Widok

mieszkanie razem a spowiedz

Wesele bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Czy mieszkanie razem jest az takim wielkim grzechem??
Rozumiem, gdybym zabila, ukradla itp., ale tworzenie domu z ukochana osoba, z ktora wkrotce bedzie sie w zwiazku malzenskim??
Slyszalam o przypadkach, ze ksiadz nie dal rozgrzesznie z tego powodu...Moim zdaniem - brednie.

Co o tym myslicie??
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam,jestem 2 lata po ślubie. Nie mieszkaliśmy wcześniej razem, mimo iż mieliśmy taką możliwość. Taki był nasz wybór. A więc docieranie zaczęło sie po ślubie. Jestem zwolenniczką takiego rozwiązania. Warto było czekać, mimo iż nie zawsze było różowo. Zawsze trzeba się starać o związek. Muszą to robić obydwie strony. Ale mieliśmy też świadomość i pewność, że sprzeczka czy niezgodność nie spowoduje tego, że któreś z nas się wyprowadzi i zamknie za sobą drzwi. Dobrze jest mieć taką pewność. Czuje się wtedy bezpieczniej. A przecież poczucie bezpieczeństwa jest bardzo w życiu potrzebne.
Co do spowiedzi: pierwszą przedślubną mieliśmy tydzien przed ślubem i ustaliliśmy wcześniej, że w tym czasie nie będziemy współżyć. Warto było poczekać ten miesiąc. :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
phi-phi1@o2.pl dzieki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
to jest dobre pytanie ja takiego problemu nie miałam ale wyżej kolezanki pisały ze jednak spotkały takich!!! jezeli bardzo Ci zależy mysle ze moge Ci wysłać namiary do kilku takich ksiezy wiec tylko podaj maila
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith2002 mieszkanie to nie grzech bo byłoby to bez sensu, mieszkam z kolegą studentem i co grzesze ??? a to że jakis ksiadz Ci to powiedział to masz pecha to był jego skrót myślowy ale Ty tez idziesz na skróty jesli sie z tym nie zgadzasz to idz do innego ksiedza zapytaj czy samo mieszkanie to grzech umów sie z nawet z biskupem, przecież to nie ma sensu jak i dla Ciebie jak i dla mnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith2002 mieszkanie to nie grzech bo byłoby to bez sensu, mieszkam z kolegą studentem i co grzesze ??? a to że jakis ksiadz Ci to powiedział to masz pecha to był jego skrót myślowy ale Ty tez idziesz na skróty jesli sie z tym nie zgadzasz to idz do innego ksiedza zapytaj czy samo mieszkanie to grzech umów sie z nawet z biskupem, przecież to nie ma sensu jak i dla Ciebie jak i dla mnie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tylko gdzie sa normalni ksieza???
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
niektóre dziewczyny nie czytają uważnie (ja zreszta tez bo na moje pytanie misia1979 odpowiedziała przed zadaniem go przeze mnie :P), są księza którzy dają rozgrzeszenie i tacy którzy nie dają to znaczy że coś z jednymi albo drugimi jest nie tak, spróbujcie gdzie indziej ksieza to ZWYKLI LUDZIE, pewnie znalezliby sie i tacy co wzieli by kase za rozgrzeszenie wtedy poszłybyście gdzie indziej, ksieża są omylni taki jest wniosek z tego a nie taki że trzeba uciekac przed wszystkimi mężczyznami na świecie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie spodziewałam się, że dyskusja będzie taka burzliwa.
Ale to dobrze. Ile nas, tyle poglądów, przekonań, swoich własnych historii.
Jak ktoś tu wcześniej napisał, nie można wszystkiego spłycać. Nikt nie był w mojej/Twojej/jej skórze i nie może oceniać, przekreślać, pogardzać...
Zgodzę się z Olimpią, że najważniejsze jest życie zgodnie ze swoim sumieniem. Jeśli tak postępujemy, jest dobrze. Ale dalej nie zrozumiem dlaczego księża nie dają rozgrzeszenia za wspólne mieszkanie. To takie zakłamane.
Mam nadzieję, że jakoś przebrnę ten temat na przyszłej spowiedzi.

Dzięki za dyskusję, Dziewczyny!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith2002 tu nie ma co pisać dziewczyny mają swoje poglądy my swoje kompromisu tu nie ma!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no własnie olimpia, sama napisałas "MAŁŻEŃSTWA", wiec mowie Ci jeszcze raz ze samo mieszkanie to grzech... i wiekszosc ksiezy nie da Ci rozgrzeszenia nawet jesli nie wspolzyjesz
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak sobie czytam tego posta i nie mogę się nadziwić jak sprawy duchowe sprowadzone są do konkretu. Wiara jest czymś nienamacalnym i indywidualnym, a to o czym mówicie jest dla mnie stereotypowym myśleniem, które notabene nie jest logiczne. Uważam,że bez sensu tracić energię na taką dyskusję,że sex przed ślubem jest fee:)jeżeli sex jest czymś naturalnym i pięknym. Martwi mnie takie dewaluowanie i sprowadzanie sexu do tylko aktu fizycznego.
Ale z jednej strony rozumiem,że nie każdy jest gotowy przyjąć taką wiedzę. Najlepiej zakończyć temat i pomyśleć o czymś przyjemnym bo w życiu są większe problemy i lepiej energię zachować na nie .Pozdrawiam:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
oj zdenerwowałam się czytając tego posta!!
jestem za seksem przed ślubem z tym jedynym oraz za mieszkaniem jeżeli tego chcecie. ale mówienie że zamieszkamy razem zeby się sprawdzić mnie wkurza!!
czyli rozumiem że muszę iść do łóżka z moim przyszłym i całe zaangażowanie włożyć nie w przyjemność jaką jest sex ale w myślenie co zrobić żeby zaliczyć, żeby jutro rano się nie okazało że powie mi że jestem beznadziejna albo on mi nie podejdzie!!!!!!!
temperamentu człowieka nie zmienisz ale najważniejsza w związku jest ROZMOWA!! po każdym sexsie jak było coś nie tak to się to mówi drugiej osobie!
zresztą czy seks jest najważniejszy w związku??
NIE JEST!!
współczuje tym, które na tym buduja swoje szczęście.
sexs ma być przyjemny... mam go wspominać i do niego tęsknić... a nie traktować jak egzamin który muszę zaliczyć.
jeżeli się coś popsuje i już nie będzie tak jak przed ślubem to co? rozwód bo małżon nie daje mi satysfakcji w łóżku??


a w małżeństwie też seksem można grzeszyć. każdy jest grzeszny oprócz tego zakończonego wytryskiem w odpowiednim dla członka miejscu.
czyli jeżeli kobieta nie lubi bądź używają prezerwatywy grzeszą... więc czy jest sens bycia dziewicą do ślubu??
każde inne metody to grzech.


popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My w Gdyni-Dąbrowie trafiliśmy na fajnego księdza. I wbrew pozorom mam na myśli proboszcza. Powiedział nam krótko - "skoro mieszkacie razem już rok to po co wam dwie spowiedzi! Jedna spowiedź i bez gadania". Krótko i na temat. Ksiądz spowiadający nie wnikał co i jak, docenił żal za grzeszki, zrąbał że tyle lat bez spowiedzi byliśmy. I co więcej? Nic, są porządni księża.

Jaka licencja? Za 500 zł złotych to ja bym już skargę do biskupa pisał.

"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Lucy80, no ja też parsknęłam śmiechem, za co otrzymałam jeszcze większe "kazanie", a jeszcze bardziej zaśmiałam się, przy odbieraniu licencji, za którą ksiądz zażyczył sobie MINIMUM 500 zł :D tak, dostał... ale 150 zł na odczepnego, żeby znowu czegoś "nowego" nie wymyślił i w końcu dał nam święty spokój... ;))
Nie myślałam, że idąc do Kościoła, i prosząc Księdza o udzielenie mi Sakramentu spotkam się z takim zachowaniem...Ile nas nerwów to kosztowało, stresu i moich łez, ehhh, szkoda mówić...
Na szczęście spotkaliśmy na swojej drodze Księdza, który bardzo nam pomógł, wspierał jak mógł i w sumie dzięki niemu nasz ślub się odbył, bo momentami zaczęliśmy już wątpić w cokolwiek...
Życzę wszystkim przyszłym pannom młodym, aby ich przygotowania ślubu kościelnego odbyły się bez takich ekscesów, jakie my przeżyliśmy przy organizacji swojego ;))
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Co ksiądz to inne podejście...Mojej kumpeli to na spowiedzi przedślubnej (dzień przed slubem) ksiądz nie chciał dać rozgrzeszenia, a jej narzeczonemu bez problemu :/
Natomiast mój ksiądz katecheta z liceum mawiał, że jeżeli para się kocha, chce wspólnie założyc rodzinę i dąży do ślubu to współżycie nie jest grzechem. Uważam więc, skoro właśnie tego pragniemy i zaręczyliśmy się, to jest to dla mnie postanowienie poprawy. I z pewnością nie czuję się cudzołożnicą, lecz niestety niektórzy księża, jak tutaj czytam, są w stanie wyrzucić nawet z kościoła :/

Gratuluję wszystkim tym, którzy czekają do ślubu. Szanuje Wasze poglądy:)
Jeżeli mieszkacie tylko ze sobą bez współżycia to nie powinno być żadnego problemu na spowiedzi.
Silje- to kuszenie wspólokatora...chyba parsknełabym śmiechem. Chyba muszę sie wyspowiadać z tego, że mieszkałam na stancji z kolegami ;D Współżyć można nie tylko ze sobą mieszkając, czyli oznacza to, że na kuszenie są narażeni wszyscy mężczyni, których spotykamy
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ojejku, Silje, to masakra z tym księdzem "X" .... aż mi się wierzyć nie chce! Dobrze jednak, że wszystko się Wam udało:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
no ja rozrózniam to Ty nie rozrózniasz, nie jesteś z Kościołem to po co Ci był ślub koscielny po co ? Przecież to kościoł ustanowił mogłas zostac z Bogiem i Biblią bez ślubu kościelnego i wymagan kościoła co do niego, co do reszty dziweczyn to cały czas pisze ze jak jeden ksiadz powie Wam cos takiego to trzeba isc do drugiego trzeciego bo ten może sie mylić, bo jest zwykłym człowiekiem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Haha szczerze to nie otrzymanie rozgrzeszenia na spowiedzi przedslubnej to drobny problem i w sumie pikuś przy tym co mi i mojemu już mężowi powiedział ksiądz. Teraz się z tego śmiejemy, ale wcześniej nam tak radośnie wcale nie było.Otóż szanowny ksiądz "X" stwierdził, że jestem straszną grzesznicą, ponieważ mieszkam ze swoim mężczyzną (co ciekawe tylko ja, a nie mój M. ;)), że ślubu nie będzie, ewentualnie możemy wejść do Kościoła na złożenie sobie przysięgi i założenie obrączek - bo on nam rozgrzesznia nie udzieli (tylko u niego mogliśmy przystąpić do spowiedzi ;)) i czym samym bez tego nie zasługujemy na odprawienie przez niego naszej mszy ślubnej, ale nauki przygotowujące odbyć musimy... Wiadomo, co to za ślub bez całej tej oprawy?Tak więc, oświadczyłam, że przeniosę się do swojej koleżanki, która mieszka sama z chłopakiem, a mają mieszkanie 2pokojowe także będę mogła u nach zamieszkać do czasu ślubu, i tu również usłyszałam kategoryczne NIE, a dlaczego?Ha! Ks. "X' stwierdził: "Jak to, tam będzie mężczyzna, będziesz go kusić!". Tak, oczywiście, dorosła kobieta, która przygotowuje się do ślubu, z mężczyzną swojego życia, będzie kusić chłopaka najlepszej przyjaciółki ( ja wiem, że różne są przypadki, ale ja akurat należę do tych które mają zasady no i przede wszystkim są wierne swojemu facetowi). Czyli wniosek z tego: przyszłe panny młode, jeżeli chcecie przystąpić do Sakramentu Małżeństwa: wyjedźcie na bezludną wyspę, zaszyjcie się tak daleko jak się tylko da, zero kontaktu z jakimkolwiek mężczyzną, nie ważne czy to kolega z pracy, sąsiad, przyjaciel, ojciec, brat czy ktokolwiek, z dala od nich! :D

Nasz ślub odbył się w Kościele, ale już innym, bez problemów, w spokoju, z ogromnym wyrozumiemien ze strony księży i oczywiście ogromną pomocą i wsparciem jakie nam okazali!
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
smith tak jak mowilam - kosciol toleruje "biale malzenstwa".
Ksiadz nie mial prawa wam w takim wypadku nie dac rozgrzeszenia.
wiem ze nie kazdemu chce sie bawic wtedy w jakies dochodzenie swoich praw, ale tak powinno byc.

Co do wypowiedzi misi - moge wspolzyc nie mieszkajac razem - pojde do spowiedzi bez skruchy i bez postanowienia poprawy i tez nie distane rozgrzeszenia. Juz mowilam tu nie chodzi o samo wspolzycie, tylko o postanowienie poprawy - dlatego nie dostajesz rozgrzeszenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Silen zacznij rozróżniać bo większkość babek jest za Bogiem i Biblią a nie za kościołem i jego prawami
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry