Widok

menu dla orkiestry

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Hej!!!!
Mam takie pytanko......czy dla orkiestry musi być takie same menu jak dla gości???Pytam bo płacimy trochę od osoby...i oprócz tego ze trzeba zapłacić za orkiestrę trzeba liczyć ich jako dodatkowych gosci?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zazwyczaj właśnie tak jest, że się płaci za orkiestrę jak za gości, ale to zależy też od knajpy czasami płaci się tylko 50% najlepiej dowiedz się w knajpie jak oni praktykują

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
> Hej!!!!
> Mam takie pytanko......czy dla orkiestry musi być takie same
> menu jak dla gości???Pytam bo płacimy trochę od osoby...i
> oprócz tego ze trzeba zapłacić za orkiestrę trzeba liczyć ich
> jako dodatkowych gosci?

Różnie bywa w różnych knajpach. 50% opłaty, zero odpłatności (przy naprawdę dużych imprezach), przy czym zdażało się iż młodzi płacili 100% a zespół i pozostała część obsługi otrzymywali 20% tego za co młodzi zapłacili.

Jedna uwaga - poinformujcie zespół i pozostałych "pracowników" że zamierzacie na nich oszczędzać tak żeby mogli zabrać ze sobą kanapki - bo jak obsługa zamówi sobie pizze to może być nieciekawie.

Temat był wałkowany już kilka razy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas było tak, że zespół dostawał tylko główne ciepłe posiłki i napoje
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Od mojego wujka kamerzysty słyszałam wiele historii , tę z pizzą też. Generalnie obojętnie czy płacicie 100%, 50% czy zero, to należy jednak co jakiś czas zajżeć na stolik zespołu i kamerzysty, żeby się nie okazało że oni o "suchym pysku siedza". Najczęściej w przypadku jeśli płaciliście 100% to z reguły oni faktycznie dostają szczątkową część tego co goście za te same 100%, i proporcjonalnie mniej jak w przypadku 50%, a przecież wy płaciliście, a grajkowie z kamerzystą myśla że na nich ściubicie, i wtedy mniej serca wkładają w swa pracę, a jeszcze mogą narobić wstydu z tą osławioną pizzą, więc trzeba kontrolować czy lokal nie leci w gumę. Po za tym wujcio mówi że najbardziej ekipę obsługującą ściska kiedy oni dostali obiad porcjowany z jednym kawałkiem mięsa, a obok na stoliku dla dzieci leżą trzy niemal nie ruszone przez niejadków półmiski pełne mięsa. No i ważna kolejność dostarczania posiłków. Lokal najczęściej daje grajkom na koniec, a przecież oni właśnie powinni jako jedni z pierwszych dostawać posiłek aby własnie być gotowi do dalszej pracy podczas gdy goście dopiero kończą jedzenie. Takie to właśnie są różne złośliwości ze strony lokalu, które jeśli nie dopilnujecie, mogą się odbić na poziomie obsługi waszego wesela. A! jeszcze jedno! Lokale też lubią przyciąć na nocnej kolacji. Dają ją ok 3.00 w nocy, kiedy często-gęsto nie ma już połowy gości, a przecież wy zapłaciliście za całość, więc raczej starajcię się aby była ona ok 1.00 tuż po oczepinach. Tak więc trzeba uważać, bo myli sie ten , kto myśli że skoro za wszystko zapłacił, i to w dodatku słono, to się już na swoim weselu nie musi o nic martwić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zgadzam się z Natalcią!!!
To tak jak z kruczkami umów bankowych. Czytaj drobny druk!!!
Dobry Band sobie poradzi, dwa czy trzy utworki dla kucharek i obsługi i jesteśmy wszyscy happy!!! Bzy problemów. Improwizować i aranżować w locie, to trzeba mieć w sobie i wtedy nie ma niesnastek. Można być artystą ale trzeba być i jest się człowiekiem.
Z nami nie ma problemów!!!
A ja jestem na forum od ok. miesiąca i nie oszczędzę zareklamować, choć wiem że nie "wypada",
www.jedynetakietrio.ovh.org
Co chwilę może coś nowego na stronie (uczę się - może wkrótce Flash).
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my płacilismy za obsługę tj. zespół, kamerzysta,fotograf 50%
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Grałem już na kilkudziesięciu weselach (wiadomość dla złośliwych: już nie gram).

Istotnie, zdarzało się, że knajpa robiła numery, łącznie z nieserwowaniem orkiestrze (nosiły nam mamy młodych, obciach jak diabli).

Ale najgorzej boli, gdy młodzi przeznaczają zespołowi rolę łachmyciarzy. Takich pajaców, co jak im się da kasę, to już wszystko OK. Zespół nie musi pić alkoholu, ale zadowolony (=najedzony, napity herbatą i wodą) gra i śpiewa z sercem, a głodny gra tylko 'zgodnie z umową'. Nie liczcie na solówki, humor, przedłużanie. Zespół to nastrój, muzyka, zabawa. Bez zespołu jest tylko muzyczka.

Chciałem napisać coś o obeldze, jaką dla zespołu jest pogarda ("mają zapłacone, nic im się nie należy"), ale się wstrzymam.

Pamiętajcie tylko, że zespół przeważnie ma przyklejony uśmiech do twarzy; świadczy to o profesjonalizmie. Ale przeważnie w 15 minut zespół już wie, czy gra dla super rodziny, czy dla buraków.

I na zakończenie: są tak miłe wesela, że aż sie je z radością wspomina. I z radością daje z siebie 150% sił i inwencji.
I niech u Was tez tak będzie!

Mulder
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja powiem tak. Przez trzynaście lat grania na weselach (jak ten czas leci ) to bywało różnie. W umowie jaką podpisuję z klientem jasno wyrażam się na temat konsumpcji. Oczekujemy dwóch ciepłych posiłków. Kawę czy herbatę raczej dostajemy bez ograniczeń. Napoje też. Jeżeli chodzi o alkohol to po prostu 0 !!! Nie pijemy. Ewentualnie lampka winka dla lepszej atmosfery i to wszystko. Oczywiście jeżeli chce nas ktoś uraczyć większą ilością weselnego jadła to nie mamy nic przeciwko he he he... Jednak uważam że dwa posiłki przez całą noc to jest niewiele. A chyba nie do końca kulturalnie by było jak bym na stół wyłożył sznytki (czyt. kanapki) z salcesonem i termos z herbatą. Kończąc wywód dopowiem, że czy stół mam wypełniony na full czy też nie to i tak rano jak przyjeżdżam do domu to wypijam kawę i zjadam śniadanie. Wszystkich pozdrawiam !!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja powiem inaczej - przez 14 lat zdażyło mi się cztery razy zamawiać jedzonko z knajpy i siatki z napojami ze sklepu.
Za każdym razem kończyło się to wielką obrazą młodych i rodziców - przylatywali z pretensjami że jak to że ktoś przeoczył, że ................ to czy tamto - na co my wyciągaliśmy umowę i pokazywaliśmy punkt o cateringu - zapewnia go zleceniodawca.
Dla wyjaśnienia - zamówione jedzonko wnosili na salę około 23.00 - więc tłumaczenia o niedopatrzeniu czy czymś podobnym raczej odpadały.
Dodam że stolik w 99% przypadków stoi zawsze w widocznym miejscu i nie sposób nie zauważyć co się na nim znajduje. I jeszcze jedno - w trzech na te cztery przypadki później już na stole stało pełno jedzenia - ale podkreślam stało bo nikt niczyjej łaski nie oczekiwał, więc rano młodzi mogli sobie to zabrać do domku.
Dodam jeszcze że nie da się śpiewać bez picia (nie mówimy to o alkoholu) - gardło nie wytrzyma non stop przez kilka godzin.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Woda, napoje dla dęciaków, perkusistów, wokalistów!!! Duuużo wody (jeszcze zależy od zaangażowania muzyka w grę na instrumencie, bo gdy jest tylko na pokaz to wytrzyma bez jedzenia i picia ;-))! Wynika z tego, że zespoły grające live "są droższe" w utrzymaniu.
Przez lata utarły się pewne prawidełka a tu za tym coś podjudzę.
To jest niestety wyrażany szacunek dla kapeli.
Nasze społeczeństwo zaczyna rozróżniać rzeczy wartościowe i buble (tu sorki i bez urazy koledzy, muzycy po fachu) jak ktoś odwala chałturę lub obsługa słyszy znów te same jałowe aranżacje puszczane z MD czy z dyskietki to się nie dziwmy, że ich podejście do kapeli jest takie a nie inne.
Kelnerzy są mocno uświadomieni. Przez lata pracy w tym fachu nikt z nimi jeszcze nie wygrał a swoim zachowaniem wyrażają swój stosunek do pracy zespołu (GRAND, Haffner - w Sopocie). Na to uczulam bo gram różnych składach o różnym profilu i pokłon dostawał ten team, gdzie było widać i słychać ich dobrze wykonaną pracę a za to było sowicie i wszystkiego pełno. Coś za coś adekwatnie do tego co się robi, niestety tak jest wszędzie w każdym zawodzie!!!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ty tequila1976 ty wytrzeźwiej bo ty za dużo tequila pijesz i nie wiesz o czy piszesz.

Ty się chyba z choinki urwałeś - dwa miesiące temu w ramach szacunku - kierownik sali posadził nas w ............. pomieszczeniu do którego się przechodziło przez kuchnię a napoje i co nieco jedzonka podrzucali nam rodzice młodych jak zobaczyli że nasz stolik świeci pustkami - nie pomogły upomnienia szefa knajpy i kelnerów (przez młodych i rodziców) że najpierw mają do nas przynosić - gdyby nie rodzice młodych (tu wieeeeeeeeeeeeelgachny szacuneczek w ich kierunku) byśmy bez napojów o suchym gardle siedzieli.

A co do przykładania się - to skoro możesz o suchym pysku twardzielu śpiewać od 18 do 5 rano to chyba cię zatrudnię w naszej kapeli tylko najpierw powiedz gdzie zamiarujesz występować to posiedzę obok i policzę ile razy śpiewałeś, bo faktycznie jak dwa razy na godzinę to cholera rzeczywiście Ci się uda bez picia wysiedzieć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fakt. Jak się człek zdehydratyzuje (trębacz, wokal itp) to śmierć w męczarniach.

No, chyba, że szeptem śpiewać albo grać do "g-razkreślnego".

Mulder
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bez obrazy...
Nikogo wypowiedzią nie chciałem obrażać ale jak ktoś się tak czuje to coś znaczy...
Popytajcie trochę to się może czegoś o nas dowiecie z tym graniem i śpiewaniem hi,hi,hi.
My jako band nigdy nie mieliśmy takich sytuacji bo wyczuwamy miętę przez rumianek już na początku i mamy pewne gagi na takich bufonów, gdzie po po interwencji wszystko jest tak jak powinno. Wystarczy że jest się na scenie i ogłosi coś pięknie na forum ... i wszystko dobrze. Trzeba oczywiście zrobić to w sposób zrozumiały dla każdego i bez uwłaczania godności kogoś.
Na "prawie wszystko" mamy sposób. Improwizacja i oliwa głowie w każdym calu.
A my pijemy RED BULL'a ! ! !
No a z moją (naszą) wytrzymałością, bez komentarza. Jak nie "dotkniesz"... ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wątek dla nowożeńców, ale widze że sami zainteresowani swoim menu się wypowiadają, korzystając zresztą z wpłynięcia na świadomość nowożeńców w celu poprawy swego bytu na weselach jak i możliwości zareklamowania się. No ale powiedzieć trzeba, że ciekawa dyskusja rozgorzała.
Uważam jednak że skoro nie ładnie się zachowali czy to organizatorzy czyli Młodzi lub rodzice, czy to wykonawcy a więc kelnerzy czy same kierownictwo tak czy inaczej zespół powinien trzymać kulturę i fason do końca. A więc nie zamawiać pizzy czy wyciągac kanapek. Bo narobicie wstydu przecież również sobie. To o waszej kulturze świadczy. Napewno narobicie wstydu, tym co być może wcale nie zawinili, czyli Młodym na ich uroczystym dniu. I jak się wtedy będziecie czuli? Pizza i kanapki to nie jest metoda. Tak samo ogłaszanie pięknie acz zrozumiale czegoś na forum lub granie kilka numerów dla kucharek. Albo wymowne wyciąganie umowy i pokazywanie punktów dotyczących wyżywienia. Więc uważacie że tylko z ich strony są niespełnione warunki, a z waszej to już wszystko OK ? napewno? Przecież obiecywaliście Młodym że stworzycie na tym ważnym dla nich dniu klimat, atmosferę że wszyscy będą się świetnie bawić. Wszystkie wymienione przez was sposoby raczej temu nie służą. W ten sposób sami stajecie sie jeszcze gorszymi "burakami" niz ci jak ich tu nazwaliśie. Zastanówcie sie co robicie, skoro sami nie macie kultury to pomyślcie chociaż, że możecie niewinnym wyżądzić krzywdę. A nawet jeśli ktoś młodych czy rodziców zawinił, to co są temu są winni goscie którzy również oczekiwali że będzie świetny występ bez ekscesów, super atmosfera i niezapomniana na lata impreza. I powiem wam jeszcze, że jeśli nawet tak się stało, że nie dostaliście posiłków w wyniku podjęcia takiej decyzji przez Młodych to w końcu jesteście przecież w pracy bo sami przeciez stwierdziliście że to zawód. Czy w tradycyjnej pracy dostajecie od szefa posiłek? Nie. A przerwa jeśli jest - to jedna. Na weselu gracie za nie małe pieniądze i macie dużo więcej przerw. I świadomość o swoich wysokich umiejętnościach i dokonaniach artystycznych też nie upoważnia do zachowywania się jak urażone primadonny. A jeśli już o umiejętnościach, to czy gra zespoł jazzowy czy discopolowy, to co do sowitego ugaszczania bandu mają kelnerzy, którzy mając po latach pracy wysublimowany zmysł muzyczny mieliby lepiej chodzić i więcej stawiać na stół ceniąc wyższy poziom grających. Bez przesady, mogą być mili i się uśmiechać , bić brawa ale nie mają wpływu na menu dla was. I na koniec jeśli już wszystko jednak macie gdzieś i dalej zamierzacie uprawiać te małoprzyjemne i zawstydzające sposobiki to skoroście taaacy doświadczeni i zahartowani w boju muzycy, to dlaczego nie wozicie ze sobą tej jednej czy dwóch butelek wody mineralnej, aby móc wytrzymać trudy występu mistrzowie. Pytam, dlaczego? Instrumenty macie, zapasowe kable, lutownice, papierosy, dezodoranty itd itp a butelki wody mineralnej nie możecie zabrać? Miłego dnia i moje uszanowanie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
To jednak przejaw dumy muzola a to już jednak trochę inny świat. Stąd ten mój wywód.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dlatego jak wyczuję że ktoś jest burak, to nie biorę wcale takiego zlecenia. Poczekam ąz przyjdzie ktoś normalny zainteresowany moją usługą.
do Grajka
1. Jak ci do kieszeni nie zaglądam, więc się nie interesuj czy zespół zarabia dużo czy mało.
2. Fakt w pracy ci nikt jedzenia nie daje, bo pracujesz u kogoś na gotowym. Stwórz sobie sam miejsce pracy, kup sprzęt, przygotuj porządną ofertę to wtedy pogadamy cwaniaku jeden.
3. Do pracy chodzisz na 8 godzin. Wyobrażasz sobie co by było gdyby po 8-miu godzinach zespół i kamerzyście się zwinęli, bo skończyli pracę. Obsługa wesela to nie tylko 11godzin grania (od 18.00 do 5.00) ale również co najmniej 2 godziny przygotowań przed i 1 godzina demontarzu po imprezie.
4. Przerwy w pracy? A ty myślisz, że przerwa pomiędzy piosenkami to taka ot sobie przerwa w której możesz sobie robić co chcesz? Jak przyjdzie podpity wójek i pierdzieli bez sensu? Żeby byc miłym trzeba przynbajmniej udawac że się go słucha. W przerwach trzeba przygotować rekwizyty do zabaw, teksty, nuty do grania. Sory ale w takiej "przerwie" czasem nawet nie ma czasu do kibelka skoczyć.
5. O pizzy... wiesz nawet gdybyś błędnie uważał się za pracodawcę zespołów, kamerzystów, kelnerów to powiem ci jedno. W każdej szanującej sie firmie, gości i pracowników podejmuje się przynjamniej kawą. TAKA JEST POLSKA TRADYCJA.

A JAK SNERZYSZ NA BUTELKĘ WODY - TO MOŻE WCALE NIE ORGANIZUJ WESELA.... BO SZKODA PIENIĘDZY
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam. Jak widzę te wszystkie popisy krasomówcze Panów z zespołów to mi się płakać chce. Zdaje się być prawdą , że zawziętość między muzykantami bo chyba z takimi mamy tu do czynienia nie zna granic. Po co te kłótnie i to jeszcze o jedzenie. Ludzie, zachowujcie się jak muzycy a nie jak grajkowie na miarę Janka . I jeszcze jedno, jeżeli ktoś spotyka się z zamawiającym i od razu widzi że ma do czynienia z burakiem to albo sam nim jest (swój pozna swego) albo do końca nie wie co klientowi oferuje. Jak powiedział jeden z moich znajomych muzyków weselnych: Panowie muzycy: na weselu my jesteśmy od grania jak d**pa od sr**a. I to jest prawda. Jak się komuś nie podobają warunki stawiane przez klienta to niech skończy z tym interesem. My jesteśmy dla klienta aby go zadowolić a nie klient dla nas. Na tym kończę i więcej się nie odezwę. Szkoda mojej klawiatury. Pozdrawiam wszystkich narzeczonych , muzyków i "gwiazdy"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ty już nie bądź taki chojrak, bo jak przyjdzie do ciebie popieprzony klient, który sobie zażyczy żebys wystąpił w czarnym fraku z czerwoną muszką a o północy zatańczył na rurze a przez całe wesele śpiewał mu piosenki z baletu mongolskiego to co zrosbisz? weźmiesz takie zlecenie?
Klient nasz pan i owszem, ale wszystko ma swoje granice. Nie dajmy sie upokorzyć
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Spuśćmy zasłonę miłosierdzia. Jak tak przyjmujesz klienta jak się wypowiadasz to moje gratulacje. Życzę jak najwięcej zleceń od niepopieprzonych i odburaczonych klientów. Ach te gwiazdy....
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry