~anamana
81.190.107.*
(9 lat temu) 10 marca 2017 o 15:59
Nie zniechęcajcie dziewczyny.
Gdybyż pożycie małżeńskie było tak proste jak na romantycznym filmie, to by słodko było i tęczowo.
Skoro Marysia szuka pomocy, to znaczy, że czuje, że jest co ratować.
No to ratuj dziewczyno! Powodzenia życzę.
Bumbox podpowiedziała chyba słuszne rozwiązanie. Bezstronne spojrzenie kogoś z zewnątrz na problem, może bardzo pomóc. I dobrze, żeby to był właśnie psycholog, a nie siostra, matka czy sąsiadka;) Ja tam wierzę, że psychologowie nie na darmo uczą się wiele lat, na pewno coś potrafią:)
I da się przytemperować osobowość dominującą. Ja, nie chwaląc się;), taka jestem. I przez to mieliśmy z mężem różne trudne sytuacje. Na początku go nie słuchałam, bo i tak się nie zna. Ale gdy już go usłyszałam, to dotarło do mnie. Teraz pilnuję sama siebie, żeby nie przesadzać. Słucham go i pytam. Wiadomo, że nie zawsze posłucham, ale przynajmniej słyszę:) U nas inna sytuacja, ale jak się człowiek sam pilnuje, to wiele się może zmienić.
Poza tym znam takiego jednego fantastę:
- uwielbia opowiadać, co by zrobił, jakby zrobił, i jakie to ma niezwykłe pomysły i jaki będzie z tego super zysk, oczywiście nic nie robi, tylko opowiada,
- opowiada, jak to go tu i tam cenią, jakim jest znakomitym fachowcem, jak się na wszystkim zna, oczywiście się nie zna,
- jak mu coś nie wyjdzie, ściemnia jak to wszystkie siły chaosu sprzysięgły się przeciwko niemu, i że to zły los, a nie jego wina,
- obcym osobom opowiada cuda niewidy o swoim stanie posiadania,
- brał kiedyś bezrefleksyjnie pożyczki, by rozkręcić biznesy, które nie miały prawa wypalić (brak jakiegokolwiek przygotowania merytorycznego w danej dziedzinie), a potem wołał na pomoc.
To bliska mi osoba i wiem, że da się takiego utemperować "domowymi sposobami". Wzięliśmy go na rozmowę raz, drugi i trzeci, i potem jeszcze kilka razy. Tłumacząc, że nie tędy droga, że nic nie zyskuje, tylko traci i jeszcze się ośmiesza. Że mu pomożemy, ale tylko wtedy, gdy nie będzie kłamał. Efekt taki, że robi o połowę mniej głupot niż kiedyś. Zawsze to coś.
I mam autentyczne wrażenie, że "zmądrzał", a stało się to chyba w chwili, gdy pojął, że nie jest odrzucony, osądzony i spisany na straty, mimo wszystko.
1
1