Widok
męczące pytanie
Wiecie co - nie jestem świętoszkowata, ale jak czytam niektóre posty, to jednak pewne rzeczy mnie dziwią, zwłaszcza jeśli chodzi o podejście do ślubu kościelnego! No bo wytłumaczcie mi po co ślub kościelny osobom, które:
- mieszkają ze sobą od kilku lat grubo przed ślubem,
- nie chodzą do kościoła nawet raz do roku w święta,
- u spowiedzi ostatni raz były przed bierzmowaniem (jeśli w ogóle były bierzmowane),
- nauki chcą odbębnić w godzinę, na poradnictwo nie chodzić w ogóle,
a po ślubie nic się nie zmienia - nadal nie chodzą do kościoła, spowiedzi itp.
Przeciez w takim przypadku nie jest to dla nich sakrament - przysięga składana przed Bogiem i nie następuje w ich życiu zadna poprawa - "nawrócenie się"?!?
Pytam Was, bo dużo mam znajomych z takim podejściem do ślubu (wiele par jest właśnie na etapie przygotowywania ślubu, inni są tuż po ślubie), ale nie chcę im robić przykrości i pytać tak wprost :))
- mieszkają ze sobą od kilku lat grubo przed ślubem,
- nie chodzą do kościoła nawet raz do roku w święta,
- u spowiedzi ostatni raz były przed bierzmowaniem (jeśli w ogóle były bierzmowane),
- nauki chcą odbębnić w godzinę, na poradnictwo nie chodzić w ogóle,
a po ślubie nic się nie zmienia - nadal nie chodzą do kościoła, spowiedzi itp.
Przeciez w takim przypadku nie jest to dla nich sakrament - przysięga składana przed Bogiem i nie następuje w ich życiu zadna poprawa - "nawrócenie się"?!?
Pytam Was, bo dużo mam znajomych z takim podejściem do ślubu (wiele par jest właśnie na etapie przygotowywania ślubu, inni są tuż po ślubie), ale nie chcę im robić przykrości i pytać tak wprost :))
Wiesz co Alex, wydaje mi się,że to jest każdego indywidualna sprawa. Ja nie mieszkam z moim Lubym, do kościoła chodze ale może nie co niedziele, tylko wtedy gdzy czuje taką potrzebą, bo uważam,ze z Bogiem mozna rozmawiać w każdym miejscu a nie tylko w kościele. Wkurza mnie czasami tylko to, że jak ida do spowiedzi ludzie którzy ze soba współżyja i mieszkaja to ksiądz robi im problemy a jak idzie babeczka w ciązy to nie stanowi to dla niech problemu- bo swiętością jest dla nich rodzina. Dlatego uważam,ze nie ma co drzeć kotów i dyskutowac o takich rzeczach, bo kazdy ma swoje racje i tak zostanie
Pozdrawiam
Pozdrawiam
alex napisał(a):
> Wiecie co - nie jestem świętoszkowata, ale jak czytam niektóre
> posty, to jednak pewne rzeczy mnie dziwią, zwłaszcza jeśli
> chodzi o podejście do ślubu kościelnego! No bo wytłumaczcie mi
> po co ślub kościelny osobom, które:
> - mieszkają ze sobą od kilku lat grubo przed ślubem,
> - nie chodzą do kościoła nawet raz do roku w święta,
> - u spowiedzi ostatni raz były przed bierzmowaniem (jeśli w
> ogóle były bierzmowane),
> - nauki chcą odbębnić w godzinę, na poradnictwo nie chodzić w
> ogóle,
> a po ślubie nic się nie zmienia - nadal nie chodzą do kościoła,
> spowiedzi itp.
> Przeciez w takim przypadku nie jest to dla nich sakramet -
> przysięga składana przed Bogiem i nie następuje w ich życiu
> zadna poprawa - "nawrócenie się"???
Dodaj jeszcze, ze chcialyby dostac rozgrzeszenie, wiec pytaja, w ktorym kosciele sprawnie obsluguja i sie nie czepiaja (np. rozgrzeszenie za drobna ofiare,byle szybko)
> Wiecie co - nie jestem świętoszkowata, ale jak czytam niektóre
> posty, to jednak pewne rzeczy mnie dziwią, zwłaszcza jeśli
> chodzi o podejście do ślubu kościelnego! No bo wytłumaczcie mi
> po co ślub kościelny osobom, które:
> - mieszkają ze sobą od kilku lat grubo przed ślubem,
> - nie chodzą do kościoła nawet raz do roku w święta,
> - u spowiedzi ostatni raz były przed bierzmowaniem (jeśli w
> ogóle były bierzmowane),
> - nauki chcą odbębnić w godzinę, na poradnictwo nie chodzić w
> ogóle,
> a po ślubie nic się nie zmienia - nadal nie chodzą do kościoła,
> spowiedzi itp.
> Przeciez w takim przypadku nie jest to dla nich sakramet -
> przysięga składana przed Bogiem i nie następuje w ich życiu
> zadna poprawa - "nawrócenie się"???
Dodaj jeszcze, ze chcialyby dostac rozgrzeszenie, wiec pytaja, w ktorym kosciele sprawnie obsluguja i sie nie czepiaja (np. rozgrzeszenie za drobna ofiare,byle szybko)
masz rację:) to jest indywidualna sprawa każdego z nas!ja akurat mieszkam z chlopakiem, nie chodzę do kościoła, ale modle się i rozmawiam z Bogiem. Chcę mieć ślub kościelny mimo tego, że nie jestem świętoszkiem, bo robię to dla siebie i w imię Boga, a nie kościoła! i nie wiem alex co Cię to obchodzi i co Cię tak męczy, żyj swoim życiem i nie zawracaj sobie głowy innymi ludźmi, każdy zyje jak chce!!!!!!i nic Ci do tego...
no i po co wciaz ten temat poruszacie ?? watek byl ponizej
wogole od ja112 złosliwoscia zalecialo
hmm a co poradzisz mi do kosciola chodze co tydzien do spowiedzi rowniez na wazne okazje no raz nie dostalam rozgrzeszenia ale sie na ksiedza nie obrazilam , ma racje
moj facet z kosciolem byl na bakier ale to wina rodzicow bo sami nie chodza i go tak wychowali ale dzieki mnie sie przekonal i chodzimy razem
i co mieszkamy razem ?? bo nadarzyla sie swietna okazja kupna mieszkania z dnia na dzien a ja tutaj rodziny nie mam wiec to jest moj jedyny dom
i co powinnam wziasc tylko cywilny ?????
chcemy wziasc slub bo jestesmy wierzacy i nie chcemy do konca zycia grzeszyc
wogole od ja112 złosliwoscia zalecialo
hmm a co poradzisz mi do kosciola chodze co tydzien do spowiedzi rowniez na wazne okazje no raz nie dostalam rozgrzeszenia ale sie na ksiedza nie obrazilam , ma racje
moj facet z kosciolem byl na bakier ale to wina rodzicow bo sami nie chodza i go tak wychowali ale dzieki mnie sie przekonal i chodzimy razem
i co mieszkamy razem ?? bo nadarzyla sie swietna okazja kupna mieszkania z dnia na dzien a ja tutaj rodziny nie mam wiec to jest moj jedyny dom
i co powinnam wziasc tylko cywilny ?????
chcemy wziasc slub bo jestesmy wierzacy i nie chcemy do konca zycia grzeszyc
Wypowiadaja się urażeni zarzutami postawionymi retorycznie, ale właśnie dlatego czują się urażeni bo nie pojmują istoty problemu, gdyż ich wiara jest powierzchowna, bo jest to taka przez nich samych stworzona niby-katolicka religia na ich własne potrzeby i wygodę. Stąd takie potem podejscie, ale jakie ma być skoro jak sami piszą chodzą do Kościoła wtedy, kiedy mają potrzebę - czyli nie znają zasad religii katolickiej i przykazań. Ja sam 10 lat byłem poza kościołem, bo denerwowało mnie głównie to że kler wtrąca sie w politykę i nabija kabzę. I nie potrzebuje chodzić do Kościoła bo wystarczy się modlić obojętnie gdzie, kiedy czuje się potrzebę. Ale kiedy zacząłem przygotowywać dziecko do I-szej komunii (sytuacja adekwatna do waszego branie ślubu kościelnego mimo nie chodzenia Kościoła przez was szanowne Forumki) to pewien ksiądz rozwiaj moje wątpliwości i "spowrotem mnie nawrócił", tłumacząc mi czym jest bycie w wierze katolickiej.
Pamiętajcie branie ślubu kościelnego to Sakrament, jeden tylko z elementów całości. Ale mało kto dziś umie zdyscyplinować się do przestrzegania jej w pełni. Obawiam się że i tak nie zrozumiecie, tak jak ja zanim mi tej nauki z dzieciństwa jeszcze raz nie przypomniał ksiądz.
Pamiętajcie branie ślubu kościelnego to Sakrament, jeden tylko z elementów całości. Ale mało kto dziś umie zdyscyplinować się do przestrzegania jej w pełni. Obawiam się że i tak nie zrozumiecie, tak jak ja zanim mi tej nauki z dzieciństwa jeszcze raz nie przypomniał ksiądz.
alex, a czemu Ty czyjąś wiare mierzysz częstotliwościa chodzenia do kościoła, tym czy sie mieszka ze sobą czy nie itd. Myślisz ze to naprawdę o to chodzi???? A ja mam sąsiadów, którzy chodzą do koscioła prawie codziennie a jak mają pomóc to zamykają drzwi przed nosem?? I na dzień dobry nie odpowiadają, udają ze nie słyszą?? I co uważasz ze oni mają wieksze prawa do wszytskich sakramentów niż ja, bo nie chodze co niedziele do koscioała i mieszkam z chlopakiem?? O tym czy "załugujesz" na Boga swiadcza Twoje codzienne czyny w stosunku do innych ludzi a nie to ile razy jestes w miesiącu w kościele..
Być może mój post bezpośrednio nie dotyczy akurat Was - chodziło mi bardziej o to, że są osoby, które ani do kościoła nie chodzą ani się nie modlą i ślub kościelny nie ma dla nich aspektu duchowego, ale mimo to chcą brać udzial w takiej ceremonii, bo przecież fajna jest biała suknia, no bo co rodzina i inni ludzie by powiedzieli, bo przecież teraz wszyscy mieszkają i współżyją przed ślubem... Miałam na myśli osoby, które podpis na naukach zdobywają podstępem, szukają kościoła, gdzie na spowiedzi ksiądz da rozgrzeszenie, nawet jak się nie żałuje za grzechy i nie obieca poprawy itp.
Chociaż patrząc z drugiej strony - zgodnie z przykazaniami ważna jest kazda niedzielna msza święta, a nie że raz sobie pójdę, innym razem nie, bo mi się nie chce, więc może przez 5 minut pomodlę się w domu, żeby nie czuć się tak winnym...
Chociaż patrząc z drugiej strony - zgodnie z przykazaniami ważna jest kazda niedzielna msza święta, a nie że raz sobie pójdę, innym razem nie, bo mi się nie chce, więc może przez 5 minut pomodlę się w domu, żeby nie czuć się tak winnym...