Widok
Powstrzymanie się od wspólżycia przed ślubem nie byłoby dla nas problemem i do tego się zobowiązaliśmy - ale to księdzu nie wystarczyło.
Poniewaz poważnie traktujemy ślub kościelny to zdecydowaliśmy się zamieszkać przed ślubem osobno, choć to trudna decyzja zarówno finansowo jak i emocjonalnie.
Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was krytykujących jest bez grzechu?
Poniewaz poważnie traktujemy ślub kościelny to zdecydowaliśmy się zamieszkać przed ślubem osobno, choć to trudna decyzja zarówno finansowo jak i emocjonalnie.
Co do krytykowania współzycia przed ślubem - kto z Was krytykujących jest bez grzechu?
HEj!
nie wiem dlaczego ksiądz cie tak potrakotwal. Wiesz nie trzeba z kims mieszkac, zeby być ze soba blisko:) Tak sie zastanawiam co powinnam powiedzieć kiedy ksiądz bedzie sie pytał o moje zycie osobiste.
Z jednej strony chcialabym wszystko wyspiewac, zeby ta spowiedz byla wazna i prawdziwa. Z drugiej strony jak wyspiewam to pewnie nie dostane rozgrzeszenia. I bac tu madrym:)
Pozdrawiam
nie wiem dlaczego ksiądz cie tak potrakotwal. Wiesz nie trzeba z kims mieszkac, zeby być ze soba blisko:) Tak sie zastanawiam co powinnam powiedzieć kiedy ksiądz bedzie sie pytał o moje zycie osobiste.
Z jednej strony chcialabym wszystko wyspiewac, zeby ta spowiedz byla wazna i prawdziwa. Z drugiej strony jak wyspiewam to pewnie nie dostane rozgrzeszenia. I bac tu madrym:)
Pozdrawiam
Ja już jestem 3 tygodnie po ślubie i tyle Ci powiem,że przy spowiedzi nie "chwaliłam się",że razem mieszkamy,bo mieszkanie to nie grzech,tylko się spowiadałam ze współżycia.Byłam miesiąc przed ślubem 1 raz.Dostałam rozgrzeszenie.Miałam się powstrzymać do ślubu od seksu-powstrzymałam się,jest ok.Rzeczywiście to chyba od podejścia spowiednika zależy.Mnie przepytał wg przykazań,a tam nie ma o mieszkaniu razem,tylko o cudołożeniu,więc nie rozumiem,dlaczego robią z tego problem.
tilda:
a niby po co te cytaty? tzn. oki ale tu nie chodzi o to ze ktos sie bardzo chce nawrocic a nie moze dostac rozgrzeszenia, ale o to, ze ze chce odbebnic te spowiedz a zbytnio nie chce sie nawroicic i tyle .. a na ten temat te cytaty nic nie mowia ale sa inne, ktorych niestety nie mam czasu szukac i cytowac...
a niby po co te cytaty? tzn. oki ale tu nie chodzi o to ze ktos sie bardzo chce nawrocic a nie moze dostac rozgrzeszenia, ale o to, ze ze chce odbebnic te spowiedz a zbytnio nie chce sie nawroicic i tyle .. a na ten temat te cytaty nic nie mowia ale sa inne, ktorych niestety nie mam czasu szukac i cytowac...
Jeżeli jeszcze raz któryś ksiądz tak postąpi tzn nie da Ci rozgrzeszenia, zacytuj mu feagment ewangelii...
(Mt 9,12b.13b)Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .
(Mt 9,9-13)Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorzecelnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł:Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
(Mt 9,12b.13b)Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników .
(Mt 9,9-13)Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorzecelnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: Pójdź za Mną! On wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? On, usłyszawszy to, rzekł:Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.
podlacze sie pod watek, choc juz wiele na podobny temat bylo w innym
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
Posłużyłam się słowami "On" bo się z nimi zgadzam.
My mieszkamy razem, ale w osobnych pokojach i osobno śpimy i nie było problemu z rozgrzeszeniem. Podstawowym warunkiem rozgrzeszenia jest żal za grzechy i postanowienie poprawy. No więc jeśli ktoś idzie do spowiedzi i mówi, że mieszka z narzeczon -ym/ą i spórzyje z nią/nim i zakłada, że tak będzie nadal - to wyklucza sam rozgrzeszenie. I to nie jest kwestia klechy, klera, czy jakie inne nazwy tu padły, ale całej nauki kościoła. A jeśli ktoś jej nie przyjmuje to po co mu ślub kościelny? niech sobie weźmie cywilny i już. No chyba, że ależy mu na welonie, białej sukni, organach i wielkim weselu, i żeby babcie były zadowolone. Jak dla mnie nie można zgadzać się tylko połowicznie, tylko na to co nam pasuje, a resztę odrzucać tłumacząc się tym, że Chrystys jest w każdym kamieniu i to przed nim się spowiadamy, On odpuszcza grzechy itd. On powiedział również: "komu odpuścicie grzechy będą odpuszczone, komu zatrzymacie, będą zatrzymane". A jeśli ktoś mówi, że Chrystus jest wszędzie i że nie potrzebuje rozgrzeszenia jakiegoś tam klechy to po co potrzebuje ślubu udzielonego przez tego klechę? Przecież może sobie poślubować pod drzewkiem, Pan Bóg i tak usłyszy!
Kompletny debilizm. Pretensje za brak rozgrzeszenia należy zgłaszać do Pana Boga a nie do księdza, bo to Bóg daje wam rozgrzeszenia. Ciekawe gdzie byliście na lekcjach religlii gdzy o tym mówiono, paniusie-puszczusie.
Skoro nie potraficie żyć zgodnie z naukami kościoła i dochowywać czystostości przedmałżeńskiej, to po co wam ślub kościelny?
Sprawę wspólnego zamieszkiwania przez nie-małrzeństwa określa Prawo Kanoniczne kościoła katolickiego, zatwierdzone przez Sobór Watykański II, nota bene podpisane przez Ś.P. Jana Pawła II.
Skoro nie potraficie żyć zgodnie z naukami kościoła i dochowywać czystostości przedmałżeńskiej, to po co wam ślub kościelny?
Sprawę wspólnego zamieszkiwania przez nie-małrzeństwa określa Prawo Kanoniczne kościoła katolickiego, zatwierdzone przez Sobór Watykański II, nota bene podpisane przez Ś.P. Jana Pawła II.
Wszystkim Wam współczujemy. My mamy ślub w przyszłym roku i też razem mieszkamy. Nigdzie nie jest powiedziane że wspólne mieszkanie przed ślubem jest zabronione i że to jest kościelne wykroczenie. Współżycie - to już jest grzech i generalnie wszystko zależy od spowiednika. My przyjmujemy kolede wspólnie i zawsze ksiądz ma jakieś uwagi. Raz powiedziałem mu że moge się wyprowadzić ale w takiej sytuacji moja narzeczona dostanie eksmisje bo nie da rady sama utrzymać siebie i mieszkania.Czy to nie jest grzech jesli nie pomoże się bliźniemu???Ksiądz powiedział że moge się wyprowadzię i dawać mojej narzeczonej kase na utrzymanie.Wyśmiałem go bo nie stać mnie na utrzymanie dwóch mieszkań. Rozmowa trwała pół godziny i generalnie stwierdził że wspólne mieszkanie to nie grzech a skoro i tak mamy zamiar się pobrać to mozna powiedzić że współzyliśmy tylko przed ślubem.Jeśli w takiej sytuacji nie da rozgrzeszenia to znaczy że nie jest człowiekiem i nie zna życia. Głowa do góry. Dzisiaj 99,9% par współżyje i mieszka razem. Moja propozycja: zrobić listę kościołów gdzie księża robią problemy i drugą listę o nazwie "przyjazny kościół dla narzeczonych".Pozdrawiamy
Hmmmm... troche sie obawiam isc do spowiedz po tym co tu przeczytalam.... Dziwi mnie fakt, ze ksieza zamiast umozliwic mlodym ludziom zawarcie malzenstwa, robia takie numery..... Ja tez mieszkam z moim przyszlym mężem..... ale to chyba nie stawia mi szlabanu na małzeństwo... to chyba dobrze , ze nie chce tak mieszkac bez slubu bez konca i zdecydowaliśmy się.....
Vena napisał(a):
> Smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten wątek. Ja sama nie
> jestem katoliczką. Chciałam się nawet "nawrócić", ale sami
> księża mnie zniechęcili. Przykro mi, że robią wam pod górkę.
>
> Głowy do góry!!!
>
>
no to nie patrz na Ksiezy, to nie Oni Ci Zbawia tylko Chrystus!!! a Kosciol i Sakramenty i Przykazania tylko Ci w tym pomoga, a nie wszyscy ksieza sa zli!!!
zycze powowdzenia
> Smutno mi się zrobiło, jak przeczytałam ten wątek. Ja sama nie
> jestem katoliczką. Chciałam się nawet "nawrócić", ale sami
> księża mnie zniechęcili. Przykro mi, że robią wam pod górkę.
>
> Głowy do góry!!!
>
>
no to nie patrz na Ksiezy, to nie Oni Ci Zbawia tylko Chrystus!!! a Kosciol i Sakramenty i Przykazania tylko Ci w tym pomoga, a nie wszyscy ksieza sa zli!!!
zycze powowdzenia
podlacze sie pod watek, choc juz wiele na podobny temat bylo w innym
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)
troche mnie dziwi to, ze dany ksiadz nie daje rozgrzeszenia tylko dlatego,ze z soba mieszkacie?jesli tak jest to po prostu zmiencie spowiednika i idzcie do innego Kosciola...
no ale jesli to chodzi o cos innego - w stylu : mieszkamy razem i wspolzyjemy i po tej spowiedzi i tak sie nie powstrzymamy to juz jest inna sprawa i wtedy bardzo dobrze ze ksiadz nie daje rozgrzeszenia, bo wtedy zaprzeczylby sam sobie i Kosciolowi...
w pewnym sensie dobrym, choc troche cwaniakowatym posunieciem jest pojscie do spowiedzi na krotko przed slubem, jak wiecie, ze bedziecie mogli sie powstrzymac od wspolzycie.. natomiast dziwi mnie wypowiedz w stylu: my i tak chocby 1 nocy bez wspolzycia nie wytrzymamy, to nawet pojscie do spowiedzi na 1 dzien przed slubem nic nie pomoze"
pozdrawiam:)