Widok
dziewczyny!Macie tremę przed??
Cześć Kobitki!! Słuchajcie macie tremę przed własnym ślubem?ja mam straszną!1Nie wiem czy to jest normalne ale jak sobie pomyślę o ytm dniu to mam kluchę w brzuszku i strasznie łomocze mi serducho!! boję się, że nie będę w stanie powiedzieć przysięgi!1Na stówę coś pomylę!Dobrze, że w którymś z wątków jest tekst!!;-)))W ogóle mam stresa, że coś nie wyjdzie!! Mojemu Lubemu już powiedziałam żeby zaopatrzył nas w ziółka!;-))))))) A jak Wy Słonka??
Witaj!!! ja jestem mężątką od 6 miesiecy i dzień ślubu i wesela wspominam jako jaszczęśliwszy w moim życiu!!! My oboje podchodziliśmy bardzo na luzie to tego bo decyzja o małżeństwie była przemyslana, świadoma i oboje bardzo tego chcielismy! Mówie Wam wszystkim przyszłym mężatką NIE MA SIĘ CZYM STRESOWAĆ, DENERWOWAĆ! To ma być szczególny i szczęśliwy dzień dla Was!!! Takze dajcie na pełen luż i rozkoszujcie się tym że Wasz wielki dzień niedługo przed wami, Gdymym mogła cofnełabym czas by jeszcze raz to przeżyć.
Pozdrawiam Misia
Pozdrawiam Misia
Ja już pięć misięcy po ślubie. Było super i ślub i wesle. Przysięgę pomylił mój mąż, ale dzięki temu było wesoło ;) Nerwy zawsze są, ale da się przeżyć. Ja się martwiłąm tylko tym, że nie zdąże ze wszystkim na czas w tym wielkim dniu. Ale było dobrze zaplanowane i poszło wszystko gładko. Trzymam za was kciuki dziewczyny.
Mi sie snilo juz jakis czas temu ze byl piekny slub, wszystko fajnie a potem ..jakos zapomnielismy o weselu ;) i bylo mi strasznie wstyd i myslelismy co powiemy gosciom i gdzie ich zabrac ;) nic nie bylo przygotowane.
A wlasnie dziewczyny mam fajna ksiazke :) "Przedslubnik" Sheryl Nissinen (pozyczylam od kolezanki) tam jest mowa o przygotowaniach do slubu od strony psychologicznej :) naprawde chwilami madra ksiazka, w skrocie tylko powiem, ze jest tam napisane ze dla kobiety dzien slubu jest dniem "przejscia" do innego zupelnie swiata w tym dniu wlasnie dziewczyna czuje ze porzuca wszystko co bylo dzieciece, dorasta jest to duze obciazenie, mowi sie nawet ze to swieto panny mlodej :) , pan mlody zazwyczaj podchodzi do tego troche inaczej nie czuje tych wszystkich obaw a dla niego takim dniem przelomowym i momentem gdzie czuje sie podobnie, czuje ze dorasta jest urodzenie dziecka :). Ogolnie polecam ksiazke jesli ktos takie lubi :)
A wlasnie dziewczyny mam fajna ksiazke :) "Przedslubnik" Sheryl Nissinen (pozyczylam od kolezanki) tam jest mowa o przygotowaniach do slubu od strony psychologicznej :) naprawde chwilami madra ksiazka, w skrocie tylko powiem, ze jest tam napisane ze dla kobiety dzien slubu jest dniem "przejscia" do innego zupelnie swiata w tym dniu wlasnie dziewczyna czuje ze porzuca wszystko co bylo dzieciece, dorasta jest to duze obciazenie, mowi sie nawet ze to swieto panny mlodej :) , pan mlody zazwyczaj podchodzi do tego troche inaczej nie czuje tych wszystkich obaw a dla niego takim dniem przelomowym i momentem gdzie czuje sie podobnie, czuje ze dorasta jest urodzenie dziecka :). Ogolnie polecam ksiazke jesli ktos takie lubi :)
ksiazka jest ok, ale w troche marudnym tonie (jaka to biedna jest przyszla zona) ;) Twojemu ukochanemu niekoniecznie sie spodoba :P, ale chyba dzieki niej wiem ze te wszystkie emocje nawet zlosc, krzyczenie na narzeczonego :P ,walki z tesciowa ;) sa zupelnie normalne :) warto sie tylko nad tym wszystkim zastanowic, nie uciekac od tego i nie mowic ze jest ok jesli chwilami nie jest :) to wszystko po to zeby w dniu slubu juz nie miec zlego humorku i cieszyc sie :) ja np po targach troszke "zmarudnialam" weszlam tam...i dziwnie sie poczulam, pelno biegajacych narzeczonych, ktore pytaja o rozne "niewazne" jak mi sie wydawalo sprawy, jakies kiczowate swiatelka, podobne zaproszenia, jakies szalenstwo :) poczulam sie przytloczona