Widok
Jak wiele można powiedzieć o człowieku tylko na podstawie tego, że ma inne zdanie niż Ty :)
Wreszcie trafiłem na eksperta, który mnie zrozumiał w całości.
Jeszcze wyjmuję z pojemników woreczki na psie kupy żeby pakować w nie kanapki i chodzę się myć na basen bo to taniej niż w domu.
A wchodząc w ten wątek zakładam skafander kosmiczny żeby mnie próżnia nie wessała.
Wreszcie trafiłem na eksperta, który mnie zrozumiał w całości.
Jeszcze wyjmuję z pojemników woreczki na psie kupy żeby pakować w nie kanapki i chodzę się myć na basen bo to taniej niż w domu.
A wchodząc w ten wątek zakładam skafander kosmiczny żeby mnie próżnia nie wessała.
A ja myślę, że pan Smurf Ważniak zwyczajnie ma węża w kieszeni. Strasznie mu szkoda tych paru złotych a już brak władzy nad tym jak zostaną spożytkowane wpędza go w stan nerwicowo-depresyjny. W związku z tym cały swój stres wyładowuje na tworzeniu filozoficznych ideologii, do czegoś co jest proste jak drut i jasne jak słońce ;)
Tym dla których ten wydatek nie stanowi problemu - szkoda czasu i energii na takie dyskusje - płaci te kilkanaście złotych i po sprawie. Tym dla których to spory wydatek wstyd się przyznać, że nie mają i też płacą, choćby połowę. A pozostali to właśnie zwykli skąpcy, którzy usprawiedliwiają się w taki wydumany sposób.
Założę się, że u tego Pana mleko, które dziecko dostaje w szkole ląduje w kawie mamy i taty ;) Jestem też przekonana, że wszelkiego rodzaju gratisy na imprezach/promocjach są degustowane w ilościach hurtowych ;)
Wszak to ZA DARMO - jak dają to trzeba brać ;)
Oj dużo w swoim życiu takich filozofów widziałam a ich kreatywność i właśnie fantazja, która pojawiła się w nicku bywa fenomenalna :):):)
Tym dla których ten wydatek nie stanowi problemu - szkoda czasu i energii na takie dyskusje - płaci te kilkanaście złotych i po sprawie. Tym dla których to spory wydatek wstyd się przyznać, że nie mają i też płacą, choćby połowę. A pozostali to właśnie zwykli skąpcy, którzy usprawiedliwiają się w taki wydumany sposób.
Założę się, że u tego Pana mleko, które dziecko dostaje w szkole ląduje w kawie mamy i taty ;) Jestem też przekonana, że wszelkiego rodzaju gratisy na imprezach/promocjach są degustowane w ilościach hurtowych ;)
Wszak to ZA DARMO - jak dają to trzeba brać ;)
Oj dużo w swoim życiu takich filozofów widziałam a ich kreatywność i właśnie fantazja, która pojawiła się w nicku bywa fenomenalna :):):)
Przytoczę dwa stare polskie przysłowia, które moim zdaniem, świetnie tu pasują.
Nie słowa lecz czyny świadczą o człowieku.
Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.
A pomysły Twoje nie działają, bo są tylko teorią niewprowadzoną w życie. A mogłyby być naprawdę strzałem w 10. Sama możesz to zmienić w szkole swoje dziecka.
Nie słowa lecz czyny świadczą o człowieku.
Krowa, która dużo ryczy, mało mleka daje.
A pomysły Twoje nie działają, bo są tylko teorią niewprowadzoną w życie. A mogłyby być naprawdę strzałem w 10. Sama możesz to zmienić w szkole swoje dziecka.
@solenizantka
Etykietka przyklejona.
Rozumiem, że skoro nie możesz wskazać, w którym momencie moje pomysły nie działają to nazywasz mnie Smerfem Ważniakiem.
A skoro to jest pomysł Smerfa Ważniaka to z definicji nie może być dobry.
Następnie proponuję powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej.
Etykietka przyklejona.
Rozumiem, że skoro nie możesz wskazać, w którym momencie moje pomysły nie działają to nazywasz mnie Smerfem Ważniakiem.
A skoro to jest pomysł Smerfa Ważniaka to z definicji nie może być dobry.
Następnie proponuję powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej.
Kiedyś na zebraniu rodziców wywiązała się dyskusja, na jaki film mają dzieci iść do kina. Gdyby ktoś mi to opowiadał, to nie uwierzyłabym, że rodzice prawie po pyskach sobie dali w obronie i przeciwko zaproponowanemu przez wychowawczynię Kubusiowi Puchatkowi :O.
A pan od fantazji i pieniędzy kogoś mi przypomina. W bajce Smurfy był taki jeden Smurf Ważniak (edit), on chyba nigdy nie popchnął żadnej sprawy Smurfów do przodu, chociaż miał tyyyyle mądrych rad... ;)
A pan od fantazji i pieniędzy kogoś mi przypomina. W bajce Smurfy był taki jeden Smurf Ważniak (edit), on chyba nigdy nie popchnął żadnej sprawy Smurfów do przodu, chociaż miał tyyyyle mądrych rad... ;)
Zgodnie z różnymi technikami - warto wcześniej zrobić fazę pilotażową - spróbuj to, zamiast doradzać. Ja tak robiłam jak piszesz - korzystając i z maili i z telefonu - w grupie 11 osobowej, gdzie mieliśmy się zebrać na prezenty na mikołajki czy festyn przedszkolny.
Maili nikt nie czytał, w rozmowie telefonicznej rodzice potwierdzali swój udział a potem i tak nic nie robili. Nie mówiąc już np o potwierdzeniu pomocy na wycieczce a potem nie pojawieniu się w dzień wyjazdu.
Niestety - urosło nam pokolenie totalnie nieodpowiedzialnych ludzi, którym nic się nie chce a z wszystko by chcieli dostać.
Maili nikt nie czytał, w rozmowie telefonicznej rodzice potwierdzali swój udział a potem i tak nic nie robili. Nie mówiąc już np o potwierdzeniu pomocy na wycieczce a potem nie pojawieniu się w dzień wyjazdu.
Niestety - urosło nam pokolenie totalnie nieodpowiedzialnych ludzi, którym nic się nie chce a z wszystko by chcieli dostać.
@solenizantka
Metody i technologia, które zaproponowałem są powszechnie dostępne i codziennie stosowane (sprawdzone w praktyce)
Wiele rozwiązań wprowadza się właśnie cudzymi rękoma poprzez przydzielanie zadań i delegowanie uprawnień oraz podział zadań.
Robienie wszystkiego samemu jest złą praktyką.
Jeżeli trzeba obdzwonić 200 rodziców to dla jednej osoby może to być trudne zadanie (nawet dla doświadczonego krzykacza;). Jeżeli zdecydujemy się to zrobić cudzymi rękami i podzielimy listę rodziców na mniejsze części (np. na 4) to początkowo karkołomne zadanie staje się zadaniem wykonalnym.
Weź pastę do zębów i wyciśnij wszystko.
Teraz wciśnij tą pastę spowrotem.
Słowo, które raz opuści Twoje usta już się nigdy nie da cofnąć.
Niepotrzebnie nazywasz mnie krzykaczem - używanie epitetów w rozmowie tylko przeszkadza w komunikacji. Twój odbiorca zamiast skupić się na tym co masz mu do powiedzenia odepchnie od siebie wszystko razem z epitetami.
Metody i technologia, które zaproponowałem są powszechnie dostępne i codziennie stosowane (sprawdzone w praktyce)
Wiele rozwiązań wprowadza się właśnie cudzymi rękoma poprzez przydzielanie zadań i delegowanie uprawnień oraz podział zadań.
Robienie wszystkiego samemu jest złą praktyką.
Jeżeli trzeba obdzwonić 200 rodziców to dla jednej osoby może to być trudne zadanie (nawet dla doświadczonego krzykacza;). Jeżeli zdecydujemy się to zrobić cudzymi rękami i podzielimy listę rodziców na mniejsze części (np. na 4) to początkowo karkołomne zadanie staje się zadaniem wykonalnym.
Weź pastę do zębów i wyciśnij wszystko.
Teraz wciśnij tą pastę spowrotem.
Słowo, które raz opuści Twoje usta już się nigdy nie da cofnąć.
Niepotrzebnie nazywasz mnie krzykaczem - używanie epitetów w rozmowie tylko przeszkadza w komunikacji. Twój odbiorca zamiast skupić się na tym co masz mu do powiedzenia odepchnie od siebie wszystko razem z epitetami.
"Wszystko co ja piszę o RR jest prawdą - w odniesieniu do moich doświadczeń z RR w konkretnej szkole.
I wszystko co TY piszesz o RR też jest prawdą w odniesieniu do Twoich doświadczeń."
Jasne, że tak jest ale o człowieku decyduje też coś więcej, np. to czy kulturalnie potrafi dyskutować, czy szanuje swojego rozmówcę nawet internetowego, czy kpi, chamsko się odzywa w stylu: "... niech nam żyje prezes naszego klubu". I nawet jak ma doświadczenie tylko z trabantem, a maybacha na oczy nie widział, to po sposobie jego wypowiedzi trudno w to uwierzyć. Szybciej można przypuszczać, że ze względów charakterologicznych czy np. z zazdrości udaje, że takie auto nie istnieje.
I wszystko co TY piszesz o RR też jest prawdą w odniesieniu do Twoich doświadczeń."
Jasne, że tak jest ale o człowieku decyduje też coś więcej, np. to czy kulturalnie potrafi dyskutować, czy szanuje swojego rozmówcę nawet internetowego, czy kpi, chamsko się odzywa w stylu: "... niech nam żyje prezes naszego klubu". I nawet jak ma doświadczenie tylko z trabantem, a maybacha na oczy nie widział, to po sposobie jego wypowiedzi trudno w to uwierzyć. Szybciej można przypuszczać, że ze względów charakterologicznych czy np. z zazdrości udaje, że takie auto nie istnieje.
Pan od fantazji i pieniędzy jak na razie zaproponował dość karkołomne rozwiązania w zasadzie nie do zastosowania w zwykłych okolicznościach tak więc okazuje się, że łatwo być mocnym w gębie ale żeby wziąć sprawy w swoje ręce, znaleźć sensowne rozwiązania i wprowadzić je w czyn własnymi a nie cudzymi rękoma, to już niestety przerasta siły krzykacza.
@ MartaB
Moim zdaniem kwestia jest taka, że każde z nas mówi o czymś innym używając tych samych słów. Po prostu żadne z nas nie zna kontekstu swoich sytuacji.
Wszystko co ja piszę o RR jest prawdą - w odniesieniu do moich doświadczeń z RR w konkretnej szkole.
I wszystko co TY piszesz o RR też jest prawdą w odniesieniu do Twoich doświadczeń.
Samochód jest głośny, niewygodny i śmierdzi (właściciel trabanta)
kontra
Samochód jest cichy, wygodny i luksusowy (właściciel maybacha)
^^ Żadne z nich się ze sobą nie zgodzi ani nie przekona drugiego bo nie znają kontekstu swoich wypowiedzi.
Moim zdaniem kwestia jest taka, że każde z nas mówi o czymś innym używając tych samych słów. Po prostu żadne z nas nie zna kontekstu swoich sytuacji.
Wszystko co ja piszę o RR jest prawdą - w odniesieniu do moich doświadczeń z RR w konkretnej szkole.
I wszystko co TY piszesz o RR też jest prawdą w odniesieniu do Twoich doświadczeń.
Samochód jest głośny, niewygodny i śmierdzi (właściciel trabanta)
kontra
Samochód jest cichy, wygodny i luksusowy (właściciel maybacha)
^^ Żadne z nich się ze sobą nie zgodzi ani nie przekona drugiego bo nie znają kontekstu swoich wypowiedzi.
Jestem rodzicem dziecka uczęszczającego do gdańskiego Kasztanka. To, jak wiele robi w tym żłobku Rada Rodziców, jest fenomenalne i nie do przecenienia - od listopada (bo wtedy mój syn zaczął chodzić do żłobka) RR już kilka razy organizowała dla maluchów fantastyczne niespodzianki, czy to na Mikołajki, czy dzień Czytelnika, czy Dzień Dziecka - były to fajne, przemyślane prezenty, nic na "odwal się". Plus mnóstwo innych atrakcji, które muszą wymagać wiele zaangażowania ze strony Rady. Podziwiam, bo nie wiem, czy byłabym gotowa zostać członkiem Rady i wziąć na siebie tyle obowiązków, ile mają.