Widok
Myślałam że jakiś sensowny wątek ale znów sprowadziło sie rolę chrzestnego do prezentów. Przykro że ktoś odmawia. Myslę jednak że jeżeli ktoś wybiera chrzestnego wierzącego i mającego dać przykład i mu o tym powie że ze względu na te cechy to taka osoba nie odmówi Ciężko jest z wyborem. Ale dajcie spokój ile razy kupowaliście prezenty. Interesuje mnie raczej prawdziwa rola duchowa. CHZRESTNY JEST TYLKO W KOŚCIELE KATOLICKIM POZA KOŚCIOŁEM NIE MA ON ZNACZENIA
u mnie inny przykład mam córke 6 lat nie jest ochrzczona bo jestem po cywilnym .jak jeszcze nie wiedziałąm ze bedzie problem zaproponowałam mojemu szwagrowi aby był chrzesnym córki . chrzest sie JESZCZE nie odbył a facet zrobił sie nedznym pijakiem:( alee o córce mojej pamieta ,od czasu do czasu cos jej kupi ale nie o te kupowanie chodzi tylko o to ze facet zdziadział i zrobił sie z niego pijak ,oblesne zarty..... wczesniej był super facet
jak odmówic mu ,nie potrafie.Siostra miałą sie z nim rozwiesc i miałabym problem z głowy ale dała mu szanse.
jak odmówic mu ,nie potrafie.Siostra miałą sie z nim rozwiesc i miałabym problem z głowy ale dała mu szanse.
czasem lepiej żeby taki potencjalny chrzestny odmówił - niż miałby być chrzestnym tylko na papierze.
A takiego "chrzestnego" ma mój Syn. I ja tu już nie wymagam dbania o rozwój religijny Młodego(sama nie mam nic wspólnego z kk, chrzest był ze względu na Męża, któremu zależało) - ALE O JAKIEKOLWIEK ZAINTERESOWANIE DZIECKIEM!
Żadnych telefonów, odwiedzin. Spotkania czasem, przypadkiem u Dziadków("chrzestny" to brat mojego Męża) + Wigilia/śniadanie Wielkanocne. Moje dziecko na pogrzebie Dziadka pytało co to za pani - wskazując na żonę chrzestnego, czyli swoją ciocię... Którą ostatni raz widział na swoim roczku/chrzcie - bo unikała spędzania świąt z tą rodziną(Teściami i nami), a poza świętami też sporadycznie bywała u Teściów. Chrzestny nawet nie pamięta o Dniu Dziecka czy urodzinach chrześniaka. Mam w xxx prezenty (chociaż nie zapomnę kawałka bagietki w Dniu Dziecka - bo przypadkiem się spotkali) - ale aż mnie krew zalewa, że przez takie "bo z najbliższej rodziny" jest chrzestny jak z koziej d*py trąba...
Ale przynajmniej Chrzestna udana :] spoza rodziny :] do tego poznałyśmy się w szpitalu, krótko po urodzeniu Gabrysia :]
A takiego "chrzestnego" ma mój Syn. I ja tu już nie wymagam dbania o rozwój religijny Młodego(sama nie mam nic wspólnego z kk, chrzest był ze względu na Męża, któremu zależało) - ALE O JAKIEKOLWIEK ZAINTERESOWANIE DZIECKIEM!
Żadnych telefonów, odwiedzin. Spotkania czasem, przypadkiem u Dziadków("chrzestny" to brat mojego Męża) + Wigilia/śniadanie Wielkanocne. Moje dziecko na pogrzebie Dziadka pytało co to za pani - wskazując na żonę chrzestnego, czyli swoją ciocię... Którą ostatni raz widział na swoim roczku/chrzcie - bo unikała spędzania świąt z tą rodziną(Teściami i nami), a poza świętami też sporadycznie bywała u Teściów. Chrzestny nawet nie pamięta o Dniu Dziecka czy urodzinach chrześniaka. Mam w xxx prezenty (chociaż nie zapomnę kawałka bagietki w Dniu Dziecka - bo przypadkiem się spotkali) - ale aż mnie krew zalewa, że przez takie "bo z najbliższej rodziny" jest chrzestny jak z koziej d*py trąba...
Ale przynajmniej Chrzestna udana :] spoza rodziny :] do tego poznałyśmy się w szpitalu, krótko po urodzeniu Gabrysia :]
My też z mężem mamy 5 chrześniaków, a w czerwcu mam być ponownie, więc razem będzie 6. Ale w grudniu byłam chrzestną i dowiedziałam się "nieoficjalnie", że bratowa kazała swojemu kuzynowi dobrać do siebie chrzestną, bo ona nikogo nie widzi w tej roli.
U Nas też ciężko z kasą było bo to tuż przed świętami i tak dla 5 chrześniaków chociażby po 50zł na prezent do tego moje 2 dziewczyny, rodzice, my sami a mąż sam zarabia, to duży wydatek, tym bardziej, że bratowa jest ze Szkocji, ale dla mnie najważniejsze jest nie to ile się da, ale to co się ma w sercu. I tak jak wielu pisze, ważne żeby być przy dziecku duchowo, wspierać je...
U Nas też ciężko z kasą było bo to tuż przed świętami i tak dla 5 chrześniaków chociażby po 50zł na prezent do tego moje 2 dziewczyny, rodzice, my sami a mąż sam zarabia, to duży wydatek, tym bardziej, że bratowa jest ze Szkocji, ale dla mnie najważniejsze jest nie to ile się da, ale to co się ma w sercu. I tak jak wielu pisze, ważne żeby być przy dziecku duchowo, wspierać je...
Ja jestem nieciekawą chrzestną, nie spotykam się zbyt często, nie pytam o rozwój itp. Pamiętam o urodzinach i wysyłam życzenia. Ja wiem, jaka ja jestem, tylko pamiętajmy, że chrzestna, chrzestny też ma urodziny, mnie też byłoby miło, gdyby najpierw rodzic w imieniu dziecka, później samo dziecko o mnie pamiętało. Przecież nikomu nie chodzi o prezenty no nie? :)
Niestety większość chrzestnych jest tylko na papierze ,moi tez tacy byli ale nigdy nie miałam o to pretensji ,wybrali ich dziadkowie tylko dlatego ze nie mieli własnych dzieci bo ciotka mieć nie mogła ,
Druga rzecz że większość rodziców chrzci swoje dzieci nie dla Boga nie dlatego że tak czuja tylko dla rodziny dla innych ,aby ludzie nie gadali bo dziecko ochrzcić trzeba .
Jakiś rok temu koleżanka do mnie powiedziała -No jak ślubu kościelnego mieć nie musisz ale ochrzcić dzieci to trzeba ,więc sie pytam jak trzeba ,jeżeli ja tego nie czuję nie będę hipokrytka ,nie będę nikogo nabierać .
Druga rzecz że większość rodziców chrzci swoje dzieci nie dla Boga nie dlatego że tak czuja tylko dla rodziny dla innych ,aby ludzie nie gadali bo dziecko ochrzcić trzeba .
Jakiś rok temu koleżanka do mnie powiedziała -No jak ślubu kościelnego mieć nie musisz ale ochrzcić dzieci to trzeba ,więc sie pytam jak trzeba ,jeżeli ja tego nie czuję nie będę hipokrytka ,nie będę nikogo nabierać .
Monika zgadzam sie z Toba w 100%. Nie chodzi przeciez o prezenty a nawet o codzienne zainteresowanie bo wiadomo kazdy ma swoje zycie swoje dzieci i problemy ,ale pamięc o chrzesniaku zawsze jest np w urodzinki ,czy swieta. Bedac chrzestym ogolnie chodzi o to by sluzyc pomocą w trudnych sytuacjach jak np ciezka choroba rodzica i pomoc w zajeciu sie chrzesniakiem i czy tez w innym trudnych sytuacjach,czy wlasnie byc przy dziecku duchowo i wspierac je tak jak pisze knudi
Agus nie przejmuj sie mojego małego chrzestny nawet nie zadzwoni nie zapyta sie jak sie czuje itd wiedzac ze dziecko jest chore na chrzcie tylko byl i na roczku a maly skonczy 4 latka dla mnie to przykre nie ze wzgledu na prezenty bo mam to gdzies ale o zainteresowanie ,a chrzestna taka sama mimo ze mieszka obok nas potrafi przejsc obojetnie niie zagada nawet do malego ale kto to wiedzial ze tak to bedzie
moja mała ma super chrzestnych, jak na razie się bardzo interesują, dzwonią, przyjeżdżają w miare możliwości odwiedzać córę :)
Chrzestną jest moja przyjaciółka a chrzestnym znajomy mój i męża.
jak byłam tydzień w szpitalu, a mój mąż musiał pracowac od 10 do 22 i nie mógł wziąśc urlopu to własnie chrzestna córci siedziała z nią codziennie przez ten tydzień (specjalnie wzięła urlop). nie wyobrazam sobie co by było gdyby się nie zgodziła na opiekę, bo na pomoc rodziny to nie mamy co liczyć :/
A prezenty... to az mi głupio, że na każdą okazję kupuja córce duże prezenty. Umawiają się wspólnie i kupują jeden duży prezent. Na urodziny, na Wielkanoc, na Boże narodzenie córa zawsze coś dostanie. Już im nawet mówiłam, że mają zbastowac, nie kupowac prezentów, ewentualnie jakies dorbnostki, ale mnie nie słuchają.
Nawet jutro przyjeżdża na kawkę chrzestny z rodzinką a w niedzielę przyjeżdża chrzestna :) Córa już się nie może doczekac.
Chrzestną jest moja przyjaciółka a chrzestnym znajomy mój i męża.
jak byłam tydzień w szpitalu, a mój mąż musiał pracowac od 10 do 22 i nie mógł wziąśc urlopu to własnie chrzestna córci siedziała z nią codziennie przez ten tydzień (specjalnie wzięła urlop). nie wyobrazam sobie co by było gdyby się nie zgodziła na opiekę, bo na pomoc rodziny to nie mamy co liczyć :/
A prezenty... to az mi głupio, że na każdą okazję kupuja córce duże prezenty. Umawiają się wspólnie i kupują jeden duży prezent. Na urodziny, na Wielkanoc, na Boże narodzenie córa zawsze coś dostanie. Już im nawet mówiłam, że mają zbastowac, nie kupowac prezentów, ewentualnie jakies dorbnostki, ale mnie nie słuchają.
Nawet jutro przyjeżdża na kawkę chrzestny z rodzinką a w niedzielę przyjeżdża chrzestna :) Córa już się nie może doczekac.
U nas chrzestni pierwszego dziecka zupełnie się nie spisują więc jesteśmy rozczarowani.Przy drugim dziecku , gdy wybraliśmy już kandydatów to przedstawiliśmy im nasze oczekiwania- kawa na ławę.Powiedzieliśmy , ze zależ nam na tym żeby odwiedzali dziecko, spędzali z nią czas, pamiętali o urodzinach , czy innych ważnych okazjach. Zaznaczyliśmy , że nie chodzi o prezenty , ale o faktyczne bycie takim drugim rodzicem , dobrym duchem. Muszę powiedzieć , że takie postawienie sprawy zdało egzamin. Wszystko jest tak jak moglibyśmy tylko sobie wymarzyć :)
Czasem po prostu druga strona nie wie czego oczekujemy..
Czasem po prostu druga strona nie wie czego oczekujemy..
Matylda może to i dobry pomysł bo też dla każdego definicja bycia "drugim rodzicem" jest inna. Tylko wiadomo każdy ma swoją rodzinę, swoje życie i problemy i codziennie czasu nie ma a wydaje mi się,że niektórzy oczekują nie wiadomo czego albo właśnie się nie określili o co im chodzi.
Ja każde święta jestem u chrześniaka typu mikołaj, zając, urodzinki itp. w ciągu roku też wpadamy z odwiedzinami plus jakiś sms jak się czuje. Ja jako Ja uważam,że jest ok! nie dajmy się zwariować a też nie widuje go raz w roku albo nie wysyłam prezentów kurierem. Ale i tak są niezadowoleni :) także nie dogodzisz.
Ja każde święta jestem u chrześniaka typu mikołaj, zając, urodzinki itp. w ciągu roku też wpadamy z odwiedzinami plus jakiś sms jak się czuje. Ja jako Ja uważam,że jest ok! nie dajmy się zwariować a też nie widuje go raz w roku albo nie wysyłam prezentów kurierem. Ale i tak są niezadowoleni :) także nie dogodzisz.
Jeżeli powiesz komuś, na czym Ci zależy to jak dorosła osoba ,albo sie na to godzę albo nie. Jeżeli rodzice np. życzą sobie tylko odwiedzin od święta , nie chcą np. żeby chrzestny prowadzał dziecko do Kościoła to warto chyba powiedzieć o tym wprost. Ludzie są różni , różne oczekiwania. My wyciągnęliśmy wnioski .
Trochę zboczyłam z tematu. Autorce wątku życzę znalezienia wymarzonych rodziców chrzestnych :)
edit. co do frazy "drudzy rodzice" to traktuję ją raczej niezbyt dosłownie- wiadomo , że każdy ma swoje życie i dzieci , które przecież zawsze są na pierwszym miejscu
Trochę zboczyłam z tematu. Autorce wątku życzę znalezienia wymarzonych rodziców chrzestnych :)
edit. co do frazy "drudzy rodzice" to traktuję ją raczej niezbyt dosłownie- wiadomo , że każdy ma swoje życie i dzieci , które przecież zawsze są na pierwszym miejscu
No wlasnie wiadomo ze niekt nie ma rzucac swoich spraw dla chrzesniaka,o prezenty tez nie chodzi tylko o pamiec i takie gesty typu wyjscie chociaz na spacer,wziasc na plac zabaw,spytanie moze pomoc Ci w czyms??musisz isc do lekarza zajme sie malym itp no i zadzwonienie co u Was jak maly itp wiadomo zalezy jak z czasem u ludzi ale raz na ruski rok znajdzie sie chwilka