Widok
dokladnie, samo mieszkanie wynajęte + opłaty to 1800- 2000 m-nie. dojazdy do pracy, jedzenie, rzadko kiedy jakies ciuchy, jak jest potrzeba, zadnego kina i restauracji. mieszkamy w dwojke, oboje zarabiamy okolo 5000, zalezy od premii a i tak od pierwszego do pierwszego. ciezko cos odlozyc. jedno z nas studiuje zaocznie a to koszt 460 zł miesiecznie. nie wracajcie do Polski, bo po co.
Witajcie
Ja napisze tak rodzina 2+2(+2psy) zarabiam ok 1500 zona 1000 zona ma jeszcze 1000 alimentów na dzieciaki a wiec 3500 mieszkanie wynajete miesiecznie ok -1600 zostaje 1900 do pracy dojezdzam 3 km wiec koszt zaden
jedzenie w miare najtaniej z rynku wazywa wedliny bardzo zadko zona wege wiec o mieso kluce sie z psami :) miesiecznie na wedline wydam ok 40zł paliwo co 2 dni ok 20zł w zaleznosci czy jade na zakupy cos zalatwic ale to i tak jest ok 600 mc
wiec 1900 - 600 - 40 = 1260
dalej nie wyliczyłem :
wazywek
mleka
chleba
itp
chemi
ciuchy
przybory szkolne
dodatkowe zajecia
stołówka szkolna
przedszkole (naszczescie płaci ojciec dziewczynek)
wyzywienie w przedszkolu
telefon -100
internet -50zł
ubezpieczenie
karmy dla psów -300
po odliczeniu tego co wiem ile napewno kosztuje zostaje 810zł
o kinie mozna zapomniec i imprezach zeby gdzies wyjechac liczymy kazda złotówke ktorych i tak wiecznie nam brakuje wiec jak raz na rok wyjedziemy gdzies (znajomi na wiosce) koszt paliwa 150zł gdzie jedzenie tansze niz w miescie to jestesmy szczesliwi
wiec 3500 to bardzo małoa nawet i za mało gdybysmy razem mieli 5tys to prawdopodobnie udało by sie nam odlozyc na jakies fajniejsze wakacje
Ja napisze tak rodzina 2+2(+2psy) zarabiam ok 1500 zona 1000 zona ma jeszcze 1000 alimentów na dzieciaki a wiec 3500 mieszkanie wynajete miesiecznie ok -1600 zostaje 1900 do pracy dojezdzam 3 km wiec koszt zaden
jedzenie w miare najtaniej z rynku wazywa wedliny bardzo zadko zona wege wiec o mieso kluce sie z psami :) miesiecznie na wedline wydam ok 40zł paliwo co 2 dni ok 20zł w zaleznosci czy jade na zakupy cos zalatwic ale to i tak jest ok 600 mc
wiec 1900 - 600 - 40 = 1260
dalej nie wyliczyłem :
wazywek
mleka
chleba
itp
chemi
ciuchy
przybory szkolne
dodatkowe zajecia
stołówka szkolna
przedszkole (naszczescie płaci ojciec dziewczynek)
wyzywienie w przedszkolu
telefon -100
internet -50zł
ubezpieczenie
karmy dla psów -300
po odliczeniu tego co wiem ile napewno kosztuje zostaje 810zł
o kinie mozna zapomniec i imprezach zeby gdzies wyjechac liczymy kazda złotówke ktorych i tak wiecznie nam brakuje wiec jak raz na rok wyjedziemy gdzies (znajomi na wiosce) koszt paliwa 150zł gdzie jedzenie tansze niz w miescie to jestesmy szczesliwi
wiec 3500 to bardzo małoa nawet i za mało gdybysmy razem mieli 5tys to prawdopodobnie udało by sie nam odlozyc na jakies fajniejsze wakacje
Prosty rachunek
Licz co najmniej 1000 zł / osobę dorosłą - zakładając jedzenie wysokiej jakości, urozmaicone, zdrowe. Oczywiście bez jedzenia na mieście, to są dodatkowe pieniądze. Kupowane z pewną starannością jeśli chodzi o cenę (tzn. nie bezmyślnie "jak leci", ale też bez jeżdżenia po jakiś promocjach). Chemia przeciętna, kupowana w makro. Kosmetyki. Aha - kwota bez ubrań.
"moi znajomi mają 30 tys na miesiac..ale coś za coś..Mąż pływa, żona zajmuje się domem i dziećmi..co ważniejsze dla daje osoby
wysokie zarobki i nie widzenie się pół życia
i pytanie ...(bo np moj kolego pływa 2 miesiące w morzy na 2 w domu)"
hmm, moj maz tez plywa , a nie zarabia nawet 1/3 tego co podałas, jak wielu marynarzy zreszta, chyba powinnam zatluc sie tepym narzedziem,ale takie zycie, marynarzom jeszcze trudniej znaleźć prace na lądzie,zeby mogli zrezygnowac z plywania,przekwalifikować sie
twoi znajomi nie mają zle, bo mają przynajmniej solidną rekompensatę finansową za taki model życia,przy takich pieniądzach mogą sobie pozwolic na bardzo wysoki standard życia
druga sprawa apropo nie widzenia, i jak napisalas spedzenia polowy zycia osobno, moj maz plywa obecnie w systemie prawie 6/6 tyg( w praktyce 5,5 tyg w domu, 6,5 na statku), takze wychodzi nawet wiecej niz pol roku poza domem, ale jak juz jest w domu, ma czas dla nas, dla dzieci, pokaz mi drugą osobę na etacie, pracującą w systemie stałym która ma pol roku wolnego, z tego co wiem nadal standardem jest 26 dni urlopu + ewentualne wolne weekendy:)
wysokie zarobki i nie widzenie się pół życia
i pytanie ...(bo np moj kolego pływa 2 miesiące w morzy na 2 w domu)"
hmm, moj maz tez plywa , a nie zarabia nawet 1/3 tego co podałas, jak wielu marynarzy zreszta, chyba powinnam zatluc sie tepym narzedziem,ale takie zycie, marynarzom jeszcze trudniej znaleźć prace na lądzie,zeby mogli zrezygnowac z plywania,przekwalifikować sie
twoi znajomi nie mają zle, bo mają przynajmniej solidną rekompensatę finansową za taki model życia,przy takich pieniądzach mogą sobie pozwolic na bardzo wysoki standard życia
druga sprawa apropo nie widzenia, i jak napisalas spedzenia polowy zycia osobno, moj maz plywa obecnie w systemie prawie 6/6 tyg( w praktyce 5,5 tyg w domu, 6,5 na statku), takze wychodzi nawet wiecej niz pol roku poza domem, ale jak juz jest w domu, ma czas dla nas, dla dzieci, pokaz mi drugą osobę na etacie, pracującą w systemie stałym która ma pol roku wolnego, z tego co wiem nadal standardem jest 26 dni urlopu + ewentualne wolne weekendy:)
Moja mama całe życie "marynarzowa". Nigdy nam nic specjalnie nie brakowało, choc luksusow typu np. zagraniczne wakacje nie mieliśmy. Piętnaście lat na wakacje na wieś do dziadkow się jeździło. I co poza tym? ojca ciągle nie bylo, aktualnie kontakty z rodzicami mam bardzo sporadyczne, więz z ojcem slaba. I co jest lepsze? Chyba już lepiej zyc za ta 4000 mc na trzy osoby, a dziecko ma ojca, a ja męza.
ja wlasnie tez zauwazylam ze takie planowanie na tydzien, albo nawet w moim przypadku mysle sobie w glowie: poniedzialek i wtorek np gulasz, sroda i czwartek kurczaki itd. ewentualnie sobie zmieniam kolejnosc. ale jak juz mam pomysl to robie zakupy raz w tygodniu zeby niczego nie zabraklo. wiadomo pieczywo, swierze wedliny to w tygodniu.
to duze ulatwienie nie tylko finansowe (mozna troche oszczedzic) ale tez mi osobiscie latwiej to zaplanowac i gotowac na 2 dni, niz codziennie stac przy garach po pracy.
a jesli chodzi o same koszta to 800 na jedzenie nam nie starcza, ale tez nie ograniczamy tego za bardzo. oszczedzamy na innych rzeczach typu rozrywki, ubrania wiec cos od tego zycia sie nalezy:)
same zakupy raz w tygodniu w duzym sklepie to tak 200-300zl, ale wliczajac chemie, pampersy i czasami jakies dodtakowe rzeczy (zarowki, pojemniki itd)
wiec 800 zl na miesiac rewelacja jak dla mnie. musz epopracowac nad swoja lista:)
to duze ulatwienie nie tylko finansowe (mozna troche oszczedzic) ale tez mi osobiscie latwiej to zaplanowac i gotowac na 2 dni, niz codziennie stac przy garach po pracy.
a jesli chodzi o same koszta to 800 na jedzenie nam nie starcza, ale tez nie ograniczamy tego za bardzo. oszczedzamy na innych rzeczach typu rozrywki, ubrania wiec cos od tego zycia sie nalezy:)
same zakupy raz w tygodniu w duzym sklepie to tak 200-300zl, ale wliczajac chemie, pampersy i czasami jakies dodtakowe rzeczy (zarowki, pojemniki itd)
wiec 800 zl na miesiac rewelacja jak dla mnie. musz epopracowac nad swoja lista:)
o, też bym tak chciała planować na tydzień, wyznaczać sobie jakąś kwotę i jej nie przekraczać, u nas po opłatach stałych wychodzi ok50zł/dzień na 4 osoby i jak nie pilnujemy się za bardzo, to pod koniec miesiąca trochę brakuje, teraz czekamy na wypłatę i mam zamiar planować bardziej, właśnie na tydzień, choć nie ukrywam, że dla mnie to spory wysiłek ;)
My też wydajemy 800,- zł na jedzenie na miesiąc, ale na dwójkę dorosłych. Na córkę wychodziło mi razem ok. 300-350,- zł na wszystko (pampersy, chusteczki, kosmetyki, kaszki), teraz odstawiłam ją od piersi, więc na pewno będzie więcej.
Wędlin prawie nie jemy. Mąż je głównie sery, a ja nie jem kanapek (rano musli, w pracy sałatki). Wszystkie produkty z długim terminem ważności: makarony, kasze, ryż, musli, itp. kupuję na promocjach w większej ilości, tak samo chemię i kosmetyki.
Na miesiąc wydajemy średnio ok. 2.600,- zł. Udaje nam się odkładać 1.500,-zł (nie mamy kredytu, odkładamy na wkład własny).
Posiłki planuję z z tygodniowym wyprzedzeniem i dzięki temu udaje się niedrogo i zdrowo. Wcześniej często jedzenie nam zostawało i się psuło albo okazywało się, że w lodówce nie ma nic na obiad i trzeba było coś zamówić.
W związku z tym, że planujemy na tydzień, to zakupy też robimy raz w tygodniu wg listy. W ciągu tygodnia już tylko pieczywo, warzywa i owoce.
Wędlin prawie nie jemy. Mąż je głównie sery, a ja nie jem kanapek (rano musli, w pracy sałatki). Wszystkie produkty z długim terminem ważności: makarony, kasze, ryż, musli, itp. kupuję na promocjach w większej ilości, tak samo chemię i kosmetyki.
Na miesiąc wydajemy średnio ok. 2.600,- zł. Udaje nam się odkładać 1.500,-zł (nie mamy kredytu, odkładamy na wkład własny).
Posiłki planuję z z tygodniowym wyprzedzeniem i dzięki temu udaje się niedrogo i zdrowo. Wcześniej często jedzenie nam zostawało i się psuło albo okazywało się, że w lodówce nie ma nic na obiad i trzeba było coś zamówić.
W związku z tym, że planujemy na tydzień, to zakupy też robimy raz w tygodniu wg listy. W ciągu tygodnia już tylko pieczywo, warzywa i owoce.
Mi też na jedzenie wychodzi 900 zł około. Tak 30 zł dziennie zazwyczaj mi idzie. Czasami mniej czasami więcej. 1000 zł nie przekraczam nigdy. Jak mi się coś zamarzy więcej to wtedy na drugi dzień wymyślam tańszy obiad. Zazwyczaj na początku sobie trochę szaleję a pod koniec miesiąca parę ostatnich dni naleśniki albo placki ziemniaczane, jajko sadzone... :)
Ogólnie mamy 4000 zł na 2+1, drugie w drodze. Nie mamy kredytu. Zdarza nam się te 500-600 zł odłożyć.
Ogólnie mamy 4000 zł na 2+1, drugie w drodze. Nie mamy kredytu. Zdarza nam się te 500-600 zł odłożyć.
z produktami suchymi sie zgodze ze warto kupowac raz na miesiac w duzych sklepach na "promocji" czy świeże mieso w miesnym tez maja we wtorki lepsze ceny niz w sobote i inne takie,
ale np kabanosy jak kupie kilogram to 2 dni i nie ma , a jak codziennie/co drugi dzien kupuje po 2 szt to ten kilogram zjadamy w tydzien czy dwa tygodnie, tak samo jogurty czy kefir. co z tego ze kupie 20 szt raz na tydzien jak zostana zjedzone w 2 dni,
ale kazdy zna swoja rodzine i trzeba tez wspolna strategie opracowac i przestrzegac ;)
ale np kabanosy jak kupie kilogram to 2 dni i nie ma , a jak codziennie/co drugi dzien kupuje po 2 szt to ten kilogram zjadamy w tydzien czy dwa tygodnie, tak samo jogurty czy kefir. co z tego ze kupie 20 szt raz na tydzien jak zostana zjedzone w 2 dni,
ale kazdy zna swoja rodzine i trzeba tez wspolna strategie opracowac i przestrzegac ;)