Widok
ja kupilam chodzik tylko po to zeby tesciowej i mezowi poprawic humor a i tak mowilam ze ja nie bede malego w niego wkladac bo to glupota jest i ze jak chca niech sami wkladaja wiec w sumie moj maly moze spedzil w nim 2h dla mnie to nie mialo zadnego sesnu a on tak szybko sie rozwijal sam pod wzgledem raczkowania i chodzenia ze chodzik do niczego nie byl mu potrzebny wrecz go ograniczyl i tylko mu przeszkadzal.
pchaczem nauczyl sie poslugiwac dopiero jak zaczal samodzielnie chodzic.
pchaczem nauczyl sie poslugiwac dopiero jak zaczal samodzielnie chodzic.
w ogóle chodziki nie są odpowiednie dla dzieci - z tego co wiem. Zgadzam się z tym, co pisze Evelajna. Chodzk:
- nie uczy dzieciaczka prawidłowego używania stóp - w chodziku inaczej dziecko stawia stopę i inaczej się z niej odbija;
- zaburza naprzemienne używanie nóg;
- nie uczy dziecka zachowywania równowagi w czasie chodzenia.
Jeśli dziecko jest gotowe uczyć się chodzić, to powinno to robić w jak najbardziej naturalnej pozycji, bez takich pomocy. A jeśli jeszcze nie jest gotowe do nauki chodzenia - tym bardziej powinno unikać chodzika.
Ja chodzika nie mam na liście zakupów dla mojego Maluszka. To jedna z tych rzeczy, o których wiem, że nigdy nie kupię :)
- nie uczy dzieciaczka prawidłowego używania stóp - w chodziku inaczej dziecko stawia stopę i inaczej się z niej odbija;
- zaburza naprzemienne używanie nóg;
- nie uczy dziecka zachowywania równowagi w czasie chodzenia.
Jeśli dziecko jest gotowe uczyć się chodzić, to powinno to robić w jak najbardziej naturalnej pozycji, bez takich pomocy. A jeśli jeszcze nie jest gotowe do nauki chodzenia - tym bardziej powinno unikać chodzika.
Ja chodzika nie mam na liście zakupów dla mojego Maluszka. To jedna z tych rzeczy, o których wiem, że nigdy nie kupię :)
Chodzenie i tak jest indywidualne i raczej nie ma na to wpływu chodzik ..
tzn. chodzi mi o to, że pewnie gdyby synek nie chodził w chodziku, też by tak szybko zaczął chodzić ...
chodzika nie używałam, używałam pchacza, który w sumie nie był potrzebny :), a Młoda zasuwała jak miała 9,5 miesiąca ...
koleżanki córka, także bez chodzika, zaczęła chodzić jak miała 15 miesięcy ..
więc zapewniam Cię, że bratanek nie chodzi bo nie chodzi, a nie dlatego, że matka nie wsadziła go do chodzika :)
tzn. chodzi mi o to, że pewnie gdyby synek nie chodził w chodziku, też by tak szybko zaczął chodzić ...
chodzika nie używałam, używałam pchacza, który w sumie nie był potrzebny :), a Młoda zasuwała jak miała 9,5 miesiąca ...
koleżanki córka, także bez chodzika, zaczęła chodzić jak miała 15 miesięcy ..
więc zapewniam Cię, że bratanek nie chodzi bo nie chodzi, a nie dlatego, że matka nie wsadziła go do chodzika :)
NIE - uważam, że jak dziecko będzie gotowe aby pójść to pójdzie nie ma co na siłę przyśpieszać.
Z resztą przemieszczanie się za pomocą chodzika obciąża kręgosłup, zaburza prawidłowe przetaczanie stopy (odbijanie się na palcach i przodostopiu) oraz co bardzo ważne zakłóca naprzemienny charakter chodu (odbijanie się z dwóch nóżek).
Z resztą przemieszczanie się za pomocą chodzika obciąża kręgosłup, zaburza prawidłowe przetaczanie stopy (odbijanie się na palcach i przodostopiu) oraz co bardzo ważne zakłóca naprzemienny charakter chodu (odbijanie się z dwóch nóżek).
Pchacz a najlepiej taki, który później zmienia się w jeździk.
Pół godziny pewnie nie zaszkodzi, tylko jak dziecku się spodoba, to trzeba później z nim walkę stoczyć.
Przy pchaczu maluch od razu przyjmuje odpowiednią pozycję do chodzenia, no i uczy się upadać i ostrożności. Mój mały śmigał z pchaczem z 3 miesiące i był wniebowzięty ze swobody jaką zyskał.
Pół godziny pewnie nie zaszkodzi, tylko jak dziecku się spodoba, to trzeba później z nim walkę stoczyć.
Przy pchaczu maluch od razu przyjmuje odpowiednią pozycję do chodzenia, no i uczy się upadać i ostrożności. Mój mały śmigał z pchaczem z 3 miesiące i był wniebowzięty ze swobody jaką zyskał.