Widok
gorączka u dwulatki
hej, moje dziecko chorowało do tej pory ze dwa razy, dlatego nie mam kompletnie doświadczenia w chorobach... cieszę się że tak jest ale jak już coś się dzieje to nie mam pojęcia co robić??????????
otóż od wczoraj mała gorączkuje, coraz bardziej-zaczęła od 37,6'C, noc mamy nie przespaną bo całą noc - do godz 3.oo gorączka do ok 40'C. O 3.oo dostała na siłę nurofen w syropie i przeszło. Teraz mąż jej zmierzył i znowu 39'C. Po nurofenie ładnie jej schodzi, ale kłopot w tym że ona nie chce tego pić. Wczoraj do wieczora piła ładnie (co 4-5godz), a w nocy to jakiś koszmar. O 23.oo jak chcieliśmy jej podać to najpierw tak wrzeszczała jakbyśmy ją ze skóry obdzierali aż w końcu się pożygała więc daliśmy jej spokój. Ale o 3.oo nie odpuściliśmy, bo cały czas (mierzyłam co godz) temp ok 39-40'C. Teraz mąż idzie po czopki, mam nadzieję że jakoś przetrwamy do poniedziałku i pójdziemy do lekarza, choć większą mam nadzieję, że jej to przejdzie w końcu. Nie wiem tylko czy przez cały weekend możemy "jechać na nurofenie" albo czopkach??? Można tak długo podawać? Okładów boi się jak ognia. Jeszcze myślę o chłodnej kąpieli ale nie chciałabym zrobić jej szoku termicznego.
Ogólnie nic innego córce poza gorączką nie dolega, zaglądałam w gardło-normalne, czasem sobie kichnie. Jest żywotna i chętna do psot jak zawsze.
Mam nadzieję że coś doradzicie. Czy jechać z nią do szpitala czy przeczekać?
otóż od wczoraj mała gorączkuje, coraz bardziej-zaczęła od 37,6'C, noc mamy nie przespaną bo całą noc - do godz 3.oo gorączka do ok 40'C. O 3.oo dostała na siłę nurofen w syropie i przeszło. Teraz mąż jej zmierzył i znowu 39'C. Po nurofenie ładnie jej schodzi, ale kłopot w tym że ona nie chce tego pić. Wczoraj do wieczora piła ładnie (co 4-5godz), a w nocy to jakiś koszmar. O 23.oo jak chcieliśmy jej podać to najpierw tak wrzeszczała jakbyśmy ją ze skóry obdzierali aż w końcu się pożygała więc daliśmy jej spokój. Ale o 3.oo nie odpuściliśmy, bo cały czas (mierzyłam co godz) temp ok 39-40'C. Teraz mąż idzie po czopki, mam nadzieję że jakoś przetrwamy do poniedziałku i pójdziemy do lekarza, choć większą mam nadzieję, że jej to przejdzie w końcu. Nie wiem tylko czy przez cały weekend możemy "jechać na nurofenie" albo czopkach??? Można tak długo podawać? Okładów boi się jak ognia. Jeszcze myślę o chłodnej kąpieli ale nie chciałabym zrobić jej szoku termicznego.
Ogólnie nic innego córce poza gorączką nie dolega, zaglądałam w gardło-normalne, czasem sobie kichnie. Jest żywotna i chętna do psot jak zawsze.
Mam nadzieję że coś doradzicie. Czy jechać z nią do szpitala czy przeczekać?