Widok
umawianie się dzieci po szkole
Witam,
mieszkam w NL i tu normalne jest, że dzieci po szkole (szkołę zaczynają w wieku 4 lat) umawiają się z innymi dziećmi na wspólną zabawę w domu. Przeważnie 1,5-2,5 godziny dziennie kilka razy w tygodniu (2-4 razy) Raz dziecko idzie do kogoś, raz ktoś przyjdzie do nas do domu.
Warto zaznaczyć, że dziewczynki bawią się zarówno z dziewczynkami jak i chłopcami.
Jest to tutaj tak powszechne, że w przypadku braku chęci ze strony dziecka/ rodzica do umawiania się, po jakimś czasie zainteresowała by się tym szkoła ( nie dlatego, że to obowiązkowe, tylko dlatego, że dziwne, że ktoś tego nie chce- może ma coś do ukrycia?)
Zastanawiam się jak to działa w Polsce. Czy dzieci też przychodzą do domów się bawić, czy jest to równie często, czy jest to mile widziane przez zapracowanych rodziców?
zapraszam do dyskusji.
mieszkam w NL i tu normalne jest, że dzieci po szkole (szkołę zaczynają w wieku 4 lat) umawiają się z innymi dziećmi na wspólną zabawę w domu. Przeważnie 1,5-2,5 godziny dziennie kilka razy w tygodniu (2-4 razy) Raz dziecko idzie do kogoś, raz ktoś przyjdzie do nas do domu.
Warto zaznaczyć, że dziewczynki bawią się zarówno z dziewczynkami jak i chłopcami.
Jest to tutaj tak powszechne, że w przypadku braku chęci ze strony dziecka/ rodzica do umawiania się, po jakimś czasie zainteresowała by się tym szkoła ( nie dlatego, że to obowiązkowe, tylko dlatego, że dziwne, że ktoś tego nie chce- może ma coś do ukrycia?)
Zastanawiam się jak to działa w Polsce. Czy dzieci też przychodzą do domów się bawić, czy jest to równie często, czy jest to mile widziane przez zapracowanych rodziców?
zapraszam do dyskusji.
Dokładnie, ja prowadzę młodą do przedszkola na 8:30 ... kończę pracę o 17:00 , odbieram ja tak 17:15 po drodze jakieś zakupy... w domu coś zjemy ze starszą odrobie zadanie i... nie obejrzę się i już 19:00, mycie się i czas spania. A weekend to chwila na czas spędzony w rodzinnym gronie, i odpoczynek.
tu dzieci kończą szkołę o 14:30. W Holandii obiad jaka się późno, około 18, więc miedzy 14:30 a 18 jest sporo czasu. zazwyczaj dzieci wracają do domu około godziny 16-17. Wielu ludzi pracuje w godzinach urzędowych czyli do 17:00, i jakoś to się kręci :)
co do tęsknoty dzieci za rodzicami, która powodowałaby brak chęci bawienia się z innymi dziećmi po szkole- nie zauważyłem :)
co do tęsknoty dzieci za rodzicami, która powodowałaby brak chęci bawienia się z innymi dziećmi po szkole- nie zauważyłem :)
Troche brak logiki. dzieci koncza 14.30 a rodzice pracuja do 17, wiec w domu z dziecmi sa po 17... to jak moga sie bawic w domu miedzy 14.30 a 18? same wracaja i sie bawia?? czy odbierasz dziecko po 17 i zaprowadzasz na 2-2,5 godz do 20 do innej rodziny zeby sie pobawilo a spac chodzicie o ktorej wtedy i kiedy zatem widujesz swoje dziecko? bo piszesz ze to wrecz nawet 4 razy w tyg, czyli prawie codzien w dni szkolne? nadal uwazam, ze 4-5 latki nawet starsze po 6-8 godz w przedszkolu nie potrzebuja zabawy z dziecmi z przedszkoa w domu.
rzadko która mama pracuje na cały etat, wiele nie pracuje w ogóle, ojcowie pracują czesto na zmiany, ja na przykład pracuję na 5 zmian, tj. 2 razy na rano (6-14 wiec odbieram dziecko po szkole), 2 razy popołudnie (14-22 więc zaprowadzam dziecko) i 2 nocki (22-6 zaprowadzam i odbieram). Potem 4 dni wolnego. Zona pracuje na niecałe pół etatu. Zawsze jest ktos w domu. U innych podobnie..
Nie wiem jak liczne są grupy przedszkolne w Holandii. W Polsce często obejmują 25 i więcej dzieci - do tego 1 pani nauczycielka i 1 pani kiedyś zwana woźną a dzisiaj „asystentką” (często mylnie odbierana przez rodziców jako pedagog). Dla dziecka, które spędza tyle godzin w takim hałasie, w pomieszczeniu z tyloma dziećmi to maks wytrzymałości. Dzieci często zasypiają w aucie, są wypompowanie po takiej dawce. Dla 4,5 latków to na prawdę dużo. Myślę, że dlatego nie ma takiego zwyczaju w Polsce. Ludzie nie mają 4 dni wolnego w tygodniu, często pracują oboje i jeszcze po pracy zajmować się innymi dziećmi i dziecku fundować brak wyciszenia po całym dniu przedszkola.... to byłoby niezdrowe.
My po przedszkolu, to wypada o 16:00, często widzimy się z innymi dziećmi - najczęściej idziemy na spacer lub plac zabaw.
Czasami jedna mama zostaje na placu zabaw, a pozostałe mogą podjechać po zakupy, coś zrobić w domu itp. Myślę, że tak będzie coraz częściej, bo moje dziecko dopiero skończył 3 lata.
Fajny zwyczaj, o ile dziecko chce :).
Pozdrawiam,
Ewa
Czasami jedna mama zostaje na placu zabaw, a pozostałe mogą podjechać po zakupy, coś zrobić w domu itp. Myślę, że tak będzie coraz częściej, bo moje dziecko dopiero skończył 3 lata.
Fajny zwyczaj, o ile dziecko chce :).
Pozdrawiam,
Ewa
To bardzo fajny zwyczaj ale w Polsce nie będzie działać bo od rana do wieczora nikogo w domu nie ma jeśli dwie osoby pracują na cały etat a wiadomo że jeszcze czasem trzeba kogoś zastąpić albo trafi się wypadek na obwodnicy wtedy na 17ta mozna do przedszkola nie zdążyć odebrać dziecka i wtedy prosi się o pomoc innego rodzica z grupy. Babcia czy dziadek odpadają bo albo są daleko, albo pracują a jak nie to znaczy że są schorowani i to oni wymagają opieki.
Druga sprawa -w Polsce praca na niepełny wymiar etatu wiąże się z dużą niestabilnoscią ilości godzin i wymaga dużej dyspozycyjności
Pracując na część etatu nierzadko może się okazać że musisz wyrobić etatowy ilość godzin i to na różnych zmianach
Zdarzało mi się być w domu dopiero koło północy i wyrobić 2 godziny mniej niż pełen etat, a ponieważ kasy z tego jakoś specjalnej nie było to nie było sensu tego kontynuować....
W Polsce niewiele osób stać na to żeby nie pracować albo pracować niewiele, często kobiety zostają w domu jeśli mają małe dzieci bo to im się bardziej ekonomicznie opłaca, za przedszkole płaci się koło tysiąca złotych dla jednego dziecka
Do tego dużo dzieci ma zajęcia dodatkowe poza szkołą : tenis, basen, język, nauka gry itp... I czasu w domu spędza niewiele
Tak naprawdę tylko weekendy dają szansę by spotkać rodzinę w komplecie a wtedy cudze dziecko nie za bardzo jest do szczęścia potrzebne...
Druga sprawa -w Polsce praca na niepełny wymiar etatu wiąże się z dużą niestabilnoscią ilości godzin i wymaga dużej dyspozycyjności
Pracując na część etatu nierzadko może się okazać że musisz wyrobić etatowy ilość godzin i to na różnych zmianach
Zdarzało mi się być w domu dopiero koło północy i wyrobić 2 godziny mniej niż pełen etat, a ponieważ kasy z tego jakoś specjalnej nie było to nie było sensu tego kontynuować....
W Polsce niewiele osób stać na to żeby nie pracować albo pracować niewiele, często kobiety zostają w domu jeśli mają małe dzieci bo to im się bardziej ekonomicznie opłaca, za przedszkole płaci się koło tysiąca złotych dla jednego dziecka
Do tego dużo dzieci ma zajęcia dodatkowe poza szkołą : tenis, basen, język, nauka gry itp... I czasu w domu spędza niewiele
Tak naprawdę tylko weekendy dają szansę by spotkać rodzinę w komplecie a wtedy cudze dziecko nie za bardzo jest do szczęścia potrzebne...
Moja 8-latka umawia się z kolegami albo sami pukaja do drzwi, ale to są dzieci, za którymi nie trzeba chodzić. Nie wrzucilabym komuś na głowę mojej 4-latki ani sama nie chciałabym opiekować się cudzym 4-latkiem po jej powrocie z przedszkola, bo to duża odpowiedzialność i od zabaw z dziećmi jest przedszkole.
Kwestia sytuacji. Jeśli ją na to stać, bo mąż zarabia tyle, że mają zapewniony dobrobyt i przyszłość, no to niech sobie siedzi w domu. Kwestia ambicji i potrzeby samoreazliacji zawodowej, no ale nie każda kobieta chce być aktywna i spełniona zawodowo. Ale jeśli taka niepracująca biadoli i narzeka jak jej źle i wszystko drożeje, no to tego nie rozumiem, dlaczego tyłka nie ruszy i nie dorobi do budżetu domowego.
8latek to juz inna bajka. Takie dzieci mają już przyjaciół, jakieś ploteczki, sekrety itd...Ale 3-4 latki to nie ten etap. A tak w ogóle to mój 4latek po przyjściu z przedszkola jest tak zmęczony, że nie wyobrażam sobie skąd miałby mieć siłę na zabawę z dziećmi, z którymi po pierwsze nie ma żadnych więzi i z którymi przebywa ponad 8 godzin...nawet gdybym odbierała go o 14 to zwyczajnie nie wyobrażam sobie oddawania go do innego domu czy obcego dziecka u siebie, na siłę, dla zasady (jak pisze autor, nie robienie tego jest źle widziane). Może Ty po pracy zamiast cieszyć się żona i dziećmi też spędzasz u kolegi/koleżanki z pracy co drugi dzień po 2 godziny?