Widok
ateistka-ślub w kościele???
forumki,czy gdyby byłybyście ateistkmi brałybyście ślub kościelny??? mam kol.która całe życie,odkąd ją znam(7at) deklarowała że jest ateistką,w Boga nie wierzy(no faktycznie nią była i jest?),a gdy zdecydowała się na ślub to na kościelny...i wcale nie z uwagi na narzeczonego,bo on wprawdzie wierzący ale niepraktykujący... na pyt.dlaczego stwierdziła że prawdziwy ślub wyobraża sobie tlk w kościele ( a raczej jej matka nie wyobraża sobie inaczej)a kwestia że jest ateistką nie ma tu znaczenia...(?)... wg mnie ma,nie można być blisko Bogo tlk wtedy gdy nam to pasuje. po co ślubować przed Bogiem skoro i tak w niego nie wierzy?... współczuje jej,bo wg mnie bardziej stara się uszczęśliwić swoją rodzinę tym ślubem w kościele i tak naprawdę nie ma odwagi zrobić inaczej,choć oczywiście kategorycznie temu zaprzecza... a Wy co o tym sądzicie???
to jest właśnie to - Kościół jest cacy tylko wtedy, kiedy się niektórym podoba. Współczuję dziewczynie razem z Tobą - będzie przysięgać miłość przed Bogiem, w którego nie wierzy, prosić o pomoc Boga, w którego nie wierzy...
To jest smutne i żenujące.
Co innego, jakby narzeczony nalegał na ślub kościelny, a ona by w nim wystąpiła jako ateistka. Wtedy nie byłoby tutaj żadnej sprzeczności.
To jest smutne i żenujące.
Co innego, jakby narzeczony nalegał na ślub kościelny, a ona by w nim wystąpiła jako ateistka. Wtedy nie byłoby tutaj żadnej sprzeczności.
a może to chodzi o białą suknię, welon i całą otoczkę, której z reguły pozbawiony jest ślub cywilny??? dla niektórych dziewczyn właśnie to jest najważniejsze ;)
do tego - nie ma ochoty wysłuchiwać wywodów rodzinki, że nie ma ślubu kościelnego?
ja osobiście nijak nie dałabym się zmusić do ślubu kościelnego - nawet gdybyśmy mieli taką możliwość ;)
nie uznaję Kościoła... :) Bóg to co innego :)
do tego - nie ma ochoty wysłuchiwać wywodów rodzinki, że nie ma ślubu kościelnego?
ja osobiście nijak nie dałabym się zmusić do ślubu kościelnego - nawet gdybyśmy mieli taką możliwość ;)
nie uznaję Kościoła... :) Bóg to co innego :)
Mój brat też wziął ślub kościelny chociaż od wielu lat twierdził, że jest niewierzący. Wiedział, że zależy na tym jego narzeczonej i jej rodzinie, bo nasza jest bardziej liberalna pod tym względem.
W ogóle z tą jego spowiedzią łączy się śmieszna historia. Jego narzeczona tłumaczyła mu (bo u spowiedzi nie był od bierzmowania i nie bardzo pamiętał co ma robić) , że jak ksiądz zapuka to ma podejść do konfesjonału, przeżegnać się itd. A jemu chyba ze zdenerwowania wszystko się pomyliło i zamiast czekać na pukanie, sam zapukał i wkurzał się, że księdza nie ma to zaczął stukać kluczami od samochodu aż w końcu ksiądz na zakrystii usłyszał i przyszedł :) heh
Podczas spowiedzi przyznał się księdzu, że jest tu tylko dlatego, że potrzebuje pieczątkę, bo się żeni. Ksiądz go jedynie pouczył i pieczątkę dał ;)
Natomiast kiedy przysięgał przed ołtarzem to wyglądał na przejętego. Myślę, że na swój sposób to on jednak w Boga wierzy...
:)
W ogóle z tą jego spowiedzią łączy się śmieszna historia. Jego narzeczona tłumaczyła mu (bo u spowiedzi nie był od bierzmowania i nie bardzo pamiętał co ma robić) , że jak ksiądz zapuka to ma podejść do konfesjonału, przeżegnać się itd. A jemu chyba ze zdenerwowania wszystko się pomyliło i zamiast czekać na pukanie, sam zapukał i wkurzał się, że księdza nie ma to zaczął stukać kluczami od samochodu aż w końcu ksiądz na zakrystii usłyszał i przyszedł :) heh
Podczas spowiedzi przyznał się księdzu, że jest tu tylko dlatego, że potrzebuje pieczątkę, bo się żeni. Ksiądz go jedynie pouczył i pieczątkę dał ;)
Natomiast kiedy przysięgał przed ołtarzem to wyglądał na przejętego. Myślę, że na swój sposób to on jednak w Boga wierzy...
:)
Ja biorę ślub w kościele choć jestem ateistką (od zawsze), ale mój narzeczony poprosił mnie czy nie zgodziłabym się aby ślub odbył sie w Kościele katolickim. Oczywiście zgodziłam się. I nie widzę w tym nic złego. Dla mnie w tym momencie ksiądz stanie się zwykłym urzędnikiem. A do tego ta cała piękna otoczka towarzysząca ślubom kościelnym :-) Najgorsze będzie jednak dla mnie przebrnięcie przez nauki przedmałżeńskie, haha bo naprawdę wydaje mi się śmieszne, aby to ksiądz uczył jak ma wyglądać pożycie małżeńskie ;-) gdyby był praktykiem, a nie teoretykiem to co innego...haha ale niektórzy z nich to również praktykują także...hipokryzja przez duże H.
To jest moje zdanie i zapewne wielu się ze mną nie zgodzi ;-) ale ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać do swoich racji ;-) już dawno zauważyłam, że na tym forum trudno jest mieć inne zdanie niż większość ;-)
To jest moje zdanie i zapewne wielu się ze mną nie zgodzi ;-) ale ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać do swoich racji ;-) już dawno zauważyłam, że na tym forum trudno jest mieć inne zdanie niż większość ;-)
Zdanie zdaniem ale jak chcesz mieć taki piękny ślub Katina i nie wierzysz to mozesz sobie zrobic taki cywilny.dla mnie to paranoja i Hipokryzja jak piszesz miec slub Koscielny przysiegac przed Bogiem a nie wierzyc w niego i Ksiezy. Ksieza tez ludzie sa gorsi i lepsi jak wszedzie, ja bym nie umiala tak oszukiwac siebie i innych..dziwny jest ten swiat........
Ależ ja nikogo nie oszukuję :-) siebie tym bardziej...bo jestem świadoma tego, iż nie wierzę, mój narzeczony o tym doskonale wie, także i jego nie oszukuję, nie oszukuję również boga, bo w niego nie wierze, a nie można oszukiwać kogoś kogo nie ma. Po prostu spełniam marzenie mojego ukochanego, który jest osobą wierzącą i pragnie mieć ślub kościelny. To tyle na ten temat...nie mam zamiaru się więcej tłumaczyć...na tym forum nie można niestety mieć innego zdania!!! Ludzie nauczcie się tolerancji. Ja nikogo nie krytykuje za jego przekonania religijne. Nauczcie się, iż każdy z nas jest inny i ma prawo mieć inne zdanie i do dopóki nie krzywdzi drugiej osoby to jest wszystko ok. Ja również nikogo nie krzywdzę swoimi przekonaniami. Więc może lepiej byłoby powiedzieć, wiesz co mas inne zdanie od mojego, ja niekoniecznie się z nim zgadzam, aczkolwiek nie mam zamiaru na ciebie za to ,,napadać".
Hmmm chciałabym abyście się zastanowili ile to osób wierzących w Boga, chodzących do kościoła co niedziele, wychodząc z niego obraża innych, krzywdzi, kłamie, oszukuje itd. itp. Czy taka święto jebliwa osoba jest w porządku?! Dookoła grzesząc ile wlezie, a potem staje przed księdzem i udaje aniołka ;-) Może tu należałoby się dopatrzeć hipokryzji drogie Panie ;-) życzę miłej ,,dyskusji" ( a raczej warczenia na siebie) beze mnie...
Hmmm chciałabym abyście się zastanowili ile to osób wierzących w Boga, chodzących do kościoła co niedziele, wychodząc z niego obraża innych, krzywdzi, kłamie, oszukuje itd. itp. Czy taka święto jebliwa osoba jest w porządku?! Dookoła grzesząc ile wlezie, a potem staje przed księdzem i udaje aniołka ;-) Może tu należałoby się dopatrzeć hipokryzji drogie Panie ;-) życzę miłej ,,dyskusji" ( a raczej warczenia na siebie) beze mnie...
Tylko zważcie Drogie Panie na to, iż ja sama ze sobą ślubu nie biorę, gdyby tak było to uwierzcie nie fatygowałabym się pójść z tym faktem do Kościoła. Jednakże biorę ślub z moim ukochanym, który jest osobą wierzącą i bardzo mu na tym zależy, to czemu nie miałabym sprawić mu tej przyjemności, skoro bardzo tego pragnie?! Życie to sztuka kompromisu :-) Coś jednak mi sie wydaje, że nie do końca jesteście w stanie zrozumieć taką sytuację. Jestem tylko ciekawa co byście zrobiły na moim miejscu( lub też innych osób będących w podobnej sytuacji) czy byście spełniły marzenie swojej ukochanej, bądź swojego ukochanego...czy poszły w zaparte? ;-)
srutututu pęczek drutu...co odpowiem lub odpowiedzialnym to moja sprawa ;-) ale bardzo mi jest miło, że tak się przejęłaś losem takiego grzesznika jak ja ;-) widocznie nie masz w życiu swoich zmartwień :-) a jeśli masz to się nimi zajmij...a jak lubisz przedstawiać swoje zdewociałe wywody na forum to proszę bardzo..po mnie tak czy owak twoje wypowiedzi spływają jak po kaczce ;-) a jeżeli masz zamiar mnie ,,umoralniać" na sprawy duchowe/kościelne etc. to raczej Ci się to nie uda ;-) ale próbuj próbuj ;-)
Co prawda nie jest to szczytem marzeń kościoła, ale można przystąpić do sakramentu jako para mieszana: ateista-katolik.
Jako osoba wierząca, myślę że lepsza jest nadzieja, że strona niewierząca nawróci się pod wpływem postawy i świadectwa życia katolickiego małżonka, niż odgrywanie teatru i świętokradzkie przyjmowanie sakramentów.
Jako osoba wierząca, myślę że lepsza jest nadzieja, że strona niewierząca nawróci się pod wpływem postawy i świadectwa życia katolickiego małżonka, niż odgrywanie teatru i świętokradzkie przyjmowanie sakramentów.
i o to mi wlasnie chodziło ona pisze o hipokryzji Kięży jak sama jest hipokrytka sory ale jak widzisz mozna mieć troche cywilnej odwagi i pzyznac sie do tego kim sie jest i jakie ma sie piorytety a nie udawać przed saba i innymi że jest sie kimś innym w najważniejszym dla siebie dniu.pozdrawiam i życze Ci tej odwagi