Widok
Kompletny debilizm. Pretensje za brak rozgrzeszenia należy zgłaszać do Pana Boga a nie do księdza, bo to Bóg daje wam rozgrzeszenia. Ciekawe gdzie byliście na lekcjach religlii gdzy o tym mówiono, paniusie-puszczusie.
Skoro nie potraficie żyć zgodnie z naukami kościoła i dochowywać czystostości przedmałżeńskiej, to po co wam ślub kościelny?
Sprawę wspólnego zamieszkiwania przez nie-małrzeństwa określa Prawo Kanoniczne kościoła katolickiego, zatwierdzone przez Sobór Watykański II, nota bene podpisane przez Ś.P. Jana Pawła II.
Skoro nie potraficie żyć zgodnie z naukami kościoła i dochowywać czystostości przedmałżeńskiej, to po co wam ślub kościelny?
Sprawę wspólnego zamieszkiwania przez nie-małrzeństwa określa Prawo Kanoniczne kościoła katolickiego, zatwierdzone przez Sobór Watykański II, nota bene podpisane przez Ś.P. Jana Pawła II.
podlacze sie pod watek, choc juz wiele na podobny temat bylo w innym
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
Posłużyłam się słowami "On" bo się z nimi zgadzam.
My mieszkamy razem, ale w osobnych pokojach i osobno śpimy i nie było problemu z rozgrzeszeniem. Podstawowym warunkiem rozgrzeszenia jest żal za grzechy i postanowienie poprawy. No więc jeśli ktoś idzie do spowiedzi i mówi, że mieszka z narzeczon -ym/ą i spórzyje z nią/nim i zakłada, że tak będzie nadal - to wyklucza sam rozgrzeszenie. I to nie jest kwestia klechy, klera, czy jakie inne nazwy tu padły, ale całej nauki kościoła. A jeśli ktoś jej nie przyjmuje to po co mu ślub kościelny? niech sobie weźmie cywilny i już. No chyba, że ależy mu na welonie, białej sukni, organach i wielkim weselu, i żeby babcie były zadowolone. Jak dla mnie nie można zgadzać się tylko połowicznie, tylko na to co nam pasuje, a resztę odrzucać tłumacząc się tym, że Chrystys jest w każdym kamieniu i to przed nim się spowiadamy, On odpuszcza grzechy itd. On powiedział również: "komu odpuścicie grzechy będą odpuszczone, komu zatrzymacie, będą zatrzymane". A jeśli ktoś mówi, że Chrystus jest wszędzie i że nie potrzebuje rozgrzeszenia jakiegoś tam klechy to po co potrzebuje ślubu udzielonego przez tego klechę? Przecież może sobie poślubować pod drzewkiem, Pan Bóg i tak usłyszy!
Jeżeli jeszcze raz któryś ksiądz tak postąpi tzn nie da Ci rozgrzeszenia, zacytuj mu feagment ewangelii...
(Mt 9,12b.13b)Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .
(Mt 9,9-13)Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorzecelnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł:Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
(Mt 9,12b.13b)Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .
(Mt 9,9-13)Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorzecelnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł:Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
tilda:
a niby po co te cytaty? tzn. oki ale tu nie chodzi o to ze ktos sie bardzo chce nawrocic a nie moze dostac rozgrzeszenia, ale o to, ze ze chce odbebnic te spowiedz a zbytnio nie chce sie nawroicic i tyle .. a na ten temat te cytaty nic nie mowia ale sa inne, ktorych niestety nie mam czasu szukac i cytowac...
a niby po co te cytaty? tzn. oki ale tu nie chodzi o to ze ktos sie bardzo chce nawrocic a nie moze dostac rozgrzeszenia, ale o to, ze ze chce odbebnic te spowiedz a zbytnio nie chce sie nawroicic i tyle .. a na ten temat te cytaty nic nie mowia ale sa inne, ktorych niestety nie mam czasu szukac i cytowac...
Ja już jestem 3 tygodnie po ślubie i tyle Ci powiem,że przy spowiedzi nie "chwaliłam się",że razem mieszkamy,bo mieszkanie to nie grzech,tylko się spowiadałam ze współżycia.Byłam miesiąc przed ślubem 1 raz.Dostałam rozgrzeszenie.Miałam się powstrzymać do ślubu od seksu-powstrzymałam się,jest ok.Rzeczywiście to chyba od podejścia spowiednika zależy.Mnie przepytał wg przykazań,a tam nie ma o mieszkaniu razem,tylko o cudołożeniu,więc nie rozumiem,dlaczego robią z tego problem.
HEj!
nie wiem dlaczego ksiądz cie tak potrakotwal. Wiesz nie trzeba z kims mieszkac, zeby być ze soba blisko:) Tak sie zastanawiam co powinnam powiedzieć kiedy ksiądz bedzie sie pytał o moje zycie osobiste.
Z jednej strony chcialabym wszystko wyspiewac, zeby ta spowiedz byla wazna i prawdziwa. Z drugiej strony jak wyspiewam to pewnie nie dostane rozgrzeszenia. I bac tu madrym:)
Pozdrawiam
nie wiem dlaczego ksiądz cie tak potrakotwal. Wiesz nie trzeba z kims mieszkac, zeby być ze soba blisko:) Tak sie zastanawiam co powinnam powiedzieć kiedy ksiądz bedzie sie pytał o moje zycie osobiste.
Z jednej strony chcialabym wszystko wyspiewac, zeby ta spowiedz byla wazna i prawdziwa. Z drugiej strony jak wyspiewam to pewnie nie dostane rozgrzeszenia. I bac tu madrym:)
Pozdrawiam
Powstrzymanie się od wspólżycia przed ślubem nie byłoby dla nas problemem i do tego się zobowiązaliśmy - ale to księdzu nie wystarczyło.
Poniewaz poważnie traktujemy ślub kościelny to zdecydowaliśmy się zamieszkać przed ślubem osobno, choć to trudna decyzja zarówno finansowo jak i emocjonalnie.
Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was krytykujących jest bez grzechu?
Poniewaz poważnie traktujemy ślub kościelny to zdecydowaliśmy się zamieszkać przed ślubem osobno, choć to trudna decyzja zarówno finansowo jak i emocjonalnie.
Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was krytykujących jest bez grzechu?
ja też się powoli szukuję do spowiedzi ale postanowiłam sobie,że nic księdzu nie powiem,że to jest spowiedź przedślubna i po rozgrzeszeniu dam mu karteczkę do podpisania-nie żebym się obawiał,że nie dostanę rozgrrzeszenia itp ale po prostu nie podoba mi się to całe biurokractwo...Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
mmmegi:
po co te kombinowanie? jesli powaznie traktujesz te spowiedz to i tak powinnas wyznac swoje grzechy (o wspolzyciu rowniez) i tyle .. a taka spowiedz przedslubna to nie zawsze tylko wynik biurokracji, ale jak powiesz ze to przedslubna to tylko powinno Tobie i ksiedzu pomoc w rozmowie..p
piszesz:
> Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich
> wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
rozumiem ze mowiac :ich, masz na mysli ksiezy? czy kogo?
no to Tu Ci zmartwie, bo duzo ludzi i to nawet na tym forum bierze Koscielny nie dlatego ze sprawy wiary i nauki Kosciola sa dla nich wazne, ale dlatego ze to ladnie wyglada i dlatego ze co by Rodzina powiedzila i wogolle....
po co te kombinowanie? jesli powaznie traktujesz te spowiedz to i tak powinnas wyznac swoje grzechy (o wspolzyciu rowniez) i tyle .. a taka spowiedz przedslubna to nie zawsze tylko wynik biurokracji, ale jak powiesz ze to przedslubna to tylko powinno Tobie i ksiedzu pomoc w rozmowie..p
piszesz:
> Sam fakt,że ludzie decydują się wziąć ślub kościelny powinien być dla nich
> wystarczający,że ludzie traktuja wiarę poważnie...
rozumiem ze mowiac :ich, masz na mysli ksiezy? czy kogo?
no to Tu Ci zmartwie, bo duzo ludzi i to nawet na tym forum bierze Koscielny nie dlatego ze sprawy wiary i nauki Kosciola sa dla nich wazne, ale dlatego ze to ladnie wyglada i dlatego ze co by Rodzina powiedzila i wogolle....
anias napisał(a):
> Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was
> krytykujących jest bez grzechu?
nie wiem do kogo mowisz, bo zbytnio nie widac na tym forum slow krytyki?
bylo pare slow od ludzi ktorzy deklaruja czystosc przedmalzenska i tyle..
nawet powiem wiecej: w starym watyku tez o spowiedz nawet bylo widac slowa krytyki czy wysmiewania dla takich ludzi, ktorzy wogole nie spali ze soba przed slubem!!!
a ktoz jest z nas bez grzechu? hmm dobra pytanie, ale nie nam to oceniac...
> Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was
> krytykujących jest bez grzechu?
nie wiem do kogo mowisz, bo zbytnio nie widac na tym forum slow krytyki?
bylo pare slow od ludzi ktorzy deklaruja czystosc przedmalzenska i tyle..
nawet powiem wiecej: w starym watyku tez o spowiedz nawet bylo widac slowa krytyki czy wysmiewania dla takich ludzi, ktorzy wogole nie spali ze soba przed slubem!!!
a ktoz jest z nas bez grzechu? hmm dobra pytanie, ale nie nam to oceniac...
Nie widzialam zeby gdzies bylo napisane ze mieszkanie razem przed slubem to grzech, nie spotkalam sie tez z tym podczas rozmowy z ksiezmi. A ci wszyscy ludzie mieszkajacy razem w akademikach i innych wynajetych miaszkaniach to grzesznicy? I nie mozna wziac slubu, bo ksiadz nie dal rozgrzeszenia za to ze mieszka sie razem? Smieszne! Wyprowadzanie sie przed slubem i wprowadznie po nim- jeszcze smieszniejsze! Ludzie! Bez przesady! Ze wspolzycie przed slubem jest grzechem to nie ma watpliwosci ale wspolne mieszkanie?..... Czy to grzech? heheeh! I zeby jeszcze za to nie dawac rozgrzeszenia... To za grzechy ciezkie daje sie podobno rozgrzeszenie. No coz! Cale szczescie znam normalnych ksiezy:) Anias! A moze ksiadz by mogl do czasu slubu przenocowac Cie u siebie skoro nie mozecie mieszkac razem a nie macie takich mozliwosci finansowych zeby teraz zamieszkac osobno;) Oj, nie nie, to tez zle wyjscie- skoro samo wspolne mieszkanie jest grzechem to pewnie wtedy ksiadz tez nie dostalby rozgrzeszenia.... hehehe. Sorry za ostrzejszy ton ale dla mnie to absurd! A poza tym coraz czesciej rozdzielam sprawy kosciola od spraw religii...
Współżycie przed ślubem jest grzechem - z tym chyba nikt nie będzie dyskutować. Ale żeby współzyc ze sobą wcale nie trzeba ze sobą mieszkać. Dlczego więc te osoby, które współżyją ze sobą a nie mieszkają ze sobą dostają rozgrzeszenie a te kóre mieszkają ze sobą nie??
Dla mnie to był bezsens ale wytłumaczył mi to jeden z ojców domikanów
Otózksiadzu słuchajcego spowiedzi łatwiej uznać iż osoba kóre kleka do spowiedzi i spowiada sie ze współzycia, zbłądziła, zgrzeszyła i chce sie oczyścić z grzechu i poprawić. Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać rzeczą Boska. Jednak warunkiem dobrej spowiedzi jest silne postanowienie poprawy. Ksiądz udzalajac rozgzreszenia musi widizieć w spowiadającym sie żal za grzechy i postanowienie poprawy - czyli w tym przypadku - sile postanowienie żeby powstrzymać się od współżycia. Jak z każdym grzechem ... może sie udać wlaka z nim bądź nie... ale przynajmniej trzeba chcieć wiecej grzechu nie powtarzać..
Jeśli do spowiedzi klęka osoba która współzyje i mieszka na stałe z narzyczonym i za raz po spowiedzi wraca do wsolnego domu, wspolnego łóźka i wspołźycia ....to raczej trudno sie tu doszukać silnego postanowienia pozbycia się grzechu.
I dlatego parą mieszkającym ze sobą tak trudno uzyskac rozgrzeszenie.... aby je otrzymać oboje musza przyrzec iż powstrzymją sie wspólnego "dzielenia łoża" aż do dnia ślubu
Dla mnie to był bezsens ale wytłumaczył mi to jeden z ojców domikanów
Otózksiadzu słuchajcego spowiedzi łatwiej uznać iż osoba kóre kleka do spowiedzi i spowiada sie ze współzycia, zbłądziła, zgrzeszyła i chce sie oczyścić z grzechu i poprawić. Błądzić jest rzeczą ludzką a wybaczać rzeczą Boska. Jednak warunkiem dobrej spowiedzi jest silne postanowienie poprawy. Ksiądz udzalajac rozgzreszenia musi widizieć w spowiadającym sie żal za grzechy i postanowienie poprawy - czyli w tym przypadku - sile postanowienie żeby powstrzymać się od współżycia. Jak z każdym grzechem ... może sie udać wlaka z nim bądź nie... ale przynajmniej trzeba chcieć wiecej grzechu nie powtarzać..
Jeśli do spowiedzi klęka osoba która współzyje i mieszka na stałe z narzyczonym i za raz po spowiedzi wraca do wsolnego domu, wspolnego łóźka i wspołźycia ....to raczej trudno sie tu doszukać silnego postanowienia pozbycia się grzechu.
I dlatego parą mieszkającym ze sobą tak trudno uzyskac rozgrzeszenie.... aby je otrzymać oboje musza przyrzec iż powstrzymją sie wspólnego "dzielenia łoża" aż do dnia ślubu
Tusia, dobrze napisalas ale jedni mieszkajac ze soba moga sie powstrzmac przed wspolzyciem a inni mieszkajac osobno (i czasami patrzac krzywo na tych co mieszkaja pod jednym dachem) nie potrafia sie powstrzymac wiec i tak nie rozumie ksiedza ktory nie dal rozgrzeszenia. Dziwi mnie to strasznie a jeszcze bardziej smieszy. A co gorsza co ksiadz to inna opinia, to tez nie jest na plus kosciola... Religia nic nie mowi o grzechu wspolnego mieszkania a jak widac ksieza sami ustalaja swoje zasady. Jedynym wyjsciem pojsc na spowiedz do innego ksiedza i liczyc na to ze lepiej sie trafi...