Widok
Ja stosuję już od wielu miesięcy te tabletki Feminam Libido z ziołami z USA i Ameryki południowej. Powiem wam że żadne inne które kupowałam wcześniej nie dają takiego kopa do seksu jak właśnie te tabletki. Ochota jest przeogromna i to właściwie po jednej dawce. Czytałam też na forach że niektórzy rozpuszczają sobie te tabletki w sokach itp... więc może twojej żonie też się przydadzą do zwiększenia libido nawet po ciężkim dniu pracy - mi dają tyle energii do seksu że nawet mój facet czasami nie daje rady.
"...po prostu nie przekraczamy pewnych ustalonych granic i zostawiamy sobie coś na ten czas po ślubie. Tak jak wspominałam- świadomy wybór, który w mojej ocenie był jedną z lepszych decyzji dot. naszego związku"
Jestem w stanie zrozumieć taką postawę choć jednocześnie uważam że życie jest zbyt krótkie żeby w imię wydumanych zasad odmawiać sobie największych przyjemności. Trzeba korzystać póki można bo to se ne vrati.
:)
Jestem w stanie zrozumieć taką postawę choć jednocześnie uważam że życie jest zbyt krótkie żeby w imię wydumanych zasad odmawiać sobie największych przyjemności. Trzeba korzystać póki można bo to se ne vrati.
:)
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Bo sex nie jest najwazniejszy, a przynajmniej dla wiekszosci, ale jest wazny. I wazne jest, aby dopasowac sie pod tym wzgledem z partnerem, bo jak widac po wypowiedziach wyzej moze prowadzic do wielu problemow w zwiazku / malzenstwie. W zwiazku z tym chyba lepiej zapobiegac niz leczyc. Ale to oczywiscie kazdego wybor.
fakt...
jak nie mieszkaliśmy razem, nie mieliśmy wspólnego domu, wspólnych kredytów do spłacania to wszystko było inne;
w narzeczeństwie nie musiałem się prosić o seks...normalnie się żyło, po pracy szło się do dziewczyny, czasami, gdzieś się wychodziło, ogólnie wszystko niewymuszone, pozytywnie; rozmowy,oglądanie tv, przytulanie, nie było ciśnienia...i był fajny seks...a jeżeli nie sam seks to inne zabawy
za sćianą jej rodzice a ona rozpinała mi spodnie i brała go leciutko...
i co się zmieniło?
x lat po ślubie, gdzie wcale libido mi nie zmalało, ale jest więcej problemów dnia codziennego, moja żona często jest zmęczona; rozumiem ją, ale mi jest strasznie ciężko, bo same przytulanie mi nie wystarcza.
a niestety abstynencja trwa czasami kilka miesięcy
i człowiek myśli
zdrada?
jak nie mieszkaliśmy razem, nie mieliśmy wspólnego domu, wspólnych kredytów do spłacania to wszystko było inne;
w narzeczeństwie nie musiałem się prosić o seks...normalnie się żyło, po pracy szło się do dziewczyny, czasami, gdzieś się wychodziło, ogólnie wszystko niewymuszone, pozytywnie; rozmowy,oglądanie tv, przytulanie, nie było ciśnienia...i był fajny seks...a jeżeli nie sam seks to inne zabawy
za sćianą jej rodzice a ona rozpinała mi spodnie i brała go leciutko...
i co się zmieniło?
x lat po ślubie, gdzie wcale libido mi nie zmalało, ale jest więcej problemów dnia codziennego, moja żona często jest zmęczona; rozumiem ją, ale mi jest strasznie ciężko, bo same przytulanie mi nie wystarcza.
a niestety abstynencja trwa czasami kilka miesięcy
i człowiek myśli
zdrada?
Miła nieznajoma. Jeżeli emanuacja zanika, to tylko seks z obcymi może Tobie dopiero zaszkodzić. Może się tylko wydawać że jest ok, albo lepiej, ale to złuda. Jak coś nie wyjdzie,to wpadać się zaczyna w depresję. Wybrałaś swojego męża, żeby się czegoś wielkiego nauczyć i wielkie i cudowne mieć przeżycia. Seks nie może zniewalać, wtedy, kiedy emanuacja faktycznie nie istnieje, to ona jest powodem, że mężowie nie interesują się żonami. po pewnym czasie prawdopodobnie będziesz znowu od życia w szczęśliwym seksie odseparowana. Trzeba aktywować prawą półkulę mózgu i wtedy wszystko się zmieni . Chętnie TOBIE POMOGĘ, WTEDY CAŁE TWOJE CIAŁO SIĘ WYZWOLI I WTEDY BĘDZIESZ ATRAKCYJNA PRZEZ CAŁE SWOJE ŻYCIE. POZDRAWIAM ROBERT
Cross, a czy seks jest naprawdę najważniejszy w związku? A gdyby okazało się, że Twoja Luba zachorowała/miała wypadek itp. i współżycie nie byłoby możliwe wcale? To co, zostawiłbyś ją? No bo idąc tym tropem brak satysfakcji w sferze seksualnej powoduje rozpad związku. U nas gdyby taka sytuacja się zdarzyła wiem, że bez tego będziemy potrafili tworzyć dalej związek (w sumie tak jak do tej pory). Współżycie jest fajnym dopełnieniem, ale kurczę nie popadajmy w obłęd, że jest najważniejszy. Z drugiej strony nie wyobrażam sobie jak mogłabym nie dopasować się w tej sferze z Moim Lubym. To, że nie mieszkamy ze sobą, nie sypiamy nie znaczy jeszcze, że nie znamy swoich potrzeb. Nie jest tak, że ten temat nie istnieje w naszym życiu- po prostu nie przekraczamy pewnych ustalonych granic i zostawiamy sobie coś na ten czas po ślubie. Tak jak wspominałam- świadomy wybór, który w mojej ocenie był jedną z lepszych decyzji dot. naszego związku :)
"A ja "zen" rozumiem. Mam 25 lat, mój narzeczony 29 i wspólnie podjęliśmy decyzję, że czekamy do ślubu ze współżyciem."
No i pięknie. A co będzie jeżeli po ślubie okaże się że w sferze seksu kompletnie do siebie nie pasujecie?
No i pięknie. A co będzie jeżeli po ślubie okaże się że w sferze seksu kompletnie do siebie nie pasujecie?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
A ja "zen" rozumiem. Mam 25 lat, mój narzeczony 29 i wspólnie podjęliśmy decyzję, że czekamy do ślubu ze współżyciem. Nasz 4letni związek nie jest przez to jakiś wybrakowany- wręcz przeciwnie, urozmaiciliśmy inne sfery naszego wspólnego życia. A ponadto oboje nie pijemy, nie palimy i żyjemy szczęśliwie ;) Wszystko to kwestia zasad życiowych :)
Pozdrowienia dla tych, co nie boją się żyć po swojemu :)
Pozdrowienia dla tych, co nie boją się żyć po swojemu :)