasem trzeba wiedziec kiedy odpuscic.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A może spojrzeć na to z innej strony?
- jesli się starałaś
- jeśli zrobiłaś co mogłaś
- jeśli walczyłaś o związek do upadłego
to może poprostu ten On nie był ciebie i tego związku wart....
Może lepiej że rozstaliście się teraz a nie za 15 lat. Jesteś młoda, życie przed Tobą i napewno całkiem ciekawie je sobie ułożysz:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
calkiem mozliwe i pewnie duzo w tym prawdy.
teraz zaczynam na nowo
czas pewnie pomoze szkoda ze nie dziala tak szybko jak bym chciala ale napewno jeszcze przyjdzie czas na zly ale ze szczescia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostola, Ty piszesz tak, jakbys przez te dekade (od 20stki do 30stki) przezyla cos na tyle pouczajacego (moze traumatycznego?), ze teraz jestes o tyyyyyle madrzejsza, zupelnie zmieniona osoba.
Niektorzy ludzie sa madrzy nawet w wieku kilkunastu lat, co dopiero w wieku lat 20stu. Nie wszyscy sa szczeniakami.
Za to inni nie zmianiaja sie i nie dorosleja, i sa ciagle prymitywni, mimo uplywu lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiek napewno nie powinien być wyznacznikiem mądrości życiowej...
___________________________________________________

"A gdyby tak świat leżał u Twych stóp...?"

''Nie odkładać marzeń, bo nie zmieszczą się na półce"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Karmela i Madzia86... nie bede sie tu licytowac swoim doswiadczeniem zyciowym, bo nie o to tu chodzi. Jasne ze mozna byc super madrym nawet jak sie na 20 lat. Ale sa to wyjatki. Wiec jeszcze raz powtarzam - generalizujac, to mysle, ze jest wieksze prawdopodobienstwo, ze osoba majaca 30 lat podejmie bardziej dojrzala decyzje niz dwudziestolatka... Oczywiscie sa wyjatki...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostola - ja rozumiem, ze masz inne zdanie (inne niz my) - ale nie rozumiem tego, ze ciagle to podkreslasz. To jest juz Twoja trzecia wypowiedz traktujaca o madrosci 30-latkow (niezaleznie od tematu watku), ktora czytalam. Nie wiem, ile bylo takich, ktore przeoczylam :)

Nie, zebym Cie osadzala. Po prostu nie moglam sie powstrzymac od komentarza..
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Małżeństwo jest połączeniem życia dwóch , różnych osób.. które musze stawić czoła problemom ich otaczającym.. niestety życie po ślubie nie jest bajką.. - zmienia się.. gdy pojawia się dziecko to już w ogóle wszystko przewraca się do góry nogami. Ale dlaczego czujemy się rozczarowane – proste, bo złudnie wierzymy w to wszystko co serwuje nam świat. Widzisz dookoła zdjęcia zakochanym małżeństw, radosnych 2+1 .. i myślisz, że tak będzie zawsze.. w reklamach kochające się rodzinki przy niedzielnym obiedzie, w gazetach uśmiechnięte Panny Młode.. niestety życie to nie film. Mojego męża przed ślubem znałam 6 lat, w tym czasie przeżyliśmy bardzo poważny kryzys naszego związku, który trwał rok czasu.. i mimo, że nie byliśmy małżeństwem trwaliśmy przy sobie szukając rozwiązania. Kiedy brałam ślub również czułam motylki w brzuchu, pierwsze miesiące były cudowne ale niestety wszystko się kończy i przychodzi szara rzeczywistość z którą trzeba walczyć.. szukać małych przyjemności dnia codziennego a nie żałować, że nie jest tak jak w TYM dniu.
Może dlatego nikt nie mówi jak jest po ślubie bo większość i tak by nie posłuchała? Poza tym mam wrażenie, że teraz ludzie częściej wybierają biegi krótkodystansowe bo tak łatwiej niż bieg z przeszkodami bo to trudniejsze…
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To, co piszesz Ostola, jest trochę nielogiczne...

Z pragmatycznego punktu widzenia 20-latkowie mają jeszcze dużo czasu, chcą szaleć, nie myślą o zobowiązaniach, więc chyba skoro podejmują decyzje o ślubie, to znaczy że mają ułożone w głowie, bo zdają sobie sprawę z tego, że to poważny krok i wymaga od nich odpowiedzialności.

Natomiast 30-latkowie teoretycznie się wyszaleli, mają jakiś status zawodowy i społeczny, ale moim zdaniem duża część dopiero wtedy podejmuje decyzje o ślubie ponieważ czuje na sobie oddech pędzącego czasu i stwierdza: jestem dojrzała/y, mam faceta/kobietę - czas się ustatkować. W przypadku 20-latków nie ma żadnej presji czasu, a po 30 to się nie oszukujmy - na pewno się pojawia. Jak ktoś ma 20 lat i jest sam, to się mówi, że ma dużo czasu, ale jak kończy 30 lat i nikogo nie ma, to zaczyna czuć chociażby presję rodziny.

To, że Ty poszłaś taką drogą nie oznacza, że wszyscy mają takie same ideały i aspiracje, co Ty. Niektórzy potrafią stworzyć szczęśliwą rodzinę 10 lat wcześniej i o tyleż samo dłużej się nią cieszyć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No widzisz sama piszesz ze czytasz juz ktoras z kolei a jednak nie rozumiesz. Ja nie twierdze ze wszystkie osoby ktore maja 30 lat sa najmadrzejsze na swiecie.... jak rowniez ze wszyscy dwudziestolatkowie sa glupi... Po prostu uwazam ze generalnie jest raczej regula ze wieksze jest prawdopodobienstwo, ze osoba starsza podejmie bardziej dojrzala decyzje...
Sama kiedy mialam 20 lat, to mialam strasznie zielono w glowie i uwazam ze teraz jestem duzo dojrzalsza... A czy madrzejsza (czy w ogole madra), to juz inna para kaloszy...
Chodzi mi tylko o to ze czesto mlodzi ludzie, decyzje o slubie podejmuja pochopnie, bo biala sukienka, bo fajna impreza... Nie twierdze ze jest tak w kazdym przypadku... A potem jest rozpacz jak chlopak poznany na randkowym forum internetowym okazuje sie byc zupelnie innym czlowiekiem niz ten w ktorym sie zakochalysmy...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no i kolejny watek ktory przerodzil sie w najazd na Ostole... :(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ta dyskusja jest akurat ciekawa i raczej nie czuje sie (jak zazwyczaj) atakowana... temat dosc kontrowersyjny, to i zdania mocno podzielone...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agata to, że 20 -latka wychodzi za mąż to nie znaczy, że ma do końca poukładane w głowie. ja znam dużo lasek, które w tym wieku powychodziły za maż , bo chciały się z domu wyrwać , bo w ciąże pozachodziły, albo po prostu czuły presje starszych koleżanek - na pewno nie zdawały sobie sprawy z powagi małżeństwa. oczywiście nie znaczy , że wszystkie 20 latki tak robią .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja nie mówię, że wszystkie mają ułożone w głowie, ale na logikę to nikt ślubu na całe życie nie bierze z jakichś banalnych pobudek. Przynajmniej w moim mniemaniu ślub to poważna sprawa a nie zabawa w dom.

Każdy przypadek jest indywidualny, więc akurat w tym temacie generalizacje działają tylko na niekorzyść części par...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Agata ja nie czulam na sobie presji przekorczonej 30 stki i na pewno nie byl to powod naszego slubu. 4 lata zylismy jak maz i zona(mieszkanie razem, wspolne konto, oszczednosci) wiedzielismy jak wyglada zycie razem. teraz po slubie nic sie nie zmienilo, tyle tylko ze obraczki mamy na palcach.
nie uwazam ze kobiety po 30 czuja presje wieku i dlatego decyduja sie na wyjscie za maz. zazwyczaj sa juz ustawione w sensie kariery, mieszkania a co najwazniejsze wyszalenia sie i wiedza czego chce, wiez powaznie podchodza do malzenstwa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostola, poszukaj wątku o małżeństwach z internetu, średnia wieku 30 :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Surin wyżej napisałam coś a propos generalizacji... ;)

A w wieku 20 lat też można mieć wspólne konto, wspólne cele, wspólne wydatki, wspólne życie - to zależy od ludzi, a nie od metryki.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam sie z surin w 100%. Ja chyba nie rozumiem do konca rozczarowan dziewczyn po slubie.One moga chyba tylko wynikac z tego ze wyszlo sie za maz za kogos wymarzonego a nie zywa osobe.Motylki w brzuchu tak pewnie,ale bez przesady,motylkami to ja bym sie nie kierowala w wyborze partnera bo juz mnie na manowce zaprowadzily.Poza tym motylki to i bez milosci moga wystapic z takowego podniecenia chociazby ;-0.
Milosc,oczywiscie,jest chyba najwazniejsza bo mozna sie lubic i przyjaznic (ja z moja przyjaciolkami mieszkalam-lepiej nam bylo sie jednak przyjaznic jak mieszkalysmy osobno :-)), ale jak sie nie kocha to moim zdaniem sie nie da na dluzsza mete.I nie mowie tu o zakochaniu tylko o kochaniu mimo wszystko.
A "mimo wszystko" warto zauwazyc przed slubem i nie ludzic sie ze ktos sie zmieni albo kogos sie zmieni i jezeli cos w partnerze denerwuje teraz wiadomo ze po slubie sie nasili,nie ma co marzyc ze nagle przestanie.
Zaraz za miloscia to zdrowy rozsadek,warto sie zastanowic chyba tak na zimno czy warto sie hajtac-brzmi brutalnie ale moim zdaniem tak jest.Moze nawet warto sobie napisac rozrachunek-czego sie oczekuje od partnera w malzenstwie a obok czy partner te cechy ma.... mozna sie zdziwic :-))).
To na tyle z mojej zimnej i wykalkulowanej wypowiedzi.
Dodam tylko ze jestem osoba kochliwa,dlatego zanim zdecydowalam sie na malzenstwo stwierdzilam ze bede szczesliwa tylko wtedy jak do tego kochania wlacze zdrowy rozsadek.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostola - no tyle to zrozumialam; sadzilam, ze napiszesz cos nowego :)
Ty za to nie zrozumialas mnie - nie kumam tego: jak to sie ma (ta Twoja teoria o wybitnym rozwinieciu OUN 30-latka) do tematow przewodnich watkow, jak chocby obecnego ('jak wyglada zycie po slubie')?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry