Pozmieniało się trochę w łepetynie Radusa - niczym układ kolorów na kostce Rubika, która została oddana w manualnie sprawne palce. Wszystko za sprawą upływającego nieubłaganie czasu.
Od zawsze zastanawiam się ile ta bestia tak właściwie lat i wiecie zawsze wychodzi mi, że 17. ;)
Odnośnie kociej doby aktualnie to... ujmę to tak: przechrzciłbym dziadka nadając mu nowe imię: Spanie. Ba nawet... z tytułu zacnego wieku nobilitowałbym go nadając szlachetne nazwisko: von Micha. To chyba jasno ilustruje wygląd kociej doby w tym wypadku. Bo żre i śpi.
Balkonem już nie złazi. Raz na 40 najwyżej. Skumał od czego są drzwi na klatkę schodową. Kiedyś gdy dostał kuwetę to ją powąchał i se poszedł. Przez lata stała pusta. Od niedawna coś mu się pozmieniało i wali w nią kupę. Nie dziwię się, przed balkonem czekają na niego 3 młode i wilczki silniejsze od niego. Ostatnio oblałem je wodą. Spojrzałem na mą bestię on na mnie i mruknął coś w stylu: po co ci stary te szczeniacki wygłupy zarówno ja jak i ty oboje wiemy, że to nic nie da. Miał rację.
Czasem potrafi jednak zaskoczyć.
Usnąłem ostatnio w ciągu dnia. Nagle coś miękkiego dwa razy szybko pacnęło mnie w twarz, gdy otworzyłem oczy szedł do miski.
Stał się osowiały.
Gapi się wciąż za okno z rzadka partycypując w tym co za szkłem.
Te trzy dachowe młode wilczki (jego wrogowie) na tyle się rozbisurmaniły, że włażą na balkon, bezwzględnie penetrując i eksplorując dawne imperium Radusa. Przypomina mi bardzo starego prof. gnuśnego, pogodzonego z tym, że jest pogardzany z mieszanką goryczy i cynizmy w duszy, który jednak dokładnie wie, w której szufladzie jest odpowiednie narzędzie jednak jest zbyt słaby, zmęczony i stary aby zeń je wydobyć.
Zaskoczył mnie niemniej jednak.
Fakt nie zławia już ptaków i gryzoni.
Bo po co? skoro...
2 miechy wstecz, 4 rano słyszę nieokreślone chrobotanie w łazience. Radus już w łaźni (drzwi były otwarte) i łazi przy muszli klozetowej (deska opuszczona) jakby w środku była kocimiętka. Jedno spojrzenie i oboje wiemy co jest w środku. Ładny, wodny, duży szczur. Zamordowałem go. Musiałem bo chciał wyjść gdyż kanaliza była przepełniona i się topiły. Później przyszli kumple jego, a jeszcze później ja powiedziałem pani ze spółdzielni, że jak nie wypompują natychmiast szamba to jej jednego przyniosę na biurko.
Podziałało.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.