Widok

męczące pytanie

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Wiecie co - nie jestem świętoszkowata, ale jak czytam niektóre posty, to jednak pewne rzeczy mnie dziwią, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście do ślubu kościelnego! No bo wytłumaczcie mi po co ślub kościelny osobom, które:
- mieszkają ze sobą od kilku lat grubo przed ślubem,
- nie chodzą do kościoła nawet raz do roku w święta,
- u spowiedzi ostatni raz były przed bierzmowaniem (jeśli w ogóle były bierzmowane),
- nauki chcą odbębnić w godzinę, na poradnictwo nie chodzić w ogóle,
a po ślubie nic się nie zmienia - nadal nie chodzą do kościoła, spowiedzi itp.
Przeciez w takim przypadku nie jest to dla nich sakrament - przysięga składana przed Bogiem i nie następuje w ich życiu zadna poprawa - "nawrócenie się"?!?
Pytam Was, bo dużo mam znajomych z takim podejściem do ślubu (wiele par jest właśnie na etapie przygotowywania ślubu, inni są tuż po ślubie), ale nie chcę im robić przykrości i pytać tak wprost :))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
oczywiscie, pomieszkiwalismy ze soba, tak jak powiedzialam - grzeczna nie bylam;)
wiec wlasnie dlatego chce by wszystko bylo tak jak ma byc;) Chce wyzerowac sobie licznik, chce umozliwic sobie postepowanie takie, jakie jest w porzadku wedlug Kosciola.
Dzieci chce miec od razu, wiec z tym problemu nie bedzie;)

Chociaz nie mieszkam z narzeczonym nie tylko ze wzgledow religijnych, ale z powodow takich, ze ja lubie jasne i krystalicznie czyste sytuacje.
Nie lubie w zwiazku czegos takiego "mieszkam u ciebie". Lubie krystaliczne zasady wlasnosci i innych regulacji.
uff, ciezko mi to wytlumaczyc, ale znam pary ktore mialy "wspolne" samochody, mieszkania i to wszystko potem tak naprawde nie wiadomo do kogo nalezy. Ja lubie wiedziec - to moje, to twoje, a to wspolne bo juz jestesmy malzenstwem.

Ja nie deprecjonuje par, ktore mieszkaja ze soba przed slubem. To ich wybor - ja wybralam inaczej;)
Fakt, czasem dziwi mnie panienka narzekajaca na mame swojego faceta, podczas gdy panienka mieszka z mama owego i z owym...
Bo tak naprawde kim ona jest z punktu formalnego? kolezanka...

Moze stalam sie taka formalistka dlatego, ze moj narzeczony ma za soba jeden nieudany zwiazek (cywilny) i zawsze "byla zona" wydawalo mi sie wiecej niz "dziewczyna". I przyznam, ze bardzo nad tym ubolewalam. "narzeczona" juz troszke wyrownalo to moje odczucie;) A lubie jak sie ludzi i rzeczy nazywa po imieniu;)

Gdyby moj narzeczony mial za soba zwiazek koscielny na pewno trudniej byloby mi sie z nim zwiazac. Pewnie zwiazalabym sie z nim, ale mialabym taki niedosyt, poczucie niespelnienia... Nie potrafie tego okreslic.

wiec podsumowujac:)
Jestem czasem niegrzeczna, ale juz chce bym po slubie nie miala powodow do bycia niegrzeczna:)
I kolejna rzecz to regulacja prawna naszego zwiazku (to zalatwia strona cywilna slubu)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tulla, madrze gadasz:))

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry