Widok

dziecko się nie dostało do przedszkola

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Hej
Chciałabym Was się zapytać o zdanie. Niestety synek nie dostał się do przedszkola publicznego w Gdańsku. Oboje z mężem pracujemy,. Na prywatne nas nie stać. Czy odwołanie do przedszkoli coś pomagają? W Gdyni rekrutacja miała być później. Dziś chciałam przygotować dokumenty, ale już po terminie :( i nie wiem co dalej. Bardzo proszę o pomoc. może macie jakieś pomysł? Albo czy też miałyście taką sytuację?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
Trzeba dzwonić i się dopytywać, bo odwołań pewnie dużo a jak się miejsce zwolni to pojedynczo i ten kto się akurat 'wstrzeli' się załapie :P
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Moje dziecko w zeszłym roku nie dostało się do żadnego przedszkola. Złożyliśmy oczywiście odwołanie, dopytywałam, dzwoniłam chodziłam kilka razy już w trakcie roku szkolnego, ale nic z tego nie wyszło.

Na nasze szczęście, zupełnie przypadkiem pokierowano mnie do przedszkola prywatnego. Biały Żagielek, w Brzeźnie.
I jestem Bogu wdzięczna, że tak się stało.
Bo nie umiem sobie wyobrazić lepszego przedszkola :D
Dzieci mają wszystko, ciekawe zajęcia, pyszne zdrowe jedzenie,ukochanie Panie :)

W tym roku nawet nie próbowałam dostać się do publicznego przedszkola.
Czesne to 500 zł już z wyżywieniem. To naprawdę takie przedszkole jakie mogłam wymarzyć dla mojego syna.
Ps. Mają duży ogród ze świetnym placem zabaw, a w tym ogrodzie nawet trampolinę której mój starszy syn okropnie zazdrości bratu ;)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Złożyłam odwołania. A wiecie może jak to teraz wygląda. W razie czego to będą dzwonić? Czy ja mam dzwoniuć dopytywać?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie tylko finanse... Fakt, są i inne aspekty ale tak samo ważne dla dziecka z rodziny rozbitej, jak i dziecka z rodziny pełnej.
Ja też jestem tego zdania, że miejsc jest po prostu za mało; zresztą już o tym wcześniej pisałam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie tylko finanse, ja startowałam do państwowego bo im bardziej ufam, po różnych aferach z prywatnymi wolałam państwowe.

Nie dostaliśmy się, znalazłam prywatne, polecone które moje dziecko bardzo polubiło i nie mam do niego zastrzeżeń. Drugie dziecko też tam poślę bo wolę sprawdzone, któremu już ufam.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Państwo powinno zapewnić opiekę dla wszystkich dzieci niezależnie od tego czy jestem samotna czy mam męża i pracę. Rozumiem sytuację osób samotnych, z niepełnosprawnościami itp. i ich pierwszeństwo, ale to, że mam męża i pracę nie powinno mnie, jak i wielu innych, dyskryminować i zmuszać do placówek prywatnych. Nie każdy pracujący zarabia na tyle dużo, by nie odczuć tych dodatkowych kilkuset złotych miesięcznie opłat za prywatną placówkę. Poza tym pracując w tym kraju, płacąc podatki, napędzając gospodarkę, chyba mam prawo także coś od Państwa dostać. To, że oboje rodziców pracuje nie znaczy, że stać ich na prywatne placówki, tym bardziej, jak dzieci np. jest dwójka i każde w prywatnej placówce ( bo i do żłobka dostać się trudno) + kredyt na głowie do spłacenia.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przedszkole państwowe to glównie dużo mniejsze opłaty niż w placówce prywatnej. I w tej dyskusji to było kilkakrotnie akcentowane. Na inne trudności związane z brakiem jednego rodzica przedszkole nie pomoże (przynajmniej nie umiem sobie wyobrazić, że przedszkole państwowe mogłoby a prywatne nie). Jesli chodzi o finanse, to dla mnie może to być realna pomoc. Jeśli dzieci noszą ciuchy po kilkaset złotych to czemu taki samotny rodzic miałby być uprzywilejowany w dostaniu miejsca w państwowym przedszkolu, skoro, jak tu kilka mam napisało, to głównie finanse brane są pod uwagę przy staraniu się o takie przedszkole.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
ciuchy tym bardziej nie świadczą o tym czy będzie łatwiej czy trudniej w życiu ...

Problem jest przede wszystkim w tym, że miejsc w przedszkolach brakuje. I nie ma sposobu aby sprawiedliwie te miejsca rozdzielić.
I to jest przyczyna rozgoryczenia rodziców.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
U mnie sąsiedzi sie rozwiedli. Matka została z dziećmi. Ojciec jest gdzieś dyrektorem, matka ma jakieś stanowisko kierownicze. Dzieci nosza takie ciuchy 9i ich mama też), że mnie na takie wydatki nie stać, mimo że nie narzekamy na sytuacje finansową. Także może być różnie. Sam rozwód nie przesądza o tym, że komuś będzie na pewno trudniej w życiu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
Zgodzę się, że dzieci rozwiedzionych mają gorzej w życiu, ale niekoniecznie z powodów finansowych. A "pomaganie państwa" w postaci udostępniania miejsc w państwowych przedszkolach ma głównie wymiar finansowy, bo są one kilkakrotnie tańsze od prywatnych.
Oczywiście znam też sytuacje, kiedy np ojciec dużo zarabia, a dzieciom z nieaktualnego już związku najchętniej nie dawałby nic albo jak najmniej. Tylko tutaj powinno się jednak zmusić takiego faceta, żeby łożył na swoje dzieci adekwatnie do ich potrzeb i swoich możliwości, a nie przerzucać tą odpowiedzialność na państwo. Czyli na podatników, z których wielu jest w gorszej sytuacji od niego.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja nie negowałam tego, że samotnemu rodzicowi jest trudniej. Oczywiście że może tak być. Ale karygodne jest to, że samotną matkę śmieszy fakt, że jak dwoje rodziców pracuje, to ich nie stać na przedszkole prywatne. Jej może być trudno ale i dwójce rodziców pracujących też.
Osoba nie pracująca, otrzymująca alimenty z FA (czemu nie od ojca?) żyje tylko z tych 500zł? Potrafi za to kupić jedzenie, ubrania, opłacić mieszkanie, wodę, prąd? A może ma inne źródła dochodu? Może ma pomoc od rodziny? Albo ma gdzie mieszkać bez gigantycznego kredytu lub opłaty za wynajem? Trzeba brać wszystko pod uwagę.
Ps. Jak rodzic nie żyje to dziecku należy się renta rodzinna. W tym roku najniższa wynosi trochę ponad 800zł.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
pewnie, że tak byłoby najlepiej, ale znając życie, oszustw byłoby jeszcze więcej, kłania się szara strefa itd.

Pamiętam jeszcze ze studiów,że stypendia socjalne i akademiki dostawali nie Ci, którzy byli najbiedniejsi, ale Ci których rodzice dokumentowali "zerowy "dochód. I też by nas to denerwowało.

Ja też znam dzieci rozwiedzionych rodziców, i widzę że mają trudniej, wiem też że wychowywania dziecka w pojedynkę jest dużo trudniejsze, niezależnie czemu ktoś się rozstał z partnerem, więc rozumiem to kryterium. Szkoda że tyle osób oszukuje, ale niestety ciężko jest to dopilnować.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mnie też stać, co nie znaczy, że mnie nie denerwuje taka niesprawiedliwość. Gdyby sytuacja wyglądała tak, że moje dzieci się nie dostają, bo pierwszeństwo mają ci, którzy są w naprawdę ciężkiej sytuacji, to bym nie miała pretensji. Problem polega na tym, że to kryterium rozróżnia tylko na "samotny" i "niesamotny", co często nijak się ma do prawdziwej sytuacji materialnej i życiowej.
Ludzie są najczęściej "samotni" bo tak im było wygodniej, bo się znudzili, bo pochopnie podjęli ważne decyzje. W zdecydowanej mniejszości są sytuacje, gdzie doszło do jakiejś tragedii jak ciężka choroba czy śmierć.( Tu kobieta pisze o funduszu alimentacyjnym, więc z tego wnioskuję, że ojciec jej dziecka żyje, tylko nei płaci alimentów.)
Mam wsród znajomych też rozwiedzionych, którym naprawdę dobrze finansowo się powodzi. Czy im też należy się pomoc od państwa przed pełnymi rodzinami z niewielkim dochodem?
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 5
ja też miałam dziecko zapisane na wszelki wypadek do tego przedszkola
http://www.familijny.pl/gdansk/oswiata_edukacja_opieka/przedszkola_calodzienne/niepubliczne_przedszkole_leonardo/3317

akurat we Wrzeszczu na Legionów mieści się w szkole czesne było 500zł. miejsca były bez problemu

dostaliśmy się z odwołania do państwowego - dwoje rodziców pracujących
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
zmieniasz temat, rozmawialiśmy o kosztach ...

A rozstanie mogło nastąpić np z powodu śmierci rodzica, niekiedy ludzie też z czasem się zmieniają itd. itp. - czemu z tego powodu ma jeszcze bardziej cierpieć dziecko? Bo to ono tu jest najważniejsze i dla niego jest przedszkole.

Myśmy też się nie dostali rok temu, dwójka pracujących rodziców. Jednak nie obwiniam o to samotnych rodziców (czy też udających takowych) tylko system i brak miejsc w przedszkolach. Bo problem jest w tym że tych miejsc brakuje, a już mniejsza z tym które dziecko się dostanie.
Mnie stać na prywatny, więc podchodzę do tego mniej emocjonalnie.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
No ale czy to wina tych, co jednak żyją razem, że inni postanowili się rozstać? Czemu mają ponosić konsekwencje (czyli koszty) decyzji i błędów innych?
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 4
oczywiście że trudniej, chociażby trzeba dwukrotnie opłacić czynsz ...te koszty się niestety dublują.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
aliea, powinnaś przede wszystkim ścigać ojaca swojego dziecka o alimenty, a nie narzekaż, że państwo Ci nic nie daje. Utrzymanie dziecka jest przede wszystkim obwiązkiem rodziców, niezależnie od tego, czy są ze sobą czy nie.
My się już itak składamy na Twoje dziecko, bo fundusz alimentacyjny to przecież z naszych podatków jest. Piszesz, że jesteś bezrobotna, więc jakiś zasiłek też pewnie dostajesz. I jeszcze chciałąbyś "zabrać miejsce w przedszkolu" ludziom, którzy płacą podatki, z których właśnie Ty i Twoje dziecko się utrzymujecie.
Dziwisz się, że niby dwojgu pracujących rodziców jest ciężko opłącić prywatne przedszkole. A czemu niby ma im być łatwiej niż dwojgu, którzy nie żyją razem?
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 5
Zgadzam sie w stu procentach z A.
Oboje z mezem pracujemy, a mimo tego, nie stac by nas bylo na przedszkole prywatne. Placimy kredyt hipoteczny w wysokosci 1250 zl miesiecznie.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja cię dobrze rozumiem, jednak podarowałabyś sobie komentarze odnośnie pytań retorycznych. W Polsce nie jest tak, że pensje wszystkich sa średnie. W dużej mierze są dużo, dużo niższe a opłaty wysokie. Są pensje po 1500zł (a jak dwoje rodziców ma takie pensje?). a jak ktoś nie ma swojego mieszkania, nie może mieszkać z rodzicami (bo tak się zdarza), to kredyt na mieszkanie czy wynajem to właśnie wysokość jednej pensji. A gdzie czynsz, opłata za prąd, jedzenie? Przecież trzeba za to zapłacić? Do pracy trzeba kupić bilet, żeby dojechać. To są stałe i zwyczajne koszty życia, bez żadnych ekstra zachcianek.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Wakacje z dziećmi (124 odpowiedzi)

nie mamy pomysłu na tegoroczne wakacje z dziećmi 5,5 lat i 3 lata byliśmy w zakopanym i...

do góry