Widok

a jak wygłąda życie po ślubie.....

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
z góry zaznaczam, że nie chce nikomu odradzać małżeństwa ani mówić iż jest to całkowicie zła instytuacja... ale czemu nigdzie nie ma infromacji jak wygląda życie po ślubie??

trochę ponad rok temu byłam aktywną uczestniczką tego forum przygotowywałam się do mojego ślubu, a teraz... jutro składam pozwe rozwodowy....

czemu nikt nas nie uprzedza, że to wcale nie jest tak cudownie jak w dniu ślubu?? czemu nikt nam nie mówi że teściowa z kawałów to nic w porównaniu z tą jaka może nam się trafić??czemu nikt nas nie uprzedza, że przez ponad rok możemy częściej płakać niż się śmiać? i dlaczego od samego początku mogą spotkać nas same problemy nie do przejścia?

Przepraszam jeżeli ktoś uzna, że jest to wątek nie na miejscu ale jest to dla mnie pewien sentyment... tu cieszyłam się z początków małżeństwa i tu również chciłabym przedstawić jego jak że za szybki koniec. mam tylko nadzieję że kiedyś znowu kogoś pokocham i ten ktoś pokocha mnie i będę mogła wam opowiedzieć o przygotowańach do ślubu....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
niusia85 npisałaś: Tymczasem sa to ludzie, którzy dużo bardziej niż młode pokolenie szanują tez sakrament.
I własnie tu widze przewagę naszych rodziców i dziadków nad nami... Nie twierdzę że mieszkanie razem to antidotum na późniejszy rozwód, ale na pewno próba charakterów, wspólnej, czasem trudnej codziennosci itd. To nie może zaszkodzić, a jedynie pomóc związkowi, bo albo on się rozpadnie, albo sie wzmocni.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
anka127, według tego, co piszesz, większość małżeństw naszych rodziców, dziadków powinna się już dawno porozpadać, bo kiedyś ludzie nie mieszkali ze sobą przed ślubem. Tymczasem sa to ludzie, którzy dużo bardziej niż młode pokolenie szanują tez sakrament. Mieszkanie razem przed ślubem nie jest w najmniejszym stopniu czynnikiem chroniącym przez rozwodem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A pamiętam jak część dziewczyn na mnie kiedyś napadła jak napisałam na forum, że nie wyobrażam sobe, jak mozna brać z kims slub nie mieszkając z nim razem... Ślub to bardzo odpowiedzialna decyzja, decyzja z założenia na całe zycie, warto się zastanowić nad nią bardziej niż nad krojem sukienki... Trzymam kciuki żeby sie Twoje życie ułożyło niezależnie od tego jak się ono potoczy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Po slubie wygląda troche tak, jak sobie poukładacie

Nie można twierdzić, że w 100% jest wszystko zależne od nas (bo są czynniki nieprzewidywalne, czasami zewnętrzne), ale duża zasługa udanego małżeństwa to wspólna praca małżonków nad nim oraz planowanie, dogadywanie się przed ślubem. Bo nie jest tak, że ślub jest takim wielkim cudem, że zapewni udane małżeństwo, udaną codzienność dwojgu ludzi, różnych ludzi, z różnymi oczekiwaniami, tradycjami. Bo kiedy się jest na początku zakochanym, to część osobistych oczekiwań, przyzwyczajeń schodzi na dwrugi plan. Ale takie pierwsze zakochanie (nie mylić z miłością) mija i wówczas każdy bardziej przypomina sobie o swoim "JA". I wtedy jest zaskoczenie, zdziwienie, czasami płacz i nieszczęście, bo przecież przed ślubem byłaś/byłeś inny...
Jestem mężatką od dobrych kilku lat. Przed ślubem rozchodziliśmy się już na zawsze. Były inne związki. A jednak teraz jesteśmy razem. I nie uważam, że wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki jest złe, jeśli się naprawdę kocha. Takie burzliwy czas przed ślubem pokazał nam, co jest dla nas ważne, z czego nie możemy zrezygnować, ale także to, co nas łączy. Postanowilismy się pobrać i wiele kwestii ustaliliśmy przed slubem, np. finanse, osobiste oczekiwania, marzenia, dzieci, teściowa (moja jest 'trudna' - tak twierdzi mój mąż ale cokolwiek by się działo mąż stanie po mojej stronie, chociaż ja wolę unikać sytuacji zapalnych, bo to starsza kobieta i zawsze matka mojego mężą). Pewnie, że nie zawsze wszystko da się ustalić. Życie czasami weryfikuje nasze ustalenia, jednak wówczas musimy starać się uporać z tym razem. Musimy razem powalczyc o to, co nowego nam życie da (nie zawsze dobrego) a nie skupiac się na oczywistościach, które są już ustalone dużo wcześniej. Bo część młodych małżonków właśnie nie umie, nie chce porozmawiać o pewnych kwestiach przed ślubem a potem zaraz jest zimny kubeł na głowach.
Żeby nie było, że jesteśmy tacy idealni, bo nie jesteśmy. Też się pokłócimy(aż iskry lecą), też potrafimy zapomnieć o wcześniejszych planach. Zdarzaja się pretensje, ciche dni, wzajemne wyrzuty ale wiemy, że po to braliśmy ślub, żeby być razem i żeby razem rozwiązywać problemy. I udaje nam się to coraz lepiej. A kłotnie są coraz rzadsze. Kluczem do sukcesu jest wg mnie wcześniejsze rozmowy, plany (a nie zawierzenie, że po ślubie będzie cudownie) oraz założenie, że TRZEBA SIĘ STARAĆ, aby było nam dobrze, abyśmy byli szczęśliwi a nie zakładać, że jak będzie źle to się rozwiedziemy. Dla nas opcja 'rozwód' nie istnieje, chociaż mamy świadomość że ludzie się zmieniają. A może właśnie tu jest pułapka? Jeśli człowiek wie, że każdy się zmienia to łatwiej to zaakceptować i dostosować się do amian. A jeśli wierzy, że zawsze juz będzie tak samo pięknie jak w dniu ślubu, to potem nie umie pogodzić się ze zmiana i jest rozwód?
Małżeństwo jest naprawdę super, ale trzeba się o nie postarać. Ja się staram, mój mąż też. I wiecie co? Kocham mojego męża bardziej niż kiedyś. I czuję się bardziej kochana.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ostola owszem pije... ale zazwyczaj wode mineralna !!!

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kikausa, mam wrazenie, ze w swojej wypowiedzi pijesz do moich postow. Ja i moj maz nie wierzymy w rozstania i taka opcja dla nas nie istnieje. Nie powiedzialam, ze jestem pewna w 100% ze on czy ja sie nie zmienimy, wrecz przeciwnie napisalam, ze jestem na 100% pewna ze oboje sie zmienimy. Skladajac sobie przysiege malzenska mielismy swiadomosc tego, ze cokolwiek sie zdarzy zrobimy wszystko zeby o nasz zwiazek walczyc i nie zostawiamy sobie zadnych "furtek". Nie twierdze, ze oboje jestesmy idealni, jasne, ze popelniamy bledy, najwazniejsze to wyciagac z nich wnioski. Jak juz pisalam, ja nie mam recepty na sukces, ale takie podejscie do zwiazku wydaje mi sie najlepsze.
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mnie tam się życie nie zmieniło. Poza dokumentami;-). Mieszkaliśmy 2 lata razem, teściowie jak byli super tak pozostali, a życie toczy sie dalej:-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak bywa gdy zamiast z miłosci pobieramy się dla sukni welonu i prezentów.... a ślub w kościele nic dla nas nieznaczy tylko ładnie wygląda na zdjęciach.. tak tak drogie panie trzeba było iść do USC a nie przed ołtarz kłamac Bogu prosto w oczy... Kto ma Boga ma wszystko! kto ma go za nic- nie ma nic. TYLE! Chajtacie się z bzdrurnych powodów i z tych samych sie rozwodzicie...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wlasnie przeczytalam caly wątek od samego poczatku do konca...

Kazda osoba pisze w swoim imieniu i w swoim odczuciu to zrozumiale, jednak nie moge tego pojac jak mozna mowic o bliskiej osobie ze sie ja zna na wylot , kazde jej odczucie, mysli, checi itd. i ręczyc za jego uczucia, oraz przewidziec w 100% ze sie nie zmieni i bedzie cale zycie cacy !!!........
Dla mnie osobiscie to jest paranoja !!!
Sami za siebie nie jestesmy w stanie reczyc w 100% a co dopiero za kogos innego....ile razy popelnialyscie bledy w swoim zyciu czy to sie mialo nascie, 20,30 itd. lat...i tu mi sie nasuwa pytanie....Skoro w 100% znasz siebie to czemu popelnilas/es bledy w swoim zyciu powinno sie byc idealnym i ich unikac ???
Skoro masz ta 100% moc nad swoim cialem, umyslem jestes tak siebie pewna/ny to nie podawaj przykladow typu, "oczywiscie sa wyjatki" ..ale ja w to nie wierze i bede truc o idealnosci wyboru swojego meza bo wiem i juz..dyrdymaly jakich malo.....

Wiele dziewczyn napisalo o tym ze nikt nie wie do konca i to jest prawda ktorej nie ma co podwazac i nie powinno sie podwarzac !!!

To jest tak
Z wódka nie wygrasz nie przepijesz jej, tak wiec z wyborem meza i zyciem w zwiazku malzenskim jest podobnie !!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Przykro mi że spotkało Cię takie neiszczęście i jesteś rozczarowana życiem. Co do twojego pytania dlaczego nikt nie mówi, jak jest po... właśnie dużo ludzi mówi- mamy przykład wśród naszych znajomych, rodzin itp. trzeba się tylko rozejrzeć do okoła i ocenić krytcznie to co się widzi. Nikt nie powiedział, że bęzie łatwo i kolorowo, że będzie jak w bajce, ja myślę wręcz przeciwnie- że często nawet będzie trudno i szaro- buro, ale grunt to przezywciężyć wszystkie trudności razem a z monotoni życia wyciągnąć to co najcenniejsze i najfajniejsze. Myślę, że właśnie takim przygotowaniem do małżeństwa ma być narzeczeństwo. Patrzcie co my same często z tego okresu robimy0 siedzimy na forum i omawiamy "bardzo ważne kwestie" dotyczące naszego ślubu z innymi "obcymi" ludźmi, zamiast w tym samym czasie porozmawiać na ważne (dotyczące mniej materialnych rzeczy) tematy z naszym przyszłym współmałżonkiem.
Gdy dobiera się dóch różnych ludzi i zaczyna dzielić ze sobą życie to zawsze jest ryzyko, że będą spory i waśnie. Nie mówcie też tutaj, że wychodzi się za maż za męża a nie za teściową,. Oczywiście dla małżonka powinnien być najważniejszy drugi małżonek ale zawsze tak jest było i będzie że łączą się tu dwie zgoła odrębne i inne rodziny, któe teraz muszą jakoś ze sobą się dogadać. Taka nasza kultura.
Życie a szczególnie pożycie małżeńskie jest ciągłym kompromisem.
Polecam Tobie i wszystkim przeżywającym kryzys w małżeństwie, poradę specjalistów- psychologów rodzinnych i terapeutów małżeńskich, czasem warto, wspomóc się osobami 3 spoza rodziny, żeby coś naprawić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
kiedyś czytałam badania w których wynikało, że pierwszy kryzys następuje po 3 latach a kolejny po 7, jeden mamy już z głowy na szczęście ale przecież nie ma gwarancji ze przy następnym nie polegniemy. myślę, że wszystkie pary to przechodzą. jednym się udaje innym nie, nie ma reguły
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
moja wypowiedz nie była akurat kierowana do Ciebie.. :) ale do osób które sa rozczarowane swoim małzeństwem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Hmm...u mnie też narazie nie ma zaskoczenia...choć przed ślubem nie mieszkałam z moim mężem doskonale wiedziałam jaki on jest...wiedziałam, że zostawia okruszki na desce, że wszysto robi z lekkim opóźnieniem...on też wiedział że jestem maruda i nerwus, co jest jeszcze spotęgowane ciążą...ale jak narazie wszystko staje się coraz lepsze, fajniejsze, jesteśmy coraz szczęśliwsi...

Ja nie miałam wątpliwości, że tak właśnie będzie. I oboje czujemy, że nic i nikt nie jest w stanie nas rozdzielić i rozbić naszej miłości.

Ale czy tak będzie zawsze - dziś wierzę, że jesteśmy parą idealną...a czy tak będzie za rok, za 5, 10 lat ?? Na to NIKT nie zna odpowiedzi.

Znam wiele par, jak narazie miałam do czynienia w najbliższym otoczeniu z dwoma rozwodami - byłam na ślubach obu tych par - żadna z nich nie wyglądała i nie zachowywała sie tak, jakby miało ich to spotkać...jedna rozstała się po przeszło 5 latach, druga po niecałych 3...czy ktoś był w stanie to przewidzieć??

Odpowiedź brzmi: NIE

Nikt nie da 100% gwarancji na żaden związek...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mi sie tam nic nie zderza, bo po prostu znam mojego meza. My jestesmy ze soba przede wszystkim szczerzy. Troche nie do konca rozumiem tych opowiesci, ze facet po slubie okazal sie byc zupelnie inna osoba...
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
po slubie zderzają się nasze wyobrażenia o partnerze z jego prawdziwą osobą :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
okruszek pięknie napisane..;) 1000000000000 % prawdy:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez bylam pewna na 100%... po prostu sie nie udalo i tyle. Szkoda tylko, ze tak pozno dowiadujemy sie jaka jest na prawde osoba partner.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to jakie będzie życie po ślubie zależy tylko od Ciebie i od Twojego partnera! Nikt Ci tu nie napisze że będzie usłane różami albo że będzie to droga nie do przejścia. Sami musicie znaleźć złoty środek i całe życie się docierać... małżeństwo to ciągły kompromis. Owszem - łatwe to nie jest ale chcieć to móc! Nawet ja, będąc osobą bardzo niedojrzałą (samokrytyka :)) wiem, że małżeństwo to niełatwa instytucja, wychodząc za mąż doskonale zdawałam sobie z tego sprawę. Wiesz co powiedział mi kiedyś ksiądz z mojej parafii kiedy przystępowałam do bierzmowania...? Otóż powiedział, że znacznie łatwiej jest zostać właśnie księdzem bądź zakonnicą aniżeli przystąpić i obcować w małżeństwie.
Powodów Waszego rozwodu szukaj u siebie i u męża. Ja również krótko znałam mojego męża przed ślubem a mimo wszystko zdecydowałam się na życie z nim, bo wydaje mi sie ze jesli przystępuje sie do małżeństwa to trzeba byc tego pewnym w 100%! Nasze życie też nie jest codziennie usłane rózami ale to nie szkodzi, bo staramy się isć przez nie RAZEM!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ilość zawartych małżeństw też spada :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od 2006 roku spada w Polsce liczba rozwodów. W 2008 roku na ten krok zdecydowało się 65 500 par, a rok wcześniej 66 600.

Małżonkowie (ci, którzy się rozwiedli) przeżywają ze sobą przeciętnie 13 lat. W momencie rozwodu panowie mają 45 lat, a panie - 35.

Najbardziej popularny wskaźnik rozwodów - liczba rozwodów na 1000 osób - w Polsce wynosi 1,7 (w 2007 roku). Najwyższy wskaźnik mają Malediwy - 10,97. Na dalszych pozycjach mamy Białoruś - 4,63 i Stany Zjednoczone - 4,34.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry