Widok
brak podjazdów na wózki na dworcach skm TRÓJMIASTO
Hej Dziewczyny, pisze bo wpadłam na pomysł aby może napisać jakieś pismo do zarządu SKM Trójmiasto aby powstały podjazdy na wózki na dworcach skm....brak ich na pewno nie jednej z nas utrudnia funkcjonowanie ...
bo jak dźwigać wózek który nie rzadko waży około 16 kg (nie wspominając już o dziecku) po długaśnych schodach aby wejść na peron...
gdyby każda z nas takie pismo wysłała w swoim imieniu to może to by przyniosło jakiś odzew z ich strony,,,
dajcie znać co o tym myślicie to zdobędę adres i dane osoby odpowiedzialnej aby takowe pismo do niej wysłać...
pozdrawiam
bo jak dźwigać wózek który nie rzadko waży około 16 kg (nie wspominając już o dziecku) po długaśnych schodach aby wejść na peron...
gdyby każda z nas takie pismo wysłała w swoim imieniu to może to by przyniosło jakiś odzew z ich strony,,,
dajcie znać co o tym myślicie to zdobędę adres i dane osoby odpowiedzialnej aby takowe pismo do niej wysłać...
pozdrawiam
a ja jeżdżę często jako jedyna :) co akurat jest plusem w porównaniu z tramwajami, gdzie w miejscu przeznaczonym teoretycznie na jeden wózek często upchanych jest nawet cztery
brak podjazdów faktycznie wkurza, ale na mojej trasie są już windy
szkoda, że do samej kolejki nie można tak łatwo wjechać jak np. do niskopodłogowego autobusu, ale nawet prosić zwykle nie zdążę, zawsze się ktoś sam łapie żeby pomóc :) w ostateczności sama też sobie poradzę, mam lekki wózek
moim zdaniem nie taki diabeł straszny, czasem bardziej przeraża mnie stanie w korku niż jazda z wózkiem skm, choć faktycznie pozostawia ona jeszcze wiele do życzenia
brak podjazdów faktycznie wkurza, ale na mojej trasie są już windy
szkoda, że do samej kolejki nie można tak łatwo wjechać jak np. do niskopodłogowego autobusu, ale nawet prosić zwykle nie zdążę, zawsze się ktoś sam łapie żeby pomóc :) w ostateczności sama też sobie poradzę, mam lekki wózek
moim zdaniem nie taki diabeł straszny, czasem bardziej przeraża mnie stanie w korku niż jazda z wózkiem skm, choć faktycznie pozostawia ona jeszcze wiele do życzenia
niestety, to bolączka matek po projektantach komunistyczych. Nie wiem, czy daaawiej uważali, że matki musza siedzieć w domach a nie podróżować. Gdy córa sie urodziła, to przez 2 lata jeszcze mieszkaliśmy a Oliwie i pójscie do lekarza czy na zielony rynek wiązało się z przejściem pod torami. MASAKRA. W oliwie same schody, na żabiance zjazd strony, że kiedyś z nich spadłam, na szczęście z 5 ostatnich stopni, ale wózek musiałam gonić.
Kolejką jeździłam chętnie, bo tam zawsze ktoś pomógł, gorzej było w tramwajach. Windy są, ale na perony SKM, na perony PKP niestety już nie. Nawet na Żabiance do przychodni na chore dzieci ciężko podjechać tymi stromymi schodami.
Ech pozostaje cierpliwie czekać, aż dzieciaczki wyrosna z wózków i wchodzenie po schodach będzie sprawiac im frajdę.
Kolejką jeździłam chętnie, bo tam zawsze ktoś pomógł, gorzej było w tramwajach. Windy są, ale na perony SKM, na perony PKP niestety już nie. Nawet na Żabiance do przychodni na chore dzieci ciężko podjechać tymi stromymi schodami.
Ech pozostaje cierpliwie czekać, aż dzieciaczki wyrosna z wózków i wchodzenie po schodach będzie sprawiac im frajdę.
Czasami mam ochotę iść sobie w cholerę, tyko nie wiem którędy.
W Rumi to już w ogóle masakra, jak siostra mieszkała za torami to musiała isc z wózkiem na skrzyżowanie do wiaduktu i tam dopiero swobodnie spacerowac z wózkiem. Dworzec należy do miasta i tam powinno sie kierowac wszystkie zażalenia. W sumie szkoda ze nikt sie tym nie interesuje, wózki bywają cieżeki do tego zakupy itd, siostra miała już dosc i w koncu sie wyprowadziła, bo zrobienie jakichkolwiek zakupów z dzieckiem w wózku graniczyło z cudem, musiała prosić ludzi zeby pomogli zniesc lub wniesc wózek po schodach
Peron SKM w Gdyni jest po remoncie i jest super przystosowany, z jednej strony podjazd (ale taki z prawdziwego zdarzenia, nawet niepełnosprawny na wózku podjedzie sam) a z drugiej strony winda. No ale inne perony w gdyni i dworce w 3miescie to tragedia. Jechałam z Madzia do Redy, to myslałam ze sie wykoncze!!!
A może oni z góry założyli że ani niepełnosprawni ani matki z dziećmi nie bedą chciały podróżować ani w ogóle gdziekolwiek chodzić.
U mnie na osiedlu też jest masakra. Zeby dojść do sklepu albo do przystanku musze pokonać chyba z kilkaset schodów, najgorsze to że na niektórych nie ma podjazdu. Z powodu tych wszystkich trudności wolę nosić dziecko w nosidełku. Jest szybciej i wygodniej
U mnie na osiedlu też jest masakra. Zeby dojść do sklepu albo do przystanku musze pokonać chyba z kilkaset schodów, najgorsze to że na niektórych nie ma podjazdu. Z powodu tych wszystkich trudności wolę nosić dziecko w nosidełku. Jest szybciej i wygodniej
Przestałam narzekać na brak podjazdów w Trójmieście, jak pojeździłąm z wózkiem po Londynie. Tam dopiero jest szok. A tam komuny raczej nie było ;)
Podjazdów nie ma nawet w wielu wielgachnych sklepach czy muzeach, gdzie są po prostu wolne hektary, na których można by było 10 podjazdów i jeszcze zjeżdżalnię wodną postawić. Tylko kilka stacji metra, i to wcale nie głównych, ma udogodnienia dla zwózkowanych. A tam są dopiero kilometry stromych schodów i skomplikowane przesiadki.
I mnóstwo "asertywnych" ludzi, którzy uprzejmie zwrócą uwagę, że mogłabym tu z wózkiem nie wchodzić, bo zawadzam. W dodatku w do autobusów wpuszczają tylko dwa wózki, które tam wcale się nie mieszczą, jeżeli by wsiadał niepełnosprawny, to z wózkami trzeba wysiąść (!), a w razie tłoku trzeba wózki złożyć!
Po powrocie stwierdziłam, że u nas jest raj dla wózków oraz mnóstwo pomocnych ludzi i zaczęłam więcej i dalej jeździć komunikacją miejską ;)
Ale petycję chetnie podpiszę.
A może założymy specjalny wątek "Apel do władz miasta i SKM", tam powpisujemy swoje żale i podeślemy im link na mail?
Podjazdów nie ma nawet w wielu wielgachnych sklepach czy muzeach, gdzie są po prostu wolne hektary, na których można by było 10 podjazdów i jeszcze zjeżdżalnię wodną postawić. Tylko kilka stacji metra, i to wcale nie głównych, ma udogodnienia dla zwózkowanych. A tam są dopiero kilometry stromych schodów i skomplikowane przesiadki.
I mnóstwo "asertywnych" ludzi, którzy uprzejmie zwrócą uwagę, że mogłabym tu z wózkiem nie wchodzić, bo zawadzam. W dodatku w do autobusów wpuszczają tylko dwa wózki, które tam wcale się nie mieszczą, jeżeli by wsiadał niepełnosprawny, to z wózkami trzeba wysiąść (!), a w razie tłoku trzeba wózki złożyć!
Po powrocie stwierdziłam, że u nas jest raj dla wózków oraz mnóstwo pomocnych ludzi i zaczęłam więcej i dalej jeździć komunikacją miejską ;)
Ale petycję chetnie podpiszę.
A może założymy specjalny wątek "Apel do władz miasta i SKM", tam powpisujemy swoje żale i podeślemy im link na mail?
Mi się wydaje że to i tak nic nie da, tzn. nic nie przyspieszy, bo jak dworce i perony są remontowane to już tak, żeby z wózkiem było łatwo.
Chociaż jak widze jak niektóre drogi i chodniki są remontowane to szok, niby robią podjazd, ale taki wysoki, że i tak trzeba wózek podnosić.
To wszystko projektują chyba osoby, które nigdy w życiu wózkiem o mieście nie jeździły
Chociaż jak widze jak niektóre drogi i chodniki są remontowane to szok, niby robią podjazd, ale taki wysoki, że i tak trzeba wózek podnosić.
To wszystko projektują chyba osoby, które nigdy w życiu wózkiem o mieście nie jeździły